USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek Axanar
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  18  19  20  21  22  »» 
Autor Wiadomość
pirogronian
Użytkownik
#91 - Wysłana: 24 Wrz 2014 21:21:49
Odpowiedz 
Q__:
Masz ochotę założyć o tym topic - tak w ramach przywracania/podnoszenia forum poziomu intelektualnego - czy ja muszę?

Wybacz. Już się poprawiam. Splątanie kwantowe.
Q__
Moderator
#92 - Wysłana: 25 Wrz 2014 02:13:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Hmmm... nie wiem czy to dobry pomysł z tą fizyką kwantową na forum... w końcu ta dziedzina nauki daje w kość największym umysłom tego świata

I dzięki temu można się kłócić o jej interpretacje nabijając tym samym setki stron dyskusji (Galaxy z Defiantem mogą się schować, choć im sławę Phoenix zawdzięcza), w co mi tylko graj .

Mav:
Natomiast rozumiem, że Ty też podtrzymujesz zdanie pirogroniana, że nie udowodniono splątania?

Nie, że nie udowodniono istnienia przyczynowości (a wręcz istnieją pewne przesłanki na poziomie kwantowym każące powątpiewać w jej istnienie). Można by tu wyjść - na płaszczyźnie filozoficznej - od argumentacji Hume'a, można równie dobrze - a nawet lepiej - wyjść od cząstek wirtualnych i posądzanych o skakanie w czasie singletów Higgsa:
http://arxiv.org/abs/1103.1373

Mav:
Można powiedzieć, że science fiction jest bardzo elastyczne.

Tak, zaryzykowałbym wręcz tezę, że za pomocą paru zdań technobełkotu z każdej opowieści da się zrobić SF.

Przy czym w ramach tej elastyczności mieszczą się zarówno dążące do maksymalnej ścisłości utwory Lema, Clarke'a czy Crichtona, jak i utwory programowo wręcz - powieści Dicka się kłaniają - czy tylko de facto (tu się nasz Trek w sumie lokuje) wymyślane w sposób dość (jeśli nie całkowicie) dowolny. A najzabawniejsze jest to, że najściślejsze ze ścisłych wizji upływ czasu potrafi bezlitośnie sfalsyfikować, a znów w te tworzone teoretycznie od czapy potrafią się spełnić, bo a to autor intuicją błysnął, a to znów trafił się jaki Alcubierre i postanowi wizje owe zmaterializować metodą na Słodowego - zrób to sam.
Nigdy się z tym w sumie nie trafi.

Mav:
Czasem jakieś przegięcie, czy mocno naciągany wynalazek jest wymagany do osiągnięcia fabularnych celów i można to twórcą wybaczyć.

I tym właśnie zwykło się tłumaczyć tak wielką tolerancję czytelników/widzów dla hipernapędów i pół siłowych. A z drugiej strony nieskorzystanie z takiej podpórki zwykle wychodzi na dobre - utwory o eksploracji Kosmosu używające limitu c są jednak ciekawsze od strony społecznej (Lem, Reynolds, Cherryh... także Le Guin), od tych epatujących hipernapędami, które zaraz popadają w imperialno-militarne koleiny.
A jak już autor koniecznie chce tą prędkość światła obejść, a sięganie po handwavium mu wstrętne, to rodzą się z tego takie idee jak Warp (i pokrewne mu koncepcje z bradychronami z "Fiaska") czy wizja użycia wormholi (którą musiał kumpel, Kip Thorne zresztą, Saganowi obdumać, gdy temu się zachciało silić na realizm w "Kontakcie"*).

* http://imagine.gsfc.nasa.gov/docs/ask_astro/answer s/970902c.html

Czyli: choć pójście na łatwiznę można czasem wybaczyć, to unikanie go ciekawsze daje efekty.

Mav:
Ale dobra, powalczę. Tutaj jest napisane: http://en.memory-alpha.org/wiki/Bussard_collector , że Kolektory zbierają pewne gazy, głównie wodór. A w przypadku zorzy wodór daje kolory niebieski i purpurowy... A jakie kolory mają gondole Entperise A i okrętów ery TNG? Przypadek? Kolorki Axanara nie pasują do kanonicznych gondoli, których kolor może być wynikiem dominującego w kolektorach wodoru i deuteru.

B. celne, z tym, że przewidziałem ten tok Twojej argumentacji pisząc powyżej ewentualności występowania zjawiska fuzji w chmurze przyciąganych cząstek. Widać był to efekt uboczny, który postęp technologii wyeliminował.

pirogronian

pirogronian:
Wybacz. Już się poprawiam. Splątanie kwantowe.

Ech, poczułem się jak jakiś straszak na Userów... Nie masz za co przepraszać, po prostu uznałem, że fajnie będzie jak powstanie na naszym forum więcej tematów naukowych i chciałem Cie trochę zmotywować do udzielania się w nich i ich współtworzenia .

ps. Tymczasem ekipa Axanaru chwali się przejściem w fazę preprodukcji pełnometrażówki:
https://www.facebook.com/StarTrekAxanar/posts/6484 67271934466
I swoim kanałem na Twitterze:
https://twitter.com/startrekaxanar
Mav
Użytkownik
#93 - Wysłana: 25 Wrz 2014 14:02:00
Odpowiedz 
Q__:
Nie, że nie udowodniono istnienia przyczynowości (a wręcz istnieją pewne przesłanki na poziomie kwantowym każące powątpiewać w jej istnienie).

Wybacz, ale nie rozumiem... Nie udowodniono przyczynowości , czyli oddziaływania względem siebie splątanych cząstek? No przecież to udowodniono. One są połączone i oddziaływają na siebie.

Q__:
tym właśnie zwykło się tłumaczyć tak wielką tolerancję czytelników/widzów dla hipernapędów i pół siłowych. A z drugiej strony nieskorzystanie z takiej podpórki zwykle wychodzi na dobre - utwory o eksploracji Kosmosu używające limitu c są jednak ciekawsze od strony społecznej (Lem, Reynolds, Cherryh... także Le Guin), od tych epatujących hipernapędami, które zaraz popadają w imperialno-militarne koleiny.
A jak już autor koniecznie chce tą prędkość światła obejść, a sięganie po handwavium mu wstrętne, to rodzą się z tego takie idee jak Warp (i pokrewne mu koncepcje z bradychronami z "Fiaska") czy wizja użycia wormholi (którą musiał kumpel, Kip Thorne zresztą, Saganowi obdumać, gdy temu się zachciało silić na realizm w "Kontakcie"*).

* http://imagine.gsfc.nasa.gov/docs/ask_astro/answer s/970902c.html

Czyli: choć pójście na łatwiznę można czasem wybaczyć, to unikanie go ciekawsze daje efekty.

