USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek: Renegades
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  10  11  12  13  14  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#61 - Wysłana: 8 Maj 2014 18:29:31 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Tylko czy humanoidy z ME są aż tak różne od Trekowego standardu? Mówiąc szczerze nie widzę przepastnej różnicy...

Q__:
Dla mnie prawie bez różnicy. Humanoidy dyskwalifikują rzecz jako SF serio, a na SF antropologiczną, w której się na to oczy przymyka za płytkie jedno i drugie.

Serio? Dla Ciebie Avatar z pofarbowanymi aktorami biegającymi po lesie to by było praktycznie to samo? Jak dla mnie, to byłby totalnie wyśmiany gniot i klapa finansowa, a nie zabierająca ludzi na inną planetę przygoda w 3D. Obcy z ME jak w Treku? Aktor z doczepionym nosem, a inny anatomicznie humanoidalny obcy, to to samo? Czyli gdyby Xenomorpha grał aktor z doczepionymi pazurkami, pomalowany czarną farbą, to byłoby to praktycznie to samo?

Naprawdę nie rozumiem jak można tak olewająco traktować wizualny aspekt filmowego SF. Jak można nie docenić choćby najmniejsze próby odczłowieczenia humanoidalnych obcych? Jak można nie doceniać próby stworzenia ciekawego, obcego środowiska? Jak można nie dostrzegać jak takie różnice wpływają na cały odbiór takiego filmu, czy serialu?

Nie liczy się tylko fabuła w filmowym SF, bo tam historie opowiada się przez obraz i dźwięk.. A czasy, gdy słabe możliwości kina (brak CGI i takie tam) dawały wyrozumiałość w tym temacie się kończą i dziś mogę już WYMAGAĆ od twórców przyłożenia się do spraw audio-wizualnych. Kreowanie realistycznego świata w produkcjach SF, nadążającego za prawdziwym rozwojem ludzkiej cywilizacji, to fundamentalny element SF. Jak ktoś chce sobie robić to co mu się podoba, tworzyć jakiś oderwany od choćby cienia realizmu i jakichś teorii czy hipotez naukowych świat SF, to niech sobie robi fantasy albo space opere.

I ja Avatara, który wykorzystując na maksimum możliwości dzisiejszej kinematografii stara się stworzyć obcy świat, z obcym środowiskiem, z tamtejszą humanoidalną inteligentną rasą, która nie mógłby być zagrana przez aktorów w kostiumach, ponieważ anatomiczne różnice są zbyt duże, bardzo doceniam. Cieszy mnie takie coś i wpływa na moją ocenę całego filmu.

Sorry, ale nawet jakby Renegades miało jakąś głęboką historie (w co wątpię), to i tak koleś z rekinim nosem, czy uwalona farbą "aktorka" w 2014 roku ich kompromituje. Chyba, że robią to tak dla zabawy, jako fanprodukcję, wtedy można im pewne rzeczy wybaczyć, bo się zbyt poważnie czegoś takiego nie traktuję,
Q__
Moderator
#62 - Wysłana: 8 Maj 2014 18:55:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Serio? Dla Ciebie Avatar z pofarbowanymi aktorami biegającymi po lesie to by było praktycznie to samo? Jak dla mnie, to byłby totalnie wyśmiany gniot i klapa finansowa, a nie zabierająca ludzi na inną planetę przygoda w 3D. Obcy z ME jak w Treku? Aktor z doczepionym nosem, a inny anatomicznie humanoidalny obcy, to to samo? Czyli gdyby Xenomorpha grał aktor z doczepionymi pazurkami, pomalowany czarną farbą, to byłoby to praktycznie to samo?

Poczekaj... Na'vi to są obrobione komputerowo ludziki wpisujące się w stereotyp szlachetnego dzikusa, to był oklepany kicz już w latach '30. Xenomorph to także jest oklepany kicz pochodzący z podobnej ery (Bug-Eyed-Monster-without-eyes można rzec) - tak, rozumiem dlaczego "Test pilota Pirxa" wygrał na scenariusze - ale jest to także dzieło sztuki (a nawet Sztuki) Gigera, w efekcie czego szmirowate monstrum z kiszek rodem staje się wieloznacznym symbolem. Mieszkańcy Pandora Moon nie doznali takiego artystycznego odkupienia...

Mav:
Naprawdę nie rozumiem jak można tak olewająca traktować wizualny aspekt filmowego SF. Jak można nie docenić choćby najmniejsze próby odczłowieczenia humanoidalnych obcych? Jak można nie doceniać próby stworzenia ciekawego, obcego środowiska? Jak można nie dostrzegać jak takie różnice wpływają na cały odbiór takiego filmu, czy serialu?

