USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Berman & Braga czy Abrams? Kto wierniejszy wizji Roddenberry'ego?
 Strona:  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 3 Cze 2012 02:57:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Temat flame'ogenny jak malo co, a chyba wart poruszenia.

Pytanie jak w tytule, proszę o wyważone, analityczne wypowiedzi (bez jechania na odpowiednio: VOY, ENT, filmy-z-Łysym, "jedenastkę" w wiadomym stylu*).

Moja prywatna odpowiedź? Ani on, ani oni. Stanowczo wolę R.H. Wolfe'a i J. Cawley'a.

ps. Rona Moore'a świadomie nie wymieniam, on sie nastawił na świadomą polemikę z roddenberry'owskim utopizmem.

* jako gospodarz topicu, proszę moderację (a wiec i siebie) o wycinanie pustosłownego hejterstwa, w kogo by nie uderzało...
Eviva
Użytkownik
#2 - Wysłana: 3 Cze 2012 08:20:49
Odpowiedz 
Wypowiem się jako pierwsza, do czego prawa nie mam, ale je sobie kaduczo uzurpuję.

Chociaż uważam, że duecik B&B to w porównaniu z Abramsem królowie dobrego smaku i wyczucia wizji, to jakbym miała polecić Treka komuś bardzo młodemu, niestety zaczęłabym od Abramsa. Co by nie mówić, utrafił on w gust młodzieży, a dopiero dzieciaki zainteresowane tematem mogą chcieć zobaczyć "od czego też to się zaczęło".
Mocno podejrzewam, ze bez abramsowej zagryzki żaden z moich pacjentów nie strawiłby TOSa, ani nawet TNG, o innych arcydziełach już nie wspominając.
Alucard87
Użytkownik
#3 - Wysłana: 3 Cze 2012 08:48:33
Odpowiedz 
Mnie też się wydaje, że przy wszystkich zarzutach, jakie można wystawić B&B (Voyageryzmy, pełen odjazd przy ENT itp.), to jednak ich dzieła mają w sobie więcej Treka niż MTV Trek Abramsa.

Q__:
R.H. Wolfe

Za jego czasów nawet Andromeda miała z Trekiem więcej wspólnego.

Eviva
Z Tobą też się zgadzam. Stary Trek już jest... no właśnie, za stary i młodego widza ciężko przyciągnąć serialem bez HD/3D, wybuchów itd.
Toudi
Użytkownik
#4 - Wysłana: 3 Cze 2012 12:28:19
Odpowiedz 
Bez flame'u B&B byli wierniejsi wizji GR.

(w ogóle z nocnych rozmów robić temat...)
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 3 Cze 2012 12:40:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
(w ogóle z nocnych rozmów robić temat...)

I się wydało, że spiskujemy na GG.

A serio... Ja wiem czy wierniejsi? Zdaje mi się, że 3/4 dobrej roboty powodujacej, że niektóre ich produkcje były oglądalne odwalił za nich Menosky, znany z tego, że tworzył tzw. grand concepts już dla TNG. Odejmij Menosky'ego, co zostanie?

Picard w komentarzu na main site (tak, he's back ), wytoczył w końcu pierwszy poważny zarzut przeciw Abramsowi, po latach pustosłownego histeryzowania: zarzut, że bohaterowie Abramsa są brutalniejsi i wulgarniejsi (ergo: bardziej plebejscy) niż bohaterowie Roddenberry'ego. Trudno z tym polemizować, z drugiej strony jednak takie "odbrązawianie" UFP nie jest dziełem Abramsa, jest dziełem Bennetta - przypomnijmy sobie parę scenek z ST III, potem mamy pełnych uprzedzeń bohaterów głównych w ST VI ("szóstka" jest dobrym filmem, ale też pierwszym, wobec którego padały zarzuty spod znaku "to (już) nie jest Trek"), wreszcie bohaterowie DS9 pełni są ludzkich słabostek do przesady, a i popijać sobie lubią.
Z drugiej strony... ci pełni słabostek bohaterowie J.J.'a są kadetami. Spójrzmy na kapitanów: Robau, starszego Kirka, Pike'a - czy do nich ów zarzut pasuje?

