USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / GENERATIONS - film zły, czy jeszcze gorszy?
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#1 - Wysłana: 21 Cze 2010 21:08:57
Odpowiedz 
GEN obejrzałam w całości, nie fragmentarycznie, dopiero niedawno, i zrobił na mnie fatalne wrażenie. To chyba najgorszy z filmów Trekowych, jaki w życiu obejrzałam, nie wyłączając ST XI. Jest tak samo głupi, jak dzieło Abramsa, za to dużo nudniejszy.
Rozwijałam tę myśl w innym temacie i nie chcę się powtarzać, ale gdy ktoś pragnie dyskusji na ten konkretny temat, to proszę uprzejmie.
michstach
Użytkownik
#2 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:02:57 - Edytowany przez: michstach
Odpowiedz 
Mnie osobiście się ten film podoba. Może dlatego, że mam do niego sentyment To był jeden z pierwszych pełnometrażowych filmów trekowych jaki oglądałem (wcześniej był ST1 i ST3 w wieku około 7 lat ). Pamiętam jak prawie co dwa tygodnie wypożyczałem go do domu z wypożyczalni (wtedy jeszcze VHS). Niezapomniane wrażenia Pamiętam też jak oglądałem w jakiejś telewizji program dokumentalny, w którym tłumaczyli metodę kręcenia upadku spodka na Veridian. Takie głupoty człowiek pamięta, a nie pamięta charakterystyk trakcyjnych lokomotywy na jutrzejszą obronę magisterki :/ Przepraszam za offtop, ale trzymajcie kciuki

Co do samego filmu, to wydaje mi się, że twórcy trochę na siłę chcieli połączyć dwa trekowe światy zapominając o sensie. Ale być może też film do zrozumienia wymaga troszkę więcej kreatywnej wyobraźni, która potrafi wytłumaczyć wszelkie dziwne rzeczy związane np. z Nexusem (chociaż to nie jest dla mnie specjalnie skomplikowane, podobnie jak mechanika temporalna )
kanna
Użytkownik
#3 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:06:40
Odpowiedz 
michstach:
To był jeden z pierwszych pełnometrażowych filmów trekowych jaki oglądałem

ja podobnie, do tego widziałam go w kinie i wystepowała załoga z mojego ulubionego tng
Ostatnio tez sobie go odświeżyłam, wrazenia jak najbardziej pozytywne (oczywiście, nieco burakowaty jest, ale to urok st ;) )

michstach:
obronę magisterki

Trzymam
Evelin Siv
Użytkownik
#4 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:21:19
Odpowiedz 
Nie przeczę, że film jak to powiedziała kanna nieco burakowaty, ale też mimo wszystko go lubię.
kanna:
wystepowała załoga z mojego ulubionego tng

: również z mojego ulubionego tng
Podobało mi się w fabule to, że Data zaczął korzystać z chipa emocji, co dodało uroku filmowi (a Data to moja ulubiona postać ). Gdy Worf wpada do wody i potem Data wrzuca Beverly - było z czego się śmiać. I zobaczyć płaczącego Picarda - bezcenne
Aczkolwiek Nexusa do tej pory nie rozumiem i to jest ewidentny burak jak i zachowanie Picarda w Nexusie, który oczywiście nie uległ urokowi tegoż miejsca (jak i potem Kirk).
Kowal155
Użytkownik
#5 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:22:46 - Edytowany przez: Kowal155
Odpowiedz 
Dla mnie było to kilka klas poniżej filmów ze starą załogą i odnoszę wrażenie, że był jednak bardziej burakowaty niż Abrams - no może jednak tak samo. Miałem nieprzyjemne zderzenie z załogą TNG, ten film najbardziej to pogłębił. Teraz już po jakimś czasie od obejrzenia, sytuacja ulega delikatnemu poprawieniu, bo udało mi się obejrzeć kilka odcinków, które były jednak interesujące - niezmiennie jednak wolę na razie TOS'ową załogę.
kanna
Użytkownik
#6 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:26:06
Odpowiedz 
Evelin Siv:
to jest ewidentny burak

