USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek w TV
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
Autor Wiadomość
Adek
Użytkownik
#31 - Wysłana: 24 Sty 2010 13:15:31
Odpowiedz 
Domko:
a hitem opisu było stwierdzenie, że Saavik to ojciec Spocka :D

No bo tak to jest jak za temat zabiera się laik, który coś tam słyszał w którymś kościele ale nie wie w którym. To kiedyś usłyszałem podczas jednego z filmów jak lektor powiedział: "Sternik, nadprzestrzenna 6". No jeśli już to WARP 6 (a wymawiają to nie raz jak "worp", łyrp) O ile się nie mylę to chyba podprzestrzenna? . Czasem tłumaczą: "Dowódco..." lub "Kapitanie" Ale bądźmy wyrozumiali na te słowne wpadki i cieszmy się, że w ogóle w tv interesuje jeszcze kogoś temat treka.
Domko
Użytkownik
#32 - Wysłana: 24 Sty 2010 13:54:32
Odpowiedz 
Jeszcze kojarzy mi się opis Deep Space Nine. Każdy odcinek dość dobrze opisywali, ale zaczynał się od stwierdzenia: "Serial opowiada o przygodach załogi statku kosmicznego Enterprise".
Jamjumetley
Użytkownik
#33 - Wysłana: 24 Sty 2010 15:45:49
Odpowiedz 
To już może czepialstwo, ale irytowało mnie jak lektor mówił w Nemesis: "5 łorpów". Dla mnie prędkość w Star Trek była zawsze niepoliczalna. Poza tym było nieźle.
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 24 Sty 2010 15:46:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W tym przekładzie NEM też był kfiatek: panie LaForge, 6 Warpów.

(A sam film umiem - z dystansu lat - podsumować jednym zdaniem: "Wow! What a piece of shit!", za przeproszeniem. ST XI to na tym tle wielki film , a "Avatar" - arcydzieło. Rozpiszę się dłużej o jego wadach jeszcze dziś.)

EDIT:
Jamjumetley, byłeś pierwszy .
Domko
Użytkownik
#35 - Wysłana: 24 Sty 2010 15:55:37
Odpowiedz 
Nie oglądałem, bo i po co, ale widziałem parę fragmentów i złapałem też kwiatki - choćby te "łorpy", ale też, gdy Data mówił o Rikerze "porucznik". Z tymi stopniami to zawsze jest mnóstwo problemów.

A co do porównań ST XI i Nemesis to lepiej zostawię powyższe stwierdzenie Q__ bez komentarza...
kanna
Użytkownik
#36 - Wysłana: 24 Sty 2010 17:16:26
Odpowiedz 
No i nie obejrzałam, no. Zapomniałam nagarać jak poszłam do kina na Księżniczkę i żabę. Wygląda na to, że wolę Disneya od nemesisa
IDIC
Użytkownik
#37 - Wysłana: 24 Sty 2010 18:32:09
Odpowiedz 
kanna:
No i nie obejrzałam, no. Zapomniałam nagarać jak poszłam do kina na Księżniczkę i żabę. Wygląda na to, że wolę Disneya od nemesisa

Wielka Rodzinna Kinowa Niedziela
ja osobiście zamiast Nemesis miałam dzisiaj Mikołajka
I nie żałuję (mimo, że nie podzielam opinii Q__ odnośnie Nemesis; chociażby ze względu na wyzwalający u mnie silne emocje finał ST X nie mogłabym tego filmu tak pezpardonowo skrytykować ... katharsis i takie tam)
filmy francuskiej produkcji powinni w kinach serwować jako obowiązkową odtrutkę na wszechogarniające kino amerykańskie
coś jakby chwila oddechu
kanna
Użytkownik
#38 - Wysłana: 24 Sty 2010 18:40:53
Odpowiedz 
IDIC:
ja osobiście zamiast Nemesis miałam dzisiaj Mikołajka

No niestety, na Mikoajka załapał sie mąż z Modym. Mała zarządziła, że dziewczyny idą razem, a chłopaki razem
Delta
Użytkownik
#39 - Wysłana: 24 Sty 2010 19:35:00
Odpowiedz 
Q__
ST XI to na tym tle wielki film

Błądzisz, Q__, straszliwie.
Q__
Moderator
#40 - Wysłana: 24 Sty 2010 19:41:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Domko
IDIC
Delta

No dobra. To teraz napiszę co i jak.

