USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Mirror universe
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Empata Wolkanin
Użytkownik
#1 - Wysłana: 1 Kwi 2015 14:13:57
Odpowiedz 
Czy istnieje jakiś przyzwoity fanowski serial [oprócz genialnego Star Trek Continues], który porusza w swoich odcinkach sprawę lustrzanego wszechświata?
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 1 Kwi 2015 14:33:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Empata Wolkanin

Oczywiście jest epizod Farraguta "For Want of a Nail" opisujący genezę Terran Empire:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2136&page=1#msg261074
Nie jest to jeszcze poziom obecnych epizodów tej fanprodukcji, typu "The Price of Anything", dajmy na to. Tak - dość nędznie - wyglądał fanowski Trek, gdy się rodził, ale - jak słusznie zauważył Pah Wraith - dla finalnej sceny warto się pomęczyć.

Jest też seria osadzona w całości w dość specyficznie podrasowanym MU - zwie się Star Trek - Dark Frontier.
Pisałem i o tym:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=121&page=4#msg272094
Ale dorzucę jeszcze trzy linki:
http://www.triple-fictionproductions.net/Productio ns.html
http://www.youtube.com/user/triplefiction
http://www.trekbbs.com/showthread.php?t=176914
Nie wiem jednak czy Ci się ona spodoba. Do jakości takiego STC dość daleko...
Seybr
Użytkownik
#3 - Wysłana: 1 Kwi 2015 15:47:52
Odpowiedz 
Q__:
Nie wiem jednak czy Ci się ona spodoba.

Jak dla mnie forma tego serialu, tragedia.
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 17 Gru 2016 18:31:49
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#5 - Wysłana: 17 Gru 2016 18:40:16
Odpowiedz 
Q__:
Szykuje się mirrorowy komiks TNG - "Mirror Broken":

Picard zarasta wszędzie tylko nie tam gdzie trzeba
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 17 Gru 2016 19:58:48
Odpowiedz 
MarcinK

Chciałbyś, żeby miał włosy pod pachami, widoczne przy tym mirrorowym uniformie? Dobrze rozumiem?
MarcinK
Użytkownik
#7 - Wysłana: 17 Gru 2016 21:20:02
Odpowiedz 
Q__
Dopiero zauważyłem. Ciekawe co ukryli pod tym białym prostokątem?
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 23 Gru 2016 19:52:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Hmm... okazuje się, że w/w TNG - "Mirror Broken" ma szansę trafić pod strzechy , bo będzie dostępny w ramach słynnego Free Comic Book Day*:
http://www.startrek.com/article/you-must-see-the-c over-of-idws-tng-mirror-broken

* http://www.freecomicbookday.com/Article/188086-Fre e-Comic-Book-Day-2017-Full-List-of-Comic-Books-Ann ounced

A ja sobie czytam jego opis po raz drugi i dziwuję się, jak usiłują pogodzić Picarda latającego dumnym ISS-em i podbijającego planety i cywilizacje dla Terran Empire, z tym co nt. upadku tegoż państwa sugerował nam TOS, a czego efekty pokazało nam DS9? Ziemskie imperium padnie w trakcie zdarzeń z komiksu, a parę lat przed rozpoczęciem DS9owskiego odcinka "Crossover" (tempo jak w nowym kanonie SW)? A może to jakieś alternatywne MU?

(Inna rzecz, że w powieści TNG "Dark Mirror" Diane Duane, też to TI tak do końca nie upadło w picardowych czasach jeszcze... Ciekawe - swoją drogą - czy komiks będzie jakoś podczepiony do tejże powieści?)
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 2 Kwi 2017 19:22:30
Odpowiedz 
Popularny ten komiksowy mirror Picard, właśnie takie cusie z nim zrobili:
http://www.startrek.com/article/fansets-unveils-mi rror-style-tng-pins
Toudi
Użytkownik
#10 - Wysłana: 2 Kwi 2017 20:48:28
Odpowiedz 
Q__:
TNG - "Mirror Broken"

Komiks zapowiada się ciekawie. jest preview.

Wynika z niego, że ISS zostały tylko dobrze ufortyfikowane światy centralne. A Picard lata na Stargazerze, nie Entkiem....

Kreska wygląda dobrze. Trzeba zapamiętać datę 6 maja. Bo ja na pewne chce się zapoznać z treścią. Nie wiem jak reszta.

Osobiście w Mirror Universe widzę potencjał.
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 3 Kwi 2017 11:16:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
jest preview.

Dzięki .

Toudi:
Wynika z niego, że ISS zostały tylko dobrze ufortyfikowane światy centralne.

Należy mniemać, że muszą niedługo upaść, bo niewiele już zostało do ery DS9, a tam TE nie było. Tu nurtuje mnie jedno - na ile nasi bohaterowie okażą się grabarzami Terran Empire?

Toudi:
Osobiście w Mirror Universe widzę potencjał.

Ja na odwrót... Tzn. doceniam, że była to pierwsza SFowa realizacja everettowskej koncepcji Multiversum, i to zawsze docenię, ale w praktyce - choć ogląda się to fajnie - zwł. w ENTku, a i niedawne fanprodukcje chętnie po ten wątek, z pożytkiem dla siebie, sięgały - zwykle (z wyjątkiem jednego czy dwu odcinków DS9, choć i tam były podobne przegięcia), wypada to jednak jak komiks, z przerysowanymi sytuacjami, przegiętymi postaciami, celowo wybijankową gospodarką bohaterami... Znaczy: dobrze się bawię, ale sensu to tam nie widzę...

Przy czym chętnie spytam o to jak uzasadniasz swoją opinię?
Toudi
Użytkownik
#12 - Wysłana: 3 Kwi 2017 12:54:58
Odpowiedz 
Q__:
Należy mniemać, że muszą niedługo upaść, bo niewiele już zostało do ery DS9, a tam TE nie było. Tu nurtuje mnie jedno - na ile nasi bohaterowie okażą się grabarzami Terran Empire?

Nie było Imperium Terańskiego? Ale czy jesteś tego pewien? Co oznacza brak Imperium, w którym momencie można jednoznacznie stwierdzić brak czegoś i jak odróżnić to od braku informacji o tym czymś i celowym błędnym informowaniem o braku czegoś.

Znamy z literatury przykłady, gdzie wydaje się, że coś przestało istnieć, a jednak istnieje, a po powtórnych narodzinach, staje się groźniejsze niż protoplasta.

Pamiętasz ile upadało Imperium Galaktyczne Asimova? I mimo upadku, gdzieś ciągle istniało, odłamy zmieniały ciągle działały, czasem zmieniały nazwy, ale były.Centrum wciąż istniało, mimo, że obrzeża już dawno myślały, że przestało istnieć.

Weber lubuje się w odradzaniu imperiów. W Dahaku i ludzkie imperium i wrogie się odradzało. Do tego w 3 tomie znaleźli kolejną planetę, gdzie ludzie celowo się ukryli.
W Schronieniu ludzie celowo zmylili wroga, że ich wybił, a tak naprawdę uciekli niewielką grupą, aby odrodzić się i powrócić, gdy odzyskają odpowiednie siły.

Ukryć się w kosmosie jest dosyć prosto. Odległość i czas działa na korzyść chowającego się. Szczególnie, jeśli wróg pomyśli, że cię wybił. To nawet nie będzie cię szukał.

