USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / "Emissary" i "Caretaker" - ostatnie podrygi wielkości Treka, czy początek końca?
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 28 Cze 2015 09:56:46 - Edytowany przez: Q__
Muszę powiedzieć, że odkąd zapoznałem się z Nielsen Ratings znanych nam z młodości inkarnacji Treka mam spory kłopot z ich interpretacją. Chodzi mi o pilotowe odcinki DS9 i VOY...

Otóż z jednej strony "Emissary" pobił wszelkie rekordy oglądalności telewizyjnego Treka ("All Good Things...", Wielki Finał TNG jest dopiero drugi), zaś "Caretaker" był ostatnim epizodem ST o wysokiej, iście TNGowskiej, ilości zainteresowanych widzów, co by sugerowało ich wysoką - w odbiorze widowni - jakość, z drugiej zaś oglądalność obu serii gwałtownie pikowała potem już od drugiego odcinka, co znów by sugerowało, że dostały - po prostu - wysoki kredyt zaufania wychowanej na TNG widowni, kredyt, który błyskawicznie roztrwoniły.

Uważam "Emissary" za odcinek wybitny i najlepszego Trekowego pilota, "Caretaker" z kolei budzi we mnie parę wątpliwości, ale również uważam, że jest dobrym pilotem i solidnym, zadowalającym, epizodem ST (w istocie mieszczącym się w wysokiej TNGowskiej średniej), dlatego mam ze sprawą kłopot...

A Wy jak zinterpretujecie tak dobre wyniki w/w pilotów i następujący po nich odpływ widzów?
pitrock
Użytkownik
#2 - Wysłana: 29 Cze 2015 14:28:03
Q__:
Otóż z jednej strony "Emissary" pobił wszelkie rekordy oglądalności telewizyjnego Treka ("All Good Things...", Wielki Finał TNG jest dopiero drugi), zaś "Caretaker" był ostatnim epizodem ST o wysokiej, iście TNGowskiej, ilości zainteresowanych widzów, co by sugerowało ich wysoką - w odbiorze widowni - jakość, z drugiej zaś oglądalność obu serii gwałtownie pikowała potem już od drugiego odcinka, co znów by sugerowało, że dostały - po prostu - wysoki kredyt zaufania wychowanej na TNG widowni, kredyt, który błyskawicznie roztrwoniły.

Należy pamiętać, że Star Trek wtedy był CZYMŚ. Po zakończeniu świetnego TNG każdy pokładał nowe nadzieje w kolejnej odsłonie ulubionego wszechświata, najpierw DS9 a potem VOY. Pamiętam z jakim napięciem czekałem na pierwszy odcinek DS9, a potem VOY i dodać muszę, iż byłem zmuszony do oglądania ich na niemieckich stacjach, z niemieckim dubbingiem, który co prawda doprowadzał do rozpaczy, ale co tam – grunt, że się oglądało. Oczywiście z biegiem czasu oglądało się po raz kolejny gdy zawitało to (na krótko ale zawsze) w polskiej telewizji.
Zacznę od DS9. Zgodzę się i podpiszę obiema rękami, a nawet nogami, że Emissary był wspaniałym początkiem, a było tam wszystko czego dusza pragnie: troszeczkę Borga, troszeczkę Picarda i Ent-D, nowiuśki błyszczący Danube, niecodzienna DS9, nowa załoga, Gul Dukat (brawa, krzyki, owacje), Garak (brawa jak grom z jasnego nieba, owacje na stojąco, król się raduje, biją dzwony, niańka pijana) i stabilny tunel podprzestrzenny do innego kwadrantu. Ale jak minął Emissary trzeba było czekać niemal cały sezon do odcinka Duet, żeby w końcu poczuć: no nareszcie! Czemu tak długo wam to zajęło! Początkowym problemem DS9 była statyczność i syndrom łodzi podwodnej – albo DS9 albo Bajor (nie wiadomo co gorsze). Serial nabiera tempa po pojawieniu się Defianta i Dominium. Inaczej pewnie podzieliłby los ENT. Żałuję również, że nie dano szansy innym wątkom, które miały swoje miejsce, ale zostały zapomniane (obcy z Captive Pursuit, The Passenger, Move Along Home i inni). Potencjał był, no ale...
Podobnie z VOY. Śledziłem jakiekolwiek wzmianki, błagałem kumpla, który jako jedyny wówczas miał dostęp do internetu, o jakieś wydruki tego i owego, śliniłem się na widok Voyagera... aż w końcu pojawił się (oczywiście na niemieckiej stacji) pierwszy odcinek. Z wypiekami oglądałem ten i następny epizod... VOY, co trzeba przyznać rozkręcał się bardziej niż DS9, niósł w sobie więcej dramatyzmu i niepokoju, ale start miał raczej mizerny – po rewelacyjnym pilocie nastały odcinki albo średnie albo słabe. Taki był sezon pierwszy i zapewne tak VOY postrzegano. To nic, że już drugi sezon miał kilka na prawdę dobrych odcinków, ale widocznie część osób zrezygnowała wynudzona i wymęczona mizernym pierwszym sezonem, który nie spełnił ich oczekiwań.
Może się mylę... A może też nastąpił przesyt Star Trekiem. DS9 i VOY przez pewien czas leciały przecież równolegle. Kto wie.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 29 Cze 2015 14:37:17 - Edytowany przez: Q__
pitrock

