USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / TNG "The Best of Both Worlds" - wizytówka Treka?
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 7 Lip 2015 08:52:02 - Edytowany przez: Q__

Tytułowy epizod znamy, jak sądzę, wszyscy... Niedawno stuknęło mu 25 lat, a nadal jest świetnie pamiętany...

Mam jednak nietypowe pytanie - "TBoBW" uchodzi za najbardziej rozpoznawalny odcinek ST, poniekąd jego wizytówkę... Jak sądzicie: dobrze to, czy źle? Czy epizod ów zasługuje na aż taką sławę? Czy może wolelibyście by na hasło "Star Trek" przychodził statystycznemu widzowi na myśl jakiś inny tytuł epizodu/filmu?

ps. Kolejne rocznicowe wspominki, posłużyły mi, poniekąd, za inspirację:
http://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/star- trek-story-daring-cliffhanger-803642
http://www.trektoday.com/content/2015/07/best-of-b oth-worlds-the-daring-cliffhanger/
Korrd
Użytkownik
#2 - Wysłana: 7 Lip 2015 13:42:59
Nienajgorsza to wizytówka Treka, tak naprawdę pokazuje jego duży atut - uniwersalizm. Akcja szybka jak w Star Wars, a jednocześnie całość dość refleksyjna. Pokazuje, że Star Trek potrafi być konkurencją dla space operowych serii i jednocześnie nie zatraca przy tym swojej tożsamości. Nawet jeżeli w każdej innej serii ST znajdziemy niejeden głębszy i fabularnie bardziej interesujący odcinek, ten pokazuje, że Star Trek potrafi wszystko.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 8 Lip 2015 20:16:07
Korrd

Ha, tak ładnie to napisałeś, że zaczynam się obawiać iż wyczerpałeś temat.

Tylko czy naprawdę w każdej serii ST (nawet jeśli liczyć tylko te bez dwóch zdań kanoniczne) znajdzie się lepszy odcinek? Chyba o przykłady dla ENT poproszę...
Paradoks
Użytkownik
#4 - Wysłana: 8 Lip 2015 21:21:50 - Edytowany przez: Paradoks
Q__:
Chyba o przykłady dla ENT poproszę...

Hej, a te trylogie z czwartego sezonu: eugeniczna, wolkańska i kryzys Terra Prime? IMHO trzymały poziom...

(Celowo przytaczam trójki odcinków, bo TBOBW formalnie to też dylogia)
Maveral
Użytkownik
#5 - Wysłana: 8 Lip 2015 21:26:59
Jeśli chodzi o pozyskanie widza nowego, to jest to chyba jeden z najlepszych epizodów - mamy akcję, strzelaniny, starcie statków w kosmosie, jest i odrobina refleksji. Jednak, generalnie rzecz ujmując, chyba nie w takie klimaty "gwiezdnowojenne" celuje Trek. Tutaj proporcja jest zazwyczaj odwrócona - mniej scen akcji, więcej przemyśleń, "picardowskich przemówień" wręcz chciało by się rzec. Aby zostać fanem tego serialu, trzeba to lubić i zaakceptować, bo inaczej taki nowy widz odbije się od (prawie) każdego kolejnego odcinka.

Dla mnie esencją Treka jest np. "Inner Light" + "Lessons", "The Measure of Man", czy "Drumhead", w których przedstawia się widzowi jakiś ważny problem społeczny, czy filozoficzny i zostawia się go z tym zagadnieniem w głowie. Człowiek często sam nie zdaje sobie sprawy jaki ma punkt widzenia na różne "ciężkie tematy", a Trek nas o nie pyta i pozwala nam sobie wyrobić swoje zdanie.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 8 Lip 2015 21:46:45 - Edytowany przez: Q__
Paradoks



Paradoks:
Hej, a te trylogie z czwartego sezonu: eugeniczna, wolkańska i kryzys Terra Prime? IMHO trzymały poziom...