Q__:
Ja na odwrót... Tzn. doceniam, że była to pierwsza SFowa realizacja everettowskej koncepcji Multiversum, i to zawsze docenię, ale w praktyce - choć ogląda się to fajnie - zwł. w ENTku, a i niedawne fanprodukcje chętnie po ten wątek, z pożytkiem dla siebie, sięgały - zwykle (z wyjątkiem jednego czy dwu odcinków DS9, choć i tam były podobne przegięcia), wypada to jednak jak komiks, z przerysowanymi sytuacjami, przegiętymi postaciami, celowo wybijankową gospodarką bohaterami... Znaczy: dobrze się bawię, ale sensu to tam nie widzę...

Przy czym chętnie spytam o to jak uzasadniasz swoją opinię?

Czemu widzę w tym potencjał, bo pozwala przestawić zupełnie inną wizję od tej, którą znamy. A może to zrobić w sposób, który pozwoli nam mieć odniesienie to już znanych idei czy wydarzeń. A jest to bardzo ważny aspekt w alternatywnej historii. Dlatego alternatywne historio zawsze dzieją się tylko w przeszłości.
Odległe Rubieże Volffa są tego dobrym przykładem. Nie ma tu SF, że ktoś przenosi się w przeszłość i coś zmienia, przez co mamy porównanie do naszej historii, nie ma tu celowych prób zmian. A mimo to odbiorca, wie co się zmienia i do czego to ma porównywać.

Z kolei seria Oś czasu Birminghama, czy serie WWW Ciszewskiego to celowe działanie, ludzi celowo lub przypadkowo przeniesiona do danych wydarzeń i zmieniająca je na modłę swoich wizji. Ale też czytelnik wie co względem czego się zmienia.

Tymczasem, gdy tworzysz fikcyjny świat, wszelkie zmiany bez punktu odniesienia są źle widziane. Niepotrzebnie tylko wprowadzając zamęt w odbiorcy, który pamięta, że coś było inaczej, ale nie wie dlaczego to się zmieniło. Nie jest wstanie odseparować jednego wydarzenia, od drugiego.
Ale gdy dasz odpowiedni punkt odniesienia, to coś, co pozwala widzowi zrozumieć z czego wynika różnica. Widz od razu podchodzi zupełnie inaczej do tematu.

Gdyby Mirror Universe zaczął się od odcinka ENT, nikt by go nie lubił. Nikt by nie zrozumiał, dlaczego nagle taka brutalność, dlaczego Cochran strzelił ze strzelby w kosmitę. Tymczasem, mieliśmy jako fani wizję Mirror Universe. TOS przedstawił ich na podstawie wydarzeń głównych bohaterów. DS9 utrwalił kontekst w historii uniwersum. Dostaliśmy potem ENTkowy odcinek, gdzie mimo braku tych odniesień, widz wiedział czemu dzieje się to tak a nie inaczej.

Dlatego widzę potencjał w MU. Bo pozwala nam spojrzeć na ten sam problem z innej punktu widzenia. Mając oczywiście punkt odniesienia.

Sam często utożsamiasz Andromedę jako kontynuację ST. Ale ponieważ w Andromedzie nie ma powiązań do ST, nie łączymy ich. Nie oceniamy ich tej samej skali i nie szukamy logicznych przejść z Federacji w Commonwealth. (Znaczy się, wiem że i ty wielu fanów SF prowadzi taką dysputę, ale z akademickiego punktu widzenia to jest robione, nie wynika to z fabularnej historii obu uniwersów.) A gdyby takie powiązanie było? Gdyby wydarzenia z jednego albo drugiego serialu miały wyraźnej aluzje? Albo jeszcze lepiej, jakby miały jakieś crossovery? Jakże by to zmieniło nacisk w dyskusjach?
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 4 Kwi 2017 14:39:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Nie było Imperium Terańskiego? Ale czy jesteś tego pewien? Co oznacza brak Imperium, w którym momencie można jednoznacznie stwierdzić brak czegoś i jak odróżnić to od braku informacji o tym czymś i celowym błędnym informowaniem o braku czegoś.
Znamy z literatury przykłady, gdzie wydaje się, że coś przestało istnieć, a jednak istnieje, a po powtórnych narodzinach, staje się groźniejsze niż protoplasta.

Toudi:
Ukryć się w kosmosie jest dosyć prosto. Odległość i czas działa na korzyść chowającego się. Szczególnie, jeśli wróg pomyśli, że cię wybił. To nawet nie będzie cię szukał.

Jak najbardziej kojarzę te przykłady - Asimov, Weber, czytałem i lubię (acz nie zawsze jakoś b. ceniąc).

Sugerujesz, że TE identycznie się ukryje, by móc powrócić, i właśnie bohaterowie "Mirror Broken" - a więc tamtejsza wersja TNGowców - odegrają w tym kluczową rolę?*

* Nawiasem: jakoś - za przeproszeniem - First Orderem to zapachniało.

Toudi:
Czemu widzę w tym potencjał, bo pozwala przestawić zupełnie inną wizję od tej, którą znamy. A może to zrobić w sposób, który pozwoli nam mieć odniesienie to już znanych idei czy wydarzeń.

Tylko wiesz co? Dobrze napisana historia alternatywna jest ciekawa o tyle, że pozwala się przyjrzeć nieoczywistości procesu historycznego, rozważyć pewne - swego czasu możliwe - odmienne ścieżki rozwoju wydarzeń. Czy będzie to całościowy obraz "konkurencyjnej" wersji cywilizacji, czy tylko zabawa w alternatywne rozgrywanie przebiegu bitew, ma to pewien walor poznawczy.
W wypadku Trekowego MU będzie to tylko zabawa dziejami od początku fikcyjnego świata, którego chyba nawet my, fani, nie potrafimy - w jego obecnym kształcie - traktować zbyt serio. Będzie to więc - nawet w wariancie optymistycznym - w 90% pusta znaczeniowo (choć może czasem mająca walory rozrywkowe) sztuka dla sztuki.

Toudi:
Dostaliśmy potem ENTkowy odcinek, gdzie mimo braku tych odniesień, widz wiedział czemu dzieje się to tak a nie inaczej.

Zgoda. Przypuszczam jednak, że nawet nie znając tych odniesień dałoby się rzecz oglądać jak czarną (tragi)komedię.

Toudi:
Sam często utożsamiasz Andromedę jako kontynuację ST. Ale ponieważ w Andromedzie nie ma powiązań do ST, nie łączymy ich. Nie oceniamy ich tej samej skali i nie szukamy logicznych przejść z Federacji w Commonwealth. (Znaczy się, wiem że i ty wielu fanów SF prowadzi taką dysputę, ale z akademickiego punktu widzenia to jest robione, nie wynika to z fabularnej historii obu uniwersów.) A gdyby takie powiązanie było? Gdyby wydarzenia z jednego albo drugiego serialu miały wyraźnej aluzje? Albo jeszcze lepiej, jakby miały jakieś crossovery? Jakże by to zmieniło nacisk w dyskusjach?

