USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy warto oglądać TNG?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#181 - Wysłana: 7 Lip 2011 16:26:19
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
procesor emocji miał być jedynie ich uzupełnieniem i rozwinięciem

Albo też burakiem z gatunku "jak się polepszy, to się po***" unieważniającym w sumie mozolną drogę Daty-z-TNG do człowieczeństwa. (Po co mozół, po co próby zrozumienia ludzi, skoro wystarczy włączyć chip i szafa gra.)
Elaan
Użytkownik
#182 - Wysłana: 7 Lip 2011 16:43:07
Odpowiedz 
Q__:
Albo też burakiem

Raczej gadżetem , wprowadzonym po to , aby Data ujawnił trudy walki z ludzką słabością i strachem . IMVHO jednak niepotrzebnym , bo wydaje się , iż Data był wówczas już na takim etapie dochodzenia do człowieczeństwa , że samoistne ujawnienie się podobnych emocji byłoby zupełnie logiczne bez " wspomagania " .
Kowal155
Użytkownik
#183 - Wysłana: 25 Lis 2011 00:42:55 - Edytowany przez: Kowal155
Odpowiedz 
Nigdy do tej pory nie kojarzyłem tego serialu ze wzruszeniem. Autentycznie twórcom udało się we mnie wycisnąć iskrę wzruszenia i smutku przy odcinku "Lower Decks" z sezonu 7, gdy załoga dowiaduje się, że bajorańska załogantka w trakcie powrotu z tajnej misji (pomoc agentowi federacji, który był kardasjaninem) zginęła. Moja ocena TNG od jakiegoś czasu znowu zaczyna iść w górę im bliżej końca (choć "Sub Rosa" z Beverly w roli głównej to już tradycyjnie jakiś absurd i wstydliwa porażka). Inaczej mówiąc, sukcesywnie nadrabiam treka, choć powoli.
Q__
Moderator
#184 - Wysłana: 25 Lis 2011 19:05:35
Odpowiedz 
Kowal155

Ciekaw jestem czy ogladasz w dość przypadkowej kolejności czy po kolei? Jeśli to drugie, to trochę dziwne, że nic wczesniej Cię nie ruszyło... Choć "Lower Decks" to w istocie niezły odcniek.
Kowal155
Użytkownik
#185 - Wysłana: 25 Lis 2011 23:55:05
Odpowiedz 
Oglądam po kolei, tak jak są na dvd. Poza kolejnością były tylko filmy, które dzieją się nawet po końcu Voyagera, a już obejrzałem wszystkie, choć one nie były, aż tak rewelacyjne. Co do wzruszających motywów. Było kilka, fakt, nie przeczę. Ten jest po prostu na świeżo i jakoś stwierdziłem, że się jakoś światu podzielę tym - w końcu moja dziewczyna treka nie lubi, a znajomi kojarzą, że oglądam i tyle :P z kim tu podyskutować? Z tych co przychodzą mi do głowy była śmierć Keylar, spośród wzruszających. Może jeszcze kilka, ale żadna tak mocno do tej pory chyba do mnie nie trafiła skoro nie pamiętam/nie wryła mi się w mózg.
Q__
Moderator
#186 - Wysłana: 11 Mar 2012 16:48:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kowal155

Kowal155:
filmy, które dzieją się nawet po końcu Voyagera, a już obejrzałem wszystkie, choć one nie były, aż tak rewelacyjne

One w ogóle nie były rewelacyjne. INS bronił się klimatem oryginału, FC wysmakowaną (jak na realia filmów ST) warstwą wizualną, oba reżyserią Frakesa, ale ogólnie niewiele się traci ich nie znając. TNG to co innego, trudno być Trekerem bez znajomości tego serialu...

Można TNG kochać (jak niżej podpisany), można krytykować (jak czynią zapamiętali Niners, także na naszym Forum), ale nie można pominąć jego znaczenia dla ewolucji Treka.
Enterprise D
Użytkownik
#187 - Wysłana: 11 Mar 2012 23:29:59
Odpowiedz 
EEEEEE tam. ENT miał więcej wzruszających odcinków.
A jak Trip w ostatnim zginął to aż się płakać chciało
Q__
Moderator
#188 - Wysłana: 12 Mar 2012 00:07:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Enterprise D

ENT to ogólnie był taki serial, że się płakać chciało...
Q__
Moderator
#189 - Wysłana: 1 Cze 2012 01:02:06
Odpowiedz 
Subiektywny wybór scen z TNG:
http://www.youtube.com/watch?v=q-iTVag7bjY
Dużo strzelanin, ale i dużo kosmicznych widoków, więc całkiem niezła reklamówka.
Q__
Moderator
#190 - Wysłana: 10 Cze 2012 20:59:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Cóż... VOY da się oglądać, ale warto czasem wrócić do zdrowych korzeni ST.