Czyli najgorsze sf to takie, które ma pełno jakichś hiper/super bzdur i płaską jak stół fabułę, która posiłkuję się głównie tandetną akcją. Hmmmm.... "Into Darknes", "Jedenastka"? - Super torpedy, czerwone materie, galaktyczne supernove, ultra szybki napęd (wszędzie w kilka minut), okręty kosmiczno-podwodne itd

Q__:
B. celne, z tym, że przewidziałem ten tok Twojej argumentacji pisząc powyżej ewentualności występowania zjawiska fuzji w chmurze przyciąganych cząstek. Widać był to efekt uboczny, który postęp technologii wyeliminował

Co tam stary komputerek na biurku... przesilił do twórców Axanara naszą dyskusję o naukowym wyjaśnieniu kolorowych gondoli, a dopiero się za głowy chwycą
Q__
Moderator
#94 - Wysłana: 25 Wrz 2014 18:53:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Wybacz, ale nie rozumiem... Nie udowodniono przyczynowości , czyli oddziaływania względem siebie splątanych cząstek?

Chodzi mi o problem znacznie bardziej fundamentalny. Otóż odruchowo w sumie postrzegamy świat w kategoriach przyczynowo-skutkowych, co zresztą pozwoliło m.in. na rozwój myślenia naukowego, jednak David Hume "udowodnil" swego czasu (cudzysłów, bo czysto filozoficznym sensie), że więź przyczynowo-skutkowa może być pozorna. Nie każdy musi się jednak przejmować rojeniami filozofów, gorzej jednak, że pojawiły się pewne przesłanki w fizyce kwantowej (ot np. zjawiające się znikąd cząstki wirtualne czyli skutek bez przyczyny można rzec) również nakazujące przyjrzeć się podejrzliwiej przyjmowanej intuicyjnie zasadzie przyczynowości. Tym bardziej, że - co kiedyś cytowałem - da się formułować prawa fizyki w sposób nie odwołujący się do niej:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3306&page=0#msg239744

Warto jeszcze dodać, że problem przyczynowości wiąże się z problemem czasu (przyczyna poprzedza skutek w czasie), który stanowi kolejną intelektualną otchłań (czy czas jest prawdziwy, czy pozorny, czy - jak chciał Einstein - de facto - nie różni się niczym od przestrzennych wymiarów czasoprzestrzeni, na ile nasz sposób postrzegania go odpowiada jego - że tak powiem - naturze, na ile zaś jest formą samookłamywania naszych mózgów, itp. (Warto dodać, że - jak wiadomo - do pewnego stopnia zajmował się tym tematem pilot DS9.)

Mav:
Czyli najgorsze sf to takie, które ma pełno jakichś hiper/super bzdur i płaską jak stół fabułę, która posiłkuję się głównie tandetną akcją.

W zasadzie tak, acz nie ma zasad bez wyjątków Z jednej strony bowiem ledwo co wspominany Benford jest idealnie poprawny naukowo i b. pomysłowy (zawsze twierdzę, że niektórymi Pomysłami bije wręcz Lema), ale na tym znakomitym intelektualnym fundamencie wznosi płaskie, wpadające w awanturnicze koleiny fabuły. Wspominany także niedawno "Kontakt" Sagana można równie dobrze podawać za przykład naukowej kreatywności, co umysłowego lenistwa podszytego myśleniem życzeniowym i chęcią zareklamowania SETI, bo znajdzie się w nim i jedno, i drugie.
Z kolei utwory, mało - b. łagodnie mówiąc - dbającego o i podstawy naukowe, Dicka należą do arcydzieł SF broniąc się ładunkiem filozoficznym i wartościami literackimi. Także takie arcydzieła jak "Piknik na skraju drogi" Strugackich, słynne utwory apokaliptyczne Ballarda* czy "Miasto ślepców" Saramago (powieść nagrodzona Noblem, ale mieszcząca się też idealnie - co zauważyła zachodnia krytyka - w granicach SF) wprowadzają, co jest zresztą istotne fabularnie, niezrozumiałe - i niewyjaśnialne/niemożliwe - ze punktu widzenia współczesnej nam nauki fenomeny. Trudno jednak uznać ich autorów za intelektualnych leniów i ułomków.

Powyższa zasada jest więc poniekąd słuszna - zwłaszcza w drugiej części (choć w niektórych znów utworach hard SF, a tym bardziej w Apokryfach Lema trudno w ogóle mówić o występowaniu tradycyjnie pojmowanej fabuły, co nie odbiera im jednak wartości) - i zawierający wszystkie wymienione przez Ciebie cechy utwór niemal na pewno będzie tandetą, niemniej w praktyce rzecz jest dalece bardziej zniuansowana ("Blade Runner" np. ma wątpliwe podstawy naukowe i sporo scen akcji, a jednak...).

* choćby taki "Zatopiony świat":
http://goldenapplesofthewest.blogspot.com/2014/06/ j-g-ballard-drowned-world-1962.html

Mav:
Hmmmm.... "Into Darknes", "Jedenastka"? - Super torpedy, czerwone materie, galaktyczne supernove, ultra szybki napęd (wszędzie w kilka minut), okręty kosmiczno-podwodne itd

Hmm, widzę, że doszliśmy do etapu, na którym Picard gotów będzie Cie entuzjastycznie uściskać.
Ale... cóż... faktem jest, że JJ zrobił w sumie z Treka kreskówkę (choć trochę niegłupiego przesłania w nią wsadził) i nie ma co udawać, że jest inaczej. Inna sprawa, że kreskówki też są dla ludzi....

(Zresztą jako dawny - i nie do końca mi to przeszło - miłośnik superbohaterów i Transformerów oraz entuzjasta filmowego Mortal Kombatu nie czuję się w prawie pierwszy rzucić kamieniem.)

Mav:
Co tam stary komputerek na biurku... przesilił do twórców Axanara naszą dyskusję o naukowym wyjaśnieniu kolorowych gondoli, a dopiero się za głowy chwycą

Kiedy nie mam wcale wrażenia, by fan-twórcy Treka byli jakimiś większymi naukowymi analfabetami niż my. Ba, z tego co widziałem np. w Exeterze czy Farragucie (choćby w w vignette "Just Passing Through..."), orientują się w nauce i technologii - zarówno realnej, jak i kanonicznej - znacznie lepiej niż np. B&B.

Niemniej, waham się aż czy nie założyć konta na tym nieszczęsnym FB by podzielić się z nimi naszymi przemyśleniami.
Mav
Użytkownik
#95 - Wysłana: 25 Wrz 2014 19:59:16 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Inna sprawa, że kreskówki też są dla ludzi....

Świetnie się bawiłem w kinie na Abramsach. I nadal twierdzę, że filmy Abramsa są zdecydowanie lepsze niż te mdłe, nijakie filmy z załogą TNG, łącznie z FC, którego fanem nigdy nie byłem.

Q__:
Kiedy nie mam wcale wrażenia, by fan-twórcy Treka byli jakimiś większymi naukowymi analfabetami niż my

Oczywiście! Mi bardziej chodziło o ich podejście. Wiadomo, że te gondole są takie, bo im się takie kolorowe podobają, bo nawiązują do kiczu TOS'a. Komputerek też ma być taki, aby wpasować się w klimaty tych czasów Axanara. I dlatego zapewne by byli zdziwieni, a na pewno zaskoczeni, że ktoś tak czepia się szczegółów i stara się to wszystko jakoś wyjaśnić naukowo

Taki naukowy klimat był przy produkcji TNG. Tam była cała ekipa odpowiedzialna za technobełkot i te wszystkie nawiązania do istniejących teorii itd. I tam nasza dyskusja na pewno byłaby ciepło przyjęta Natomiast dalej podtrzymam zdanie, że w Axanarze nie ma cienia naukowego klimatu, a tylko płytkie efekciarstwo, niestety.