Dalej... Roddenberry miał dar budowania zarysowanych grubą krechą, ale zapadających w pamięć postaci. Mamy coś takiego w TOS (cała główna trójka robi do dziś za ikony), mamy w TNG, mamy nawet w AND (za to chwaliłem Wolfe'a). DS9 podobnie jak jej mentalna następczyni - nBSG to inna para kaloszy, tam bohaterowie są mniej ikoniczni, ale równie - acz z innych powodów - zapamiętywalni). Teraz mamy VOY i ENT - u B&B postacie ani nie są zapamiętywalnymi ikonami jak u Roddenberry'ego, ani pełnymi słabostek lecz jakoś wartymi poznania ludźmi (i nie-ludźmi) jak u Moore'a. U B&B postacie po prostu są. Większość wątków dwu - jak dotąd - ostatnich serialowych Treków da się zamieniać uczestniczącymi w nich bohaterami bez szkody dla scenariusza. Spróbuj takiej sztuczki z bohaterami pozostałych w/w serii.
Dasz radę kazać Kirkowi zmagać się z międzykulturowym rozdarciem, Spockowi humanistycznie kwękać, a McCoy'owi radosnie zaliczać panienki? Spowodujesz, że Geordi szybko przejdzie z kobietą (żywą czy holograficzną) do rzeczy, a Riker zacznie w podobnej sytuacji potykać się o własne nogi? Sprawisz, że Picard będzie uczył się człowieczeństwa, a Data usiłowal być ojcem dla załogi? Zmienisz Troi w ciepłą mamuśkę, a Beverly w nadwrażliwą piękność? Uczynisz Tyra żywym nośnikiem federacyjnych wartości, Dylana zdroworozsądkowym cwaniakiem-z-zasadami, Harpera budzącym respekt twardzielem, a Bekę technologicznym geekiem o skrywanych morderczych instynktach?
Zrobisz z Sisko młodego romantyka konfrontującego swe wyobrażenia o dzikim pograniczu z rzeczywistością, a Bashira balansującym na granicy depresji, skłonnym do przemocy dowódcą? Dasz radę uczynić z Dax postać dojrzewającą do ideałów Federacji, a z Kiry - długowieczną istotę zmieniającą ciała jak rękawiczki? Uczynisz Adamę alkoholikiem zmagającym się z miłością do malo wartej żony, Baltara - znakomitym, wiecznie przemęczonym, dowódcą, Starbuck zrównoważoną przywódczynią wierną konstytucji martwej ojczyzny etc.?
A z bohaterami VOY i ENT da się dokonywać roszad, bo brak im prawie cech indywidualnych. Wyślij Kaśkę do sickbay, a Chakotay będzie dowodził w podobnym stylu... Nawet Doctor ma momenty, kiedy zapominamy, że jest hologramem. Mało który character tam works.
Już ekranowe pacynki Abramsa mają więcej indywidualności (np. Uhura), pomijając oczywiście nieszczęsnego Kirka-w-wydaniu-Pine'a.
Seybr
Użytkownik
#6 - Wysłana: 3 Cze 2012 13:21:08
Odpowiedz 
Alucard87:
Stary Trek już jest... no właśnie, za stary i młodego widza ciężko przyciągnąć serialem bez HD/3D, wybuchów itd.

i gołych bab.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 3 Cze 2012 13:22:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Seybr:
gołych bab.

Vide T'Pol, w sumie Seven tyż (bo na ubraną to ona w tym ubraniu nie wyglądała...).
mozg_kl2
Użytkownik
#8 - Wysłana: 3 Cze 2012 14:11:13
Odpowiedz 
Q__:
flame'ogenny

Oj bardzo jeszcze jak wróci Ci którzysą głusi na argumenty, to się zacznie. Pytanie premia, co rozumiesz przez wizję śp GR, bo używa się tego jako słowa otwieracza i worka, w którym można wsadzić wszystko. Jeśli podchodzić do mitycznej, wizji bardzo scholastycznie to można się zaczać czepiać już TNG (parz sprzeczności kanoniczne itp kwiatki). Inna sprawa, żę trekowi nieraz odejście od mitycznej wizji dobrze zrobiło, bo wpuszczono świeże powietrzne do bardzo długo nie wietrzonego magazynu pełnego starych materacy.

Toudi:
(w ogóle z nocnych rozmów robić temat...)

Ze mnato nikt w nocy nie gada.

Q__:
Picard w komentarzu na main site (tak, he's back ),

NIIIIIIIIIIIIIIIIE. Widać weekend na myślenie mu się skończył. Kitu o tym, że ma coś lepszego do roboty nie kupuje, bo jest starszy niż koło.

