USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Unia personalna ST z SW - co oznacza dla obu franczyz?
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#31 - Wysłana: 7 Maj 2013 23:41:58
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Może kiedyś zrobią crossover?

Oby nie. Swego czasu gościł na naszym forum fan Gwiezdnych Wojen - Tuki Avatar czy jakoś tak się zwał - i powiedział on otwarcie, że ma nadzieje, że do takiego crossovera nigdy nie dojdzie bo zniszczył by on dwa unikatowe uniwersa. Zgadzam się z nim. Na ekranie nigdy nie powinno do tego dojść. Ale w niekanonicznym komiksie... Czemu nie? Był już crossover z X-man, Legion of superheroes oraz Doktor Who. Jedyną przeszkodą jak rozumie są tu prawa autorskie: Trek jest obecnie w rękach wydawnictwa IDW podczas gdy Star wars jest na licencji Dark Horse. Mam tylko nadzieje, że jeśli dojdzie do takiej unii to partacz Abrams nie będzie miał w tym zakresie wiele do powiedzenia.
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 8 Maj 2013 00:57:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ale w niekanonicznym komiksie...

To by mogło być prawdziwie fascynujące, gdyby np. jedną wersję takiego spotkania opisali Spinrad i Stover (crossover dla ambitnych, w wydaniu najgłębszych autorów, którzy dotykali się do obu światów), drugą Brin i Zahn (crossover bardziej mainstreamowy, z fan service'm, ale niegłupi), a trzecią, najbardziej spekulatywną, czujący się pewnie w obu uniwersach Sawyer. No i jeszcze Foster mógłby jakiś fajny drobiażdżek przygotować. Wszystkie zaś w/w opowieści zilustrowałaby Duursema (najzdolniejsza bodaj rysowniczka SW, z którą nawet "nasz" Hampton nie może się równać).

Picard:
Mam tylko nadzieje, że jeśli dojdzie do takiej unii to partacz Abrams nie będzie miał w tym zakresie wiele do powiedzenia.

Gdyby nie ten partacz to historia ST zakończyła by się z niechlubnym finałem ENT...
Picard
Użytkownik
#33 - Wysłana: 8 Maj 2013 01:17:29
Odpowiedz 
Q__:
Gdyby nie ten partacz to historia ST zakończyła by się z niechlubnym finałem ENT...

I bardzo dobrze bo nie było by niechlubnego gniota z 2009
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 8 Maj 2013 01:38:37
Odpowiedz 
Picard

Picard:
I bardzo dobrze bo nie było by niechlubnego gniota z 2009

Ani też zapowiadającej się całkiem przyzwoicie tegorocznej części i kolejnych, które mogą powstać podnosząc poprzeczkę coraz wyżej (jak po słabym Iron Manie 2 powstał znacznie ambitniejszy Iron Man 3). Że nie wspomnę już o efektach fanowskiego poruszenia, czyli szybciej i w wyższym standardzie powstających fanprodukcjach, i inicjatywach na pograniczu fanowstwa i oficjalności jak Renegades czy pomysły Dorna i Frakesa.
Picard
Użytkownik
#35 - Wysłana: 8 Maj 2013 12:47:51
Odpowiedz 
Q__:
Ani też zapowiadającej się całkiem przyzwoicie tegorocznej części i kolejnych,

Moją opinie po obejrzeniu zwiastuna w kinie znasz i nie jest ona pochlebna, tak więc nie wiem skąd ten twój zachwyt bo jak dla mnie film zapowiada się na bliźniaka swojego poprzednika:

Sorry, jeśli to miało mnie przekonać o tym, że tym razem facet zrealizował mądry, wartościowy film to niestety zwiastun trafił kulą w płot. Jedno wielkie Déjà vu: znowu mamy do czynienia z grupą wymuskanych młodzików ganiających za jakimś super świrem, który wysadza coś z jakiegoś tam powodu. Pościgi, wybuchy, kosmiczne kung-fu, super-łotr i oczywiście BABA W BIELIŹNIE! Poprzednio była rozbierająca się pseudo-Uhura teraz na kogo innego przyszła kolej by paradować w staniku. To naprawdę jasne i prostackie przesłanie dla młodzieży: hej, dzieciaki zobaczcie nasz film, uświadczycie striptizu dla trzynastolatków! Słowem jedna wielka powtórka z rozrywki - czułem się jakbym ponownie oglądał zwiastun $tar trek 2009. Jedyne czego brakowało to czerwonego potwora - biedak najwyraźniej popadł w niełaskę u wszechmocnego Jar Jara i siedzi teraz na bezrobociu. ;) Ale poza tym Delta ma racje: trio Abrams, Orci i Kurtzma niczego się nie nauczyło. Przeciwnie zjadają własny ogon: to już drugi ich film o super świerze, ta sama konwencja, te same triki - patrz baba w bieliźnie w zwiastunie. Sorry, Trek is dead.

Wybaczcie, ale wolał bym aby mnie Tyranozaur pożarł albo nadepnął niż bym musiał oglądać ten film. Na tym kończę moją krytykę owego ,,dzieła". A wiem, że się ono sprzeda. Pozostaje parafrazować ulubione ,,Gwiezdne wojny" J.J'a: ,,A więc tak umiera Star Trek. Wśród burzy oklasków"

Q__:
(jak po słabym Iron Manie 2 powstał znacznie ambitniejszy Iron Man 3)

Człowieka żelaska nie lubię wcale więc się nie wypowiadam. Nie widziałem części drugiej, nie zamierzam oglądać części trzeciej. Może lepsza, może gorsza ale dla mnie to bez znaczenia.

Q__:
e nie wspomnę już o efektach fanowskiego poruszenia, czyli szybciej i w wyższym standardzie powstających fanprodukcjach, i inicjatywach na pograniczu fanowstwa i oficjalności jak Renegades czy pomysły Dorna i Frakesa.

Fanfików nie oglądam i nie czytam wcale - sorry, do tej pory się nie przełamałem i jakoś pewnie się nie przełamie. Zwyczajnie nie lubię fanwanku. Więc twórczość fanów jest mi całkowicie obojętna.

Natomiast mam wrażenie, że Ty usilnie racjonalizujesz. To co robisz wygląda jak klasyczna racjonalizacja w stylu słodkie cytryny: wiesz, że twórczość Abramsa to bezmyślna masówka, która nie ma nic wspólnego z Trekiem ale uparcie starasz się doszukiwać w niej jakiś pozytywów. Ale chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy?

I jeszcze jedno... Był taki odcinek DS9 gdzie kochanek major Kiry doznał poważnego uszkodzenia mózgu i jedynym sposobem na to by utrzymać go przy życiu było zastępowanie poszczególnych części jego mózgu komponentami pozytonowymi. Na skutek tych zabiegów facet w końcu zaczął tracić człowieczeństwo, przestał być sobą. I pozwolono mu umrzeć, zamiast pozbawiać go jego tożsamości w imię przetrwania. Tak samo jest z tworami Abramsa - jeśli ceną za przetrwanie Treka jest wyzbycie się jego tożsamości, zamienienie go w bezmyślny film akcji dla mas, to lepiej już by było by pozwolono Trekowi umrzeć z godnością.
Mav
Użytkownik
#36 - Wysłana: 8 Maj 2013 13:21:55 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
A więc tak umiera Star Trek. Wśród burzy oklasków"

Kończą to się tacy betonowi fani jak Ty, którzy wymarzyli sobie swojego własnego idealnego Star Treka, który nigdy nie powstanie, bo jest tylko wymysłem, z ich własnego, zawieszonego w trekowych latach 90 umysłu. Fani, którzy myślą, że są strażnikami kanonu, że oni dobrze wiedzą czym jest Star Trek i czym powinien być, nawet lepiej od jego twórcy. Fani, kompletnie nieelastyczni, jednoliniowi, konserwatywni, czyli będący przeciwieństwem tego, czym jest sam Star Trek.

Picard:
BABA W BIELIŹNIE!

a

b

c

Star Trek to nie tylko TNG i mdłe filmy z jego załogą, hipokryto.
Q__
Moderator
#37 - Wysłana: 8 Maj 2013 14:35:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
z grupą wymuskanych młodzików ganiających za jakimś super świrem

Za ten schemat podziękujmy Meyerowi. Za dobrze TWoK mu wyszedł. A co do wymuskanych młodzików, to lepsze to niż sprowadzony do parodii Picard w NEM, identycznie ganiający.

Picard:
BABA W BIELIŹNIE!

Cóż. Intelektualnym tego wątku nie nazwiemy, ale wolę gdy bohaterka raz błyśnie bielizną, a poza tym zachowuje się jak kompetntny oficer niż gdy gdy cały czas paraduje w catsuitach jak Seven czy co chwila obściskuje się z ukochanym jak T'Pol.

Picard:
Ale poza tym Delta ma racje: trio Abrams, Orci i Kurtzma niczego się nie nauczyło.

