USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Lęk, strach i rozpacz....wstydliwe tematy Star Treka?
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
ortkaj
Użytkownik
#1 - Wysłana: 29 Gru 2010 22:55:15
Odpowiedz 
Zmierzać tam gdzie nie dotarł żaden człowiek...bez strachu i zwątpienia?
Ludzie to fascynujące stworzenia niosą ze sobą cała gamę uczuć od miłości po nienawiść. Denerwuje mnie (czasami) idealistyczna otoczka stworzona przez postacie głównych bohaterów ST pokazująca ich odwagę, zdecydowanie i "przedsiębiorczość" a gdzie ludzki strach .....przecież to nieprzyjemne uczucie jest pożyteczne, dzięki niemu nie wyskakujemy z okien i nie stajemy naprzeciwko rozpędzonej ciężarówki. Na pewno przyda się również w kosmosie, dobrze czasami się pobać nieznanego, żeby nie wpaść po uszy .


Czy bohaterom Star Treka zdarzało się działać pod wpływem strachu i zwątpienia lub chociaż je okazywać ?
TSan
Użytkownik
#2 - Wysłana: 29 Gru 2010 23:01:39
Odpowiedz 
ortkaj

Sytuacje potrafię wymienić na palcach jednej ręki. Wyjątkiem właściwie były kobiety: Deanna, Hoshi, Kes. Umiały zachować zimną krew, ale czasem mało się nie rozpłakały. Jedną sytuacji był zwatpienia było odcinek TOSa zatytułowany "The Enemy Within" było o swoistej słabość Kirka. Właściwie jego jednej połowy. Nie mógł się na nic zdecydować. Z tego co pamiętam, to Spock go ochrzanił, ale potem wyraził poparcie. Takie sytacje zdarzały sie zwykle na skutek zmiany lub innego zniekształcenia osobowości. Oczywiście tymczasowego.
Logan
Użytkownik
#3 - Wysłana: 29 Gru 2010 23:06:03
Odpowiedz 
ortkaj
W DS9 było parę takich akcji. A te pozytywne cechy bohaterów to chyba takie Trekowe zamierzenie. Nie chodzi to o to, że nie odczuwają strachu ale przezwyciężają go swoją odwagą itp. W jednym z odcinków VOYa kiedy cofnęli się w czasie dziewczyna dziwi się, że Paris gotowy był oddać życie zasłaniając ją przed napastnikiem więc twórcy sami wskazują, że taka postawa jest cechą społeczeństwa przyszłości. Przynajmniej mi się tak na to patrzy.
ortkaj
Użytkownik
#4 - Wysłana: 30 Gru 2010 00:09:10
Odpowiedz 
TSan
Logan

Hoshi...... taak jak najbardziej ludzki lęk przed teleportacją i brak pewności siebie na pewno ludzkie cechy.
Troi bała się strachem innych
Według mnie Picard nieźle wypadał w lękach podczas przesłuchania przez Gula Madreda widziałem rozpacz w jego zachowaniu no i oczywiście w alternatywnej rzeczywistości spreparowanej przez Q, gdy nie był kapitanem tylko młodszym oficerem naukowym.
Eviva
Użytkownik
#5 - Wysłana: 30 Gru 2010 11:21:46
Odpowiedz 
Urocza postać, czyli "Brokuł" tez wykazywał irracjonalny lęk przed teleportacją (nie lubił jej również McCoy), a O'Brien bał się pająków. Również Uhura bała się ... starości, co widzimy w odcinku "And the children shall lead". Spock patologicznie bał się okazywania uczuć, a Scotty bał się zaangażować emocjonalnie, bo ilekroć mu się to przytrafiło, dostawał po karku. Picard bał się dzieci i chyba ich nie lubił. A doktor Crusher bała się ryzyka związanego z zastosowaniem niesprawdzonych terapii, nawet gdy w zasadzie nie było wyjścia. Odniosłam wrażenie, że wolałaby uśmiercić pacjenta zgodnie z procedurą niż wyleczyć łamiąc przepisy.
TSan
Użytkownik
#6 - Wysłana: 30 Gru 2010 11:50:57
Odpowiedz 
Przypomnijmy, że Star Trek jest serialem Sci-Fi. Twórcy musieli trochę wydealizować i uwydatnić dobre cechy charakteru postacii. Gdy każdy wykazywał słabość, statki rozwalili by prawdopodobnie w połowie pierwszego sezonu. A poza tym, wachający się, przerażony i zrozpaczony Kirk czy Picard nie byłby taki atrakcyjny.
The_D
Użytkownik
#7 - Wysłana: 30 Gru 2010 13:58:59
Odpowiedz 
Eviva:
Również Uhura bała się ... starości, co widzimy w odcinku "And the children shall lead"