Q__:
Teraz mamy VOY i ENT - u B&B postacie ani nie są zapamiętywalnymi ikonami jak u Roddenberry'ego, ani pełnymi słabostek lecz jakoś wartymi poznania ludźmi (i nie-ludźmi) jak u Moore'a.

Mi tam entkowa załoga zapadła w pamięć. Każda z tych postaci jest ciekawa i ma swoją historię do opowiedzenia. Także nie mogę sięzgodzićz tego typu argumentacją, jaką prezentujesz.

Q__:
Spróbuj takiej sztuczki z bohaterami

Zapominasz o tym, że Picard miał wylecieć z mostka i jego stołek miał zając Riker.

Seybr:
i gołych bab.

Sceny łóżkowe były już w TNG.
Toudi
Użytkownik
#9 - Wysłana: 3 Cze 2012 14:21:39
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Ze mnato nikt w nocy nie gada.

W nocy prowadzi się najlepsze dyskusje, cisza spokój dookoła, nic nie rozprasza...
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 3 Cze 2012 14:30:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Oj bardzo jeszcze jak wróci Ci którzysą głusi na argumenty, to się zacznie.

Sie bedzie ciąć, najwyżej. (Nie bez niejakiej satysfakcji, jak mawia Terminus z Lem.pl...)

mozg_kl2:
Pytanie premia, co rozumiesz przez wizję śp GR, bo używa się tego jako słowa otwieracza i worka, w którym można wsadzić wszystko.

Powiem jak ta blodynka z dowcipu na temat definicji próżni: mam to w głowie, ale nie umiem tego nazwać.

mozg_kl2:
Jeśli podchodzić do mitycznej, wizji bardzo scholastycznie to można się zaczać czepiać już TNG

Owszem. Picard w "All Good Things..." jest już równie irytujący co ta rozbijajaca się wózkiem po pustyni pseudo-kapitańska kreatura z NEM*. "The First Duty" zestawione z "Chain of Command" czyni z Łysego mającego gębę pełną frazesów hipokrytę, etc.
Wynika to zresztą z tego, że z jednej strony mamy tam B&B u steru, z drugiej zaś Moore'a, który zaczyna delikatnie podgryzać roddenberry'owski utopizm, by sączyć swój ulubiony mrok. Już pod koniec TNG brak jednolitej koncepcji twórczej.

* to pojechałem po pikardyjsku, powinienem sam sobie posta wyciąć...

Zauważ przy tym jak wiele wynika tu z przyjętej przez danego twórcę koncepcji człowieczeństwa. Człowiek Roddenberry'ego jest niezłomnym herosem, który nawet jak mu Fedracja upadnie powie - "odbuduję, będzie z tym trochę roboty" (człowiek Meyera jest podobny, acz mniej pacyfistyczny i miewający chwile zwątpienia). Człowiek Moore'a jest udręczony i pełen paskudnych wad, ale pcha swój wózek do przodu, nawet gdy wydaje mu się to straceńczym trudem i zwykle wygrywa (za cenę paru grubszych świństw po drodze). Człowiek Abramsa stoi gdzieś w pół drogi między tymi wizjami. A człowiek Bermana i Bragi... ha, sam chciałbym wiedzieć...

mozg_kl2:
Inna sprawa, żę trekowi nieraz odejście od mitycznej wizji dobrze zrobiło, bo wpuszczono świeże powietrzne

Indeed, póki robiono to z głową. Zauważ, że na mroczne, kontynuujące ten nurt (Moore władował tam parę pomysłów opracowanych wcześniej na potrzeby jego wizji VOY), nBSG nie najeżdzam zasadniczo. To samo z AND, gdzie poszli na całość - Federację zawalili. DS9 też traktuję ambiwalentnie, nie powiesz, że tylko atakuję. Filmy Meyera? - wręcz chwalę.

mozg_kl2:
Ze mnato nikt w nocy nie gada.

GG mam w profilu, jakby co .

mozg_kl2:
Mi tam entkowa załoga zapadła w pamięć. Każda z tych postaci jest ciekawa i ma swoją historię do opowiedzenia. Także nie mogę sięzgodzićz tego typu argumentacją, jaką prezentujesz.