Tylko zobacz... Krytycy rzadko zauważają TMP, za to obcmokują TWoK, FC i "jedenastkę", a szeroka publiczność znów b. wysoko ceni sobie "czwórkę". Powiesz, że nasz tercecik nie wyciąga z tego wniosków?
Albo z wzrostu oglądalności VOY po wprowadzeniu Seven?

(Nawiasem mówiąc: Orciemu mógłbyś dać spokój. Nie jest to scenarzysta moich marzeń, ale jest b. znany jako Treker, wszystkie smaczki, w wątkiem Kobayashi Maru na czele zawdzięczasz właśnie jemu. No i masz spełnienie swoich marzeń o fanie za sterem.)

Picard:
nie zamierzam oglądać części trzeciej. Może lepsza, może gorsza ale dla mnie to bez znaczenia.

A szkoda, bo - przyznam bez bicia - na tyle jestem "napalony" na ten film, że obejrzałem jakieś piractwa w Sieci. Z tego co widzę IM3 wypadł bodaj lepiej niż Twoje ukochane filmy Nolana, a przynajmniej na zbliżonym poziomie. To jest naprawdę nowa jakość w tej serii.

Picard:
Fanfików nie oglądam i nie czytam wcale - sorry, do tej pory się nie przełamałem i jakoś pewnie się nie przełamie. Zwyczajnie nie lubię fanwanku. Więc twórczość fanów jest mi całkowicie obojętna.

Nawet gdy fani nazywają się Koenig, Takei, Fontana, Gerrold, Bailey, Russ, Nichols czy zgoła Majel Roddenberry?

Picard:
Natomiast mam wrażenie, że Ty usilnie racjonalizujesz. To co robisz wygląda jak klasyczna racjonalizacja w stylu słodkie cytryny: wiesz, że twórczość Abramsa to bezmyślna masówka, która nie ma nic wspólnego z Trekiem ale uparcie starasz się doszukiwać w niej jakiś pozytywów. Ale chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy?

W jakimś sensie owszem, zmuszam się do dostrzegania pozytywów. Z drugiej strony jednak bezmyślność produkcji Abramsa nie jest większa niż statystyczna bezmyślność produkcji B&B (statystyczna, bo perełki się im - rzadko, bo rzadko - zdarzały), a wręcz przeciwnie, wykonanie bardziej fajerwerkowe, ale założenia często sensowniejsze (nic dobrego nie można powiedzieć o biologii w "Similitude" czy fizyce w "Year of Hell" czy "Before and After", a przecież są to jaśniejsze odsłony produkcji Bermana i Bragi). Z drugiej strony Abrams dysponuje znacząco lepszym rzemiosłem (co byś nie gadał o lens flares) - taki np. ENT "Vox Sola" byłby perfekcyjnym odcinkiem ST, gdyby nie został zrealizowany w ślimaczym tempie i na silę wyzbyty drastyczności, bo rzemieślnicza biegłość wiadomego dueciku była niska.
Teoretycznie zatem mógłbym - idąc za Twoim tokiem rozumowania - mówić o śmierci Treka już po odejściu Pillera z VOY (a może nawet po zakończeniu TNG i przejściu DS9 w serial wojenny - nawet efektownie by brzmiało: Trek umarł wraz z USS Odyssey). Ja jednak wolę gdy Trek trwa, bo skoro powstają jego coraz nowe odsłony, to tak jak w mdłym VOY trafił mi się doskonały "Living Witness" (w którym jedyne czego się można czepić to to, że mimo tylu wieków UFP nie sięgnęła Delty), tak i teraz jest nadzieja, że w trzynastym, piętnastym, a może dopiero dwudziestym piątym Treku dostaniemy coś na miarę TMP. W wypadku franczyzy "oddanej do muzeum" takiej nadziei już nie ma.

Mav

Mav:
Kończą to się tacy betonowi fani jak Ty

Mav:
Star Trek to nie tylko TNG i mdłe filmy z jego załogą, hipokryto.

Z przykrością (i ze świadomością, że Kolega Admin Picard potrafi być baardzo irytujący), ale jednak ban 24. Jest to najczytelniejsze naruszenie standardów dyskusji na niniejszym forum od dłuższego czasu.
Picard
Użytkownik
#38 - Wysłana: 9 Maj 2013 00:35:17 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Kończą to się tacy betonowi fani jak Ty, którzy wymarzyli sobie swojego własnego idealnego Star Treka, który nigdy nie powstanie, bo jest tylko wymysłem, z ich własnego, zawieszonego w trekowych latach 90 umysłu. Fani, którzy myślą, że są strażnikami kanonu, że oni dobrze wiedzą czym jest Star Trek i czym powinien być, nawet lepiej od jego twórcy. Fani, kompletnie nieelastyczni, jednoliniowi, konserwatywni, czyli będący przeciwieństwem tego, czym jest sam Star Trek.

Teraz za to zaczynają się rządy fanów, którzy nigdy nie wiedzieli czym jest Trek i o czym traktował. Fani prostackiej rozrywki dla mas. Trek nigdy nie był taką rozrywką, a Abrams ją taką uczynił. Zrobił z Treka kolejne Gwiezdne wojny. Tak więc miłego oglądania Star Wasowcu, ale Trekerem się nie nazywaj. A poza tym jak się pędzi bez pomyślunku i się walnie w taki beton to można sobie zrobić krzywdę o czym się już przekonałeś.

Mav:
Star Trek to nie tylko TNG i mdłe filmy z jego załogą, hipokryto.

A gdzież te panie nie są w stanikach i majtkach! I może pokarzesz mi czy w jakimkolwiek zwiastunie filmu od jeden do 10 była pokazana babka w bieliźnie? Nie? A może w któryś ze zwiastunów odcinków, których fragmenty umieściłeś? Może pokarzesz mi zdjęcia pół nagiej Carol Marcus z Gniewu Khana? Nie możesz? Ach biedaku... Pewnie, że nie możesz bo kiedyś Star Trek nie stosował takiej prostackiej taktyki w stylu: striptiz w zwiastunie. Abramsowi natomiast już weszło to w krew.

Q__:
Za ten schemat podziękujmy Meyerowi. Za dobrze TWoK mu wyszedł. A co do wymuskanych młodzików, to lepsze to niż sprowadzony do parodii Picard w NEM, identycznie ganiający.

Tak z perspektywy czasu to muszę powiedzieć, że Gniew Khana wyrządził więcej krzywdy niż pożytku, bo wszyscy uznają go za dobry film i chcą go teraz małpować. Ale to kiepska wymówka dla Orciego i Kurtzmana - ,że inni tak robili to oni też tak muszą? To właśnie świadczy o ich impotencji twórczej. Serio, nie stać ich na coś więcej niż kolejny super-świr w koksiarskim okręcie - o tym ostatnim wiem dzięki uprzejmości Delty -, nie mogą wykombinować czegoś nowego? A jeśli o NEM już mowa: to właśnie sie oto rozchodzi, trzy razy z rzędu bliźniaczo podobna fabuła - jakiś świr z super statkiem i załoga biegająca za nim jak koty z pęcherzem. Serio, tego oczekujesz od Treka przyjacielu?

Q__:
Cóż. Intelektualnym tego wątku nie nazwiemy, ale wolę gdy bohaterka raz błyśnie bielizną, a poza tym zachowuje się jak kompetntny oficer niż gdy gdy cały czas paraduje w catsuitach jak Seven czy co chwila obściskuje się z ukochanym jak T'Pol.

A jaka ta postać jest to nie powiem. Ja odnoszę się tylko do taktyki Abramsa polegającej na umieszczaniu w zwiastunach obrazów kobiet rozbierających się do bielizny. Daj, spokój! Chyba zauważasz jaki to i prostacki chwyt pod publiczkę? Poprzednio była pseudo-Uhura a teraz pseudo-Carol Marcus. Jakoś w Gniewie Khana ta pani nie musiała się rozbierać do rosołu...

Q__:
(Nawiasem mówiąc: Orciemu mógłbyś dać spokój. Nie jest to scenarzysta moich marzeń, ale jest b. znany jako Treker, wszystkie smaczki, w wątkiem Kobayashi Maru na czele zawdzięczasz właśnie jemu. No i masz spełnienie swoich marzeń o fanie za sterem

Ale to partacz jest. Nie smaczkami film stoi. Właściwie wręcz przeciwnie bo cytaty z innych lepszych filmów przypominają mi tylko, że zamiast gniota mógł bym teraz oglądać te inne, lepsze filmy. Na tej samej zasadzie mógł byś bronić np. takiego Aliens vs. Predator: Requiem, że to dobry film bo to dzieło fanów i w całości składa się z takich ,,smaczków". A uwierz mi ów film jest gorzej niż zły - przyznał byś mi racje nawet jeśli nie zgadzasz się ze mną w ocenie twórczości Abramsa.

Q__:
A szkoda, bo - przyznam bez bicia - na tyle jestem "napalony" na ten film, że obejrzałem jakieś piractwa w Sieci. Z tego co widzę IM3 wypadł bodaj lepiej niż Twoje ukochane filmy Nolana, a przynajmniej na zbliżonym poziomie. To jest naprawdę nowa jakość w tej serii.