Oraz pośrednio w I Mudd (chyba, że to był inny odcinek)

Ale ciemne uczucia widac też w innych momentach, nawet w "cukierkowym" TNG.
Np. Picard rozdarty pomiędzy dumą a odpowiedzialnościa za załogę i statek w "Q Who", Zwątpienie Rikera we własne władze umysłowe w "Frame of mind", załoga Enterprise z alternatywnej linii czasowej pokazanej w "Parallels" i pewnie jeszcze sporo innych.
ortkaj
Użytkownik
#8 - Wysłana: 30 Gru 2010 17:41:14
Odpowiedz 
Eviva
Dzięki za uczłowieczenie choć kilku postaci

Według mnie twórcy tylko lekko sygnalizowali, że dowódcy i "wierchuszka" załogi mogą się bać, mieć złe dni czy poddać się. Nie pamiętam, ani jednej sceny w której komuś by się czegoś nie chciało.

Jedna z charakterystycznych scen ST - był sobie odcinek Dzień honoru (VOY, sez.4 odc.3) - Tom i B'Elanna spokojnie poddają się losowi dryfując w skafandrach oczywiście gadka o przeszłości, miłości i poświęceniu jasne, że musiało się skończyć tak
http://memory-alpha.org/wiki/File:VoyagerToTheResc ue.jpg
ale choćby parę słów żalu, bezradności, szamotaniny i wk....enia na los.
Uważam, że to niebezpieczna idealizacja, nie oddająca do końca ducha eksploracji i wielce myląca.
Eviva
Użytkownik
#9 - Wysłana: 30 Gru 2010 17:50:46
Odpowiedz 
ortkaj

Polecam odcinek TOS "The Galileo Seven". Tam dobrze widać wkurzenie na los i na cholernego bezemocjonalnego Wolkanina.
Logan
Użytkownik
#10 - Wysłana: 30 Gru 2010 17:55:04
Odpowiedz 
ortkaj
Ale dlaczego oczekujesz złości w wymienionej scenie. Jak dla mnie scenarzyści chcieli przedstawić tych ludzi z trochę innym podejściem do życia i śmierci niż my obecnie. Wiedząc, że to koniec woleli sobie powiedzieć co mieli do powiedzenia a nie szamotać się w skafandrze przyspieszając zużycie tlenu.

To takie trochę 'żyj chwilą' zamiast 'patrz w przyszłość rozpamiętując przeszłość'
ortkaj
Użytkownik
#11 - Wysłana: 30 Gru 2010 18:21:08
Odpowiedz 
Logan