Rozwiń tę myśl. Możliwe, że mnie przekonasz?

mozg_kl2:
Zapominasz o tym, że Picard miał wylecieć z mostka i jego stołek miał zając Riker.

Ale czy byłby takim samym dowódcą, czy jednak "trochę" innym?

mozg_kl2:
Sceny łóżkowe były już w TNG.

Pytanie: czy były wetknięte równie na siłę?

ps. w trakcie wymiany zdań z Tobą doszedłem do wniosku, że może zamiast prostego, versusowego wręcz, przeciwstawienia lepsza (także z tej przyczyny, że mniej konfliktogenna) będzie dyskusja o tym co epigoni robili z dziedzictwem Roddenberry'ego i jak się do niego ustosunkowywali (wtedy można swobodnie rozmawiać tu i na temat Moore'a, Wolfe'a, Menosky'ego, Cawley'a, Straczynskiego, Whedona etc.).
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#11 - Wysłana: 3 Cze 2012 17:35:55 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Q__:
Vide T'Pol, w sumie Seven tyż (bo na ubraną to ona w tym ubraniu nie wyglądała..

a co takiego pokazała T`Pol? Nie lubię bezsensownej i wciskanej na silę goliźnie, ale bierzmy pod uwagę, że doszło do Pierwszego Kontaktu w aspekcie fizyczności.

co pokazała, pół piersi i plecy ...matko, to już akcja łóżkowa Sato i Archera.

Gwiezdne Wrota w pierwszym odcinku (1997) pojechały dalej niż Trek (od TOSu do Abramsa).

Ja pamiętam jak Troi szalała w wyzywającym wdzianku. Był taki odcinek, kiedy Troi miała problemy ze sobą, i zaprosiła do siebie pierwszego lepszego. Jaki wtedy miała strój.

mozg_kl2:
Mi tam entkowa załoga zapadła w pamięć. Każda z tych postaci jest ciekawa i ma swoją historię do opowiedzenia. Także nie mogę sięzgodzićz tego typu argumentacją, jaką prezentujesz.

myślałem , że tylko ja mam pewny sentyment do ENT

a co do porównania to mimo tego co panowie B&B zrobili z ENTkiem do wole ich od Abramsa.
Toudi
Użytkownik
#12 - Wysłana: 3 Cze 2012 18:08:22
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ:
Gwiezdne Wrota w pierwszym odcinku (1997) pojechały dalej niż Trek (od TOSu do Abramsa).

Oj tak i dopadły ich za to sidła cenzury...

Ale nie rozumiem czemu przytaczanie nagości uważacie za minus? No dobra sam parę razy przy 7z9 miałem wrażenie, że przesadzają z obcisłością stroju. Ale ogólnie w ST nagość i seks jest podawana z umiarem. Nawet w ST11.

Poza tym, nie przesadzajmy, nie jesteśmy dziećmi. Trochę seksapilu nie zaszkodzi. A daleko tym produkcją do Spartacusa, True Blood, Californication (choć to może zły przykład) czy choćby najłagodniejsze w tej kategorii Rome.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#13 - Wysłana: 3 Cze 2012 18:15:23 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Ale nie rozumiem czemu przytaczanie nagości uważacie za minus? No dobra sam parę razy przy 7z9 miałem wrażenie, że przesadzają z obcisłością stroju. Ale ogólnie w ST nagość i seks jest podawana z umiarem. Nawet w ST11.

tutaj chodzi o sposób w jakim jest pokazywana oraz czym ona ma się do całości odcinka, filmu. Czy jest zapchaj dziurą, czy integralną częścią produkcji

Toudi:
Poza tym, nie przesadzajmy, nie jesteśmy dziećmi. Trochę seksapilu nie zaszkodzi

Trochę.