To w dużej mierze zależy od nastawienia. Dla fanatycznych kanonistów zmieniałoby to b. wiele, dla mnie prawie nic (potrafię sobie w głowie zbudować ileś modeli post-NEMesisowej przyszłościi; interpretowana przez pryzmat tego, czym być miała, AND jest dla mnie jednym z ciekawszych, acz i bardziej kontrowersyjnych. Przy odrobinie dobrej woli b. łatwo podłączyć ją do kanonu.)

Toudi:
PS. Q email czytaj. Potem skasuj ten post. ;)

Przeczytałem, skasowałem, odpisałem.
Toudi
Użytkownik
#14 - Wysłana: 4 Kwi 2017 15:42:57
Odpowiedz 
Q__:
Jak najbardziej kojarzę te przykłady - Asimov, Weber, czytałem i lubię (acz nie zawsze jakoś b. ceniąc).

Sugerujesz, że TE identycznie się ukryje, by móc powrócić, i właśnie bohaterowie "Mirror Broken" - a więc tamtejsza wersja TNGowców - odegrają w tym kluczową rolę?*

Nie sugeruję, rzucam luźną myśl, i raczej wątpię aby Picard z bandą mieli pełnić rolę odbudowania TE. Za to Kaśka z , Tom i B'Elanna już jak najbardziej.
Picarda raczej widziałbym w roli przynęty, walczącego do samego końca, broniąc swoich ideałów (i to nie ważne, czy to ideały Federacja czy Imperium).

Q__:
* Nawiasem: jakoś - za przeproszeniem - First Orderem to zapachniało.

Nie znam nowel SW, a tam pewno wszystko opisali. Ale FO nie wydaje mi się niedobitkami Imperium, próbującym przywrócić mu świetność. Imperium to była przecież olbrzymia instytucja. Podobnie jak Republika przed nią. Nie upada z dnia na dzień, bo ginie przywódca. To trwa. FO pojawia się jeszcze za wcześnie, aby mówić o pełnym upadku imperium. IMHO FO jest radykalnym odłamem Imperium, które przegrywając zapewne zaczęło się zmieniać na coś bardziej liberalnego, gotowego do współistnienia z innymi, i to przez śmierć radykalnego przywódcy.

Do tego Rebelia przeobraziła się w Ruch Oporu, a nie jakiś konkretny twór państwowy.

Q__:
Przy odrobinie dobrej woli b. łatwo podłączyć ją do kanonu.

Odrobinie? Chyba przesadzasz, dużo tej woli trzeba mieć. ;P

Q__:
W wypadku Trekowego MU będzie to tylko zabawa dziejami od początku fikcyjnego świata, którego chyba nawet my, fani, nie potrafimy - w jego obecnym kształcie - traktować zbyt serio. Będzie to więc - nawet w wariancie optymistycznym - w 90% pusta znaczeniowo (choć może czasem mająca walory rozrywkowe) sztuka dla sztuki.

Zgadzam się, ze będzie to zabawa. Ale odbiorcy kultury lubią taką zabawę.
Czymże jest przecież Dzień świstaka i setki jego powieleń książkach i filmach. I są to często jednej z lepiej ocenianych odcinków seriali.
Gdyby dostarczyć widzom cały serial, IMHO ma on szansę na sukces. Szansę, którą oczywiście można również zmarnować.
mozg_kl2
Użytkownik
#15 - Wysłana: 4 Kwi 2017 19:22:26
Odpowiedz 
Q__:
Szykuje się mirrorowy komiks TNG - "Mirror Broken":

oglądałbym to w wersji serialowej.

Ponownie stwierdzam, że mirror universum trochę się marnuje w treku. Mogliby nawet jakiś film pociągnąć, MU pojawiało się na dłużej w STO.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 5 Kwi 2017 21:26:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
raczej wątpię aby Picard z bandą mieli pełnić rolę odbudowania TE. Za to Kaśka z , Tom i B'Elanna już jak najbardziej.

Że niby Voyager i tam się po drugiej stronie galaktyki zabłąka, i Kaśka - poczynając sobie naprawdę jak w kyriańskiej narracji z "Living Witness" (z domieszką "The Void") - skleci Terran Empire-bis?

Toudi:
Nie znam nowel SW, a tam pewno wszystko opisali. Ale FO nie wydaje mi się niedobitkami Imperium, próbującym przywrócić mu świetność. Imperium to była przecież olbrzymia instytucja. Podobnie jak Republika przed nią. Nie upada z dnia na dzień, bo ginie przywódca. To trwa. FO pojawia się jeszcze za wcześnie, aby mówić o pełnym upadku imperium

Właśnie NIE. Jak już narzekaliśmy z mozgiem_kl2 nowy kanon unicestwia Imperium dość błyskawicznie. Zostają tylko ci, którzy zwiali i założyli FO. Reszta przegrywa pod Jakku i kapituluje.

Toudi:
Do tego Rebelia przeobraziła się w Ruch Oporu, a nie jakiś konkretny twór państwowy.

I znowu nie. Rebelia zmieniła się w Nową Republikę, jak w starym kanonie. Ruch Oporu to prywatna partyzantka Leii.

(Z tym, że NR też już - prawdopodobnie - nie ma, po salwie Starkillera.)

Toudi:
Odrobinie? Chyba przesadzasz, dużo tej woli trzeba mieć. ;P

Sądzę według siebie. Ja z tym problemu nie miałem ;P.

Toudi:
Zgadzam się, ze będzie to zabawa. Ale odbiorcy kultury lubią taką zabawę.
Czymże jest przecież Dzień świstaka i setki jego powieleń książkach i filmach. I są to często jednej z lepiej ocenianych odcinków seriali.

Sugerujesz, że zadziałałby efekt "Cause and Effect"? Tylko, że tam skutkowało wykonanie, które było b. serio (i wręcz ocierało się o artyzm chwilami). A historie z MU rzadko są, raczej spodziewałbym się więc paraleli do VOY "Relativity". Owszem, fajny, ale ile takich "Relativity" dasz radę przyswoić pod rząd, zanim się znudzisz?

mozg_kl2

mozg_kl2:
oglądałbym to w wersji serialowej.

Tylko czy serial wytrzymałby bohaterów teoretycznie głównych ginących co chwila (co dotąd w wielu z mirrorowych odcinkach był dość częstą regułą)? No, chyba, że tym razem przyznać im pewien immunitet (ale to znów będzie pachnieć złagodzeniem świata WH40k przez Abnetta).

BTW. oglądałeś REN "The Requiem. Part 1"? Tam gospodarka bohaterami podobna... I klimaty takie, że w sumie do MU niedaleko.

mozg_kl2:
MU pojawiało się na dłużej w STO.

Pamiętam admirał Leetę.
Toudi
Użytkownik
#17 - Wysłana: 5 Kwi 2017 22:23:41
Odpowiedz 
Q__:
Że niby Voyager i tam się po drugiej stronie galaktyki zabłąka, i Kaśka - poczynając sobie naprawdę jak w kyriańskiej narracji z "Living Witness" (z domieszką "The Void") - skleci Terran Empire-bis?

Coś ten deseń. Za Borg było sporo miejsca. A i do Dominium był kawałek drogi.
A do tego nie wiemy czy w ogóle Borg wyewoluowali w MU. A jeśli tak, to czy są tak niszczycielską rasą, jak u głównej linii. Może nie. Może bliżej im do wówczas do naszej Federacji? W końcu nawet w głównej linii to nie była rasa agresywna. Ekspansywna tak, ale nie agresywna. No i tak ekspansja nie była też taka szybka. Borg najpierw dokonywał pełnej asymilacji, co trwało, zużywał zasoby, a dopiero potem zaczynał ekspansję. Zmiany w doktrynie następowały tylko w obliczu problemu.

