USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Piszemy opowiadania ze Star Treka w 30 dni
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Empata Wolkanin
Użytkownik
#1 - Wysłana: 16 Paź 2014 14:50:24
Odpowiedz 
Proponuję powziąć taką akcję aby wszyscy zainteresowani w ciągu trzydziestu dni stworzyli opowiadanie o wymyślonej akcji w Star Treku. Może na przykład syn Picarda i Crusher dowodzi nowym Enterprisem? ;)
pirogronian
Użytkownik
#2 - Wysłana: 16 Paź 2014 17:05:41
Odpowiedz 
A wyniki zamieszczali w tym wątku? I czy będą jakieś nagrody?
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 17 Paź 2014 00:22:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Empata Wolkanin
pirogronian
Wszyscy

A może napiszemy opowiadanie wspólnie. Systemem: każdy chętny 10-15 zdań i sztafetę przejmuje następny. Przy czym postaramy się pisać maksymalnie hard SF i maksymalnie Trekowo wymyślając XXV wiek, który byłby godny najlepszych tradycji oryginalu (mówię tu - oczywiście - o pułapie do jakiego wypada mierzyć, nie o efektach).

ps. Empata Wolkanin, fajna inicjatywa
MarcinK
Użytkownik
#4 - Wysłana: 17 Paź 2014 17:18:37 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Empata Wolkanin:
przykład syn Picarda i Crusher dowodzi nowym Enterprisem? ;)

A z kim miałby mieć syna Picard?
Acz pomysł na wspólne opowiadanie dobry.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 17 Paź 2014 17:25:05
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
A z kim miałby mieć syna Picard?

On i Beverly mają wszelkie szanse być jeszcze płodni (zwł. przy Trekowej medycynie)... Poza tym istnieją różne wypróbowane przez opery mydlane sposoby na dopisywanie znanym prom nieznanych potomków (czasem od razu z charakterystycznymi grzechotkami).
mozg_kl2
Użytkownik
#6 - Wysłana: 17 Paź 2014 20:59:06
Odpowiedz 
Moja propozycja
Kapitan Picard leci zbadać nieznany sygnał z sektora alfe beta z3x. Enterprise E po dotarciu dotarciu do celu spotyka pustkę kosmosu. Cisza, nie trwa jednak długo bo na pokładzie pojawia się Q, i mówi, że ma misję dla kapitana. Picard, będąc w szachu wszechwładnej istoty przyjmuje podarek od Q i zobowiązuje się przekazać go Imperium Romulańskiemu. Enterprise E przybywa na Romulusa, przekazują informacje od Q i odbiera wiadomość zwrotną. Wraca na miejsce spotkania z Q, odjadać mu podarek od romulan. Q czyta odpowiedz i krzyczy:" Co? wypowiadasz mi wojnę? Ty pył. Ześle Cię na kraniec kwadratu delta i będziesz wracał pół roku kwantowego. Wygaszenie napisy.
Empata Wolkanin
Użytkownik
#7 - Wysłana: 18 Paź 2014 12:41:47
Odpowiedz 
Albo niech ewentualny syn Picarda i Beverly Crusher przeniesie się z przyszłości aby uratować ojca przed śmiercią w mającym się niebawem wydarzyć wypadku? Będziemy mieli konflikt pomiędzy trzymającym się litery prawa Picardem [zwłaszcza co do nie zmieniania strumienia czasu] oraz jego synem - czysto Trekowy, poruszający moralne odczucia tekst. Dylemat ojca i syna - uratować i zmienić przyszłość, efekt motyla może ciachnąć młodego albo pozwolić umrzeć i nie zmieniać nic mając potem wyrzuty sumienia.

Tak przy okazji - czy zauważyliście w TNG, że Beverly i Picard mieli realne szanse na związek małżeński? Weźmy pod uwagę, że impostor Jean-Luca mając jego wspomnienia wiedział o ukrytym pragnieniu [?] kapitana.
Queerbot
Użytkownik
#8 - Wysłana: 19 Paź 2014 09:44:09
Odpowiedz 
mozg_kl2

Mówił ci ktoś, że masz wielki talent literacki?
Vanja
Użytkownik
#9 - Wysłana: 19 Paź 2014 20:36:46 - Edytowany przez: Vanja
Odpowiedz 
Fajna akcja, wrzucam pierwszą część opowiadania

Star Trek: Kata Strofa
epizod 1


Kapitan Jan-Huk Petard raźnym krokiem zmierzał na mostek swojego okrętu. USS Kata Strofa, duma i chluba Floty, spisywał się jak dotąd bez zarzutu. Podobnie jak jego załoga- chodziła jak szwajcarski zegarek. Kapitan musiał wprawdzie uczciwie przyznać, że byłby to wyjątkowo dziwaczny zegarek ale nie to było najważniejsze.