Q__:
Chodzi mi o problem znacznie bardziej fundamentalny. Otóż odruchowo w sumie postrzegamy świat w kategoriach przyczynowo-skutkowych, co zresztą pozwoliło m.in. na rozwój myślenia naukowego, jednak David Hume "udowodnil" swego czasu (cudzysłów, bo czysto filozoficznym sensie), że więź przyczynowo-skutkowa może być pozorna. Nie każdy musi się jednak przejmować rojeniami filozofów, gorzej jednak, że pojawiły się pewne przesłanki w fizyce kwantowej (ot np. zjawiające się znikąd cząstki wirtualne czyli skutek bez przyczyny można rzec) również nakazujące przyjrzeć się podejrzliwiej przyjmowanej intuicyjnie zasadzie przyczynowości. Tym bardziej, że - co kiedyś cytowałem - da się formułować prawa fizyki w sposób nie odwołujący się do niej:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3306&page=0#msg239744

Warto jeszcze dodać, że problem przyczynowości wiąże się z problemem czasu (przyczyna poprzedza skutek w czasie), który stanowi kolejną intelektualną otchłań (czy czas jest prawdziwy, czy pozorny, czy - jak chciał Einstein - de facto - nie różni się niczym od przestrzennych wymiarów czasoprzestrzeni, na ile nasz sposób postrzegania go odpowiada jego - że tak powiem - naturze, na ile zaś jest formą samookłamywania naszych mózgów, itp. (Warto dodać, że - jak wiadomo - do pewnego stopnia zajmował się tym tematem pilot DS9.)

Kurcze, właśnie tego się obawiałem ostrzegając przed podjęciem tematu fizyki kwantowej Nie wiem czy mam w tej chwili głowę do takich skomplikowanych filozoficzno-kwantowcyh dyskusji
pirogronian
Użytkownik
#96 - Wysłana: 25 Wrz 2014 21:18:47
Odpowiedz 
Mav:
Kurcze, właśnie tego się obawiałem ostrzegając przed podjęciem tematu fizyki kwantowej Nie wiem czy mam w tej chwili głowę do takich skomplikowanych filozoficzno-kwantowcyh dyskusji

Gdy zasłoni się fizykę matematyką i przekształcaniem równań, to można z nich wyciągnąć najdziksze filozofie. Ja, będąc matematycznym tłukiem, zająłem się poszukiwaniem nieortodoksyjnych podejść do tematu, i znalazłem bardzo ciekawą interpretację. Żadnych filozoficznych dywagacji, 100% fizyki klasycznej, w przestrzeni Euklidesa. Panie mod, zacząć na ten tematy kolejny wątek?
Toudi
Użytkownik
#97 - Wysłana: 25 Wrz 2014 22:58:20
Odpowiedz 
Q__:
Jesteśmy po premierze "Prelude to Axanar", sam film da się już oglądać na YT:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=121&page=9#msg282448

Spóźniony chyba bardzo jestem, ale nikt mi tego zbyt wyraźnie nie napisał.

Zobaczyłem te 20 minut. Duży plus za aktorów. Bardzo miło ich zobaczyć w trekowych rolach. Niektórych ponownie. Sama historia też zapowiada się ciekawie. Ale nie ma tego dobrego bez złego.

O ile podoba mi się pomysł, tak monolog niestety nie jest dobrą formą przekazywania treści. Czasem się sprawdza, ale im dłużej tym bardziej nuży. Tu te 20 minut było blisko przekroczenia mojej granicy tolerancji dla takiej formy przekazywania wiedzy. I jeśli to tylko na tym się skończy, jestem gotów im wybaczyć ten przydługi wstęp. Ale jeśli całość będzie tak prowadzona... jako jakąś forma uzupełniania, dodatków tak, jako główna forma NIE.

No i animacje. słabe. Po dzisiejszych możliwościach spodziewałbym się czegoś więcej, więcej dynamiki. Gdyby to był przełom lat 80/90tych to może jeszcze by przeszło. Ale dziś. Dziś oczekuje się jednak czegoś więcej nić grafiki z gry komputerowej.

Ps. Jak będzie tego więcej, niech ktoś da mi jakoś wyraźnie znać, że wyszła kolejna część.
Q__
Moderator
#98 - Wysłana: 26 Wrz 2014 16:48:24
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Świetnie się bawiłem w kinie na Abramsach. I nadal twierdzę, że filmy Abramsa są zdecydowanie lepsze niż te mdłe, nijakie filmy z załogą TNG, łącznie z FC, którego fanem nigdy nie byłem.

Ja na 'jedenastce" też ("dwunastka" mnie jednak wynudziła, choć miała parę fajnych scen). I także się zgadzam, że filmy Abramsa są jednak lepiej nakręcone niż robiące z Picarda anty-Picarda "arcydzieła" ery B&B.

Mav:
I dlatego zapewne by byli zdziwieni, a na pewno zaskoczeni, że ktoś tak czepia się szczegółów i stara się to wszystko jakoś wyjaśnić naukowo

Ja wiem? Fandom SF ogólnie lubi dyskutować o takich rzeczach. Zdążyli przywyknąć.

Mav:
Taki naukowy klimat był przy produkcji TNG. Tam była cała ekipa odpowiedzialna za technobełkot i te wszystkie nawiązania do istniejących teorii itd.

TNG miało pierwszego w historii konsultanta naukowego, astrofizyka (w/w Benforda zresztą), ale zaczęło się to już na etapie TOS gdy Roddenberry konsultował się z tyloma fachowcami, z iloma tylko mógł, zamęczając ich wprost pytaniami. Ba, można nawet zaryzykować tezę, że TOS - mimo, ze trafiały się w nim te straszliwe naukowe buraki - był wręcz solidniej pomyślany, bliższy hard SF niż TNG.

Mav:
I tam nasza dyskusja na pewno byłaby ciepło przyjęta

Przynajmniej od momentu gdy Piller zaczął dbać o utrzymywanie łączności z fanami. Ba, moze byśmy sie wtedy nawet na scenarzystów załapali jak Moore czy Braga...

Mav:
Kurcze, właśnie tego się obawiałem ostrzegając przed podjęciem tematu fizyki kwantowej Nie wiem czy mam w tej chwili głowę do takich skomplikowanych filozoficzno-kwantowcyh dyskusji

Jeśli w tej chwili nie masz głowy, zawsze możemy pogadać o tym kiedy indziej. Przyznasz jednak, że sięganie po takie tematy powinno być naturalne dla forum ST, zważywszy na naukowo-filozoficzny ładunek serialu...

pirogronian

pirogronian:
anie mod, zacząć na ten tematy kolejny wątek?

