USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy warto oglądać TNG?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
Autor Wiadomość
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#121 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:07:33
Odpowiedz 
Leila

Leila:
Ogarnij się !

Nielogiczna uwaga....
Archarachne
Użytkownik
#122 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:10:38
Odpowiedz 
Leila:
A ja Deannę lubię najbardziej...

Jest swojego rodzaju ciekawą postacią, a mnie interesuje ze względu na jej kontakty z Rikerem, lecz... No cóż, lekko mnie irytuje tymi swoimi "czuciami". Jak dla mnie Tasha jest całkiem na miejscu.

A Worf... W odcinku powiedział, że do jakiekolwiek przyjemności potrzebuje klingońskiej kobiety, bo ziemskie są zbyt wątłe. A jego zwierzątko z dzieciństwa było po prostu zabójcze. Też go lubię.
Leila
Użytkownik
#123 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:10:57
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Nie mieszaj do tego logiki.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#124 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:11:31
Odpowiedz 
Leila

Leila:
Nie mieszaj do tego logiki

Chciałem być miły....
Leila
Użytkownik
#125 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:12:49
Odpowiedz 
Archarachne
No, koleżanko, jak najbardziej prawidłowo. Worf chciał się zabić w dzisiejszym odcinku! Troi go powstrzymała...
Archarachne
Użytkownik
#126 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:20:06 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
No to mi zaspoilowałaś... Ale nic się nie stało, przynajmniej nie wiem w którym, bo oglądam od I sezonu.


Ale przyznajmy szczerze... Worf jest jak najbardziej na miejscu. Jeden z niewielu odcinków jakie pamiętam z dzieciństwa z DS9 kojarzy mi się właśnie z Worfem, który robi zakupy u bratanka Quarka...
Eviva
Użytkownik
#127 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:25:12
Odpowiedz 
Leila:
Worf chciał się zabić w dzisiejszym odcinku! Troi go powstrzymała...

Na pewno Troi? Zdawało mi się, że to dr Crusher uniosła się etyką
The_D
Użytkownik
#128 - Wysłana: 24 Paź 2009 20:43:08
Odpowiedz 
Archarachne:
Jeden z niewielu odcinków jakie pamiętam z dzieciństwa z DS9 kojarzy mi się właśnie z Worfem, który robi zakupy u siostrzeńca Quarka...

A tak, zdaje się, że kupił jakąś ostrzałkę do zębów ;) Ale o ile się orientuję Nog był Synem Roma, czyli bratankiem Quarka.
Archarachne
Użytkownik
#129 - Wysłana: 24 Paź 2009 21:45:48 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
The_D, poprawione. Zawsze nephew, kojarzy mi się z siostrzeńcem.
Qubiczny
Użytkownik
#130 - Wysłana: 24 Paź 2009 22:28:43 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Archarachne

Przyznam, że nie rozumiem, jak można serial - nawet tak epizodyczny jak TNG - oglądać nie po kolei Każdy serial wiele wtedy traci. Dlatego dobrze robisz - ja nawet oglądając ponownie, nie pomijam żadnych, choćby najnudniejszych odcinków.
Archarachne
Użytkownik
#131 - Wysłana: 24 Paź 2009 23:22:32
Odpowiedz 
Qubiczny


Qubiczny:
Przyznam, że nie rozumiem, jak można serial - nawet tak epizodyczny jak TNG - oglądać nie po kolei Każdy serial wiele wtedy traci.

No dokładnie... Poza tym ja mam taką właściwość, że jak coś robię to od początku do końca... i musi być idealnie. Pedantyczność.

Niestety TOSa nie oglądałam po kolei bo akurat trafiłam na "połowę" sezonów od "Journey To Babel". Ale może, kiedyś... Jak ktoś mnie zasponsoruje przynajmniej na 600 zł to zremasterowane DVD będą moje.
Leila
Użytkownik
#132 - Wysłana: 25 Paź 2009 14:27:56
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Nie smutaj.


Qubiczny
Ja tam oglądam jak leci. Mi to nie przeszkadza..
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#133 - Wysłana: 25 Paź 2009 14:46:54
Odpowiedz 
Leila

Leila:
Nie smutaj.

Nie ma problemu
Leila
Użytkownik
#134 - Wysłana: 25 Paź 2009 14:49:14 - Edytowany przez: Leila
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
I jest fajnie.
A nie masz świńskiej grypy?
Leila
Użytkownik
#135 - Wysłana: 25 Paź 2009 17:06:05 - Edytowany przez: Leila
Odpowiedz 
Eviva
Mi się wydaje, że to Deanna wkroczyła do kwatery Worfa, gdy on chciał się "zasztyletować"... Nie mam jednak pewności.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#136 - Wysłana: 25 Paź 2009 17:36:09
Odpowiedz 
Leila

Leila:
A nie masz świńskiej grypy?