Postanowił zacząć dzień od filiżanki kakao. Usiadł w kapitańskim fotelu. Dookoła niego dzienna zmiana zajmowała swoje stanowiska i przygotowywała się do pracy. Petard uznał, że pora na nowe rozkazy:

-Sternik, kurs 047 na 7. Warp 3.
-Tak jest-odpowiedział sternik, porucznik Chorąży.

Okręt gładko zmienił kurs. Kapitan pogrążył się w błogich myślach o urlopie na Risie. Niestety rozmyślania przerwał mu meldunek:
-Obiekt przed nami! Wychodzi z maskowania!

Natychmiast na ekranie pojawił się obraz obcego okrętu. Przypominał lekko ośmiornicę.
Kapitan poderwał się z fotela. Ignorując standardy Floty nie poprawił munduru. To było to, co lubił najbardziej.

-Czerwony alarm! Strzelać bez rozkazu!- ryknął do taktycznego.
Wydarzenia potoczyły się błyskawicznie.
-Tak jest!- usłyszał za sobą rozradowany głos. Rozległo się dziwne szczęknięcie i świst. Moment później w ekran wbił się po same lotki bełt.
-Jeeee! Trafiony!- ktoś głośno wyrażał radość z trafienia okrętu na ekranie.

Petard odwrócił się. Spojrzał na wysoką, spiczastouchą postać w czarnym mundurze, kompletnie nieprzypominającym munduru Floty. Obrazu dopełniała trzymana w ręce kusza. Petard wytrzeszczył oczy:
-A co to za dziwy?
Pierwszy pospieszył z meldunkiem:
-Melduję, że to Gosia. Nasza pokładowa Romulanka.
-Aha- Petard poczuł, że nie nadąża- I co z nią?
-Jest tajnym romulańskim szpiegiem. Tak tajnym, że oficjalnie nawet nie wiemy o jej obecności tutaj.
-Ahaaa- powtórzył kapitan. Zaczynał już rozumieć sytuację. Zwrócił się do Romulanki -Co konkretnie pani tu robi?
-Czekam na tramwaj- odparła z przekonaniem.
-No tak, no tak. Kontynuujcie zatem- kapitan miał jednak wrażenie, że coś w tym nie pasuje. Zawołał więc do Gosi: -Niech pani zaczeka! To bez sensu!

Na twarzy Romulanki pojawił się wyraz napięcia.

-Tramwaje tu nie jeżdżą! Nie ma torowiska- kontynuował kapitan.
-Faktycznie…- Gosia aż zbladła.
-Pewnie chodziło o trolejbus!- Petard był dumny ze swojej przenikliwości.
-Och tak, faktycznie! Co za gapa ze mnie- uśmiechnęła się delikatnie- faktycznie miałam na myśli trolejbus. Pójdę już, dobrze? Zaraz mi odjedzie.

Dumny z siebie Petard odwrócił się. Przypomniał sobie o obcym okręcie. Ryknął do taktycznego:
-Czemu nie strzelamy?
Odpowiedziała mu cisza.
-Chorąży Kolec, pytałem czemu nie strzelamy!

Chorąży Kolec nie odpowiedział.
Nigdy tego nie robił.
Był kaktusem.
Zrezygnowany kapitan usiadł w fotelu. Wiedział, że jego pierwszy oficer zrobił to specjalnie. Chorąży Kolec był idealnym kandydatem to stopowania jego bojowych zapędów.

-Wywołać!
-Brak odpowiedzi.

Kapitan spojrzał na swojego pierwszego. Lekko go przerażał i nigdy nie zdobył się na odwagę, aby zapytać jaki to straszny wypadek zmusił go do noszenia na głowie żywej kaczki.
-Proszę przygotować away team. Sprawdzicie to.
-Tak jest.
Pierwszy wywołał przez komunikator:
-Załogant Bezi Mienny, Romulanka Gosia i porucznik Chorąży zgłoszą się do przesyłowni 1.
Po krótkim wprowadzeniu taktycznym załoganci wkroczyli na platformę transportera a po chwili byli już na obcym okręcie.