Jako znany milośnik pierwszych sezonów TNG wziąłem się za "Conspiracy". Jeśli ktoś uważa, że były to słabe sezony niech obejrzy choćby ten odcinek. Fabuła prosta, sensacyjna (potem się okaże, że w dodatku inwazyjna w stylu heinleinowskim, acz i skojarzenia z pewną słynną sceną TWoK uzasadnione) odcinek jednak robi wielkie wrażenie: powagą w ukazaniu tematu (zero kpin, zero mrugnięć do widza za to konsekwentnie budowany klimat zagrożenia wzbogacony o jakże nietypowe dla ST elementy gore i obrzydliwości), brakiem litości dla najsympatyczniejszych nawet bohaterów drugoplanownych, emocjonujacym - dla oglądających po raz pierwszy - fabularnym twistem.
Gdy pomyślę jak by to nakręcili B&B staje mi przed tzw. oczami duszy nowy VOY "Threshold", a tymczasem otrzymaliśmy jeden z najlepszych odcinków TNG. Brak jakiejś wielkiej centralnej Idei, Pomysłu przez duże P, tak boleśnie odczuwany w VOY tu jakimś cudem nie przeszkadza. Nie jest jednak tak, że brak w tym wszystkim przesłania. Jest ono doskonale widoczne, choć mogące zaskakiwać w RC: są sytuacje, gdzie nie ma dialogu, można tylko strzelać, nawet jeśli się jest humanistą Picardem, a podane to bez DS9owskich przegęć i ostentacyjnego utrudniania życia bohaterom.
Co jeszcze może zaskakiwać? Kreacja bohaterów, odlegla od zbermanizowanej sztampy późnego TNG: dynamiczny Picard w dzialaniu podobniejszy do "kowboja" Kirka niż swojego wykrzywionego stereotypu pokutującego czasem i na naszym Forum, Riker i Troi stanowiący monogamiczną stabilną parę bez późniejszych udziwnień, Geordi sypiący dowcipami (daleko mu do późniejszego bezbarwnego nieśmiałka szukającego szczęścia z kobietami tylko w holodecku), Data odkrywający w sobie z zaskoczeniem ludzkie reakcje bez nijakich emocjonalnych chipów, Beverly strzelająca z fazera bez mrugnięcia okiem; może tylko Worf zbyt jeszcze toporny.
Do tego parę ciekawych szczegółów tła, fabularnie mało istotnych, ale wzbogacających obraz: trochę rzutu oka "od kuchni" na funkcjonowanie Gwiezdnej Floty (w dodatku rzucając tym okiem przypominamy sobie, że Wszechświat just duuży, nawet dla kapitanów warpshipów), parę zapadających w pamięć zdań o kolejnej "rajskiej" planecie - Pacifice... To właśnie takie drobiazgi skladają się na jakość tego odcinka.
Bermanie, dlaczego niczego się nie nauczyłeś?

ps. Jammer o odcinku:
http://www.jammersreviews.com/st-tng/s1/conspiracy .php
Seybr
Użytkownik
#191 - Wysłana: 10 Cze 2012 22:00:36
Odpowiedz 
Q__:
dynamiczny Picard

Że co, jak tak to szachy są sportem pokroju F1.

Q__:
Riker i Troi stanowiący monogamiczną stabilną parę bez późniejszych udziwnień

Ala mi para, napisał bym coś. Ale panie się zgorszą ;p.

Q__:
Geordi sypiący dowcipami

?????

Q__:
Beverly strzelająca z fazera bez mrugnięcia okiem; może tylko Worf zbyt jeszcze toporny.

Prawie jak John Wayne.

Twój post to sarkazm ?
Q__
Moderator
#192 - Wysłana: 10 Cze 2012 23:26:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Seybr:
Twój post to sarkazm ?

Drobne pytanie: oglądałeś ten odcinek?