Toudi:
A daleko tym produkcją do Spartacusa, True Blood, Californication (

oj Volkanki w takiego rodzaju produkcjach szalały by. Ale można by zrobić serial na wzór Californication, z Kirkiem w roli głównej

Toudi:
7z9 miałem wrażenie, że przesadzają z obcisłością stroju.

a Troi ze swoimi pięknymi krągłościami?
ortkaj
Użytkownik
#14 - Wysłana: 3 Cze 2012 18:47:32
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Już w TOS- ie co jakiś czas musiała się pojawić jakaś kobieca postać w tiulu odsłaniającym kształty. Sporo odcinków miało w sobie erotyczny podtekst (liczne uczty na kształt stereotypowych rzymskich orgietek czy przyjęcia rodem z tysiąca i jedej nocy). Wizja - niech trwa wiecznie - Roddenberry'ego - to kobiety z jednej strony nowoczesne ale z drugiej strony IMHO kobiece. Sposób wykorzystania tego przesłania oczywiście zależy reżysera. Najgorzej będzie jak przesłanie będzie wyrażone li tylko w formie odsłaniania.
NEC
Użytkownik
#15 - Wysłana: 3 Cze 2012 18:50:32
Odpowiedz 
Temat wałkowany na wszelkie możliwe sposoby, coś jak zombie. Poruszany przy okazji każdego możliwego tematu. Powiem tylko jedno o ile DS9 jest w miarę dobry, VOY idzie strawić to ENT to jakaś jedna wielka pomyłka. Sama czołówka odstrasza jakby to miał być kolejny odcinek "Niewolnicy Izaury". Już bardziej trekowe są "animated series". Tam dopiero rozminęli się z wizja. O błędach nie bedę pisał bo było o tym, to jeden wielki burak, który pogrzebał całą serie a teraz dobijają go kinowe filmy.
Eviva
Użytkownik
#16 - Wysłana: 3 Cze 2012 18:57:13 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Nieboszczyk Roddenberry pokazał, ile tylko mógł, a nawet dużo więcej, jeśli wziąć pod uwagę czasy. Gdyby to miało iść wykładniczo, już w DS9 wszyscy lataliby nago. Jednak o to chodzi, że w Treku... raczej nie o to chodzi

Trekowe przesłanie jest raczej typu "niech się wstydzi ten kto widzi". Płeć jest rzeczą normalną, przypisaną nam od urodzenia, które zresztą jest bezpośrtednim następstwem uprawiania seksu.

Sexapeeal też jest naturalny i cała reszta również. To część życia - część, nie całe życie - i jako taką trzeba ją traktować. Nie ma nic zdrożnego w kobiecym ciele (szczególnie w ciele T'Pol i Seven - mniam), tak samo jak nie widzę nic złego z półnagości Kirka czy Bakuli. Rzecz jasna orgia na pokładzie byłaby nie tylko przesadą, ale również sceną nielogiczną, ale że seks jako taki miał miejsce, to wiemy. Co więc złego w migawce z gołych pośladków czy jednym cycku?

Inaczej mówiąc: gdy jakiś zoofil podnieca się oglądaniem programu na Anbimal Planet, czy to powód, by oznaczyć to dzieło jako "dozwolone od lat osiemnastu"?
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#17 - Wysłana: 3 Cze 2012 18:57:37 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
ortkaj

dotrzeć tam dokąd nie dotarł jeszcze żaden człowiek .... pasuje do każdego aspektu poruszanego przezTreka

Eviva:
zecz jasna orgia na pokładzie byłaby nie tylko przesadą,

niekoniecznie. Wszystko zależy od sposobu ukazania tego na ekranie. Coś na wzór oczów szeroko zamkniętych - Kubricka

Denobulanie w roli głównej oczywiście..
ortkaj
Użytkownik
#18 - Wysłana: 3 Cze 2012 19:04:42
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
FederacyjneMSZ:
dotrzeć tam dokąd nie dotarł jeszcze żaden człowiek .... pasuje do każdego aspektu poruszanego przezTreka

ważne w treku jest też rozwiązanie problemu: jeżeli nie było tam człowieka to kto był tam wcześniej
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 3 Cze 2012 20:49:23
Odpowiedz 
Dobra, wracając do podstaw tematu, ale pozostając prze pokazywaniu zauważmy, że kiedy nieboszczyk Roddenberry poruszał pewne tematy, to było w tym trochę grania pod publiczkę (TOS musiał być kręcony tak, by masowy widz go kupił), ale i sporo przemycania pewnej wizji świata, czy ideologii (przy której ocenianiu się nie zatrzymam, by nie politykować).

U epigonów jest to już tylko gra pod publiczkę, która jeśli budzi jakiekolwiek kontrowersje, to w trekowym betonie wolącym w ST widzieć inne walory niż goły zadek.

Tak to kontekst umie zmienić b. wiele.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#20 - Wysłana: 3 Cze 2012 20:52:41
Odpowiedz 
Q__

Q__:
wolącym w ST widzieć inne walory niż goły zadek.

zaczęło się od pierwszego pocałunku między rasowego.

