USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Aluzje do książek i innych różności w Treku
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#31 - Wysłana: 13 Gru 2010 20:08:47
Odpowiedz 
Elaan

I to najważniejsze. Myślę, że z czasem zaakceptuję pana Quinto, ale niech się nad tym trochę napracuje
Elaan
Użytkownik
#32 - Wysłana: 16 Gru 2010 18:18:57
Odpowiedz 
Jurgen:
Miałem coś napisać, ale zastanawiam się, czy jest sens wywoływac kolejną wojnę forumową...


Jako Moderator powinieneś raczej zapobiegać wojnom niż je wywoływać .
Przyznam jednak , że wypowiedzią swoją obudziłeś moją ciekawość . Jak dotąd wydawało mi się , iż jestem pacyfistką , ale mogę się mylić .
Więc może zaryzykuj i powiedz : O co miałaby być ta kolejna wojna ?
MarcinK
Użytkownik
#33 - Wysłana: 20 Sty 2011 12:44:06
Odpowiedz 
TAS
Odcinek: Yesteryear
Stary i Młody Spock zostają zaatakowani przez psowatą kreaturę która posiada ryk... Godzilli.
Eviva
Użytkownik
#34 - Wysłana: 20 Sty 2011 12:57:29
Odpowiedz 
MarcinK

Witaj po przerwie i bardzo się cieszę, że już z nami jesteś. Brakowało mi Twego młodzieńczego zapału.
Elaan
Użytkownik
#35 - Wysłana: 20 Sty 2011 17:48:29
Odpowiedz 
Pewnie już ktoś zwrócił na to uwagę , ale fabuła "Insurrection" to nawiązanie do biblijnej przypowieści o synu marnotrawnym , nawet nazwy ras to sugerują .
MarcinK
Użytkownik
#36 - Wysłana: 25 Sty 2011 13:54:54
Odpowiedz 
http://www.youtube.com/watch?v=hccDkbMyvyQ
Czas: 0:10.
Czyżby Kosmiczna Ameba z TOS-u była wzorowana na Dogorze, w przestrzeni Kosmicznej? (Gdyż Dogora w Atmosferze przypomina meduzę/ośmiornicę)
biter
Użytkownik
#37 - Wysłana: 25 Sty 2011 14:14:48
Odpowiedz 
MarcinK
możesz mi podpowiedzieć którą kosmiczną amebę w TOS? jak kojarzę w pilocie TNG meduzę ale mogłem coś przeoczyć TOS był dość dawno.
Chce poprostu porównać.
The_D
Użytkownik
#38 - Wysłana: 25 Sty 2011 14:18:42
Odpowiedz 
Zapewne chodzi o gigantycznego jednokomórkowca z The Immunity Syndrome
biter
Użytkownik
#39 - Wysłana: 25 Sty 2011 14:31:08
Odpowiedz 
The_D
THX
ortkaj
Użytkownik
#40 - Wysłana: 25 Sty 2011 14:35:55
Odpowiedz 
MarcinK
Japońska Dogora faktycznie była wcześniejsza (1967- Respond Max) niż ameba z The Immunity Syndrome 19 I 1968 , różniła się kolorem i kształtem - chociaż inny kolor może wynikać z różnicy promieniowania pomiędzy systemem ziemskim a Gammą 7A.
PS. Przeglądając potwory japońskie z tego okresu zauważyłem tego
http://members.fortunecity.com/ultramanarchive/ima ges/022burako.jpg
Burako (sic!) z The Human Farm mógł natchnąć twórców Treka do ...................????, wg mnie na pewno do tego, żeby nie pokazywali tego co załogi robią czasami toaletach ....i dobrze.
MarcinK
Użytkownik
#41 - Wysłana: 25 Sty 2011 17:09:45 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
ortkaj:
Japońska Dogora faktycznie była wcześniejsza (1967- Respond Max)

Nie w 1967 tylko w 1964 roku!


ortkaj:
różniła się kolorem i kształtem

Do koloru się zgodzę, ale na zamieszczonym filmiku w 10 sekundzie widać Dogorę w Kosmosie i jest Podobna do Ameby kształtem.
ortkaj:
chociaż inny kolor może wynikać z różnicy promieniowania pomiędzy systemem ziemskim a Gammą 7A.

