USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Który film najlepszy ?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Papag
Użytkownik
#31 - Wysłana: 26 Sty 2005 17:19:09
Odpowiedz 
No dobra na ten argument moge się zgodzić .
Spróbuję z innej beczki może więc to jest tak jak Borg zasymilował Picarda przed bitwą Wolf 359 i w ten sposób poznał całą taktyczną wiedzę federacji. To odpowiednikiem tego może być to że Janeway "zasymilowała" Siedem i w ten sposób poznała ogromny zasób wiedzy na temat Borga.
Zresztą Picard po swoim zasymilowaniu też pewnie posiadł coś niecoś o Borgu.
CygnusX1
Użytkownik
#32 - Wysłana: 26 Sty 2005 17:53:56
Odpowiedz 
Ano posiadał: wiedział gdzie strzelać w FC
Barusz
Użytkownik
#33 - Wysłana: 26 Sty 2005 18:24:40
Odpowiedz 
coś niecoś o Borgu.

Co najwyżej coś nie coś, skoro nawet nie zdawał sobie sprawy z istnienia Królowej.
CygnusX1
Użytkownik
#34 - Wysłana: 27 Sty 2005 00:51:33 - Edytowany przez: CygnusX1
Odpowiedz 
Nie, on zdawał sobie sprawę z jej istnienia. Przynajmniej, według FC, zdawał sobie sprawę, że ją spotkał wcześniej:

"-What's wrong Locutus? Isn't it familliar? Organic minds are such fragile things... How could you forget me so quickly? We were very close you and I... you can still hear our song...
-Listen... I remember you. You were there all the time. But... that ship... and all the Borg on it were destroyed.
-You think in such three-dimentional terms"

Natomiast cały ten pomysł na królową mi się nie podoba: oglądając TNG mam wrażenie (i chyba słuszne), że Borg jest kolektywem równoważnych umysłów, gdzie nie ma żadnego przywódcy. Gdzieś pod koniec, gdy jeden z osobników poznaje swoją tożsamość, staje się jednostką, kolektyw zostaje rozbity i pogrąża się w chaosie. Gdzie wtedy była królowa!?
Dla mnie królowa staje się tanim, i nie pasującym, ucieleśnieniem zła...
Barusz
Użytkownik
#35 - Wysłana: 27 Sty 2005 09:38:10
Odpowiedz 
Dla mnie z tego fragmentu waśnie wynika, że nie zdaje sobie sprawy... Ponadto mam wtażenie, że Królowa została wymyślona w FC specialnie na potrzeby Voyagera. Z resztą, mi się podobała...
Jean Luc
Użytkownik
#36 - Wysłana: 27 Sty 2005 16:12:29
Odpowiedz 
Powiedziałbym że Kolektyw Borg nie jest specjalnie inteligentny, reaguje bardziej jak ameba, rośnie i pożera to czego dotyka. Królowa wprowadza pewne planowanie na przyszłość.
CygnusX1
Użytkownik
#37 - Wysłana: 27 Sty 2005 22:23:56
Odpowiedz 
No to niech pożera jak ameba. Taki Borg wydaje się mi być bardziej tajemniczy, nietypowy i niezrozumiały. Królowa zaś mi Borga wypłyca zamiast pogłębiać.

Dla mnie z tego fragmentu waśnie wynika, że nie zdaje sobie sprawy
Może nie zdaje sobie sprawy, że nadal żyje, ale na pewno sobie zdaje sprawę, że istniała.
Barusz
Użytkownik
#38 - Wysłana: 28 Sty 2005 10:17:45
Odpowiedz 
Może nie zdaje sobie sprawy, że nadal żyje, ale na pewno sobie zdaje sprawę, że istniała.

W takim razie chyba wspomniałby o niej Flocie. Tymczasem nigdy między TBoOW a FC nie ma o nie mowy, a jeszcze Data na początku ich rozmowy w FC mówi coś w stylu: "twoje istnienie jest sprzeczne z całą naszą wiedzą o Kolektywie" (IMHO jedna z najlepszych scen w całym treku).

Mi Borg z Królową podobał się bardziej po prostu dlatego, że łatwiej mogę zrozumieć jego genezę. Miliardy, biliardy członów służące jednej kobiecie... Bez niej trzeba by chyba uznać, że był on wynikiem nieudanego eksperymentu... Brrrrr.
brqsl
Anonimowy
#39 - Wysłana: 28 Sty 2005 11:39:49
Odpowiedz 
jako ze nie zauwazylem na forum zadnego mechanizmu umozliwiajacego wyslanie prywatnej wiadomosci zglaszam sie z prosba do uzytkownika Pegag o podanie nr gg, ew. kontakt na nr 1064279.

pozdr.
CygnusX1
Użytkownik
#40 - Wysłana: 29 Sty 2005 00:04:11
Odpowiedz 
Bez niej trzeba by chyba uznać, że był on wynikiem nieudanego eksperymentu..
albo też uznać, że po prostu nie wiemy czemu ów eksperyment miał służyć. I taką niepoznawalną naturę Borga zdecydowanie wolę.