Heretyk! A czemu to niby lepiej? W czym ów film był mądrzejszy? Zresztą ja nie oceniam tu MI3, którego nie widziałem i nie zamierzam oglądać, tylko trekową twórczość J.J'a ,a ta jaka jest każdy widzi. A tak na marginesie - psy wieszałeś na Incepcji i na Mrocznym rycerzu, jako rzekomo na przeciętnych filmach sensacyjnych. Jak okaże się, że nowy film Abramsa jest też takim ,,przeciętym filmem sensacyjnym" to uczciwie o tym napiszesz, czy będziesz starał się uparcie racjonalizować i na siłę wyszukiwać pozytywów?

Q__:
Nawet gdy fani nazywają się Koenig, Takei, Fontana, Gerrold, Bailey, Russ, Nichols czy zgoła Majel Roddenberry?

Raczej tak. Widziałem np. Star Trek Of Gods and Men z udziałem aktorów z VOY i TOS i poza pewnymi wątkami filozoficznymi był to zwyczajny film z gatunku zabili go i uciekł. Ale chociażby ze względu na te wątki był przynajmniej lepszy niż to co spłodził Abramsa.

Q__:
W jakimś sensie owszem, zmuszam się do dostrzegania pozytywów. Z drugiej strony jednak bezmyślność produkcji Abramsa nie jest większa niż statystyczna bezmyślność produkcji B&B (statystyczna, bo perełki się im - rzadko, bo rzadko - zdarzały

Raz: powiedział bym, że stanowczo częściej niż rzadko. Dwa: o jakiej statystyce możesz tu mówić skoro B&B zrealizowali dziesiątki albo i setki odcinków, a Abramsa ma na sumieniu jeden film? I ten film jest do bani, podczas na koncie B&B jest dużo więcej udanych produkcji.

Q__:
drugiej strony Abrams dysponuje znacząco lepszym rzemiosłem (co byś nie gadał o lens flares

A gdzie tam. Reżyserem to akurat on jest słabym: wspominane przez Ciebie lens flares, trzęsąca się kamera, zbyt częste zbliżenia na twarze postaci. Serio, to nazywasz dobrym warsztatem filmowym?

Q__:
Teoretycznie zatem mógłbym - idąc za Twoim tokiem rozumowania - mówić o śmierci Treka już po odejściu Pillera z VOY

Coś w tym jest i muszę się z tym po części zgodzić. Więc, OK Trek umarł dawniej a Abrams wyciągnął go z grobu i z zrobił z niego potwora Frankenstein'a, niezgrabnie pozszywanego z fragmentów z różnych filmów .

Q__:
tak i teraz jest nadzieja, że w trzynastym, piętnastym, a może dopiero dwudziestym piątym Treku dostaniemy coś na miarę TMP. W wypadku franczyzy "oddanej do muzeum" takiej nadziei już nie ma.

IMO jest właśnie odwrotnie. Jeśli Trek ma być kontynuowany - osobiście nie widzę takiej potrzeby - to potrzebuje kilku lat odpoczynku, posiedzenia na półce. Wiesz bowiem ile czasu upłynęło pomiędzy emisją ostatniego odcinka TOS a premierą wspomnianego przez Ciebie TMP? Dużo wody w Wiśle upłynęło między tymi zdarzeniami ale Trekowi wyszło to na zdrowie. I tak uważam powinno być i tym razem. A jak się na siłę robi kontynuacje to wychodzi potworek jak niedoszła - całe szczęście - kontynuacja parku Jurajskiego:
http://bloody-disgusting.com/news/3196749/wtf-thes e-unused-jurassic-park-iv-sketeches-will-send-you- into-a-state-of-shock/
Q__
Moderator
#39 - Wysłana: 9 Maj 2013 07:49:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Fani prostackiej rozrywki dla mas. Trek nigdy nie był taką rozrywką, a Abrams ją taką uczynił. Zrobił z Treka kolejne Gwiezdne wojny. Tak więc miłego oglądania Star Wasowcu, ale Trekerem się nie nazywaj.

No, za wymyślanie ludziom od Star Warsowców to powinien być na tym forum ban permanentny, a poza nim pojedynek na miecze św... wróć... na fazery, ustawione na zabijanie...

A serio:
- Po pierwsze SW miało różne odsłony, ale serii, która wydała TESB nie godzi się tak nazywać, bo tym samym obrażasz jeden z najlepszych filmów SF jakie powstały (nawet gdy warstwa "S" jest w nim dość pretekstowa). Chciałbym, bardzo chciałbym, żeby kinowy Trek wydał w końcu coś porównywalnego z tym arcydziełem (nawet gdy jest to arcydzieło kina rozrywkowego), a boję się, że tylko TMP ma jakiekolwiek szanse w konfrontacji w tej lidze. Dalej... SW to znakomite powieści Stovera (bodaj jedyne utwory ze shared universes jakie widywałem wymieniane w rankingach obok Lema i prawdziwej "Diuny"), to także jedne z najsłynniejszych gier komputerowych (TIE-Fighter, KOTOR). Zresztą... nawet w najsłabszych odsłonach NT masz wątki polityczne i moralne warte dyskusji... Sprowadzając to wszystko do rzędu prostackiej rozrywki obrażasz miliony ludzi... i zwykłą przyzwoitość.
- Po drugie: używanie Star Warsowca w roli obelgi, gdyby miało miejsce w żartach fajnie by się wpisywało w traktowany autoparodystycznie klimat fanowskich świętych wojen, ale gdy ma miejsce +/- serio razi mnie. Tym bardziej, że sam jestem umiarkowanym fanem SW.

Picard:
A poza tym jak się pędzi bez pomyślunku i się walnie w taki beton to można sobie zrobić krzywdę o czym się już przekonałeś.

I tu znów coś mi się nie podoba. Prowokowanie raz zbanowanego i - potencjalnie - zagrożonego dalszymi banami. Rozumiem, że po jego ataku sam mogłeś się czuć sprowokowany, ale mało eleganckie to. Sumując z przewinami z poprzedniego akapitu nie mam innego wyjścia niż zastosowanie sankcji moderatorskich i wobec Ciebie - ostrzeżonko.

Picard:
I może pokarzesz mi czy w jakimkolwiek zwiastunie filmu od jeden do 10 była pokazana babka w bieliźnie?

Tylko wiesz co? Wolę chyba, gdy trailer lojalnie uprzedza czego się można spodziewać, niż gdy pokazując same najmocniejsze strony produkcji nastawia na arcydzieło, a potem jest znacznie mniej różowo.

Popatrz na zwiastuny ENT:
http://www.youtube.com/watch?v=Pyd--PdC4TI
http://www.youtube.com/watch?v=edgXVD1JVc0
Sądząc po nich można by sądzić, że zapowiadają jakieś trekowe arcydzieło, a - co by o ENT dobrego nie powiedzieć - arcydziełem ten serial nie był.

Naprawdę, wolę już kogoś, kto błyśnie w trailerze jedynymi cyckami w całym filmie, od tych, którzy w zapowiedziach chowają się za NASA, za Picarda, za Kirka, by potem sprzedać nam np. znakomity odcinek o klonowaniu, z którym jest tylko ten drobny kłopot, że z realną tematyką klonowania idealnie się rozmija. Tych, którzy wprowadzają - świetne zresztą - postacie Seven i Topolki tak naprawdę wcale nie dla ich świetności, a tyleż dla poepatowania tanim seksualizmem, co schlebiania campowo-perwersyjnym gustom Bragi.
Szczerość JJ'a dowodzi znacznie większego szacunku do widza niż stosowanie takich numerów "na przechytrzenie".

Picard:
Tak z perspektywy czasu to muszę powiedzieć, że Gniew Khana wyrządził więcej krzywdy niż pożytku, bo wszyscy uznają go za dobry film i chcą go teraz małpować. Ale to kiepska wymówka dla Orciego i Kurtzmana - ,że inni tak robili to oni też tak muszą? To właśnie świadczy o ich impotencji twórczej. Serio, nie stać ich na coś więcej niż kolejny super-świr w koksiarskim okręcie - o tym ostatnim wiem dzięki uprzejmości Delty -, nie mogą wykombinować czegoś nowego? A jeśli o NEM już mowa: to właśnie sie oto rozchodzi, trzy razy z rzędu bliźniaczo podobna fabuła - jakiś świr z super statkiem i załoga biegająca za nim jak koty z pęcherzem. Serio, tego oczekujesz od Treka przyjacielu?

W teorii to ja oczekuję od Treka więcej tego:
http://www.youtube.com/watch?v=VquTJzu6xHM
Acz nie wiem czy się da, bo do skończonego dzieła trudno jest coś dopowiedzieć.