Primo: strona techniczna. Jest to kino klasy "B" i to widać. Rażące nierealizmem statki. Świecąca zielenią przestrzeń kosmiczna. Ubogie wnętrza (naprawdę design korytarzy, mostka itp. razi zgrzebnością na tle złotej ery TNG). To jest film w filmie wszystko ma wyglądać wiaygodniej niż na małym ekranie, a nie tak samo (Romulańskie uniformy są zgrzebne) lub zgoła gorzej. Do tego dochodzą całkiem wspólczesne (po cholerę?) monitory komputerów. Żenada. TMP był wizualnym skokiem jakościowym na tle TOSu, NEM na tle TNG wygląda kiepskawo.

Secundo: scenariusz. Może nie jest gorzej niż u Kurtzmana i Orciego, ale nie jest lepiej. Nic, a nic. Romulanie ględzą o "pokoju z Remanami" (jakim "pokoju" skoro są częścią jednego imperium?). Potem część senatorów (b. mało liczebny ten senat zresztą; jak to ubogo wygląda po SW TPM) ginie - żebymy nie mieli wątpliwości, że Shinzon jest zły. Picard ma prawo się łudzić, widz musi być pozbawiony emocji zgadywania. (Zresztą dochodzą tu kolejne bzdury - nikt przy zdrowych zmysłach z kręgu władzy nie wesprze uciśnionych w zamachu stanu. Jasne, przecież, że będą się mścić. Nie słyszeli o polskim Okrągłym Stole czy co? Potem zresztą zemstę dostajemy - niby Shinzon ma romulańskich wspólników, ale cała jego świta - viceroy, straż przyboczna, obsada Scimitara to Remanie. Jakim cudem liczył wobec tego na lojalność romulańskiej ludności, której z lubością okazywał pogardę. Nie umiał zachowywać minimum pozorów?

Do tego dochodzi popsucie Picarda. Najpierw wygłasza żenującą, pseudo-dowcipną mowę, potem z miną godną kretyna rozbiaja się wózkiem i ucieka przed Tuskenami (tak, to wygląda na zapożyczenie z SW). Postać zepsuta bardziej niż Spock w "jedenastce" (ostatecznie TOSowy Spock też kiedyś dostał szału), i wstawki akcji jeszcze głupsze niż słynne czerwone potwory.

Co dalej: popsute jedno z dawniejszych założeń Treka - kiedyś Obcy trafiali się różni. Teraz w NEM dostajemy dwa nowe gatunki. Oba brzydkie i złe (piękne uproszczenie, wiadomo, że tego złego widz musi z miejsca rozpoznać po antyurodzie). Do tego robienie z bojowników o wolność (Reman) szwarccharakterów też jakieś niepiękne. (No i czemu o istnieniu Reman dowiadujemy się dopiero teraz, skoro Imperium Romulańskie znamy juz od TOSu? )

Teraz wątek B-4. Promieniowanie wyczuli z tak daleka? Świetne sensory. Jeśli Obcy też takie mieli, pewnie mogli przewidzieć każdy ruch załogi Łysego . Czerwona materia wysiada. Po co zresztą ten cały B-4 się pojawia? Jak o po co? By Data mógł swobodnie zginąć. I by był drugi "zły bliźniak", jednego nie starczyło. (Kolejne pytanie: rozumiem jeszcze, że promieniował mózg pozytronowy, ale ręka czy noga? No i Worf z Łysym też przewidujący - dwa razy wysiadaja z ARGO bezbronni, za trzecim razem biorą fazery. Scenarzysta ich uprzedził, czy co?)

A właśnie: Worf. Ostatnio był ambasadorem, a teraz ni z tego, ni z owego nosi mundur i robi za załoganta Ent-E?

Teraz Shinzon: nie dość, że wyzbyty instynktu samozachowawczego (woli "realizować plan" niż zadbać o życie; nie mógł odczekać i najpierw poprosić Beverly i "ojca" o pomoc?), to musi się zdemaskować jako zły. (Gwałci Troi, by i załoganci nie mieli złudzeń co do niego. Gwałt służy też temu, by dało się potem namierzyć nienamierzalnego Scimitara - dwie pieczenie przy jednym ogniu, a jaka wygoda dla scenarzystów...) Kolejne pytanie: po co chce niszczyć Ziemię? Pozazdrościł Herostratesowi? (Remanom w końcu do Ziemi nic, a Romulanie też jakby wolą pokój.) No i wygląda chwilami jak dziecko, któremu viceroy musi przypominać co robić. Da się jednak wymyślić większego durnia niż Nero.