Q__:
TOS musiał być kręcony tak, by masowy widz go kupił)

aż się boje co musi być w nowym serialu by "masowy widz" to kupił
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 3 Cze 2012 21:02:41
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
zaczęło się od pierwszego pocałunku między rasowego.

Który jednak slużył głównie przełamaniu społecznego tabu, erotyzmu w nim za grosz nie było, jako, że - jak zapewne pamiętasz - Kirk i Uhura działali tam pod wpływem nieprzyjaznych Obcych i nie amory były im w głowie.

Widok ludzi zmuszanych do czegoś wbrew swej woli dla normalnego widza nie jest raczej podniecający...

No, ale mieliśmy gadać o różnicach między epigonami, a nie o tym, że - by oglądalność była lepsza - faszerowali swe produkcje golizną, bo tu akurat B&B i Abrams czynili identycznie.
Eviva
Użytkownik
#22 - Wysłana: 3 Cze 2012 21:04:18
Odpowiedz 
Jeden goły zadek, pokazany migawkowo raz na cały serial (cztery sezony), no nteż mi faszerowanie! A u Abramsa ta golizna była dość ubrana....
mozg_kl2
Użytkownik
#23 - Wysłana: 3 Cze 2012 21:07:42
Odpowiedz 
Toudi:
W nocy prowadzi się najlepsze dyskusje, cisza spokój dookoła, nic nie rozprasza...

Wiem coś o tym. ile ja nocy nie przespałem rozmawiając z kumplami czy kolezankami to moje.

Q__:
Powiem jak ta blodynka z dowcipu na temat definicji próżni: mam to w głowie, ale nie umiem tego nazwać.

Wiesz, że to nie ułątwia sprawy.

Q__:
GG mam w profilu, jakby co .

ja to wole z Toudim. przestałbym mu zaściecać bloga. Ale gg nie mam.

Q__:
Rozwiń tę myśl. Możliwe, że mnie przekonasz?

I try. Mamy Archera syna ziemskiego naukowca, któy musi udźwignąc cieżar nazwiska ojca, co wcale nie jest łatwe. T'Pol wolkan wsadzony od początku by przeszkadzać i nadzorować załogę enterprise, z czasem przełamuje się i staje po strone dzielnej załogi, sprzeciwajac sie choćby swojemu mentorowi Sovalowi; wymaga sporej odwagi. Najsłabsza postać to pokładowy lekarze, najmniej rozwijany. Tucker klasyczny archetyp inzyniera okrętowego;schemat z którego nie wyskakiwał żadnen trek;jednak ciężko nie dażyć go wielką sympatia. No i Reed- członek rodzinny z tradycjami, podobnie jak archer presja pokoleń i koniecznośc dorównania przodkom. Załoga moim zdaniem jest wyjątkowo barwna, i u każdego można znaleść coś co przyczyni się to sympati/antypatii do tej postaci.

Q__:
Ale czy byłby takim samym dowódcą, czy jednak "trochę" innym?

Zbliżonym. Jednak udowania to, że nie ma osoby nie do zastąpienia w czasach TNG.

Q__:
Pytanie: czy były wetknięte równie na siłę?

Kiedy mi te sceny zawadą, ani ością w gardle nie stały. Ludzka seksualność jest czymś stale obecnym w naszym życiu. Była w nim 100 lat temu, jest dziś i będzie za 100 lat. Trek, jeśli chce być realistyczny nie może omijać tej sfery ludzkiej egzystencji. Zresztą każda tego typu scena w treku była sprzedana z wyjątkowym smakiem. Daleko jej do taniego pornola z 2 sezonu GoT.

FederacyjneMSZ:
myślałem , że tylko ja mam pewny sentyment do ENT

Ja tam jestem hard nerdem entkowym. Szalone jak na kogoś kto wychował się na TNG.

Toudi:
Trochę seksapilu nie zaszkodzi.

Wszystko to kwestia, umiejętnego sprzedania tematu. "Polecam" 2 sezon Got tam to podano wyjątkowo nie strawnie.

ortkaj:
Już w TOS- ie co jakiś czas musiała się pojawić jakaś kobieca postać w tiulu odsłaniającym kształty.