Ależ doceniam to w Avatarze nawet bardziej niż myślisz, mimo całej estetyki diody LED, mimo podobieństwa tamtejszych form życia do ziemskich. Film Camerona był tu pierwszy* i sądzę, że będzie mu to pamiętane nawet jeśli - oby - powstaną kolejne, bardziej udane próby tego typu. Gorzej, że Na'vi to rozkładają nadmiarem człekopodobności.

* choć ścisłe prekursorstwo należy się raczej opowieści o planecie Darwin IV

(BTW. może oficjalnie przypomnę, że zasadniczo lubię Avatar i choć jest w nim co krytykować, dostrzegam też sporo zalet tej produkcji. Dostrzegam ich dość, b nie żałować czasu spędzonego na oglądaniu tegoż filmu i dyskusjach o nim. Nawet jeśli jak na Camerona jest to tąpnięcie*.)

* bo sam Lem uważał go w SF za drugiego po Kubricku...

Mav:
Kreowanie realistycznego świata w produkcjach SF, nadążającego za prawdziwym rozwojem ludzkiej cywilizacji, to fundamentalny element SF. Jak ktoś chce sobie robić to co mu się podoba, tworzyć jakieś oderwany od choćby cienia realizmu i jakiś teorii czy hipotez naukowych świat SF, to niech sobie robi fantasy albo space opere.

Jasne . Przy czym Avatar nie jest tu bez zarzutu. To są te same okolice co Trek w lepszym - acz nie najlepszym - wydaniu z dawniejszych czasów.

(Aczkolwiek: połącz najmocniejsze cechy TMP, założeń AND i w/w filmu Camerona, a dostaniesz to czego i ja bym oczekiwał od Treka.)

Mav:
Sorry, ale nawet jakby Renegades miało jakąś głęboką historie (w co wątpię), to i tak koleś z rekinim nosem, czy uwalona farbą "aktorka" w 2014 roku ich kompromitują.

Zgoda... Tylko tu wychodzi casus ST, którego konwencja zrosła się już na dobre chyba w świadomości ogółu z takimi bzdurstwami. Widać to choćby po wyglądzie Klingonów i Romulan u JJa - jest mniej humanoidalnie niż w TOS, ale bardziej niż w TNG.
Mav
Użytkownik
#63 - Wysłana: 8 Maj 2014 21:00:38 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
(BTW. może oficjalnie przypomnę, że zasadniczo lubię Avatar i choć jest w nim co krytykować, dostrzegam też sporo zalet tej produkcji. Dostrzegam ich dość, b nie żałować czasu spędzonego na oglądaniu tegoż filmu i dyskusjach o nim. Nawet jeśli jak na Camerona jest to tąpnięcie*.)

Ja oceniam Avatara głównie przez pryzmat efektownej kinowej przygody. Przez 3D, które ralistycznie odwzorowuje widzenie głębi, na nowo odkryłem radość z kina Już myślałem, że tak przeżywać filmów jak za młodego już nigdy nie będę, a jednak. 3 pełne radości wizyty w IMAX

W domu, na malym ekranie, bez 3D, z Avatara zostaje Venture Star, mechy, Quaritch i kilka widoków Pandory.

Q__:
Zgoda... Tylko tu wychodzi casus ST, którego konwencja zrosła się już na dobre chyba w świadomości ogółu z takimi bzdurstwami. Widać to choćby po wyglądzie Klingonów i Romulan u JJa - jest mniej humanoidalnie niż w TOS, ale bardziej niż w TNG.

No to skoro Trek nie chce iść naprzód, to może czas przekwalifikować go z SF na space opere? To chyba jedyne sensowne rozwiązanie.
Q__
Moderator
#64 - Wysłana: 8 Maj 2014 21:33:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
z Avatara zostaje Venture Star, mechy, Quaritch i kilka widoków Pandory.

W sumie przy moim podejściu w każdych warunkach. Może z wyjątkiem Quaritcha - jak go poskrobać sztampa wychodzi...

Mav:
No to skoro Trek nie chce iść naprzód, to może czas przekwalifikować go z SF na space opere? To chyba jedyne sensowne rozwiązanie.

No chyba jednak niezbyt, bo wtedy traci to co było jego sednem, a - jak sam napisałeś - staje się gorszą kopią SW...

(Avatar jest tu zresztą dobrym punktem odniesienia - tam też dostajemy dziwne pomieszanie SF z ambicjami ze starszym braciszkiem space opery - burroughsowskim planetary romance*.)

* którego ślady przetrwały i w Treku, zwł. w "Amok Time" i w wątku elaan..
Mav
Użytkownik
#65 - Wysłana: 9 Maj 2014 01:38:49 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Może z wyjątkiem Quaritcha - jak go poskrobać sztampa wychodzi...

Niby sztampowy do bólu, ale jednak Stephen Lang dał coś unikatowego tej postaci, uczynił ją ciekawą. Ale to tylko moje odczucia. Wiem, że dla wielu jest to zwykły, niewyróżniający się bad guy.