(Poza tym: te kopalnie, w których dorastał. Pozazdrościli chyba "Mortal Kombat: Conquest", gdzie Shang Tsung był zesłany do - równie malowniczej - kopalni kobaltu, i "Conanowi barbarzyńcy", gdzie boh. tyt. miał równie ciężkie dzieciństwo.)

Kolejna rzecz: relacje Shinzon-Łysy. Pierwszy lepszy odcinek Bonda i antagonizm 007 z łotrem roku bije je na głowę dramatyzmem. Shinzon jest zbyt infantylny jeszcze. Od biedy bym w niego uwierzył w roli kapitana statku, ale władcy? (Dalsza bzdurka: Picard wspomina młodość i okazuje się, że jako kadet golił głowę, a przecież TNG pokazuje młodego Jean-Luca z włosami.) No i finał: Picard podejrzanie latwo zabija Shinzona, nie widać po nim empatii. Za to Shinzon umiera ładnie, jego śmierć jest dobrze zagrana.

Teraz wątek Daty: kolejna popsuta postać. Robi gafy na poziomie początków TNG (gdzie rozwój postaci i zwykła logika?). No i widać, że przymierza się do samobójstwa od odnalezienia B-4. To jak się zachowa nie jest niespodzianką. Za to jego śmierć (choć może wypadałoby docenić brak "holywoodzizny") nie jest wcale epicka, ani wzruszająca, ot zginął se facet i tyle (Robau zginął jakoś ładniej, choć równie szybko). Towarzysze też słabo okazują rozpacz po nim (niektórym redshirtom wyprawiano ladniejsze pogrzeby).

Co dalej? Wypasiony megastatek, który da się łatwo staranować. Ekran mostka okazujący się... szybą. O technologii scenarzysta też nie ma pojęcia.

Smutno jest też oglądać ulubioną załogę wyglądającą już za staro na wiarygodnych kosmonautów. Zwłaszcza Stewart, niestety .

Fatalny, fatalny film (wizualny i treściowy poziom "Cyborga" z Van Dammem). Nie pokazywać ludziom, których chcemy przekonać do ST.

ps. są owszem pewne drobne smaczki w stylu TNG, Picard jest momentami dawnym Picardem, finał też dość ładny (pierwsza udana kosmiczna scena w filmie), choć tym razem stoją w doku, a nie - zgodnie z tradycją - lecą dalej), ładnie też Data załatwia Remanina - po wolkańsku (widać, że nie jest "chodzącą encyklopedią" tylko w teorii; i że UFP stanowi jedność kulturową); także Tom Hardy dobrze gra źle napisaną rolę, ale - cholera - za mało tego...
kanna
Użytkownik
#41 - Wysłana: 24 Sty 2010 19:54:06
Odpowiedz 
Q__

Ja najbardziej lubię ten kawałek, jak cały senior staff - na czele z Kapitaniem - radośnie teleportuje się na pokład obcego statku
Q__
Moderator
#42 - Wysłana: 24 Sty 2010 19:58:28
Odpowiedz 
kanna

To jest akurat stara świecka tradycja .
Jo_anka
Użytkownik
#43 - Wysłana: 24 Sty 2010 19:59:10
Odpowiedz 
kanna:
Ja najbardziej lubię ten kawałek, jak cały senior staff - na czele z Kapitaniem - radośnie teleportuje się na pokład obcego statku

Bądźmy szczerzy, to się powtarza w co drugim odcinku ST!
kanna
Użytkownik
#44 - Wysłana: 24 Sty 2010 19:59:36
Odpowiedz 
Q__

e nie, tak po całości to nie szli
Jurgen
Moderator
#45 - Wysłana: 24 Sty 2010 21:13:27
Odpowiedz 
Q__

Ładnie to tak się pastwić?