W praktyce jednak pamiętam, że od czasów TWoK (filmu w swojej klasie znakomitego, ale łatwo dającego się odbierać przez pryzmat swojej warstwy naskórkowej*), kinowe wersje ST notują równię pochyłą. Co my tam mamy? Zawierającą parę niezłych scen, ale będącą czystą zapchajdziurą trójkę? Znakomitą jako familijna rozrywka, ale zaburaczoną - i posiadającą narrację bardziej bodaj rozjechaną od "jedenastki" - czwórkę? Topiącą ambitną tematykę w szmirowatym wykonaniu piatkę? Znów ambitną, ale niekonsekwentną, opartą na paru grubszych paralogizmach, nadmiernie skrótową szóstkę (popsutą w dodatku nieśmiesznymi żartami)? Stanowiące żałosne fanowskie wypracowanie (z puentowaniem na nowo raz spuentowanego wątku Kirka, z robieniem z Ent-D pustego treściowo fajerwerku, z rzucającym wulgaryzmami Datą) GEN? Sprawnie nakręcony, ale brutalnie depczący wcześniejszy kanon (i fanon), psujący Borg, odzierający kosmiczną eksplorację w ST z (pozorów) realizmu FC? Zacne, ale tonące w bełkocie i niekonsekwencjach INS? Nieoglądalne NEM?
Naprawdę "dwunastka" - jeśli nie będzie gorsza od swych zapowiedzi - ma w konkurencji z nimi ogromne szanse.

* popatrz na jego fan-trailer, czym się różni od trailerów najnowszych Treków?
http://www.youtube.com/watch?v=rhoCFgsP24U

Ba, gdybym był szychą z Paramountu, to po NEM kazałbym nakręcić ze 3 filmy o stopniowo rosnącym poziomie, bo szok na widok nowego TMP tuż po nim mógłby zabić i fanów, i franczyzę. Skoro Trek tak zdziecinniał musi dorastać od nowa. A otóż i "jedenastka" lepsza jest od NEM, a "dwunastka" zapowiada się lepsza od niej. Niech trzynastka ma poziom mocniejszych elementów szóstki i jesteśmy w domu.

Tymczasem jednak pośmiejmy się z TWoK:
http://www.youtube.com/watch?v=Z6uG2c8M0lY
Należy mu się za popsucie franczyzy.

Picard:
Ale to partacz jest. Nie smaczkami film stoi. Właściwie wręcz przeciwnie bo cytaty z innych lepszych filmów przypominają mi tylko, że zamiast gniota mógł bym teraz oglądać te inne, lepsze filmy. Na tej samej zasadzie mógł byś bronić np. takiego Aliens vs. Predator: Requiem, że to dobry film bo to dzieło fanów i w całości składa się z takich ,,smaczków". A uwierz mi ów film jest gorzej niż zły - przyznał byś mi racje nawet jeśli nie zgadzasz się ze mną w ocenie twórczości Abramsa.

Zgadzam się, że filmowe AVP to gnioty. Ale czy Orci to partacz? Bywa nim, ale przywoływałem i całkiem przyzwoity scenariusz jego autorstwa...

BTW: na czym jechał czwarty sezon ENT, że o "Trials and tribble-ations" nie wspomnę, jeśli nie na smaczkach właśnie?

Picard:
A czemu to niby lepiej? W czym ów film był mądrzejszy? Zresztą ja nie oceniam tu MI3, którego nie widziałem i nie zamierzam oglądać, tylko trekową twórczość J.J'a ,a ta jaka jest każdy widzi. A tak na marginesie - psy wieszałeś na Incepcji i na Mrocznym rycerzu, jako rzekomo na przeciętnych filmach sensacyjnych. Jak okaże się, że nowy film Abramsa jest też takim ,,przeciętym filmem sensacyjnym" to uczciwie o tym napiszesz, czy będziesz starał się uparcie racjonalizować i na siłę wyszukiwać pozytywów?

Widzisz... Posądzam IM3 o to, że lepszy od TDK, bo TDK zawiera treści głębokie odfiltrowane z komiksów Moore'a i Millera, podczas gdy on mówi własnym głosem. I to niegłupie rzeczy.

And one more thing: gdy mówię, że Nolan zrobił przeciętny film sensacyjny to mieszam go z błotem bo dał mi się poznać jako artysta, dla niego to żaden komplement. Gdy mówię o kinowym Treku, że zapowiada się na przyzwoity film sensacyjny, to - przeciwnie - jest to pochwała, bo historia naszego ukochanego serialu/cyklu filmowego zna opowieści, których Ed Wood by się nie powstydził. W sumie tylko - powtórzę do znudzenia - TMP jest nie-bezbłednym kinem ambitnym (klasa "Diuny" +/-, ciut wyżej niż "Solaris" Soderbergha), a TWoK bezbłędnym, acz nie genialnym kinem rozrywkowym (gdzieś poziom ostatnich produkcji Nolana właśnie, niżej niż najlepsze filmy Camerona ze Spielbergiem czy w/w TESB), reszta budzi zastrzeżenia (raz mniejsze, raz większe).
Q__
Moderator
#40 - Wysłana: 9 Maj 2013 07:51:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
cd.

Picard:
Raczej tak. Widziałem np. Star Trek Of Gods and Men z udziałem aktorów z VOY i TOS i poza pewnymi wątkami filozoficznymi był to zwyczajny film z gatunku zabili go i uciekł. Ale chociażby ze względu na te wątki był przynajmniej lepszy niż to co spłodził Abramsa.

Owszem, OGaM nie jest arcydziełem. Owszem, góruje też scenariuszowo nad "jedenastką", acz zawiera zbyt wiele fan service.
Pytanie jednak czy oglądałeś NV/P2, albo choć najnowszego Farraguta?

Picard:
Raz: powiedział bym, że stanowczo częściej niż rzadko. Dwa: o jakiej statystyce możesz tu mówić skoro B&B zrealizowali dziesiątki albo i setki odcinków, a Abramsa ma na sumieniu jeden film? I ten film jest do bani, podczas na koncie B&B jest dużo więcej udanych produkcji.

Widzisz... Tylko JJ dba o relacje z fanami, dba o relacje z Roddenberrymi (teraz już tylko z Rodem), dba o naukowe podstawy swoich filmów (prawidłowo ukazana podróż w czasie) i to by zahaczały o tematy aktualne (Arabo-Kubańczyk w załodze, terroryzm, genetyka)*. Tymczasem B&B coraz skuteczniej wypłukiwali z Treka naukowość odkąd zabrakło Menosky'ego, a zamiast nawiązywać do realnego świata woleli bawić się kanonem.
Abrams szanuje widzów, nawet jeśli nie szanuje ich inteligencji. B&B zabrakło nawet tego śladowego szacunku.

* nawet jeśli uznać to za wykalkulowaną tzw. kupiecką grzeczność z faktami dyskutować się nie da

Picard:
A gdzie tam. Reżyserem to akurat on jest słabym: wspominane przez Ciebie lens flares, trzęsąca się kamera, zbyt częste zbliżenia na twarze postaci. Serio, to nazywasz dobrym warsztatem filmowym?

Z pewnością lepszym od tego, który zdołał zarżnąć tak znakomity scenariusz jak "Vox Sola" słabowitym wykonaniem.

Picard:
IMO jest właśnie odwrotnie. Jeśli Trek ma być kontynuowany - osobiście nie widzę takiej potrzeby - to potrzebuje kilku lat odpoczynku, posiedzenia na półce. Wiesz bowiem ile czasu upłynęło pomiędzy emisją ostatniego odcinka TOS a premierą wspomnianego przez Ciebie TMP? Dużo wody w Wiśle upłynęło między tymi zdarzeniami ale Trekowi wyszło to na zdrowie. I tak uważam powinno być i tym razem. A jak się na siłę robi kontynuacje to wychodzi potworek jak niedoszła - całe szczęście - kontynuacja parku Jurajskiego:

Widzisz... Gdyby Trek zakończył się na "All Good Things..." czy na "The Visitor" (Jake by nie ocalił ojca) to może bym i uważał, że teraz wystarczy postawić go zasłużenie na pomnik i wracać doń co jakiś czas. Ale jeśli miałby się zakończyć na partactwie B&B i być wspominany przez jego pryzmat na równi z najmocniejszymi elementami TOS i TNG, to wolę by żył dalej i dostał szansę odkupienia.
Picard
Użytkownik
#41 - Wysłana: 9 Maj 2013 11:45:51 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
- Po pierwsze SW miało różne odsłony, ale serii, która wydała TESB nie godzi się tak nazywać, bo tym samym obrażasz jeden z najlepszych filmów SF jakie powstały

To nie SF, to space fantasy. A czy takie to dobre? Gdzie, tam przereklamowane. Jeden TESB wiosny nie czyni, poza nim cały cykl to przeciętna, kosmiczna przygodówka.

Q__:
Dalej... SW to znakomite powieści Stovera (bodaj jedyne utwory ze shared universes jakie widywałem wymieniane w rankingach obok Lema i prawdziwej "Diuny"),

Tyle, że wszystko to co wymieniłeś to materiały dodatkowe nie wiele mające wspólnego z filmami, o których tu mowa.

