USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / GENERATIONS - film zły, czy jeszcze gorszy?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#31 - Wysłana: 23 Cze 2010 11:23:56
Odpowiedz 
Korrd:
Nie byłoby dwóch wersji Picarda. Gdyby Nexus dublował ludzi, to przecież w finałowej akcji mielibyśmy dwóch Picardów, a Guinan nie miałby już po co prosić o pomoc;)

Racja! Wygląda na to, że działanie Nexusa jest więc zakręcone bardziej niż świński ogon! Ciekaw jestem w takim razie co stało by się z tym Jean-Luckiem z przeszłości, który ma być zastąpiony przez wersje z Nexusa? Czy ten Picard z przeszłości trafia do Nexusa - zamieniając się miejscami z Jeanem z przeszłości - , czy też tylko świadomość Picarda z Nexusa jest transferowana do ciała kapitana P. z przeszłości? Strasznie to wszytko pokręcone i nie sądzę byśmy poznali odpowiedzi, skoro scenarzyści sami ich nam nie udzielili.

Korrd:
Ceną obecności Picarda w tym raju była śmierć setek tysięcy istot. Wybuchająca gwiazda prześladowała go nawet w bombkach choinkowych:D W takich okolicznościach mogło być trudno cieszyć się takim miejscem.
Kirk dostał Nexus za darmo i potrzeba było innego argumentu, żeby stamtąd wyszedł. I znalazł się, iście w jego stylu, bo gdzie ten dreszczyk emocji ? gdzie przygoda ? Co można osiągnąć w takim Nexusie, skoro wszystko jest podane na talerzu ?

W gruncie rzeczy też masz racje! Okoliczności, w których obaj kapitanowie trafili do Nexusa były różne: Jean-Luc jest wysoce moralną osobą więc, świadomość, że jego szczęście musiało być okupione życiem milionów istnień rzeczywiście mogła mu nie dawać spokoju, z drugiej strony Kirk nie miał takich dylematów bo trafił do Nexusa w okolicznościach, które nie skutkowały śmiercią niewinnych - przeciwnie dostał się do Nexusa gdyż brał udział w akcji ratunkowej i ocalił życie rozbitków, więc mógł czuć, że wypełnił swój obowiązek. Wciąż jednak uważam, że scenariusz zaproponowany przez CM, jest lepszy. A propos:
http://www.confusedmatthew.com/Star-Trek-Generatio ns.php
Toudi
Użytkownik
#32 - Wysłana: 24 Cze 2010 02:21:42
Odpowiedz 
Ok, temat powstał częściowo przeze mnie, więc wypadało by się wypowiedzieć, późno bo późno, ale cóż, taki świat.

Wypadało by zacząć czym jest Nexus, bo z tego co widzę, to sprawia najwięcej kontrowersji w tej dyskusji. Nexus nie jest liniowy, nie jest ciągły. Jest jak Niebiańską Świątynią w DS9 (swoją drogą polecam przypomnieć sobie dyskusję między Sisko a Prorokami (? tak się to tłumaczy?) o liniowości czasu. Guinan wcale nie musi byś z przeszłości Picarda, może być też i z jego przyszłości. W Nexusie zresztą to nie ma znaczenia, tam to co będzie już było, a to co było dopiero będzie. Tylko my ograniczeni liniowo nie jesteśmy tego wstanie tak zobaczyć.

Korrd:
Po co Soran niszczył gwiazdy, skoro z początku filmu wynika, że można tam wlecieć statkiem?

Z początku filmu wynika, że statkiem nie do końca można tam wlecieć. Z jakiegoś powodu taka próba dostania się tam, kończyła się ciągłymi skokami w tę i nazot.
{16097}{16254}I can't lock on to them.|They are in some sort of temporal flux.
{16331}{16487}Their life signs are phasing in|and out of our space-time continuum.

Jeśli było się na statku w momencie jego zniszczenia, to się umierało... (oczywiście, to moje założenie, ale tłumaczy czemu Soran nie podjął drugiej takiej próby)

W ogóle wydaje mi się, że Nexus na swój sposób przypomina Kontinuum Q, Coś między El-Aurian a Q jest w końcu na rzeczy, ale twórcy tego nie rozwijali - może to i lepiej, błędy pewno byłyby tu nie do uniknięcia, w końcu nie do końca pojmujemy ich sposób bycia. (My liniowi ślepcy. ;))

No a teraz lecimy z Evivą:
Eviva:
Córka Sulu - wymyślona chyba jedynie w celu przeciwwwagi do skłonności aktora, co zdaje się potwierdzać fakt, że jest chyba jedynym "dzieckiem maincast" z TOS, które widzimy..