Ale nie o to mi chodziło. W porze emisji (:down nie było mnie w domu, więc film nagrałem. Obejrzałem go sobie później (raz, bo chciałem skopiować go z dysku na płytę, a że zły tryb nagrywania ustawiłem, to musiałem go jeszcze raz odtworzyć, dwa, i tak miałem na trenarzeże pokręcić, więc obejrzeć można. Lepiej to niż cos innego z telewizora). Niemniej jednak zauważyłem (oprócz chyba trzech nowych buraków, ale to przemilczę), że ten film da się oglądać. A jak sie wyłączy myślenie, to nawet jest fajny. Miejmy nadzieję, że to nie jest ostatnia przygoda TVP z trekiem.
IDIC
Użytkownik
#46 - Wysłana: 24 Sty 2010 21:17:42 - Edytowany przez: IDIC
Odpowiedz 
Q__ ,

Q__:
Primo: strona techniczna. Jest to kino klasy "B" i to widać. Raążące nierealizmem statki. Świecąca zielenią przestrzeń kosmiczna. Ubogie wnętrza (naprawdę design korytarzy, mostka itp. razi zgrzebnością na tle złotej ery TNG). To jest film w filmie wszystko ma wyglądać wiaygodniej niż na małym ekranie, a nie tak samo (Romulańskie uniformy są zgrzebne) lub zgoła gorzej. Do tego dochodzą całkiem wspólczesne (po cholerę?) monitory komputerów. Żenada. TMP był wizualnym skokiem jakościowym na tle TOSu, NEM na tle TNG wygląda kiepskawo.

pod tym względem skoro już zaakceptowałam TOS, to tym bardziej mogę zaakceptować NEM
fakt, że kinematografia poszla w tzw. międzyczasie do przodu i możliwe było obudowanie historii technicznie lepszymi gadżetami, mnie osobiście nie przeszkadza
umownośc rekwizytów jest dla mnie kompletnie nieistotna
nie oglądam ST po to, aby zachwycać się gadżetami

Q__:
Co dalej: popsute jedno z dawniejszych założeń Treka - kiedyś Obcy trafiali się różni. Teraz w NEM dostajemy dwa nowe gatunki. Oba brzydkie i złe (piękne uproszczenie, wiadomo, że tego złego widz musi z miejsca rozpoznać po antyurodzie). Do tego robienie z bojowników o wolność (Reman) szwarccharakterów też jakieś niepiękne. (No i czemu o istnieniu Reman dowiadujemy się dopiero teraz, skoro Imperium Romulańskie znamy juz od TOSu?

antyuroda szwarccharakterów to kanon (w przeważającej wiekszości przypadków)
istnienie Remusa obok Romulusa jest oczywiste od setek lat
to oczywista oczywistość, o której do tej pory nie było potrzeby wspominać
EDIT: to żart - wobec braku argumentów

Q__:
Po co zresztą ten cały B-4 się pojawia? Jak o po co? By Data mógł swobodnie zginąć. I by był drugi "zły bliźniak", jednego nie starczyło. (Kolejne pytanie: rozumiem jeszcze, że promieniował mózg pozytronowy, ale ręka czy noga? No i Worf z Łysym też przewidujący - dwa razy wysiadaja z ARGO bezbronni, za trzecim razem biorą fazery. Scenarzysta ich uprzedził, czy co?)

Na pytanie o sens pojawienia się B-4 sam sobie odpowiedziałeś
a może to była komercyjna furtka, obecna w prawie wszystkich sequelach (na wypadk, gdy Spiner jednak zmienił zdanie i postanowił po latach zaistnieć jako android)
w kwestii promieniowania: skąd wiesz, że promieniowanie wychwycone przed dotarciem do Kolarusa było emitowane przez rękę lub nogę?
fakt, że podczas eksploracji powierzchni planety pierwszym napotkanym fragmentem B-4 była ręka wcale tego nie dowodzi.
w kwestii broni - sekwencja zdarzeń wydaje mi się całkiem prawdopodobna (psychologicznie uzasadniona)
dopiero po stwierdzeniu, że na planecie zasiano androida w wielu kawałkach, Jean-Luc nabiera podejrzeń i wysiadając z ARGO zabiera broń

Q__:
Smutno jest też oglądać ulubioną załogę wyglądającą już za staro na wiarygodnych kosmonautów. Zwłaszcza Stewart, niestety

W tej kwestii zagwarantowanie Ci satysfakcji jest fizycznie niemożliwe
biorąc pod uwagę wyrażany przez Ciebie smutek, rozumiem, że Twoim zdaniem NEM w ogóle nie powinien zostać nakręcony

Q__:
Fatalny, fatalny film (wizualny i treściowy poziom "Cyborga" z Van Dammem).

parametry, wagi, metodologia - dysponujesz?
déjà vu
mam wrażenie, że znalazłam się w wątku poświęconym ST XI i czytam ...
no wiadomo, co tam mozna przeczytać

Q__:
Nie pokazywać ludziom, których chcemy przekonać do ST

hmmm ????
Q__
Moderator
#47 - Wysłana: 24 Sty 2010 21:38:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
Miejmy nadzieję, że to nie jest ostatnia przygoda TVP z trekiem.