Wszystko prawda. (Może tylko nie do końca zgodzę się, że wprowadzenie Defianta i Dominium było zbawieniem, bo 1. oglądalność nadal spadała, 2. można było ożywić serial stosując inne metody. Lecz niekoniecznie będę się zaraz o to kłócił...)

Ale nadal nie wiem dlaczego po tak mocnych pilotach tak - relatywnie - nieznaczna część ich widowni powróciła oglądać "Past Prologue" i "Parallax"?

ps. BTW. "Duet", choć wszak doskonały, oglądalność miał fatalną. Obejrzała go +/- połowa widzów pilota... Czyżbyś miał rację pisząc:
pitrock:
może też nastąpił przesyt Star Trekiem.

pitrock
Użytkownik
#4 - Wysłana: 29 Cze 2015 15:17:34
Q__:
Wszystko prawda. (Może tylko nie do końca zgodzę się, że wprowadzenie Defianta i Dominium było zbawieniem, bo 1. oglądalność nadal spadała, 2. można było ożywić serial stosując inne metody. Lecz niekoniecznie będę się zaraz o to kłócił...)

Tu akurat podpierałem się wypowiedziami twórców, że wprowadzenie nowego okrętu było konieczne - chcieli zerwać ze statycznym i nieruchomym serialem i powrócić do podróżowania w przestrzeni.

Q__:
ps. BTW. "Duet", choć wszak doskonały, oglądalność miał fatalną. Obejrzała go +/- połowa widzów pilota...

Nie znałem wcześniej takich szczegółów, ale jak widać: to co podoba się nam, za oceanem wcale podobać się nie musi a szkoda, bo odcinek wart obejrzenia i dłuższej refleksji...

No ale teraz pytanie do Ciebie: jaki serial radził sobie lepiej: DS9 czy VOY?
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 29 Cze 2015 15:36:55 - Edytowany przez: Q__
pitrock

pitrock:
Tu akurat podpierałem się wypowiedziami twórców, że wprowadzenie nowego okrętu było konieczne - chcieli zerwać ze statycznym i nieruchomym serialem i powrócić do podróżowania w przestrzeni.

Ja się z nimi może i zgodzę, tylko czy to musiało być to brzydactwo?

pitrock:
Nie znałem wcześniej takich szczegółów

Ja też znam je od niedawna, dokładnie odkąd sięgnąłem po dane, którymi zresztą podzieliłem się zaraz na forum:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=532&page=7#msg278477

pitrock:
ale jak widać: to co podoba się nam, za oceanem wcale podobać się nie musi

Kiedy z drugiej strony niekoniecznie, bo gdy się czyta rozmaite recenzje i rankingi to zawsze jest chwalony i doceniany. (Więc też nie można powiedzieć, że rating automatycznie przekłada się na obraz danego epizodu w pamięci widzów i opinii krytyki.)

pitrock:
No ale teraz pytanie do Ciebie: jaki serial radził sobie lepiej: DS9 czy VOY?

Stanowczo: DS9, jego wczesne sezony (sic!) mają mimo wszystko znośniejszą oglądalność niż VOY (pomijając pilota). Potem idą łeb w łeb z delikatną przewagą DS9 i postępującą tendencją spadkową (VOY później zaczyna, więc i niżej kończy).

Jeśli jesteś ciekaw - oto detale:
http://users.telenet.be/WebTrek/Ds9/Ratings/rating s.html
http://users.telenet.be/WebTrek/Voy/Ratings/rating s.html
pitrock
Użytkownik
#6 - Wysłana: 30 Cze 2015 11:01:44
Q__:
Ja się z nimi może i zgodzę, tylko czy to musiało być to brzydactwo?

Widzę, że nie przepadasz za defiantem Owszem miał zwolenników i przeciwników. Ja zaliczam się do tych pierwszych. Defiant naprawdę przypadł mi do gustu jako nieszablonowy okręt GF. Nie będę go rzecz jasna bronił za wszelką cenę ani wyzywał na pojedynek za znieważenie go, ale tak jak część facetów lubi My Little Pony, ja lubię Defianta. I basta

Q__:
Kiedy z drugiej strony niekoniecznie, bo gdy się czyta rozmaite recenzje i rankingi to zawsze jest chwalony i doceniany. (Więc też nie można powiedzieć, że rating automatycznie przekłada się na obraz danego epizodu w pamięci widzów i opinii krytyki.)