ps. Było mi mało i obejrzałem jeszcze "A Matter of Honor" z drugiego sezonu. W sam raz nada się na lekcję pokory dla myślących stereotypami.
W ramach wymiany oficerów na Enterprise trafia ens. Mendon, zadufany w sobie - co stanowi ponoć ich gatunkową normę - Benzyta pełen reformatorskich pomysłów mających usprawnić wszystko na federacyjnym flogowcu. Odbiera jednak lekcję pokory, gdy okazuje się, że kierując się zasadami swojej rasy popełnił błąd proceduralny z punktu widzenia regulaminu Floty i to bląd, który o mało nie doprowadził do tragedii. Tu jego wątek splata się z ważniejszym fabularnie wątkiem komandora Rikera, który - mam wrażenie, że lekko podprowadzony przez Łysego (od razu przypominają mi się Horpah z Rohanem i Kirk z Deckerem) - zgłosił się na ochotnika do służby na klingońskim okręcie, w ramach tej samej wymiany.
Wątek Rikera to piękna antropologiczna SF w tradycji "Księżycowej Ćmy" Vance'a i utworów Le Guin. Nasz komandor nauczył się - nie bez entuzjazmu - jeść Gagh i inne przyjemne rzeczy, przekonał się, że Klingoni też mają uczucia i potrafią żartować, wreszcie zorientował się kiedy - funkcjonując w wojowniczej społeczności - lepiej dać komuś w zęby, a kiedy samemu wystawić się na ciosy. Dzięki zrozumieniu tych podstaw klingońskiej kultury zdołał uratować dwa okręty (przed dość podejrzanymi z naukowego punktu widzenia mikrobami), zdobyć nowego klingońskiego przyjaciela i nawet przez chwilę pobyć kapitanem.
Dodajmy, że zarówno Klingoni jak i, chcący się po prostu za wszelką cenę wykazać, Benzyta ukazani są jako postacie, po bliższym poznaniu, sympatyczne (Mendon zdruzgotany swoją pomyłką, też znalazł przyjaciela, w Wesley'u), po prostu kierujące się odmiennymi od ludzkich zasadami, a wymiana doświadczeń wzbogaca o coś wszystkich uczestników wymiany.
Jammer nazywa ten odcinek pochwałą różnorodności kulturowej:
http://www.jammersreviews.com/st-tng/s2/honor.php
i niewątpliwie ma rację.
Kolejny mocny punkt TNG (i pierwszy odcinek klingonocentryczny). Co prawda cala głębia problematyki jest tam - typowo po trekowemu - raczej zasugerowana niż dokładnie ukazana i przeanalizowana, ale z czystym sumieniem daję i temu epizodowi znak jakosci Q__ .

Smaczki i buraczki: estetyka klingońskiego okrętu wzięta jest z TMP, jej widokom towarzyszy zresztą stosowny wątek muzyczny.
Z kolei to jak mało wiadomo bohaterom o Klingonach gryzie się nieco z - o dwa lata późniejszym - ST VI (w którym Klingoni są zresztą znacznie mniej Obcy w zachowaniu).
Natomiast błędnie przekonanym, że Łysy to mięczak proponuję przyjrzenie się jak Jean-Luc szaleje na holodeckowej(?) strzelnicy, w dodatku bez robienia idiotycznych min a'la FC i NEM. (Aha: do figur szachowych tam nie strzela...)

(And one more thing: oba wspomniane dziś przeze mnie odcinki są b. klimatyczne. Może nie jest to klimatyczność na miarę w/w TMP czy TWoK... ale... naprawdę niewiele mniejsza.)
Seybr
Użytkownik
#193 - Wysłana: 11 Cze 2012 09:07:11
Odpowiedz 
Q__:
Drobne pytanie: oglądałeś ten odcinek?

Pewnie tak, ale to co pisałeś o Picardzie i reście w całym TNG nie sprawdza się :P.
Q__
Moderator
#194 - Wysłana: 11 Cze 2012 09:14:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Seybr:
ale to co pisałeś o Picardzie i reście w całym TNG nie sprawdza się

Se obejrzyj, se zweryfikuj, potem się wypowiadaj

W końcu Trek uczy nas patrzeć poza stereotypy. Swoją drogą, rozumiesz teraz dlaczego lubię wczesne sezony TNG, pokazują bohaterów - może poza Worfem - w sposób trochę bardziej wielowymiarowy niż to ma miejsce w późniejszych, podobno lepszych, sezonach kiedy wkrada się duch bermanowskiej nijakości.
No i kolejna niespodzianka: w obu w/w odcinkach sporą część czasu Ent-D dowodzi Riker, a także Data, kapitan wzywany jest na mostek dopiero gdy coś się dzieje.
Dalsze sezony miewają - owszem - lepiej dopracowane fabuły, ale odbywa się to kosztem uproszczenia tła i stereotypizacji psychiki bohaterów i wypełnianych przez nich ról (wiesz, że w "A Matter of Honor" widzimy coś takiego jak troskliwość w wydaniu klingońskim, dwa razy? i wcale nie wygląda to głupio...). Także muzyka na początku jest lepsza, potem Berman domagał się mniej wyrazistej (sic!).
Seybr
Użytkownik
#195 - Wysłana: 11 Cze 2012 10:46:34
Odpowiedz 
Q__:
Se obejrzyj, se zweryfikuj, potem się wypowiadaj

Ten odcinek, czy całość. Bo wiesz całość znam i raczej oni do luzaków nie należą :P.
Q__
Moderator
#196 - Wysłana: 11 Cze 2012 11:15:34
Odpowiedz 
Seybr

Widzisz... Tylko całość sklada się z odcinków, a te w/w należą do wybitniejszych. Nie ma co hołubić uproszczonego wizerunku serii czy bohaterów skoro fakty pozwalają wyjść poza uproszczenia.