[cdn]
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 19 Paź 2014 20:43:25
Odpowiedz 
Vanja

A jednak się zdecydowałaś. Witam serdelecznie. Nie moje klimaty (coś a'la sławetne przygody kapitana Ćwirka na moje oko), ale pierwszy post w topicu zgodny z intencją Założyciela zasługuje na docenienie .
ortkaj
Użytkownik
#11 - Wysłana: 19 Paź 2014 20:58:56
Odpowiedz 
A może dalej tak...

Obcy okręt pierdnął powitalnie po czym przesłał do intrugości trzy TTT (telepatyczne tasiemce tłumaczące) które przybrały postać kuszących fluorescencyjnych bez piankowych w kostiumach kąpielowych. Zatańczyły one metafazowy taniec brzucha po czym rzuciły się na przybyszy chcąc się dostać do któregoś z ich otworów "celem nawiązania kontaktu".
Dathon
Użytkownik
#12 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:01:24 - Edytowany przez: Dathon
Odpowiedz 
Vanja

Pani Vanju, wracasz Pani wybaczać i prosić o wybaczenie, czy dym robić?
Vanja
Użytkownik
#13 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:02:33
Odpowiedz 
Star Trek: Kata Strofa
Epizod 2



Było tam ciemno, dziwacznie i cuchnęło mułem. Z sufitu co jakiś czas spadały cegły. Niezrażony tym away team śmiało podążał przed siebie. Szli, szli aż doszli nad jezioro.

-Na co komu jezioro na okręcie?- zdziwiła się Gosia.
-Sprawdźmy to- zadecydował Chorąży.

Na brzegu jeziora siedział łysy mężczyzna w czarnych ciuchach. Gosia postanowiła nie tracić czasu. Machając przyjaźnie do obcego kuszą zapytała:

-Dzień dobry. Piękne jezioro. Czy jesteś może obłąkanym romulańskim klonem kapitana Petarda?
-Ależ nie- zaprzeczył mężczyzna.
-A może obłąkanym romulańskim górnikiem z przyszłości?
-Też nie- mężczyzna był o tym przekonany.
- To może obłąkanym admirałem, pragnącym zniszczyć Federację?
-Z całą pewnością nie.
-Czy zatem jesteś obłąkanym genetycznie modyfikowanym przywódcą ludzkości z przeszłości?
-Też nie.

Gosia zaczęła się irytować: -To kim jesteś i co tu robisz?

Mężczyzna się lekko uśmiechnął:
-Jestem emerytowanym profesorem fizyki. Łowię tu ryby.
-To ma sens- zdecydował Chorąży- nie będziemy panu dłużej przeszkadzać.

Pociągnął Gosię za sobą. Ich misja był zakończona, mogli wracać na okręt aby złożyć raport.

Łysy profesor patrzył jak odchodzą. Po chwili zwrócił się do ukrytego w cieniu towarzysza. Istoty jego rodzaju nie lubiły światła:
-Ale ich oszukałem, prawda, Wicekrólu? Nigdy się nie dowiedzą, że tak naprawdę uczyłem chemii!

I zaśmiał się szaleńczo.

Misja away teamu była jednak daleka od zakończenia. Okazało się, że gdy rozmawiali z profesorem obcy okręt wszedł w warp. Nie mogli więc teleportować się z powrotem na swój okręt. Postanowili poszukać jakiegoś przytulnego miejsca aby usiąść i zastanowić się co dalej. Po kilku minutach marszu dotarli na mostek obcego okrętu. Nie było tam nikogo poza murarzem. Uzupełniał brakujące cegły w suficie.

-Dzień dobry- Gosia postanowiła wykorzystać ulubioną metodę dyplomacji i zamachała przyjaźnie kuszą- ładne rusztowanie. Jest tu jakiś dowódca?

Robotnik spojrzał na nią i rzekł:

-Jam jest różowy słonik a to miejsce będzie waszym grobem!- i faktycznie zmienił się w małego różowego słonika.
Sytuacja stawała się coraz groźniejsza. Na szczęście porucznik Chorąży nie stracił głowy:
-Użyjemy naszych komunikatorów jako emiterów strumienia czerwonych skwarków, przeprowadzając naszą strukturę submolekularną w hiperprzestrzeń i tym sposobem wrócimy na Kata Strofę!