To jest czepianie się na siłę. Sulu dostał spokojną posadę to i miał czas na rodzinę, a reszta tej bandy, to nic ino od portu do portu, od baru do baru.
I nie jest jedynym, Kirk też miał syna i to wcześniej go widzieliśmy.
Córke Sulu ciężko uznać za minus filmu. No chyba już tylko na złość światu, co nie Eviva? ;)

Eviva:
Początek, zrobiony na siłę.
(...)
Scena "otrzęsin" Worfa, infantylna do bólu, nie pasująca do powagi GF, a co ważniejsze, na pewno żaden Klingon nie dałby się w coś takiego wciągnąć.

Do początku zrobionego na siłę jeszcze wrócę, ale scena przyznania awansu Worfowi jest plusem tego filmu. Byłaby jeszcze większym, gdyby była właściwym otwarciem filmu, a nie gdzieś aktu drugiego, ale nie szło jej dać na początku a potem wrócić do załogi TOSa.
Co więcej, myślę że sporo Klingonów dałoby się namówić na taką akcję, tylko po to by za pierwszym razem złapać kapelusz i pokazać swoją wyższość. Oczywiście gdyby przedstawić im to jako wyzwanie a nie jako rozrywkę dla załogi. No i za usuniecie deski zamiast jej wciągnięcia mogłaby się polać krew, ale to już szczegóły.
Zresztą Worf, podobnie jak Data, Odo, czy Spock, wyrobili sobie z czasem pewną dozę humoru, potrafili się poświęcić dla reszty i rzucić jakimś dobrym dowcipem.

No wracając do sceny z holołajbą. Gdyby ta łajba pojawiała się zamiast butelki szampana, to naprawdę byłoby wyśmienite otwarcie filmu (choć butelka też jest bardzo dobra- ciągle mam wrażenie, że powinna uderzyć w D lub E, a nie B). Takie otwarcie mogłoby zmylić widza, co do miejsca akcji. Co do fabuły.

Eviva:
Niedozbrojony, niedokończony, pozbawiony ochrony okręt, puszczony "na żywioł" - śmieszne i niepoważne niedopatrzenie, które mogłoby mieć miejsce w przypadku mojego "Hermasza", ale nie poważnego okrętu GF.

Tu wracamy, do tego początku na siłę. Ent B był dobrym humorystycznym fragmentem (byłby lepszy, gdyby zamiast Checkova, był McCoy), dobrą aluzją do naszych czasów, gdzie właśnie tak się oddaje okręty do służby. I aluzją do ludzkości, która jeszcze długo będzie tak działać.
Jakiś czas temu oglądałem program o jakimś superliniowcu, który wyszedł w dziewiczy rejs właściwie bez elektryki, czy reszty wygód, działał tylko mostek i maszynownia i kilka innych mniej ważnych systemów. Przez pół roku prób na morzu wszystko naprawiano, uruchamiano i wymieniano co nie działało. Ale dok już opuścił, prasa o tym pisała, butelka była a potem się okazało, że jedna śruba jest do wymiany i znowu na miesiąc do suchego doku.
A ty narzekasz, że tam mieli kilka dni poślizgu. Zresztą to nawet w samym Star Treku normalne, choćby USS Defiant, który ledwo latał jak go dostali.

No a z tym na żywioł, na jaki żywioł? Ent B miał odbyć kilkugodzinną podróż do Plutona i z powrotem. Przewieź dostojnych gości i prasę, a potem dokończyć uruchomienie. A że mieli poślizg, to przecież nie będą przekładać całej imprezy o tydzień, bo okręt nie może walczyć, czy holować innych jednostek. Albo że nie poradzą sobie z przeszczepem serca, będą kilka minut świetlnych od najlepszych szpitali w Federacji...

Eviva:
Picard, rozstrojony, płaczliwy, zagubiony do tego stopnia, że musi prosić o pomoc dawnego kapitana. To nie Picard.

Picard, którego poznajemy w tym filmie, to nie Picard niezwyciężony, Picard poszukiwacz wrażenie, to człowiek który właśnie stracił brata i bratanka. Cała jego linia rodowa została zagrożona. Przecież on to nawet wprost tłumaczy, że mógł ryzykować gdy musiał, bo wiedział że linia Picardów będzie istnieć i nagle okazuje się, że jest ostatnim z tej linii. Że nie zostawi po sobie nic oprócz logów. Jego wizja nieśmiertelności została jakość zachwiana. Przyszłe pokolenia Picardów nie będą tak jak on przeglądać albumu rodzinnego z Pierwszymi Picardami na Marsie itd.
Zresztą podobną traumę przeszedł po 5x25 "The Inner Light", choć w nieco mniejszym stopniu, bo nie dotyczyły go to tak bezpośrednio.

Eviva:
Soran i jego wyrzutnia - brak jakiejkolwiek logiki, no ale ostatecznie to wariat.