Dobre były, nie śmiem zaprzeczyć (i jeszcze dylogie mirrorową chętnie dorzucę)... Ale czy lepsze? Borg samą już swoją obecnością generuje sporo ciężkich pytań (nawet jeśli trochę trudno się na nich wszystkich skupić, gdy bitwa pod Wolf 359 trwa).

Maveral

Maveral:
Jednak, generalnie rzecz ujmując, chyba nie w takie klimaty "gwiezdnowojenne" celuje Trek. Tutaj proporcja jest zazwyczaj odwrócona - mniej scen akcji, więcej przemyśleń, "picardowskich przemówień" wręcz chciało by się rzec. Aby zostać fanem tego serialu, trzeba to lubić i zaakceptować, bo inaczej taki nowy widz odbije się od (prawie) każdego kolejnego odcinka.

Zgoda, czy jednak proporcje nie są tu przechylone ciut bardziej w kierunku "gwiezdnowojennej" akcji niż zwykle to ma miejsce w ST? Porównajmy to, co dostaliśmy w "TBoBW" z - przywołanymi przez Ciebie - "The Measure of a Man" czy "The Inner Light"... Dopiero VOY (z takimi epizodami jak "Scorpion", "Year of Hell", "Timeless") i późne DS9 bywały równie/bardziej akcyjne...

Maveral:
Dla mnie esencją Treka jest np. "Inner Light" + "Lessons", "The Measure of Man", czy "Drumhead"

Jednym słowem: esencją Treka jest dla Ciebie TNG...

Maveral:
a Trek nas o nie pyta i pozwala nam sobie wyrobić swoje zdanie.

...ale nie lubisz późnobermanowskiej łopatologii.
Maveral
Użytkownik
#7 - Wysłana: 8 Lip 2015 22:06:42 - Edytowany przez: Maveral
Q__:
Jednym słowem: esencją Treka jest dla Ciebie TNG...

Jednym słowem: tak ;)
Q__:
...ale nie lubisz późnobermanowskiej łopatologii.

Coś w tym jest, choć tak naprawdę każdą serię lubię na swój sposób, jednak TNG prowadzi w moim prywatnym rankingu i jest o lata świetlne przed pozostałymi seriami
Q__:
Zgoda, czy jednak proporcje nie są tu przechylone ciut bardziej w kierunku "gwiezdnowojennej" akcji niż zwykle to ma miejsce w ST? Porównajmy to, co dostaliśmy w "TBoBW" z - przywołanymi przez Ciebie - "The Measure of a Man" czy "The Inner Light"... Dopiero VOY (z takimi epizodami jak "Scorpion", "Year of Hell", "Timeless") i późne DS9 bywały równie/bardziej akcyjne...

Uważam, że odcinki akcyjne być powinny i było ich dostatecznie wiele jak na Treka. Na szczęście dla mnie, tylko ENT z tym przegiął. Już czasem nie mogłem zdzierżyć poobijanego Archera, nie dlatego, że to zaserwowane nam kino akcji było złe, ale dlatego, że było go za dużo jak na Treka. Przy Picardzie, Archer był wręcz bezrefleksyjny i to samo można by powiedzieć o serialu, gdyby przystawić TNG do ENT. Udało mi się polubić ENT, ale trzeba było przymknąc oko na kilka rzeczy ;) Mały offtopic się chyba zrobił, więc dodam jeszcze, że zaraz po TBoBW, nowemu widzowi dałbym do zobaczenia te refleksyjne odcinki - jakby mu się spodobały, to byłby sens, aby zagłębił się w świecie Treka. W przeciwnym wypadku tracił by tylko czas.
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 8 Lip 2015 22:25:20
Maveral

Maveral:
Coś w tym jest

Wiesz o co mi chodzi? O te jedynie słuszne rozwiązania serwowane łopatą widzowi z ciągłym podkreślaniem ich słuszności.

