USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Prawdy Objawione trekowych scenariuszy
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Vanja
Użytkownik
#1 - Wysłana: 25 Wrz 2009 19:43:12
Odpowiedz 
Był już na tapecie Abrams ze swoim poczwórnym dekalogiem, teraz pora na kolejną scenariuszową perełkę. Kopać leżącego zbyt długo nie będę Oto 50 Prawd Objawionych przez wiekopomne dzieło jakim niewątpliwie jest First Contact

1. Borg jest zagrożeniem dla całego science fiction, dlatego do walki z nim stanie nawet Sokół Millenium.
2. Jeden sześcian nie dał rady? Widocznie zadanie jest niewykonalne, Kolektyw nie będzie zawracał sobie głowy wysłaniem kilku setek.
3. W sześcianie jest na tyle pustego miejsca w środku, że zmieści się w nim drugi statek. Borg inaczej pojmuje ekonomiczne wykorzystanie przestrzeni.
4. Uraz psychiczny po asymilacji to podstępna bestia. Czyha tylko na moment tuż przed pojawieniem się Borga w okolicy aby się uaktywnić, czyniąc z Picarda całkiem niezłego proroka. Marnuje się chłopak jako kapitan, z tymi zdolnościami sektę lepiej niech założy.
5. Jeżeli jakiś system na statku nie działa, należy walnąć parę razy pięściami w konsolę, może wtedy zacznie. Prawdziwy Klingon nigdy nie zniży się do napraw.
6. Borg zasymilował najwyraźniej technologię wybuchających konsol. Trafienie w jeden mało istotny punkt powoduje poważne uszkodzenia całego sześcianu, a każda była drona jest w stanie na oko ten punkt zidentyfikować.
7. Cofając się w czasie nie należy wybierać przez przypadek jakiejś mało znaczącej daty- trzeba uświetnić swoim przybyciem najważniejsze wydarzenie w nowożytnej historii ludzkości.
8. Borgowa fala temporalna dba o przestrzeganie zasad fair play- potrafi przesyłać statki Borga w przeszłość i zabezpieczyć Enterprise przed zniknięciem w wyniku niezbudowania. Należy dać równe szanse przeciwnikowi.
9. Temporalne wiry istnieją dokładnie tyle czasu ile potrzeba Picardowi na skojarzenie co się stało i wpadnięcie na pomysł żeby w nie wlecieć. „Dla androida to niemal wieczność”.
10. Po obejrzeniu tego filmu wszystko już jest jasne: Wolkanie lądują na Ziemi, aby umożliwić swoje lądowanie na Ziemi, Borg przylatuje na Ziemię aby przylecieć na Ziemię a Picard cofa się w czasie, aby cofnąć się w czasie. Jak widać czas jest w ST liniowy i nie dochodzi do żadnych bezsensownych paradoksów temporalnych.

11. Blitzkrieg to w XXIV wieku przeżytek. Zamiast błyskawicznie pokonać nieświadomą obecności dron na pokładzie załogę należy urządzić saunę w maszynowni a potem zmontować łóżka i iść spać. Borg rygorystycznie przestrzega norm czasu pracy.
12. Napady szału są typową oznaką zdrowia psychicznego u kapitana, podobnie jak podejmowanie nielogicznych decyzji. Pojawiają się przy tym i znikają w sposób nie całkiem powiązany z tym, co akurat dzieje się na ekranie.
13. Kolektyw złożony z miliardów istot połączonych w jeden umysł jest zbyt głupi żeby podjąć jakiekolwiek decyzje. Potrzebuje do tego królowej.
14. Królowa Borga, jak przystało na główny komputer w sieci musi być wyposażona w wyeksponowany biust, krągłe bioderka i obcisłe ciuszki, bo jak wiadomo kobiecie do myślenia są one bardziej potrzebne niż mózg.
15. Instalacja z chłodziwem w maszynowni pojawia się w dogodnym momencie tuż przed spotkaniem z Borgiem, aby móc rozpuścić wrogie istoty. Potem znika.
16. Co ciekawe, chłodziwo oprócz tego że silnie toksyczne jest też gazowe. Termodynamika spojrzała w twarz scenarzystom i uznała, że lepiej im nie przeszkadzać.
17. Ochrona jest na Enterprise wyłącznie dla ozdoby, dlatego do walki na pancerzu należy skierować najważniejszych na okręcie oficerów. Na mostku tylko zawadzają.
18. Borg zasymilował też klingoński honor. Mając przewagę liczebną na deflektorze atakuje pojedynczo.
19. Pokrycie ciała Daty wykonano z materiałów o magicznych właściwościach- można go przeciąć byle czym i zdjąć ale kula z karabinu go nie przebije a dziury wywiercone w jego głowie znikają bez śladu.
20. Wszczepienie ludzkiej skóry na metalową powierzchnię ciała androida ma sporo sensu. Jak wiadomo, żywa tkanka może całkiem skutecznie pobierać składniki odżywcze i tlen z powietrza.
21. I krwawić mimo braku układu krążenia.

22. Dość łatwo można podłączyć nerwy w skórze do pozytronowej sieci androida, w końcu te układy są całkowicie kompatybilne. Impulsy nerwowe będą pięknie anihilować z pozytronami w miejscu łączenia, zwiększając oczywiście wydajność działania systemu.
23. Po napromieniowaniu promieniami theta należy się zaszczepić. Nie do końca jasne na co, ale i tak pomoże. Jak ta medycyna idzie do przodu.
24. W pierwszym szeregu podczas walki z Borgiem powinien stanąć kapitan. W końcu okręt jest tak dobry jak jego załoga, dowódca nie jest im potrzebny.
25. Prototypowe statki z napędem warp buduje się chałupniczą metodą w szopie, nie mając ani potrzebnej do tego wykwalifikowanej kadry ani surowców. Zapewne to dzięki temu mogą równocześnie znaleźć się w ziemskim muzeum i polecieć z właścicielem na pokładzie gdzieś w głąb kosmosu.
26. Borg gardzi oczywistymi rozwiązaniami- na pomysł przesłania torpedy do wnętrza silosa z Phoenixem czy wysłania kilku dron na powierzchnię mógł wpaść każdy głupi. Dlatego kula strzela z orbity.
27. Baraki Cochrane’a są niezniszczalne. Strzały, które mogą rozpylić federacyjny okręt na atomy nie są w stanie w uszkodzić ich w najmniejszym stopniu. Dla równowagi podziemne silosy rakietowe są zrobione ze szkła - wewnątrz wszystko rozpada się nawet nie trafione bezpośrednio. Pociski atomowe nie wymagają w końcu żadnej specjalnej ochrony.
28. Uzbrojony po zęby oddział nie zostanie przez Borga uznany za zagrożenie, jeżeli lufy broni będą opuszczone. Drony wiedzą, że podnieść ich i strzelić się nie da.
29. Już wiadomo, że do mówienia wcale nie są potrzebne płuca. Królowa Borga udowadnia, że wystarczy fragment całkiem ładnego dekoltu i głowa.
30. Jeżeli komuś uda się wyminąć grupę dron i zostać zignorowanym nie może zapomnieć strzelić w ich stronę na pożegnanie. Tak się ucieszą, że aż go zasymilują.