No jakiej logiki brak? Strzela, słońce robi boom, wstęga się przesuwa on wpada do Nexusa. Może bał się, że nie zdąży z ze statku transportować się na planetę? Albo że wspólnicy się domyślą, że ich wykiwał. Ale faktem jest, że był obłąkany, więc mógł nie wymyślić pewniejszego sposobu.

Eviva:
Twierdzenie Guinan, że marzy tylko o tym, by do niego wrócić, choć Kirk skorzystał z pierwszej okazji, by stamtąd zwiać, choćby po własną śmierć.

Ale wiesz jaka różnica jest między Guinan a Kirkiem? Guinan była świadoma czym jest Nexus, że był jakby formą nieba. Nie umierasz, nie cierpisz a wręcz przeciwnie. Nie starzejesz się. Masz to o czym marzysz, tak długo jak chcesz.
Kirk nie był tego świadomy. Dla niego to jak wycieczka do holodecku i tak też mu to Picard przedstawił. A scena z koniem i urwiskiem go w tym przekonaniu utwierdziła. Nie widział tego, jako szansy na wymarzone życie, którego nie miał, ale jako coś sztucznego. Zupełnie jak to samo opisujesz zdanie wcześniej:
Eviva:
Sama koncepcja Nexusa, coś idiotycznego. Myślący człowiek, uwięziony w miejscu o takich parametrach, oszalałby po godzinie.

Kirk pewno by się pogodził ze swoim życiem w tym "niebie" (bo pewno był świadom jak tam trafił), ale Picard mu to wyperswadował. A czy to dobrze, czy źle, to już problematyczne do oceny.

No to chyba wszystko, a jak nie to się dopisze. ;)


Ale podsumowując film. Czy jest zły czy gorszy. Gorszy nie jest na pewno. Ma swoje minusy, ale ma też mocne plusy. Ma chyba najlepsze otwarcie ze wszystkich 11 filmów. A mógłby mieć jeszcze lepsze. Jest też dobrym sposobem na przekazanie pałeczki nowej załodze w filmach. A także pokazaniem końca pewnej ery (śmierć Kirka, zniszczenie Ent D).
A już na pewno nie sądzę, że błędem było samo nakręcenie tego filmu. Może i kilka rzeczy szło by lepiej dopracować , ale z drugiej strony, gdy zaczyna się dywagować na tematy, w których jesteśmy nad wyraz ograniczeni - pojęcie raju, nieliniowości czasu itd. Łatwiej jest nam wczuć się w Borga, niż w Q, bo Borg jest tak samo jak i my ograniczony w tych pojęciach. Ale to nie znaczy, że nie można podejmować tych tematów. Nawet jeśli się mylimy.
Korrd
Użytkownik
#33 - Wysłana: 24 Cze 2010 08:42:49
Odpowiedz 
Toudi

Mądrze piszesz, ale mam dwie uwagi:

Toudi:
Z początku filmu wynika, że statkiem nie do końca można tam wlecieć. Z jakiegoś powodu taka próba dostania się tam, kończyła się ciągłymi skokami w tę i nazot.

No jednak Guinan i Kirk tam trafili, chociaż byli na pokładach statków kosmicznych.

Toudi:
No wracając do sceny z holołajbą. Gdyby ta łajba pojawiała się zamiast butelki szampana, to naprawdę byłoby wyśmienite otwarcie filmu (choć butelka też jest bardzo dobra- ciągle mam wrażenie, że powinna uderzyć w D lub E, a nie B). Takie otwarcie mogłoby zmylić widza, co do miejsca akcji. Co do fabuły.

Myślę, że scena "wodowania" nowego Enterprise, jako scena początkowa, jest znacznie ciekawsza i bardziej pasująca do klimatu serii, niż to co proponujesz.
Również z punktu widzenia ludzi, którzy nie znają serii. Tak przynajmniej mamy na start zrozumiały i nawet wciągający początek.
Picard
Użytkownik
#34 - Wysłana: 24 Cze 2010 12:35:09
Odpowiedz 
Toudi:
ale scena przyznania awansu Worfowi jest plusem tego filmu.

A tu akurat z panią E. muszę się zgodzić! Cała ta scen wydawała mi się tak strasznie... sztuczna. Tak, bynajmniej nie śmieszna czy nawet nie zabawna, tylko właśnie nie naturalna i wymuszona. Przynajmniej takie wrażenie odnosiłem na aktorów grających w tej scenie bez przekonania i z plastykowymi uśmiechami przylepionymi do twarzy. Może to dlatego, że ten slapstickowy humor raczej nie pasuje do Star Treka - mogli wymyślić coś mądrzejszego, jakiś dowcip słowny, jak w starych filach z załogą TOS. I jeszcze dwie rzeczy: Data, na tym etapie rozwoju nie zachował by się tak jak się zachował - tj. nie wrzucił by Crusher do wody, bo na tyle zdołał juz zrozumieć ludzi by widzieć, że takie ,,żarty" raczej ich nie rozśmieszą. I czy klingońska ceremonia nie była by bardziej odpowiednia dla Worfa?
Toudi
Użytkownik
#35 - Wysłana: 24 Cze 2010 15:43:06
Odpowiedz 
Korrd:
No jednak Guinan i Kirk tam trafili, chociaż byli na pokładach statków kosmicznych.