Q__:
No chyba jednak niezbyt, bo wtedy traci to co było jego sednem, a - jak sam napisałeś - staje się gorszą kopią SW...

Wóz albo przewóz. Z Treka od dobrych kilkunastu lat wyparowuje klimat SF, na rzecz space operowego. Lepiej się z tym pogodzić niż udawać, że nic się nie dzieje, i że Trek nadal jest w takim samym stopniu SF, jak kiedyś. Albo space opera, albo konkretny reboot.

Tak się składa, że 4 maja był dzień GW i z tej okazji w najnowszym odcinku "The Big Bang Theory" oglądają wszystkie części, co mnie zainspirowało do tego samego (ale nie w jeden dzień oczywiście). I pomimo, że GW od początku były w klimacie space opery, to jednak gdy do kin wchodziła pierwsza trylogia kolorowe laserowe bronie i takiego typu kosmiczne walki, i ten ogólny klimat, były uważane za pro-sf. Dowodem jest choćby użycie takiej broni przez Camerona w scenach wojny z maszynami w T2 (i własnie gdzieś tak na początku lat 90 przestało to być modne). Dziś taki styl jest odbierany jako dziecinada (wspomniany Cameron w Avatarze już nie używa takich laserowych klimatów) i moim zdaniem przyczyniło się to do tego, że nowa trylogia Gwiezdnych wojen jest wyraźnie bardziej nastawiona na młodszego widza.
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 9 Maj 2014 11:08:35
Odpowiedz 
Mav

Mav:
ale jednak Stephen Lang dał coś unikatowego tej postaci

Tak, komiksowy do bólu, ale coś w sobie ma. I te ślady pazurów dały mu swoisty... pazur. (Swoją drogą ciekawie by było dokładnie poznać okoliczności ich powstania.)

Mav:
to jednak gdy do kin wchodziła pierwsza trylogia kolorowe laserowe bronie i takiego typu kosmiczne walki, i ten ogólny klimat, były uważane za pro-sf.

Mało tego... Niektóre z technologii tak ukazanych stanowiły SF serio. Także filozofia Jedi stanowiła - jak pisałem - ilustrację prawdopodobnego, według Lucasa, kierunku ewolucji ziemskich religii.

Mav:
i moim zdaniem przyczyniło się to do tego, że nowa trylogia Gwiezdnych wojen jest wyraźnie bardziej nastawiona na młodszego widza

Z tą NT to mamy pewien paradoks. Z jednej strony jest nastoletnia aż do bólu, z drugiej... komentarz polityczny w niej zawarty jest dojrzalszy niż ten z trylogii starej.

Ponadto - o czym także pisałem - Obcych z NT kreowano konsultując się z biologami. W latach '70 tego nie było.
Mav
Użytkownik
#67 - Wysłana: 9 Maj 2014 12:41:25 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Tak, komiksowy do bólu, ale coś w sobie ma. I te ślady pazurów dały mu swoisty... pazur

Już na pierwszym wejściu tchnął życie w tą postać: https://www.youtube.com/watch?v=kyRR8chgqLE

Q__:
(Swoją drogą ciekawie by było dokładnie poznać okoliczności ich powstania.)

Akurat za tym chyba żadna ciekawa historia się nie kryję. Po prostu wyszedł w pierwszy dzień na patrol i go jakiś stworek drapnął

Q__:
Z tą NT to mamy pewien paradoks. Z jednej strony jest nastoletnia aż do bólu, z drugiej... komentarz polityczny w niej zawarty jest dojrzalszy niż ten z trylogii starej.

Tak, to jest ciekawe. Warte odnotowania jest to, że wprawdzie ukazuje totalitaryzm\imperializm jako zło, ale z tej demokratycznej Republiki też utopii nie robi. Jest korupcja, są układy, moc pieniądza i zgniła polityka.

Q__:
Ponadto - o czym także pisałem - Obcych z NT kreowano konsultując się z biologami. W latach '70 tego nie było.

Przy NT mieli CGI, więc mogli tworzyć coś bardziej skomplikowanego i stąd pewnie te konsultacje, żeby nie robić tylko jakichś przesadnych dziwactw.
Q__
Moderator
#68 - Wysłana: 9 Maj 2014 13:05:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Po prostu wyszedł w pierwszy dzień na patrol i go jakiś stworek drapnął

Kiedy zobacz... Quaritch pokazując swoje blizny mówi - popatrz, przyroda Pandory jest zła. Tymczasem, skoro wiemy już, że zła nie jest ciekawe się robi czym Quaritch sprowokował stworka i czy to co zrobił było złe i potem kłamał nt. zaistniałej sytuacji, czy może to co zrobił było złe, ale jak to komiksowy demon zła miał kłopot z oceną sytuacji (dajmy na to zachowywał się jak wandal w lesie czy zanieczyszczał przyrodę, ale uważał to za normalne zachowania), czy też nastąpiło klasyczne Kontaktowe nieporozumienie, jak to w SF.