31. Holograficzne kule przebiją wszystko. Nawet niezniszczalny pancerz Borga.
32. Klasyczny metabolizm jest poniżej godności organicznych komponentów dron. Dzięki temu Borg może wychodzić w przestrzeń i w tym czasie nie oddychać.
33. Deflektor jest niezwykle wszechstronnym urządzeniem- może odbijać meteory, wysyłać wiadomości w przyszłość i jest kompatybilny z technologią Borga.
34. Fizyka cząstek elementarnych popatrzyła na scenariusz i uznała, że nie będzie się mieszać. Zapewne to dlatego naładowanie czaszy deflektora antyprotonami nie powoduje efektownej anihilacji.
35. Strzał z fazera powoduje wybuch antymaterii. Materia na takie wybryki sobie nie pozwala, w końcu ładunek zobowiązuje.
36. Phoenix może startować na silnikach rakietowych w samym środku osady. Jak pamiętamy, baraki są niezniszczalne, spłonąć nie będą w stanie.
37. Drzewa również.
38. Kapsuły ratunkowe przeznaczone do lądowania na planetach powinny mieć jak najmniej opływowy kształt. To pozwoli zaoszczędzić na ogrzewaniu w środku.
39. Nanosondy to środki psychoaktywne- królowa i Piacard mają po nich niezłe urojenia. Pamiętają swoje spotkanie, które się nie wydarzyło.
40. Wyciek chłodziwa nie ma żadnego negatywnego wpływu na działanie rdzenia. Jak widać, jest na statku niezbędne.

41. Statki kosmiczne po opuszczeniu atmosfery, w stanie nieważkości i z wyłączonymi silnikami trzęsą się jak na wybojach. To się nazywa nieciągłość czasoprzestrzeni w trekowej praktyce.
42. Efekt motyla nie istnieje. Dla przyszłych wydarzeń nie ma żadnego znaczenia kto siedział w kokpicie Phoenixa.
43. Śmierć królowej zabija wszystkie drony na Enterprise. To logiczne. Nie jest tylko całkiem jasne czemu nie cały Kolektyw.
44. 700- metrowy okręt można z łatwością ukryć za Księżycem. Wolkanie mają technologię zdolną wykryć mikroskopijny statek z dużej odległości a nie zauważą większego pod samym nosem. Szczególnie gdy wybierze się w podróż w czasie.
45. Bohaterem może zostać każdy lubiący wypić, myślący tylko o pieniądzach degenerat, pod warunkiem poprowadzenia za rękę przez przybyszy z przyszłości.
46. O ziemskiej kulturze najlepiej zaświadczy wydobywający się z głośników ryk klasycznej muzyki najwyższej jakości. Im głośniejsza, tym lepsza- przedstawiciele gatunku o słuchu znacznie lepszym niż ludzie z pewnością docenią te 150 decybeli.
47. Chleb i sól to przeżytek, spiczastouchych przybyszy z obcego świata należy poczęstować wódą typu księżycówka.
48. To powitanie pozwoli zrobić na tyle dobre wrażenie, że ludzkość kolejne kilkaset lat będzie mogła spokojnie spędzić na powierzchni planety. Wolkanie wcale nie będą musieli się obawiać że im obciachu na pół Galaktyki narobimy.
49. Pole podprzestrzenne można skonfigurować tak, aby emitowało chronotony (cokolwiek to jest). Niech żyje rozumienie fizyki wśród scenarzystów.
50. Muzyka łagodzi obyczaje. Jeżeli widz zirytuje się durnością scenariusza to niech przynajmniej muzyki posłucha z przyjemnością.
reyden
Użytkownik
#2 - Wysłana: 25 Wrz 2009 19:56:25
Odpowiedz 
Ad. 1

Widziałem FC kilkanaście razy , ale Sokoła Millenium podczas walki z Borg nie widziałem , jedynie co widać na zdjęciach to jakiś zamazany kształt .

Ad 44.

Tyle że Wolkanie są w stosunku do E-E opóźnieni o jakieś 400 lat rozwoju naukowego , więc ukrycie okrętu za księżycem ma sens .
Eviva
Użytkownik
#3 - Wysłana: 25 Wrz 2009 20:05:11 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Vanja

Po tym wyliczeniu wszyscy twórcy FC powinni popełnić zbiorowe seppuku, jeśli mają choć odrobinę godności - no, chyba że te nieuki nie znają polskiego i nie przeczytali wykładu naszej znakomitej koleżanki
Sh1eldeR
Użytkownik
#4 - Wysłana: 25 Wrz 2009 20:12:16
Odpowiedz 
Vanja:
38. Kapsuły ratunkowe przeznaczone do lądowania na planetach powinny mieć jak najmniej opływowy kształt. To pozwoli zaoszczędzić na ogrzewaniu w środku.

Ha! To jest trochę mętnie napisane, ale może wynikać z braku zrozumienia aerodynamiki wejścia w atmosferę. Określenie "opływowy" jest trochę niejasne, ale jeśli chodzi o to, by stawiał jak najmniejszy opór, to... wcale tak nie jest! Chodzi właśnie o to, by opór był duży.

Zauważcie, że takie kapsuły Apollo, czy nawet Oriony nie mają kształtu pocisku, gdy wchodzą w atmosferę. Do przodu kierują swoje "dno", które do najbardziej "opływowych" nie należy. Duży opór pozwala efektywniej wytracić prędkość. Bo o to właśnie chodzi: tarcie o atmosferę musi wytracić prędkość z niemal-orbitalnej (ponad 20 machów) do zera. Gdy prom wlatuje w atmosferę, to też nie leci dziobem do przodu. Nie dlatego, że osłona termiczna jest najlepsza pod spodem. Osłona termiczna jest tam najlepsza dlatego, że od początku przewidziana była taka a nie inna trajektoria i orientacja promu podczas wejścia. Prom leci pod kątem tak, by skierować swój spód nieco do przodu. To zwiększa opór i jest zjawiskiem korzystnym.