Też mam taką nadzieję .

IDIC

IDIC:
pod tym względem skoro już zaakceptowałam TOS, to tym bardziej mogę zaakceptować NEM
fakt, że kinematografia poszla w tzw. międzyczasie do przodu i możliwe było obudowanie historii technicznie lepszymi gadżetami, mnie osobiście nie przeszkadza
umownośc rekwizytów jest dla mnie kompletnie nieistotna
nie oglądam ST po to, aby zachwycać się gadżetami

Okij. Tylko jak już uznajemy, że warstwa techniczna jest nieistotna to mozna było nakręcić Treka jako teatr telewizji (czy wrecz w konwencji "Dogville") a nie jako camp wizualny i treściowy na poziomie najgorszych odcinków TOS. (Choćby tego o pani-niemej-empatce.)

(A'propos empatów: czemu Troi z empatki w NEM awansowała nagle na telepatkę?)

IDIC:
w kwestii promieniowania: skąd wiesz, że promieniowanie wychwycone przed dotarciem do Kolarusa było emitowane przez rękę lub nogę?
fakt, że podczas eksploracji powierzchni planety pierwszym napotkanym fragmentem B-4 była ręka wcale tego nie dowodzi.

Hmm. Trikodery wskazały na rękę jako na źródło.

IDIC:
biorąc pod uwagę wyrażany przez Ciebie smutek, rozumiem, że Twoim zdaniem NEM w ogóle nie powinien zostać nakręcony

W swojej ostatecznej formie - raczej nie. Natomiast jako film z załogą Picarda - czemu nie. Tylko ta załoga zasługuje na lepsze scenariusze (a filmy z nią były debilne, niestety).

IDIC:
hmmm ????

Bo ich nie przekonamy .
The_D
Użytkownik
#48 - Wysłana: 24 Sty 2010 22:23:51
Odpowiedz 
Jamjumetley:
, ale irytowało mnie jak lektor mówił w Nemesis: "5 łorpów". Dla mnie prędkość w Star Trek była zawsze niepoliczalna.

Jeżeli możesz powiedzieć, że czegoś jest 5, to jest to policzalne ;P

Inna sprawa, że w.g. mnie też nie powinno się tego odmieniać.

Nie widziałem całego Nemesis (bo na TVN24 leciał ciekawy wywiad, których chciała obejrzeć mama), nie słyszałem też owych pięciu łorpów. Natomiast zwróciłem uwagę na napęd łorpowy ;)

Można dyskutować czy dobrze jest odmieniać Enterprise, czy nie itd. to IMHO w sporej części kwestia uznaniowa. Natomiast wyłapałem większy błąd wynikający z nieznajomości uniwersum. Otóż pod sam koniec, gdy Picard udziela Rikerowi, jako nowoupieczonemu kapitanowi kilku rad "away mission" został przetłumaczony jako "daleka misja".
Q__
Moderator
#49 - Wysłana: 24 Sty 2010 22:39:14
Odpowiedz 
The_D

The_D:
Otóż pod sam koniec, gdy Picard udziela Rikerowi, jako nowoupieczonemu kapitanowi kilku rad "away mission" został przetłumaczony jako "daleka misja".

Za to brawa dla tłumacza, że viceroy przetłumaczył jako "vicepraetor". Przekład niewierny, ale ulogiczniający.
The_D
Użytkownik
#50 - Wysłana: 24 Sty 2010 22:43:05
Odpowiedz 
Q__:
Co dalej? Wypasiony megastatek, który da się łatwo staranować. Ekran mostka okazujący się... szybą. O technologii scenarzysta też nie ma pojęcia.