Dostanie się z pokładu statku nie jest niemożliwe, tylko nie jest w 100% skuteczne. Właśnie Guinan jest przykładem, gdyby jej nie przesłali na Ent B pewno by zginęła w wybuchu statku.

Picard:
I czy klingońska ceremonia nie była by bardziej odpowiednia dla Worfa?

Czyli co, zabicie przełożonego? Czy może przelanie krwi, jak przy oznaczeniu Martoka? Tego widzowie nie ST by już w ogóle nie zrozumieli. A jeszcze raczej, byliby tym obrzydzeni.

Picard:
A tu akurat z panią E. muszę się zgodzić! Cała ta scen wydawała mi się tak strasznie... sztuczna. (...) : Data, na tym etapie rozwoju nie zachował by się tak jak się zachował - tj. nie wrzucił by Crusher do wody, bo na tyle zdołał juz zrozumieć ludzi by widzieć, że takie ,,żarty" raczej ich nie rozśmieszą.

Nie twierdzę, że nie jest sztuczna, ale to jasne ujęcie oceanu i nieba, a potem najazd kamery na nazwę łajby. Ta scena mi się po prostu podoba.
A takie nadanie awansu jest ciekawsze, niż to standardowe o nieodpowiednim mundurze, co często pokazują w serialach (w tym treku).
A do Daty się zgadzam, scena nie pasuje do jego profilu po 7 latach na Ent D, ale ktoś szukał drogi na skróty by dać mu czip uczuciowy. A drogi na skróty rzadko wyglądają dobrze,
Eviva
Użytkownik
#36 - Wysłana: 24 Cze 2010 17:30:47
Odpowiedz 
Toudi:
Córke Sulu ciężko uznać za minus filmu. No chyba już tylko na złość światu, co nie Eviva? ;)

Kiedy ja jej nie uznaję za minus, tylko za postać absolutnie nic nie wnoszącą. No i fakt, widzieliśmy jeszcze Marcusa... ale o0n miał akurat do odegrania ważną rolę.

Toudi:
Ent B miał odbyć kilkugodzinną podróż do Plutona i z powrotem.

W przestrzeni kosmicznej, gdzie zawsze jest niebezpiecznie. Posłanie nawet na księżyc okrętu "w proszku" to czysty idiotyzm i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.

Toudi:
Nie umierasz, nie cierpisz a wręcz przeciwnie. Nie starzejesz się. Masz to o czym marzysz, tak długo jak chcesz.

To nie niebo, to forma zaawansowanej schizofrenii. Każda inteligentna istota musi zdawać sobie sprawę z tego, że jest to tak naprawdę jałowa i pozbawiona sensu egzystencja. No ale Guinan ma czółko myślą nieskażone, to fakt (tu juz dochodzi do głosu moja awersja do aktorki )

Toudi:
A już na pewno nie sądzę, że błędem było samo nakręcenie tego filmu.

Według mnie błędem było nakręcenie go tak, jak to zrobiono i nie dziwię się, że Nimoy nie chciał mieć nic z nim wspólnego.
Weaver
Użytkownik
#37 - Wysłana: 24 Cze 2010 18:39:29
Odpowiedz 
Eviva:
Posłanie nawet na księżyc okrętu "w proszku" to czysty idiotyzm

Wysyłanie podstawowej części kadry oficerskiej, łącznie z kapitanem i pierwszym oficerem na niebezpieczne misje w praktycznie każdym odcinku to...? No właśnie. Wysłanie całego statku pełnego tylko kadetów na ratunek Vulcana to...? Hmmmm. Można by mnożyć, z każdej serii, z każdej pełnometrażowki...
Eviva:
To nie niebo, to forma zaawansowanej schizofrenii.

Nieśmiertelność, wieczna młodość, spełnienie marzeń...takich objawów schizofrenii życzyłbym wszystkim chorym (zdrowym również). Do tego, jak pokazał Łysek, można w każdej chwili zrezygnować, jeśli się komuś nie podoba.
Eviva:
Nimoy nie chciał mieć nic z nim wspólnego

Z tego, co czytałem, nie tyle nie chciał, co nie dano mu szansy. Patrząc po blamażu w trakcie i po XI, może i dobrze....
Eviva
Użytkownik
#38 - Wysłana: 24 Cze 2010 19:09:48
Odpowiedz 
Weaver:
Z tego, co czytałem, nie tyle nie chciał, co nie dano mu szansy.