(Prywatnie obstawiam wariant 2.)

Mav:
Warte odnotowania jest to, że wprawdzie ukazuje totalitaryzm\imperializm jako zło, ale z tej demokratycznej Republiki też utopii nie robi.

A postać Jar-Jara zyskuje fabularny sens. Choć tym bardziej są powody by nie darzyć jej sympatią...

Mav:
i stąd pewnie te konsultacje

Nie tylko. Towarzystwo z Mos Eisley i kolejne istoty z TESB stały się w zachodnich kręgach SF obiektem dość powszechnych kpin (krytykował je m.in. sam A.C. Clarke) stąd pewnie chęć uniknięcia tego na przyszłość...

Inna rzecz, że możliwości techniczne były wtedy - jak słusznie zauważyłeś - inne i, że Obcy z SW zyskiwali również apologetów (acz ciekawe jest, że mamy fanów Imperium, Rebelii, Jedi, Sithów, scoundrels, Mandalorian, a nic nie słyszałem o fanach poszczególnych gatunków... poza miłośnikami Twi'lekanek ofkors ).
Mav
Użytkownik
#69 - Wysłana: 9 Maj 2014 15:57:45 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Quaritch pokazując swoje blizny mówi - popatrz, przyroda Pandory jest zła. Tymczasem, skoro wiemy już, że zła nie jest ciekawe się robi czym Quaritch sprowokował stworka

Już na pierwszym wypadzie Sully jest zaatakowany przez wielkiego drapieżnika, który jest dość mocno zdeterminowany w ściganiu go. Potem jest sceną z tymi psowatymi w nocy. Zresztą Grace czy ktoś z jej ekipy mówi, że nie jest wstanie przeżyć sam w dżungli. Także Pandora raczej bezpieczna nie jest i Quaritch mógł się zwyczajnie znaleźć w złym miejscu o niewłaściwym czasie.

Q__:
A postać Jar-Jara zyskuje fabularny sens. Choć tym bardziej są powody by nie darzyć jej sympatią...

W jakim sensie zyskuję? Jar Jara zawsze jakoś podświadomie wyrzucam z fabuły

Q__:
Nie tylko. Towarzystwo z Mos Eisley i kolejne istoty z TESB stały się w zachodnich kręgach SF obiektem dość powszechnych kpin

No faktycznie niektóre postacie są beznadziejne. Ale myślę, że ich taki głupkowaty, niepoważny wygląd to jeden z elementów tej komediowej części GW.
Q__
Moderator
#70 - Wysłana: 9 Maj 2014 16:24:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Już na pierwszym wypadzie Sully jest zaatakowany przez wielkiego drapieżnika, który jest dość mocno zdeterminowany w ściganiu go.

Pytanie czy nie wynika to z tego, że Eywa postrzega ludzi jako agresorów... Za czym idzie pytanie kolejne czy postrzegała ich tak ledwo się zjawili, czy dopiero odkąd zauważyła, że są "niekompatybilni" i - przede wszystkim? - poczynają sobie, jak poczynają.

Mav:
Także Pandora raczej bezpieczna nie jest

Zaraz... Przecież jest harmonijna, bo stanowi jedność...

(Tu zresztą pojawia się kwestia jak w takim ekosystemie rozwiązana została kwestia drapieżnictwa?)

Mav:
Quaritch mógł się zwyczajnie znaleźć w złym miejscu o niewłaściwym czasie.

To też jest możliwe.

Mav:
W jakim sensie zyskuję?

Pisałem o tym:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=1&topic=3120&page=2#msg255082
Dwa razy:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=158&page=43#msg196095


Mav:
No faktycznie niektóre postacie są beznadziejne. Ale myślę, że ich taki głupkowaty, niepoważny wygląd to jeden z elementów tej komediowej części GW.

Tylko, że TESB akurat jest b. serio, a beznadziejne postacie mamy i w częściach konsultowanych już z biologami (przy czym jest to często nie tyle kwestia ich designu, ile zachowania/sposobu animacji).
Mav
Użytkownik
#71 - Wysłana: 9 Maj 2014 19:19:42 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Pytanie czy nie wynika to z tego, że Eywa postrzega ludzi jako agresorów... Za czym idzie pytanie kolejne czy postrzegała ich tak ledwo się zjawili, czy dopiero odkąd zauważyła, że są "niekompatybilni" i - przede wszystkim? - poczynają sobie, jak poczynają.

Q__:
Zaraz... Przecież jest harmonijna, bo stanowi jedność...

(Tu zresztą pojawia się kwestia jak w takim ekosystemie rozwiązana została kwestia drapieżnictwa?)