a jeszcze "ewidentniejszy" burak - mój ulubiony nota bene ;) - to to, że Picard wraca z Nexusa na moment przed starciem z Soranem, zamiast cofnąc sie do dowolnego, korzystniejszego momentu wczesniej
Evelin Siv
Użytkownik
#7 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:30:40
Odpowiedz 
Kowal155
Każdy ma w Treku coś ulubionego, każdy może mieć inną opinię i ja to szanuję
kanna
Dla mnie niezrozumiałe jest jak wyszedł z Nexusa. Czy to cofnięcie nie powinno zajść w obrębie Nexusa, skoro mógł się w nim cofać, zmieniać teraźniejszość i iść w przyszłość? Dlatego Nexus to dla mnie burak. Ale masz rację, skoro już mógł się cofnąć to to bardziej korzystniejszego momentu.
michstach
Użytkownik
#8 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:31:49
Odpowiedz 
kanna
Picard przenosi się do momentu, tuż przed starciem z Soranem ponieważ gdyby powstrzymał go wcześniej nie doszłoby do starcia a więc Picard nie trafiłby do Nexusa i ostatecznie niemógłby go powstrzymać Mechanika temporalna - paradoks dziadka
Evelin Siv
Użytkownik
#9 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:32:40
Odpowiedz 
michstach
zawiłe to
michstach
Użytkownik
#10 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:36:46
Odpowiedz 
Ale jednak się pomyliłem - Picard owszem cofnął się do momentu konfrontacji z Soranem, ale po pierwsze powinien tam spotkać samego siebie, po drugie jeżeli by go powstrzymał i tak nie trafiłby do nexusa a więc nie mógłby sie przenieść w czasie, żeby go powstrzymać Zawsze możnaby wplątać w to teorię mówiącą o tym, iż każda akcja powoduje powstanie nieskończonej liczby konsekwencji, z których każda ma miejsce (nie wiem, czy w świecie naukowym poza filmami istnieje taka teoria, ale wydaje mi sie że o tym słyszałem), w związku z czym po wyjściu z Nexusa tworzy się alternatywna linia czasowa (podobnie jak w ST XI) a oryginalna linia kończy się zniszczeniem systemu Veridian i Enterprise'a razem z nim.
Kowal155
Użytkownik
#11 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:38:19 - Edytowany przez: Kowal155
Odpowiedz 
Evelin Siv

Nie musisz o tym mówić, bo to chyba winno być jasne. Natomiast bardzo mi przeszkadzało coś o czym wspominał redlettermedia w swoich recenzjach, aczkolwiek najbardziej wyłuszczał to przy Gwiezdnych Wojnach i Nemesisie - tendencja do tego, żeby było więcej niezrozumiałej akcji, bez większego uzasadnienia. Do tej pory nie rozumiem, co za różnica czy Guinan by mu pomogła czy Kirk, skoro (tak mi się wydaje) i jedno i drugie było na tym samym poziomie duchowym/metafizycznym/kwantowym - w każdym razie każde z nich było w takiej samej sytuacji - w nexusie. Scenarzysta - "no to tu wcisniemy scenkę rozmowy z Guinan, sraty taty, tłumaczy Pickardowi co się dzieje, potem wrzucimy Kirka." II scenarzysta "ale równie dobrze Guinan mogła by Pickardowi pomóc" Scenarzysta I "coś tam wymyślimy - musi być Kirk, więc Guinan jakoś się na to wypnie" :P Takich nieścisłości, lub inaczej - bezczelnie rażących nieścisłości nie było we wcześniejszych filmach i czuję tu równię pochyłą, ostro zjeżdżającą w dół.

michstach mi się natomiast wydaje, że Pickard mógł się poruszać po tamtym rejonie, ale tylko w obrębie czasu działalności Nexusa na planetę na której się znajdowali (nie pomnę nazwy tej planety), a nie w czasie przed - to dla mnie jest burak. Nie musi być alternatywnych lini skoro nawet dokładnie nie wyjaśniono tego zjawiska, ale na zdrowy rozum (w każdym razie rozum liźniętej spopularyzowanej fizyki) wszelkie manipulacje czasem winny stwarzać, alternatywne rozwiązania.
kanna
Użytkownik
#12 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:41:03
Odpowiedz 
Kowal155:
nie rozumiem, co za różnica czy Guinan by mu pomogła czy Kirk

a ja doskonale rozumiem - wyobrażasz sobie Guinan walczacą z Soranem na tym mostku metalowym?
Kowal155
Użytkownik
#13 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:43:05
Odpowiedz 
kanna