Q__:
nawet w najsłabszych odsłonach NT masz wątki polityczne i moralne warte dyskusji... Sprowadzając to wszystko do rzędu prostackiej rozrywki obrażasz miliony ludzi... i zwykłą przyzwoitość.

Nie raz pisałem, że Lucas realizując NT miał więcej ambicji niż talentu. Tak, te filmy były ambitniejsze niż Oryginalna trylogia, która sprowadzała się jedynie do archetypicznej hero's journey. Nie mniej jednak, obie odsłony Gwiezdnych wojen swoją popularność zawdzięczają nie jakimś głębszym wątkom -, które zresztą w obu odsłonach cyklu na palcach jednej ręki można policzyć - ale bezmyślnej sieczce na miecze świetlne, przesycie efektów komputerowych, nieustannej akcji itp.

Q__:
I tu znów coś mi się nie podoba. Prowokowanie raz zbanowanego i - potencjalnie - zagrożonego dalszymi banami. Rozumiem, że po jego ataku sam mogłeś się czuć sprowokowany, ale mało eleganckie to. Sumując z przewinami z poprzedniego akapitu nie mam innego wyjścia niż zastosowanie sankcji moderatorskich i wobec Ciebie - ostrzeżonko.

OK, zgadzam się z Tobą. Odrobinę mnie może poniosło.

Q__:
Tylko wiesz co? Wolę chyba, gdy trailer lojalnie uprzedza czego się można spodziewać, niż gdy pokazując same najmocniejsze strony produkcji nastawia na arcydzieło, a potem jest znacznie mniej różowo.

Oj, oj, oj. A pamiętasz pierwszy teaser trailer $tar Trek 2009? Piękny był i sam po jego obejrzeniu przez pewien czas broniłem tego filmu. Bo była sławetna przemowa Kennedygo co stwarzało fałszywe przekonanie, że film rzeczywiście wróci do korzeni i będzie o eksploracji kosmosu a nie o strzelaniu z biodra do ufoków. A jak ostatecznie było każdy wie... Tak więc i Abrams ma na sumieniu nieuczciwą reklamę.

Q__:
Naprawdę, wolę już kogoś, kto błyśnie w trailerze jedynymi cyckami w całym filmie,

Tylko czym się zachwycać po obejrzeniu takiego zwiastuna? Tym cycem chyba, bo czym innym? Krótko mówiąc nie rozumie twoich zachwytów.

Q__:
Naprawdę "dwunastka" - jeśli nie będzie gorsza od swych zapowiedzi - ma w konkurencji z nimi ogromne szanse.

A jakie to zapowiedzi? Zapowiada się kolejny bezmyślny film akcji dla mas - wulgarny, bzdurny i całkowicie wtórny.
Q__:
nakomitą jako familijna rozrywka, ale zaburaczoną - i posiadającą narrację bardziej bodaj rozjechaną od "jedenastki" - czwórkę? Topiącą ambitną tematykę w szmirowatym wykonaniu piatkę? Znów ambitną, ale niekonsekwentną, opartą na paru grubszych paralogizmach, nadmiernie skrótową szóstkę (popsutą w dodatku nieśmiesznymi żartami)?

Tyle, że żaden z tych obrazów nie był bezmyślnym filmem akcji, co już samo w sobie jest zaletą. ST IV - dobrze oddawał ducha Treka, pokazując zderzenie dwu kultur ukazujące jak ludzie zmienili się - na lepsze - od czasów XX wieku, film uczył też pokory - ludzie nie muszą być jedynym inteligentnym gatunkiem na planecie i zawsze też może się znaleźć ktoś mocniejszy od nas - i nikt nie może się też chyba czepić proekologicznego przesłania... Film miał też spójniejszy, miej zaburaczony i bardziej oryginalny scenariusz niż ten, który jest u Abramsa. A wiesz co jest w nim najlepsze? Praktycznie nie ma w nim przemocy, nikt w tym filmie nie ginie. W przeciwieństwie do Abramsa u którego dokonuje się planetarny holocaust, a mimo to twórcy nie porzucają jajcarskiego tonu i oczekują, że będziemy się dobrze bawić... ST V wiele można zarzucić ale jak sam zauważyłeś ten film ma jednak coś sobą do powiedzenia: refleksja nad istnieniem bądź nie istnieniem Boga, konflikt wiary i rozumu, pytanie o granice tolerancji - czy Wolkanie mieli prawo wydalić Syboka -, kwestia tego czy pozbywając się wewnętrznego bólu nie zatracamy samych siebie? To również film o łamaniu dogmatów, które hamują postęp. A wiesz co jest w tym najlepsze? Duch eksploracji. Rzeczywiste podążanie tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł - bohaterowie rzeczywiście udali się na niezbadaną planetę w nadziei dokonania epokowego odkrycia i pokonywali bariery hamujące postęp. To jeden z nielicznych Trekowych filmów gdzie załoga rzeczywiście grała rolę odkrywców - jedynym innym filmem tego rodzaju jest zdaje się TMP. Nie uświadczysz tego u Abramsa. ST VI - to czy żarty są zabawne czy nie jest kwestią gustu - mnie bawiły cokolwiek bardziej niż żarty o J.J'a o kopulacji ze zwierzakami. Bo, tak żarty w ST VI są stanowczo mniej wulgarne. Co jednak nie podgala dyskusji to to, że film był zarówno dobrą alegorią dla wydarzeń końca zimnej wojny, jak i pokazywał ludzką naturę z najlepszej strony: pokonywanie własnych uprzedzeń i nienawiści w imię pokoju. Takie przesłanie jest wręcz J.Jowi wrogie. A co do TWoK... bez wątpienia dobry film, ale mam do niego pretensje o to, że ustalił ten nieszczęsny schemat: super-świr z super-technologią i załoga biegająca za nim jak koty z pęcherzem. Powielanie tego schematu to takie samo pójście na łatwiznę jak wałkowanie monomitu.

Q__:
* popatrz na jego fan-trailer, czym się różni od trailerów najnowszych Treków?

Nie ma baby w bieliźnie.

Q__:
A otóż i "jedenastka" lepsza jest od NEM, a "dwunastka"


Otóż wręcz przeciwnie, jest grosza
. Już sam fakt, że jest wtórna względem NEM o tym świadczy. A na dodatek wyprana jest z wyższych treści jakie miał NEM, jest stanowczo bardziej wulgarna i opiera się na zużytym monomicie.

Q__:
Zgadzam się, że filmowe AVP to gnioty. Ale czy Orci to partacz? Bywa nim, ale przywoływałem i całkiem przyzwoity scenariusz jego autorstwa...

O jakim to scenariuszu mowa?

Q__:
BTW: na czym jechał czwarty sezon ENT, że o "Trials and tribble-ations" nie wspomnę, jeśli nie na smaczkach właśnie?

I czy to było takie super? Finał ENT jest wręcz tragedią... Wiesz nie da się jechać tylko na tym co zrobili poprzednicy - cytowanie innych filmów nie czyni Cię dobrym scenarzystą, a wręcz przeciwnie, świadczy o tym, że brak Ci kreatywności i telnetu do stworzenia czegoś na miarę dzieł poprzedników, świadczy o tym, że musisz się podpierać na tym co stworzyli inni bo bez tego jako twórca nie istniejesz.

Q__:
Widzisz... Posądzam IM3 o to, że lepszy od TDK, bo TDK zawiera treści głębokie odfiltrowane z komiksów Moore'a i Millera, podczas gdy on mówi własnym głosem. I to niegłupie rzeczy.

A jakież to mądrości pan Abrams tam umieścił? Inna sprawa, że przeniesienie na duży ekran tego co mieli do powiedzenia Moore'a i Millera jest szczytnym celem.

Q__:
And one more thing: gdy mówię, że Nolan zrobił przeciętny film sensacyjny to mieszam go z błotem bo dał mi się poznać jako artysta, dla niego to żaden komplement. Gdy mówię o kinowym Treku, że zapowiada się na przyzwoity film sensacyjny, to - przeciwnie - jest to pochwała

Czyli generalnie stosujesz podwójne standardy. I nasówa się jeszcze pytanie: czy powinniśmy być zachwyceni sensacyjną opowiastką, kiedy po Star Treku powinno wymagać, że będzie filmem science fiction.

Q__:
Owszem, OGaM nie jest arcydziełem. Owszem, góruje też scenariuszowo nad "jedenastką", acz zawiera zbyt wiele fan service.

Chwila, chwila! To teraz fan service jest zły? A czym innym są te twoje smaczki Orciego?

Q__:
Pytanie jednak czy oglądałeś NV/P2, albo choć najnowszego Farraguta?