A może dlatego że to inne Unversa?
ortkaj:
http://members.fortunecity.com/ultramanarchive/ima ges/022burako.jpg

Zdjęcie się nie wyświetla.
ortkaj
Użytkownik
#42 - Wysłana: 25 Sty 2011 19:18:58 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
MarcinK
MarcinK:
Nie w 1967 tylko w 1964 roku!

Masz rację nie szukałem dokładnie

Wrzuciłem burako..jeszcze raz brr


ale mniejsza o to - dlaczego nie powiedziałeś, że Japończycy wynaleźli też Borga


Ship: Borg Seijin travels in a spcae ship that can incase itself in flames, be used like a submarine, and magnetically pull objects into it. In this ship he can also mind control prisoners and give them teleportation that stops Ultras from tracking them.

Human Disguise: Borg Seijin can disguise himself as a human. While in disguise he can teleport and has a medallion that creates flashes that cause humans to pass out.

Growth: Borg Seijin can grow from human sized to around that of Ultraseven's.

Extraordinary Jumper: Borg Seijin can jump high into the air.

Laser: Borg Seijin can fire a white laser from the "fin" between his eyes.
MarcinK
Użytkownik
#43 - Wysłana: 25 Sty 2011 20:33:53
Odpowiedz 
ortkaj:
Wrzuciłem burako..jeszcze raz brr

Co ci się w nim nie podoba, spójrz na zdjęcia z filmu Matango

ortkaj:
dlaczego nie powiedziałeś, że Japończycy wynaleźli też Borga

Jako że tego potwora nie widziałem od 2 lat, po prostu mi się nie przypomniał. Ale w sumie to masz racje.
ortkaj
Użytkownik
#44 - Wysłana: 25 Sty 2011 20:45:35
Odpowiedz 
MarcinK
Faktycznie wygląda tu lepiej
http://www.tohokingdom.com/pictures/matango/36.htm
może był młodszy...
MarcinK
Użytkownik
#45 - Wysłana: 26 Sty 2011 08:20:36
Odpowiedz 
ortkaj:
MarcinK
Faktycznie wygląda tu lepiej
http://www.tohokingdom.com/pictures/matango/36.htm
może był młodszy...

Konkretnie chodziło mi oto zdjęcie:
http://www.tohokingdom.com/pictures/matango/26.htm
ortkaj
Użytkownik
#46 - Wysłana: 26 Sty 2011 08:24:31 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
MarcinK
To znaczy, że jest całkiem do siebie (patrz zdjęcie z mojego postu) niepodobny.
Jeszcze jedno zdjęcie.
http://www.flickr.com/photos/vinylriot/2514796391/

Nie znam się dobrze na japońskich filmach ale odnoszę wrażenie, że piszemy o innych stworach.
MarcinK
Użytkownik
#47 - Wysłana: 26 Sty 2011 08:28:51
Odpowiedz 
ortkaj:
MarcinK
To znaczy, że jest całkiem do siebie (patrz zdjęcie z mojego postu) niepodobny.

Chodzi oto że Buraco nie jest tak niezwykłym potworem gdyż podobne pojawiają się często.
ortkaj
Użytkownik
#48 - Wysłana: 26 Sty 2011 08:35:03
Odpowiedz 
MarcinK
Proponuję przenieś dyskusję np. do Monsters bo tu od pewnego czasu zaśmiecamy temat
Elaan
Użytkownik
#49 - Wysłana: 2 Kwi 2011 21:49:03
Odpowiedz 
Dawno nie było wpisu w tym temacie , warto chyba więc coś dorzucić .

W ST VI " Undiscovered Country " Spock mówi :

" Jeśli wyeliminujemy to co niemożliwe , to co zostaje , choćby nieprawdopodobne , jest prawdą ."