Jak powiedział tak zrobili. Słonik na pożegnanie wypuścił z trąby zielony pióropusz i stwierdził:

-I tak wyjdę balkonem!

[cdn]
Vanja
Użytkownik
#14 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:07:09
Odpowiedz 
Dathon

Wpadłam aby pleść koniom warkocze i wkładać koniczynki w skarpetki. Ave Fular!;)

ortkaj

Pociągnij wątek. USS Kata Strofa pomieści wszelkie przygody.
Tylko nie uśmiercaj mi bohaterów
pirogronian
Użytkownik
#15 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:15:49
Odpowiedz 
Vanja

Brawoooo!
Dathon
Użytkownik
#16 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:16:19
Odpowiedz 
Vanja

Tyz piknie.
Vanja
Użytkownik
#17 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:16:59
Odpowiedz 
Star Trek: Kata Strofa
Epizod 3



Away team bezpiecznie wrócił na swój okręt. Udali się prędko na mostek, aby złożyć raport kapitanowi.
Po ich wysłuchaniu Petard poczuł, że rozbolała go głowa. Postanowił udać się do ambulatorium po pomoc. Doktor Rach-Ciach słynął wśród załogantów ze skuteczności.

Kapitan wkroczył do ambulatorium. Ujrzał tam niskiego, rumianego mężczyznę w białym kitlu.
-Dzień dobry- przywitał się grzecznie- przyszedłem bo boli mnie głowa. Wysłuchałem raportu ze zwiadu i mózg mi roz***o. Jak pan myśli, co mi jest?
-Hmmmm- zamyślił się mężczyzna w kitlu- myślę, że boli pana głowa bo mózg panu roz***o.
-To straszne- przeraził się Petard- Czy można jeszcze coś zrobić?
-Nie wiem- zasmucił się mężczyzna.
-Jak to pan nie wie? To co pan tu robi? -zdenerwował się Petard.
-Jeżdżę na rowerze- padła szybka odpowiedź. I rzeczywiście, tuż obok nich stał oparty o ścianę niebieski rower.

-Potrzebuję lekarza- jęknął Petard. Głowa bolała go coraz bardziej.
-Ja też- ucieszył się jego towarzysz.
-To pan nie jest lekarzem?- zdziwił się kapitan- Siedzi pan w ambulatorium, w kitlu…
-Nie jestem lekarzem, jestem karateką- z dumą stwierdził karateka- a to jest moje kimono.

Petard osunął się na najbliższe łóżko. Słabym głosem wzywał pomocy.

Po chwili do ambulatorium wszedł rosły Klingon w zielonym, chirurgicznym kitlu i zapytał:
-Co dolega choremu?
-Boli mnie głowa- jęknął Petard.
Klingon pochylił się nad nim z troską i rzekł:
-Niech się pan nie martwi. Znam świetne lekarstwo na ból.

Nadzieja rozbłysła w oczach kapitana:
-Taaak? A jakie?
Klingon uśmiechnął się szerzej, wyciągając zza pleców batleth:
-AMPUTACJA!

Petard poczuł jak robi mu się lepiej:
-Ojej, właśnie przestało. To ja już pójdę.

I biegiem wypadł z ambulatorium.

[cdn]
mozg_kl2
Użytkownik
#18 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:21:53
Odpowiedz 
Vanja

Dzwońcie do Abramsa ma gotowy scenariusz na ST13
Vanja
Użytkownik
#19 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:32:22
Odpowiedz 
mozg_kl2

Dzwoniłam. Zaproponowali mi jako honorarium cukierka.

Co to może oznaczać?
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:33:33
Odpowiedz 
Vanja

Vanja:
Co to może oznaczać?

Że powinnaś zmienić avatara...?
mozg_kl2
Użytkownik
#21 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:39:33
Odpowiedz 
Vanja

W snach cukierki to symbol szczęścia w miłości.

Q__:
Że powinnaś zmienić avatara...?

w nawiązaniu do starej akcji popieraj swojego dzielnicowego, proponuje popieraj swojego moderatora.
Vanja
Użytkownik
#22 - Wysłana: 19 Paź 2014 21:41:28
Odpowiedz 
Star Trek: Kata Strofa
Epizod 4


Następnego dnia Petard poczuł się już na tyle lepiej, że mógł wrócić na mostek. Dzień zapowiadał się spokojnie. Kapitan z zadowoleniem popijał kakao. Niestety, nie mogło być zbyt pięknie. Nagle na mostku rozbłysło jasne światło a po chwili pojawił się wysoki mężczyzna w mundurze gajowego, z małym ptaszkiem na ramieniu i rzekł:

-Jestem Q z Qntinuum Q! A to jest moja QQłka!