Nie i nie wiem czy kiedyś się przełamie. Ogólnie stornie od fanfików - zazwyczaj to bardzo kulawe utwory.
Picard
Użytkownik
#42 - Wysłana: 9 Maj 2013 11:46:55 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Widzisz... Tylko JJ dba o relacje z fanami, dba o relacje z Roddenberrymi (teraz już tylko z Rodem), dba o naukowe podstawy swoich filmów (prawidłowo ukazana podróż w czasie) i to by zahaczały o tematy aktualne (Arabo-Kubańczyk w załodze, terroryzm, genetyka)*. Tymczasem B&B coraz skuteczniej wypłukiwali z Treka naukowość odkąd zabrakło Menosky'ego, a zamiast nawiązywać do realnego świata woleli bawić się kanonem.
Abrams szanuje widzów, nawet jeśli nie szanuje ich inteligencji. B&B zabrakło nawet tego śladowego szacunku.

Taaa, dba i dlatego pozwolił Nimoyowi żeby ten promując poprzedni film w telewizji, nazwał fanów dickheadmi... Twojej czołobitnej postawy wobec Roddenberrego Juniora nigdy nie zrozumiałem i nigdy pewnie nie zrozumie. Facet nie jest twórcą ST, a i przez długi czas wcale się nim nie interesował, jego stosunki z ojcem też pozostawiały cokolwiek do życzenia. Tak, więc nie wiem skąd przychylny stosunek do jego osoby. Żeby nie narazić się na krytykę powiem tylko, że co do R. Juniora zgadzam się z wypowiedzią Delty na jego temat umieszczoną na głównej stornie Phoenixa. Taaa, strona naukowa nowego filmu była świetna, szczególnie ta supernowa niszcząca galaktykę, która była idiotyzmem większym niż zobrazowanie ewolucji w VOY Threshold, czy czerwona paćka, która w niewytłumaczalny sposób tworzy czarne dziury, które też działają jak chcą - raz zniszczą cała planetę, innym razem statek kosmiczny przelatuje przez nie bez problemów... Albo oddychanie w stratosferze, bez żadnych hełmów i aparatów ochronnych. W związku z tym pozwól się, że zapytam: kpisz czy o drogę pytasz, jeśli chodzi o pochwały względem naukowej strony filmu?

Q__:
Abrams szanuje widzów, nawet jeśli nie szanuje ich inteligencji. B&B zabrakło nawet tego śladowego szacunku.

Jak można kogoś szanować, jeśli obraża się jego inteligencje.

Q__:
Z pewnością lepszym od tego, który zdołał zarżnąć tak znakomity scenariusz jak "Vox Sola" słabowitym wykonaniem.

A tam był soczewki świetlne, trzęsąca się kamera i zbyt częste zbliżenia na twarz postaci?

Q__:
Widzisz... Gdyby Trek zakończył się na "All Good Things..." czy na "The Visitor" (Jake by nie ocalił ojca) to może bym i uważał, że teraz wystarczy postawić go zasłużenie na pomnik i wracać doń co jakiś czas. Ale jeśli miałby się zakończyć na partactwie B&B i być wspominany przez jego pryzmat na równi z najmocniejszymi elementami TOS i TNG, to wolę by żył dalej i dostał szansę odkupienia.

Coś w tym jest chodź osobiście uważam, że powinni sobie zrobić przerwę taką jaka była pomiędzy TOS a TMP.
Q__
Moderator
#43 - Wysłana: 10 Maj 2013 05:45:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
To nie SF, to space fantasy.

Z tym fantasy to z jednej strony prawda, z drugiej trochę wykręt Lucasa, by nie egzaminować go ze ścisłości szczegółów świata przedstawionego. Jest to jednak fantasy b. specyficzna, bo dająca się odczytywać jako b. przyzwoita social fiction, napakowana w dodatku b. pomysłowymi patentami hard SF (choćby systematycznie, acz niekoniecznie konsekwentnie, rozwijany wątek klonowania).

Picard:
. A czy takie to dobre? Gdzie, tam przereklamowane. Jeden TESB wiosny nie czyni, poza nim cały cykl to przeciętna, kosmiczna przygodówka.

Zgadza się, przeciętna przygodówka, która jednak umiejętnie napakowana została filozofią, polityką, moralizatorstwem, mająca przy tym b. inteligentnie skonstruowane tło co w SF bywa wartością samą w sobie. Owszem, nie ma jej co wystawiać przeciw "Odysei kosmicznej" czy innemu "Solaris" (Tarkowskiego), ale już w kategorii rozrywki należy do absolutnych arcydzieł.
Do tego rozrosła się w zjawisko doprawdy bezprecedensowe, największe ze znanych shared universes, w którym - choć filmy pozostają w centrum - koegzystują na równych prawach b. różne media (filmy aktorskie, animacje klasyczne i komputerowe, literatura, komiksy, gry video, czasopisma z fikcyjnymi newsami). Nikt poza Lucasem czegoś takiego nie stworzył.

Picard:
Tyle, że wszystko to co wymieniłeś to materiały dodatkowe nie wiele mające wspólnego z filmami, o których tu mowa.

Zaraz.... Mówimy o franczyzie, nie o samych filmach. Mają te materiały SW w logo? Mają.

Picard:
Nie raz pisałem, że Lucas realizując NT miał więcej ambicji niż talentu. Tak, te filmy były ambitniejsze niż Oryginalna trylogia, która sprowadzała się jedynie do archetypicznej hero's journey. Nie mniej jednak, obie odsłony Gwiezdnych wojen swoją popularność zawdzięczają nie jakimś głębszym wątkom -, które zresztą w obu odsłonach cyklu na palcach jednej ręki można policzyć - ale bezmyślnej sieczce na miecze świetlne, przesycie efektów komputerowych, nieustannej akcji itp.

Zobacz... W Oryginalnej Trylogii prostota budowanej na archetypach fabuły tak przykuwa Twoją uwagę, że nie zauważasz mistrzowskiego kreowania świata i całego mrowia postaci drugoplanowych, z których każda jest na tyle wyrazista i zapamiętywalna, że doczekała się w końcu swojej historii.
Ponadto zabawne jest, że sądzisz, iż dobrze wiesz co przyciąga fanów do SW. A może byś tak poczytał wypowiedzi fanów Gwiezdnych Wojen (choćby i moje). Zauważyłeś bym podniecał się wywijaniem świetlówkami?

Picard:
Oj, oj, oj. A pamiętasz pierwszy teaser trailer $tar Trek 2009? Piękny był i sam po jego obejrzeniu przez pewien czas broniłem tego filmu. Bo była sławetna przemowa Kennedygo co stwarzało fałszywe przekonanie, że film rzeczywiście wróci do korzeni i będzie o eksploracji kosmosu a nie o strzelaniu z biodra do ufoków. A jak ostatecznie było każdy wie... Tak więc i Abrams ma na sumieniu nieuczciwą reklamę.

Ok, masz rację. Po teaserze przyszedł trailer zawierający wszystkie najgorsze, najgłupsze sceny "jedenastki" (przez co na chwilę trafiłem do obozu abramsożerców) po czym owszem, okazało się, że JJ - jak najbardziej - zrobił w bambuko, ale Twoich mitycznych popcornożerców, bo film - choć niedoskonały - okazał się zawierać znacząco lepsze sceny i wątki.

Picard:
Tylko czym się zachwycać po obejrzeniu takiego zwiastuna? Tym cycem chyba, bo czym innym? Krótko mówiąc nie rozumie twoich zachwytów.

Wymuskaną warstwą plastyczną pełną odnośników do TOS, wystudiowanymi aktorskimi manieryzmami i tekstami stanowiącymi jedną wielką aluzję do Oryginalnej Serii (może nie udało się w pełni odtworzyć tamtego magnetyzmu między postaciami, ale przynajmniej próbowano), smakowitymi wnętrzami i mundurami, tym, że w trailerach "dwunastki" mamy więcej dialogów niż w NEM i "jedenastce" razem wziętych. A biust? Owszem, też niczego sobie i okrywa go bielizna znacząco elegantsza od strojów Seven.

Picard:
A jakie to zapowiedzi? Zapowiada się kolejny bezmyślny film akcji dla mas - wulgarny, bzdurny i całkowicie wtórny.

Przeczytaj streszczenie fabuły "dwunastki" na Wikipedii, ale ze zrozumieniem, a jest szansa, że zmienisz zdanie.
Ponadto: byłbym zobowiązany za wskazanie w "dwunastce" wulgaryzmów (a'la "O, Shit!" zbermanizowanego Daty z GEN) czy bzdur na miarę tych z TNGowskich filmów B&B.