Tu się pojawia innym problem. TOS niby jest taki postępowy (pierwszy pocałunek pomiedzy białym a czarnym), a z drugiej strony marginalizuje i uprzedmiotawia kobiety, sprowadzajac się do cytując klasyka "kelnerek na bankiecie męzczyżn". Kobiety są sekretarkami, noszą pisma, wszystko to w wyjątkowo kusych kieckach.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#24 - Wysłana: 3 Cze 2012 21:47:46 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Ja tam jestem hard nerdem entkowym. Szalone jak na kogoś kto wychował się na TNG.

to jednak znajdzie się przynajmniej jeden aspekt, w którym możemy mieć podobne zdanie.

Ja też się wychowałem na TNG. Jak AXN w 2008 roku pościło TNG to wróciły stare dobre czasy. Jednak zrażony opinamy nie oglądałem ENTka. Ale jak raz się skusiłem, to wciągnęło na dobre.

mozg_kl2:
Najsłabsza postać to pokładowy lekarze, najmniej rozwijany.

a jednak się nie zgodzę. Nowa rasa, i poznajemy jego życie, oraz jak musiał walczyć ze swoimi uprzedzeniami kiedy leczył członka rasy z którymi mieli na pieńku. Było parę odcinków w których odgrywał pierwszoplanową role.

Był takim pierwowzorem doradczyni Troi , każdy kto miał problem, to udawała się do Phloxa. On wiedział o wszystkim, bo każdy członek załogi przewijał się przez jego gabinet.

szczególnie widac to było przy T`Pol - pomoc w rozumieniu kultury ziemskiej, pomoc przy syndromie, przy podjęciu decyzji o zostaniu na statku który miał lecieć walczyć z Xindi, wiedział o romansie. I przede wszystkim akcja z Trelle, gdzie Phlox znowu w tajemnicy pomagał t`po

i ten jego charakterystyczny szczery uśmiech i tekst "optymism"
Toudi
Użytkownik
#25 - Wysłana: 3 Cze 2012 22:03:35
Odpowiedz 
mozg_kl2:
ja to wole z Toudim. przestałbym mu zaściecać bloga. Ale gg nie mam.

EEEEE (ale podpadnę Q...) po pierwsze, tak jak zaśmiecasz mi bloga, to proszę lub to częściej. po drugie tu mam większość namiarów kontaktowych podane i to nie tylko gg.

Chciałem coś dodać do tematu, ale nie mam nic do dodania.

FederacyjneMSZ:
a Troi ze swoimi pięknymi krągłościami?

Troi była seksowniejsza w mundurze, niż w tych piżamkach i sukienkach.
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 3 Cze 2012 22:32:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
I try. Mamy Archera syna ziemskiego naukowca, któy musi udźwignąc cieżar nazwiska ojca, co wcale nie jest łatwe. T'Pol wolkan wsadzony od początku by przeszkadzać i nadzorować załogę enterprise, z czasem przełamuje się i staje po strone dzielnej załogi, sprzeciwajac sie choćby swojemu mentorowi Sovalowi; wymaga sporej odwagi. Najsłabsza postać to pokładowy lekarze, najmniej rozwijany. Tucker klasyczny archetyp inzyniera okrętowego;schemat z którego nie wyskakiwał żadnen trek;jednak ciężko nie dażyć go wielką sympatia. No i Reed- członek rodzinny z tradycjami, podobnie jak archer presja pokoleń i koniecznośc dorównania przodkom. Załoga moim zdaniem jest wyjątkowo barwna, i u każdego można znaleść coś co przyczyni się to sympati/antypatii do tej postaci.

Zgoda, bohaterowie mają tak napisane biografie (podobnie zresztą ci z VOY mają całkiem ciekawe życiorysy), pytanie jednak na ile gra to na ekranie? Na ile widząc bohatera w działaniu wierzymy w jego - podany do wierzenia - życiorys i zestaw cech?

mozg_kl2:
Zbliżonym. Jednak udowania to, że nie ma osoby nie do zastąpienia w czasach TNG.

