USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Bones.
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Leila
Użytkownik
#1 - Wysłana: 23 Lis 2009 21:12:07
Odpowiedz 
Doktor Leonard McCoy jest postacią lubianą przez wielu (Archarachne )...
Założyłam taki temat, ponieważ bardzo chciałabym wiedzieć, co sądzicie o Doktorze.
Czy Go lubicie?
Za co Go lubicie?
Który jest lepszy : nowy, czy może stary?
Archarachne
Użytkownik
#2 - Wysłana: 23 Lis 2009 21:27:56 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
Leila najwyraźniej mnie lubi.

Nowy czy stary? Karl Urban musi jeszcze sporo pokazać, by mnie zadowolić. Ale jest na dobrej ścieżce i mam nadzieję, że z niej nie zboczy.


Za co lubię Mojego Kochanego Pana Doktora?
- Za uśmiech i oczy
- Za sarkazm
- Za odwagę
- Za sarkazm
- Za chłodny osąd sytuacji kiedy trzeba i bystrość umysłu w sytuacjach kryzysowych ("Najlepiej ciąć za lewym uchem...").
- Czy wspominałam o sarkazmie? No i oczywiście poczucie humoru.
- Za to, że troszczy się o innych. Jest lekarzem z powołania, więc ma to we krwi. Przy nim każda... ekhem... wszyscy czujemy się bezpieczni.
- Za przyjaźć z Kirkiem i Spockiem. Zwłaszcza z tym drugim, bo jemu to trudno się przyjaźnie nawiązuje.
- Za jego specjalny przepis na fasolę i operację na torpedzie.
- Za "I am a doctor...", ale to można podpisać pod poczucie humoru (choć nie zawsze).
- Za "Odrosła mi nerka!".
- Za "Are you out of your Vulcan mind!?".
- Za...

Możnaby długo, ale choć uwielbiam Spocka i on jest Vulcan no. 1 to Leonard McCoy jest dla mnie Terran no. 1 i już nic chyba tego nie zmieni.

DeForest Kelley stworzył wspaniałą postać, a do tego fizycznie również mi się podoba, bo lubię mężczyzn dojrzałych, w średnim wieku znaczy się.
aanirauta
Użytkownik
#3 - Wysłana: 23 Lis 2009 21:42:41
Odpowiedz 
Skoro już tak, to lecę po całości
Uwielbiam tę postać, jak łatwo się domyśleć, w interpretacji DeForesta Kelley.
Za co? Archarachne dużo powodów podała i ze wszystkimi się zgadzam, ale dorzuciłabym jeszcze coś, co na mnie robi bardzo duże wrażenie. Chodzi o to, że McCoy jest po prostu zwykłym człowiekiem postawionym w niezwykłej sytuacji - jakkolwiek uwielbiam przemowę Kirka, w której stwierdza on, iż to Spock był najbardziej ludzki (oraz, jak wiadomo, uwielbiam Spocka) to nie mogę się z tym zgodzić. Najbardziej ludzki jest wg mnie właśnie McCoy. I to jest fantastyczne, bo pokazuje, że nie trzeba być super-herosem, żeby rozbijać się po kosmosie i dokonywać wielkich rzeczy.
Na temat Karla Urbana nie będę się wypowiadać. Powiem tylko, że gdy oglądałam XI jeszcze w kinie to właśnie widok Urbana był dla mnie najbardziej smutny - uświadomił mi, że nie ma już wspaniałego aktora, który w niepowtarzalny sposób wykreował rewelacyjną postać.
Tyle. Dziękuję za uwagę
Archarachne
Użytkownik
#4 - Wysłana: 23 Lis 2009 21:46:26 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
aanirauta:
...nie trzeba być super-herosem, żeby rozbijać się po kosmosie i dokonywać wielkich rzeczy.

No i jest lekarzem, a bycie lekarzem jest dużym osiągnięciem. Być takim jak on... no cóż, wiadomo, fikcja i fantastyka pozwalały mu na różne uzdrowienia w tym jego własne, ale w swoim zawodzie jest po prostu wielki. Hortę uleczył, Wolkanina zoperował jak mu statkiem trzęśli a dawca krwi chciał się ulotnić... Slangowo to on wymiata.

aanirauta:
...nie ma już wspaniałego aktora, który w niepowtarzalny sposób wykreował rewelacyjną postać.