Więc tak, widzę w tym szansę na wyprowadzenie historii odrodzenia TE ze zgliszcz i to w sensowym czasie 7 sezonów. ;)

Q__:
I znowu nie. Rebelia zmieniła się w Nową Republikę, jak w starym kanonie. Ruch Oporu to prywatna partyzantka Leii.

Mówiłem, ze fabularnie nie ogarniam SW. Nie będę się wadził, ni bronił tez. Co prawda info, które podajecie ni jak nie daje mi szansy zobaczyć, jak oni z tego chcą robić kolejną trylogię. Ale to nie ten temat, więc to zostawmy tak jak jest.

Q__:
ale ile takich "Relativity" dasz radę przyswoić pod rząd, zanim się znudzisz?

7 sezonów po 24-26 odcinków. ;P

Q__:
Tylko czy serial wytrzymałby bohaterów teoretycznie głównych ginących co chwila (co dotąd w wielu z mirrorowych odcinkach był dość częstą regułą)? No, chyba, że tym razem przyznać im pewien immunitet (ale to znów będzie pachnieć złagodzeniem świata WH40k przez Abnetta).

Serial potrafi wytrzymać śmierć wielu głównych bohaterów. Możemy przecież prześledzić karierę kogoś (to na zajmie z sezon, czy dwa nim się znudzi). Możemy go poznać od akademii czy tuż po aż do nie wiem Pierwszego. Główni bohaterowie mogą przecież tracić kończyny, narządy. Dostawać szramy czy innych realizmów, nie muszą ginąć.

Pamiętasz cliffhanger z postrzałem Adamy z BSG? Przecież przez całą przerwę sezonową i kolejne bodaj 4 odcinki dyskutowało się czy zginął, czy umrze, jak to wpłynie na fabułę.

Możemy tu mieć podobnie. Do tego uśmiercanie głównych bohaterów nie jest problemem dla widza. Jest problemem dla producentów i kontraktów. Ale jeśli dobrze rozpiszą fabułę na starcie, dadzą radę. Do tego nie pewność, kogo uśmiercą, kto przeżyje, nadaje serialowi pewnego smaczku. O możliwości wskrzeszania bohaterów nawet nie będę wspominał, bo ludzie od ST znają się tu na robocie....
Tasha, Kim, Starbuck...

Także da się, wiemy to. Tylko ludzie z kasą muszą też tego chcieć... ;)
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 6 Kwi 2017 11:50:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Coś ten deseń.

W sumie to może i ma sens...

Toudi:
A i do Dominium był kawałek drogi.

A i Dominium nie musi tam - w znanym nam kształcie - istnieć, bo Zmienni mogą tam być np. nieagresywni i nieksenofobiczni...

Toudi:
A do tego nie wiemy czy w ogóle Borg wyewoluowali w MU. A jeśli tak, to czy są tak niszczycielską rasą, jak u głównej linii. Może nie.

Może tamtejszy Borg, to Borg pokojowy? Coś jak reynoldsowi Conjoiners (kojarzysz zapewne?).

Toudi:
Co prawda info, które podajecie ni jak nie daje mi szansy zobaczyć, jak oni z tego chcą robić kolejną trylogię. Ale to nie ten temat, więc to zostawmy tak jak jest.

Zdaje mi się, że bazując na samych bohaterach, bo całą mapę polityczną lucasowego wszechświata rozbili w pył, zostawiając na placu boju bijące się nieliczne grupki...

Toudi:
7 sezonów po 24-26 odcinków. ;P

Serio zniósłbyś tyle odcinków niezobowiązującej lekkiej rozrywki bez sensu?

Toudi:
Serial potrafi wytrzymać śmierć wielu głównych bohaterów. Możemy przecież prześledzić karierę kogoś (to na zajmie z sezon, czy dwa nim się znudzi). Możemy go poznać od akademii czy tuż po aż do nie wiem Pierwszego.

Tylko są tu dwa istotne problemy - pierwszy - kreacji świata (dotychczasowe mirrorowe twory polityczne nie były zbyt serio, stanowiły raczej humorystycznie przegięte totalitaryzmy mające groteskowo złych funkcjonariuszy, teraz by trzeba to wszystko na nowo pisać, budując reguły tegoż świata bardziej z sensem... ale... starając się nie zapominać jak to było dotąd pisane i godzić to nowe z tamtym starym - by zwolennicy kanonu nie sarkali - i tu może być kłopot...); - drugi taki, że pozwalanie bohaterom żyć dłużej "lekko" gryzłoby się z dotychczasową tradycją uśmiercania mirrorowych postaci co chwila (którą też fan pamięta....).

Toudi:
Główni bohaterowie mogą przecież tracić kończyny, narządy. Dostawać szramy

A, to jest dobry trop. Zwł. w kontekście tego:

I tego:



Toudi:
Pamiętasz cliffhanger z postrzałem Adamy z BSG? Przecież przez całą przerwę sezonową i kolejne bodaj 4 odcinki dyskutowało się czy zginął, czy umrze, jak to wpłynie na fabułę.

Pamiętam, prawie tak emocjonujący jak ten z "TBoBW". Tylko jak mnie tym chcesz przekonać, skoro zawsze mówię, że w SF istotne jest to co wyrasta z rzeczywistości (pokazując możliwą przyszłość lub alternatywne dla teraźniejszości ścieżki rozwoju), zaś nastawienie fabuły na badanie zależności in universe mnie nudzi, jako poznawczo puste?

Toudi:
Tylko ludzie z kasą muszą też tego chcieć... ;)

Patrząc na to czego chcą ludzie z kasą to można snuć teorie spiskowe, że chcą oni zniszczyć Treka...
Toudi
Użytkownik
#19 - Wysłana: 6 Kwi 2017 12:58:14
Odpowiedz 
Q__:
Coś jak reynoldsowi Conjoiners (kojarzysz zapewne?).

Nie czytałem (jeszcze).

Q__:
Serio zniósłbyś tyle odcinków niezobowiązującej lekkiej rozrywki bez sensu?

Myślę, że nie miałbym z tym problemu. Do tego zakładam że przynajmniej 20-40 odcinków stanowiły stanowiłyby ciągłość plotline. Gotów jestem ustąpić na 5 sezonów po 13 odcinków, ale wówczas oczekuję, że odcinki poza main plotline to będzie góra 2-3 na sezon. ;)

Q__:
Tylko są tu dwa istotne problemy - pierwszy - kreacji świata (dotychczasowe mirrorowe twory polityczne nie były zbyt serio, stanowiły raczej humorystycznie przegięte totalitaryzmy mające groteskowo złych funkcjonariuszy, teraz by trzeba to wszystko na nowo pisać, budując reguły tegoż świata bardziej z sensem... ale... starając się nie zapominać jak to było dotąd pisane i godzić to nowe z tamtym starym - by zwolennicy kanonu nie sarkali - i tu może być kłopot...); - drugi taki, że pozwalanie bohaterom żyć dłużej "lekko" gryzłoby się z dotychczasową tradycją uśmiercania mirrorowych postaci co chwila (którą też fan pamięta....).