Ten argument muszę obalić. Już kiedyś pisaliśmy o tym na forum i po rozłożeniu tej sceny klatka po klatce widać, że to ekran - tuż przed przebiciem gaśnie i jest szara ściana.
Q__
Moderator
#51 - Wysłana: 24 Sty 2010 22:46:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The_D

The_D:
ekran - tuż przed przebiciem gaśnie i jest szara ściana

Skoro tak, to tak. Tyle, że aż się chce zaśpiewać, za Starszymi Panami - "Jakże ściana ta cienka..."

ps. a skoro o przekładzie mowa, jest jeszcze ten niezręczy przekład "resistance is futile" jako "opór jest bezprzedmiotowy".
IDIC
Użytkownik
#52 - Wysłana: 24 Sty 2010 22:51:18
Odpowiedz 
Q__:
Trikodery wskazały na rękę jako na źródło

Hmmm. A skąd wiesz, że ARGO-nauci urządzający sobie crossowe przejażdżki w tumanach piasku mieli tricodery ustawione na wykrywanie sygnału z sieci pozytronowej?
wcześniej - owszem - odebrali sygnały emitowane przez taką sieć, ale podczas eksploracji planety przestawili tricodery na wykrywanie kompozytów trójpolimerowych, tudzież innego molibdenowo-kobaltowego paskudztwa?
ja wiem, że to karkołomna konstrukcja, ale udowodnij, że tak NIE było

Q__:
Bo ich nie przekonamy

ja nawet bym nie śmiała próbować
nie czuję się upoważniona do kształtowania czyichś gustów/przekonań/sposobów na życie
Q__
Moderator
#53 - Wysłana: 24 Sty 2010 23:01:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
IDIC

IDIC:
ja wiem, że to karkołomna konstrukcja, ale udowodnij, że tak NIE było

Stary fanowski argument , ale "odtłumacza" tylko jednego "buraka". (No i wolę gdy film nie wymaga takich zabiegów.)

Zwróć też uwagę, że widzem jestem stosunkowo lojalnym - przymykam oko na ograniczenia konwencji (np. humanoidy zamiast "prawdziwych" Obcych), ba, nie czepam się też zadziwającej - nawet jak na standardy ST - "humanoidalnści psychicznej" Romulan i Reman (ich psychika nie jest w najmniejszym stopniu nie-ludzka w przeciwieństwie do psychiki Spocka z TOS czy Worfa z wczesnego TNG); na co zwróci z miejsca uwagę każdy nie-fan. A z drugiej strony unikam także fanowskiego przegięcia, czyli nie czepiam się, iż słyszymy w tym filmie dużo o disruptorach pokładowych, natomiast o fazerach-innych-niż-ręczne słuch zaginął. Nie czepiam się też - choć mógłbym - że sposób ujęcia wątku klonowania w filmie został całkowicie zdezaktualizowany przez nowszą wiedzę, np. odkrycie telomerów.

Edit: wracając do strony technicznej:
Popatrz: "Avatar" byl scenariuszowo glupi, ale zobacz jak go fenomenalnie strona wizualna i dopieszczony świat broni - niestety, jak się kreci SF to SF musi wiarygodnie wyglądać i wszystko jedno czy zalatwisz to wspanialymi F/X jak Kubrick, Scott, Spielberg czy Cameron czy innymi środkami - jak Tarkowski. (D. Jones dowiódł zresztą ostatnio, że można mieć dobre F/X tanim kosztem.)

Zauważmy: NEM wszedł na ekrany 3 lata po "Matrixie" i SW EP I, 4 po "Gattace" (która konflikt geny-osobowość rozgrywa ze znacznie większym wdziękiem), 5 lat po "Kontakcie", 7 po "Apollo 13"; w tym samym roku, co "Raport mniejszości" i remake "Solaris", zaledwie rok przed miniserią nBSG. Jak wypada na ich tle? Jak relikt zupełnie innej epoki (podczas gdy co lepsze odcinki TNG robią mniej archaiczne wrazenie, są znacznie bardziej ponadczasowe; nawet TOS postarzał się z większym wdziękiem). I - zdecydowanie - nie chodzi tu tylko o stronę techniczną.

Ale może najlepsza ówczesna SF to zbyt niesprawiedliwy układ odniesienia? Ok, porównajmy z pełnymi zacnych komunałów ekranizacjami komiksów - dwa lata wcześniejszymi "X-Men", pochodzącym z tego samego roku "Spider-manem" i rok póżniejszymi "X-Men 2". Dorzućmy jeszcze kolejno dwa i trzy lata młodsze filny "Spider-man 2" i "Batman Begins". Co? Czyżby NEM na ich tle nadal fatalnie się prezentowało? A przecież to tylko kino rozrywkowe...
To może sięgniemy do ekranizacji "Mortal Kombat" z 1995? Morały-komunały w identycznym stylu (nie pogardzaj innymi, nie sądź po pozorach, chciwość sprowadzi cię na złą drogę, w jedności siła itp.), ale całość wystawniejsza wizualnie, i nakręcona w lepszym tempie. Co za pech...