(Aha: na ile znam Twój gust odcinki powinny Ci się spodobać, zwł. to co robi Riker w "A Matter...".)
Q__
Moderator
#197 - Wysłana: 7 Gru 2013 08:37:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#198 - Wysłana: 1 Paź 2015 13:14:15
Odpowiedz 
Podcast TrekMovie o tym na ile dobrze TNG się zestarzało:
http://trekmovie.com/2015/09/30/shuttle-pod-the-tr ekmovie-com-podcast-now-on-itunes-episode-2-how-we ll-has-tng-aged/

IMO - od razu dodam - jest ponadczasowe...
Q__
Moderator
#199 - Wysłana: 28 Wrz 2016 00:38:04
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#200 - Wysłana: 1 Paź 2019 01:00:18
Odpowiedz 
Oto jak na TNG reaguje obecne (wychowane na GoT, Supernatural, aktualnej iteracji DW, My Little Pony, Whedonie, Marvelu, DC i reBootach Disney'a) pokolenie:
https://www.youtube.com/watch?v=wSZwC69U_70
https://www.youtube.com/watch?v=E_8DbwiLsrM

(KAEM pewnie powie/sz, że to wypadek jednostkowy.)
resetta
Użytkownik
#201 - Wysłana: 1 Paź 2019 15:46:29
Odpowiedz 
W sumie za malo wiemy o tych dziewczynach. Jedna na pewno jest fanka i to nie tylko ST, orientuje sie ogolnie w tej sp popkulturze. Niejako w rozmowach pewnie ciagle do czegos nawiazuje, wiec otoczenie bez ogladania mniej wiecej wie, ze cos istnieje i ze czyms jest.
Reakcji to tam malo i w sumie jestem sceptyczna, bo kanal do zarabiania kasy, wiec reakcje moga byc jak nie sztuczne ten drugiej to swiadomie wywazone, niekoniecznie takie, ze jej sie podoba i interesuje.
Przy takich rzeczach warto tez przeczytac komentarze i zobaczyc jacy z nich ludzie wynikaja. A wynikaja, ze ST nie jest im obcy zas NG to wlasnie glowne zrodlo ich kontaktow ze ST, nie filmy kinowe stare czy nowe. Sa tez oceny ostrzegajace, ze poczatkowe sezony sa do przetrzymania i ze jak ogladali za PREMIERY, to sadzili, ze nic z tego nie bedzie.
O dziwo nie ma nic o DSC niejako przy okazji skrytykowania czy wychwalenia.
Po raz kolejny to dowod na to, ze na zachodzie trek spokojnie byl obecny w swiadomosci ogolu, nie musial byc traktowany jako dawno zapowniany relikt lat 60, jak jest chyba jednak w przypadku Lost in Space.
Zycza im powodzenia, ale dla mnie jest to nierealistyczne. Normlane ogladanie, dla siebie, to pewnie z pol roku, a z takim nagrywaniem i komentowanie, to pewnie z 5 lat. Te dziewczyny nie maja co marnowac zycia na takie rzeczy.
Q__
Moderator
#202 - Wysłana: 1 Paź 2019 16:06:04
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Jedna na pewno jest fanka i to nie tylko ST

Obie są duużymi fankami popkultury (przejrzyj ich kanał), przy czym jedna jest fanką TNG (zwie go swoim ukochanym serialem) i nawraca drugą.

Z tym, że oczywiście trudno mówić o reprezentatywności (bo nie ma jej jak stwierdzić), ale serce rośnie, że jednak fajni młodzi ludzie oglądają Treka, i jeszcze innych wciągają.

resetta:
O dziwo nie ma nic o DSC niejako przy okazji skrytykowania czy wychwalenia.

Tak, też mnie to uderzyło, że wydaje się - w świetle tego - bardziej niszowy niż wiadoma starsza seria.
resetta
Użytkownik
#203 - Wysłana: 1 Paź 2019 18:17:56 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Raczej nie w takich kateogoriach, ze to niszowe. Nie wierze, ze ci komentujacy DSC tez nie znaja. Raczej zaskoczylo mnie, ze jednak tym razem DSC nie wyplynelo do poznecania sie. Albo sobie odpuscili, albo sa na poziomie, albo specjalnie chca DSC zakopac i nigdy o nim juz nie mowic, chociaz to ostatnie to jak sadze w przypadku trekowcow po prostu niemozliwe, zawsze komus sie wymsknie i z dyrektywy milczenia nici :P

Co do namawiania nowego pokolenia, to przeciez juz wielokrotnie podkreslalam, ze DSC tez dalo rykoszet w postaci deklaracji nowych, ze sobie siegna po NG, rzadziej po TOS.

