USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek jako public domain - co Wy na to?
 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 29 Sier 2013 17:11:13 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Swego czasu toczyła się na forum zacięta dyskusja na temat piractwa i praw autorskich. Byłem i nadal jestem na stanowisku, iż obecne przepisy tyczące się prawa autorskiego zbyt dbają o interes różnej maści wytwórni a zbyt krzywdzą odbiorców. IMO jedynym uzasadnieniem dla istnienia prawa autorskiego może być sytuacja gdy twórca danej postaci bądź utworu - on i tylko on - czerpie korzyści z publikacji swoich dzieł. Po jego zgonie zaś jego dorobek powinien stawać się domeną publiczną.

Uważam, że tak powinno stać się też w przypadku Star Treka. Oczywiście Paramount nadal mógł by kręcić kolejne odcinki, żądając za nie zapłaty ale stracił by on monopol na Treka. Mogło by to doprowadzić do eksplozji twórczej gdzie za ST biorą się inne poważne studia, nawet z innych niż USA krajów. Mielibyśmy wówczas w czym wybierać i nie bylibyśmy skazani na różnego rodzaju Abramsów i Bermanów & Bragów, na których skazuje nas Paramount. Skoro kanon i tak poszedł już do kosza i tak nie ma już jednego Treka - tylko są różne linie czasu itp. -, to czy takie rozwiązanie nie było by idealne? Moim zdaniem, jak najbardziej.
MarcinK
Użytkownik
#2 - Wysłana: 29 Sier 2013 17:49:23
Odpowiedz 
Picard:
to czy takie rozwiązanie nie było by idealne? Moim zdaniem, jak najbardziej.

Z drugiej strony zostalibyśmy zasypani masą oficjalnych fanowskich produkcji często o wątpliwej jakości.

Poza tym to tylko marka np. równolegle do słabiutkiego Enterprise powstawała Andromeda która mimo iż nie była trekiem przez pierwsze sezony do złudzenia go przypominała...
Eviva
Użytkownik
#3 - Wysłana: 29 Sier 2013 20:25:21
Odpowiedz 
Ja wtedy mogłabym oficjalnie wydać Pol Treka... Ech, marzenia.
Seybr
Użytkownik
#4 - Wysłana: 30 Sier 2013 08:58:12
Odpowiedz 
Picard:
Po jego zgonie zaś jego dorobek powinien stawać się domeną publiczną.

Po rodzicach dziedziczymy majątek to czemu nie możemy praw autorskich. Pierwszy przykład. Pracujesz ojcem, gdzie on wymyślił świat filmu. On ma prawa, ale ty się udzielasz i pracujesz mocno. Po śmierci twoja praca zostaje oddana za darmo dla byle kogo ? Co z poświęceniem ? Bywa tak ze przez to rodzic zaniedbuje rodzinę. Nie zgodzę się z Tobą.

Picard:
Byłem i nadal jestem na stanowisku, iż obecne przepisy tyczące się prawa autorskiego zbyt dbają o interes różnej maści wytwórni a zbyt krzywdzą odbiorców

Owszem jest tym sporo racji, ale czemu ja mam oddać to co moje. Włożyłem kupę kasy a raptownie ktoś może zarabiać za darmo. Ja podpisałem umowę, dałem możliwości rozwoju twórcy. Świat i cała otoczka powstała min. dzięki mnie. Dla czego ktoś na mojej pracy ma zarabiać ?
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 31 Sier 2013 12:13:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Ból w tym, że tak naprawdę mamy to już od dawna tylko nieco zamiecione pod dywan... B5, AND, te wszystkie NV, HF, STC etc., nawet nBSG czy - bo od biedy i w nich znajdziemy trekopochodność - Firefly i SW powstały przecież, tylko albo w garażu (choć ostatnio jest to raczej symulowanie garażowości, na zasadzie piwa bezalkoholowego, oczywiście i łódki Bols), albo ze zmienionymi nazwami i rekwizytami.

Po prostu marzy Ci się legalizacja stanu faktycznego i sytuacja by dobry Trek nie musiał udawać, że nie jest Trekiem, albo że jest fanowski.
Elaan
Użytkownik
#6 - Wysłana: 31 Sier 2013 14:33:40
Odpowiedz 
Eviva:
Ja wtedy mogłabym oficjalnie wydać Pol Treka... Ech, marzenia.