Podałem tę scenę jako przykład (nie oczekiwałem szamotaniny i panicznej bieganiny z rękami w górze (sic!) w przestrzeni kosmicznej), myślę, że choćby ta jedna scena (z wielu) pokazuje z jak daleko scenarzyści odeszli od normalnej struktury psychicznej gatunku ludzkiego. Nie oczekiwałem również złości bo na kogo? ale żal za potencjalnie utraconym życiem (jak ludzie będą żyli ponad sto i więcej lat i to w miarę sprawni to strata będzie proporcjonalnie większa- tak przypuszczam), rozpacz, że nikt im nie przychodzi z pomocą - tak chyba normalnie powinno być? Miałbyś pretensję do nich gdyby rozpaczali, straciliby w twoich oczach?
Logan
Użytkownik
#12 - Wysłana: 30 Gru 2010 18:47:00
Odpowiedz 
ortkaj
Pretensji bym nie miał ale tak jeszcze urośli w moich oczach
ortkaj
Użytkownik
#13 - Wysłana: 30 Gru 2010 18:53:29
Odpowiedz 
Logan
Tak jak Voyager odbity w hełmie B'Elanny? Jak zawsze na czas.
Elaan
Użytkownik
#14 - Wysłana: 30 Gru 2010 19:25:47 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Strach nie był obcy postaciom Star Treka . W TOS-owym odcinku pt. "Zabójcza starość" , Chekov przeraził się widoku straszliwie postarzałych zwłok . Dzięki temu właśnie , jako jedyny okazał się odporny na wirus przyspieszający starzenie się .

A w odcinku pt."Obsesja" Kirk pragnie za wszelką cenę zniszczyć żyjącą , śmiercionośną chmurę . Dręczą go wyrzuty sumienia , gdyż 11 lat wcześniej nie obronił przed tą istotą swych towarzyszy z USS Farragut - sparaliżował go strach [ i dzięki temu przeżył ] .
Eviva
Użytkownik
#15 - Wysłana: 30 Gru 2010 20:04:29
Odpowiedz 
Elaan

Strach jest naszym sprzymierzeńcem. Dzięki niemu nie robimy głupstw. Prawdziwy heros, który nie zna strachu, nigdy nie zostanie bohaterem legend, bo nie pożyje dostatecznie długo. Roddenberry świetnie o tym wiedział i dlatego jego postacie nie są "papierowymi tygrysami", a ludźmi z krwi i kości. Nawet Spock ma swoje słabości. Nawet Klingoni, nieustraszeni wojownicy, mają swe fobie, wiedzą, co to lęk - choćby to był tylko lęk przed dyshonorem.
Elaan
Użytkownik
#16 - Wysłana: 30 Gru 2010 20:48:02 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Eviva:
Nawet Spock ma swoje słabości

To scena z TOS - odc. "Chleb i igrzyska"

McCoy : "Śmierć pana nie przeraża , ponieważ boi się pan żyć !
Każdy dzień oznacza niebezpieczeństwo potknięcia i
ujawnienia ludzkiej połowy .
Mam rację ? Niepewność !
Nie umie pan sobie radzić z ciepłymi uczuciami !"

Spock : "Czyżby ?"

McCoy : "Ja też martwię się o Jima ."

Doktor trafił w sedno - wyraz twarzy i oczu Spocka , zmuszonego do spojrzenia w głąb własnej duszy , mówią same za siebie .
Jego odpowiedż to próba ponownego ukrycia się za maską volkańskiej obojętności , ale prawda została już powiedziana .
Eviva
Użytkownik
#17 - Wysłana: 30 Gru 2010 20:55:48
Odpowiedz 
Elaan

Właśnie tak!
Według mnie znamienne tez jest zachowanie Spocka w "The Naked Time" - siedział i rozpaczał, że nie okazywał miłości matce. To oznacza, ze wciąż go to dręczyło, ale świadomie spychał te uczucia na dno umysłu. Obserwacja poczynań Spocka jest w ogóle pełna niespodzianek. Na przykład jego stosunek do Bonesa: odcinki "For the world is hollow and I touch the sky" oraz "The Empath". Spock wyraził swą przyjaźń i lojalność jedynie dotykiem dłoni i wyrazem oczu - ale jakże to było wymowne.
ortkaj
Użytkownik
#18 - Wysłana: 30 Gru 2010 21:43:09 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
Oczywiście wszyscy znają tę scenę
http://www.youtube.com/watch?v=BLD3gdH_eyk&NR=1

jest jedną z nielicznych udanych scen rozpaczy(czasami dobrze, że aktorzy odchodzą bo wtedy istnieje szansa na pokazanie jak naprawdę być może ) , Uważam, że w kosmosie będą podobne sytuacje i ginąć nie będą bezimienne redshirty ale ludzie z krwi i kości, niestety Trek pokazuje to rzadko zbyt rzadko wg mnie......
PS. Sorry za muzykę, miałem wyłączone głośniki
Eviva
Użytkownik
#19 - Wysłana: 30 Gru 2010 21:51:29
Odpowiedz 
ortkaj