I tak i nie. Skoro ustalimy, że multiverse jest czym naturalnym, a to myślę ST ustanowiło na odpowiednim poziomie, to przecież MU wcale nie musi być tym MU, które znamy z kilku odcinków oryginału. Może to być MU bis. Przy odpowiednio napisanym pilocie, możemy mieć brutalne Terran Empire na poważnie.
Gdyby skorzystać z pomysłu "The Daedalus Variations" (SGA 5x04). Jakiś skaczący okręt (może być Delta Flyer, może być jakiś NX-01, czy 02, czy co tam sobie wymyślimy, zgodnie z czasem, w którym chcemy osadzić akcję), przechodzi przez kolejne uniwersa. I zbiera np. kogoś z mainuniverse, może i przenosi go do MU... A może skacząc przez kilka innych zabiera jeszcze kogoś. I teraz ta postać (grupa postaci) stanowi nasz punkt odniesienia i nasz punkt porównywania różnic. Co więcej, możemy zebrać postacie z różnych równoległych światów. (ale oczywiście wymaga to odpowiedniego przemyślenia na poziomie planowania fabuły).

Co więcej, jak dobrze to nakręcą, to to, że akcja dzieje się w MU, widz ogarnie np. dopiero po 2 czy 5 odcinku (przesadzam, ale od 3 to by było coś), bo dla zmyłki, pierwsze odcinki będą dziać się w main universe. To jest pomysł i już mamy kilka odcinków, gdzie nie trzeba zabić głównej obsady...

Q__:
Tylko jak mnie tym chcesz przekonać, skoro zawsze mówię, że w SF istotne jest to co wyrasta z rzeczywistości (pokazując możliwą przyszłość lub alternatywne dla teraźniejszości ścieżki rozwoju), zaś nastawienie fabuły na badanie zależności in universe mnie nudzi, jako poznawczo puste?

Myślisz, że ludzie muszą obrać pokojowy podbój kosmosu? Że nie mogą tego zrobić ręką wojskową? Myślisz, że to będzie ręka pokojowej ekspansji, nie ręka imperialnego zagarnięcia?

Myślę, że na dzisiejszym punkcie startu, wszystko nadal jest możliwe. Sporo zależy od tego, kto będzie pierwszy i kogo pierwszego spotkamy na drodze. Ewentualnie, kogo z Ziemi pierwszego się pozbędziemy.

Q__:
Patrząc na to czego chcą ludzie z kasą to można snuć teorie spiskowe, że chcą oni zniszczyć Treka...

Uśmiech na końcu, nie przystoi. Bo im może faktycznie, nie tylko Treku, nie zależeć. Wręcz jak patrze jakie seriale i filmu są finansowane to nie są to filmy, gdzie ciągłość fabuły stanowi silni czynnik (z drobnymi wyjątkami). Przecież te tysięczne sezony CSI (skrót odmieniany przez wszystkie przypadki i agencje). są tego przykładem. Wiec serial, gdzie spójna fabuła jest istotna, to naprawdę chwalebne wyjątki.

Niestety Trek na tym cierpi. Bo trek nie jest typowym serialem, gdzie każdy odcinek może być o czymś zupełnie innym. I to nam wypracowało 50 lat historii tego uniwersum. Co więcej widz i fan SF nie oczekuje jednak spójnej fabuły.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 6 Kwi 2017 16:07:34
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Nie czytałem (jeszcze).

Nadgoń. Jedno z gorętszych nazwisk obecnej SF (taka krótka lista: Egan, Dukaj, Stephenson, Watts, Bacigalupi i Reynolds właśnie).

Toudi:
Myślę, że nie miałbym z tym problemu. Do tego zakładam że przynajmniej 20-40 odcinków stanowiły stanowiłyby ciągłość plotline. Gotów jestem ustąpić na 5 sezonów po 13 odcinków, ale wówczas oczekuję, że odcinki poza main plotline to będzie góra 2-3 na sezon. ;)

Zupełnie nie moje klimaty. Rozrywkowa lekkość śmiertelnie mnie nudzi. Zawikłania plotline nie mające związku z tym, co out-of-universe odpychają, jako przynależne opere mydlanej - nie SF.

Toudi:
Skoro ustalimy, że multiverse jest czym naturalnym, a to myślę ST ustanowiło na odpowiednim poziomie, to przecież MU wcale nie musi być tym MU, które znamy z kilku odcinków oryginału. Może to być MU bis.

Czyli jednak nie jesteś przeciwnikiem Abramsverse jako bazowej idei - tylko ze względu na wykonanie? I nie masz nic przeciwko reBootom?

Toudi:
Myślisz, że ludzie muszą obrać pokojowy podbój kosmosu? Że nie mogą tego zrobić ręką wojskową? Myślisz, że to będzie ręka pokojowej ekspansji, nie ręka imperialnego zagarnięcia?
Myślę, że na dzisiejszym punkcie startu, wszystko nadal jest możliwe. Sporo zależy od tego, kto będzie pierwszy i kogo pierwszego spotkamy na drodze. Ewentualnie, kogo z Ziemi pierwszego się pozbędziemy.

Myślę, że masz rację, że takie tematy warte są rozważenia, a ich konfrontacja z klasycznymi ideałami Treka byłaby czymś zajmującym i poznawczo niepustym. Tylko nie widzę na to miejsca w klasycznym MU (nawet pokazanym poważniej, po DS9owsku).

(W ramach Multiversum - natomiast - owszem, dałoby się.)

Toudi:
Bo trek nie jest typowym serialem, gdzie każdy odcinek może być o czymś zupełnie innym.

Poczekaj... Polećmy nawet tą Top 40 zestawioną na ST.com, albo Top 50 SKoST... Przecież tam jest ogromna różnorodność poruszanych tematów, wręcz rozrzut tematyczny... Co łączy "Duet" z "The Best of Both Worlds"? Albo "The Measure af a Man" z "The Doomsday Machine"? Albo "Living Witness" z "The Inner Light"? Ba, co w ogóle łączy te odcinki ze sobą, poza bohaterami?
Toudi
Użytkownik
#21 - Wysłana: 6 Kwi 2017 23:18:08
Odpowiedz 
Q__:
Czyli jednak nie jesteś przeciwnikiem Abramsverse jako bazowej idei - tylko ze względu na wykonanie? I nie masz nic przeciwko reBootom

Czy jestem przeciwny rebootom? Oczywiście, że nie. Ale tylko pod warunkiem otwartego podejścia do sprawy. A tego nie ma w nowych trekach.

Co ważne w reboocie, trzeba zabrać jak najwięcej dobrego z oryginału, dodać szczyptę swojego geniuszu i wypuścić dobry produkt.

BSG jest przykładem dobrego rebootu. Zabrano dobrą historię, ogólny zarys. Bohaterów. Dodano do tego szczyptę geniuszu RDM i.. otrzymaliśmy coś świetnego. Co niestety im dalej tym bardziej nie równe. Ale wciąż genialnie zakończyło się w 4x10 i beznadziejnie w 4x20. ;)

Do tego wywalono wszystko, co nie przystoi współczesnej SF a co uchodziło jeszcze w latach 80-tych. Wywalono dziwnych obcych. Bary, które mimo zniszczenia ludzkości nadal się bawią jakby nigdy nic. Wywalono lasery. Itd. Itp.