Jak sobie o tym przypominam, to... No, mamy tu wypisywać pieśni pochwalne, a nie się smucić.
Madame Picard
Moderator
#5 - Wysłana: 24 Lis 2009 16:25:42 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Do tego wszystkiego, co już napisały moje poprzedniczki, dodałabym tylko tyle, że McCoy miał w sobie dużą dozę zdrowego rozsądku i takiej fajnej przytomności umysłu. Potrafił bezbłędnie opanować się w trudnych sytuacjach (pamiętacie go w hitlerowskim mundurze i za dużych butach?), rzucając czasem tylko jakąś zgryźliwą uwagę. Równoważył szaloną czasem postawę Kirka i neurotyzm Spocka, sprowadzał ich na ziemię, gdy przesadzali ze swoimi jazdami (nie pamiętam już, w którym odcinku to było, jak spacyfikował obu kategorycznie zakazując im opuszczania ambulatorium póki nie wyzdrowieją). I - last but not least - McCoy był cudownie szarmancki wobec kobiet. Jeśli komuś z panów miałoby kiedyś przyjść do głowy całować kobiety w rękę, niech popatrzy, jak robi to McCoy w odcinku "Is there in truth no beauty?" i weźmie z niego przykład .
Archarachne
Użytkownik
#6 - Wysłana: 24 Lis 2009 16:38:10
Odpowiedz 
Madame Picard:
Potrafił bezbłędnie opanować się w trudnych sytuacjach (pamiętacie go w hitlerowskim mundurze i za dużych butach?)

Pan doktor za dużo wypił...


Madame Picard:
nie pamiętam już, w którym odcinku to było, jak spacyfikował obu kategorycznie zakazując im opuszczania ambulatorium póki nie wyzdrowieją)

Journey To Babel. Jeden z moich ulubionych.


Madame Picard:
I - last but not least - McCoy był cudownie szarmancki wobec kobiet. Jeśli komuś z panów miałoby kiedyś przyjść do głowy całować kobiety w rękę, niech popatrzy, jak robi to McCoy w odcinku "Is there in truth no beauty?" i weźmie z niego przykład

Tego mi właśnie brakuje u Kirka na przykład.
Leila
Użytkownik
#7 - Wysłana: 25 Lis 2009 15:58:49
Odpowiedz 
To teraz ja się wypowiem.

Pana doktorka uwielbiam... Za wszystko. Szczególnie za ten rozwalający sarkazm.
Oczywiście jestem za pierwotnym. Urban mógłby próbować,, ale nigdy nie będzie lepszy... Kelley stworzył wspaniałą postać, człowieka. Tak jak powiedziała Archarachne, Terran namber łan.
Archarachne
Użytkownik
#8 - Wysłana: 25 Lis 2009 16:44:58
Odpowiedz 
No i do tego jest jeszcze baaaaardzo mądry i inteligentny, czego dowodem jest już nie raz, nie dwa przeze mnie wspomniane antidotum na łzy Elaan i czas jego "uwarzenia"... A poza tym "trik ze śmiercią" z Amok Time też zasługuje na uwagę.
Leila
Użytkownik
#9 - Wysłana: 25 Lis 2009 16:47:02
Odpowiedz 
Ja kocham te łagodne wymiany zdań między Leonardem, a Spockiem. Można łatwo upaść. Ze śmiechu.
aanirauta
Użytkownik
#10 - Wysłana: 25 Lis 2009 16:51:02
Odpowiedz 
W ramach obserwacji zupełnie nieistotnych szczegółów dodam też, że zawsze podobał mi się ten sygnecik, który nosił na małym palcu

A poza tym dr McCoy ma na swym koncie nieocenione zasługi, ponieważ zdołał włożyć mózg Spocka z powrotem do czaszki
Archarachne
Użytkownik
#11 - Wysłana: 25 Lis 2009 16:53:56
Odpowiedz 
Tak, tylko później pożałował podłączenia mu ośrodków mowy...


Dlaczego rozmowa schodzi na Spocka?!
Leila
Użytkownik
#12 - Wysłana: 25 Lis 2009 16:55:26
Odpowiedz 
Archarachne:
Dlaczego rozmowa schodzi na Spocka?!