QQłka wykorzystała moment aby wnieść coś do rozmowy:
-QQ! QQ!

-Przybyłem, aby was wQrzać przez następne pół roQ! Q chwale Qntinuum!

Petard znów poczuł się zagubiony. Zwrócił się do swojego Pierwszego i zapytał cichutko:
-Czemu on tak dziwnie mówi?
Pierwszy zastanowił się- To taka ich gwara.
-No tak, no tak. A czemu ma takie wielkie Q wyszyte na mundurze?
-Myślę, że to oznacza, że jest wysokiej jakości.

Petardowi ulżyło. Tak, to wszystko pasuje do siebie. Już chciał zwrócić się do przybysza gdy nagle otworzyły się drzwi mostka i wbiegła Gosia. Wrzasnęła:
-A ja jestem Gosia z Romulusa a to moja Qsza! Masz 3 seQndy żeby się stąd wynieść cudaQ albo cię poszatQję!

Q oszacował swoje szanse i rzekł:
-Qrcze, nawet pożartować nie można…

Po czym zniknął tak nagle jak się pojawił. Petard był pod wrażeniem:
-Nie wiedziałem że potrafi pani mówić językiem Qntinuum.
Gosia spuściła skromnie wzrok:
-Nigdy nie wiadomo co może się w życiu przydać. Zresztą, jest takie stare romulańskie przysłowie na ten temat. Mówi ono:

„Trzymaj swoich przyjaciół blisko a wrogów w szafie”

Petard był pod ogromnym wrażeniem:- Niesamowite. Czy zechce mi pani o tym opowiedzieć przy filiżance kakao?
-Bardzo chętnie, ale teraz nie mogę. Zostawiłam żelazko na gazie!- wyjaśniła odchodząc.

Petard spoglądał na nią zamyślony. Coś mu w tym nie pasowało, ale nie potrafił póki co określić co konkretnie.

[cdn, ale nie dzisiaj]
ortkaj
Użytkownik
#23 - Wysłana: 19 Paź 2014 22:20:19
Odpowiedz 
A może tak dalej .....(dalej od tego A może tak dalej ..... co było wcześniej)

Intensywne poszukiwania otworów zakończyły się sukcesem. TTT weszły, Gosia kichała trzymając się za obolały nos, Chorąży z niepokojem skanował swoje ucho tricoderem zezując na zmieniające się odczyty, Bez Imienny zaś stał spokojnie w nastroju cokolwiek romantycznym i to on otrząsnął się pierwszy. Lekuchno utykając podszedł do Gosi i podał jej chusteczkę.
- Zara! Skąd wziąłeś chusteczkę chamie !! - krzyknął Chorąży odrzucając dekoder odepchnął z całej siły Beza od Gosi.
- No przecie w portkach miałem - płaczliwie odpowiedział szeregowy.
Gosia wysmarkawszy całe swoje romulańskie jestestwo w chusteczkę odetchnęła pełną piersią, popatrzyła przytomniej na towarzyszy i spytała:
A gdzie pała dzięcielina?
Vanja
Użytkownik
#24 - Wysłana: 20 Paź 2014 11:58:42
Odpowiedz 
USS Kata Strofa
Epizod 5


USS Kata Strofa po raz kolejny szczęśliwie uniknęła katastrofy. Jej dzielna załoga mogła dalej śmiało podążać. Nagle rozległ się komunikat:
-Jesteśmy wywoływani!
Petard spojrzał ponuro na swojego taktycznego i rzekł:
-Otworzyć kanał.

Pierwszy podniósł się niechętnie z fotela. Z kieszeni wyciągnął długi i ciężki łom. Z pewnym wysiłkiem podniósł okrągłą, metalową klapę w podłodze. Z otworu buchnął smród i zielone opary.
-Melduję, że kanał otwarty- wyrzęził- Kanalizacja sprawna, smród w granicach normy.

Petard otworzył usta ze zdumienia:
-Jestem kapitanem, a nie hydraulikiem. Po co mam oglądać kanały?
Pierwszy patrzył na niego nie mniej zaskoczony. Starał się przypomnieć sobie czy można kapitana odwołać za bycie idiotą.