Maveral:
Już czasem nie mogłem zdzierżyć poobijanego Archera, nie dlatego, że to zaserwowane nam kino akcji było złe, ale dlatego, że było go za dużo jak na Treka

Ja nie mogłem z innej przyczyny - prawie zawsze przegrywał. Po tym jak Shran mu skórę raz pierwszy złoił pomyślałem sobie, ze wolałbym tego drugiego w roli kapitana, choć może to miało być niby szlachetne, to ciągle nadstawianie drugiego policzka (i obu pośladków).

Maveral:
Przy Picardzie, Archer był wręcz bezrefleksyjny

Przy kim nie był? Nie wiem nawet czy nie przy Stylesie.

Maveral:
dodam jeszcze, że zaraz po TBoBW, nowemu widzowi dałbym do zobaczenia te refleksyjne odcinki - jakby mu się spodobały, to byłby sens, aby zagłębił się w świecie Treka. W przeciwnym wypadku tracił by tylko czas.

I to takie mocne, ja zazwyczaj katuję tych, których chcę przekonać, TMP, "The Measure of a Man", "The Doomsday Machine" i "Duetem". Czasem dorzucam "Year of Hell" i TWoK.
Maveral
Użytkownik
#9 - Wysłana: 8 Lip 2015 22:35:05
Q__:
Wiesz o co mi chodzi? O te jedynie słuszne rozwiązania serwowane łopatą widzowi z ciągłym podkreślaniem ich słuszności.

No tak, Trek ma taka przypadłość, choć ja jestem typem człowieka, który nie przyjmuje od razu tego co mi podadzą, a stara się wyrobić sobie zdanie na dany temat samodzielnie. Dlatego pisałem wyżej, że "Trek nas pyta" o ciężkie tematy, bo wierzę, że widownia Treka ma podejście takie jak ja i nie zadowala się jedynie słuszną odpowiedzią podaną na tacy ;)
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 8 Lip 2015 22:42:17
Maveral

Maveral:
Dlatego pisałem wyżej, że "Trek nas pyta" o ciężkie tematy, bo wierzę, że widownia Treka ma podejście takie jak ja i nie zadowala się jedynie słuszną odpowiedzią podaną na tacy

Fakt, przesadne podkreślanie słuszności budzi pytania o słuszność niemal automatycznie.
Korrd
Użytkownik
#11 - Wysłana: 9 Lip 2015 11:03:04
A co do nieoczywistych pytań o słuszność, przypomina mi się "Caretaker".
Janeway podejmuje tam trudną decyzję, która jest trochę wątpliwa zarówno z punktu widzenia pierwszej dyrektywy (argumenty Tuvoka), jak i jej prawa do decydowania o losie innych, zwłaszcza Maquis (oburzenie B'elanny). Można by powiedzieć, że "Careataker" też nadawałby się na wizytówkę ST. Mamy tam tajemniczą obcą istotę, dwie nowe cywilizacje, finałowe pytanie o słuszność decyzji Janeway, a wszystko okraszone nawet szybką akcją i z udziałem fajnych postaci.

Tuvok: Captain, any action we take to protect the Ocampa would affect the balance of power in this system. The Prime Directive would seem to apply.

Janeway: Would it? We never asked to be involved, Tuvok. But we are. We are.


B'Elanna Torres: Who is she to be making these decisions for all of us?

Chakotay: She's the Captain.


Niby banał, a od wielu lat spieramy się o to na forum
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 9 Lip 2015 17:09:13 - Edytowany przez: Q__
Korrd

Korrd:
Niby banał, a od wielu lat spieramy się o to na forum

Zauważ jednak ciekawą prawidłowość - im więcej okazji do spierania się daje dana decyzja, tym mniejszy szacunek w fandomie budzi podejmująca ją postać.