Jakoś mnie to nie dziwi. W większości przypadków tak się kończy...
Archarachne
Użytkownik
#13 - Wysłana: 25 Lis 2009 18:47:31
Odpowiedz 
No to jak Spock... To McCoy też potrafi zmartwychwstać. Tzn jego potrafią zmartwychwstać --> Shore Leave.
Leila
Użytkownik
#14 - Wysłana: 25 Lis 2009 19:40:30
Odpowiedz 
Archarachne
Bo widzisz, McCoy to taki kozak...
Archarachne
Użytkownik
#15 - Wysłana: 25 Lis 2009 22:01:30
Odpowiedz 
I to jaki.
tuvix
Użytkownik
#16 - Wysłana: 25 Lis 2009 22:42:35
Odpowiedz 
A jaka wersja tłumaczenia Wam podchodzi do gustu, bo zdaje się, że najczęściej spotykane jest Gnatek...
The_D
Użytkownik
#17 - Wysłana: 25 Lis 2009 23:35:16
Odpowiedz 
Też przyzwyczaiłem się do Gnatka, choć jednak PULSowy łapiduch jest trafniejszy. Bones to takie potoczne określenie na lekarza.
Delta
Użytkownik
#18 - Wysłana: 26 Lis 2009 03:44:54
Odpowiedz 
tuvix
A jaka wersja tłumaczenia Wam podchodzi do gustu, bo zdaje się, że najczęściej spotykane jest Gnatek...

Pierwsza wersja jaką usłyszałem, to było "Łamignat" (TMP z lektorem) i do tego przywykłem przez długi czas i chyba przez to najbardziej mi się z nim kojarzy. Potem były różne wersje (np. gdy pierwszy raz puszczono u nas TOS, to przezwisko tłumaczono jako "Kostuch"). I w efekcie w końcu dla świętego spokoju przestałem na to, jak go nazywają, zwracać uwagę. Dla mnie to McCoy (no, ewentualnie jak w ST III: "McCoy, Leonard H.").

The_D
Też przyzwyczaiłem się do Gnatka, choć jednak PULSowy łapiduch jest trafniejszy.

Może rzeczywiście jest trafniejszy, ale, przy okazji, za jedno muszę pochwalić Abramsa i spółkę -za niezły sposób w jaki dali do zrozumienia skąd wzięło się przezwisko McCoy'a (ta scenka, w której wspomina, że żona przy rozwodzie zabrała całą planetę i zostały mu tylko jego kości).
Toreth
Użytkownik
#19 - Wysłana: 26 Lis 2009 15:40:23
Odpowiedz 
Leila:
za ten rozwalający sarkazm

Ja też, ja też
Oraz za duety ze Spockiem. Oni się po prostu dopełniali

Ja do DeForesta Kelley w ogóle mam słabość, bo mamy urodziny tego samego dnia.

Natomiast Karla Urbana jako młodszego doktorka też uwielbiam. IMO sprawił się najlepie z nowych aktorów i szkoda, że tam mało go było w filmie. Mam nadzieję, że następnym to poprawią.
Archarachne
Użytkownik
#20 - Wysłana: 26 Lis 2009 17:09:07
Odpowiedz 
tuvix:
A jaka wersja tłumaczenia Wam podchodzi do gustu, bo zdaje się, że najczęściej spotykane jest Gnatek...

Moim zdaniem najlepsze i adekwatne jest tłumaczenie Kostuch (od Kostuchy, która z kości jest złożona). Łapiduch też jest w porządku, jednak ja stoję murem za tym pierwszym.

Delta:
scenka, w której wspomina, że żona przy rozwodzie zabrała całą planetę i zostały mu tylko jego kości

Bo to zła kobieta była...
Madame Picard
Moderator
#21 - Wysłana: 26 Lis 2009 19:13:49
Odpowiedz 
Archarachne:
najlepsze i adekwatne jest tłumaczenie Kostuch (od Kostuchy, która z kości jest złożona)

Dobrze, że nie Szkieletor .
Według mnie najlepiej ducha oryginału oddaje słówko Łapiduch, takie potoczne, żartobliwe określenie lekarza; tyle, że jest dość długie i nieporęczne. "Gnatkowi" brakuje lekkości, poza tym jest cokolwiek wydumany. Myślę, że najlepiej jest tego przezwiska w ogóle nie tłumaczyć.
Archarachne
Użytkownik
#22 - Wysłana: 26 Lis 2009 20:08:32 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
Madame Picard:
Dobrze, że nie Szkieletor

Na potęgę Posępnego Czerepu! Jestem wszechmocny!!! Czasami wydaje mi się, że mógłby być... choć jest "tylko" wiejskim lekarzem.