Porucznik Chorąży na szczęście był nieco bystrzejszy od nich obu. Otworzył połączenie z okrętem, który ich wywoływał. Na ekranie ujrzeli obcego nieznanej im wcześniej rasy.

Petard ocknął się z szoku. To była jego szansa na pierwszy Pierwszy kontakt.
-Tutaj Jan Huk-Petard z federacyjnego okrętu USS Kata Strofa.
Obcy się zdziwił: -Jaki huk? Nic nie słyszę.
-Jak to pan nie słyszy?- Petard nie zrozumiał- Mam mówić głośniej?
-Jeśli pan uważa, że to pomoże rozmawiać w tym huku, którego nie słyszę- obcy nie rozumiał co się dzieje.
-No, a to jest mój Pierwszy- Petard wskazał na swojego Pierwszego. Smród z kanalizacji zaczynał wyciskać mu łzy z oczu- komandor Chwałap Rokokom.
-Nie wiedziałem, że jest pan Bajoraninem- znów zdziwił się obcy- zresztą to nie pora na wyznania wiary. Czemu ten oficer ma na głowie kaczkę?
-Jaką kaczkę?- zapytał Chwałap.
-Kwa?- Zapytała kaczka.
-Nieważne- poddał się obcy. Uznał już, że w tym rejonie kosmosu nie spotka inteligentnych istot.

Petard miał już dość smrodu. Zielone opary ograniczały widoczność niemal do zera. Ogarnął się i wydał rozkaz:

-Zamknąć kanał!

Porucznik Chorąży posłusznie zamknął kanał. Obcy okręt odleciał pospiesznie.

Petard postanowił wygłosić płomienne przemówienie. Nabrał tchu i ruszył powoli przed siebie, namyślając się co powiedzieć w tak ważnej chwili.
-Dziś dokonaliśmy wielkiego czynu! To był na…- nie dokończył. Reszta zdania utonęła w obrzydliwym plusku.

Chwałap po cichu zamknął klapę od kanalizacji.

-Chorąży Kolec! Wyruszycie na poszukiwanie kapitana- i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku usiadł w fotelu kapitańskim.

[cdn]
Vanja
Użytkownik
#25 - Wysłana: 20 Paź 2014 20:53:00
Odpowiedz 
USS Kata Strofa
Epizod 6


Chorąży Kolec przyjął ten rozkaz na klatę. Nawet na moment nie utracił swojego zwykłego spokoju. Nie przeraziła go trudność oczekującego go zadania. Był niezwykle twardym oficerem, a chwilami nawet ostrym.

Po chwili otworzyły się drzwi. Korzystając z ochrony zapewnianej przez rzednącą już zieloną mgłę, na mostek wślizgnęła się Gosia. Jej dłoń zacisnęła się na ceramicznej doniczce. Niezauważona przez nikogo opuściła mostek wraz z milczącym chorążym Kolcem.

Pewnym krokiem zmierzali do maszynowni. To tam zbiegały się rury z całego okrętu. Było to bardzo praktyczne, lecz nie pozostawiało ani odrobiny miejsca na napęd warp. Reaktor umieszczono więc w mesie. Powodowało to mały bałagan ale USS Kata Strofa nie takie rzeczy widziała. Dzięki temu rozwiązaniu główny inżynier dbał o rury zaś główny kucharz o napęd warp.

Gdzie załoga jadała posiłki nie wiedział nikt.

Gosia śmiało podążała przed siebie. Próby wciągnięcia chorążego Kolca w rozmowę spełzły na niczym, śpiewała więc klasyczną pieśń o kapitanie Kirku:

Mundurek, mundurek, mundurek
zielony jest jak ogórek
wygląda jak piżama
pasuje na kapitana!



Tym sposobem dotarła już do połowy drogi, gdzie napotkała grupę dziwnych istot. Rzekły one chórem:
-Jesteśmy sześcianem Worków. Zostaniecie zapakowani!
Gosia zdziwiła się:- Ale przecież Worków nie mierzy się w kubikach…
Worki zdziwiły się jeszcze bardziej:
-Ogór jest foremny. Zostaniecie zapakowani!

Romulanka sięgnęła po cięższe argumenty. Wyciągając przed siebie rękę zawołała:
-Mam kaktusa i nie zawaham się go użyć!
Skonsternowane Worki uznały, że nic tu po nich i zaczęły się powoli wycofywać.