Ale miło pomarzyć, prawda?
Myślę, że humorem przyciągnąłby do Treka nie mniej ludzi niż filmy Abramsa.
Picard
Użytkownik
#7 - Wysłana: 8 Wrz 2013 19:26:34 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva:
Ja wtedy mogłabym oficjalnie wydać Pol Treka... Ech, marzenia.

Pamiętam, że parę lat wstecz życzyłaś sobie 5 zł za swoje publikacje o Treku i zdaje się ktoś tam Cię za to ścigał? Ja uważam, że powinnaś mieć prawo do napisania takiej powieści i żądania zapłaty za nią. Nie wiem czemu taki Trek ma być inny niż np. taki Robin Hood, Herkules czy nawet Hamlet? Każdy ma prawo o nich napisać tak jak każdy ma prawo zagrać utwór Mozarta bez obawy, że go po sądach ciągać będą. I to uważam jest uczciwe podejście do tematu - czemu Paramount ma mieć większe prawa niż szary Kowalski? Ostatecznie to nie ludzie z Paramount stworzyli ST.

MarcinK:
Z drugiej strony zostalibyśmy zasypani masą oficjalnych fanowskich produkcji często o wątpliwej jakości.

Tylko, że wtedy miał być możliwość wyboru, której obecnie jesteś pozbawiony. I oto mi chodzi - głosował być wówczas portfelem na te produkcje, które by Ci się podobały.

Seybr:
Po rodzicach dziedziczymy majątek to czemu nie możemy praw autorskich. Pierwszy przykład. Pracujesz ojcem, gdzie on wymyślił świat filmu. On ma prawa, ale ty się udzielasz i pracujesz mocno. Po śmierci twoja praca zostaje oddana za darmo dla byle kogo ? Co z poświęceniem ? Bywa tak ze przez to rodzic zaniedbuje rodzinę. Nie zgodzę się z Tobą.

Jeśli jesteś współtwórcą, to co innego, ale jeśli jesteś tylko skoligacony z autorem danego utworu to czemu niby masz cokolwiek po nim dziedziczyć? Niby czemu? A w przypadku public domain taki potomek autora oryginału zawsze może napisać swoją wersje dzieła ojca bądź też jego kontynuacje i ma prawo ją odpłatnie zaprezentować masowemu odbiorcy. Ale nie widzę powodu by był jedyną osobą, która ma prawo to zrobić.

To ja podam Ci kontr przykład. Nie wiem czy widziałeś film: Był sobie chłopiec? Rzecz o życiowym obiboku i podrywaczu, który utrzymuje się z praw autorskich po piosence ojca. Jaki był jego wkład w powstanie tego utworu? W zasadzie żaden. Więc czemu niby miały by mu się należeć pieniądze na finansowanie jego próżniaczego trybu życia?

Seybr:
Owszem jest tym sporo racji, ale czemu ja mam oddać to co moje. Włożyłem kupę kasy a raptownie ktoś może zarabiać za darmo. Ja podpisałem umowę, dałem możliwości rozwoju twórcy. Świat i cała otoczka powstała min. dzięki mnie. Dla czego ktoś na mojej pracy ma zarabiać ?

Np. w produkcje Hollywoodzkiego Hamleta też pewnie studio wyłożyło kupę kasy, nie oznacza to jednak, iż owo studio ma sobie prawo rościć pretensji do dzieła Szekspira. Czemu ma być inaczej w przypadku takiego Treka? To, że w coś zainwestowałeś nie powinno jeszcze Ci dać prawa monopolu na to coś - toż to czysty komunizm, a nie wolny rynek.

Q__:
Ból w tym, że tak naprawdę mamy to już od dawna tylko nieco zamiecione pod dywan..

Ja jednak wiedzę w tych produkcjach odrębne dzieła z ST nie wiele mające wspólnego. Taki Firefly kręcony był nawet jako anty Trek...
Eviva
Użytkownik
#8 - Wysłana: 8 Wrz 2013 19:37:01
Odpowiedz 
Picard:
Ja uważam, że powinnaś mieć prawo do napisania takiej powieści i żądania zapłaty za nią.