W rzeczywistości jest to cytat z opowiadania " Znak czterech " , A. Conan-Doyle`a
MarcinK
Użytkownik
#50 - Wysłana: 11 Kwi 2011 16:07:10
Odpowiedz 
To taka ciekawostka, ale nie znalazłem tematu "Trekowe Ciekawostki" więc piszę tu:
Otóż żona Paul-a Schrier-a (bardziej znanego jako Mięśniak), żona nazywa się Carissa Hernandez i zagrała epizodycznie w Star Trek: Voyager.
MarcinK
Użytkownik
#51 - Wysłana: 10 Lip 2011 15:27:47
Odpowiedz 
Star Trek: Voyager w odcinku "Future's End, Part II" pojawia się fragment filmu o wielkim potworze niszczącym miasto, żywne nawiązanie do Godzilli i innych Kaiju.
Q__
Moderator
#52 - Wysłana: 20 Kwi 2012 17:22:27
Odpowiedz 
Pamiętacie nurkowanie w gwieździe z ENT "Cogenitor"?

Jest to - jak wiele razy wspomnałem - pomysł wprost przeniesiony ze "Słonecznego Nurka" Davida Brina. W oryginale wyglądało to tak:

"Heliostatek poruszał się w środku włókna jak ryba schwytana przez wartki prąd. Tyle tylko, że prąd był elektryczny, a fala, która porwała ze sobą lustrzaną kulę, była niewiarygodnie skomplikowaną, namagnetyzowaną plazmą. Płynące strzępy zjonizowanego gazu gorzały ze wszystkich stron, wirując pod działaniem sił wzbudzonych ich własnym ruchem. Potoki rozżarzonej materii ukazywały się nagle i równie prędko znikały - to efekt Dopplera sprawiał, że linie emisyjne gazu wchodziły w spektrum używane do obserwacji i natychmiast je przekraczały. Statek pikował przez porywiste wiatry chromosfery i lawirował pomiędzy plazmowymi polami sił za pomocą niewielkich zmian swoich własnych pól magnetycznych, żeglując na żaglach utkanych z niemal cielesnej matematyki. Dzięki szybkiemu jak błyskawica zwijaniu i zagęszczaniu pól siłowych można było zwracać szarpnięcia ścierających się wirów w dowolnie wybranym kierunku, a przez to łagodzić poszturchiwania burzy. Te same osłony zatrzymywały większość potwornego żaru, resztę zaś przekształcały tak, by była możliwa do zniesienia. To, co się przedostało, wsysała komora napędzająca laser chłodzący - nerkę, z której odfiltrowana zawartość wyciekała jako strumień promieni rentgenowskich, rozszczepiających na swej drodze nawet plazmę. Wszystko to było jednak wynalazkiem Ziemian. Tymczasem dopiero dzięki nauce Galaktów heliostatek był bezpieczny i zwinny. Pola grawitacyjne odpierały miłosne, miażdżące przyciąganie Słońca, dzięki czemu statek mógł, zależnie od potrzeby, spadać albo unosić się. Niszczące siły wnętrza włókna były pochłaniane lub neutralizowane, nawet okres ich oddziaływania zmieniano dzięki kompresji czasu.
W odniesieniu do stałej pozycji Słońca (jeśli coś takiego w ogóle istniało) statek gnał wzdłuż łuku magnetycznego z prędkością tysięcy kilometrów na godzinę. Jednak względem otaczających go chmur wydawał się sunąć niespiesznie w pogoni za rozbłyskującym łupem."
Q__
Moderator
#53 - Wysłana: 23 Maj 2012 18:35:52
Odpowiedz 
O prawdziwym Jeanie(-Felixie) Picardzie, XVII wiecznym astronomie (i ksiedzu, więc raczej nie jest przodkiem Jeana-Luca, najwyżej ciotecznym praprapradziadkiem):
http://news.discovery.com/space/meet-the-real-jean -picard-110917.html
Toudi
Użytkownik
#54 - Wysłana: 23 Maj 2012 18:43:08
Odpowiedz 
Q__:
(i ksiedzu, więc raczej nie jest przodkiem Jeana-Luca, najwyżej ciotecznym praprapradziadkiem):

Biorąc pod uwagę rozwiązłość... a może lepiej przemilczeć?

Poza tym, "będziesz żył w celibracie." ;)
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 23 Maj 2012 19:05:26
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Biorąc pod uwagę rozwiązłość...