Po chwili Gosia pacnęła się w czoło:
-Poczekajcie, to pomyłka!

Worki spojrzały na nią z nadzieją a ona dodała:
-Chodziło mi o kuszę, nie o kaktusa! Ma na imię Armata!- i wesoło pomachała im rzeczoną kuszą.

Worki tak uciekały, że aż pogubiły zapakowanych w środku ludzi. Gosia spoglądała za nimi w zadumie, powoli wyciągając kolce z czoła.

Uznała w końcu, że nigdy nie zrozumie czemu ludzie tak dziwnie reagują na przyjazne machanie kuszą i ruszyła w kierunku maszynowni.

Dotarła tam po kilku minutach. Było tam ciemno i dość ciepło. Ciszę zakłócał tylko cichy bulgot w rurach. Gosia zawołała:
-Dzień dobry Krysiu! Przyszliśmy wyciągnąć kapitana z rury. Przypadkiem wpadł do kanalizacji.

Odpowiedział jej przyjazny głos.
-Omnomnomnom- powiedziała Krystyna, wychodząc spod bojlera. Krystyna była półHortą, pół głównym inżynierem.
-Nie Krysiu, nie skazi całej maszynowni.
-Omnomnomnom- Krysia była jednak nieugięta.
-Nie wiem co to katra a okręt jest bezpieczny. Za to kapitan zaraz się udusi.
-Omnomnomnom- gderała Horta, idąc w stronę panelu kontrolnego. Po chwili otworzyła się klapa w rurze i na podłogę wypadł kapitan Petard z nieco nieobecnym wyrazem twarzy:
-Dzień dobry. Jestem z wolkańskiego NFZ. Czy zapisaliście numer tej ciężarówki?
-Omnomnomnom- zatroskała się Krystyna.

Gosia była bardziej zdecydowana. Przystawiła Petardowi kuszę do głowy i ryknęła:
-Kim jesteś i co zrobiłeś z kapitanem Petardem?

Oszołomiony mózg kapitana Petarda zmusił się do pracy. Alternatywą było bowiem zostanie przestrzelonym mózgiem kapitana Petarda. Wbrew pozorom ten mózg potrafił jednak szybko kojarzyć. Po chwili Petard czuł się już całkiem zwyczajnie. Spojrzał głęboko w oczy Gosi i rzekł:

-Jest pani cudowna. Zupełnie jak…- zawiesił głos, szukając w pamięci najwspanialszych rzeczy- zupełnie jak ziemniaczki ze skwarkami!

Gosia zaczerwieniła się na zielono. Wyszeptała:-Och, kapitanie! Co…
W tym momencie rozległ się czerwony alarm. Kapitan wraz z chorążym Kolcem pobiegł na mostek.


Pośrodku ciemnej maszynowni Gosia zastanawiała się co to są te ziemniaczki.

[cdn]
pirogronian
Użytkownik
#26 - Wysłana: 20 Paź 2014 21:03:55
Odpowiedz 
Jeszcze! Jeszcze! A potem zróbmy z tego film!
Vanja
Użytkownik
#27 - Wysłana: 21 Paź 2014 08:19:01 - Edytowany przez: Vanja
Odpowiedz 
USS Kata Strofa
Epizod 7


Biegnąc na mostek Petard pomyślał, że źle oceniał chorążego Kolca. Oficer o jego kompetencjach marnuje się jako taktyczny. Kapitan zdecydował, że awansuje go na porucznika i znajdzie mu zajęcie, które pozwoli mu się wykazać.
Coś ambitnego.
Odpowiedzialnego.
Wymagającego nerwów ze stali.
Nagle Petarda olśniło:
-Wiem! Zostanie kierowcą ambulansu!

Wszedł na mostek i uświadomił sobie, że będzie potrzebował zapasowego taktycznego. Rozkazał więc:
-Wezwać zapasowego taktycznego!

I spojrzał na ekran. Niemal cały był wypełniony przez okręt.
Przerażający sześcian Worków.
Zimny, lekko stłumiony lecz bezlitosny chóralny głos stwierdził:
-Jesteśmy Workiem! Zostaniecie zapakowani! Ogór jest foremny! Wasze zdolności zostaną wykorzystane do wyplatania worków na akord!
Petard aż zbladł. To była straszna perspektywa. Nie wiedział co robić:
-Pierwszy! Sugestie!
Pierwszy był nieco obrażony, że jego chytry plan pozbycia się kapitana nie powiódł się. Rzucił więc złośliwie:
-Może spróbuje pan dyplomacji?