To może dla odmiany niskobudżetowa produkcja SF, w której tresć jest wszystkim, a F/X niczym? Proszę bardzo - "Primer" z 2004. Niszczy NEM na miejscu.

Nie, do czego by nie porównywał, dziesiąty ST nie da się obronić.
IDIC
Użytkownik
#54 - Wysłana: 24 Sty 2010 23:27:55 - Edytowany przez: IDIC
Odpowiedz 
Q__:
Stary fanowski argument , ale "odtłumacza" tylko jednego "buraka". (No i wolę gdy film nie wymaga takich zabiegów.)

uczę się tutaj - jakby nie było - od Mistrzów
niezwłocznie złożę podanie do Delty, żeby przyjął mnie do terminu
wygląda na to, że pewne predyspozycje niezbędne w celu posługiwania się erystyką posiadam

Q__:
"Avatar" byl scernariuszowo glupi, ale zobacz jak go fenomenalnie strona wizualna i dopieszczony świat broni - niestety, jak się kreci SF to SF musi wiarygodnie wyglądać i wszystko jedno czy zalatwisz to wspanialymi F/X jak Kubrick, Scott, Spielberg czy Cameron czy innymi środkami - jak Tarkowski.

z miłą chęcią odniosę się do powyższego, ale dopiero po tym, jak obejrzę Avatar
niestety, niestety, mam ten sam problem co kanna ze zorganizowaniem swojego uczestnictwa w seansie tego kinematograficznego dzieła
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 30 Sty 2010 09:43:34
Odpowiedz 
Del ToRo
Użytkownik
#56 - Wysłana: 17 Lis 2011 22:41:12 - Edytowany przez: Del ToRo
Odpowiedz 
Uwaga Uwaga!
W ten piątek (tj 18.11) na kanale Ale Kino+ zostanie wyemitowany o godz. 20.10 "Star Trek: Pierwszy kontakt" Dobre otwarcie weekendu

W pewnej gazecie, w której reklamują ten film, jest dołączony następujący opis:
Kapitan Jean-Luc Picard staje do walki z zagrażającymi Ziemi Borgami. (niezła odmiana przez przypadki) Na pokładzie statku kosmicznego Enterprise-E rusza w pościg za wrogiem wprost do tunelu czasu. Musi zapobiec zniszczeniu urządzenia ułatwiającego podróże międzyplanetarne (jakiego urządzenia?! zdaje się, że chyba ten film jest nie o tym)
Dukat
Użytkownik
#57 - Wysłana: 17 Lis 2011 22:57:04
Odpowiedz 
Del ToRo:
Musi zapobiec zniszczeniu urządzenia ułatwiającego podróże międzyplanetarne (jakiego urządzenia?! zdaje się, że chyba ten film jest nie o tym)

W zasadzie statek, zwłaszcza napęd, Cochran'a to "urządzenie".
Toudi
Użytkownik
#58 - Wysłana: 17 Lis 2011 22:57:32
Odpowiedz 
Del ToRo:
Musi zapobiec zniszczeniu urządzenia ułatwiającego podróże międzyplanetarne (jakiego urządzenia?! zdaje się, że chyba ten film jest nie o tym)

Nawet WARP bardzo ułatwia podróże "międzyplanetarne", choć myślę że lepiej się sprawdzi w międzygwiezdnych...
Dukat
Użytkownik
#59 - Wysłana: 17 Lis 2011 23:11:05
Odpowiedz 
Toudi:
Nawet WARP bardzo ułatwia podróże "międzyplanetarne", choć myślę że lepiej się sprawdzi w międzygwiezdnych...

Ale miedzy gwiazdami chcemy podróżować nie dla samych gwiazd, ale dla otaczających je planet i zamieszkujących je pięknych kobiet
Elaan
Użytkownik
#60 - Wysłana: 18 Lis 2011 18:09:59
Odpowiedz 
Dziś o 20.00 na kanale Ale Kino wyświetlany jest ST First Contact.
Film oceniany różnie, ale na pewno warty obejrzenia dla Daty i Zeframa Cochrane`a.
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek w TV

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!