Natomiast fakty, że Jean Luc nigdy nie wspominał o królowej, i że ona nic nie zadziałała by zapobiec rozpadowi kolektywu po "I Borg", sugeruje (przynajmniej dla mnie), że jest ona po prostu późniejszym wymysłem autorów. Oczywiście, można dorabiać teorie to tłumaczące - może nie mogła, nie chciała, może planowała pozostać w cieniu? - ale, przynajmniej dla mnie, pozostawiają one odczucie sztukowania i łatania dziury.

Jeśli kapitan nie wiedział nic o królowej, to skąd jego wspomnienia (nagłe przerywniki w filmie podczas dialogu który zacytowałem wyżej) ? I czy mówiąc "I remember you" - kłamał?
Barusz
Użytkownik
#41 - Wysłana: 29 Sty 2005 09:28:59
Odpowiedz 
Jeśli kapitan nie wiedział nic o królowej, to skąd jego wspomnienia (nagłe przerywniki w filmie podczas dialogu który zacytowałem wyżej) ? I czy mówiąc "I remember you" - kłamał?

Nie. Owszem, w momencie gdy to mówi już ją pamięta (bo zobaczył i sobie przypomniał ), nawiasem mówiąc jej głos słyszymy już w pierwszej scenie FC. Doświadczył jej obecności w TBoBW ("WE were very close you and I"), ale nie pamiętał tego aż do FC.
No oczywiście, że istnienie Królowej jest późniejszym pomysłem. Ale to jeszcze nie oznacza, że złym. W ten sposób dowiadujemy się czegoś nowego o Kolektywie. Przypomnij sobie słowa Bellany z chyba "Dark Frontier", że ona jest jak królowa-matka wśród pszczół czy termitów.
Slovaak
Użytkownik
#42 - Wysłana: 29 Sty 2005 14:06:30
Odpowiedz 
Może wspomnienia z asymilowania były dla niego tak bolesne że odrzucił je w głębsze warstwy podświadomości i dopiero jak ją zobaczył to mu się przypomiało.
Poza tym z poznawaniem taktyki przez asymilacje to razej głupi pomysł, taktyke zawsze można zmienić, Picard wykorzystał słąby punkt okrętu i tyle. Wogule to admiralicja nie chciała widzieć Picarda na polu bitwy, to coś oznacza, może nie przekazał wystarczającej wiedzy w dodatku mógł coś skomplikować.
Barusz
Użytkownik
#43 - Wysłana: 29 Sty 2005 14:48:10
Odpowiedz 
Może wspomnienia z asymilowania były dla niego tak bolesne że odrzucił je w głębsze warstwy podświadomości i dopiero jak ją zobaczył to mu się przypomiało.

To jedna z dwóch możliwości dopuszczonych przez logikę. Do mnie prawdę mówiąc bardziej przemawia ta druga: że Królowa świadomie wymazała wtedy swoje istnienie z pamięci Picarda.

z poznawaniem taktyki przez asymilacje to razej głupi pomysł, taktyke zawsze można zmienić,

Tak, ale to obiektywnie istniejąca wiedza. Że można coś zrobić i to daje pewne efekty. Patrz "manewr Rikera" z końcówki INS.


Picard wykorzystał słąby punkt okrętu i tyle.

Oczywiście. Ale skądś wiedział, że ten słaby punkt istnieje, i że jest właśnie tam. BTW: przypomniał to sobie dopiero w ogniu walki, myślę, że można tu przeprowadzić analogię z kwestią istnienia Królowej.


może nie przekazał wystarczającej wiedzy w dodatku mógł coś skomplikować.