Ja też uważam, ale niestety póki co prawo jest innego zdania. Niestety. Bardzo mnie to martwi, ale nic na to nie poradzę.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 8 Wrz 2013 19:46:43
Odpowiedz 
Picard

Picard:
z ST nie wiele mające wspólnego.

Niewiele, poza wspólnymi korzeniami.

Picard:
Taki Firefly kręcony był nawet jako anty Trek...

Dyskusja z Roddenberrym to też jakieś twórcze nawiązanie, prawda? Tym bardziej, że był to tylko krok dalej od DS9. (A skoro Trek - teoretycznie - stawia na pluralizm pokazanie UFP oczami jej renegatów, którzy przecież z jakichś powodów się zbuntowali, byłoby na swój sposób odświeżające*.)

* przypomina się zaraz Tyr wyjaśniający w AND przyczyny buntu Nietzschean i żal, że wykopali toto poza kanon...
The_D
Użytkownik
#10 - Wysłana: 8 Wrz 2013 21:02:04
Odpowiedz 
Picard:
Jeśli jesteś współtwórcą, to co innego, ale jeśli jesteś tylko skoligacony z autorem danego utworu to czemu niby masz cokolwiek po nim dziedziczyć?

Jeżeli prawa będą wygasać po śmierci autora, to żaden wydawca nie będzie chciał ich kupić, albo ewentualnie za dużo niższe pieniądze. I twórcy będą klepać biedę.
Toudi
Użytkownik
#11 - Wysłana: 8 Wrz 2013 21:27:55
Odpowiedz 
The_D:
I twórcy będą klepać biedę

Żeby nie było, rzucam hasło tylko na potrzeby dyskusji.
Kiedy twórcy klepali biedę powstawały ich największe dzieła.
The_D
Użytkownik
#12 - Wysłana: 8 Wrz 2013 21:53:02
Odpowiedz 
Toudi:
Kiedy twórcy klepali biedę powstawały ich największe dzieła.

Nie ma reguły. najlepsze dzieła Lema powstały w zaciszu pensjonatu w Zakopanem na państwowym stypendium.
Picard
Użytkownik
#13 - Wysłana: 9 Wrz 2013 00:22:30 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Dyskusja z Roddenberrym to też jakieś twórcze nawiązanie, prawda? Tym bardziej, że był to tylko krok dalej od DS9. (A skoro Trek - teoretycznie - stawia na pluralizm pokazanie UFP oczami jej renegatów, którzy przecież z jakichś powodów się zbuntowali, byłoby na swój sposób odświeżające*.)

To trochę tak jak mówienie
The_D:
Jeżeli prawa będą wygasać po śmierci autora, to żaden wydawca nie będzie chciał ich kupić, albo ewentualnie za dużo niższe pieniądze. I twórcy będą klepać biedę.

Czy ja wiem... W kanonicznym Treku może nie chciał bym i tego zobaczyć, ale jak już powiedziałem - skoro kanon tak czy śmak powędrował radośnie do kosza, to rozwiązanie w stylu public domain najbardziej by mi odpowiadało. Wówczas taki Firefly dziejący się w trekowych realiach mógł by być nawet ciekawy. Ale tylko wówczas - kiedy, nie był by on jedną i jedyną wizją trekowego uniwersum jaka była by dostępna w danej chwili na rynku.

The_D:
Jeżeli prawa będą wygasać po śmierci autora, to żaden wydawca nie będzie chciał ich kupić, albo ewentualnie za dużo niższe pieniądze. I twórcy będą klepać biedę.

Nie wiem czemu tak mówisz? Jakoś wytwórnie są zainteresowane kręceniem filmów na podstawie postaci z tzw. public domain i ich twórcy jakoś biedy nie klepią, wręcz przeciwnie. Popatrz ile np. na przestrzeni lat było wersji przygód Robin Hooda:
były seriale TV
była dekonstrukcja tej opowieści
,
była kreskówka ,
była parodia,
hollywoodzka superprodukcja oraz
kolejny blockbuster.