Z filmu wygląda, że jest tam klasyczna drabinka pokarmowa. Są roślinożercy i drapieżniki, które polują. Jest tam ta sieć i tajemniczy byt zwany Eywa, który miał wpływ na mobilizacje zwierząt przeciwko ludziom, ale to nie zmienia faktu, że Quaritch mógł zwyczajnie zainteresować głodnego drapieżnika. Może Cameron w następnych częściach wyjaśni coś więcej na temat świadomości planety i jej wpływu na żyjące organizmy.

Swoją drogą dziwi mnie zachowanie Camerona, który oszalał na punkcie Avatara i myśli, że stworzył coś niesamowitego. Owszem, ciekawa ta Pandora, ale bez przesady - świecąca dżungla, zamieszkana przez niebieskich Indian. Jako pokaz możliwości 3D, Avatar był świetny, ale żeby od razu się podniecać, że to jakiś super wykreowany świat SF z niesamowitą historią? Wolałbym, żeby się zajął porzuconym na rzecz Avatara "Battle Angel".

Q__:
Pisałem o tym:

Obejrzałem NT kilka dni temu, ale nie kojarzę, co takiego Jar Jar narobił w tej polityce... To musiał być jakiś mini wątek albo ja tak na Jar Jara uwagi nie zwracam, że mnie nie interesowało, co on robi w tej drugiej części (bo rozumiem, że to o nią chodzi?).

Q__:
przy czym jest to często nie tyle kwestia ich designu, ile zachowania/sposobu animacji).

Strasznie to irytuje w początkowej scenie Zemsty Sithów, gdzie trwa walka o Coruscant. Jest fajna akcja, ale wchodzą te droidy przypominające Cylonów i gadają jakieś bzdury typu: głupi droid, nie zawracaj sobie tym głowy itd. Tak samo te droidy Federacji Handlowej, też rzucają jakieś dziwne teksty w stylu "o jej, zaraz winda w nas uderzy". Jakieś złośliwe kopnięcie R2 itd. Tak samo ta podmiana głowy C-3PO. Najwyraźniej ma być zabawie, ale średnio to wychodzi.
Q__
Moderator
#72 - Wysłana: 9 Maj 2014 20:13:21
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Z filmu wygląda, że jest tam klasyczna drabinka pokarmowa. Są roślinożercy i drapieżniki, które polują. Jest tam ta sieć i tajemniczy byt zwany Eywa, który miał wpływ na mobilizacje zwierząt przeciwko ludziom, ale to nie zmienia faktu, że Quaritch mógł zwyczajnie zainteresować głodnego drapieżnika. Może Cameron w następnych częściach wyjaśni coś więcej na temat świadomości planety i jej wpływu na żyjące organizmy.

Teoretycznie tak, a z drugiej strony odkąd zaistniała tam sieć (pytanie: jak do tego doszło? czy w ramach tradycyjnego neodarwinizmu jest to możliwe? oraz drugie: KIEDY to nastąpiło?) czy istnieje tam nadal polowanie czy też ofiara drapieżnika dobrowolnie się np. poświęca będąc jednocześnie włączona w sieć, by jej wspomnienia przetrwały?
Skoro Cameron poszedł w detale choć nawet najwięksi (Lem, Clarke) woleli się często wykręcić zgrabnym uogólnieniem, may prawo oczekiwać odpowiedzi jak to wszystko funkcjonuje.

Mav:
Swoją drogą dziwi mnie zachowanie Camerona, który oszalał na punkcie Avatara i myśli, że stworzył coś niesamowitego. Owszem, ciekawa ta Pandora, ale bez przesady - świecąca dżungla, zamieszkana przez niebieskich Indian.

Tak to bywa z "przenoszonymi" młodzieńczymi marzeniami (vide "Hook" Spielberga czy "Piraci" Polańskiego, choć nawet lubię te filmy), że bardziej ekscytują twórcę niż widza.

Mav:
Obejrzałem NT kilka dni temu, ale nie kojarzę, co takiego Jar Jar narobił w tej polityce...

Ano odegrał niewielką, ale kluczowa rolę... Objął przy boku Padmé takie oto stanowisko:
http://starwars.wikia.com/wiki/Associate_Planetary _Representative
I zastępując ją w Senacie był tym, który przedłożył projekt ustawy dającej kanclerzowi pełnię władzy (co oznaczało de facto nastanie Imperium; de iure miało to miejsce trochę później). Oczywiście zrobił to z głupoty, zmanipulowany przez Palpatine'a, ale chodzi właśnie o pokazanie destrukcyjnego wpływu głupoty polityków.

Mav:
Jest fajna akcja, ale wchodzą te droidy przypominające Cylonów i gadają jakieś bzdury typu: głupi droid, nie zawracaj sobie tym głowy itd. Tak samo te droidy Federacji Handlowej, też rzucają jakieś dziwne teksty w stylu "o jej, zaraz winda w nas uderzy". Jakieś złośliwe kopnięcie R2 itd. Tak samo ta podmiana głowy C-3PO. Najwyraźniej ma być zabawie, ale średnio to wychodzi.