Yo była największa pomyłka TNG. Bardzo lubię Tashę i powinna zostać.
Logan
Użytkownik
#20 - Wysłana: 30 Gru 2010 22:26:43
Odpowiedz 
Eviva
Uśmiercanie głównych bohaterów już takie jest. Zawsze boli. Ja też nie mogłem odżałować Jadzii z DS9.

A jeszcze co do samego strachu. To jest jeszcze coś takiego jak jego przezwyciężanie. Fakt zdarzają się sytuacje w których paraliżuje ale odwaga jest tym co popycha nas do działania nawet w stresowych sytuacjach.
Elaan
Użytkownik
#21 - Wysłana: 31 Gru 2010 13:09:27
Odpowiedz 
Nie zawsze potrafimy przezwyciężyć strach w sytuacjach stresowych . Tak naprawdę uczymy się tego przez całe życie . Dlatego przecież wymyślono test Kobayashi Maru - aby oswoić kadetów ze świadomością śmierci .

Dobrym przykładem jest tu scena z ST GEN , gdy Data chce pomóc Geordiemu , lecz nie potrafi przełamać paraliżującego lęku . Nie panując nad nowo poznanymi emocjami , w krytycznej chwili jest bezradny jak dziecko .
Maveral
Użytkownik
#22 - Wysłana: 2 Sty 2011 12:53:19
Odpowiedz 
Co do uśmiercania bohaterów, to podobał mi się wątek kiedy Troi zdawała test na komandora i jedynym sposobem, aby go zdać było poświęcenie członka załogi. riker coś tam wtedy palnął, że dowodząc nie zawsze jest tak jakby się chciało.
Madame Picard
Moderator
#23 - Wysłana: 2 Sty 2011 16:11:01
Odpowiedz 
Moim zdaniem to nie jest kwestia jakichś nadzwyczajnych przymiotów ludzi z przyszlości, ale konencji ST. Jak już wielokrotnie zauważyliśmy ST jest bardzo teatalnyr, a bohaterowie nie przypominają żywych ludzi z całą gamą uczuć. Są wystylizowani, upozowani i mają uosabiać jakiś Problem. Od Kordiana czy Konrada w teatrze też nie oczekujemy (na ogół) psychologicznej prawdy, tylko żeby pięknie yrecytowali ze sceny ważne kwestie. Ze ST jest podobnie. Mamy obejrzeć rycerzy bez skazy i zmazy, więc oglądamy. W ST nie ma realizmu, poruszających przeżyć, brudu, smrod, prawdziwej krwi i strachu. I nie jest to z mojej strny zrut, wręcz przeciwnie. Bolesnych prawd mamy dość na codzień. Siadając do ST chcę obejrzeć bajkę.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 3 Sty 2011 15:25:50
Odpowiedz 
Eviva:
Według mnie znamienne tez jest zachowanie Spocka w "The Naked Time"

"The Naked Time" to ogólnie odcinek ST chyba najlepiej pokazujacy emocje wymienione w tytule niniejszego topicu.

Pamiętacie monolog Joeya Tormolena?

"We’re all a bunch of hypocrites. Sticking our noses into something that we’ve got no business. What are we doing out here, anyway?....We bring pain and trouble with us, leave men and women stuck out on freezing planets until they die. What are we doing out here in space? Good? What good? We’re polluting it, destroying it. We’ve got no business being out here. No business....If a man was supposed to fly, he’d have wings. If he was supposed to be out in space, he wouldn’t need air to breathe, wouldn’t need life-support systems to keep him from freezing to death.... We don’t belong here. It’s not ours. Not ours. Destroying and watching. We don’t belong. I don’t belong. Six people died down there. Why do I deserve to live?"