Wracajac jeszcze do tych dziewczyn - tym bardziej chyba za daleko jest mowienie na serio, ze naleza do pokolenia wychowanego na tym co opisales. No chyba ,ze rzeczywiscie same to stwierdzaja, nie mam zaparacia zeby je ogldac po calosci ze wszystkim. Bo z tych dwoch linkow, to ja bym stawiala, ze wlasnie dlatego, ze nie sa randomkami, ze odgornie sa indoktrynowane, to nie mozna ich uznac za typowe przedstawicielki tego wspolczesnego pokolenia, ktore uwazacie za nastolatkow i blondynki co do wyborow seriali i filmow oraz skomplikowania fabul, a nagle by sie stal cud i siegneli po produkcje sprzed 30 lat troche bardziej skomplikowane z zastanwieniem sie nad motywami bohaterow niz dzisiaj.
Q__
Moderator
#204 - Wysłana: 2 Paź 2019 13:13:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Wracajac jeszcze do tych dziewczyn - tym bardziej chyba za daleko jest mowienie na serio, ze naleza do pokolenia wychowanego na tym co opisales.

Bazuję na tym co recenzowały, czym się ekscytowały.

resetta:
nie sa randomkami

Minimum w pewnym sensie nie są - siedzą po uszy w popkulturze. I nawet dość bogaty w treści kanał o niej prowadzą.
Q__
Moderator
#205 - Wysłana: 10 Lis 2019 23:20:54
Odpowiedz 
Calvary
Użytkownik
#206 - Wysłana: 11 Lis 2019 15:12:03 - Edytowany przez: Calvary
Odpowiedz 
Co to w ogóle za pytanie Chociaż znalazłoby się pewne pole do dyskusji, TNG to imho (i podejrzewam, że w opinii najliczniejszej grupy fanów) kwintesencja Treka i najlepszy serial w uniwersum. To jest wlaśnie Star Trek, a nie to co się nam serwuje w ostatnich latach i co ma ze Star Trekiem wspólne jedynie logo i emblematy.

Co jest dosyć typowe dla ST dość wolno rozwija skrzydła. Jak każdy serial o dośc epizodycznej naturze posiada też bardzo nierówny charakter.

Ale, w mojej opinii, przynajmniej jeśli oglądasz po raz pierwszy, nie oglądając od początku i po kolei stracisz bardzo wiele i już potem nie dasz rady tego cofnąć (czasu nie cofniesz). Nie ma to po prostu sensu, a (patrz niżej) bardzo łatwo zaradzić problemom z dostępem.

Oczywiście, że warto!!! Bezwzlędnie warto obejrzeć następnie DS9 i VOY. Jak umiesz pokonać pierwotne opory przed kinem innej ery, to następnie TOS.

Natomiast wszystko po VOY właściwie nie zasługuje nawet na miano Treka, aczkolwiek przy profanacji jaką jest DSC (Discovery), to nawet ENT (Enterprise) wydaje się przyzwoity, ale tylko w relacji do tego syfu.

BTW. Wszystkie sensowne Treki masz na Netflixie, który kosztuje grosze jak wykupisz ze znajomymi (będzie kosztował CIe miesięcznie jakieś 20 PLN - nie wiem ile dokładnie teraz płace, bo nie sprawdzałem, ale suma jest bez znaczenia - 4 buteki Coli Cię więcej wyjdą - o ile coś się znacząco w ofercie nie zmieniło). I polecam jednak oglądać z napisami, albo wręcz w oryginale. Lektor naprawdę dużo psuje.
Q__
Moderator
#207 - Wysłana: 11 Lis 2019 16:44:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Calvary

Calvary:
Jak umiesz pokonać pierwotne opory przed kinem innej ery, to następnie TOS.

Sądzę, że czas już przestać mówić o TOS-ie jako o serii dla wąskiej klienteli. Sukces odwołujących się do tej estetyki NV/P2 i STC (oraz Exetera, Farraguta, etc.), a także wiadomych odcinków DS9 i ENT, dowodzi, że potrafi ona wciąż przemawiać do współczesnego widza. Poza tym, choć całościowo przedkładam TNG nad Oryginalną Serię, śmiem twierdzić, że to ona właśnie wydała najlepszy epizod Treka - "The Doomsday Machine".

Calvary:
Co jest dosyć typowe dla ST dość wolno rozwija skrzydła.

Mit. Owszem, da się to powiedzieć o VOY, ale już TNG pod koniec pierwszego sezonu miewa b. dobre odcinki, a w drugim należące wręcz do ścisłej czołówki tej serii, a DS9 szczytową formę osiąga w pierwszosezonowym "Duecie". Z kolei ENT pod jednymi względami z czasem się poprawia, pod innymi psuje.