Czemu nie - gdyby ktoś wpadł na jakiś sensowny sposób poprowadzenia fabuły Cały ten nexus jednak czymś nieświerzym i niedobrym mi trącił.
Evelin Siv
Użytkownik
#14 - Wysłana: 21 Cze 2010 23:03:08 - Edytowany przez: Evelin Siv
Odpowiedz 
Kowal155:
Cały ten nexus jednak czymś nieświerzym i niedobrym mi trącił.

Z tym się jak najbardziej zgodzę


Aczkolwiek mimo wszystko dla mnie film miał też fajne momenty. Rekreacyjnie można go obejrzeć
Kowal155
Użytkownik
#15 - Wysłana: 21 Cze 2010 23:14:23
Odpowiedz 
Na to by wyłączyć mózg i przyjemnie chłonąć - owszemm, podobnie jak spora część współczesnej kinematografii made in hollywood - inaczej zgrzyty logiczne psują zabawę
Picard
Użytkownik
#16 - Wysłana: 21 Cze 2010 23:39:29 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Hmmm... trochę czasu minęło od momentu gdy napisałem - może zbyt pozytywną - recenzje tego filmu i częściowo muszę przyznać Ci racje: Eviva, film jest nudny! Ale, nie jest aż tak głupi jak ,,dzieło" Abramsa i nie piszę tego tylko po to by po raz kolejny dogryźć fanom tzw. jedenastki i odreagować stres z nią związany - nie, naprawdę film J.J'a jest tak idiotyczny, że myślę, że Orci i Kurtzman założyli się z kimś, że celowo napiszą najgłupszy scenariusz jaki się tylko da napisać, a mimo to widownia go łyknie. Ale wracając do Generations... Tak naprawdę nie wiem czemu tak wiele rzeczy w tym filmie się nie udało!? Ten obraz od początku widać nie miał szczęścia: pomysł na spotkanie dwóch pokoleń załogantów Enterprise był wtórny, potencjał aktorski Malcolm'a McDowell'a nie wykorzystany, motywy, które warto było zgłębić - emocje Daty i to jak Picard radził sobie ze śmiercią rodziny - pozostawione gdzieś na marginesie, bitwa pomiędzy Enterprise -D a Drapieżnym Ptakiem dość bzdurna, niektóre wątki wspominane raz, a później zapominane - patrz udział Romulan w produkcji Truilitu -, w końcu: w filmie nie dzieje się niemal nic! I nie chodzi mi tu o brak akcji, chodzi mi tu o prawie całkowity brak czegokolwiek interesującego: właściwie miałem wrażenie, że ów film to jeden z nudniejszych odcinków TNG rozciągnięty do granic możliwości. A był w tym filmie niewykorzystany potencjał: z tego filmu pochodzi jedno z moje ulubione motto Jean-Luca: ,,to jak się żyje jest ważniejsze niż to co się po sobie pozostawia". Cały ten motyw z przemijalnością życia, z pogodzeniem się ze stratą i porzuceniu obsesyjnych myśli o zmienieniu przeszłości jest ciekawy, głęboki i znaczący. Podobał mi się tajemniczy Nexus, tak samo podobała mi się nowa technologia służąca do przemiany gwiazd w supernove, Malcolm McDowell - jak zwykle - stworzył charyzmatycznego acz niewykorzystanego łotra, śmierć Kirka też była wzruszająca i wpisująca się w temat przewodni filmu. W gruncie rzeczy więc mam co do Generations bardzo mieszane odczucia - miejscami przez nudę, dało się dostrzec przebłyski geniuszu.
Weaver
Użytkownik
#17 - Wysłana: 21 Cze 2010 23:40:55
Odpowiedz 
kanna:
Picard wraca z Nexusa na moment przed starciem z Soranem,