Skąd pewność, że podobne rzeczy nie telepały się na dnie dusz większości trekowych załóg?

A wypowiedzi Kirka z tego odcinka?

B. mocny - mimo swoich licznych wad - był też odcinek NV opowiadający o śmierci (prawdopodobnie) alternatywnego (czyt. z innej linii czasu) Chekova. Wiem, że to nie kanon, ale pamiętajmy, że scenariusz napisała D.C. Fontana.

Mamy też doskonałą kreację zrozpaczonego i tak naprawdę nie chcącego dłużej żyć komodora Deckera w "The Doomsday Machine".

ps. wychodzi na to, że najwięcej takich wątków pokazali jednak twórcy TOS...

ortkaj

ortkaj:
Jedna z charakterystycznych scen ST - był sobie odcinek Dzień honoru (VOY, sez.4 odc.3) - Tom i B'Elanna spokojnie poddają się losowi dryfując w skafandrach oczywiście gadka o przeszłości, miłości i poświęceniu jasne, że musiało się skończyć tak

To może być kwestia dyscypliny psychicznej przyszłych pokoleń. Pamiętasz jak w "Wejściu smoka" Bruce Lee usiadł spokojnie w środku tego podziemnego labiryntu, wiedząc, że nie ma wpływu na to co sie teraz dzieje, zaś emocjonalna szamotanina nic tu nie zmieni? Może w XXIV wieku taka postawa się upowszechniła?
Pah Wraith
Użytkownik
#25 - Wysłana: 3 Sty 2011 15:49:11
Odpowiedz 
Q__:
To może być kwestia dyscypliny psychicznej przyszłych pokoleń. Pamiętasz jak w "Wejściu smoka" Bruce Lee usiadł spokojnie w środku tego podziemnego labiryntu, wiedząc, że nie ma wpływu na to co sie teraz dzieje, zaś emocjonalna szamotanina nic tu nie zmieni? Może w XXIV wieku taka postawa się upowszechniła?

Cóż, akurat w tej sprawie wytłumaczenie może być inne:
1) obniżona ilość tlenu powoduje senność,
2) szamotanina i gadanina zwiększają zużycie tlenu, a zatem zmniejszają szanse na przeżycie.
Na przeciwnej stronie tego kija mamy reakcje naszych przeodważnych bohaterów z odc. ENT "Shuttlepod 1". Aczkolwiek to akurat pewnie nie najlepszy przykład cywilizowanych ludzi z przyszłości ;)
Elaan
Użytkownik
#26 - Wysłana: 4 Sty 2011 19:51:42
Odpowiedz 
A mnie w związku z tematem przypomniała się jeszcze jedna scena z TOS - u , z odcinka " Operation anihilate " . Chcąc wyleczyć Spocka , Bones poddaje go działaniu bardzo silnej wiązki światła o pełnym zakresie fal - i niechcący oślepia go . Wyraz twarzy McCoya , bezradnie patrzącego jak ślepy i potykający się Spock wychodzi z ambulatorium , nadal budzi we mnie ciarki . Jest na niej szok , strach , rozpacz i bolesna świadomość , że wyrzuty sumienia z powodu tego co zrobił nie opuszczą go do końca życia .
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 4 Sty 2011 19:58:03
Odpowiedz 
Elaan

Fakt, ten widok to jedna z najlepiej zagranych scen w TOS. Rozpacz McCoya, bezsilna wściekłość Kirka, widoczny wysiłek Spocka, by utrzymać wolkańskie opanowanie i nie ulec emocjom... Wspaniały odcinek, choćby ze względu na te sceny.
Queerbot
Użytkownik
#28 - Wysłana: 5 Sty 2011 15:42:32
Odpowiedz 
Wg mnie o wiele więcej przykładów takich emocji można odnaleźć w DS9, tam przecież ciągle ktoś ginie, cierpi i to cierpienie - nie jak w TOSie - często trwa nieco dłużej niż jeden odcinek, po którym wszystko wraca do normy. Ciekawe w DS9 jest także to, że rozpacz bohaterów to nie tylko żal z powodu straty przyjaciół, jakichś traumatycznych wydarzeń i tak dalej, to także rozpacz związana ze świadomością upadku federacyjnej utopii.
Jurgen
Moderator
#29 - Wysłana: 5 Sty 2011 17:41:43
Odpowiedz 
Queerbot