Symetryczne, okrągłe kształty kapsuł Apollo/Gemini/Soyuz/Orion zapewniają równowagę, ale nie są jedyną opcją. Promy już nie są symetryczne osiowo. Co więcej, kształt promu -- czy w ogóle mniej symetryczny kształt -- pozwala na lepsze sterowanie lotem podczas wejścia. Możliwe jest nawet generowanie jakiejś siły nośnej (gdy statek ma tzw. konfigurację lifting body).

Czyli z tymi kapsułami to nie jest taki oczywisty burak. Wątpię, by miały idealny kształt, ale też może i w XXIV wieku nie muszą takiego mieć (prom też nie ma idealnego kształtu do samego wejścia w atmosferę) -- w końcu kapsuły muszą być dostosowane do kształtu kadłuba okrętu.
Archarachne
Użytkownik
#5 - Wysłana: 25 Wrz 2009 20:46:39 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
Uśmiałam się serdecznie, dzięki Vanju za wykład.


Zawsze mnie bawiło to w ST (nie tylko w tym konkretnym filmie), że niezależnie od tego jak wielu jest członków załogi okrętu, na zwiad zawsze idą najwyżsi stopniem oficerowie z mostka. Zwykle Kapitan, Pierwszy (bo dowodzić przecież może każdy inny - zawsze chciałam Uhurę zobaczyć w fotelu dowódcy) czasami główny mechanik, ponieważ on jest oczywiście od zwiadu, a nie od warpu; no i główny lekarz, bo przecież o wierchuszkę musi dbać ten, który jest odpowiedzialny za zdrowie całej załogi, gdyż żaden inny nie ma kwalifikacji). No i jak dochodzi do walki stoją na pierwszej linii ognia.
Leila
Użytkownik
#6 - Wysłana: 25 Wrz 2009 21:13:47
Odpowiedz 
Vanja
Hmm..
Wyczerpująca wypowiedź! Zaczytałam się... Pierwszy raz.
Fajne.
biter
Użytkownik
#7 - Wysłana: 25 Wrz 2009 21:33:56
Odpowiedz 
Pamiętam takie zdanie z rozmowy Picard Riker w Nemesis, na odchodne:
- Pamiętaj kiedy twój pierwszy oficer będzie ci zabraniał udania się na zwiad...
- Mam Go zignorować.
Delta
Użytkownik
#8 - Wysłana: 25 Wrz 2009 21:52:04 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Vanja
3. W sześcianie jest na tyle pustego miejsca w środku, że zmieści się w nim drugi statek. Borg inaczej pojmuje ekonomiczne wykorzystanie przestrzeni.

To wcale nie musi być nieekonomiczne. Borg może w ten sposób zaoszczędzić dużo energii niż gdyby miał osobno wysłać sześcian a osobno kulkę.
A swoją drogą, pytanie czemu Borg nie użył do walki obu okrętów (i sześcianu i sfery) naraz? Ale pewnie powód jest zbliżony do tego czemu nie przysłał tych kilkuset sześcianów, o których wspominasz w punkcie 2.

5. Jeżeli jakiś system na statku nie działa, należy walnąć parę razy pięściami w konsolę, może wtedy zacznie. Prawdziwy Klingon nigdy nie zniży się do napraw.

To Klingon a nie Wolkan. Odrobina okazanych emocji jest chyba na miejscu, zwłaszcza, że czasu na naprawy to raczej nie było.

6. Borg zasymilował najwyraźniej technologię wybuchających konsol. Trafienie w jeden mało istotny punkt powoduje poważne uszkodzenia całego sześcianu, a każda była drona jest w stanie na oko ten punkt zidentyfikować.

Może niekoniecznie na oko? W końcu Picard podał współrzędne celu. Jeśli znał tajemnice Borg, to wiedział gdzie trafić. Wystarczy skan i komputer sam poda położenie sześcianu i ułatwi znalezienie współrzędnych. Zwłaszcza, że to czy były dokładne i chirurgicznie trafiono w niewielki cel wcale nie jest pewne. Trochę torped poszło, wybuch uszkodził pewnie i okolicę podanych przez Picarda namiarów. Co więcej, w Voyagerze Kaśce też udało się taki cel znaleźć i zniszczyła okręt Borg jedną torpedą ("Dark Frontier").

7. Cofając się w czasie nie należy wybierać przez przypadek jakiejś mało znaczącej daty- trzeba uświetnić swoim przybyciem najważniejsze wydarzenie w nowożytnej historii ludzkości.

Co w tym złego?

8. Borgowa fala temporalna dba o przestrzeganie zasad fair play- potrafi przesyłać statki Borga w przeszłość i zabezpieczyć Enterprise przed zniknięciem w wyniku niezbudowania. Należy dać równe szanse przeciwnikowi.

A czemu "Ent-E" miałby zniknąć skoro, jak powiedział Data, "wir uchronił nas przed zmianami czasu"? Równie dobrze w TOS: The City on the Edge of Forever powinni zniknąć Kirk i spółka, bo "Enterprise" i Ziemia jaką znali zniknęła. Poza tym wracając do FC czemu chroniony przez vortex "Ent-E" miałby zniknąć a kulka Borg nie? Przecież Borg cofnął się w czasie do momentu, w którym kula borg Queen prawdopodobnie jeszcze nie istniała, o efekcie motyla nie wspomnę.

9. Temporalne wiry istnieją dokładnie tyle czasu ile potrzeba Picardowi na skojarzenie co się stało i wpadnięcie na pomysł żeby w nie wlecieć. „Dla androida to niemal wieczność”.

Dla androida być może, ale to jeszcze słaby dowód, że tak być nie może. Jakoś nikomu nie przeszkadzało to w ST IV ani w ST XI, gdzie Nero nie pojawia się natychmiast w innym wszechświecie a na Spocka to ćwierć wieku musi czekać.

10. Po obejrzeniu tego filmu wszystko już jest jasne: Wolkanie lądują na Ziemi, aby umożliwić swoje lądowanie na Ziemi, Borg przylatuje na Ziemię aby przylecieć na Ziemię a Picard cofa się w czasie, aby cofnąć się w czasie. Jak widać czas jest w ST liniowy i nie dochodzi do żadnych bezsensownych paradoksów temporalnych.

Przecież FC dokładnie to wyjaśnia. Wolkanie to w ogóle nie wiedzą co się dzieje. Picard doprowadza do pierwszego kontaktu, eliminując przy tym Borg. Gdzie w tym błąd?

11. Blitzkrieg to w XXIV wieku przeżytek. Zamiast błyskawicznie pokonać nieświadomą obecności dron na pokładzie załogę należy urządzić saunę w maszynowni a potem zmontować łóżka i iść spać. Borg rygorystycznie przestrzega norm czasu pracy.