Niezupełnie. W TNG widzimy różne style dowódcze i różne osobowości (porównaj choćby Picarda z Jellico, a przyznać trzeba, że obaj są skuteczni i kompetentni). Nie wątpię, że Riker - choćby dzięki sympatii scenarzystów - bylby równie skutecznym dowódcą co Łysy. Twierdzę, jednak, że jego styl dowodzenia byłby trochę inny, co dało się odczuć w TBoBW, gdy zasiadał na kapitańskim fotelu.

mozg_kl2:
Kiedy mi te sceny zawadą, ani ością w gardle nie stały. Ludzka seksualność jest czymś stale obecnym w naszym życiu. Była w nim 100 lat temu, jest dziś i będzie za 100 lat. Trek, jeśli chce być realistyczny nie może omijać tej sfery ludzkiej egzystencji.

Zgoda, oczywiście, jednak mam wrażenie, że seks w Treku dodawany jest zwykle trochę na siłę (co ciekawe w wątku Daty i Tashy nie miałem takiego wrażenia). Nie przeszkadzała mi scena gejowskich pieszczot w NV (choć hetero ogląda się to dziwnie), ani sceny erotyczne w nBSG (nawet mało smaczne jak słynna "kopulacja Baltara ze stołem"), bo były istotne fabularnie (w pierwszym wypadku będąc częścią przełamywania tabu, w drugim skladając się na drapieżno-realistyczny, podszyty czasem gorzkim humorem, klimat serialu). W ENT, VOY i "jedenastce" zdały mi się fabularnie niekonieczne (acz np. pieprzny dialog abramsowych Kirka i Uhury uznałem za fabularnie uzasadniony).

mozg_kl2:
Tu się pojawia innym problem. TOS niby jest taki postępowy (pierwszy pocałunek pomiedzy białym a czarnym), a z drugiej strony marginalizuje i uprzedmiotawia kobiety, sprowadzajac się do cytując klasyka "kelnerek na bankiecie męzczyżn". Kobiety są sekretarkami, noszą pisma, wszystko to w wyjątkowo kusych kieckach.

Widać łatwiej jest uznać, że seksizm nie jest cacy, niż uwolnić się z niego w myśleniu. Podobny, acz dający inne objawy przypadek masz w powieściach Heinleina z lat '50, gdzie kobiety z jednej strony uzyskały już totalne równouprawnienie, z drugiej jednak traktowane bywają z iście wiktoriańską pruderyjną galanterią*.

BTW. kuse kiecki - o czym była kiedyś mowa - jak nie u nas, to w którejś z TrekSferowych prelek, uchodziły wówczas, co ciekawe, nie za symbol seksistowskiego uprzedmiotowienia, a wyzwolenia seksualnego, cóż... tempora mutantur...

* natomiast w "Piętaszku"... o tam Heinlein zaszalał...

Toudi

Toudi:
Troi była seksowniejsza w mundurze, niż w tych piżamkach i sukienkach.

No ba. Nie ma seksowniejszego stroju niż mundur Gwiezdnej Floty!
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 10 Cze 2012 03:03:09
Odpowiedz 
Elaan
Użytkownik
#28 - Wysłana: 11 Cze 2012 22:20:45
Odpowiedz 
Q__:
A z bohaterami VOY i ENT da się dokonywać roszad, bo brak im prawie cech indywidualnych.

Trudno się z tym zgodzić, choć są wyjątki.
W życiu nie zamieniłabym kapitan Janeway na Archera, bo załoga Voyagera zostałaby w kwadrancie Delta na wieki.
Za to zamiana Tuvoka na T`Pol - cudowny pomysł. Tuvok ze swoją absolutnie niewolkańską nijakością pasowałby do ENT.
Nie rozumiem natomiast jak możesz posądzać o brak indywidualności B`Elannę czy Toma Parisa? Przy każdym z nich Trip jest zaledwie bladym cieniem.
Zamiana Chakotaya na kogokolwiek w ogóle nie wchodzi w grę - nie ma w ENT postaci, która dorównywałaby mu osobowością.
Toudi
Użytkownik
#29 - Wysłana: 11 Cze 2012 22:26:02
Odpowiedz 
Elaan, a Doktor? A Doktor?!?
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 11 Cze 2012 22:42:29
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Zamiana Chakotaya na kogokolwiek w ogóle nie wchodzi w grę - nie ma w ENT postaci, która dorównywałaby mu osobowością.

Elaan serio sądzisz, że Chakotay ma osobowość? Szukałem jej pilnie i nie znalazłem... Pewno jako heteroskesualny facet miałem trudniej.
 Strona:  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Berman & Braga czy Abrams? Kto wierniejszy wizji Roddenberry'ego?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!