Calvary:
nawet ENT (Enterprise) wydaje się przyzwoity

Powiem tak... ENT ma dużo słabych, nudno-męczących epizodów, ale ma i takie, które stanowią przyzwoitego, lub prawie przyzwoitego Treka. Większość z nich wymienił autor tekstu, który ledwo co linkowałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2444&page=17#msg338330
Calvary
Użytkownik
#208 - Wysłana: 11 Lis 2019 16:54:19 - Edytowany przez: Calvary
Odpowiedz 
Q__:
"The Doomsday Machine"

Kwestia gustu. Osobiście wskazałbym kilkanaście lepszych odcinków TNG. Od Wounded, czy I, Borg poczynając, a na Family, Tapestry, czy Inner Light kończąc. Natomiast Doomsday Machine oczywiście, że świetny. Problem w tym, że poetyka, a może bardziej wręcz techniczny poziom gry aktorskiej itp. w TOS, są naprawdę ciężkie do przełknięcia na początku. Ta uwaga dotyczy też resztą w znacznym stopniu pierwszego sezonu, a w szczególności pierwszej połówki TNG.

Q__:
Mit. Owszem, da się to powiedzieć o VOY, ale już TNG pod koniec pierwszego sezonu miewa b. dobre odcinki, a w drugim należące wręcz do ścisłej czołówki tej serii, a DS9 szczytową formę osiąga w pierwszosezonowym "Duecie".

Mówisz o wyjątkach. TNG przez pierwszy sezon serwuje wręcz kompromitacje, aczkolwiek oczywiście, że ma świetne odcinki, ja wciąż wskazuję tutaj We'll Always Have Paris, nie dlatego, że uważam go za najlepszy epizod sezonu, ale dlatego, że jest moim zdaniem skandalicznie niedoceniany. Naprawdę świetna miniatura, posługująca się i symboliką i ciekawą wartstą muzyczną budująca coś w stylu francuskiej noweli romasnowej w kosmosie, z czasem jako wątkiem fantastycznym w tle. Prawdziwa klasyczna literatura.

DS9 jest przez pierwsze parę sezonów tak ospałe i nieukierunkowane, że powoduje ból głowy, i nie zmieni tego fakt, że w tym okresie pojawiają się najlepsze epizody. Dalsze sezony chociaż bardziej żywe i dynamiczne, niestety wprowadzają stopniowo serial w maliny. Ale to moje, i pewnie Twoje, zdanie.

Ludziom się ta cała wojenno-dominiowa awantura z jakichś powodów podoba, chociaż sensu nie ma żadnego. Gdyby nie ona i idąca za nią destrukcja świetnych postaci, i nie parę mdłych bohaterów od początku serialu (jak Jadzia - dla mnie flaki z olejem*) a raczej, zamiast tego, pójście w kierunku wyznaczonym przez TNG w pewnych płaszczyznach (filozoficzno-intelektualnym), to bym się nawet mógł zastanawiać czy TNG, czy raczej DS9. DS9 to serial zmarnowanych szans.

Mimo wszystko, TNG, DS9, również VOY to klasyka telewizjnego science fiction oraz pełnoprawne seriale ST i obawiam się, że możemy nie doczekać czasów, aż pojawi się coś co im dorówna. W szczególności tak krytykowany VOY zyskuje z czasem, a wątki związane z Doktorem czy Seven of Nine, są naprawdę fascynujące. Gdybyż jeszcze tylko VOY nie zdekonstruował Borga i miał sensowniejsze zakończenie.

Q__:
Powiem tak... ENT ma dużo słabych, nudno-męczących odcinków, ale ma i takie, które stanowią przyzwoitego, lub prawie przyzwoitego Treka. Większość z nich wymienił autor tekstu, który ledwo co linkowałem

Podstawowym zarzutem w kierunku ENT nie jest to, że jest nudny, ale że pozwalał sobie na całkowitą destrukcję nie tylko kanonu (wiesz, jakieś tam szczególiki), ale świata przedstawionego Treka na najbardziej ogólnym poziomie. I nie robił tego sporadycznie, ale ciągnął takie profanacje jak "wojna czasu". czy "żółwie ninja w kosmosie" przez długie serie epizodów. Całe podejście tego serialu do Treka obrazuje już nawet same wejściówka, która zwyra z tradycją.

* Zresztą ja ogólnie mam problem z postaciami w DS9. Sisko w pierwszym wrażeniu odbiera się jak wariata. Odo i cała jego rasa to absurd. On sam jest ciekawą postacią, ale... please. Musieli wymyślać zmiennokształtnych (tak wiem, już TNG piło do tego, nie wiadomo po co). Jadzia - tragedia, moim zdaniem. Kompletny miscast. Sugeruje się nam kim jest, w ogóle tego aktorka nie umie oddać. Bashir zbyt długo jest ciągnięty jako niedorozwiniety społecznie chłopaczek chowany pod kloszem. Inna spawa, że mamy tez genialne postacie w DS9, jak np. Quark, Dukat (do czasu) czy Garak. Zawsze miałem tez słabość do O'Brien'a
Q__
Moderator
#209 - Wysłana: 11 Lis 2019 17:28:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Calvary

Calvary:
Kwestia gustu.