Podobnie nie miałbym problemu z rebootem ST. Ale nie dostaliśmy reboota.

Q__:
Tylko nie widzę na to miejsca w klasycznym MU (nawet pokazanym poważniej, po DS9owsku)

DS9 zamknęło możliwości rozwoju MU. Przez to nie mieliśmy go w VOY, TNG go nie tknął, ale ENT pokazał, że temat ma potencjał, ale też pokazał go już bardziej jako ciekawostkę. Kto wie, może gdyby zdecydowali się na ten krok wcześniej, dostalibyśmy go więcej. A tak w sumie dostaliśmy tylko ciekawy sposób na pożegnanie bohaterów, co by odeszli jak na marynarzy (no bo nie żołnierzy0 przystało...

Q__:
Poczekaj... Polećmy nawet tą Top 40 zestawioną na ST.com, albo Top 50 SKoST... Przecież tam jest ogromna różnorodność poruszanych tematów, wręcz rozrzut tematyczny... Co łączy "Duet" z "The Best of Both Worlds"? Albo "The Measure af a Man" z "The Doomsday Machine"? Albo "Living Witness" z "The Inner Light"? Ba, co w ogóle łączy te odcinki ze sobą, poza bohaterami?

Nie chodziło mi o fakt, że ST pełny jest historii skrojonych na jeden odcinek. Ale fakt, ze serial wymaga jakiś tak podstaw i nie specjalnie da się obejrzeć np. 103 odcinek i zrozumieć odcinek. (znaczy się, ty czy ja pewno nie będą mieć z tym większego problemu, ale mówię o szarym widzu). Jak weźmiesz taki CSI (dopisz miasto) to czy oglądasz 13 czy 113 odcinek, to nie masz problemu. Jest zabójstwo, jest śledztwo i jest kara. Do tego mamy stereotypowego mędrca, mamy osiłka, jakiegoś pięknisia, jakiego technicznego. każdy wnosi coś do śledztwa i szybko rozwiązują sprawę. Nikt się martwi jak kto ma na imię. Skąd pochodzi, co robi. Prędzej nazwisko aktora zostanie - wiem, że LV Fishburne prowadzi, a NY Sinise. Nie mam pojęcia jaki jest ich stopień, czy maja rodziny, Nic nie wiem. Mimo, że widziałem ileś tych odcinków. A tymczasem stopień i nazwisko Milesa znałem na długo przed poznaniem, że gra gro Colm Meaney. Jak widziałem Liberatora, to Jonesowi partnerował Miles, nie Meaney.

Ps. W CSI: Las Vegas, zdaje się już mieli trzech mędrców. A przynajmniej tylu się naliczyłem. ;) Kiedyś nawet zastanawiałem się czy to inny serial... a to ten sam.
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 7 Kwi 2017 00:36:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Podobnie nie miałbym problemu z rebootem ST.

Ok.

Zatem, obocznie, spytam co myślisz o sawyerowym "Starplexie"* (chodzi m o założenia)? To był - w pewnym sensie - projekt reBootu ST, autorstwa starego Trekera (i - teraz - scenarzysty STC).

* Linkowałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3772

Toudi:
DS9 zamknęło możliwości rozwoju MU.

Dlaczego właściwie tak sądzisz? Jestem ciekaw...

Toudi:
Ale fakt, ze serial wymaga jakiś tak podstaw i nie specjalnie da się obejrzeć np. 103 odcinek i zrozumieć odcinek. (znaczy się, ty czy ja pewno nie będą mieć z tym większego problemu, ale mówię o szarym widzu).

Czy ja wiem...? Polecałem czasem różnym osobom Treka wybierałem zwykle TMP i powyrywane z różnych serii (TOS, TNG, czasem DS9 i VOY) epizody, które uznałem za najlepsze (lub najlepiej pasujące do gustów czy temperamentu danej osoby), dodawałem parę zdań o bohaterach i technologiach czasem (nawet mniej niż da się na ten temat bez wysiłku znaleźć w Wikipedii) i zwykle nikt specjalnego kłopotu ze zrozumieniem nie miał... (Fakt, staram się otaczać inteligentnymi ludźmi.)
Toudi
Użytkownik
#23 - Wysłana: 7 Kwi 2017 11:39:13
Odpowiedz 
Q__:
Dlaczego właściwie tak sądzisz? Jestem ciekaw...

To twoje słowa. I zgadzam się z nim.DS9 tak rozpisało historię, że mocno zamknęło jej rozwój. Nie mówię, że w ogóle się nie da. Komu będzie chciało się walczyć?
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 7 Kwi 2017 12:24:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
To twoje słowa.

Nie napisałem tego. Napisałem, że DS9 zamknęło wątek Terran Empire, nie MU. Bo przecież to może być ciekawe - pokazać ludzi jako udręczone ofiary (wiadomo kto tam teraz rządzi) i bojowników o wolność, ale mimo to postacie tak paskudne jak w tradycyjnym mirrorze bywało. I wyobraź sobie tę ambiwalencję - kibicujemy ich walce, bo uciśnieni, ale nimi samymi się brzydzimy. I - powiedzmy - jeszcze ich prześladowcom dodano wątki retrospektywne pokazujące, że mają mnóstwo powodów by Terran - jako gatunku - nienawidzić (pomordowani przodkowie, dorastanie w jakichś obozach itd.). Czujesz ten klimat?
Tylko nie wiem czy zbyt ekstremalne na Treka by to nie było...
Toudi
Użytkownik
#25 - Wysłana: 7 Kwi 2017 12:42:10
Odpowiedz 
Q__:
Nie napisałem tego. Napisałem, że DS9 zamknęło wątek Terran Empire, nie MU.

Ale MU to TE, bez TE nie ma MU. Na dzieło zawsze patrzymy przez nasz pryzmat. Jeśli nie będzie się mogło utożsamiać się z fabułą lub bohaterami lub wartościami, nie odniesie się sukcesu.

Można oczywiście zrobić pojedyncze dzieła przedstawiające inny punkt widzenia. Ale nie zrobisz z tego serialu. Widz odejdzie szybciej niż przyszedł. I nawet wysokie noty krytyków, go nie ściągną. RDM pokazał przykład samobójców zamachowców w BSG, ale robił to ile? 2 czy 4 odcinki. Widział, że choć ten szokujący punkt widzenia ma znaczenie, nie utrzyma mu widza na dłużej. A przecież oblężoną Nową Capricę spokojnie mógł ciągnąć przez cały sezon.

Także, możesz pokazać rebeliantów TE walczących o jego powrót. Ale myślisz, że ktoś chciałby to oglądać przez więcej niż 3h? Widz podświadomie wie, że TE jest złe. I widz chętnie oderwie się od rzeczywistości, ale do pewnego stopnia. Samo militarne imperium rządzące silną ręką nie jest problemem. Znamy to z historii, potrafimy się z nim pogodzić, zrozumieć jak działa. Ale zbyt mocne przekroczenie granicy na długo nie przejdzie. Bo jak rozumiemy istnienie takiego imperium tak jeszcze bardziej cieszymy się jak upada. Upada na dobre.
mozg_kl2
Użytkownik
#26 - Wysłana: 7 Kwi 2017 17:33:29
Odpowiedz 
Q__:
Tylko czy serial wytrzymałby bohaterów teoretycznie głównych ginących co chwila (co dotąd w wielu z mirrorowych odcinkach był dość częstą regułą)? No, chyba, że tym razem przyznać im pewien immunitet (ale to znów będzie pachnieć złagodzeniem świata WH40k przez Abnetta).