Blitzkrieg to przeżytek od czasu gdy III Rzesza wojnę przegrała. A BHP jest rzeczą ważną.
A poważnie. Prawdopodobnie niewielka liczba dron się uratowała. Gdzieś się musiała zagnieździć. Dla Borg korzystne też było wykorzystanie zasobów "Ent-E". Poza tym pamiętać trzeba o ich filozofii -"opór jest bezcelowy". Nie liczyli się z tym, że przegrają z załogą "Enterprise" i czynił postępy w zdobywaniu okrętu pokład po pokładzie, zdobywając przy tym kolejne drony. Czasu miał dosyć. Poza tym miał kłopot z zablokowanym przez Datę komputerem. A co do tego BHP, czyli regeneracji -no trudno, nawet drony potrzebują regeneracji sił. Zorganizowanie sobie miejsca w tym celu jest akurat sensowne.

12. Napady szału są typową oznaką zdrowia psychicznego u kapitana, podobnie jak podejmowanie nielogicznych decyzji. Pojawiają się przy tym i znikają w sposób nie całkiem powiązany z tym, co akurat dzieje się na ekranie.

Przecież podejrzewano,że Picard może mieć kłopoty z opanowaniem w kontakcie z Borg, dlatego przecież Flota nie wezwała "Enterprise-E" do pomocy. A co do ich pojawiania się i znikania. Pojawiają się wtedy, gdy widocznie Picard nie potrafi nad nimi zapanować. Ludzka psychika podobno taka właśnie jest. Czasami wystarczy nawet jedno słowo, by komuś "klapka w głowie przeskoczyła" i dostał takiego napadu szału.

13. Kolektyw złożony z miliardów istot połączonych w jeden umysł jest zbyt głupi żeby podjąć jakiekolwiek decyzje. Potrzebuje do tego królowej.

Cóż, Borg Queen rzeczywiście nie jest najfortunniejszym pomysłem twórców ST.

14. Królowa Borga, jak przystało na główny komputer w sieci musi być wyposażona w wyeksponowany biust, krągłe bioderka i obcisłe ciuszki, bo jak wiadomo kobiecie do myślenia są one bardziej potrzebne niż mózg.

Zapominasz, że nie jest ona Ziemianką, kto wie co pod tym się kryje.

15. Instalacja z chłodziwem w maszynowni pojawia się w dogodnym momencie tuż przed spotkaniem z Borgiem, aby móc rozpuścić wrogie istoty. Potem znika.

Przecież instalacja z chłodziwem dla reaktora była zawsze. Galaxy miał z tym nie jeden raz kłopoty. Ostatnim razem na orbicie Veridian III (Generations). A to, że nie wspominają o tym co odcinek... Co odcinek nie wspominają o wielu rzeczach, to nie znaczy, że one znikają.

16. Co ciekawe, chłodziwo oprócz tego że silnie toksyczne jest też gazowe. Termodynamika spojrzała w twarz scenarzystom i uznała, że lepiej im nie przeszkadzać.

Zawsze je w ten sposób pokazywano (to tak BTW). A czy nie jest możliwe, że zmienia stan skupienia gdy wydostanie się na zewnątrz? Poza tym tu przynajmniej jest jakieś chłodziwo, a nie rury z wodą rodem z miejskiej ciepłowni jak u Abramsa.

17. Ochrona jest na Enterprise wyłącznie dla ozdoby, dlatego do walki na pancerzu należy skierować najważniejszych na okręcie oficerów. Na mostku tylko zawadzają.

A bo to pierwszy away team w wykonaniu starszej kadry? Zresztą to wina tego, że niemal wszystkie ST pokazują konkretną grupę bohaterów, a najciekawszą jest właśnie ta starsza kadra. Oczywiście Łysy mógł kogoś wysłać. A na upartego wyjaśnienie może być nawet takie, że nie wysyła się ludzi tam, gdzie samemu by się nie poszło. (Przypomina mi się, wspominany kiedyś epizod z kampanii wrześniowej).

18. Borg zasymilował też klingoński honor. Mając przewagę liczebną na deflektorze atakuje pojedynczo.

Po pierwsze, jeśli dobrze kojarzę to nie pojedynczo, bo po jednym na każdego członka away team'u. Po drugie, tak jest wydajnie. Dron było tam zaledwie kilka, a najważniejsze było nadanie sygnału. Pozostała grupa dron mogła pracować nadal i być może nawet wyprzedzić Picarda.

19-21

Touche.

22. Dość łatwo można podłączyć nerwy w skórze do pozytronowej sieci androida, w końcu te układy są całkowicie kompatybilne.

Z drugiej strony, kto jest lepszym specjalistą od łączenia żywej tkanki z cybernetyką jeśli nie Borg?

23. Po napromieniowaniu promieniami theta należy się zaszczepić. Nie do końca jasne na co, ale i tak pomoże. Jak ta medycyna idzie do przodu.

Cóż, ponoć jakiś izraelski naukowiec kombinuje nad szczepionką przeciwko promieniowaniu powstałym po wybuchu jądrowym. Widać coś jest na rzeczy ze szczepionkami przeciwko promieniowaniu (dodawszy do tego, że FC to jednak S-F i niekoniecznie najlepszych lotów).

24. W pierwszym szeregu podczas walki z Borgiem powinien stanąć kapitan. W końcu okręt jest tak dobry jak jego załoga, dowódca nie jest im potrzebny.

O ile wiem, to Picard nie był sam. Potem przez dłuższy czas kisił się na mostku. A po trzecie wracamy do zasady: nie wysyłaj ludzi tam, gdzie byś sam nie poszedł.

25. Prototypowe statki z napędem warp buduje się chałupniczą metodą w szopie, nie mając ani potrzebnej do tego wykwalifikowanej kadry ani surowców.

Tu się zgodzę. Sam już kiedyś na to narzekałem. Chociaż przyznam, że jeśli wyłączyć myślenie, to miało to jakiś pionierski urok.

Zapewne to dzięki temu mogą równocześnie znaleźć się w ziemskim muzeum i polecieć z właścicielem na pokładzie gdzieś w głąb kosmosu.

O ile wiem to nigdzie nie powiedziano, że Cochrane zaginął, lecąc "Phoenixem".

26. Borg gardzi oczywistymi rozwiązaniami- na pomysł przesłania torpedy do wnętrza silosa z Phoenixem czy wysłania kilku dron na powierzchnię mógł wpaść każdy głupi. Dlatego kula strzela z orbity.

W zasadzie to i jedno i drugie powinno przynieść ten sam skutek. Cóż, film by się skończył.
Delta
Użytkownik
#9 - Wysłana: 25 Wrz 2009 21:53:40 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Scenarzysta nie pomyślał.