A co Wy na to? Picard wraca z Nexusa akurat w tym momencie, bo wie, że Sorana musi zabić - jeśli tylko go pojma, Soran znów ucieknie i znów wymyśli diaboliczny plan kosztujący miliardy istnień. Jedynym sposobem, by zabić Sorana i nie popełnić niemoralnego morderstwa jest sprowokować go i pokonać w walce. Za pierwszym razem się nie udaje ale już z pomocą Kirka...
(Pomysł nie mój, znalazłem na IMDB i mi się spodobał.)
Poza tym, sam pomysł nexusa jako bezczasowego wymiaru wewnątrz wstęgi grawitacyjnej jest IMHO fajny, jego dopracowanie i szczegóły już gorsze....
Eviva
Użytkownik
#18 - Wysłana: 22 Cze 2010 06:53:02 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Koncepcja Nexusa - czas tam niby nie płynie, ale płynie, tak jak chce się ewentualnemu "użytkownikowi". Uprzejmy jakiś ten Nexus. W dodatku ma jakiś wpływ na rzeczywistość poza nim - inaczej jak Picard powstrzymałby Sorana?
Zabicie Sorana budziło w Picardzie wstręt, gdyby był on tylko więźniem, ale przecież można było zrobić wiele innych rzeczy, na przykład uszkodzić jego pamięć czy zareagować w dowolnym momencie, niekoniecznie "za pięć dwunasta". Tłumaczenie tego z perspektywy cofania się w czasie tak, że czeka się, aż będzie próbował popełnić przestępstwo, które na pewno będzie próbował popełnić, trąci mi hipokryzją - to tak jak w tym dowcipie, gdzie terroryści zabijają Niemca i Amerykanina, a Rusek prosi ich, by przedtem któryś kopnął go w tyłek. A potem wyjmuje kałacha i likwiduje całą bandę, a na pytanie Polaka, czemu u licha nie zrobił tego wcześniej, odpowiada z godnością "My nie agriesory".
Kirk w Nexusie - niby słucha słów Picarda, ale spływają po nim jak woda po kaczce. Picard mówi o śmierci miliardów, a ten martwi się koperkiem do jajecznicy. To kompletny absurd. Postawa typu "Teraz będę się przejmował tylko sobą, a resztę niech szlag trafi" pasuje do Kirka jak pięść do nosa. Znając tę postać człowiek raczej oczekuje, że do walki w słusznej sprawie pojedzie choćby na wózku inwalidzkim, zakładając po drodze w pośpiechu sztuczną szczękę do góry nogami.
Evelin Siv
Użytkownik
#19 - Wysłana: 22 Cze 2010 09:14:35
Odpowiedz 
Picard
Mogę powiedzieć, że pod twoją wypowiedzią mogę się podpisać ;) Też uważam, że wątek emcoji Daty to bardzo ciekawa rzecz godna rozwinięcia. No i marz rację - film nie do końca rozwinięty, jakby nie dopracowany
Eviva
Taak. Do Kirka ta postawa trochę nie pasuje. Ale może był oślepiony blaskiem Nexusa
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 22 Cze 2010 09:18:08
Odpowiedz 
Evelin Siv

Trochę? W ogóle nie pasuje. To nie Kirk, jakiego znamy.
Evelin Siv
Użytkownik
#21 - Wysłana: 22 Cze 2010 09:21:45 - Edytowany przez: Evelin Siv
Odpowiedz 
Eviva
Masz rację, ja mało znam Kirka, ty więcej z nim oglądałaś i rozumiem, że dobrze wiesz Ja tylko filmy pełnometrażowe. Więc uniżam się do twojej opinii, heh
Eviva
Użytkownik
#22 - Wysłana: 22 Cze 2010 09:26:29
Odpowiedz 
Evelin Siv

Spoko, kiedyś nadrobisz
Od dziś powtarzają TOS na AXN SF, godz 18
Evelin Siv
Użytkownik
#23 - Wysłana: 22 Cze 2010 09:28:43 - Edytowany przez: Evelin Siv
Odpowiedz 
Eviva
Ostatnio wlazłam na AXN i obejrzałam jeden, tylko nie pod początku, który akurat był trochę nudny, ale następny zaczynał się ciekawie, ale musiałam wychodzić z domu ale skoro mówisz, że o 18 będzie to powinnam się wyrobić
Eviva
Użytkownik
#24 - Wysłana: 22 Cze 2010 09:49:45
Odpowiedz 
Evelin Siv