Kiedy śmiertelność bohaterów jest czymś naturalnym i dawno o tym pisałem, że brakuje mi tego w TNG. Popatrz na słynną grę o tron, bohaterowie giną a jednak ludzie oglądają dalej bo zżyli się z settingiem. Ja chętnie oglądnąłbym takie TNG z Rikerem jako kapitanem a Picardem w wersji Locutus Borg.

Q__:
BTW. oglądałeś REN "The Requiem. Part 1"? Tam gospodarka bohaterami podobna... I klimaty takie, że w sumie do MU niedaleko.

chyba nawet raczej tak.

Toudi:
A do tego nie wiemy czy w ogóle Borg wyewoluowali w MU

http://memory-beta.wikia.com/wiki/Borg_(mirror)

Toudi:
Może bliżej im do wówczas do naszej Federacji?

To byłby smakowy plot twist aż przypomniały mi się pewne słowa pewnego admirała że federacja nie różni się niczym od Borga a nawet jest gorsza.

Q__:
A i Dominium nie musi tam - w znanym nam kształcie - istnieć, bo Zmienni mogą tam być np. nieagresywni i nieksenofobiczni...

http://memory-beta.wikia.com/wiki/Dominion_(mirror )

Q__:
kreacji świata (dotychczasowe mirrorowe twory polityczne nie były zbyt serio, stanowiły raczej humorystycznie przegięte totalitaryzmy mające groteskowo złych funkcjonariuszy, teraz by trzeba to wszystko na nowo pisać, budując reguły tegoż świata bardziej z sensem... ale... starając się nie zapominać jak to było dotąd pisane i godzić to nowe z tamtym starym - by zwolennicy kanonu nie sarkali - i tu może być kłopot...); - drugi taki, że pozwalanie bohaterom żyć dłużej "lekko" gryzłoby się z dotychczasową tradycją uśmiercania mirrorowych postaci co chwila (którą też fan pamięta....).

Czy ja wiem? MU dawał okazje do pokazania jak niewiele jest pomiędzy byciem dobrym a byciem złym. Scenarzyści mogli też poszaleć i opuścić sztywny gorset canonu i być mdle poprawnie dobrym. Fani nawet spekulują, że TE jest kontunuacją starego i kochanego imperium rzymskiego. Dość karkołomne rozwiązanie ale możliwe. Jeżeli dostaliśmy dobrą historię to i fani daliby sobie radę z pewnymi burakami.

Toudi:
DS9 zamknęło możliwości rozwoju MU.

Tutaj się nie zgodzę.

Toudi:
Przez to nie mieliśmy go w VOY

i tak i nie. Byl taka ala mirrorowy odcinek w VOY tylko tytuł mi uciekł.
Toudi
Użytkownik
#27 - Wysłana: 7 Kwi 2017 19:32:02
Odpowiedz 
mozg_kl2:
i tak i nie. Byl taka ala mirrorowy odcinek w VOY tylko tytuł mi uciekł.

Tu lista nic nie wykazuje: http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Parallel_univer se_episodes

Mózg i Borg, i Dominium z linków są niekanoniczni. A więc możemy spekulować. Ale zakładanie, że MU wszystko jest brutalniejsze niż w głównym, nie może być dobre. Możemy przyjąć, że coś jednak będzie inne w drugą stronę. Choć wiem, jak pisałem, Borg w głównym uniwersum nie wydaje się być agresywny...
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 7 Kwi 2017 22:11:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Także, możesz pokazać rebeliantów TE walczących o jego powrót. Ale myślisz, że ktoś chciałby to oglądać przez więcej niż 3h? Widz podświadomie wie, że TE jest złe. I widz chętnie oderwie się od rzeczywistości, ale do pewnego stopnia. Samo militarne imperium rządzące silną ręką nie jest problemem. Znamy to z historii, potrafimy się z nim pogodzić, zrozumieć jak działa. Ale zbyt mocne przekroczenie granicy na długo nie przejdzie. Bo jak rozumiemy istnienie takiego imperium tak jeszcze bardziej cieszymy się jak upada. Upada na dobre.

Widzisz... Zgadzam się z tym, że totalitaryzm to pewien samograj (dowodem popularność Imperium z SW, WH40k jako całości, naszych Romulan i Cardassian, także na co najmniej część sławy Stawki większej niż życie - zwł. postaci Brunnera - się to przełożyło).

Tylko ja - bazując na Twoim pomyśle - myślałem o czymś naprawdę mocnym. Zobacz... Trek ma tradycję poruszania dość trudnych tematów - vide b. wyważona dyskusja o wadach i... zaletach nazizmu w TOS "Patterns of Force", sięgnięcie po sprawę prawdy historycznej i rewizjonizmu historycznego w VOY "Living Witness" itp. To, że odbieramy dziś ST jako serial b. wpisujący się w pewne trendy poprawności politycznej (co niektórzy z naszych Współforumowiczów chcieliby mu uznać za wadę), nie zmienia faktu, że był ten nasz Trek (i - IMHO - nadal jest, nawet w formie założeń tego nieszczęsnego DSC) odważny i daleki od zbytniego przygładzenia.

I teraz popatrz... Mamy np. takie narracje związane z IIśw, że Polak to tradycyjnie bohater, a Żyd - niewinny męczennik, kto zaś myśli inaczej to w pierwszym wypadku wyrodek i antypatriota, w drugim - szubrawiec i antysemita. Paradoksalnie rozumiem te narracje i w realnym życiu nie jestem skłonny ich podważać, bo jest coś niestosownego w wyszukiwaniu ofiarom win, tym bardziej, że winy te są znikomo małe wobec win ich katów.
Owszem, wywlekane bywa przy różnych okazjach (jak modne ostatnio debaty o żołnierzach wyklętych, czy dyskusje filosemicko-antysemickie), że bycie ofiarą nie zawsze daje patent na świętość, że można być np. bohaterem wojennym z AK i - robiącym jakieś czystki etniczne, czy mordującym w ramach jakichś prywatnych porachunków - zbrodniarzem zarazem, albo ocalałym z getta i krwawym UB-kiem czy późniejszym katem Palestyńczyków, ale - mówię - nie dziwię się ludziom, że wolą pamiętać innych bohaterów i innych ocalałych (którzy przecież liczebnie dominowali). Tak samo nie dyskutuje się zwykle jak padający ofiarą tej czy owej rewolucji arystokraci traktowali swoich chłopów np. (choć tu do wywlekania byłoby znacznie więcej).

Poruszanie więc takich spraw jak winy ofiar (niekoniecznie wobec późniejszych katów, w ogóle) w odniesieniu do realnej historii może być ryzykowne, także dlatego, że burzy moralizatorskie postrzeganie dziejów, może prowadzić do jakichś nieuczciwych relatywizacji itp. Ale... przecież w takim mirrorowym Treku można podobne sprawy dyskutować do woli nie rozdrapując nikomu ran, bo w formie metafory - i karykatury (a tę z góry traktuje się z pewną taryfą ulgową, bo wiadomo, że nie będzie całkiem serio) - zarazem. Z tym, że bardzo szara byłaby tonacja takiego serialu, a może i b. czarna.