Nie, nie chciał. Inaczej mówiąc, postawił warunek daleko idącej ingerencji w scenariusz, na co się nie zgodzono. W szmirze, którą nakręcono, nie chciał brać udziału.

Weaver:
Patrząc po blamażu w trakcie i po XI, może i dobrze....

Przepraszam, właśnie Nimoy był jedynym powodem, dla którego naprawdę warto obejrzeć ten film. On i nic więcej.
Toudi
Użytkownik
#39 - Wysłana: 24 Cze 2010 19:31:25
Odpowiedz 
Eviva:
Nie, nie chciał. Inaczej mówiąc, postawił warunek daleko idącej ingerencji w scenariusz, na co się nie zgodzono. W szmirze, którą nakręcono, nie chciał brać udziału.

Ale w ST11 udział wziął, a myślę że to szmira większa niż ST7. No ale może pomińmy ten temat. ;)
Eviva
Użytkownik
#40 - Wysłana: 24 Cze 2010 19:49:50
Odpowiedz 
Toudi:
Ale w ST11 udział wziął, a myślę że to szmira większa niż ST7.

A to już zupełnie inna sprawa i dyskusja na odmienny temat, w odmiennym topiku.

Toudi:
No ale może pomińmy ten temat. ;)

Nie musimy pomijać, wystarczy się przenieść tam, gdzie trzeba.
Picard
Użytkownik
#41 - Wysłana: 24 Cze 2010 19:53:55 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Toudi:
Nie twierdzę, że nie jest sztuczna, ale to jasne ujęcie oceanu i nieba, a potem najazd kamery na nazwę łajby. Ta scena mi się po prostu podoba.

Mnie też, podobało mi się w niej to i niestety jedynie to.

Toudi:
A do Daty się zgadzam, scena nie pasuje do jego profilu po 7 latach na Ent D, ale ktoś szukał drogi na skróty by dać mu czip uczuciowy. A drogi na skróty rzadko wyglądają dobrze,

Pytanie tylko czy ten czip wogóle był mu potrzebny? Ostatecznie w serialu rozwinął się już tak bardzo, że miewał sny i nawet odczuwał niepokój z nimi związany. Być może Data miał możliwość do odczuwania emocji, tylko owe zdolności ujawniały się u niego stopniowo? Może jego twórca obawiał się, że jeśli da Dacie możliwość odczuwania emocji od pierwszego dnia funkcjonowania to stanie się on taki jak Lore - okrutny i nienawistny? Może dr Soong postanowił, że zaprogramuje Datę by ten zaczął odczuwać emocje wówczas gdy osiągnie odpowiedni stopień rozwoju etycznego, gdy zacznie rozumieć ludzi i pokojowo z nimi współistnieć? To chyba Blaszany Drwal z Czarnoksiężnika z krainy Oz, chciał mieć serce i odczuwać emocje, nie zdając sobie sprawy, że cały czas miał taką możliwość? Z Datą mogło by być podobnie...

Eviva:
Przepraszam, właśnie Nimoy był jedynym powodem, dla którego naprawdę warto obejrzeć ten film. On i nic więcej.

Chodzi o sposób w jaki się zachowywał promując film, między innymi o niesławnego ,,dickheada".
Eviva
Użytkownik
#42 - Wysłana: 24 Cze 2010 20:12:05 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard:
Chodzi o sposób w jaki się zachowywał promując film, między innymi o niesławnego ,,dickheada".

No cóż... tu zachował się średnio, ale staruszkowi po prostu nieco odwala. To skutek spożywania roślinek zamiast smakowitego befsztyka z polędwiczki na świeżym masełku...
Toudi
Użytkownik
#43 - Wysłana: 24 Cze 2010 20:46:17
Odpowiedz 
Picard:
Pytanie tylko czy ten czip wogóle był mu potrzebny?

Tego się już nie dowiemy. A na pewno nie dali by nam dość odcinków/filmów by się o tym przekonać. Choć ta teoria jest prawdopodobna.
Picard:
Toudi:
Nie twierdzę, że nie jest sztuczna, ale to jasne ujęcie oceanu i nieba, a potem najazd kamery na nazwę łajby. Ta scena mi się po prostu podoba.

Mnie też, podobało mi się w niej to i niestety jedynie to.

E tam, usunąć, zamiast wsunąć też było dobre.

Eviva:
Nie musimy pomijać, wystarczy się przenieść tam, gdzie trzeba.

Pomińmy, też czuję sympatię do Nimoya i nie będę po nim jeździł, tylko dlatego że również tęskni za trekiem. A że dali mu tylko JJA albo nic...
Picard
Użytkownik
#44 - Wysłana: 24 Cze 2010 23:09:43
Odpowiedz 
Toudi:
Pomińmy, też czuję sympatię do Nimoya i nie będę po nim jeździł, tylko dlatego że również tęskni za trekiem. A że dali mu tylko JJA albo nic...