Ten interes musi się opłacać skoro kręcone są coraz to nowe filmy o przypadkach banity z Sherwood i założę się, iż autorzy scenariuszy do tych produkcji biedy nie klepią. Czemu z Trekiem - i z czymkolwiek innym? - miało by być inaczej?
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 9 Wrz 2013 00:36:17
Odpowiedz 
Picard

Picard:
W kanonicznym Treku może nie chciał bym i tego zobaczyć, ale jak już powiedziałem - skoro kanon tak czy śmak powędrował radośnie do kosza

Dochodzisz teraz do wniosków, do jakich ja musiałem dojść dawno temu, by zaakceptować dalsze sezony DS9.
Inna sprawa, że kanon szedł do kosza wiele razy: pierwszy - gdy powstawało TMP, drugi - gdy Meyer zrobił swojego Hornblowera w kosmosie, a potem jeszcze np. przy okazji powstania FC...
Picard
Użytkownik
#15 - Wysłana: 9 Wrz 2013 01:16:32
Odpowiedz 
Q__:
Inna sprawa, że kanon szedł do kosza wiele razy: pierwszy - gdy powstawało TMP, drugi - gdy Meyer zrobił swojego Hornblowera w kosmosie, a potem jeszcze np. przy okazji powstania FC...

Sorry, ale nie widzę sprzeczności między tymi filmami. Różnią się pod pewnymi względami ale stawiają sobie ten sam cel - opowiedzenie dobrej historii SF z drugim dnem i pokazanie pozytywnej wizji przyszłości - jak także wszystkie dzieją się w tej samej continuity.
Eviva
Użytkownik
#16 - Wysłana: 9 Wrz 2013 07:52:07
Odpowiedz 
The_D

Akurat! To argument wymyślony przez tych, co zbijają kasę na nie swojej pracy. Dość się nahapią i bez ścigani tych, co piszą fanfiki. A ci powinni mieć prawo je pisać.
The_D
Użytkownik
#17 - Wysłana: 9 Wrz 2013 14:03:24
Odpowiedz 
Picard:
Ten interes musi się opłacać skoro kręcone są coraz to nowe filmy o przypadkach banity z Sherwood i założę się, iż autorzy scenariuszy do tych produkcji biedy nie klepią.

Ale co ma piernik do wiatraka? Przecież w tym wypadku nie jest istotne to że film powstał na podstawie utworu z domeny publicznej (w tym przypadku podań i legend). Dla wytwórni liczy się to, że po śmierci scenarzysty dalej będzie mogła kosić kasę za wydania Blu Ray, emisje w telewizji, ścieżkę dźwiękową itd. Prawa majątkowe to nie tylko tworzenie utworów zależnych.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 9 Wrz 2013 15:06:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Sorry, ale nie widzę sprzeczności między tymi filmami.

Ty - być może - nie. Roddenberry i Meyer widzieli dostatecznie duże by się wykłócać (ot: odmiena wizja GF i jej roli, czy społeczeństwa UFP; widać to nawet w stylistyce mundurów/ubiorów).
Linkowałem nawet stosowne wypowiedzi Meyera i nie tylko...

Picard:
- jak także wszystkie dzieją się w tej samej continuity.

W wypadku FC jest to wątpliwe już choćby z racji zmian linii czasu, ale... nie tylko (trudno uznać, że Cochrane z TOS i Cochrane z tego filmu to jedna i ta sama osoba, co wynikało z dezynwoltury Bragi lecz i z faktu, że mało kto w ekipie Bermana znał TOS).
Picard
Użytkownik
#19 - Wysłana: 10 Wrz 2013 13:50:21
Odpowiedz 
The_D:
Ale co ma piernik do wiatraka? Przecież w tym wypadku nie jest istotne to że film powstał na podstawie utworu z domeny publicznej (w tym przypadku podań i legend). Dla wytwórni liczy się to, że po śmierci scenarzysty dalej będzie mogła kosić kasę za wydania Blu Ray, emisje w telewizji, ścieżkę dźwiękową itd. Prawa majątkowe to nie tylko tworzenie utworów zależnych.