Przy czym: może to i nie jest temat na klasyczny siedmiosezonowy serial ST, ale na jeden-dwa modnie trzynastoodcinkowe sezony, czemu nie?

mozg_kl2

mozg_kl2:
Popatrz na słynną grę o tron, bohaterowie giną a jednak ludzie oglądają dalej bo zżyli się z settingiem.

Zgoda, choć ja akurat nie jestem - i nigdy nie byłem - entuzjastą GoT. Z tym, że jest tam pewien haczyk - w GoT bohaterowie wymyśleni byli przez Martina, który -- co by nie gadać - ma dużą łatwość tworzenia na kopy żywych postaci. W wypadku Treka często podnosiły się tezy o papierowości (czy sknoceniu) bohaterów, a mirror (ze swoją tendencją do komiksowych przegięć) gotów tej papierowości (i temu knoceniu) dodatkowo sprzyjać...

mozg_kl2:
Ja chętnie oglądnąłbym takie TNG z Rikerem jako kapitanem a Picardem w wersji Locutus Borg.

Pamiętam, gadaliśmy o tym nie raz...

Skądinąd: sam jestem ciekaw jak by wypadł kapitan Riker. Szkoda w sumie, że nie nakręcili tego Titana.

mozg_kl2:
chyba nawet raczej tak.

To liczę, że podzielisz się wnioskami na temat tego "The Requiem".

mozg_kl2:
przypomniały mi się pewne słowa pewnego admirała że federacja nie różni się niczym od Borga a nawet jest gorsza.

Komandora, w admirały to ten Eddington nie poszedł (choć może i zadatki na badmirała miał):
http://www.youtube.com/watch?v=zbZ48pI6SXA

mozg_kl2:
Fani nawet spekulują, że TE jest kontunuacją starego i kochanego imperium rzymskiego. Dość karkołomne rozwiązanie ale możliwe.

Znam tę hipotezę, wychodzi od rzymskości salutów. Kojarzę też wersję ze zsatanizowaniem G. Washingtona z FAR, tezę wywodzącą mirrorowy styl od karaibskich republik pirackich, narrację o zwycięskiej III Rzeszy... I jeszcze coś tam było...

mozg_kl2
Toudi

mozg_kl2:
i tak i nie. Byl taka ala mirrorowy odcinek w VOY tylko tytuł mi uciekł.

Toudi:
Tu lista nic nie wykazuje:

Jak sądzę, chodzi o negatywną - co prawda istniejącą tylko w przekłamanych historycznych opowieściach - wersję Kaśki z w/w "Living Witness".

BTW. wiecie, że "Yesterday's Enterprise" również bywa odbierane jako swoisty odcinek mirrorowy?

Toudi:
Mózg i Borg, i Dominium z linków są niekanoniczni. A więc możemy spekulować.

Nie tylko są niekanoniczni, ale z tego co widzę w różnych utworach występują ich różne wersje jakby. Czyli mamy prawo do własnej, jeszcze innej. A, że te twory dość bliskie są - jak na standardy Treka (który w taką ideę zasadniczo* nie wierzy) - idei czystego zła, to - faktycznie - ich lustrzane odbicie mogłoby być znacznie milsze (niczym Luthor walczący z Crime Sindicate).

* Bo jednak jest Armus, i rozdzielenie Krka na dobrą i złą część (choć ta druga też okazuje się przydatna).
reyden
Użytkownik
#29 - Wysłana: 7 Kwi 2017 22:42:02
Odpowiedz 
Zależy jak definiować mirror universe - bo tutaj i można wrzucić równoległe światy ( klasyczny MU z TOS-a czy DS9 ) i alternatywne linie czasu - TNG YE , pierwsza część finału Voyagera , był nawet odcinek ENT w tym klimacie , do tego można dorzucić całe Abramverse od momentu pojawienia się Narandry i Nero , wcześniej to mamy prime timeline .

Fragmenty podchodzące pod MU można znaleść też w VOY Relativity czy w FC .

VOY LW to przekłamania , taka zamazana i mocno pozmieniana wersja historii .

Wracając do Borg - to czy w MU się w ogóle pojawił i jest taki sam jak "nasz" Borg odłożę na razie Borg , ciekawi mnie czy Borg w wersji MU przetrwał - konkretnie czy przetrwał wojnę z 8472 .

Jak żaden okręt TE nie dostał sie do Delty to mogli tą wojnę przegrać , przynajmniej tak to wynikało ze Scorpiona - gdyby nie doktor Borg by sobie nie poradził z 8472 .

Choć nawet jak by się w delcie pojawił ISS Voyager lub inny okręt TE porwany przez opiekuna ( zakładam że sam Opiekun i jego stacja są ) to do kontaktu z Borg i 8472 trochę czasu jest .

Tak na marginesie - ciekawe jak by wyglądały mirrowe wersje spotkań z V'gerem czy wielorybią sondą .
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 8 Kwi 2017 00:46:13
Odpowiedz 
reyden

reyden:
Zależy jak definiować mirror universe - bo tutaj i można wrzucić równoległe światy ( klasyczny MU z TOS-a czy DS9 ) i alternatywne linie czasu - TNG YE , pierwsza część finału Voyagera , był nawet odcinek ENT w tym klimacie , do tego można dorzucić całe Abramverse od momentu pojawienia się Narandry i Nero , wcześniej to mamy prime timeline

Wydaje mi się, że nie ma tu czegoś takiego jak jedyna możliwa definicja, raczej pozostaje pytanie na jaką definicję się - dla wygody dyskusji - gremialnie zgodzimy (o ile na jakąś się zgodzimy).

Faktem jest jednak, że - wedle klasycznej everettowskiej interpretacji (wspartej w ST odcinkiem "Parallels" i tzw. wykładnią Fontany) - musi istnieć w nieskończoności wszechświatów Multiversum pewien - również nieskończony, choć mniejszy (kłania się Cantor i metoda przekątniowa), pakiet mirror universów (w sensie: wszechświatów stanowiących negatywne odbicie Prime Timeline) różniących się od siebie różnymi drobnymi detalami (przy czym w grupie tej znajdzie się kolejny - znów nieskończony, i znów mniejszy - podzbiór światów, w których zaszło wszystko to, co znamy z ekranowego MU).

(Co do Abramsverse, to mam wrażenie, że zostało zaplanowane jako coś pomiędzy utopią klasycznego Trekowego wszechświata, a infernalnym mirrorem, tak w pół drogi gdzieś. I w tej roli powinno być fabularnie używane, jeśli użyte ma być z sensem.)

reyden:
porwany przez opiekuna ( zakładam że sam Opiekun i jego stacja są )

Zakładając, że jest, staje się od razu przed pytaniem jaki ma w tej rzeczywistości charakter? Jak "Bóg" Edo i Revik z danhauserowego neoTAS "And Let the Heavens Fall"? A może jeszcze gorszy? Coś jak Mad Guardian z historii o Green Lanternach, czy - jak przy DC jesteśmy - Brainiac trzymający miasta (i ich mieszkańców) pod kloszami... Albo jeszcze bardziej zbrodniczy?
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Mirror universe

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!