Zaczynaj Pan.

Toudi

Toudi:
Spóźniony chyba bardzo jestem, ale nikt mi tego zbyt wyraźnie nie napisał.

Biję się w piersi... Tylko niech pomyślę w czyje...

Toudi:
Duży plus za aktorów. Bardzo miło ich zobaczyć w trekowych rolach. Niektórych ponownie. Sama historia też zapowiada się ciekawie.



Toudi:
Tu te 20 minut było blisko przekroczenia mojej granicy tolerancji dla takiej formy przekazywania wiedzy. I jeśli to tylko na tym się skończy, jestem gotów im wybaczyć ten przydługi wstęp. Ale jeśli całość będzie tak prowadzona... jako jakąś forma uzupełniania, dodatków tak, jako główna forma NIE.

Spokojnie. Paradokument ma stanowić tylko prolog dla normalnej fabuły (po szczegóły odsyłam na stronę Axanaru).

Toudi:
No i animacje. słabe. Po dzisiejszych możliwościach spodziewałbym się czegoś więcej, więcej dynamiki.

A mnie się podobały, w końcu TNG też było statyczne, znalazłem w tym cenne nawiązanie do klasyki...

Toudi:
Ps. Jak będzie tego więcej, niech ktoś da mi jakoś wyraźnie znać, że wyszła kolejna część.

Jaka część? Pełnometrażówka, kręcona z niejakim rozmachem! Oczywiście, że nie omieszkam się Cię poinformować, ale jeszcze na nią poczekamy. Jak linkowałem powyżej: dopiero ruszyli z preprodukcją.

Skoro jednak prosisz o jeszcze, to znaczy, że Ci się jednak podobało (a przynajmniej dostrzegłeś potencjał)?
Mav
Użytkownik
#99 - Wysłana: 26 Wrz 2014 18:55:27
Odpowiedz 
Q__:
Ja na 'jedenastce" też ("dwunastka" mnie jednak wynudziła, choć miała parę fajnych scen). I także się zgadzam, że filmy Abramsa są jednak lepiej nakręcone niż robiące z Picarda anty-Picarda "arcydzieła" ery B&B.

"Dwunastka" nie tylko była gorsza przez ten brak świżości, jaką miała "jedenstaka", głównym powodem była większa powaga, jakby miała być dojrzalszym filmem. Zatracono tą lekkość "jedenastki". ID jest takie mroczniejsze (choć nie można zapominać, że w "11" zgładzono całą planetę), a przy tym ma jeszcze więcej głupot i dziur w fabule niż poprzednia cześć. Przez wypada dziwacznie w sumie.

Q__:
Przynajmniej od momentu gdy Piller zaczął dbać o utrzymywanie łączności z fanami. Ba, moze byśmy sie wtedy nawet na scenarzystów załapali jak Moore czy Braga...

Myślę, że napisanie scenariusza do pojedynczego odcinka TNG mając do dyspozycji materiał w postaci już wykreowanego serialu ze zgranymi aktorami itd., mogłoby nie być aż takie trudne

Q__:
Przyznasz jednak, że sięganie po takie tematy powinno być naturalne dla forum ST, zważywszy na naukowo-filozoficzny ładunek serialu...

Jasne, ale fizyka kwantowa to naprawdę ciężki kawałek chleba
Q__
Moderator
#100 - Wysłana: 26 Wrz 2014 21:53:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
"Dwunastka" nie tylko była gorsza przez ten brak świżości, jaką miała "jedenstaka", głównym powodem była większa powaga, jakby miała być dojrzalszym filmem. Zatracono tą lekkość "jedenastki"

Moim zdaniem bardziej zaszkodził tu efekt GEN, tj. ciągoty do maksymalnej zachowawczości, nawiązywania do kanonu i walenia na kupy fanwanku, w nadziei, że fandom się tym zachwyci...

Mav:
ID jest takie mroczniejsze (choć nie można zapominać, że w "11" zgładzono całą planetę), a przy tym ma jeszcze więcej głupot i dziur w fabule niż poprzednia cześć. Przez wypada dziwacznie w sumie.

Tak... Mieszanka społecznej powagi i naukowych bzdurstw, urywków - żałośnie krótkich urywków, dodajmy - dialogów/monologów w klasycznym Trekowym stylu i akcji jeszcze bardziej efekciarskiej niż w poprzedniej części... Ogólnie wyszło to dość niestrawne, acz da się z tego wydobyć całkiem fajne momenty (co zresztą robili twórcy trailerów)...

Mav:
Myślę, że napisanie scenariusza do pojedynczego odcinka TNG mając do dyspozycji materiał w postaci już wykreowanego serialu ze zgranymi aktorami itd., mogłoby nie być aż takie trudne

A bo my to zdolne som, ni?

Mav:
Jasne, ale fizyka kwantowa to naprawdę ciężki kawałek chleba

Ja bym ją raczej porównał do zwiewnej jak piórko cukrowej waty, bo tak od warstwy rzeczywistości dostępnej potocznemu doświadczeniu odległa, że jawi się prawie mgławicowo-nierealną.

ps. Hatch się tymczasem (i Axanar) promuje:

https://www.facebook.com/StarTrekAxanar/posts/6493 35708514289
Mav
Użytkownik
#101 - Wysłana: 27 Wrz 2014 01:02:30 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Tak... Mieszanka społecznej powagi i naukowych bzdurstw, urywków - żałośnie krótkich urywków, dodajmy - dialogów/monologów w klasycznym Trekowym stylu i akcji jeszcze bardziej efekciarskiej niż w poprzedniej części... Ogólnie wyszło to dość niestrawne, acz da się z tego wydobyć całkiem fajne momenty (co zresztą robili twórcy trailerów)...

W ogóle czegoś zabrakło w tym filmie... No i za dużo było jednak tych irytujących rzeczy jak ściągniecie okrętów z Księżyca na Ziemie przez grawitacje, budowanie super broni przez Khana, ultra krótkie loty (ten lot na Wolkana z "11" jeszcze jakoś się dało zaakceptować), bezproblemowy lot w głąb klingońskiej przestrzeni i to na Kronos, który był, delikatnie mówiąc, jakiś zdziczały, zacofany... ta bieganina po mieście na końcu... ZA DUŻO.

Mnie szczególnie zabolała ta scena z torpedą na księżycu. Taki budżet, takie możliwości, ale oczywiście musieli wylądować (chociaż lądowanie to za dużo powiedziane, bo żadnej takiej sceny nie było, od razu z promu wychodzili) ubrani jak na letni spacerek i mieli idealne warunki na jakimś na szybko znalezionym księżycu. Zero jakichkolwiek prób zbudowania kosmicznego klimatu.

Q__:
A bo my to zdolne som, ni?