Ano gustu. Ja lubię gdy SF jest SF.

Calvary:
Mówisz o wyjątkach.

Bo w Treku, powiedzmy to sobie szczerze, wybitne odcinki są zawsze wyjątkami w morzu średnich (lub gorzej).

Calvary:
DS9 jest przez pierwsze parę sezonów tak ospałe i nieukierunkowane

Niemniej nie przeszkadza mu to w opowiadaniu dobrych indywidualnych historii i wprowadzaniu ciekawych wątków. Gdy zyskuje określony kierunek, nastomiast, infantylizuje to je i sprowadza na płaszczyznę komiksowo-wojenno-awanturniczą (szczęśliwie dość mroczną, co w tym wypadku zapewnia względną strawność). W takich realiach wolę bezkierunkowość.

Calvary:
Ludziom się ta cała wojenno-dominiowa awantura z jakichś powodów podoba, chociaż sensu nie ma żadnego.

Podoba tym, którzy do tego momentu przy DS9 wytrwali (a raczej ich części). Czyli jakiemuś procentowi tych niespełna 5 milionów (że odwołam się do liczb z USA), które oglądały do końca z początkowych 40.
Dla mnie te finalne sezony - choć miewają dobre odcinki - to część linii czasu ENT-DSC wyprodukowanej przez podróż w czasie z FC i wspomnianą TCW.

Calvary:
Mimo wszystko, TNG, DS9, również VOY to klasyka telewizjnego science fiction oraz pełnoprawne seriale ST i obawiam się, że możemy nie doczekać czasów, aż pojawi się coś co im dorówna.

Indeed.

Calvary:
Podstawowym zarzutem w kierunku ENT nie jest to, że jest nudny, ale że pozwalał sobie na całkowitą destrukcję nie tylko kanonu, ale świata przedstawionego Treka.

Akurat fanatykiem kanonu czy Trekowego worldbuildingu nigdy nie byłem, więc to razi mnie umiarkowanie, zwł., że jest in universe tłumaczone wspomnianymi przez Ciebie temporalnymi nadpisaniami. Znacznie bardziej przeszkadza mi tam niedołęstwo scenarzystów.

(Inna sprawa, że rozumiem takie skupienie na kanonie. To dziś naturalna reakcja na to, co wyprawiają twórcy DSC*.)

* Choć i oni mają tu alibi - zmiana historii co skok "anioła". Gorzej z brakiem koherencji fabuły/fabuł, tego nic nie usprawiedliwia.

Calvary:
Sisko w pierwszym wrażeniu odbiera się jak wariata.

IMHO nim był. Dopiero zbierał się z depresji wywołanej śmiercią żony i wszystkim co wiąże się z Wolf 359.

Calvary:
Bashir zbyt długo jest ciągnięty jako niedorozwiniety społecznie chłopaczek chowany pod kloszem.

A ja go właśnie w tym wydaniu lubiłem. Zestaw cech wzorowego Fedka z ciekawym twistem, bo w pewnej karykaturze.

Calvary:
Inna spawa, że mamy tez genialne postacie w DS9, jak np. Quark, Dukat (do czasu) czy Garak.

Zdecydowanie.
Calvary
Użytkownik
#210 - Wysłana: 11 Lis 2019 17:38:55 - Edytowany przez: Calvary
Odpowiedz 
Q__:
Ano gustu. Ja lubię gdy SF jest SF.

Nie filozuj mi tutaj Doskonale wiesz, że dobre SF polega na tym, że korzystając z fantastycznego obrazowania mówi coś o nas samych. I, wydaje mi się, wszystkie epizody jakie wymieniłem wpisują się w to założenie. A to, że nie jest to hard sci-fi? ST prawie nigdy nie był. Ale wszystkie te epizody są intelektualnie głębokie, nierzadko filozoficzne i naprawdę bez trudu wymieniłbym dalsze.

Q__:
Bo w Treku, powiedzmy to sobie szczerze, wybitne odcinki są zawsze wyjątkami w morzu średnich (lub gorzej).

Straw Man. Doskonale wiesz, że są całe etapy w Treku, w których jest naprawdę wysokie zagęszczenie bardzo dobrych epizodów. Na pewno nie ma go w sezonie 1-szym. A wspomniany sezon 2 sam bardzo wysoko cenię, podobnie jak wysoko cenię Dr Pulaski, która ogólnie sympatią fanów się raczej nie cieszy. To prawda, że za dalego z nią poszli w kierunku Dr Mengele, ale poza tym, naprawdę ciekawa postać.