Działa to jak naczynia połączone można rzec.
Korrd
Użytkownik
#13 - Wysłana: 9 Lip 2015 18:51:27
Q__:
im więcej okazji do spierania się daje dana decyzja, tym mniejszy szacunek w fandomie budzi podejmująca ją postać.

W sytuacji, gdy obie możliwe decyzje są złe, niekoniecznie.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 10 Lip 2015 10:01:45 - Edytowany przez: Q__
Korrd

Korrd:
W sytuacji, gdy obie możliwe decyzje są złe, niekoniecznie.

Czasem zwolennicy danej wersji mniejszego zła są tak uparci, że nie uznają alternatywy...

Wracając wszakoż do "Caretakera"... Jak mam być szczery zawsze odbierałem finalną decyzję Kaśki z tegoż epizodu jako, owszem, wybór szlachetnej bezinteresowności, ale podszytej pewną formą (niekoniecznie złej, wbrew pozorom) typowej dla GF pewności siebie, wręcz arogancji (stać nas na takie poświęcenie, bo i tak sobie poradzimy), dokonany jednak także - może nawet głównie - jako forma zapewnienia sobie alibi, listka figowego - no, to teraz mamy dobry powód by zostać tu i odkrywać.

Zdaje mi się, że Kaśka (często podkreśla się jej psychiczne podobieństwo do Kirka) ujrzała w tym sporą szansę na niespotykaną już w zwykłych warunkach w jej erze swobodę odkrywania. Wspomnijmy z jakim sentymentem wspominała czasy Jamesa Tyberiusza:

JANEWAY: It was a very different time, Mister Kim. Captain Sulu, Captain Kirk, Dr. McCoy. They all belonged to a different breed of Starfleet officer. Imagine the era they lived in. The Alpha Quadrant still largely unexplored. Humanity on verge of war with Klingons. Romulans hiding behind every nebula. Even the technology we take for granted was still in its early stages. No plasma weapons, no multiphasic shields. Their ships were half as fast.
KIM: No replicators, no holodecks. You know, ever since I took Starfleet history at the academy, I always wondered what it would be like to live in those days.
JANEWAY: Space must have seemed a whole lot bigger back then. It's not surprising they had to bend the rules a little. They were a little slower to invoke the Prime Directive, and a little quicker to pull their phasers. Of course, the whole bunch of them would be booted out of Starfleet today. But I have to admit, I would have loved to ride shotgun at least once with a group of officers like that.


"Flashback"

I jaką - b. dwuznaczną - uwagę potem uczyniła:

HENDRICKS [on screen]: The Voth, the Kobali, the Vaadwaur. You've made first contact with more species than any captain since James Kirk.
JANEWAY: It helps being the only Starfleet ship within thirty thousand light years.


"Friendship One"

Umacnia mnie w tym przekonaniu portret psychologiczny Janeway, jaki wyłania się z "The Thaw" czy "Year of Hell", ale i fakt jak mocno przeżywała potem konsekwencje swojej decyzji (ze znaną kulminacją w "Endgame"). Takie przeżywanie wskazywałoby, jak dla mnie, że była to dla niej decyzja b. osobista, że świadomość iż cokolwiek się przeliczyła (za dużo lat jednak i za wiele ofiar) była dla niej nie do zniesienia. Podjecie śmiałej decyzji i ostateczna wygrana za pomocą oszustwa (gdy już i tak dokonało się dość odkryć, by mieć sławę i stopień admirała w kieszeni - zauważmy, że zostawiła sobie siedem pierwszych, widać najbardziej chwalebnych, lat odkrywania) - b. to wszystko kirkowate.
(Dodatkowym argumentem może być "The Void" - zobaczmy jak łatwo przychodziła Kaśce robota dyplomatyczna uwieńczona wymiernymi sukcesami, ale "zniżała" się do niej tylko wtedy, gdy było to absolutnie niezbędne. Wolała odkrywać....)
Korrd
Użytkownik
#15 - Wysłana: 10 Lip 2015 10:53:14
Q__

Czyżbyś argumentował za "Caretakerem" jako przynajmniej nienajgorszą wizytówką Star Treka ? ;)
Maveral
Użytkownik
#16 - Wysłana: 10 Lip 2015 11:27:03 - Edytowany przez: Maveral
Q__:
They were a little slower to invoke the Prime Directive, and a little quicker to pull their phasers. Of course, the whole bunch of them would be booted out of Starfleet today.