Biologicznym przodkiem móglby być, ino wtedy nazwiska by swojego nie dał, biorąc pod uwagę i hipokryzję...
Q__
Moderator
#56 - Wysłana: 24 Cze 2012 15:34:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Lem, "Ze wspomnień Ijona Tichego (I)":

"- Każda z tych skrzyń zawiera układ elektronowy, wytwarzający świadomość. Jak nasz mózg. Budulec jest inny, ale zasada taka sama. Na tym koniec podobieństwu. Bo nasze mózgi - uważaj pan! - podłączone są, że tak powiem, do świata zewnętrznego - za pośrednictwem zmysłowych odbiorników: oczu, uszu, nosa, skóry i tak dalej. Natomiast te, tutaj - wyciągniętym palcem wskazywał skrzynie - mają swój “świat zewnętrzny” tam, w środku...
- Jakże to możliwe? - spytałem. Coś zaczynało mi niejasno świtać; domysł ten nie był wyraźny, ale budził dreszcz.
- Bardzo prosto. Skąd wiemy o tym, że mamy ciało takie, a nie inne, taką właśnie twarz, że stoimy, że trzymamy w ręku książkę, że pachną kwiaty? Stąd, że pewne bodźce działają na nasze zmysły i nerwami płyną do mózgu podniety. Niech pan sobie wyobrazi, Tichy, że ja potrafię drażnić pański nerw węchowy w taki sam sposób, jak czyni to pachnący goździk - co będzie pan czuł?
- Zapach goździka, oczywiście - odparłem, a profesor, skinąwszy głową, jakby rad, że jestem dostatecznie pojętny, ciągnął:
- A jeżeli to samo zrobię ze wszystkimi pana nerwami, to będzie pan odczuwał nie świat zewnętrzny, ale to, co JA pańskimi nerwami telegrafuję do pana mózgu... jasne?
- Jasne.
- Teraz tak. Te skrzynie mają receptoryorgany, działające analogicznie do naszego wzroku, węchu, słuchu, dotyku i tak dalej. A druty od tych receptorów - jak gdyby nerwy - zamiast do świata zewnętrznego, jak nasze, podłączone są do tego bębna, tam, w kącie. Nie zauważył go pan, co?
- Nie - powiedziałem. Rzeczywiście, bęben ów, średnicy może trzech metrów, stał w głębi, pionowo, niby ustawiony kamień młyński, i po dobrej chwili spostrzegłem, że obraca się nadzwyczaj powoli.
- To jest ich los - powiedział spokojnie profesor Corcoran. - Ich los, ich świat, ich byt - wszystko, czego mogą dostąpić i doznać. Znajdują się tam specjalne taśmy z zarejestrowanymi bodźcami elektrycznymi, takimi, które odpowiadają tym stu czy dwustu miliardom zjawisk, z jakimi człowiek może się spotkać w najbardziej bogatym we wrażenia życiu. Gdyby pan podniósł pokrywę bębna, zobaczyłby pan tylko błyszczące taśmy pokryte białymi zygzakami jak pleśń na celuloidzie, ale to są, Tichy, upalne noce południa i szmer fal, kształty ciał zwierzęcych i strzelaniny, pogrzeby i pijatyki, i smak jabłek i gruszek, zawieje śnieżne, wieczory, spędzane w otoczeniu rodziny u płonącego kominka, i wrzask na pokładach okrętu, który tonie, i konwulsje choroby, i szczyty górskie, i cmentarze, i halucynacje majaczących - Ijonie Tichy: tam jest cały świat!
Milczałem, a Corcoran, ująwszy mnie żelaznym chwytem za ramię, mówił:
- Te skrzynie, Tichy, są podłączone do sztucznego świata. Tej - wskazał na pierwszą z brzegu - wydaje się, że jest siedemnastoletnią dziewczyną, zielonooką, o rudych włosach, o ciele godnym Wenery. Jest ona córką męża stanu... kocha się w młodzieńcu, którego widuje niemal co dzień przez okno... który będzie jej przekleństwem. Ta tutaj druga, to pewien uczony. Jest już bliski ogólnej teorii grawitacji, obowiązującej w jego świecie - w tym świecie, którego granicą są żelazne ściany bębna - i przygotowuje się do walki o swoją prawdę, w osamotnieniu powiększanym przez zagrażającą mu ślepotę, bo on oślepnie, Tichy... a tam, wyżej, jest członek kolegium kapłańskiego i przeżywa najcięższe dni swojego życia, bo stracił wiarę w istnienie swej duszy nieśmiertelnej; obok, za przegrodą, stoi... ale nie mogę opowiedzieć panu życia wszystkich istot, które stworzyłem...
/.../
Podchodząc do półek wskazał na najwyższej osobno stojącą skrzynię.
- To jest wariat mojego świata - powiedział i jego twarz odmieniła się w uśmiechu. - Czy pan wie, do czego doszedł w swym szaleństwie, które odosobniło go od innych? Poświęcił się szukaniu zawodności swego świata. Bo ja nie twierdziłem, Tichy, że ten jego świat jest niezawodny. Doskonały. Najsprawniejszy mechanizm może się czasem zaciąć, to jakiś przeciąg rozkołysze kable i zetkną się na mgnienie, to znowu mrówka dostanie się do wnętrza bębna... i wie pan, co on wtedy myśli, ten szaleniec? Że telepatię wywołuje lokalne krótkie spięcie drutów należących do dwu różnych skrzyń... że ujrzenie przyszłości zdarza się, kiedy czerpak, rozchwiany, przeskoczy nagle z właściwej taśmy na tę, która ma się dopiero rozwinąć za wiele lat. Że uczucie, jakoby przeżył już to, co zdarza mu się naprawdę po raz pierwszy, spowodowane jest zacięciem selektora, a kiedy on nie tylko zadrży w swoim miedzianym łożysku, ale zakołysze się jak wahadło, trącony, bo ja wiem, przez... mrówkę - to jego świat doznaje zdumiewających i niewytłumaczalnych wydarzeń; w kimś zapala się nagłe i bezrozumne uczucie, ktoś zaczyna wieszczyć, przedmioty poruszają się same albo zamieniają miejscami... a przede wszystkim na skutek tych ruchów rytmicznych występuje... prawo serii! Grupowania się rzadkich i dziwnych zjawisk w ciągi... i jego obłęd, sycąc się takimi, przez ogół lekceważonymi fenomenami, kulminuje w twierdzeniu, za które osadzą go niebawem w domu obłąkanych... że on sam jest żelazną skrzynią, tak jak wszyscy, co go otaczają, że ludzie są tylko urządzeniami w kącie starego, zakurzonego laboratorium, a świat, jego uroki i zgrozy to tylko złudzenia - i odważył się pomyśleć nawet o swoim Bogu, Tichy, Bogu, który dawniej, kiedy był jeszcze naiwny, robił cuda, ale potem jego świat wychował go sobie, tego stwórcę, nauczył go, że jedyna rzecz, jaką wolno mu robić, to - nie wtrącać się, nie istnieć, nie odmieniać niczego w swoim dziele, albowiem tylko w nie wzywanej boskości można pokładać ufność... Wezwana, okazuje się ułomną - i bezsilną... A wie pan, co myśli ten jego Bóg, Tichy?
- Tak - odparłem. - Że jest taki sam jak on. Ale wówczas możliwe jest i to, że właściciel zakurzonego laboratorium, w którym MY stoimy na półkach, sam też jest skrzynią, którą zbudował inny, wyższego jeszcze rzędu uczony, posiadacz oryginalnych i fantastycznych koncepcji. .. i tak w nieskończoność. Każdy z tych eksperymentatorów jest Bogiem - jest stwórcą swojego świata, tych skrzyń i ich losu, i ma pod sobą swoich Adamów i swoje Ewy, a nad sobą - swojego, następnego, w hierarchii wyższego Boga. I po to pan to zrobił, profesorze..."