Q__:
Niemniej nie przeszkadza mu to w opowiadaniu dobrych indywidualnych historii i wprowadzaniu ciekawych wątków. Gdy zyskuje określony kierunek, nastomiast, infantylizuje to je i sprowadza na płaszczyznę komiksowo-wojenno-awanturniczą (szczęśliwie dość mroczną, co w tym wypadku zapewnia względną strawność). W takich realiach wolę bezkierunkowość.

Ja też wolę. Tylko, w calkowitej sprzeczności do tego co pisałeś wyżej, większość tych ciekawych historii w pierwszych sezonach, to historie osobiste, a nie sci-fi, ponadto od pierwszego epizodu DS9 kompromituje się jeśli chodzi o science (zmniejszmy masę stacji przy użyciu pola! jak daleko jest to od tekstu Q, że coś nie jest żadnym problemem, wystarczy zmienić pewną stała kosmologiczną, na co załoga reaguje szokiem i twierdzi, że nie ma takich możliwości!). Już TNG w ostatnich sezonach coraz bardziej się tu staczał (mam wrażenie, że celowo, jako podbudowa pod nowy serial - popatrz ile nagle odniesień do zmiennokształtnych), ale DS9 poleciało po całości. I mam nieodparte wrażenie, że potem się trochę jednak ustatkowało.

Zarazem zarówno TOS, TNG, jak i VOY naprawdę wolno rozwijają skrzydła, a DS9 ma też świetne epizody i później, a jest zręczniej tworzony pod względem dynamiki, więc o czym my dyskutujemy? Załóżmy drugi sezon TNG jest już świetny. Nadal - to jest kilkadziesiąt epizodó wprzód! To nadal jest wolne łapanie gruntu.

Zauważ np. że nawet kwestie tego co jak ma działać technicznie na statku nie jest do końca ustalone do bodajeże 3 sezonu (jak holodeck np.). Worf nie jest Worfem jakie potem znamy. Data nie jest Datą, jakiego znamy. Interakcje postaci nie są jeszcze takie jak powinny. I tak dalej. W dodatku za dużo do powiedzenia ma Wesley (Łoś), no i nasza, miscastowana, Tasha.

Q__:
Podoba tym, którzy do tego momentu przy DS9 wytrwali (a raczej ich części). Czyli jakiemuś procentowi tych niespełna 5 milionów (że odwołam się do liczb z USA), które oglądały do końca z początkowych 40.
Dla mnie te finalne sezony - choć miewają dobre odcinki - to część linii czasu ENT-DSC wyprodukowanej przez podróż w czasie z FC i wspomnianą TCW.

Ale jest naprawdę sporo fanów Treka, którzy DS9 uważają za najlepszy serial i właśnie jego militaryzm i "powagę" przywołują. A on właśnie wcale nie jest poważny. Jest parodią od kiedy staje się miliarny. Poważny jest, chociaż niestety od pierwszego epizodu nie od strony science, póki jest filozoficzny i osobisty. Od kiedy stawia na epikę, stacza się w dół. Tylko, mam wrażenie, fani DS9 tego nie widzą. Zajadli fani DS9 ogólnie zazwyczaj gardzą TNG, mam wrażenie. Jeśli mam być złośliwy, to brakuje im filozoficznej klepki w mózgu. Zarzucają TNG idealizm. Do jasnej... na tym właśnie polega prawdziwy ST. To jest idealistyczna wizja filozoficzna. Jak ci to nie pasuje, albo tego nie rozumiesz, idź obejrzeć SW, albo B5.

Q__:
Inna sprawa, że rozumiem takie skupienie na kanonie. To dziś naturalna reakcja na to, co wyprawiają twórcy DSC

Ale ja też nigdy nie byłem i nie jestem. Dla mnie ENT po prostu niszczy potetykę Treka i świat przedstawiony. Czasami jakbym oglądał Godzillę, a nie ST. To czy jakiś model fazera znalazł się w nie tej epoce co trzeba jest dla mnie sprawą drugorzędną, aczkolwiek zdaje też sobie sprawę, że chodzenie i na takie ustępstwa ostatecznie wybucha kompletną profanacją. Daj palec, wezmą rękę. Dlatego rozumiem kanonistów

-----

Tak w ogóle, to brakuje mi też porządnych kobiecych postaci w DS9. Jak pisałem Jadzi w ogóle nie trawię, uważam, że to kompletny miscast. Kira jakoś radzi, ale to też nie jest to. Natomiast oszołomów religijnych czy japonistycznie walniętej (chodzi mi o zachowania, nie byłem w Japonii, jeśli tak to wygląda to nie chcę być) żony O'Briena nie znoszę. Niby się mówi, że Troi w TNG to była żałosna postać, a moim zdaniem ma więcej życia, głębi i sensu, niż ktorakolwiek z DS9 poza Kirą.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy warto oglądać TNG?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!