Picard:
Tyle, że żaden z tych obrazów nie był bezmyślnym filmem akcji, co już samo w sobie jest zaletą. ST IV - dobrze oddawał ducha Treka, pokazując zderzenie dwu kultur ukazujące jak ludzie zmienili się - na lepsze - od czasów XX wieku, film uczył też pokory - ludzie nie muszą być jedynym inteligentnym gatunkiem na planecie i zawsze też może się znaleźć ktoś mocniejszy od nas - i nikt nie może się też chyba czepić proekologicznego przesłania... Film miał też spójniejszy, miej zaburaczony i bardziej oryginalny scenariusz niż ten, który jest u Abramsa. A wiesz co jest w nim najlepsze? Praktycznie nie ma w nim przemocy, nikt w tym filmie nie ginie. W przeciwieństwie do Abramsa u którego dokonuje się planetarny holocaust, a mimo to twórcy nie porzucają jajcarskiego tonu i oczekują, że będziemy się dobrze bawić... ST V wiele można zarzucić ale jak sam zauważyłeś ten film ma jednak coś sobą do powiedzenia: refleksja nad istnieniem bądź nie istnieniem Boga, konflikt wiary i rozumu, pytanie o granice tolerancji - czy Wolkanie mieli prawo wydalić Syboka -, kwestia tego czy pozbywając się wewnętrznego bólu nie zatracamy samych siebie? To również film o łamaniu dogmatów, które hamują postęp. A wiesz co jest w tym najlepsze? Duch eksploracji. Rzeczywiste podążanie tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł - bohaterowie rzeczywiście udali się na niezbadaną planetę w nadziei dokonania epokowego odkrycia i pokonywali bariery hamujące postęp. To jeden z nielicznych Trekowych filmów gdzie załoga rzeczywiście grała rolę odkrywców - jedynym innym filmem tego rodzaju jest zdaje się TMP. Nie uświadczysz tego u Abramsa. ST VI - to czy żarty są zabawne czy nie jest kwestią gustu - mnie bawiły cokolwiek bardziej niż żarty o J.J'a o kopulacji ze zwierzakami. Bo, tak żarty w ST VI są stanowczo mniej wulgarne. Co jednak nie podgala dyskusji to to, że film był zarówno dobrą alegorią dla wydarzeń końca zimnej wojny, jak i pokazywał ludzką naturę z najlepszej strony: pokonywanie własnych uprzedzeń i nienawiści w imię pokoju. Takie przesłanie jest wręcz J.Jowi wrogie. A co do TWoK... bez wątpienia dobry film, ale mam do niego pretensje o to, że ustalił ten nieszczęsny schemat: super-świr z super-technologią i załoga biegająca za nim jak koty z pęcherzem. Powielanie tego schematu to takie samo pójście na łatwiznę jak wałkowanie monomitu.

Świetnie, wyszukałeś głębsze sensy. Czemu ignorujesz przytoczone przeze mnie głębsze sensy w produkcjach Abramsa?

Picard:
Nie ma baby w bieliźnie.

Ok. Jedna różnica (można rzec: na niekorzyść). Widzisz jakieś jeszcze?

Picard:
Otóż wręcz przeciwnie, jest grosza. Już sam fakt, że jest wtórna względem NEM o tym świadczy. A na dodatek wyprana jest z wyższych treści jakie miał NEM, jest stanowczo bardziej wulgarna i opiera się na zużytym monomicie.

Jeden dowcip o zwierzaczkach zajmuje niewiele więcej czasu ekranowego niż jedno przekleństwo Daty. To raz.
Wypranie z wyższych treści to tylko Twój wymysł. Uczciwie można mówić najwyżej o zbyt pretekstowym ich umocowaniu w fabule.

Picard:
O jakim to scenariuszu mowa?

Do jednego z odcinków serialu Jack of all Trades choćby. A w sumie do niejednego.

Picard:
I czy to było takie super? Finał ENT jest wręcz tragedią... Wiesz nie da się jechać tylko na tym co zrobili poprzednicy - cytowanie innych filmów nie czyni Cię dobrym scenarzystą, a wręcz przeciwnie, świadczy o tym, że brak Ci kreatywności i telnetu do stworzenia czegoś na miarę dzieł poprzedników, świadczy o tym, że musisz się podpierać na tym co stworzyli inni bo bez tego jako twórca nie istniejesz.

Upraszczasz w sposób nieuprawniony. Jest różnica między inteligentnymi nawiązaniami, a bezrefleksyjną wtórnością. Czasem cienka, ale jest.

Picard:
A jakież to mądrości pan Abrams tam umieścił?

Akurat Iron Mana 3 nie stworzył pan Abrams. A jakie mądrości? Obejrzyj film (wyjawienie jego warstwy głębszej byłoby gigantycznym spoilerem, znacząco psującym przyjemność ogladania). Jeśli zrozumiesz, będzie o czym pogadać.

Picard:
Inna sprawa, że przeniesienie na duży ekran tego co mieli do powiedzenia Moore'a i Millera jest szczytnym celem.

Jak najbardziej. Ale już spłaszczanie w trakcie ekranizacji wypada nieco gorzej.

Picard:
Czyli generalnie stosujesz podwójne standardy. I nasówa się jeszcze pytanie: czy powinniśmy być zachwyceni sensacyjną opowiastką, kiedy po Star Treku powinno wymagać, że będzie filmem science fiction.

Raczej identyczne, zwracam bowiem każdorazowo uwagę na kontekst.
No dobra... dla Treka bywam przesadnie wyrozumiały, ale nie mam wyjścia. Patrząc chłodnym okiem i w TMP znajdzie się grubsze bzdury.

Chwila, chwila! To teraz fan service jest zły? A czym innym są te twoje smaczki Orciego?

Czy sam fan service czy jego stężenie i stopień udolności w jego stosowaniu?
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 10 Maj 2013 05:46:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
cd.

Picard:
Nie i nie wiem czy kiedyś się przełamie. Ogólnie stornie od fanfików - zazwyczaj to bardzo kulawe utwory.

NV/P2 jest tak kulawe, że sięgnęło po najwyższe fantastyczne nagrody.

Picard:
Taaa, dba i dlatego pozwolił Nimoyowi żeby ten promując poprzedni film w telewizji, nazwał fanów dickheadmi... Twojej czołobitnej postawy wobec Roddenberrego Juniora nigdy nie zrozumiałem i nigdy pewnie nie zrozumie. Facet nie jest twórcą ST, a i przez długi czas wcale się nim nie interesował, jego stosunki z ojcem też pozostawiały cokolwiek do życzenia. Tak, więc nie wiem skąd przychylny stosunek do jego osoby. Żeby nie narazić się na krytykę powiem tylko, że co do R. Juniora zgadzam się z wypowiedzią Delty na jego temat umieszczoną na głównej stornie Phoenixa.

Po kolei...
1. Od kiedy Abrams ponosi odpowiedzialność za Nimoy'a (którego zresztą nie pochwalam, ale mogę nieco zrozumieć)?
2. R. Junior jest Trekerem i twórcą dokumentu w którym b. głęboko analizuje ST. Co byś więc o nim nie powiedział nie zarzucisz mu braku zrozumienia Treka.

Picard:
Taaa, strona naukowa nowego filmu była świetna, szczególnie ta supernowa niszcząca galaktykę, która była idiotyzmem większym niż zobrazowanie ewolucji w VOY Threshold, czy czerwona paćka, która w niewytłumaczalny sposób tworzy czarne dziury, które też działają jak chcą - raz zniszczą cała planetę, innym razem statek kosmiczny przelatuje przez nie bez problemów... Albo oddychanie w stratosferze, bez żadnych hełmów i aparatów ochronnych. W związku z tym pozwól się, że zapytam: kpisz czy o drogę pytasz, jeśli chodzi o pochwały względem naukowej strony filmu?

"Jedenastka" zawiera sporo bzdur, zawiera też jednak b. mocne elementy fizyczne. Produkcje B&B zawierały od pewnego momentu wyłącznie bzdury w tej materii.

Picard:
Jak można kogoś szanować, jeśli obraża się jego inteligencje.

Czy składamy się wyłącznie z intelektu i jesteśmy do niego redukowalni?

Picard:
A tam był soczewki świetlne, trzęsąca się kamera i zbyt częste zbliżenia na twarz postaci?

Nie było, tym niemniej bezbłędny scenariusz dał miałki odcinek, do tego trzeba już naprawdę (anty)talntu.

Picard:
Coś w tym jest chodź osobiście uważam, że powinni sobie zrobić przerwę taką jaka była pomiędzy TOS a TMP.