Nie wiem trylko, czy nie zaczną od "The Cage", bo jeśli tak, to można sobie ten darować - a co do reszty, to pierwsze sa takie sobie, potem dopiero się rozkręcają... choć "The Naked Time" to jeden z pierwszych, a wart obejrzenia.
Korrd
Użytkownik
#25 - Wysłana: 22 Cze 2010 10:05:14
Odpowiedz 
Ten burak z Guinan chyba nie jest aż tak buraczany.
Powiedziała przecież, że nie może iść z Picardem, ponieważ już tam jest (tj. na Enterprise) i to akurat ma cień sensu. Picard wybrał moment, w którym oboje egzystowali w tej czasoprzestrzeni, więc byli ograniczeni swoją fizyczną bytnością, inaczej musieliby się zdublować, a takich cudów Nexus chyba nie robi ;-P
Co do miejsca i momentu, który wybrał Picard, to można na to patrzeć w ten sposób, że mógłby zaskoczyć Sorana w kołysce, ale tak naprawdę wybrał zdaje się najlepsze rozwiązanie. Wbrew temu co mówi Eviva, Picard musiał poczekać, aż Soran coś przeskrobie, inaczej za co by go zamknął ? Może ewentualnie za posiadanie sondy z romulańskim trylitem, ale tu wchodzą wszystkie federacyjne procedury, gwarancje procesowe, potem pewnie proces sądowy, żeby mu w ogóle coś udowodnić… Soran miałby dużo czasu na ucieczkę i jeszcze szansę na wykręcenie się, gdyby był sprytny.
Ponadto jego rozwiązanie było możliwie najmniej ingerujące w linię czasową. Gdyby oceniać to pod kątem ile by ugrał, gdyby cofnął się jeszcze bardziej, to może powinien przeskoczyć jeszcze przed awans Worfa, żeby zapobiec śmierci swojego brata i bratanka ? Albo uniknąć pierwszego kontaktu z Borg ?
Jak kto woli, ja nie widzę powodu, żeby czepiać się tych dwóch punktów fabuły. Mnie w filmie przeszkadzają dwie sprawy. Po co Soran niszczył gwiazdy, skoro z początku filmu wynika, że można tam wlecieć statkiem ? Nie mogli się scenarzyści wysilić na tyle, żeby chociaż powiedzieć, że wstęga w jakiś sposób zmieniła swoje właściwości, czy cokolwiek ?
Podobnie dali ciała przy bitwie Enterprise z Bird of Prayem. Byłoby ok., gdyby gdzieś padł komunikat, że np. pierwsza torpeda uszkodziła generator osłon i nie byłoby gadania ze zmianą ich modulacji.
Agrrrr…..
Picard
Użytkownik
#26 - Wysłana: 22 Cze 2010 10:54:15 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva:
łumaczenie tego z perspektywy cofania się w czasie tak, że czeka się, aż będzie próbował popełnić przestępstwo, które na pewno będzie próbował popełnić, trąci mi hipokryzją

No, nie do końca bo gdyby Jean-Luc cofnął się do chwili poprzedzającej zniszczenie gwiazdy Armagosa, powiedźmy do momentu, w którym rozmawiał z dr Soranem w dziesiątym dziobowym, to nie mógł by mu nic zrobić. Picard: ,,Aresztuicje tego człowieka!" Worf: ,,Za co sir?" Picard: ,,Właśnie cofnęłem się w czasie i wiem, że on chce zabić miliony by dostać się do Nexusa!" Worf: ,,Dobrze się pan czuje? Może chciał by pan odwiedzić dr Crusher, albo udać się do doradcy..." Chodzi o to, że Jean-Luc nie miał w tej chwili żadnych dowodów, na poparcie swoich oskarżeń względem Sorana! Co więcej, w przypadku takiej podróży w czasie mogło by dojść do bardzo nieciekawego paradoksu: doktor Soran rozmawia sobie z Picardem, a tu nagle pojawia się przy nich drugi Picard z przyszłości. I co będzie od tej chwili dwóch Picardów? Który z nich będzie kapitanem Enterprise, co w takiej sytuacji począć? W bardziej komfortowej sytuacji był Kirk, który mógł się cofnąć się z Nexusa wprost do chwili następującej po jego zniknięciu z Enterprise-B, ale wtedy pozostaje nie rozwiązana kwestia Sorana i zagrożenia jakie ten stwarzał dla Verydiana III...