TNG "Ship in a Bottle":

BARCLAY: "As far as Moriarty and the Countess know, they're halfway to Meles II by now. This enhancement module contains enough active memory to provide them with experiences for a lifetime."
PICARD: "They will live their lives and never know any difference."
TROI: "In a sense, you did give Moriarty what he wanted."
PICARD: "In a sense, who knows? Our reality may be very much like theirs. All this might just be an elaborate simulation running inside a little device sitting on someone's table."
(all but Barclay leave)
BARCLAY: "Computer, end program."
(Barclay smiles, and the "program" ends - the episode fades to credits)


ps. nie tylko ja zestawiłem te historie:

• In one of the Lem's The Star Diaries story, Ijon Tichy visits the scientist, professor Corcoran, who build numbers of electron brains. Those electron braines closed in the chests have consciousness and they are thinking that they are real people. Chests are wired to the device which sends electric signals to those brains senses imitating perception of real world. Those brains have no clue about their real situation. Except one, who is called by Corcoran 'his world lunatic'. Because of some world imperfections (such as Deja vu or theory of Seriality), this brain suspected that it is not real and everything is just illusion which is served to him by someone or something. At the end of conversation, professor Corcoran admits, that he is also suspecting that he is not real and surrounded by phantoms, products of false signals sended to his senses and that it is probable that even creator of this world is also a chest in someone laboratory, and so on and on...

•The Star Trek: The Next Generation episode "Ship In A Bottle", where the Professor Moriarty created on the holodeck to outwit Data is discovered to be sentient and demands that the Enterprise crew work to transfer him into their world. Data later discovers that Moriarty appears to exist outside the holodeck because he actually exits the holodeck on an Enterprise he created within the holodeck on the "real" Enterprise. They make Moriarty think he receives what he wants by transporting him to the simulated holodeck, which runs a simulation of the Enterprise's shuttle bay that makes it seem as if he and his companion are free to explore the universe. As if that wasn't headache inducing enough, Picard wonders aloud whether the "real world" could be yet another simulation, which prompts Barclay to test his hypothesis.
- His exact words are, "All this might just be an elaborate simulation running inside a little device sitting on someone's table." After he leaves the room, Barclay nervously says, "Computer, end program." The episode ends there.

http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/Recursi veReality
Elaan
Użytkownik
#57 - Wysłana: 26 Cze 2012 16:25:19
Odpowiedz 
"After Sulu had left, the transporter room slowly cleared out. The mood was one of general depression, to which Mandala Flynn was far more than ordinarily susceptible. She gave herself a good mental shake and forcibly turned her attention to her job. In a few minutes their prisoner would arrive. She felt uneasy about the whole assignment, and she knew something unusual was going on. The captain and the science officer knew what it was, but neither had taken her into his confidence.
Theirs not to make reply,/Theirs not to reason why,/ Theirs but to do and die: Flynn thought the line in the same cynical tone in which Tennyson had written it, not with the nonsensical approval or unquestioning attention to obedience that had encrusted it more and more thickly as the centuries passed.


TOS "The Entropy Effect" - cytat z "Charge of the Light Brigade" A. Tennysona.
MarcinK
Użytkownik
#58 - Wysłana: 26 Cze 2012 18:00:07
Odpowiedz 
W ST pojawiają się nawiązania do klasycznego filmu "Potwór z Czarnej Laguny"
http://en.memory-alpha.org/wiki/Revenge_of_the_Cre ature
I Kaiju
http://en.memory-alpha.org/wiki/Godzilla
Oba w Voy'u
Q__
Moderator
#59 - Wysłana: 3 Lip 2012 20:11:39
Odpowiedz 
Z b. wczesnego opowiadania Clarke'a - "Wyprawa ratunkowa" (1946):

"Inżynierowie, jak zwykle, wysuwali mnóstwo trudności. I jak zwykle wykonali pracę w połowie czasu, który uznali za absolutnie konieczny."

Czyż to nie przypomina znanej metody Scotty'ego?

BTW. w tym samym utworze występuje cywilizowana i milująca pokój Federacja (złożona zresztą z samych niehumanoidów, a więc - oczywiście - ludzkość do niej nie należy) i jej jedyny statek w sektorze zdolny wykonać tytułową misję.
Występuje też ludzkość, oczywiście silna i wspaniała.
Eviva
Użytkownik
#60 - Wysłana: 3 Lip 2012 20:39:01
Odpowiedz 
Q__

jak widać, GR inspirował wszystkich.
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Aluzje do książek i innych różności w Treku

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!