Dla ciebie mogę mieć nawet ptasią.. Żartuje, nie mam , to jest sztuczna panika...
Leila
Użytkownik
#137 - Wysłana: 25 Paź 2009 17:46:12
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Choroba Szalonych Krów? Musisz coś mieć..
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#138 - Wysłana: 25 Paź 2009 17:50:52
Odpowiedz 
Leila

MUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!! Ja nic nie mam, jestem lekko ekscentryczny...
Leila
Użytkownik
#139 - Wysłana: 25 Paź 2009 17:57:13
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Ach... Trzeba coś wymyślić.
Archarachne
Użytkownik
#140 - Wysłana: 25 Paź 2009 19:59:48 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
Wedle zasady "Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf", teraz Leilo, chcesz znaleźć coś na FederacyjneMSZ?


A wracając do tematu, muszę powiedzieć jeszcze jedną rzecz: oglądając TNG mam wrażenie jakbym znów leciała na NCC-1701... Jakbym po TOSie znowu była "częścią" załogi. Taki efekt we wszelkiego rodzaju sequelach zawsze jest trudny do uzyskania. Wykonano kawałek całkiem dobrej roboty, choć osądzam ją dopiero po ośmiu odcinkach...
Qubiczny
Użytkownik
#141 - Wysłana: 25 Paź 2009 21:07:05 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Leila

Później się nie dziw, że mniej go cenisz, niż inni (bo mniej go cenisz, niż sama byś mogła, jako taki, a nie inny serial oglądany zgodnie z jego sensem). Serio.

Podobnie jeśli oglądasz z lektorem, albo czytasz jedynie tłumaczenia z netu, nie słuchając angielskiej ścieżki dialogowej. Bo prawda jest taka, że film, który może się wydawać całkowitym dnem z lektorem, słuchany po angielsku okazuje się wręcz zastanawiająco inteligentny.
Archarachne
Użytkownik
#142 - Wysłana: 25 Paź 2009 21:40:33
Odpowiedz 
To prawda. Na trek.pl pisałam o odcinku TOS: Friday's Child. Pulsowy lektor popuścił wodze fantazji, kiedy to kapitan Kirk pyta McCoya:

- Co pan zrobił, że pozwoliła się panu dotknąć? (...)
- Dałem jej z liścia...


Ten tekst to faworyt moich tłumaczeń puszczonych na antenie telewizyjnej.
Qubiczny
Użytkownik
#143 - Wysłana: 25 Paź 2009 21:57:12 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Archarachne

Poza tym, że ona naprawdę dała się dotknąć McCoy'owi za tego liścia to rzeczywiście ciekawy przykład.

Ale bywają znacznie, znacznie gorsze. Czasami lektor mówi coś przeciwnego, niż powinien (i w związku z tym absurdalnego pod względem sensu odcinka - tak jakby lektorzy w ogóle nie oglądali filmu, do jakiego podkładają głosy); podobnie napisy. Niemal się natomiast nie zdarza - w zwykłych nawet dialogach - ażeby one zachowały całość sensu z oryginału. Humor, subtelności, znaczeniowe akcenty (w TNG - np. wrażenie ścisłej logiki wywodu, które się z akcentami i odpowiednio dobranymi słowami wiąże) - to nie istnieje w tłumaczeniu wcale.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#144 - Wysłana: 26 Paź 2009 00:14:27
Odpowiedz 
Qubiczny:
Humor, subtelności, znaczeniowe akcenty (w TNG - np. wrażenie ścisłej logiki wywodu, które się z akcentami i odpowiednio dobranymi słowami wiąże) - to nie istnieje w tłumaczeniu wcale.

Wiesz dobrze, że to nie jest takie proste. Nie wszystko da się przetłumaczyć bezpośrednio, nie wszystko zmieści się w trakcie sceny. Praca lektora to ciężka praca zmagania się z obrazem i tekstem.
Qubiczny
Użytkownik
#145 - Wysłana: 26 Paź 2009 00:18:48 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

Prawda. Aczkolwiek kiedy - jako przeciętny z angielskiego - widzę co ludzie robią z prostym tłumaczeniem np. właśnie powierzchownie prostego (a może to właśnie jest nieproste, może o to chodzi, że można być komputerem, ale nie tłumaczem) TNG, to mnie krew zalewa. Nie mówiąc o filmach w tv, które 5-ciolatek często lepiej by przetłumaczył.