To akurat roboty, ale z Obcymi bywa podobny kłopot. Co z tego, że nad Sebulbą napracowali się fachowcy od ewolucji, skoro użyty zostaje jako tragikomiczny villain w sam raz do straszenia najmłodszej widowni.
Mav
Użytkownik
#73 - Wysłana: 9 Maj 2014 22:18:11
Odpowiedz 
Q__:
Teoretycznie tak, a z drugiej strony odkąd zaistniała tam sieć (pytanie: jak do tego doszło? czy w ramach tradycyjnego neodarwinizmu jest to możliwe? oraz drugie: KIEDY to nastąpiło?) czy istnieje tam nadal polowanie czy też ofiara drapieżnika dobrowolnie się np. poświęca będąc jednocześnie włączona w sieć, by jej wspomnienia przetrwały?

Jakoś się nigdy nad tym nie zastanawiałem, byłem oszołomiony tą efektowną przygodą w 3D i na tym sie skupiałem. Jedynie po czasie przyjażałem sie Venture Star. Taki jest klmat Avatara, raczej nie skłania do głębszych przemyśleń.

Q__:
Ano odegrał niewielką, ale kluczowa rolę...

Pytanie, czy to było zamierzone? Czy może wyszło przypadkiem? I czy ktoś inny na jego miejscu też by czasem nie uległ manipulacji lub naciskom?

Q__:
tragikomiczny villain w sam raz do straszenia najmłodszej widowni.

To samo jest z droidami Federacji, są strasznie zabawkowe. Jedynie te kulające są ok.
Q__
Moderator
#74 - Wysłana: 9 Maj 2014 22:32:02
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Taki jest klmat Avatara, raczej nie skłania do głębszych przemyśleń.

Hmm... Niby Cameron wsadził tam trochę wątków naukowych (na Venture Star się to nie kończy), politycznych, lightowo-filozoficznych... Na poziomie zbliżonym do dawnych Treków.

(Inna sprawa, że ja nigdy nie umiem wyłączać myślenia. Defekt taki.)


Mav:
Pytanie, czy to było zamierzone? Czy może wyszło przypadkiem?

Zdaje się, że to było celowo wymyślone przez Lucasa.

Mav:
I czy ktoś inny na jego miejscu też by czasem nie uległ manipulacji lub naciskom?

Rzecz w tym, że jemu wystarczyło 5 min. rozmowy z Palpatine'm.

Mav:
To samo jest z droidami Federacji, są strasznie zabawkowe.

I w sumie aż za sympatyczne na tych złych.

Mav:
Jedynie te kulające są ok.

Wspominane droideki.
Mav
Użytkownik
#75 - Wysłana: 9 Maj 2014 22:57:09
Odpowiedz 
Q__:
Hmm... Niby Cameron wsadził tam trochę wątków naukowych (na Venture Star się to nie kończy), politycznych, lightowo-filozoficznych... Na poziomie zbliżonym do dawnych Treków.

No tak, ale jednak poza IMAX-em jakoś nie chciało mi się wracać do tego filmu.

Q__:
(Inna sprawa, że ja nigdy nie umiem wyłączać myślenia. Defekt taki.)

Ja także lubię analizować każdą sekundę filmu podczas seansu, ale jednak to 3D mnie totalnie pochłoneło i nastawiłem się na chłonięcie wydarzeń Myślałem, że to 3D to będą tanie, dziecinne zagrywki typu jakaś wystająca gałąź, czy jakiś obiekt co jakiś czas wpadający na widownie. A jednak 3D w Avatarze to realistyczne odwzorowanie głębi. Nigdy później nie spotkałem się z takim podejściem.

Into Darkness także nie poszło w realizm. Np. w Avatarze planety widziane z kosmosu nie były w 3D, bo człowiek widzi głębie tylko na określoną odległość (kilkadziesiąt metrów, jak dobrze pamiętam). Natomiast w ID były trójwymiarowe, tak samo okręty znajdujące się bardzo daleko. Strasznie mnie to irytowało.

Q__:
I w sumie aż za sympatyczne na tych złych.

Aż chwilami ich żal
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 10 Maj 2014 14:01:59
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Np. w Avatarze planety widziane z kosmosu nie były w 3D, bo człowiek widzi głębie tylko na określoną odległość (kilkadziesiąt metrów, jak dobrze pamiętam). Natomiast w ID były trójwymiarowe, tak samo okręty znajdujące się bardzo daleko. Strasznie mnie to irytowało.

Cóż... Cameron studiował fizykę, Abrams - sztukę...