Eviva:
No cóż... tu zachował się średnio, ale staruszkowi po prostu nieco odwala. To skutek spożywania roślinek zamiast smakowitego befsztyka z polędwiczki na świeżym masełku...

Gdyby tak mocno tęsknił to wystąpił by w rzeczonym Generations. Ale nie, wówczas ujął się honorem i powiedział, że tak krótki występ w filmie opłaca się mu tylko wówczas gdy będzie reżyserem, nie powierzyli mu reżyserii więc odmówił występu. Ciekawe, że występ Nimoya w filmie Abramsa nie był dłuższy, a mimo to się na niego zgodził. Co to latinum... pfuj spożywanie roślinek z człowieka robi! W jednym się z Tobą zgadzam Eviva: Demora Sulu była w filmie zbyteczna, ta postać to typowy fanserwis dla zwolenników pana Sulu.

Toudi:
E tam, usunąć, zamiast wsunąć też było dobre.

No, dla mnie to wszystko było dość sztuczne i wymuszone.
Jurgen
Moderator
#45 - Wysłana: 25 Cze 2010 08:41:34
Odpowiedz 
Picard:
No, dla mnie to wszystko było dość sztuczne i wymuszone



Picard:
Demora Sulu była w filmie zbyteczna, ta postać to typowy fanserwis dla zwolenników pana Sulu

A ja pozwolę sobie się nie zgodzić. Owszem, film równie dobrze obszedłby się bez córki Sulu, ale jej występ nie jest bez sensu. Takie fragmenty pokazują, że ST to nie tylko to co dzieje się na ekranie, ale też to, co dzieje się gdzieś dookoła. Innymi słowy: w całej Galaktyce toczy się życie, a nie tylko na Enterprise (literka wg aktualnego serialu). I takie fragmenty, pozornie zupelnie bez sensu, budują klimat. Przy filmie ma to może mniejsze znaczenie, ale np. już w DS9 takich scen, które nie popychają akcji do przodu i serial można byłoby nakręcić i bez nich, jest mnóstwo. Ale dzięki temu widz ma wrażenie, że na stacji toczy sie jakieś życie a nie tylko w kółko służba - odpoczynek - służba... Reasumując ta scena pokazuje, że poza Enterprisem też coś się we wszechświecie dzieje.
The_D
Użytkownik
#46 - Wysłana: 25 Cze 2010 09:45:42
Odpowiedz 
Picard:
Gdyby tak mocno tęsknił to wystąpił by w rzeczonym Generations.

Może tęsknota rozwinęła się przez te 14 lat pomiędzy ST 7 a ST 11.

Jurgen:
poza Enterprisem też coś się we wszechświecie dzieje

O zgrozo!
Picard
Użytkownik
#47 - Wysłana: 25 Cze 2010 11:43:40
Odpowiedz 
Jurgen:
Takie fragmenty pokazują, że ST to nie tylko to co dzieje się na ekranie, ale też to, co dzieje się gdzieś dookoła.

Częściowo masz racje przy czym mogli by lepiej wykorzystać tą postać niż tylko powiedzieć, że jest córką Sulu i zostawić ją w spokoju.

The_D:
Może tęsknota rozwinęła się przez te 14 lat pomiędzy ST 7 a ST 11.

Jeśli tak, to widać, że tęsknota za ST nie idzie w parze z tęsknotą i szacunkiem do jego fanów: patrz niesławny dickhead.
Jurgen
Moderator
#48 - Wysłana: 25 Cze 2010 13:27:55
Odpowiedz 
Picard:
Częściowo masz racje przy czym mogli by lepiej wykorzystać tą postać niż tylko powiedzieć, że jest córką Sulu i zostawić ją w spokoju.

Co prawda, to prawda. Tyle, że - jeżeli patrzymy na ST jako swego rodzaju kontinuum, tak jak robią to fani - to moim zdaniem warto byłoby obsadzić ją jakiejś innej serii. Skoro TNG był już zakończony, można byłoby dać jej jakąś rolę w DS9 czy w Voyagerze. A tak, to wyszło, że wsadzono ja do filmu tylko po to, żeby Kirk zdziwił się, że Sulu miał czas na rodzinę, co ładnie korespondować miało ze stratą rodziny przez Picarda...
Korrd
Użytkownik
#49 - Wysłana: 25 Cze 2010 13:44:08
Odpowiedz 
Toudi:
Dostanie się z pokładu statku nie jest niemożliwe, tylko nie jest w 100% skuteczne. Właśnie Guinan jest przykładem, gdyby jej nie przesłali na Ent B pewno by zginęła w wybuchu statku.