27. Baraki Cochrane’a są niezniszczalne. Strzały, które mogą rozpylić federacyjny okręt na atomy nie są w stanie w uszkodzić ich w najmniejszym stopniu. Dla równowagi podziemne silosy rakietowe są zrobione ze szkła - wewnątrz wszystko rozpada się nawet nie trafione bezpośrednio. Pociski atomowe nie wymagają w końcu żadnej specjalnej ochrony.

Znów racja.

28. Uzbrojony po zęby oddział nie zostanie przez Borga uznany za zagrożenie, jeżeli lufy broni będą opuszczone. Drony wiedzą, że podnieść ich i strzelić się nie da.

Z jakiś powodów borg zawsze ignorował tych, którzy go nie zaczepiali. Nie wiem jak to wyjaśnić. Podobnie jak z wysyłaniem jednego sześcianu, najwyraźniej Borg ma własną logikę.

29. Już wiadomo, że do mówienia wcale nie są potrzebne płuca. Królowa Borga udowadnia, że wystarczy fragment całkiem ładnego dekoltu i głowa.

Hmm, Data nie ma płuc a mówi. Moje radio nie ma płuc a "mówi". Napakowana cudami borgowej XXIV wiecznej techniki Królowa Borg oczywiście mówić nie może.

30. Jeżeli komuś uda się wyminąć grupę dron i zostać zignorowanym nie może zapomnieć strzelić w ich stronę na pożegnanie. Tak się ucieszą, że aż go zasymilują.


Ale jeśli chodzi o Picarda, to on to zrobił przecież celowo.

31. Holograficzne kule przebiją wszystko. Nawet niezniszczalny pancerz Borga.

Co więcej, zamiast replikować sobie kałachy, załoga dzielnie walczy fazerami dając się zabijać i asymilować.

32. Klasyczny metabolizm jest poniżej godności organicznych komponentów dron. Dzięki temu Borg może wychodzić w przestrzeń i w tym czasie nie oddychać.

Oddychanie to jeszcze pół biedy. Czemu drony nie zostają załatwione w taki sposób w jaki urządziłby się człowiek, który w próżnię wyszedłby bez skafandra?

33. Deflektor jest niezwykle wszechstronnym urządzeniem- może odbijać meteory, wysyłać wiadomości w przyszłość i jest kompatybilny z technologią Borga.

Deflektor zawsze był deus ex machina. Ale kompatybilny być może, zwłaszcza, że reszta okrętu przecież jest. Tym bardziej po przeróbkach.

34. Fizyka cząstek elementarnych popatrzyła na scenariusz i uznała, że nie będzie się mieszać. Zapewne to dlatego naładowanie czaszy deflektora antyprotonami nie powoduje efektownej anihilacji.

nie wiem, nie znam się, nie będę się kłócił. Ale jakoś np. istnienie antymaterii na pokładzie okrętu nie powoduje jego anihilacji?

35. Strzał z fazera powoduje wybuch antymaterii. Materia na takie wybryki sobie nie pozwala, w końcu ładunek zobowiązuje.

Moment. Po pierwsze jaka materia sobie na to nie pozwala? A po drugie, skąd wiadomo czym strzela fazer? Antymateria to cząstka taka sama jak materia ale o przeciwnym ładunku. Jeśli deflektor naładowany jest antyprotonami, to wiązka fazera musiałaby zawierać protony

"Star Trek: The Next Generation Technical Manual explains the inner mechanisms of a phaser. Phaser is the acronym for phased energy rectification according to the process of turning stored energy into an energy beam without intermediate transformation. Energetic plasma is pumped to a prefire chamber made out of a superconducting lithium-copper. There it undergoes a rapid nadion effect in which strong nuclear forces are liberated. A protonic charge forms and is released in pulses to the emitter made out of the same superconductive crystal. A beam of elecromagnetic energy is released from it at the speed of light. (pages 123-125)"
http://memory-alpha.org/en/wiki/Phaser

Wprawdzie manuale to nie kanon, ale najbliższe mu źródło. Może więc akurat tu FC nie tworzy buraka?

36. Phoenix może startować na silnikach rakietowych w samym środku osady. Jak pamiętamy, baraki są niezniszczalne, spłonąć nie będą w stanie.
37. Drzewa również.

Znów racja.

38. Kapsuły ratunkowe przeznaczone do lądowania na planetach powinny mieć jak najmniej opływowy kształt. To pozwoli zaoszczędzić na ogrzewaniu w środku.

Racja, chociaż nie wiemy czy jakoś nie jest to zrekompensowane ich konstrukcją. W końcu chyba nie zdarzył się w ST przypadek, że się w takiej kapsule ktoś upiekł.

39. Nanosondy to środki psychoaktywne- królowa i Piacard mają po nich niezłe urojenia. Pamiętają swoje spotkanie, które się nie wydarzyło.

A tego nie wiemy. Łysy był na okręcie Borg 6 dni. Nie pokazano dokładnie tego z kim tam urzędował.

40. Wyciek chłodziwa nie ma żadnego negatywnego wpływu na działanie rdzenia. Jak widać, jest na statku niezbędne.

Wycieki chłodziwa zdarzały się na okrętach. Zwykle udawało się je opanować. Czemu miałoby tak nie być i tym razem?

41. Statki kosmiczne po opuszczeniu atmosfery, w stanie nieważkości i z wyłączonymi silnikami trzęsą się jak na wybojach. To się nazywa nieciągłość czasoprzestrzeni w trekowej praktyce.

Może źle pamiętam, ale wydaje mi się "Phoenix" trząsł się podczas lotu przez atmosferę i pewnie przy odrzucaniu kolejnych członów rakiety. Jakiś wstrząs wewnątrz przy tym odstrzale kolejnego członu chyba jest możliwy?

42. Efekt motyla nie istnieje. Dla przyszłych wydarzeń nie ma żadnego znaczenia kto siedział w kokpicie Phoenixa.

Here we go again. Istnieje, tylko niekoniecznie musi być tak wielki jak w tradycyjnym już przykładzie mówiącym, że jak motyl trzepnie skrzydłami to gdzieś tam skończy się to burzą. Poza tym, nie znamy dokładnie całej historii a jedynie jej fragment. Nie wiemy więc czy linia czasowa została idealnie przywrócona.

43. Śmierć królowej zabija wszystkie drony na Enterprise. To logiczne. Nie jest tylko całkiem jasne czemu nie cały Kolektyw.

Może to ma związek z tym brakiem myślenia w iluś tam wymiarach, który Borg Queen zarzucała ludziom? W końcu podobno wielu rzeczy o Borg jeszcze Fedki nie wiedzą.