Mav:
Aż chwilami ich żal

Ano... Z drugiej strony: czyż taka humanizacja pzeciwnika - nawet maszynowego - nie jest Trekowa?

ps. Wracając do tematu... Twórcy ST:R chwalą... technobełkot:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=7642275536 08640&set=a.514444175253647.122097.514118728619525
Czy to znaczy, że w ich produkcji należy spodziewać się szczególnie efektownego?
Mav
Użytkownik
#77 - Wysłana: 10 Maj 2014 14:38:04
Odpowiedz 
Q__:
Czy to znaczy, że w ich produkcji należy spodziewać się szczególnie efektownego?

Tylko że technobełkot to się sensownie udał tylko w TNG, bo pasował do klimatu serialu. W pozostałych Trekach, np. w przygodowym Voyagerze, to już było słabe, mało poważnie odbierane. Także wątpie, aby technobełkot pdniósł poziom Renegades. Raczej będzie to po prostu bełkot
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 10 Maj 2014 15:08:33
Odpowiedz 
Mav

Mav:
W pozostałych Trekach, np. w przygodowym Voyagerze, to już było słabe, mało poważnie odbierane.

Do czego mnie zmuszasz... Będę bronił VOY...

Po pierwsze... Technobełkot w VOY sam Lawrence Krauss uważa za najsolidniejszy naukowo w całym Treku (i podparł to mocnymi dowodami.

Po drugie... Fabuły w VOY często kuleją, realizacja pomysłów także. Ale same pomysły... Menosky odkąd wrócił do pracy przy ST władował do VOY kilka świetnych naukowych konceptów - godnych faceta związanego z MIT - tylko ich ekranowe wykorzystanie, nawet w "Blink of an Eye", zawodziło.
Mav
Użytkownik
#79 - Wysłana: 10 Maj 2014 15:50:47
Odpowiedz 
Q__:
Do czego mnie zmuszasz... Będę bronił VOY...

Po pierwsze... Technobełkot w VOY sam Lawrence Krauss uważa za najsolidniejszy naukowo w całym Treku (i podparł to mocnymi dowodami.

Spokojnie, nie musisz bronić Trochę żle mnie zrozumiałeś, ale to przez to, że nie dokładnie się wyraziłem. Nie krytykuję samego technobełkotu w VOY, tylko środowisko, w jakim się ten technobełkot znajduję. TNG to jednak klimaty filozoficzne, egzystencjalne rozważania itd. I tam ten technobełkot się dobrze wpisywał, nabierał wiarygodności i sensu. VOY ze swoim stylem action-adventure to już nie to samo. Partia szachów w filmie pornograficznym nie stworzy inteligentnej atmosfery

Jakikolwiek technobełkot w Rnegades utonie w morzu taniej tandety i fabularnej płytkości.
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 10 Maj 2014 16:39:51
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Partia szachów w filmie pornograficznym nie stworzy inteligentnej atmosfery

Z drugiej strony zdarzają się inteligentne filmy z ostrymi scenami seksu... Od Geneta do Triera:
http://en.wikipedia.org/wiki/Unsimulated_sex

Mav:
Jakikolwiek technobełkot w Rnegades utonie w morzu taniej tandety i fabularnej płytkości.

Tego na 100% nie wiemy... Znamy stronę wizualną, póki co. (Owszem, bohaterowie ubrani są tragicznie i zupełnie nie w stylu ST, owszem sceny akcji sugerują coś na kształt niskobudżetowej abramszczyzny, owszem jest villain, ale czy fabuła jest płytka i tandetna to jeszcze nie wiadomo.)
Mav
Użytkownik
#81 - Wysłana: 11 Maj 2014 00:42:52
Odpowiedz 
Q__:
Tego na 100% nie wiemy..

Na 100% nie. Na 99%
Q__
Moderator
#82 - Wysłana: 13 Maj 2014 13:51:05
Odpowiedz 
Ciekawostka od fluora. Adrienne Wilkinson (kapitan Singh z ST:R) w nowej roli:


TU się pojawiła:
http://www.imdb.com/video/demo_reel/vi696622361/
Mav
Użytkownik
#83 - Wysłana: 14 Maj 2014 14:51:48
Odpowiedz 
Dwie minuty z Renegades: https://www.youtube.com/watch?v=CvVS_5jYgJE

Wieje gniotem. Idiotyczna bójka i nieudolna próba stworzenia emocjonalnej rozmowy.
Q__
Moderator
#84 - Wysłana: 14 Maj 2014 15:14:30
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Wieje gniotem. Idiotyczna bójka i nieudolna próba stworzenia emocjonalnej rozmowy.

Eee... W ST V też była bójka, a dialog typowo Trekowy. No i Kardach kanoniczy - gada nawet gdy się bije. (Znaczy:w zachwyt nie popadłem, ale różnie jeszcze z tą produkcją może być.)