Kowal155:
ale równie dobrze Guinan mogła by Pickardowi pomóc

Guinan nie zna przecież Kirk-fu!

Evelin Siv:
Mogę powiedzieć, że pod twoją wypowiedzią mogę się podpisać ;) Też uważam, że wątek emcoji Daty to bardzo ciekawa rzecz godna rozwinięcia. No i marz rację - film nie do końca rozwinięty, jakby nie dopracowany

Co do zachowania się Kirka, tego, że Picard tak szybko otrząsnął się z wpływu Nexusa, nie dopieszczonej kwestii emocji Daty: niektórzy recenzenci, jak np. confusedmatthew znaleźli rozwiązanie tych problemów. Co do Jean-Luca i Nexusa, powiedźmy, że jak najbardziej spodobało mu się w Nexusie, co było by tym bardziej logiczne, iż dopiero co stracił rodzinę, a Nexus dawał mu możliwość jej odzyskania. I tu swoja rolę odgrywa James T., który przez tyle lat objawia się Picardowi zamiast Guinan. Przez tyle lat przebywania w Nexusie Kirk zdał sobie sprawę z tego czym to miejsce jest i zdaje z tego relacje Jean-Lucowi. Pokazuje mu na swoim przykładzie, że początkowo myślał, iż można się poczuć szczęśliwym w tej krainie fantazji jaką jest Nexus, ale jednak się mylił, jednak uciekanie od rzeczywistości, życie złudzeniami nie przynosi ukojenia. Picard zainspirowany tym przesłaniem z przeszłości postanawia porzucić fantazje jakie sobie stworzył w Nexusie i wraz z Kirkiem powstrzymać Sorana. Wszytko to ładnie nawiązuje do przewodniej myśli filmu, do pogodzenia się z upływającym czasem i do tego, że stare pokolenia mogą zainspirować swoim przykładem, nowe pokolenia do działania. Co do emocji Daty, to wspomniany recenzent proponował aby bardziej się w nie zagłębić między innymi pokazując reakcje jaką emocjonalny Data miał by na hologram Tashy Yar.

Jeszcze, jedno: grał z Was ktoś kiedyś w grę opartą na motywach filmu? Ze swojej strony osobiście polecam: taka sympatyczna staruszka, będąca hybrydą kilku różnych gatunków gier. Tu znajdziecie więcej informacji:
http://www.mobygames.com/game/star-trek-generation s
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 22 Cze 2010 18:33:43
Odpowiedz 
Picard:
Chodzi o to, że Jean-Luc nie miał w tej chwili żadnych dowodów, na poparcie swoich oskarżeń względem Sorana!

Tak tak... ale czekanie do ostatniej chwili, by go ukatrupić, było co najmniej głupie. Mógł chociaż dać sobie większy margines bezpieczeństwa. W końcu Soran nie zbudował wyrzutni w ciągu dwóch sekund!

Picard:
niektórzy recenzenci, jak np. confusedmatthew znaleźli rozwiązanie tych problemów.

Niektórzy mają szczególny talent do tłumaczenia buraków. Przypomina mi to tłumaczenie pewnej kobiety, która powiedziała mężowi, że kupując sobie diadem z brylantów oszczędza na nowym kapeluszu. Są tak samo logiczne - bo nie można zaprzeczyć ich prawdziwości - i tak samo w sumie beznadziejne.

Picard:
I tu swoja rolę odgrywa James T., który przez tyle lat objawia się Picardowi zamiast Guinan. Przez tyle lat przebywania w Nexusie Kirk zdał sobie sprawę z tego czym to miejsce jest i zdaje z tego relacje Jean-Lucowi.

Ja to odebrałam wręcz odwrotnie - to Picard uświadamia Kirkowi, jakim oszustwem jest ten wspaniały raj, a Kirk z całych sił opiera się takiemu rozumowaniu. Picard zdał sobie sprawę ze wszystkiego niemal od razu i bez Kirka podjął decyzję. Podjąłby ją też bez Guinan, a raczej jej widma.
Picard
Użytkownik
#28 - Wysłana: 22 Cze 2010 19:13:48
Odpowiedz 
Eviva:
Tak tak... ale czekanie do ostatniej chwili, by go ukatrupić, było co najmniej głupie. Mógł chociaż dać sobie większy margines bezpieczeństwa. W końcu Soran nie zbudował wyrzutni w ciągu dwóch sekund!