44. 700- metrowy okręt można z łatwością ukryć za Księżycem. Wolkanie mają technologię zdolną wykryć mikroskopijny statek z dużej odległości a nie zauważą większego pod samym nosem. Szczególnie gdy wybierze się w podróż w czasie.

Widać można. Grunt to przewaga w technologii i znajomość słabych punktów przeciwnika. 700 metrów to niewiele w porównaniu z nawet małymi ciałami niebieskimi, a czujniki można też oślepić, co nie jeden raz w ST czyniono.

45. Bohaterem może zostać każdy lubiący wypić, myślący tylko o pieniądzach degenerat, pod warunkiem poprowadzenia za rękę przez przybyszy z przyszłości.

No najpierw to musiał wszystko zrobić sam. Pomoc dostał za drugim razem.
A tak na marginesie, Cochrane poniekąd przypomina bohaterów ST XI.

46. O ziemskiej kulturze najlepiej zaświadczy wydobywający się z głośników ryk klasycznej muzyki najwyższej jakości. Im głośniejsza, tym lepsza- przedstawiciele gatunku o słuchu znacznie lepszym niż ludzie z pewnością docenią te 150 decybeli.

Chodzi Ci o tą scenę z Wolkanami, gdy Cochrane włączył muzykę? Cóż, patrząc po nim, chciał ugościć ich najlepiej jak umiał.

47. Chleb i sól to przeżytek, spiczastouchych przybyszy z obcego świata należy poczęstować wódą typu księżycówka.

Przynajmniej wiadomo dlaczego Wolkanie nie piją.

8. To powitanie pozwoli zrobić na tyle dobre wrażenie, że ludzkość kolejne kilkaset lat będzie mogła spokojnie spędzić na powierzchni planety. Wolkanie wcale nie będą musieli się obawiać że im obciachu na pół Galaktyki narobimy.

Nie rozumiem czemu to oni mieliby się za nas wstydzić? Zresztą to trochę tłumaczy czemu wstrzymywali ziemski rozwój programów kosmicznych w ENT.

49. Pole podprzestrzenne można skonfigurować tak, aby emitowało chronotony (cokolwiek to jest).

Jak to co to jest? Kolejny klasyczny trekowy technobełkot.

50. Muzyka łagodzi obyczaje. Jeżeli widz zirytuje się durnością scenariusza to niech przynajmniej muzyki posłucha z przyjemnością.

Fakt. Soundtrack jest niezły.

biter
Pamiętam takie zdanie z rozmowy Picard Riker w Nemesis, na odchodne:
- Pamiętaj kiedy twój pierwszy oficer będzie ci zabraniał udania się na zwiad...
- Mam Go zignorować.


Jak to czasem Kaśka mawiała: "Esatto".
Scimitar
Użytkownik
#10 - Wysłana: 25 Wrz 2009 22:32:11
Odpowiedz 
Delta:
To Klingon a nie Wolkan. Odrobina okazanych emocji jest chyba na miejscu, zwłaszcza, że czasu na naprawy to raczej nie było.

To się nazywa reflekso terapia, czasem odnosi zadziwiające skutki również na humanoidach :D
Delta:
Co więcej, zamiast replikować sobie kałachy, załoga dzielnie walczy fazerami dając się zabijać i asymilować.

Przecież muszą w jakiś sposób odciąć się od wstydliwego dziedzictwa przeszłości :P - raczej wolą dzielnie zginąć/dać się zasymilować używając mało lub w ogóle nieefektywnej broni niż zniżyć się do używania anachronicznego badziewia :P
Delta:
Oddychanie to jeszcze pół biedy. Czemu drony nie zostają załatwione w taki sposób w jaki urządził by się człowiek, który w próżnię wyszedłby bez skafandra?

Od kąd dobrze pamiętam pierwszy odcinek ST jaki widziałem, wyraźnie dawał do zrozumienia że kosmos jest to naturalne środowisko każdej humanoidalnej formy życia. Fascynujące...
Delta:
A tego nie wiemy. Łysy był na okręcie Borg 6 dni. Nie pokazano dokładnie tego z kim tam urzędował.

Zakładam, ze skoro był na tyle ambitną jednostką żeby zostać kapitanem flagowego okrętu Federacji, to na pokładzie sześcianu musiał zaliczyć chyba każdy obwód :P
Delta:
Widać można. Grunt to przewaga w technologii i znajomość słabych punktów przeciwnika. 700 metrów to niewiele w porównaniu z nawet małymi ciałami niebieskimi, a czujniki można też oślepić, co nie jeden raz w ST czyniono.

Podejrzewam, ze tutaj akurat chodziło o całkowite zagłuszenie wszelkich emisji jakie mogły by zdradzić położenie okrętu - w końcu Księżyc jest wypełniony dużą ilością materii mogącej pochłonąć wszelkie promieniowanie - podejrzewam, że w ten sposób Enterprise mógł wykorzystywać "cień" rzucany przez księżyc i wiedząc o obecności statku Wolkan w systemie po prostu trzymał się w stosunku do nich w cieniu...
Delta:
Przynajmniej wiadomo dlaczego Wolkanie nie piją.

Odpowiedź może być jednak nieco inna - alkohol zabija przykre wspomnienia, Wolkanie zabijają związane z nimi emocje stanem permanentnego upojenia się własną logiką myślenia :D
Delta
Użytkownik
#11 - Wysłana: 25 Wrz 2009 22:46:50 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Scimitar
Przecież muszą w jakiś sposób odciąć się od wstydliwego dziedzictwa przeszłości :P

Taa. Najpierw Picard stwierdza jacy to kiedyś byliśmy prymitywni i barbarzyńscy, a potem po kryjomu idzie do holodeku Thompsonem się w Dixona Hilla pobawić.

Od kąd dobrze pamiętam pierwszy odcinek ST jaki widziałem, wyraźnie dawał do zrozumienia że kosmos jest to naturalne środowisko każdej humanoidalnej formy życia. Fascynujące...

Ale chyba nie otwarta próżnia.

Podejrzewam, ze tutaj akurat chodziło o całkowite zagłuszenie wszelkich emisji jakie mogły by zdradzić położenie okrętu - w końcu Księżyc jest wypełniony dużą ilością materii mogącej pochłonąć wszelkie promieniowanie - podejrzewam, że w ten sposób Enterprise mógł wykorzystywać "cień" rzucany przez księżyc i wiedząc o obecności statku Wolkan w systemie po prostu trzymał się w stosunku do nich w cieniu...