A belki w swoim oku nie widzi. Odcinek "The Swarm":

TUVOK: If we are not to go around their space the only available option is to go through it.
JANEWAY: Precisely.
TUVOK: Would it affect your decision if I pointed out that encroaching on the territory of an alien species is prohibited by starfleet regulations?
JANEWAY: No, it wouldn't.
TUVOK: Captain, you have managed to surprise me.
JANEWAY: We're a long way from starfleet, Lieutenant. I'm not about to waste 15 months because we've run into a bunch of bullies.

"Bullies", czy "nie-bullies", to ich terytorium - oj przydała by się nagana do akt dla Kaśki. Od kiedy SF wlatuje sobie na obce terytoria, bo tak jest wygodniej? Janeway zniszczyła stację w "Caretaker", bo była naiwna i sądziła, że podróż do domu będzie piknikiem?
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 10 Lip 2015 13:27:21
Korrd

Powiedzmy tak... Z braku laku zacząłem się przekonywać do DS9, VOY i Axanaru. Z czasem może i z ENT mi się uda... A najlepszą formą takiego przekonywania się, jest takie obudowanie prawdy ekranu fan-hipotezami, by miało się ochotę oglądać.

(Inna sprawa, że zawsze bylem zdania iż "Caretaker" jest raczej jednym z przyzwoitszych epizodów ST... i jednym z najlepszych pilotów... Nawet jeśli wprowadza Neelixa... i Kes...)

Maveral

Maveral:
A belki w swoim oku nie widzi.

Eee, ona to mówi z przyganą, bo tak wypada (jak Kirk op*** Scotty'ego w "The Trouble with Tribbles" ), ale wyraźnie jej się ten styl podobał i postanowiła go kontynuować czego dowody sam przedstawiasz...

Maveral:
Janeway zniszczyła stację w "Caretaker", bo była naiwna i sądziła, że podróż do domu będzie piknikiem?

Zaraz tam piknikiem... Wielką Przygodą na miarę Prawdziwych Oficerów GF(TM), takich spod znaku "We are the Drakes... the Magellans... the Archers of our time" (czasem może z przewagą Archers).
Korrd
Użytkownik
#18 - Wysłana: 10 Lip 2015 13:44:38
Q__:
Eee, ona to mówi z przyganą, bo tak wypada (jak Kirk op*** Scotty'ego w "The Trouble with Tribbles" ), ale wyraźnie jej się ten styl podobał i postanowiła go kontynuować czego dowody sam przedstawiasz...

Nie powiedziałbym, żeby mówiła to z pozorowaną przyganą. Widać wyraźnie, że z dużą przychylnością, niemal z zachwytem mówi o tamtych czasach i (nie)ludziach. Nie ukrywa swojego nastawienia, zwraca tylko uwagę, że dziś już tak nie wolno
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 11 Lip 2015 21:17:08 - Edytowany przez: Q__
Korrd

Dobra, chciałem jej wizerunek trochę poprawić, robiąc z niej lekką hipokrytkę (wbrew pozorom nie zawsze jest to wada, czasem przeciwnie - osłodzenie wady większej, vide sławne słowa La Rochefoucaulda), ale skoro się upierasz, niech stoi przed nami naga w swej bezwstydnej kirkowatości...
 
USS Phoenix forum / Star Trek / TNG "The Best of Both Worlds" - wizytówka Treka?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!