Madame Picard:
"Gnatkowi" brakuje lekkości, poza tym jest cokolwiek wydumany

Jak słyszę Gnatek, to widzę szkielecika Czaszkę z bajki Ruby Gloom...

ruby gloom czaszka
Leila
Użytkownik
#23 - Wysłana: 27 Lis 2009 15:14:51
Odpowiedz 
Archarachne:
Jak słyszę Gnatek, to widzę szkielecika Czaszkę z bajki Ruby Gloom...

Uroczy...


A według mnie, najlepsze tłumaczenie to 'Kostuch'. Jakoś przypadło mi do gustu i tak już zostało.

Archarachne:
Bo to zła kobieta była...

I niezbyt inteligentna. Jak można Go porzucić? To nieludzkie.

Toreth:
Oraz za duety ze Spockiem. Oni się po prostu dopełniali

A jak ! Te ich konwersacje... Ach , brak mi TOSa.
Archarachne
Użytkownik
#24 - Wysłana: 28 Lis 2009 13:33:44 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
Leila:
I niezbyt inteligentna. Jak można Go porzucić? To nieludzkie.

To zależy, bo nie do końca jest mi wiadome, czy rozwiedli się po śmierci Joanny, czy przed.

Leila:
A jak ! Te ich konwersacje... Ach , brak mi TOSa.

Musimy stworzyć własny holodek... Only 4 Blue Sweatshirts Female Fans.
Leila
Użytkownik
#25 - Wysłana: 28 Lis 2009 13:50:27
Odpowiedz 
Archarachne:
Musimy stworzyć własny holodek... Only 4 Blue Sweatshirts Female Fans.

Świetny pomysł ! Ja się na to piszę. Jak najbardziej. Będzie niezła zabawa.
Archarachne
Użytkownik
#26 - Wysłana: 1 Gru 2009 17:08:57
Odpowiedz 
Drogie Panie (i Panowie). Czy w Karlu Urbanie znajdujecie coś lepszego niż u De? Jakaś cecha, która Wam odpowiada, a Kelley tego nie miał?
Leila
Użytkownik
#27 - Wysłana: 1 Gru 2009 17:17:41 - Edytowany przez: Leila
Odpowiedz 
Nic, zupełnie nic... ( Ach , jak ja lubię Śmiejżelki . ;) )...
A czy Ty coś znalazłaś?
Może po prostu moje szkła były niezbyt czyste, ale ja niszego nie zauważyłam..
Delta
Użytkownik
#28 - Wysłana: 1 Gru 2009 17:21:54
Odpowiedz 
Archarachne
Czy w Karlu Urbanie znajdujecie coś lepszego niż u De? Jakaś cecha, która Wam odpowiada, a Kelley tego nie miał?

Wydaje mi się, że McCoy grany przez Urbana ma w sobie więcej dynamizmu niż ten z TOS-a/filmów. Stary McCoy był rzeczywiście jak stereotyp wiejskiego lekarza, leczącego samych znajomych z własnej okolicy i mający z nimi ciepłe relacje. Nowy tego nie ma. Nie ma tych relacji z osobami z nim służącymi. Sprawia wrażenie, że robi swoje, z jakimś takim chłodnym pośpiechem. Raz, dwa i następny pacjent. I chyba mu tego brak (tzn. nie ma w tym nic złego, że jest dynamiczniejszą postacią, ale wolałem "poprzednią wersję" McCoya).
Archarachne
Użytkownik
#29 - Wysłana: 1 Gru 2009 18:02:23 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
Leila:
A czy Ty coś znalazłaś?

Nie, choć coś w sobie ma... Nie coś takiego jak De, of kors. Chciałam pobudzić ludzi do rozmowy.

Delta:
Nie ma tych relacji z osobami z nim służącymi. Sprawia wrażenie, że robi swoje, z jakimś takim chłodnym pośpiechem. Raz, dwa i następny pacjent. I chyba mu tego brak (tzn. nie ma w tym nic złego, że jest dynamiczniejszą postacią, ale wolałem "poprzednią wersję" McCoya).

Myślę, że to wynika z tego, iż jest... trochę zgorzkniały po rozwodzie. W TOSie raczej nie wspominał o byłej żonie (może z raz, ze dwa), a tutaj jego "wejście" rozpoczyna się od piersiówki i gadki jak to mu jego połówka wszystko zabrała i dlatego wstępuje do Floty. I jeszcze tekst:

Jim, I'm a doctor. I'm busy. <-- To na pewno nie było ciepłe.
Leila
Użytkownik
#30 - Wysłana: 1 Gru 2009 18:06:56
Odpowiedz 
Archarachne
I, że zostały mu tylko gnaty ;D
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Bones.

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!