FC dawno nie widziałem. O, może sobie obejrzę. Ale wydaje mi się, że Worf coś wspominał o polu grawitacyjnym Księżyca, które zamaskowało okręt przed Wolkanami. O ile to ujdzie, bo takie rzeczy robiono nieraz (np. Ransom i Riker to kiedyś wykorzystali). O tyle żeby uniknąć zaobserwowania otwarcia tego wiru czasowego, to trzeba by jakoś oślepić wolkańskie sensory.

Odpowiedź może być jednak nieco inna - alkohol zabija przykre wspomnienia, Wolkanie zabijają związane z nimi emocje stanem permanentnego upojenia się własną logiką myślenia :D

Upajają się logiką? Może to i patent. Przynajmniej byłoby wiadomo czemu nałogowo medytują.
Arek
Użytkownik
#12 - Wysłana: 25 Wrz 2009 22:53:24
Odpowiedz 
Delta
Scimitar
Pal licho kałasznikowa, granatnik jakiś mogli se zreplikować, co by było dużo lepszym rozwiązaniem. A poza tym, to federacja przecież miała na wyposażeniu broń palną [bodajże karabin TRR-116 czy coś takiego, pokazany w DS9].
Delta
Użytkownik
#13 - Wysłana: 25 Wrz 2009 22:59:43
Odpowiedz 
Arek
Pal licho kałasznikowa, granatnik jakiś mogli se zreplikować,

A ile zostałoby z ludzi walących z tego granatnika w ciasnych korytarzach?

A poza tym, to federacja przecież miała na wyposażeniu broń palną [bodajże karabin TRR-116 czy coś takiego, pokazany w DS9].


Snajperka ostateczna? Ale ją scenarzyści wymyślili dopiero w 7 sezonie DS9, czyli 2-3 lata po FC.
Jo_anka
Użytkownik
#14 - Wysłana: 25 Wrz 2009 22:59:52
Odpowiedz 
Vanja:
Był już na tapecie Abrams ze swoim poczwórnym dekalogiem,

Tzn. gdzie był? Nie mogę tego znaleźć.
Delta
Użytkownik
#15 - Wysłana: 25 Wrz 2009 23:02:48
Odpowiedz 
Jo_anka
Użytkownik
#16 - Wysłana: 26 Wrz 2009 01:01:31
Odpowiedz 
Delta

Dzięki!
Scimitar
Użytkownik
#17 - Wysłana: 26 Wrz 2009 01:06:35
Odpowiedz 
Delta:
Ale chyba nie otwarta próżnia.

To akurat można w wieloraki sposób zinterpretować :P

Delta:
FC dawno nie widziałem. O, może sobie obejrzę. Ale wydaje mi się, że Worf coś wspominał o polu grawitacyjnym Księżyca, które zamaskowało okręt przed Wolkanami. O ile to ujdzie, bo takie rzeczy robiono nieraz (np. Ransom i Riker to kiedyś wykorzystali). O tyle żeby uniknąć zaobserwowania otwarcia tego wiru czasowego, to trzeba by jakoś oślepić wolkańskie sensory.

Co do wiru czasowego to rzeczywiście racja, jeśli zaś chodzi o pole grawitacyjne księżyca to owszem mogło w jakiś sposób afektować czujniki Wolkan, ale znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że księżyc zadziałał tutaj jako parawan ochronny...
Sh1eldeR
Użytkownik
#18 - Wysłana: 26 Wrz 2009 01:18:36
Odpowiedz 
Delta
Scimitar
Ja w ogóle nie widzę sprzeczności w ukryciu Enterprise za tak dużym obiektem jak Księżyc. Jeśli Entek byłby zawsze po drugiej stronie Księżyca niż statek wolkański, to logiczne, że wolkańskie sensory by go nie wykryły. Nie wiem czy w XXIV wieku wykrywanie czegoś "przez planetę" (lub duży księżyc) jest rutyną? Na logikę, takie coś jest ekstremalnie trudne. Jeśli statek ukryty jest za kwadrylionem kilogramów Ziemi, czy nieco mniejszą ilością Księżyca, to jest to cholernie dobry ekran. Jeśli statek emitowałby np. neutrina, to wtedy faktycznie mogłyby one przedrzeć się przez planetarny obiekt i zostać wykryte, ale tak... Nawet jeśli okręty emitują neutrina, a Wolkanie już w tamtych czasach mogli je wykryć, to Enterprise mógł mieć włączone jakieś systemy maskowania elektronicznego. Jak dla mnie jest to logiczne, że nawet z dość bliskiej odległości (ok. 1 sekundy świetlnej) okręt wolkański nie był w stanie wykryć dużo bardziej zaawansowanej jednostki federacyjnej, ukrytej w dodatku za Księżycem. Jednocześnie brak osłony w postaci Księżyca mógł sprowadzać pewne zagrożenie wykrycia, nawet jeśli Enterprise użyłby jakiegoś maskowania elektronicznego (podejrzewam, że federacyjne okręty coś takiego mają, dzięki czemu w pewnym stopniu mogą zmylić wrogie czujniki, przez co widzimy czasami chybione strzały -- naturalnie nie jest to pełne, "prawdziwe" maskowanie, ale takie ECM-y + ograniczenie emisji).
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 26 Wrz 2009 09:14:09
Odpowiedz 
Vanja

Vanja:
45. Bohaterem może zostać każdy lubiący wypić, myślący tylko o pieniądzach degenerat, pod warunkiem poprowadzenia za rękę przez przybyszy z przyszłości.

Dodajmy jeszcze, że degenerat ten buduje dla zysku statek kosmiczny na poskudnie spustoszonej (vide wspominki z "Encounter at Farpoint"), wtórnie zbarbaryzowanej Ziemi. Ciekawe gdzie chce szukać nabywców dla tej swojej tehnologii?

(W oryginale Cohrane pochodził z kolonii na Alpha Centauri (założonej prawdopodobnie w erze sleeper shipów) to było bardziej logicznie - kolonii nie dotknął upadek. No i kontakt dokonałby się na bardziej równych regułach - w przestrzeni. Przy dysproporcji z FC trudno uwierzyć, że inne cywilizacje mogły liczyć się z ludźmi na tyle, by pozwolić im być wśród potęg decydujących o powstaniu i kształcie UFP...)
Vanja
Użytkownik
#20 - Wysłana: 26 Wrz 2009 09:59:20 - Edytowany przez: Vanja
Odpowiedz 
reyden

Mnie przekonuje że to Millenium Falcon- zamazany w sumie jest, ale intencją twórców było umieszczenie go tam. To mi wystarczy.

Sh1eldeR

W kwestii kapsuł czuję przekonana o tyle, że współczesne tak mają. Nie wiem tylko czy ma to sens w przypadku kapsuły z własnymi silnikami, które jak sobie wyobrażam można wykorzystać też do hamowania przed lądowaniem.