W takiej sytuacji Kirk powinien zginąć, a nie trafić do Nexusa.
Guinan dostała się do Nexusa (i w nim została) mimo zniszczenia jej statku i wyciągnięcia jej stamtąd w ostatniej chwili.
Soran mógł wziąć/ukraść/pożyczyć statek, wlecieć we wstęgę, otworzyć gródź i wyciągnąć ręce przed siebie.

Eviva:
W przestrzeni kosmicznej, gdzie zawsze jest niebezpiecznie. Posłanie nawet na księżyc okrętu "w proszku" to czysty idiotyzm i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.

Bez przesady. Statek działał, doskonale nadawał się do rekreacyjnego lotu po Układzie Słonecznym. Charakter uroczystości i przewidziana trasa nie obejmowały korzystania z torped fotonowych, wiązki holowniczej czy nawet personelu medycznego. Trochę to nieodpowiedzialne, ale spokojnie jestem w stanie sobie wyobrazić taką sytuację.

Jurgen:
Takie fragmenty pokazują, że ST to nie tylko to co dzieje się na ekranie, ale też to, co dzieje się gdzieś dookoła. Innymi słowy: w całej Galaktyce toczy się życie, a nie tylko na Enterprise

I właśnie takie smaczki lubię w większych seriach
Toudi
Użytkownik
#50 - Wysłana: 25 Cze 2010 15:03:47
Odpowiedz 
Korrd:
W takiej sytuacji Kirk powinien zginąć, a nie trafić do Nexusa.
Guinan dostała się do Nexusa (i w nim została) mimo zniszczenia jej statku i wyciągnięcia jej stamtąd w ostatniej chwili.
Soran mógł wziąć/ukraść/pożyczyć statek, wlecieć we wstęgę, otworzyć gródź i wyciągnąć ręce przed siebie.

No wiesz, widać trafienie na dobre do Nexusa z pokładu statku jest jak wygrana w szóstki w lotto. Kirkowi się udało, Soranowi i Guinan nie. Może Soran miał pecha w takie gry i wolał nie ryzykować więcej?
Eviva
Użytkownik
#51 - Wysłana: 25 Cze 2010 16:52:22
Odpowiedz 
Picard:
Ciekawe, że występ Nimoya w filmie Abramsa nie był dłuższy, a mimo to się na niego zgodził. Co to latinum... pfuj spożywanie roślinek z człowieka robi!

Tu już działał dłuższy odwyk od Treka i postępująca demencja starcza A może po prostu Nimoy uzna film Abramsa za lepszy od GEN? Miał chyba prawo.

Picard:
Jeśli tak, to widać, że tęsknota za ST nie idzie w parze z tęsknotą i szacunkiem do jego fanów: patrz niesławny dickhead.

Starsi ludzie bywają uparci i zdziecinniali - wybaczmy Leosiowi tego dickheada, choćby przez wzgląd na dawne czasy

Jurgen:
wsadzono ja do filmu tylko po to, żeby Kirk zdziwił się, że Sulu miał czas na rodzinę, co ładnie korespondować miało ze stratą rodziny przez Picarda...

Oj to to! Wyraźny wtręt na siłę.

Toudi:
widać trafienie na dobre do Nexusa z pokładu statku jest jak wygrana w szóstki w lotto.

Spekulacje. Z tego, co się tam działo, wynikało raczej, że Soran mógł się świetnie obyć bez tej swojej wyrzutni.
Picard
Użytkownik
#52 - Wysłana: 25 Cze 2010 22:59:15 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva:
Tu już działał dłuższy odwyk od Treka i postępująca demencja starcza A może po prostu Nimoy uzna film Abramsa za lepszy od GEN? Miał chyba prawo.

Jeśli rzeczywiście uznał, że ,,dzieło" J.J'a jest lepsze od Generations to jednak musiała go dopaść demencja starcza!

Eviva:
wybaczmy Leosiowi tego dickheada, choćby przez wzgląd na dawne czasy

Jak przeprosi - tak jak ja za ,,synalka" - to owszem wybaczę mu, ale szczerze powiem ja nigdy do żadnego aktora - grającego w Treku - sentymentu nie miałem, przywiązany jestem natomiast do postaci, które wykreowali. Przykro jest jednak kiedy starszy pan, u schyłku swojej kariery pokazuje Ci gdzie tak naprawdę miał Ciebie i resztę podobnej Tobie widowni.

Eviva:
Spekulacje. Z tego, co się tam działo, wynikało raczej, że Soran mógł się świetnie obyć bez tej swojej wyrzutni.


Czy ja wiem czy to taka spekulacja? Popatrz co stało się z resztą załogi statku, z którego ewakuowano Sorana -bo w Nexusie raczej ich nie było.
Eviva
Użytkownik
#53 - Wysłana: 26 Cze 2010 08:04:40
Odpowiedz 
Picard:
w Nexusie raczej ich nie było.