Nie chciałem, żeby wyszło, że znowu zwolennicy DS9 atakują resztę, ale obawiam się, że masz rację. jeżeli chodzi o strach, to chociażby Jake Sisko (w kolonii atakowanej przez Klingonów) czy Nog po stracie Nogi*. Dalej mamy śmierć Jadzii, jakoś bardziej to do mnie przemawia niż śmierć Tashy. Nie mówiąc juz o zwątpieniu czy lekkiej depresji u co niektórych, gdy dowiedzieli się o jej ślubie z Worfem. A może pamiętacie, jak Miles bał się powrotu swojej żony, po zalaniu albo zasuszeniu jej roślinek? Może nie jest to strach tego kalibru, co przytoczone wcześniej, ale też coś... Momenty zwątpienia Sisko w sens wojny? Jeden z takich pchnął go do wciągnięcia Romulan do wojny. Albo odcinek poświęcony paranoi, gdy Klingoni przywieźli takie urządzenie z Gammy. Albo też stan Generała, gdy wrócił z niewoli? I wogóle ciągnące się przez pół początku DS9 napięcie i strach związany z Dominium, które nie zdążyło się jeszcz ujawnić. A to wszystko to tylko mała próbka DS9.
Eviva
Użytkownik
#30 - Wysłana: 5 Sty 2011 20:43:08 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Jurgen

Wiesz, DS9 jest ponure i nieprzyjemne, bazuje na negatywnych sprawach: wojna, śmierć, strach, uprzedzenia, rozstanie, kapitan stacji nie dość, że fizycznie odpychający, to jeszcze przyznający się otwarcie do tego, że jest kłamcą, oszustem i człowiekiem nieuczciwym... Gdyby nie był to Trek, nawet bym tego nie tknęła.

Gene Roddenberry był geniuszem. Dobrze wiedział, że nie może pokazywać ludzi nieskazitelnych w każdym calu, bo będzie to jednowymiarowe i bez sensu. Jego bohaterowie, od czasów Pike'a, mają wady. Tak, nawet Pike je miał - był antyfeministą, mimo obecności żeńskiego pierwszego oficera na mostku (scena z The Cage: Pike: "Nie przywykłem do kobiet na mostku." patrzy na Number One "Przepraszam, dla mnie nie jesteś kobietą."). Kirk nie wylewał za kołnierz i rwał każdą babę w polu widzenia, był wybuchowy i czasem po prostu głupi. Spock posuwał swe uwielbienie dla logiki aż do śmieszności i asekuranctwa. McCoy był w gruncie rzeczy opryskliwym zrzędą i tak dalej. Każdemu z bohaterów, nawet najbardziej świetlanemu, GR wetknął jakąś słabość, jakąś śmiesznostkę, która sprawiała, że był on odbierany jako postać z krwi i kości, nie komiksowy rysunek. Zauważmy - w jego świecie nikt tak naprawdę nie jest idealny. W strukturze psychicznej bohaterów Treka mamy miejsce na fobie, złe nawyki, namiętności różnego rodzaju. Nie jest to zaznaczone silnie, przerysowane, jak teraz się zdarza w serialach, gdy właściwie nie bardzo wiadomo, kto jest bohaterem pozytywnym, bo każdy może budzić niechęć, choć teoretycznie jest po stronie dobra, i każdy może budzić współczucie, a nawet poparcie, choć jest czarną owcą. W Treku podział był wyraźniejszy, ale mimo to niejednoznaczność charakterów uchwycono bardzo dobrze - no, za wyjątkiem kilku postacie, nazwijmy to, beznadziejnych.
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Lęk, strach i rozpacz....wstydliwe tematy Star Treka?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!