No, nie mógł się raczej cofnąć do czasu sprzed akcji na Verydian III, bo wtedy było by dwóch Picardów - on i jego przeszła wersja. No chyba, że Nexus działa inaczej i Jean-Luc z przeszłości stał by się tą wersją z Nexusa, licho wie!?

Eviva:
Niektórzy mają szczególny talent do tłumaczenia buraków. Przypomina mi to tłumaczenie pewnej kobiety, która powiedziała mężowi, że kupując sobie diadem z brylantów oszczędza na nowym kapeluszu. Są tak samo logiczne - bo nie można zaprzeczyć ich prawdziwości - i tak samo w sumie beznadziejne.

Nie zrozumiałaś mnie CM, wieszał psy na omawianym filmie, bo właśnie zarzucał mu błędy, a proponował jak można było ich uniknąć, np. sprawiając, że to Kirk przekonał Picarda do wyjścia z Nexusa itp.

Eviva:
Ja to odebrałam wręcz odwrotnie - to Picard uświadamia Kirkowi, jakim oszustwem jest ten wspaniały raj, a Kirk z całych sił opiera się takiemu rozumowaniu. Picard zdał sobie sprawę ze wszystkiego niemal od razu i bez Kirka podjął decyzję. Podjąłby ją też bez Guinan, a raczej jej widma.

Tak, tak jest w filmie, natomiast wspomniany CM, pisze właśnie, że powinno być odwrotnie: Kirk jako człowiek czynu odnajduje Jean-Luca w Nexusie i uświadamia, mu że dał się porwać iluzji, swojemu małemu rajowi, gdzie jego rodzina wciąż żyje, a on szczęśliwie z nią obcuje.
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 22 Cze 2010 19:26:15
Odpowiedz 
Picard:
Nie zrozumiałaś mnie CM, wieszał psy na omawianym filmie, bo właśnie zarzucał mu błędy, a proponował jak można było ich uniknąć

No fakt, nie zrozumiałam, ale tez takie propozycje post factum można sobie potłuc o najbliższy kant

Picard:
wspomniany CM, pisze właśnie, że powinno być odwrotnie:

Może i powinno, ale nie jest, a ja pisze o tym, co jest. I to, co jest, własnie mi się nie podoba.
Korrd
Użytkownik
#30 - Wysłana: 23 Cze 2010 08:22:04 - Edytowany przez: Korrd
Odpowiedz 
Picard:
No, nie mógł się raczej cofnąć do czasu sprzed akcji na Merydian III, bo wtedy było by dwóch Picardów - on i jego przeszła wersja. No chyba, że Nexus działa inaczej i Jean-Luc z przeszłości stał by się tą wersją z Nexusa, licho wie!?

Nie byłoby dwóch wersji Picarda. Gdyby Nexus dublował ludzi, to przecież w finałowej akcji mielibyśmy dwóch Picardów, a Guinan nie miałby już po co prosić o pomoc;)

Eviva:
to Picard uświadamia Kirkowi, jakim oszustwem jest ten wspaniały raj, a Kirk z całych sił opiera się takiemu rozumowaniu. Picard zdał sobie sprawę ze wszystkiego niemal od razu i bez Kirka podjął decyzję.

A co tu jest nie tak ?
Ceną obecności Picarda w tym raju była śmierć setek tysięcy istot. Wybuchająca gwiazda prześladowała go nawet w bombkach choinkowych:D W takich okolicznościach mogło być trudno cieszyć się takim miejscem.
Kirk dostał Nexus za darmo i potrzeba było innego argumentu, żeby stamtąd wyszedł. I znalazł się, iście w jego stylu, bo gdzie ten dreszczyk emocji ? gdzie przygoda ? Co można osiągnąć w takim Nexusie, skoro wszystko jest podane na talerzu ?
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / GENERATIONS - film zły, czy jeszcze gorszy?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!