Picard????? Ukrył coś przed Flotą?????
Slovaak
Użytkownik
#44 - Wysłana: 29 Sty 2005 16:33:50
Odpowiedz 
Nie wydaje mi sie, nie powiedziała by wtedy że tak szybko o niej zapomniał. Powiedziała że byli sobie bliscy (on pewnie z przymusu) może nawet bardzo bliscy (jak królowa z Datą) wykorzystanie przez cyborga to pewnie nie jest zbyt miłe wspomnienie, stąd mógł świadomie nie wspomnieć o królowej.
elbereth
Moderator
#45 - Wysłana: 29 Sty 2005 19:58:12
Odpowiedz 
ja mysle ze wogle wspomnienia picarda z czasów asymilacji sa dość fragmentaryczne. w koncu nie byl wtedy do konca sobą. mial niby osobowosc ale byl podlaczony do kolektywu i mysle ze czesc wspomnien mogla ulec zatarciu lub wlasnie istniec gdzies głębiej.
CygnusX1
Użytkownik
#46 - Wysłana: 29 Sty 2005 21:45:45
Odpowiedz 
A czemu Królowa nie zareagowała na rozpadanie się kolektywu w końcowych seriach TNG? I dlaczego nie cały kolektyw się rozpadł? Brak łączności?
elbereth
Moderator
#47 - Wysłana: 29 Sty 2005 22:53:47
Odpowiedz 
a moze sie rozpadł wlasnie dlatego ze zareagowała? tylko powiedzmy jej działania mialy lekkie opoznienie (kolektyw w koncu jest lujsko duzy)
Papag
Użytkownik
#48 - Wysłana: 29 Sty 2005 23:27:18
Odpowiedz 
A może Picard po prostu był za krótko w kolektywie aby móc pamiętać wszystko tak dobrze jakby tego chciał. Trzeba by się nad tym zastanowić, pewnie to był dla niego niezły szok usłyszeć nagle milony głosów a potem gdy już z tego wyszedł to zepchnął to nieświadomie (lub ktoś mu w tym pomógł) do najdalszych zakątków umysłu.
elbereth
Moderator
#49 - Wysłana: 30 Sty 2005 00:26:07
Odpowiedz 
mysle ze za ostateczne tlumaczenie mozna uznac mix wszystkich wymienionych (no chyba ze ktos znalazł gdzies w serialu lub filmie lub sam wymyslił inne wytlumaczenie)
Pah Wraith
Użytkownik
#50 - Wysłana: 31 Sty 2005 11:58:30
Odpowiedz 
ja mysle ze wogle wspomnienia picarda z czasów asymilacji sa dość fragmentaryczne. w koncu nie byl wtedy do konca sobą. mial niby osobowosc ale byl podlaczony do kolektywu i mysle ze czesc wspomnien mogla ulec zatarciu lub wlasnie istniec gdzies głębiej.

To czemu, do diaska, na pytanie Data'y w końcówce BoBW czy coś pamięta, bez wachania odrzekł, że "WSZYSTKO"?

Kłamczuszek
Slovaak
Użytkownik
#51 - Wysłana: 31 Sty 2005 12:32:13
Odpowiedz 
Nie zabardzo wiem co oznacza BoBW, mógłbyś jaśniej.
Picard
Anonimowy
#52 - Wysłana: 31 Sty 2005 13:08:33
Odpowiedz 
Oznacza to : ,, Najlepszy z obu światów" ( oczywiście wersje oryginalną tego tytułu ).
elbereth
Moderator
#53 - Wysłana: 31 Sty 2005 13:38:33
Odpowiedz 
czyli (the) Best of Both Worlds
CygnusX1
Użytkownik
#54 - Wysłana: 31 Sty 2005 17:46:38
Odpowiedz 
Może nie wiedział, że czegoś nie pamięta?
A tak poważniej, jak dla mnie to to się sypie
Msahn
Użytkownik
#55 - Wysłana: 2 Lut 2005 16:53:21
Odpowiedz 
argh kolektyw sie sypie ? lol nie wydaje mi sie . Jezeli mnie pamiec nie zawodzi....to "indywidualne myslenie" wystapilo tylko na 1 statku.
CygnusX1
Użytkownik
#56 - Wysłana: 3 Lut 2005 10:56:42
Odpowiedz 
Jakim cudem zatem owe indywidualne myślenie nie rozeszło się po wszystkich członach Borga? Nie dotarło? Nie mogło dotrzeć? A w takim razie, czy każdy z sześcianów Borga stanowił niezależną jednostkę w wielkim zbiorowisku sześcianów?
A ów sześcian poszukiwał przywódcy który by nimi pokierował. Ale nie znaleźli Królowej - znaleźli Lore-a.
Stawiam duże: hmmm....
Barusz
Użytkownik
#57 - Wysłana: 3 Lut 2005 11:10:04
Odpowiedz 
Ja akurat widzę to odwrotnie. Ponieważ ten sześcian i tak już był stracony, więc Królowa postanowiła pozbyć się go (trochę jak zwierzęta odgryzujące sobie łapę która wpadła w sidła kłusowników). Wtedy pojawił się Lore (IMHO jeden z najgorszych wątków w całym Treku), który w przeciwnym razie nigdy nie miał by szans na wpływ na Kolektyw.
cezary
Użytkownik
#58 - Wysłana: 3 Lut 2005 14:02:13
Odpowiedz 
to pada znowu pytanie, skoro szescian sie rypal to czemu nie potraktowala go jak w Voyu traktowala dziesiatki okretow?
tzn. stara dobra samodestrukcja?
Barusz
Użytkownik
#59 - Wysłana: 3 Lut 2005 15:58:30
Odpowiedz 
To proste. W "Unimartix Zero" miała już doświadczenie z tym statkiem i Lorem. Ona też może się uczyć.
Msahn
Użytkownik
#60 - Wysłana: 3 Lut 2005 19:35:29
Odpowiedz 
uhm potencjalna odpowiedz - kolejny burak ? w voy'u pelno ich.
A wracajac do sammego tematu to i tak Star Trek II WoK podobal mi sie najbardziej. =]
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Który film najlepszy ?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!