A skąd możesz to wiedzieć? Akcja skupiła się na Picardzie i Kirku. A Picard tamtych po prostu nie szukał, bo na diabła mu oni?
Picard
Użytkownik
#54 - Wysłana: 26 Cze 2010 10:03:02
Odpowiedz 
Eviva:
A skąd możesz to wiedzieć? Akcja skupiła się na Picardzie i Kirku. A Picard tamtych po prostu nie szukał, bo na diabła mu oni?

Po prostu zakładam, że gdyby ci ludzie przeżyli, to twórcy filmu by ich nam pokazali, nie zrobili jednak tego i myślę, że nie uczynili tego bez powodu, Zresztą skoro pojawiło się tam swego rodzaju odbicie Guinan, to czemu nie pojawił się nikt inny a El-Aurian, którzy z nią podróżowali? Odpowiedź wydaje się prosta: wszyscy oni nie żyli.
Eviva
Użytkownik
#55 - Wysłana: 26 Cze 2010 10:08:02
Odpowiedz 
Picard:
Po prostu zakładam, że gdyby ci ludzie przeżyli, to twórcy filmu by ich nam pokazali, nie zrobili jednak tego i myślę, że nie uczynili tego bez powodu,

Ponieważ dla przebiegu akcji nie byli istotni, a film musiał sie zamknąć w iluś minutach, nie?

Picard:
Zresztą skoro pojawiło się tam swego rodzaju odbicie Guinan, to czemu nie pojawił się nikt inny a El-Aurian, którzy z nią podróżowali?

Bo Guinan Picard znał i cenił, a pozostałych nie, więc raczej trudno, by chciał z nimi gadać w tak ważnej sprawie.
Picard
Użytkownik
#56 - Wysłana: 26 Cze 2010 13:18:21
Odpowiedz 
Eviva:
Bo Guinan Picard znał i cenił, a pozostałych nie, więc raczej trudno, by chciał z nimi gadać w tak ważnej sprawie.

Tylko, że to ona pojawiła się jemu, a nie na odwrót - ona chciała rozmawiać z nim. I mogła mu zaoferować do pomocy nie jednego dziadka, którego szczytem ambicji było usmażenie sobie jajecznicy z koperkiem, tylko małą armię El-Aurian, którzy wraz z nią rzekomo dostali się do Nexusa. Znowuż, nie zaproponowała tego Jean-Lucowi, a jaki był tego inny powód jak nie taki, że owi El-Aurianie nigdy jednak nie dostali się do Nexusa?
Eviva
Użytkownik
#57 - Wysłana: 26 Cze 2010 13:21:22
Odpowiedz 
Picard

To czemu mówiła, że dostała się tam ona i pozostali?
Picard
Użytkownik
#58 - Wysłana: 26 Cze 2010 14:45:05
Odpowiedz 
Eviva:
To czemu mówiła, że dostała się tam ona i pozostali?

To znaczy jacy pozostali? Wspominała jeszcze kogoś poza Soranem? zresztą może i na krótki okres dostali się tam też inni El-Aurianie, ale skoro przyszło im zginąć, nie zostawili oni po sobie śladu w Nexusie?
Eviva
Użytkownik
#59 - Wysłana: 26 Cze 2010 16:39:22
Odpowiedz 
Picard

Powiedziała, że ona i resztki jej ludu znaleźli się właśnie w Nexusie. ie wspominała, co potem było z resztą, ale nie ma wątpliwości, że nie znalazła się tam jako jedyna ze swoich.
Korrd
Użytkownik
#60 - Wysłana: 28 Cze 2010 08:03:37 - Edytowany przez: Korrd
Odpowiedz 
Picard
Eviva

Oni wszyscy się dostali do Nexusa, wszyscy też zostali stamtąd wyciągnięci. To jasno wynika z wypowiedzi Guinan. Skoro Guinan znalazła się w Nexusie, a następnie z niego wyszła (w tym przypadku została "wyrwana"), przy tym wszystkim pozostając w nim, wnioskuję, że doszło do swoistego zdublowania. Z jednej strony Nexus zdążył już "zgarnąć" świadomość szczęśliwców, z drugiej ich cielesne powłoki były jeszcze na miejscu, żywe i to właśnie one zostały przeniesione na Enterprise B, jakby oderwane od swoich świadomości, które były już w Nexsusie.
Wygląda na to, że kto trafi do Nexusa, ten na zawsze tam zostaje. Uchowała się kopia Guinan (mimo jednoczesnego istnienia jej w "normalnej" rzeczywistości), nie ma tez powodu, żeby uważać, że takiej wersji zapasowej nie mają Soran czy nawet Kirk, chyba że dobrowolne wyjście tego drugiego miałoby mieć tu jakieś znaczenie. Tego nie wiadomo.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / GENERATIONS - film zły, czy jeszcze gorszy?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!