Możliwe, tylko jest pewna różnica. TOS - mimo pewnego zgłupienia pod koniec - odchodził raczej w chwale. VOY i ENT - słusznie lub nie - uznawane były w chwili swojego powstania za produkcje kiepskie. Do czego zatem mieli sięgać potencjalni następcy, do legendy tej kiepścizny?

ps. Jeszcze a'propos tego co mówiliśmy o preimperialnych Jedi:

"Lorana odczekała, aż opuszczą gabinet i wyjdą na korytarz. Dopiero wtedy odważyła się przemówić.
- Co rozumiesz przez obietnicę, że dzisiaj ruszamy na Barlok? - zapytała. - Czy rada nie musi zatwierdzać takich decyzji?
- Nie przejmuj się radą - ostro odparł C'baoth. - Tam, w biurze Palpatine’a, ustąpiłaś z drogi tym Brolfim.
Lorana poczuła ucisk w gardle.
- Nie chciałam ich potrącić.
- Nie musiałabyś - odparował. - Dobrze oceniłem odległość pomiędzy nimi. Żaden z nich nie musiałby ustępować nam miejsca.
- Ale ustąpili - zauważyła Lorana.
- Dlatego, że sami tego chcieli, po prostu z szacunku - powiedział mistrz. - Zrozum, moja młoda padawanko, pewnego dnia zostaniesz Jedi z całą potęgą i odpowiedzialnością, jakie się z tym łączą. Nie zapominaj nigdy, że to my utrzymujemy w całości Republikę... Nie Palpatine, nie senat, nie biurokracja, a już na pewno nie te ograniczone istoty, które nie potrafią przeżyć dnia, żeby nie wołać Coruscant na pomoc. Muszą nauczyć się nam ufać... a zanim nadejdzie zaufanie, musi pojawić się szacunek. Rozumiesz?
- Rozumiem, że chcemy, aby nas szanowali - z wahaniem odparła Lorana. - Ale czy muszą się też nas bać?
- Szacunek i obawa są jak dwie strony tej samej monety - wyjaśnił C'baoth. - Przestrzegający prawa obywatele trzymają monetę jedną stroną do góry, wszyscy inni zaś ukazują drugą jej powierzchnię - Uniósł palec. - Ale żadnej z tych grup nie możesz okazać słabości i niezdecydowania. Nigdy.
Opuścił dłoń i postukał o rękojeść miecza świetlnego zatkniętą za pas.
- Są chwile, kiedy pragniesz, aby twoja tożsamość pozostała nieznana; ukrywasz wtedy miecz świetlny i wszelkie ślady tego, kim jesteś. Kiedy jednak podróżujesz oficjalnie jako Jedi, musisz się zachowywać jak Jedi. Zawsze. Rozumiesz?
- Tak, mistrzu C'baoth - odparła Lorana, nieco mijając się z prawdą. Z pewnością rozumiała słowa, ale taka postawa mistrza była dla niej dość niepojęta."


"„Kiedy podróżujesz jako Jedi, musisz zachowywać się jak Jedi”.
Westchnęła. Wydawało jej się, że to wewnętrzne przekonanie o wyższości Jedi nad innymi istotami jest z gruntu niesprawiedliwe."


"Ruszył w kierunku prawej części rynku. Lorana szybko podążyła za nim, rozglądając się, by sprawdzić, o co chodzi mistrzowi.
I wtedy ujrzała dwóch znajomo wyglądających mężczyzn. Jedi i jego padawan przemykali w ich stronę pośród kłębiących się tłumów niczym promienie światła przez wir martwych liści.
Zmarszczyła brwi, bo zobaczyła nagle ten obraz oczyma duszy. Wir martwych liści.
Kiedy, do licha, przyzwyczaiła się tak myśleć o wszystkich, którzy nie są Jedi? Z pewnością nie tak nauczono ją odnosić się do ludzi, którym miała służyć. Czy taką postawę przyswoiła sobie wśród ludzi, z którymi podróżowała, zanim stała się padawanką C'baotha? Z pewnością wielu z nich uważało się za gorszych od tych, którzy noszą miecz świetlny.
A może przejęła to od samego C'baotha? Czy to on tak myślał o innych istotach?"


wszystkie cytaty: Timothy Zahn "Outbound Flight"

(Przy czym uczciwie przyznać trzeba, że Jorus C'baoth stanowił tu pewną skrajność.)

EDIT:
Dorzucam recki w/w zahnowej powieści a'propos:
http://www.theforce.net/books/reviews/r_outboundfl ight.asp
https://www.sfsite.com/05b/of224.htm
http://www.sfsignal.com/archives/2006/04/review_ou tbound_flight_by_timothy_zahn/
Q__
Moderator
#45 - Wysłana: 17 Maj 2013 07:49:21
Odpowiedz 
Powstają trailery SW w stylu (podobno) Abramsa:
http://www.youtube.com/watch?v=XgiJxHjN2k8
http://www.youtube.com/watch?v=yxnPRhFsffU

A tak niedawno Nolan niektórym się marzył:
http://www.youtube.com/watch?v=dm81DPUuOHI
(Trailer, nawiasem mówiąc, zdaje się być inspirowany tyleż pewnym wątkiem komiksu "Dark Empire", co stylistyką naszego Bring Back Kirk.)
Q__
Moderator
#46 - Wysłana: 1 Wrz 2013 11:47:58
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#47 - Wysłana: 7 Wrz 2013 21:28:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
O JJ Abramsie (dziękuję anonimowemu informatorowi Toudiemu za ten link):
http://polygamia.pl/Polygamia/1,96455,13415986,Off topic__J__J__Abrams___przyszly_krol_geekow_.html
Znamienne, że śledząc biografię w/w reżyseroproducenta można zauważyć jego odwieczne zamiłowanie do popu i tandety.
Toudi
Użytkownik
#48 - Wysłana: 7 Wrz 2013 21:33:48
Odpowiedz 
Jeśli Jeffrey Jacob zostanie królem geeków, to ja nie chce być jego poddanym, zostanę politykiem. ;)
Q__
Moderator
#49 - Wysłana: 8 Wrz 2013 00:01:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Jeffrey Jacob

Heh, nawet nigdy nie sprawdziłem jak ma na imiona... (A ponoć w wypadku demonów to istotne....)
Toudi
Użytkownik
#50 - Wysłana: 8 Wrz 2013 00:10:02
Odpowiedz 
Q__, też nigdy tego nie sprawdziłem, a jak mam być szczery takie amiszowe (lub żydowskie) te imiona... nie mógł żyć bez technologii jak na amisza przystało?
The_D
Użytkownik
#51 - Wysłana: 8 Wrz 2013 08:59:19
Odpowiedz 
Toudi:
też nigdy tego nie sprawdziłem

Ja sprawdziłem bo mylałem o takim pytaniu na jakąś wiedzówkę ;)

Toudi:
ak mam być szczery takie amiszowe (lub żydowskie) te imiona... nie mógł żyć bez technologii jak na amisza przystało?

Imho to raczej wyraz nostalgii/kultu "Purytańskich przodków".
Poza tym jak chcesz za ciągoty rodziców piętnować to Zacharego, Josepha i Jeda Wheddonów też byś z popkultury wykopał?
Toudi
Użytkownik
#52 - Wysłana: 8 Wrz 2013 09:46:24
Odpowiedz 
The_D:
Zacharego

taa, jego też...
Q__
Moderator
#53 - Wysłana: 8 Wrz 2013 12:29:41
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
nie mógł żyć bez technologii jak na amisza przystało?

Chciałbyś go wyprowadzić w pole... by tam orał?

The_D

The_D:
Josepha

A ten se nagrabił Avengers...
The_D
Użytkownik
#54 - Wysłana: 8 Wrz 2013 13:24:54
Odpowiedz 
Q__:
A ten se nagrabił Avengers...

Moim zdaniem widać, że niezbyt dobrze czuje się w cudzych uniwersach, lepiej wychodzą mu robione od zera. W końcu po Alien: Resurrection też mu niewielu fanów przybyło.
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 8 Wrz 2013 13:43:07
Odpowiedz 
The_D

The_D:
Moim zdaniem widać, że niezbyt dobrze czuje się w cudzych uniwersach

To by sugerowało, że nie ma co go zapraszać do robienia Treka, wbrew częstym fanowskim oczekiwaniom...

The_D:
po Alien: Resurrection też mu niewielu fanów przybyło

Nawet nie wiedziałem, ze ta chała też jego...
Q__
Moderator
#56 - Wysłana: 11 Wrz 2013 02:16:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Plotki o JJ'u, ST i SW:
http://trekmovie.com/2013/04/24/jj-abrams-directin g-3rd-star-trek-a-possibility-talks-shatner-compli ment/
http://corner.bigblueinteractive.com/index.php?mod e=2&thread=475500

Zwraca uwagę, że w komentarzach fanów OBU franczyz pojawia się Oś Zua Bay-Emmerich:

"Michael Bay or Rolland Emmerich could step in and do this version without missing a beat.
Star Trek is no longer a thoughtful vehicle, and that’s probably the only way it survives in the theaters in 2013."


"Whoever takes over, with the notable exceptions of Michael Bay and Roland Emmerich, would be a massive improvement over what Lucas has done to the franchise..."
Q__
Moderator
#57 - Wysłana: 14 Wrz 2013 18:26:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__:
Borg vs Imperium

Filmik a'propos:
http://www.youtube.com/watch?v=ZQ23DPhymHU

EDIT:
I taki oto link o opcjach ew. połączenia franczyz:
http://metro.co.uk/2013/02/08/star-trek-v-star-war s-can-jj-abrams-juggle-franchises-3812049/
Elaan
Użytkownik
#58 - Wysłana: 14 Wrz 2013 20:34:07
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#59 - Wysłana: 14 Wrz 2013 20:36:31
Odpowiedz 
Elaan
Czy aby na pewno nie swojej?
Elaan
Użytkownik
#60 - Wysłana: 14 Wrz 2013 21:55:58
Odpowiedz 
MarcinK:
Czy aby na pewno nie swojej?

To raczej nie Star Wars...

http://www.youtube.com/watch?v=T0gpuYWCHtw
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Unia personalna ST z SW - co oznacza dla obu franczyz?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!