Masz rację, źle to ująłem, bo nie można postawić znaku równości pomiędzy oglądalność a wartość danego odcinka.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 30 Cze 2015 11:20:00 - Edytowany przez: Q__
pitrock

pitrock:
Masz rację, źle to ująłem, bo nie można postawić znaku równości pomiędzy oglądalność a wartość danego odcinka.

Przy czym ciekawe jest dla mnie, nawet bardzo ciekawe, skąd brała się taka, a nie inna oglądalność poszczególnych epizodów... (A nawet serii, choć zdaje mi się, że wyniki oglądalności serii są bardziej miarodajne niż podobne współczynniki pojedynczych odcinków - te drugie mogły mieć pecha np. być poprzedzane jakąś ewidentną słabizną czy zgoła emitowane w niekorzystnym momencie - mecz, wybory, święto - ogólnie czas gdy ludzie mieli coś innego do roboty.)
pitrock
Użytkownik
#8 - Wysłana: 30 Cze 2015 13:22:14
Q__:
Przy czym ciekawe jest dla mnie, nawet bardzo ciekawe, skąd brała się taka, a nie inna oglądalność poszczególnych epizodów... (A nawet serii, choć zdaje mi się, że wyniki oglądalności serii są bardziej miarodajne niż podobne współczynniki pojedynczych odcinków - te drugie mogły mieć pecha np. być poprzedzane jakąś ewidentną słabizną czy zgoła emitowane w niekorzystnym momencie - mecz, wybory, święto - ogólnie czas gdy ludzie mieli coś innego do roboty.)

Częściowo, tak jak piszesz, winę zapewne ponosiły warunki środowiskowe: zła pora emisji, inne niekorzystne momenty itp. Można do tego dodać niespełnienie oczekiwań widzów bo jak wiadomo ile głów tyle życzeń (jeden chciałby fabułę lekką, inny pełną refleksji, jeszcze inny chce walk rodem ze SW – mnóstwo strzelania, wybuchające statki, pełno szczątków; przykłady można mnożyć). Im więcej się daje widzowi, tym więcej potem oczekuje.
A może ugryzę temat trochę inaczej...
W 2012 r. na ekranach kin pojawił się film produkcji Disneya pt. John Carter. Poniósł on finansową klapę. Dlaczego? W dużej mierze dlatego, że wszystko już było. Można się tam doszukiwać motywów z wielu innych filmów (Conan, Star Wars itp.). Ale należy pamiętać o tym, że film powstał na motywach książki, którą napisano na początku ubiegłego stulecia. Wtedy książka z pewnością powodować mogła szybsze bicie serca i rozmarzenie, ale w tej chwili ekranizacja jest już mocno spóźniona. Film podobał mi się, oglądając go nie miałem poczucia straconego czasu, co więcej, obejrzałbym go ponownie. Ale apetyty jak sami wiecie rosną, nie zadowolimy się już byle czym. Nawet teraz gdy efekty specjalne są na bardzo dużym poziomie nikogo to nie dziwi.
Twierdzę zatem, że dla wielu Star Trek się po prostu zestarzał. Wielu skierowało oczy w innych kierunkach. Ani DS9, ani VOY nie były złe – to nas, widzów, należy winić za brak zainteresowania.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 1 Lip 2015 10:11:38
pitrock

pitrock:
Twierdzę zatem, że dla wielu Star Trek się po prostu zestarzał. Wielu skierowało oczy w innych kierunkach. Ani DS9, ani VOY nie były złe – to nas, widzów, należy winić za brak zainteresowania.

To by była w sumie najsmutniejsza z możliwych wersji. Bo jeśli Trek stracił jakość, to można winić Paramount, Moonvesa, B&B, Moore'a, Behra i kogo tam jeszcze... Jeśli natomiast +/- zachowując poziom wypadł z łask fanów - a właściwie szerzej: widzów - to pozostaje pytanie czy kiedykolwiek te łaski odzyska (z podtekstem: czy nie postarzał się nazbyt jako konwencja?), a jeśli tak, to za jaką cenę? (Bo może skręt w przygodowość widoczny w AND i Abramsverse i epatowanie - pensjonarskim - seksem w ENT były nieuniknione, a pójść musi to jeszcze dalej jeśli marka ma przetrwać... Marka, bo niekoniecznie to, co kochamy.) W sumie przyszłość tylko może na to odpowiedzieć. (Choć lepiej czułbym się z wersją, że wszystko przez Bermana i wystarczy "tylko" znaleźć nowego Roddenberry'ego, by seria odżyła*...)

* Inna sprawa, że może to i prawda, Roddenberry umiał jakoś nawigować nawet w latach '60, gdy wytwórnia wołała nowych Bucków Rogersów... Berman postawił - w sumie - na stagnację...
 
USS Phoenix forum / Star Trek / "Emissary" i "Caretaker" - ostatnie podrygi wielkości Treka, czy początek końca?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!