Pomysłów na odcinek jest wiele, ale wiadomo, że ogólny zamysł to jedno, a sklepanie tego w sensowną całość, z dialogami, kolejnością scen itd. to już trochę trudniejsze

Q__:
ps. Hatch się tymczasem (i Axanar) promuje:

Wesoły, sympatyczny Klingon
Q__
Moderator
#102 - Wysłana: 27 Wrz 2014 13:18:00
Odpowiedz 
Mav

Mav:
No i za dużo było jednak tych irytujących rzeczy jak ściągniecie okrętów z Księżyca na Ziemie przez grawitacje, budowanie super broni przez Khana, ultra krótkie loty (ten lot na Wolkana z "11" jeszcze jakoś się dało zaakceptować), bezproblemowy lot w głąb klingońskiej przestrzeni i to na Kronos, który był, delikatnie mówiąc, jakiś zdziczały, zacofany... ta bieganina po mieście na końcu... ZA DUŻO.

Tak, zdarzały się w Treku niepotrzebne, budzące zażenowanie, sceny akcji, zdarzały się buraki naukowe i te "tylko" rozsadzające założenia przedstawianego świata, ale to był pierwszy wypadek gdy wysunęły się przed fabułę, fabułę mającą - jak na złość - pewne oznaki zdrowienia Treka.

Najbardziej chyba jednak irytowało, że tfu-rcy zastosowali przy tym najbezczelniejszy możliwy numer - bohaterowie zaczynali gadać w klasycznie trekowym podniosłym stylu, by stary fandom był zadowolony, ale zara coś szczelało lub wybuchało, więc przerywali i ruszali walczyć, strzelać, ganiać. Tych podniosłych tekstów akurat było tyle, że na trailer starczyło.

Mav:
Mnie szczególnie zabolała ta scena z torpedą na księżycu. Taki budżet, takie możliwości, ale oczywiście musieli wylądować (chociaż lądowanie to za dużo powiedziane, bo żadnej takiej sceny nie było, od razu z promu wychodzili) ubrani jak na letni spacerek i mieli idealne warunki na jakimś na szybko znalezionym księżycu. Zero jakichkolwiek prób zbudowania kosmicznego klimatu.

A mnie znów się nawet - choć zabrakło przy tym skafandrów, o które się tu aż prosiło - wydała klimatyczna w sumie. Ten pejzaż, ten sposób poprowadzenia kamery:

http://www.youtube.com/watch?v=B_Ca9ybf63k
Skłamałbym przyznając się do jakiegoś wielkiego zachwytu, ale bylem ciut zauroczony.

Kojarzyło mi się to trochę wręcz wizualnie ze starą "Milczącą gwiazdą" (a konkretnie z Wenus z niej), choć tam - jak na złość - bohaterowie ubrani byli jak należy:


Mav:
Wesoły, sympatyczny Klingon

Jednym słowem: wymarzony kompan do kielicha?
Mav
Użytkownik
#103 - Wysłana: 27 Wrz 2014 13:50:38
Odpowiedz 
Q__:
A mnie znów się nawet - choć zabrakło przy tym skafandrów, o które się tu aż prosiło - wydała klimatyczna w sumie. Ten pejzaż, ten sposób poprowadzenia kamery:

Tak, wyszło dość klimatyczne. Szerokie kadrowanie, duża przestrzeń. Ale tym bardziej mnie denerwowała ta rysa w postaci braku skafandrów i sceny lądowania.

Q__:
Jednym słowem: wymarzony kompan do kielicha?

a

W sumie wygląda na najsympatyczniejszą postać z całej ekipy. Zupełnie jakby to Klingoni walczyli z wrednymi ludźmi
Toudi
Użytkownik
#104 - Wysłana: 28 Wrz 2014 11:09:22
Odpowiedz 
Q__:
A mnie się podobały, w końcu TNG też było statyczne, znalazłem w tym cenne nawiązanie do klasyki...

Ale wówczas było to spowodowane ograniczeniami technicznymi. A tu niestety widać, że to CGI. Jakby użyto modeli i naniesiono je na tło CGI to jeszcze by przeszło. Ale tak widać te niedociągnięcia, które można by ominąć większą pracą kamery, albo większą dbałością o szczegóły. Wiem, że to podnosi koszty grafików, ale albo rybki albo akwarium.



A że mi się podoba? Po tempie JJA każde spowolnienie i zadbanie o fabułę jest olbrzymim plusem. Byle nie popaść w drugą skrajność.
Mav
Użytkownik
#105 - Wysłana: 28 Wrz 2014 15:08:33
Odpowiedz 
Toudi:
Ale wówczas było to spowodowane ograniczeniami technicznymi. A tu niestety widać, że to CGI. Jakby użyto modeli i naniesiono je na tło CGI to jeszcze by przeszło. Ale tak widać te niedociągnięcia, które można by ominąć większą pracą kamery, albo większą dbałością o szczegóły. Wiem, że to podnosi koszty grafików, ale albo rybki albo akwarium.

Q__:
A mnie się podobały, w końcu TNG też było statyczne, znalazłem w tym cenne nawiązanie do klasyki..

Axanar stylem bitew kosmicznych nie nawiązuję do klasyki... Axanar to bitwy w stylu DS9, VOY i ENT, ale w zwolnionym tempie - koszmarnie to wyszło. TNG miało statyczne walki, ale nie takie jak w Axanar. Po prostu okręty nie robiły jakiś manewrów, tylko były zawieszone w przestrzeni i strzelały. Same strzały były dynamiczne i celne. Tak jak wielokrotnie linkowana przeze mnie ta akcja:

https://www.youtube.com/watch?v=H_XbWq49vUM

Czy ta z Yesterday Enterprise:

https://www.youtube.com/watch?v=6JoQzuPjSk0

Axanar to tak jak napisałem wyżej styl z późniejszych seriali, czyli jakieś dziwne manewry i pojedyncze strzały, tylko w slow montion. Do tego te koszmarnie, komicznie wręcz pudłujące torpedy... Z kilkuset metrów nie potrafią trafić w okręt wroga. W zasadzie w każdej akcji w Prelude to Axanar nie potrafią trafić. Fatalnie skonstruowane walki.
Q__
Moderator
#106 - Wysłana: 28 Wrz 2014 17:06:08
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
A że mi się podoba? Po tempie JJA każde spowolnienie i zadbanie o fabułę jest olbrzymim plusem.



Mav

Mav:
Axanar to tak jak napisałem wyżej styl z późniejszych seriali, czyli jakieś dziwne manewry i pojedyncze strzały, tylko w slow montion.

Można odnieść wrażenie, że szukali rozwiązania pośredniego pomiędzy stylem TMP/TNG i stylem DS9/VOY/ENT-oraz-Abramsa. Wyszło, jak wyszło, na szczęście były to migawki obrazujące wspomnienia uczestników zdarzeń, nie samoistne sceny, więc akcent położony był na co innego. (Inna sprawa, że dla mnie było to w sumie akceptowalne w ramach kanonu jaki mamy...)

Mav:
Do tego te koszmarnie, komicznie wręcz pudłujące torpedy... Z kilkuset metrów nie potrafią trafić w okręt wroga. W zasadzie w każdej akcji w Prelude to Axanar nie potrafią trafić.

Może mają jakiś sprzęt zakłócający urządzenia celownicze przeciwnika?