Co piernik do wiatraka? Mąkę. A to co napisałem jest jak najbardziej zasadne. Bo udowodniłem, że wytwórnia może - jak Ty to barwnie ująłeś - kosić kasę również na adaptacjach utworów z domeny publicznej i nie musi mieć prawa na wyłączność na taki utwór, aby to robić. Gdyby ,,koszenie kasy" po śmierci autora było by jedynym czynnikiem decydującym o tym co kręci się w Hollywood to takie Robin Hoody wcale by nie powstawały.

A co do czerpania profitów po śmierci twórcy, to z taką polityką się nie zgadzam - przecież to jawna niesprawiedliwość i zdzierstwo. Niby czemu komukolwiek miało by się takie prawo należeć? I tak uważam, że czerpanie przez twórcę profitów z jednego dzieła do końca życia jest niesprawiedliwe i zbyt faworyzuje owego twórcę kosztem odbiorcy, ale spadek w postaci wartości intelektualnej to już jakaś paranoja.

Poza tym prawa autorskie - w obecnym kształcie - niszczą kreatywność. Gdyby było by tak jak o tym piszę i prawa do danego utworu należały by się tylko jego twórcy to studia zabiały by się o zatrudnianie ludzi z takimi świeżymi pomysłami bo wówczas wytwórnie miały by monopol na ów pomysł. A tak mamy inwazje odgrzewanych kotletów w postaci i rebootów różnej maści Batmanów i Supermanów. Gdyby każdy mógł by zabrać się za ekranizacje przygód takich komiksowych chwatów i każdy mógł by czerpać z tych ekranizacji profity to studia nie paliły by się już do kolejnych ekranizacji przypadków różnej maści manów - zbyt duża groziła by im konkurencja. Zamiast tego szukały by oryginalnych pomysłów, na które miały by wyłączność.

Q__:
Ty - być może - nie. Roddenberry i Meyer widzieli dostatecznie duże by się wykłócać (ot: odmiena wizja GF i jej roli, czy społeczeństwa UFP; widać to nawet w stylistyce mundurów/ubiorów).
Linkowałem nawet stosowne wypowiedzi Meyera i nie tylko...

Jeśli Meyer mu nie odpowiadał to ciekaw jestem co powiedział by o Abramsie... A myślę, że R. był zbyt surowy względem M., chodź i tak wolę TNG od filmów Meyera.

Q__:
W wypadku FC jest to wątpliwe już choćby z racji zmian linii czasu, ale... nie tylko (trudno uznać, że Cochrane z TOS i Cochrane z tego filmu to jedna i ta sama osoba, co wynikało z dezynwoltury Bragi lecz i z faktu, że mało kto w ekipie Bermana znał TOS).

Fakt to błąd w continuity, ale o sprzeczność z jednym, jedynym odcinkiem TOS , który miał swoją premierę 40 lat temu nie warto chyba kopi kruszyć? Poza tym łatwiej mi zaakceptować - celowy bądź nawet niezamierzony - retcon w ramach danego uniwersum niż wywalenie do kosza wielu lat continuity.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 10 Wrz 2013 14:12:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Jeśli Meyer mu nie odpowiadał to ciekaw jestem co powiedział by o Abramsie...

Celne.

Picard:
A myślę, że R. był zbyt surowy względem M.

Nie to, po prostu mocno się różnili od strony ideowej, także pod wzgledem tego jakiego chcięli Treka.

Picard:
Poza tym łatwiej mi zaakceptować - celowy bądź nawet niezamierzony - retcon w ramach danego uniwersum niż wywalenie do kosza wielu lat continuity.

Ta continuity nie została nigdzie wywalona, istnieje spokojnie nadal w innej odnodze Multiversum.
A co do retconów... Wolę już - z dwojga złego - przesadny fan service mimo ukazywania nowej linii czasu, od lekceważenia tego co było wcześniej, mimo, że opowiada się (wbrew Fontanie*, a bodaj i samemu Roddenberry'emu) o jakimś budowaniu continuity i kanonu.