Ogólnie językowo sam nic nie zarzucam póki nie jestem pewien, że umiem lepiej.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#146 - Wysłana: 26 Paź 2009 00:22:55
Odpowiedz 
Qubiczny:
właśnie prostego powierzchownie TNG, to mnie krew zalewa

Ty się zgadzasz, to i ja się zgodzę... Granica pomiędzy zdrowym rozsądkiem, a przesadą jest płynna.
Qubiczny
Użytkownik
#147 - Wysłana: 26 Paź 2009 00:34:50 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
galaktyczny kurczak

Powierzchownie prostego (w znaczeniu: złudnie) - to miałem na myśli. Możliwe, że zmieniłem w edit. W każdym razie: tłumaczenia filmów przypominają mi zawsze pewien utwór.

http://www.youtube.com/watch?v=u6hQnBc5sQU

Zawsze gdy to słyszę, śmieję się z osób, które uważają, że klasyka jest nudną i prostą muzyką, a ich ulubiona - oczywiście bardziej skomplikowaną. W końcu - każdy może napisać fugę :-P W każdym razie może to zrobić Gould - czyli tylko wybitny wykonawca, nie chciał uchodzić za kogoś więcej... i miał rację... a ta muza to jego zgryw...

I tak samo, jak niektórym się to pod względem muzyki wydaje, tak niektórych trzeba sprowadzić na ziemię pod względem tłumaczeń.

___________

I nie zrozum mnie źle - ja się śmieję z osób, które jak ja: nie dorastają pewnym do pięt. Tyle, że niektórzy się łudzą. Chociaż... w przypadku tłumaczeń... naprawdę potrafię więcej... zrozumieć i dać z siebie (po prostu gotów jestem pokazać to na przykładach).
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#148 - Wysłana: 26 Paź 2009 01:06:18
Odpowiedz 
Qubiczny

Qubiczny:
Chociaż... w przypadku tłumaczeń... naprawdę potrafię więcej... zrozumieć i dać z siebie.

I tu właśnie jest różnica pomiędzy twórcą, a osobą "uprawiającą" swój zawód. By dzieło było pełne potrzebna jest dusza, talent, a przynajmniej chęć. Tyle tylko, że chęciami, by zacytować przysłowie, wybrukowane jest piekło

Jednym za tą chęć się płaci, inni takiej zachęty nie potrzebują.

Qubiczny:
I tak samo, jak niektórym się to pod względem muzyki wydaje, tak niektórych trzeba sprowadzić na ziemię pod względem tłumaczeń (po prostu gotów jestem pokazać to na przykładach).

To podaj mi przykład osoby, która przedkłada "swój" rodzaj muzyki nad klasyczną. Tak jak ekspertem w dziedzinie muzyki nie jestem, tak nie jestem w stanie wyobrazić sobie czegoś wyższego pod względem artystycznym jak właśnie muzyka klasyczna.
Leila
Użytkownik
#149 - Wysłana: 26 Paź 2009 08:35:16
Odpowiedz 
Archarachne
Staram się znaleźć, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Muszę się bardziej wysilić.

Qubiczny
Ja bardzo cenię TNG, lecz uważam, że TOS jest lepszy... Poza tym TNG mogę oglądać bardzo rzadko, co mi raczej przeszkadza.
Adek
Użytkownik
#150 - Wysłana: 27 Paź 2009 00:03:15
Odpowiedz 
Oglądam właśnie odcinek 4x20, w którym jest scena, kiedy kapitan Picard wygłasza na sali wykład archeologiczny i Q w pewnym momencie zaczyna słuchaczom zakładać na głowę czapeczki, stroje dziwne, ozdobniki ale mimo to kapitan dalej próbuje mówić rzeczowo. W związku z tym przypomniało mi się, jak kiedyś na studiach bywały bardziej nudne wykłady, kiedy wykładowca przez 1,5 godz. wyświetlał na rzutniku tylko jakieś tabelki, teksty. Często wtedy część grupy albo grało w tzw. statki, w karty , inni się uczyli czegoś albo gadali. I pamiętam jedna dziewczyna rozłożyła się na krześle wpatrując się z uśmiechem w wykładowcę. Ja się dziwie wogóle, że wykładowca się nie oburzył tylko dalej niewzruszony trajkotał swoje? Z drugiej strony jak to świadczy o poziomie zajęć, ze wykładowca miał to totalnie w d...co inni robią na sali?
Jak widać nawet Star Trek potrafi mi nasunąć pewne wspomnienia.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy warto oglądać TNG?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!