Jeśli miałbym się czepnąć, to scenografii*, oraz faktu, że Lexxa - choć skądinąd wiemy, ze potrafi skakać a'la Trinity - daje się w pewnym momencie obezwładnić przeciwnikowi. Na logikę - jeśli odziedziczyła sporo genów Khana - powinna gadającego Cardassianina przerzucić przez ramię. W końcu:
http://www.youtube.com/watch?v=7nKAWPIQVnI
A Abramsverse - do którego Russ wszak nawiązuje stylistycznie - jeszcze to wzmocniło:
http://www.youtube.com/watch?v=K6_7phpFb-c

* choć Rura Penthe wyglądała podobnie, czyli taki - widać - standard pozafederacyjnych więzień:
http://www.youtube.com/watch?v=Oc_jYAtfDis
http://www.youtube.com/watch?v=W66bSajPGtQ

ps. Dzięki za info, zrobimy z tego newsa.
Mav
Użytkownik
#85 - Wysłana: 14 Maj 2014 15:31:51
Odpowiedz 
Q__:
W ST V też była bójka, a dialog typowo Trekowy

ST V, no właśnie, nieszczęsna piątka Niech sobie będą bójki, ale ta jest jakaś słaba. Przypomina mi to:

https://www.youtube.com/watch?v=DYUyTcoe0qw

Czyli takie tanie efekciarstwo.

Q__:
a dialog typowo Trekowy

Hmmm... a słowo "suka", które tam pada? I ogólnie taki rynsztokowy klimat tam jest. Rozumiem, że scena w więzieniu, ale cały Renegades mam wrażenie celuję w takie wulgarne klimaty. Raczej nie tędy droga.

Q__:
ps. Dzięki za info, zrobimy z tego newsa

Zainteresowałem się tą produkcją odkąd się dowiedziałem, że mają telewizyjne ambicję
Q__
Moderator
#86 - Wysłana: 14 Maj 2014 15:35:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Przypomina mi to:

A to kanon przecie.

Mav:
Hmmm... a słowo "suka", które tam pada?

Dziedzictwo Abramsa i Orciego (z Kurtzmanem).

Inna sprawa, że jest to słówko solidnie umocowane w kanonie ekranowej SF:
http://www.youtube.com/watch?v=DnOIvn8hMS4

Mav:
ale cały Renegades mam wrażenie celuję w takie wulgarne klimaty. Raczej nie tędy droga.

Nie wiemy jeszcze czy celuje, ale jeśli owszem, to masz rację - nie tędy droga...
Mav
Użytkownik
#87 - Wysłana: 14 Maj 2014 15:47:40 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
A to kanon przecie

Raczej nazwałbym to voyageryzmami

Q__:
Dziedzictwo Abramsa i Orciego (z Kurtzmanem).

Tylko że tam te wolkańskie dzieci użyły wulgarnego słowa, aby obrazić matkę Spocka, co można jeszcze pozytywnie odebrać, jako scenę uświadamiająca, że takie zachowanie jest głupie i rasistowskie. A że mówią to dzieci, które często są takie czepialskie i wiele rzeczy jeszcze nie rozumieją, to właśnie działa to wychowawczo najbardziej na młodą widownie.

W Renegades mamy po prostu wymachującą nożem wredną kobietę, która używa wulgarnego słownictwa I do tego jest jeszcze główną bohaterką.
Q__
Moderator
#88 - Wysłana: 14 Maj 2014 15:54:18
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Raczej nazwałbym to voyageryzmami

No tak, w kanonie mamy Gorna.
http://www.youtube.com/watch?v=XJ-ATwRq5KY

Mav:
W Renegades mamy po prostu wymachującą nożem wredną kobietę, która używa wulgarnego słownictwa I do tego jest jeszcze główną bohaterką.

Widzę, że odbierasz ją jak Picard neoKirka.
Mav
Użytkownik
#89 - Wysłana: 14 Maj 2014 17:11:31
Odpowiedz 
Q__:
No tak, w kanonie mamy Gorna

Przecież to jest kultowa scena Ta z Voyagera przepadła w morzu zapomnienia

Q__:
Widzę, że odbierasz ją jak Picard neoKirka

Bez przesady, neoKirk nie mowi takich brzydkich wyrazów i nie straszy nożami (W sumie to ciekawe skąd miała w ogóle ten noż? Strażnicy coś nie przykładają sie do rboty. Ciekawe też, gdzie go chowa ). A poważnie mówiąc, Renegades wydaję mi się być abramsczyzną bez tej efektowności, a to właśnie ta widowiskowość uratowała Treki Abramsa.
Guauld
Użytkownik
#90 - Wysłana: 14 Maj 2014 17:16:43
Odpowiedz 
Mav:
Ta z Voyagera przepadła w morzu zapomnienia

Ja sobie dopiero teraz uświadomiłem, że tam Weyoun grał.

Mav:
uratowała Treki Abramsa

To chyba trochę zbyt duże słowo... Pozwoliły mu zarobić, ale ja nie łączyłbym tego.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  10  11  12  13  14  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek: Renegades

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!