(Tak, wiem, Stormtrooper effect też tym tłumaczono.)
Mav
Użytkownik
#107 - Wysłana: 30 Wrz 2014 02:30:26
Odpowiedz 
Q__:
Może mają jakiś sprzęt zakłócający urządzenia celownicze przeciwnika?

Z takiej odległości to nawet jakichś urządzeń namierzających nie trzeba, tylko wystarczy walić po prostej w stronę przeciwnika

Q__:
Można odnieść wrażenie, że szukali rozwiązania pośredniego pomiędzy stylem TMP/TNG i stylem DS9/VOY/ENT-oraz-Abramsa.

I to pięknie podsumowuje w zasadzie całego Axanara Nie logika, nie wizjonerstwo, nie szukanie nowych pomysłów, nie odświeżenie - tylko szukanie rozwiązania pośredniego pomiędzy stylem TMP/TNG i stylem DS9/VOY/ENT-oraz-Abramsa

Z takiego czegoś nie może wyjść jakieś fajne sf, tylko jakiś świrnięty składak

Q__:
(Tak, wiem, Stormtrooper effect też tym tłumaczono.)

Może w głębi serca byli dobrzy i pomimo, że strzelali, to jednak zabić nie chcieli, więc się nie starali
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 30 Wrz 2014 12:33:33
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Z takiej odległości to nawet jakichś urządzeń namierzających nie trzeba, tylko wystarczy walić po prostej w stronę przeciwnika

No, dobra... Te odległości to w Treku zawsze burak w sumie, ale traktuję je w kategoriach umowności, w ramach Trekowego teatrzyku telewizji .

Mav:
I to pięknie podsumowuje w zasadzie całego Axanara Nie logika, nie wizjonerstwo, nie szukanie nowych pomysłów, nie odświeżenie - tylko szukanie rozwiązania pośredniego pomiędzy stylem TMP/TNG i stylem DS9/VOY/ENT-oraz-Abramsa

Z drugiej strony można to nazwać poszukiwaniem Trekowego złotego środka, chęcią dostarczenia widzowi samego sedna trekowości itp.

(A zanim zacznie się to potępiać warto spojrzeć na uwarunkowania. Cofnij się w czasie i wyperswaduj fanom, by trochę bardziej kochali TMP, a trochę mniej TWoK. Potem wybij z głowy Pillerowi z Bermanem budowanie kanonu. A następnie wróć do naszych czasów i wytłumacz fanom, że Trek ma być kreatywny, a nie skostniało-kanoniczny. Jeśli mimo tego "PtA" powstanie w znanym nam kształcie - możesz kląć.)

Mav:
Z takiego czegoś nie może wyjść jakieś fajne sf, tylko jakiś świrnięty składak

Wiesz co? Ja chyba jednak wolę obejrzeć i wtedy ocenić niż programować sobie na starcie umysł na negację.

Mav:
Może w głębi serca byli dobrzy i pomimo, że strzelali, to jednak zabić nie chcieli, więc się nie starali

Fani SW próbowali i tej hipotezy (Inna sprawa, że - w początkowych scenach EP IV SW - Vader, o ile mnie pamięć nie myli, dał rozkaz brać Leię żywcem...)
Mav
Użytkownik
#109 - Wysłana: 1 Paź 2014 22:18:09
Odpowiedz 
Q__:
ale traktuję je w kategoriach umowności, w ramach Trekowego teatrzyku telewizji .

Trekowy teatrzyk telewizji to mógł być w latach 60, a także jeszcze podczas kręcenia TNG, ale dziś... Dziś już trzeba skończyć z tą umownością, z tym teatrzykiem. Dziś to nie jest usprawiedliwione ograniczeniami technicznymi, dziś to tanie wygodnictwo - Zróbmy to tak, żeby się za bardzo nie wysilić, wszystko zrzuci się na umowność i teatralność. Koniec teatrzyku telewizji! Koniec umowności!
Q__
Moderator
#110 - Wysłana: 1 Paź 2014 22:36:04
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Dziś już trzeba skończyć z tą umownością, z tym teatrzykiem. Dziś to nie jest usprawiedliwione ograniczeniami technicznymi, dziś to tanie wygodnictwo - Zróbmy to tak, żeby się za bardzo nie wysilić, wszystko zrzuci się na umowność i teatralność. Koniec teatrzyku telewizji! Koniec umowności!

Dobra... Daj ekipie Axanaru pół budżetu podebranego Orciemu (przypomnę: TMP kosztował) i modelarzy Jonesa (tych od "Moon"), ściągnij ponownie Benforda (i do obowiązków konsultanta dołóż mu uprawnienia supervising producera z prawem wetowania buraków scenariusza), a za nim Menosky'ego, a wtedy podpiszę się pod tak maksymalistycznymi oczekiwaniami
Mav
Użytkownik
#111 - Wysłana: 2 Paź 2014 01:06:43 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Dobra... Daj ekipie Axanaru pół budżetu podebranego Orciemu (przypomnę: TMP kosztował) i modelarzy Jonesa (tych od "Moon"), ściągnij ponownie Benforda (i do obowiązków konsultanta dołóż mu uprawnienia supervising producera z prawem wetowania buraków scenariusza), a za nim Menosky'ego, a wtedy podpiszę się pod tak maksymalistycznymi oczekiwaniami

Przepraszam, ale co ma budżet do torped, które pudłują z kilkuset metrów? Nie broń twórców Axanara, nie tłumacz budżetem. Myślisz, że gdyby im dać 100 mln dolarów, to nagle Axanar zamieniłby się w rasowe hard SF? Komputery przestały by wyglądać jak z lat 80, walki okrętów przestałyby polegać na strzelaniu kolorową bronią itd? Nie. Filozofia fantasy sci-fi by została, jedynie wykonanie byłoby ładniejsze.

Wystarczy spojrzeć na te amatorskie filmy krótkometrażowe, które celują w coś ambitniejszego, mając mały budżecik. Kiedyś kilka linkowałem.
Q__
Moderator
#112 - Wysłana: 2 Paź 2014 19:23:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
yślisz, że gdyby im dać 100 mln dolarów, to nagle Axanar zamieniłby się w rasowe hard SF? Komputery przestały by wyglądać jak z lat 80, walki okrętów przestałyby polegać na strzelaniu kolorową bronią itd? Nie.

A niby czemu wspominałem o Benfordzie? Pamiętajmy, że to b. kreatywny autor hard SF, mający solidne pomysły:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=812&page=2#msg56918
Zapewnienie mu silniejszej pozycji niż tylko rola konsultanta mogłoby to czy owo polepszyć.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#113 - Wysłana: 3 Paź 2014 00:21:21 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
W sumie cały Trek u podstaw opiera się na wojnie. Bez III wojny światowej oraz wojny ziemsko - romulańskiej nie było by Treka.

Cały TOS oraz filmy z nim związane przebiegały z konfliktem ziemsko-klingońskim w tle.

Własnie przez to, że Trek nie pokazywał wojen tylko o nich wspominał, był uboższy. Robił pewien przeskok - ot była sobie wojenka i nagle powoli się odbudowujemy i tyle. Wojny muszą być w treku pokazane bo to one kształtowały czym było UFP.