* Przemawia do mnie wizja, że odcinki ST to w sumie opowieści z iluś alternatywnych wszechświatów, jak pisałem, a "In a Mirror, Darkly" daje mi tym większe prawo tak sądzić.
Zwłaszcza, że struktura taka jest wymarzona dla Treka, bo pozwala na "aktualizowanie" go zgodnie z postępem wiedzy naukowej, ale i sztuki filmowej (i nie chodzi tu tylko o F/X), bez odcinania się od przeszłości lub zamiatania jej pod dywan, a jednocześnie większą część buraków - tę związaną z wewnętrznymi sprzecznościami serii - wyjaśnia hurtowo za jednym zamachem (kładąc też kres sprzecznościom pomiędzy TNG, a DS9, XXIII i XXIV wiekiem, ENT i resztą, czy też obciążaniu przez osławione voyageryzmy całości - boli mnie absurd danego odcinka? mam do wyboru całą paletę innych wszechświatów, w których niekoniecznie miał on miejsce).
Warto ponadto zwrócić uwagę, że seriale Roddenberry'ego (i ich kontynuacje) to nie mozolnie budowane światy Tolkiena, Lucasa czy - ostatnio - Camerona, tu - mimo uroczych klingońskich czy wolkańskich smaczków kulturowych - tło było zawsze traktowaną nieco po macoszemu dekoracją, to Problemy się liczyły i bohaterowie.
Wreszcie: takie podejście pozwala mi widzieć jako część tego samego multiversum produkcje Straczynskiego, Majel & Wolfe'a, Moore'a i fanów (a raczej "fanów"), bez dzielenia na bardziej i mniej kanoniczne, a tylko na lepsze i gorsze (lub bardziej i mniej mi pasujące).
Picard
Użytkownik
#21 - Wysłana: 10 Wrz 2013 15:00:14
Odpowiedz 
Q__:
Celne

Przynajmniej co do tego jednego się zgadzamy.

Q__:
Nie to, po prostu mocno się różnili od strony ideowej, także pod wzgledem tego jakiego chcięli Treka.


Widzisz, mogli się różnić, nie mniej jednak Trek pana R. i Trek pana M. to wciąż cokolwiek intelektualne science fiction, stanowiące tak komentarz do ówczesnej rzeczywistości jak i będącego spekulacjom nad zagadnieniami moralnymi i filozoficznymi. I szczerze czy jest taka wielka różnica pomiędzy koncepcją: TOS Space seed a Gniewem Khana? I dlatego IMO, Treki autorstwa obu panów są jednym i tym samym.

Q__:
Ta continuity nie została nigdzie wywalona, istnieje spokojnie nadal w innej odnodze Multiversum.

Odłóżmy teorię o wszechświecie alternatywnym, na półkę z bajkami, OK? Khanowi kolor skóry się wybielił, Delta Vega zmieniła położenie i wygląda teraz jak Hoth, Pike był dużo starszy niż być powinien... Ale to tylko alternatywna linia, czasu a nie kompletny reboot w stylu nBSG czy nowego Batmana! Taaa, a świnie latać będą.

Poza tym ten oryginalny wszechświat równie dobrze mógł by być kompletnie skasowany. I tak go już nigdy nie zobaczymy.

Q__:
A co do retconów... Wolę już - z dwojga złego - przesadny fan service mimo ukazywania nowej linii czasu, od lekceważenia tego co było wcześniej, mimo, że opowiada się (wbrew Fontanie*, a bodaj i samemu Roddenberry'emu) o jakimś budowaniu continuity i kanonu.

Oj, niektórym rzeczą przecież przydał by się retcon: patrz VOY Threshold, chociażby... Przeciw czemu tu protestować?

Q__:
* przemawia do mnie wizja, że odcinki ST to w sumie opowieści z iluś alternatywnych wszechświatów, jak pisałem, a "In a Mirror, Darkly" daje mi tym większe prawo tak sądzić

Do mnie przemówiło by to tylko wtedy gdyby Trek był dziełem public domain i każdy mógł by się z nim zmierzyć i nie bylibyśmy skazani na wizje narzuconą przez Paramount
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 10 Wrz 2013 15:15:07
Odpowiedz 
Picard

Picard:
komentarz do ówczesnej rzeczywistości

ST'09 i STID też stanowią, śmiem przypomnieć.