Petard rozjaśnił się:- To genialne!
A do Worków rzekł:
-Przepraszam bardzo. Czy to pakowanie jest obowiązkowe? Bo chyba bym nie chciał…
Worki odparły zawiedzione:
-No jak nie chcecie to nie musicie. Ale może sami powiecie to naszemu królowi? My się trochę boimy…
Petard zebrał w sobie odwagę:- Dobrze, dawajcie go.

Obraz na ekranie zmienił się. Ukazał młodego mężczyznę siedzącego na tronie. Kiwał się na boki, śpiewał wesołą piosenkę o jeżu i klaskał w dłonie. W jednej z nich trzymał całkiem kształtnego ogóra. Gdy ujrzał Petarda wstał z tronu i rzekł:
-Jam jest Królem Worków a ty myślisz tak strasznie dwuwymiarowo!
Petard oburzył się: -Wypraszam sobie. Umiem liczyć nawet do 4!
-Nie fikaj mi tu! Mam trzy mózgi a każdy z nich jest o dwie klasy lepszy niż twój!
Odwaga opuściła całkiem Petarda. Jakie szanse miał w starciu z tak potężną istotą?
-To straszne królu. A co będziesz robił dziś w nocy?
Król zaśmiał się szaleńczo: -Opanowywał świat! Buhahahaha!
Kapitan zasmucił się: -Szkoda. Miałem nadzieję, że wpadniesz do nas na kawę…

Śmiech urwał się nagle. Zaskoczony król rzekł: -Chętnie. Będę o 20- i rozłączył się.

Tuż przed 20 Petard udał się do przesyłowni aby powitać gościa. Gdy tylko Król Worków zmaterializował się na platformie kapitan dostrzegł, że ma w rękach worki.
-Zdrada!- zorientował się Petard- Chcesz nas wszystkich zapakować!

Sytuacja stawała się coraz groźniejsza. Król zbliżał się do Petarda a kapitan nie miał pojęcia co robić. Nagle rozległ się straszny huk i w ścianie po lewej pojawiła się dziura. Wjechała przez nią rozpędzona karetka na sygnale, z całym impetem uderzyła w Króla Worków i wyjechała, robiąc dziurę w ścianie po prawej.

Petard spojrzał na ciało Worka ze śladami bieżnika na twarzy i pomyślał:

-No to Kolec właśnie został komandorem.

[cdn]
The_D
Użytkownik
#28 - Wysłana: 21 Paź 2014 12:36:29
Odpowiedz 
Vanja

Przyznaj się, miałaś to gotowe wcześniej, a teraz tylko wrzucasz
Vanja
Użytkownik
#29 - Wysłana: 21 Paź 2014 16:25:31
Odpowiedz 
The_D

Zaczęłam pisać w sobotę "Gotowy" wcześniej był tylko pomysł na postać chorążego Kolca i doktora Rach-Ciach.

Zresztą, czy ja kiedykolwiek miałam problemy z zaimprowizowaniem dowolnie długiej wypowiedzi na dowolnie wybrany temat?
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 21 Paź 2014 17:23:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Vanja

Vanja:
Zresztą, czy ja kiedykolwiek miałam problemy z zaimprowizowaniem dowolnie długiej wypowiedzi na dowolnie wybrany temat?

Gdyby jeszcze wszystkie sens miały...

Ale serio...

pirogronian
mozg_kl2
The_D

Jak się podoba, to mogę to dać do phoenixowej bazy danych na wieczną rzeczy pamiątkę. Tylko czy zafochana* Autorka nie zarzuci mi pogwałcenia praw autorskich wtedy? (O zgodę zaś nawet nie mam co pytać, bo jak zapytam, to nie odpowie...)

* wybaczcie, jakieś takie skojarzenia mam :
http://www.turborotfl.com/pl/pics/18649/Zafochana_ sowa
choć może to adekwatniejsze by było?
http://forum.babyonline.pl/forum/gallery/showimage .php?i=97794&c=member&orderby=title&direction=DESC &imageuser=231027&cutoffdate=14
(mam nadzieję, że zmieściło się to jakoś w granicach regulaminowo dopuszczalnej złośliwości...)

ps. Występy solowe też miła rzecz, ale to ponoć konkurs miał być. Poddajecie się walkowerem?
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Piszemy opowiadania ze Star Treka w 30 dni

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!