Naturalne było to, że po utworzeniu UFP będą zewnętrzne reperkusje. Wojna z Romulanami legitymizowało istnienie nowej formy frakcyjnej w kwadrancie. Natomiast tzw "Wojna Czteroletnia" która toczyła się z Klingonami, była pierwszym konfliktem, z którym instytucje federacyjne miały do czynienia. Dla przykładu filmie jest przytoczona klasa Ares - po raz pierwszy statki były tworzone w ramach współpracy Federacyjnej.

Gdyby Gene nie chciał w treku wojen, to by o nich nie wspominano w produkcjach.Proste.
Mav
Użytkownik
#114 - Wysłana: 3 Paź 2014 01:26:51
Odpowiedz 
Q__:
A niby czemu wspominałem o Benfordzie? Pamiętajmy, że to b. kreatywny autor hard SF, mający solidne pomysły:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=812&page=2#msg56918
Zapewnienie mu silniejszej pozycji niż tylko rola konsultanta mogłoby to czy owo polepszyć.

Jeden Benford wiosny nie uczyni Poza tym ja będę się upierał, że założeniem Axanara jest zabawa Trekiem w Treku, a nie tworzenie SF.
Q__
Moderator
#115 - Wysłana: 3 Paź 2014 09:45:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
W sumie cały Trek u podstaw opiera się na wojnie.

FederacyjneMSZ:
Gdyby Gene nie chciał w treku wojen, to by o nich nie wspominano w produkcjach.Proste.

Tak w zasadzie to jest temat bardziej do TEGO topicu, który sam zakładałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3760
(Wojna czteroletnia i nowe klasy okrętów z Azanaru rodem też się zresztą tematów - za moją sprawą - doczekały.)

Tak, czy siak, fajnie, że obejrzałeś.

Mav

Mav:
Jeden Benford wiosny nie uczyni

Już uczynił. TNG był pierwszym serialem mającym konsultanta naukowego, a on pierwszym takim konsultantem. (Tak, jeśli nie wiedziałeś, to już wiesz komu dziękować, za - względną - naukową przytomność TNG.)

Mav:
Poza tym ja będę się upierał, że założeniem Axanara jest zabawa Trekiem w Treku, a nie tworzenie SF.

A ja jednak z wyrokowaniem poczekam na gotowy film...
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#116 - Wysłana: 3 Paź 2014 12:30:19
Odpowiedz 
Mav

Wolę zabawę, która uzupełnia luki niż babranie się z linią czasu i tworzyć "cuda". Zdecydowanie zamiast jedenastki i dwunastki wolałbym "Romulan War" oraz wspomnianą "Wojnę Czteroletnią". Dla postronnego widza było by to łagodne przejście do TOSu, TNG.

Zgodzę się z opinią, że wojnę trzeba umieć pokazać. Zupełnie inaczej wyglądał konflikt z Romulanami, a jeszcze inaczej z Klingonami. Do tego dodać balansowanie między ideami Federacji a zdrowym rozsądkiem i instynktem samozachowawczym.
Mav
Użytkownik
#117 - Wysłana: 3 Paź 2014 13:07:32
Odpowiedz 
Q__:
Już uczynił. TNG był pierwszym serialem mającym konsultanta naukowego, a on pierwszym takim konsultantem. (Tak, jeśli nie wiedziałeś, to już wiesz komu dziękować, za - względną - naukową przytomność TNG.)

OK. Ale wiesz dlaczego tą wiosnę tam uczynił? Bo w TNG tej wiosny chciano Axanar'owi nie zależy na takich naukowych konsultacjach. Ale ok, zostawię go na razie w spokoju do finalnego filmu. Aczkolwiek ten 20 minutowy wstęp jasno określił z jakimi klimatami mamy do czynienia.

FederacyjneMSZ:
Wolę zabawę, która uzupełnia luki niż babranie się z linią czasu i tworzyć "cuda". Zdecydowanie zamiast jedenastki i dwunastki wolałbym "Romulan War" oraz wspomnianą "Wojnę Czteroletnią". Dla postronnego widza było by to łagodne przejście do TOSu, TNG.

Ja już kilka lat temu pisałem, że chciałby totalnego resetu, tworzenia Treka od nowa. Podziały na klasykę i newTrek. Coś jak Battlestar Galactica i new Battlestar Galactica. Po prostu wg mnie Trek się zestarzał, został gdzieś stylem w latach 80.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#118 - Wysłana: 3 Paź 2014 13:11:48 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Axanar'owi nie zależy na takich naukowych konsultacjach.

Aby Kirk mógł sobie badać to i owo, musiał zostać zrobiony porządek w polityce zewnętrznej. Poza tym trudno o takowe konsultacji, gdy w twoim kierunku zmierza armada wygłodniałych, zdziczałych Klingonów, którzy wkraczając na tereny Federacji zachowują się jak Armia Czerwona..

Mav:
hciałby totalnego resetu, tworzenia Treka od nowa. Podziały na klasykę i newTrek.

Szansa była po MM0 Star Treka, którego akcja dzieje się już w XXV wieku - Klingoni w Federacji, walka z budowniczymi kul etc. Ale nadal by było to samo jak z TNG, tylko inne narzędzia, inne okoliczności, inne miejsca(możliwa zmiana Galaktyki)
Mav
Użytkownik
#119 - Wysłana: 3 Paź 2014 13:23:02
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ:
Aby Kirk mógł sobie badać to i owo, musiał zostać zrobiony porządek w polityce zewnętrznej. Poza tym trudno o takowe konsultacji, gdy w twoim kierunku zmierza armada wygłodniałych, zdziczałych Klingonów, którzy wkraczając na tereny Federacji zachowują się jak Armia Czerwona..

Nie wiem czy dobrze zrozumiałeś kontekst, chodziło bowiem o konsultacje naukową, aby serial był wiarygodniejszy technologicznie, naukowo. Żeby był bardziej hard SF niż szedł w przestarzały kanon ze starych serialów.

FederacyjneMSZ:
Szansa była po MM0 Star Treka, którego akcja dzieje się już w XXV wieku - Klingoni w Federacji, walka z budowniczymi kul etc. Ale nadal by było to samo jak z TNG, tylko inne narzędzia, inne okoliczności, inne miejsca(możliwa zmiana Galaktyki)

Ja wolałbym stuprocentowe zerwanie z przeszłością. Żadnych powiązań, nowe rozdanie. Przemodelowanie tak, aby Trek był znowu wizjonerski, żeby stał się prawdziwym nowoczesnym SF, a nie podstarzałą space operą jaką jest w tej chwili. Ale już kiedyś doszedłem do wniosku, że jest raczej mało prawdopodobne, że tak się stanie w przyszłości.
Q__
Moderator
#120 - Wysłana: 3 Paź 2014 18:11:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
Zdecydowanie zamiast jedenastki i dwunastki wolałbym "Romulan War" oraz wspomnianą "Wojnę Czteroletnią". Dla postronnego widza było by to łagodne przejście do TOSu, TNG.