Picard:
I dlatego IMO, Treki autorstwa obu panów są jednym i tym samym.

Czyli jednak szczególarska zgodność nie jest Ci potrzebna? Znów punkt wspólny.

Picard:
Ale to tylko alternatywna linia, czasu a nie kompletny reboot w stylu nBSG czy nowego Batmana!

Zaraz: czy w świetle koncepcji wszechświatów alternatywnych niemożliwe jest istnienie obok siebie dwu różniących się detalami światów?

Picard:
Khanowi kolor skóry się wybielił

Przy znanych w ST terapiach genowych, które potrafiły przerobić Kirka na spiczastoucha, Kirę na Cardassiankę, Seskę na Bajorankę itd. Tego akurat nie ma się co czepiać. Nowa tożsamość, to nowa tożsamość.

Picard:
Poza tym ten oryginalny wszechświat równie dobrze mógł by być kompletnie skasowany. I tak go już nigdy nie zobaczymy.

Zobaczymy, wystarczy sięgnąć po DVD.
(Poza tym mamy produkcje, które są tak fanowskie, że aż profesjonalne. Osadzane właśnie w nim, a raczej w nich... bo Cawley i Fontana uśmiercając Chekova na jeden odcinek jawnie odwoływali się do koncepcji trekowego wieloświata niż jednego świata raczej.)

Picard:
Oj, niektórym rzeczą przecież przydał by się retcon: patrz VOY Threshold, chociażby...

Zauważ, że w "Threshold" pada zdanko, że nikt dotąd nie "latał" z Warp 10, a wiemy skądinąd, że dokonano tego już w pierwszym sezonie TNG (w "Where No One Has Gone Before") . Zważywszy na to, że taki rekord musiał być odnotowany w zapisach Floty, mamy tu wszechświaty alternatywne jak nic.

Picard:
Do mnie przemówiło by to tylko wtedy gdyby Trek był dziełem public domain i każdy mógł by się z nim zmierzyć i nie bylibyśmy skazani na wizje narzuconą przez Paramount

Czyli zasadniczo zgadzamy się, że na obecnym etapie kanon raczej szkodzi niż pomaga?
Picard
Użytkownik
#23 - Wysłana: 10 Wrz 2013 16:20:01
Odpowiedz 
Q__:
ST'09 i STID też stanowią, śmiem przypomnieć.

To, że ST'09 stanowi komentarz do czegokolwiek jest tezą wyssaną z palca, Typowa nadinterpretacja. O STID się nie wypowiem bo nie widziałem, ale z tego co wiem jest to kolejny film akcji. Równie dobrze z bondowiskiego Skyfall mógł byś robić kino moralnego niepokoju, bo tam też było co nieco o terroryzmie.

Q__:
Czyli jednak szczególarska zgodność nie jest Ci potrzebna? Znów punkt wspólny.

Nie każdy szczegół musi się pokrywać, ale lubię continuity.

Q__:
Zaraz: czy w świetle koncepcji wszechświatów alternatywnych niemożliwe jest istnienie obok siebie dwu różniących się detalami światów?

Kolor skóry postaci, a tym bardziej położenie jakieś planety i jej wygląd to nie są detale. Poza tym nie na tym polega problem. Abrams i spółka twierdzą, że do powstania alter-wszechświata doszło w chwili gdy Narada niszczy Kelvina. Pomijam tu fakt, że podróż w czasie w Treku nie działa w ten sposób o czym świadczy wiele odcinków i filmów z prawie każdą załogą. OK, niech mu będzie. I co? W wyniku tej jednej zmiany Khan nagle się wybielił, Pike postarzał, Delta Vega zamieniła się w Hoth, a statki Federacji urosły do niebotycznych rozmiarów? Do licha, Kelvin przewoził jakieś 800 osób a to było jeszcze przed rozdwojeniem linii czasu! To samo tyczy się Khana, Pike'a czy Delta Vegi - na nich ta drobna zmiana w historii nie powinna wogóle wywrzeć wpływu.

Q__:
Przy znanych w ST terapiach genowych, które potrafiły przerobić Kirka na spiczastoucha, Kirę na Cardassiankę, Seskę na Bajorankę itd. Tego akurat nie ma się co czepiać. Nowa tożsamość, to nowa tożsamość.

To były operacje plastyczne, a nie genowe. Poza tym założę się, że to kolejne wyssane z palca tłumaczenie, które nie pada w filmie...

Q__:
Zobaczymy, wystarczy sięgnąć po DVD.

Mam na myśli to, że nie będzie kontynuacji dziejącej się w oryginalnym wszechświecie.

Q__:
(Poza tym mamy produkcje, które są tak fanowskie, że aż profesjonalne. Osadzane właśnie w nim, a raczej w nich... bo Cawley i Fontana uśmiercając Chekova na jeden odcinek jawnie odwoływali się do koncepcji trekowego wieloświata niż jednego świata raczej.)

Nie patrze na fan seriale - za mały budżet i zwykle za słabi pisarze by udźwignąć ciężar uniwersum. Patrz Star Trek: Of Gods and Men

Q__:
Zauważ, że w "Threshold" pada zdanko, że nikt dotąd nie "latał" z Warp 10, a wiemy skądinąd, że dokonano tego już w pierwszym sezonie TNG (w "Where No One Has Gone Before") . Zważywszy na to, że taki rekord musiał być odnotowany w zapisach Floty, mamy tu wszechświaty alternatywne jak nic.

Nie, mamy retcon i brak wiedzy twórców o TNG.

Q__:
Czyli zasadniczo zgadzamy się, że na obecnym etapie kanon raczej szkodzi niż pomaga?

Jedyne co do czego się zgadzamy to to, że on obecnie nie istnieje. Dlatego uważam, że mniejszym złem było by tu uznanie Treka za domenę publiczną - wówczas przynajmniej nie bylibyśmy skazani jedynie na Abramsa i spółkę.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 11 Wrz 2013 04:36:34
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Poza tym to tylko marka np. równolegle do słabiutkiego Enterprise powstawała Andromeda która mimo iż nie była trekiem przez pierwsze sezony do złudzenia go przypominała...

A'propos:
http://www.techrepublic.com/forums/discussions/of- enterprise-and-andromeda-which-is-more-true-to-tre ks-vision/
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 20 Wrz 2013 14:05:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Mam na myśli to, że nie będzie kontynuacji dziejącej się w oryginalnym wszechświecie.

Brak ew. kontynuacji nie unieważnia tego co było wcześniej. "Hamlet" np. nie stracił sensu tylko dlatego, że nikt nie dopisuje mu interqueli czy spin offów. Zresztą pisze o tym nawet bloger, na którego się powoływałeś:
http://zeframandme.blogspot.com/2013/05/star-trek- still-exists.html

Q__:
Jedyne co do czego się zgadzamy to to, że on obecnie nie istnieje.

Jak ma istnieć, skoro tam jest b. zabawna sytuacja... Otóż wiadomo, ze prawa do marki filmowej ST (obecnych filmów, ale i kręcenia nowych) ma Paramount, natomiast prawa do starych seriali ma CBS, przy czym nie wiadomo w sumie czy daje to CBS prawo do kręcenia nowych seriali bez oglądania się na Paramount, czy też nie. Wiadomo natomiast na 100%, że CBS ma prawo dokręcić w dowolnej chwili odcinki seriali starych, stąd te przymiarki do piątego sezonu ENT, a nawet dziwne opowieści o ewentualności zrobienia jakiegoś TOSowego reunionu do TV.

Co w sumie wiem dzięki Tobie:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2700&page=16#msg269972
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 29 Kwi 2016 15:13:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Carlos Pedraza, scenarzysta HF i NV, o tym, że Peters wprost gra na uczynienie Treka public domain:
http://www.trekbbs.com/threads/cbs-paramount-sues- to-stop-axanar.278077/page-768#post-11560327

Twierdzi jednak, że to nieugrywalne, że ugrać da się góra rozmycie praw do Treka (co może oznaczać większe trudności z kręceniem go, dopóki te prawa ponad wszelką wątpliwość nie wygasną...)...
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 11 Mar 2018 20:37:08
Odpowiedz 
 
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek jako public domain - co Wy na to?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!