Jest szansa, że obie te rzeczy dostaniesz. Powtórzę się po raz kolejny - ale tym razem mam alibi: nie wiem jak często do nas zaglądasz, po prostu - tytułowy Axanar poświęcony będzie właśnie tej czteroletniej, z Klingonami, jak wiadomo, a ekipa od lobbowania za 5 sezonem ENT dyskutuje z CBSem o powrocie wiadomej serii w postaci ograniczonej czasowo (miniseria lub sezon trzynastoodcinkowy), a poświęconej właśnie Romulan War:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3252&page=35#msg283156

FederacyjneMSZ:
Zupełnie inaczej wyglądał konflikt z Romulanami, a jeszcze inaczej z Klingonami.

Ha, chcąc traktować to serio, zakładając, że - pan z mojego avatara się kłania - strategia i taktyka danego gatunku powinna być pochodną jego uwarunkowań biologiczno-kulturowych (o czym "PtA" zresztą niby pamięta, padły z ekranu stosowne zdania) można stworzyć opowieść jeśli nie fascynującą per se, to mogącą zafascynować pewnymi smaczkami. (Acz grozi też stoczenie się w kierunku znanym z powieści Zahna - tak, z Thrawnem - czy z "Wojny Wspomaganych" Brina, czyli wykorzystanie tych gatunkowych cech gwoli zbytniego ułatwienia zwycięstwa naszym.)

TWoK też się gdzieś tu kojarzy...

FederacyjneMSZ:
Do tego dodać balansowanie między ideami Federacji a zdrowym rozsądkiem i instynktem samozachowawczym.

To już był/miał być jeden z tematów DS9, nie zawsze tam to grało.... Mowa Ramiereza jasno wskazuje na powrót do tej tematyki w Axanarze, zobaczymy z jakim efektem.

Mav

Mav:
OK. Ale wiesz dlaczego tą wiosnę tam uczynił? Bo w TNG tej wiosny chciano Axanar'owi nie zależy na takich naukowych konsultacjach. Ale ok, zostawię go na razie w spokoju do finalnego filmu.

Powiem tak: faktem jest, ze nie widzimy nic, co by wskazywało, że im na takich konsultacjach zależy. Ale... co mi szkodzi mieć cień nadziei do premiery?

Mav:
Aczkolwiek ten 20 minutowy wstęp jasno określił z jakimi klimatami mamy do czynienia.

Kiedy na 100% nie jestem pewien... Bo ani do końca nie wiemy jak to wszystko dokładnie zaplanowali, ani... czy historia nie zrobi im psikusa na etapie filmowania i nie skręci w inną stronę (nie, nie posądzam tu filmów o wolną wolę, po prostu wiem, ze film potrafi ewoluować w trakcie produkcji, czasem przez takie drobiazgi jak zmiana rozłożenia akcentów nawet; no, chyba, że mają b. sztywny plan i się go trzymają...).

Mav:
Ja już kilka lat temu pisałem, że chciałby totalnego resetu, tworzenia Treka od nowa. Podziały na klasykę i newTrek. Coś jak Battlestar Galactica i new Battlestar Galactica.

No, tu masz w sumie po swojej stronie Roddenberry'ego z TMP, TNG i scenariuszem AND. Continuity w trójkącie TNG/DS9/VOY (inne serie stały trochę obok jednak, ze względu na przesunięcie czasowe, mimo tych chronomocyjnych, mających lepić kanon odcinków) to był jednak chybaa pomysł Pillera z Bermanem (może nawet bardziej Bermana, to on nalegał na występ Tuvoka w mirrorowym DS9).

FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
Aby Kirk mógł sobie badać to i owo, musiał zostać zrobiony porządek w polityce zewnętrznej.

Tak, tylko, że TOS i TNG zdawały się to robić subtelniej. Taki nieprzyjazny Obcy popatrzył sobie na jednego czy drugiego Entka i jego możliwości i mu się odechciewało.
(Fakt, faktem nie każdy i wtedy fazery szły w ruch.)

Znów jest to sprawa rozkładania akcentów, Ty zdajesz się je kłaść na kosmiczną realpolitik (i nawet mogę Ci podrzucić kamyczek w postaci General Order 24). Część z nas traktuje ten element obrony/odstraszania raczej jako zło konieczne i chciałoby go jak najmniej na ekranie. (Choć chyba dla wszystkich jest w sumie krzepiące, że to Kirk/Picard/Sisko/Kaśka spuszczają łomot jak co do czego, a nie im jest spuszczany .)

Inna rzecz, że Trek jest tak bogaty i tak często niespójny/pozornie niespójny, że argument dla każdej wykładni się tam znajdzie. (Jak chcesz możemy się tak pookładać argumentami, naszych Współuserów też do tego zapraszam, jak mają chęć. Tym bardziej, że idealnie pasuje to do topicu - to Garth w końcu optował za znacznie agresywniejszą polityką UFP/GF.)

FederacyjneMSZ:
Poza tym trudno o takowe konsultacji, gdy w twoim kierunku zmierza armada wygłodniałych, zdziczałych Klingonów, którzy wkraczając na tereny Federacji zachowują się jak Armia Czerwona..

W pierwotnym zarysie AND tak chyba miało być (Magogowie = Klingoni, w sumie), ale na etapie Axanaru mamy raczej arystokratycznie wyniosłego Kharna i przekonanie Klingonów (do czasu prawdziwe), że górują nad UFP (które - jak wiemy - b. utrudniało Sovalovi robotę).

FederacyjneMSZ:
Szansa była po MM0 Star Treka, którego akcja dzieje się już w XXV wieku - Klingoni w Federacji, walka z budowniczymi kul etc. Ale nadal by było to samo jak z TNG, tylko inne narzędzia, inne okoliczności, inne miejsca(możliwa zmiana Galaktyki)

O ile się nie mylę jesteś jedynym znanym fanem STO (tego MMO) na naszym forum. Masz może ochotę rozruszać topic o nim?

A co do wydarzeń po TNG etc. - znasz produkcje z rodziny Hidden Frontier? Tam też były wojny... i klimat TNG/DS9 z paroma nowymi narzędziami...

Mav

Mav:
Ja wolałbym stuprocentowe zerwanie z przeszłością. Żadnych powiązań, nowe rozdanie. Przemodelowanie tak, aby Trek był znowu wizjonerski, żeby stał się prawdziwym nowoczesnym SF, a nie podstarzałą space operą jaką jest w tej chwili.

Ty powtarzasz, to i ja znów powtórzę: uważam, że stopień nawiązań na poziomie TMP/pilota TNG/wczesnego AND jest w pełni akceptowalny (i, że Roddenberry umiał coś takiego przeprowadzić wdzięczniej niż Abrams).

Mav:
Ale już kiedyś doszedłem do wniosku, że jest raczej mało prawdopodobne, że tak się stanie w przyszłości.

Też mam takie obawy, ale... przyszłość zawsze przynosi niespodzianki...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  18  19  20  21  22  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek Axanar

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!