Co do Księżyca- masz rację, że tak duża masa byłaby skuteczną osłoną, ale jak zawsze są 2 ale: jest wprost określone, że to nie masa była przeszkodą a jego pole grawitacyjne, dwa że dla wszechmocnych czujników w rękach wszechmocnej załogi takie drobiazgi jak księżyc nie powinny być przeszkodą, skoro potrafią z orbity wykryć oznaki życia po drugiej stronie planety

Delta

3. Ale pewnie powód jest zbliżony do tego czemu nie przysłał tych kilkuset sześcianów, o których wspominasz w punkcie 2.

Czyli dlatego że scenarzyści nie myślą? Albo dlatego że tak bardziej efektownie i idiotycznie?

6.Może niekoniecznie na oko? W końcu Picard podał współrzędne celu

A korzystał z jakichkolwiek czujników? Siatkę współrzędnych na sześcian też nałożył „na oko” żeby te współrzędne określić?

7. Co w tym złego?

Czemu nie dowolny inny dzień gdy Cochrane leżał zmęczony spożywaniem wody ognistej? Czemu nie zestrzelili okrętu Wolkan zanim Cochrane wylądował? Czemu nie asymilowali ludzkości w czasach cesarstwa rzymskiego? Technologii i tak by żadnej znaczącej nie uzyskali. Czy poza efekciarstwem ta data czemukolwiek służy?

8. Równie dobrze w TOS: The City on the Edge of Forever powinni zniknąć Kirk i spółka, bo "Enterprise" i Ziemia jaką znali zniknęła.


Powinni. Ale od dawna twierdzę, że wymysły scenarzystów w kwestii czasu można o kant potłuc

9. Dla androida być może, ale to jeszcze słaby dowód, że tak być nie może.

Bombę też zawsze się rozbraja w ostatniej sekundzie przed wybuchem. Wir był na tyle uprzejmy, że poczekał aż Picard się namyśli (sporo czasu mu to zajęło) i dopiero się zamknął.

10. Gdzie w tym błąd?

Boję się zaczynać temat „czemu trekowe pętle w czasie są idiotyczne”...

11. A przypomnieć szanownemu Memory Delta, że po zajęciu pokładu 11 drony po prostu się zatrzymały? Czemu nie zasymilowały/wybiły całej załogi? Czy pozostawienie na pokładzie załogi, którą można szybko i dla Borga bez wysiłku pokonać czy nieistotnych stratach własnych mając aż za dużo czasu i perspektywę potężnego okrętu nad nieuzbrojoną Ziemią ma choć odrobinę sensu?

14. Zapominasz, że nie jest ona Ziemianką, kto wie co pod tym się kryje.

Zapewne, jak u każdej drony rozwinięta osobowość i bogate przeżycia wewnętrzne. Co innego może się kryć pod pozbawionym indywidualizmu członem?

15. Co odcinek nie wspominają o wielu rzeczach, to nie znaczy, że one znikają

Zapamiętam, przyda się kiedyś jako kontrargument w dyskusji (wszystko co powiesz zostanie wykorzystane przeciwko Tobie)

16. A czy nie jest możliwe, że zmienia stan skupienia gdy wydostanie się na zewnątrz? Poza tym tu przynajmniej jest jakieś chłodziwo, a nie rury z wodą rodem z miejskiej ciepłowni jak u Abramsa.

Rury z wodą i tak mają o niebo więcej sensu niż ciecz, która paruje już w temperaturze pokojowej. Skoro to chłodziwo to się nagrzewa, a skoro paruje tak łatwo to szybciutko zmienia się całe w gaz, tak? I zamiast 100 litrów cieczy masz 100000 litrów ciepłego, żrącego gazu, który rozrywa rury i zabija całą załogę maszynowni.

17. A bo to pierwszy away team w wykonaniu starszej kadry?

Jak do znudzenia powtarzam- powszechność jakiegoś przypadku debilizmu w kanonie nie dodaje mu mądrości.
Co do wspomnianego epizodu- co innego lecieć z eskadrą na samobójczą misję, a co innego narażać losy misji i świata. Wiesz, co by było gdyby Borg zasymilował Picarda? Nawet Daty by nie potrzebowali do odblokowania komputera i przejęcia okrętu.

18.Po pierwsze, jeśli dobrze kojarzę to nie pojedynczo, bo po jednym na każdego członka away team'u.

A to nie jest pojedynczo? Czemu borg nie wyeliminował po kolei wszystkich członków away teamu, atakując ich wszystkimi dronami obecnymi na deflektorze?

22. Z drugiej strony, kto jest lepszym specjalistą od łączenia żywej tkanki z cybernetyką jeśli nie Borg?

Jeżeli dobrze pojęłam o co chodzi z tymi pozytronami to powinni mieć spory problem. Czemu po podłączeniu ich do źródła elektronów nie anihilują?
Zresztą jak może działać matryca pozytronowa, zbudowana z materii? Więcej w niej chyba izolacji niż elementów które mogą działać

23. Cóż, ponoć jakiś izraelski naukowiec kombinuje nad szczepionką przeciwko promieniowaniu powstałym po wybuchu jądrowym.

Cóż, podobno szczepionki są ciut skuteczniejsze jeżeli zaszczepisz się przed ekspozycją

25. O ile wiem to nigdzie nie powiedziano, że Cochrane zaginął, lecąc "Phoenixem"

To kogo znaleźli w TOS: Metamorphosis?

26. Scenarzysta nie pomyślał.

Żeby to raz

29. Hmm, Data nie ma płuc a mówi. Moje radio nie ma płuc a "mówi"

Królowa Borga traci płuca razem z resztą części organicznych i nie mówi:P Najpierw jej to nie przeszkadza a potem nagle zaczyna?

30. Ale jeśli chodzi o Picarda, to on to zrobił przecież celowo.

I po raz kolejny bez sensu zwiększył ryzyko. Chciał sobie chłopak w holodeku zapolować i tyle:P

34. Ale jakoś np. istnienie antymaterii na pokładzie okrętu nie powoduje jego anihilacji?

Bo jest izolowana?

35. Antymateria to cząstka taka sama jak materia ale o przeciwnym ładunku. Jeśli deflektor naładowany jest antyprotonami, to wiązka fazera musiałaby zawierać protony

Zdradzę Ci sekret Czasza deflektora jest zrobiona w znacznej części z protonów. Jakie ma więc znaczenie czym strzela fazer?
A skoro materia ma tylko inny ładunek niż antymateria to czemu ta pierwsza po trafieniu fazerem się nagrzewa, znika albo nic jej się nie dzieje a ta druga wybucha?

39.Nie pokazano dokładnie tego z kim tam urzędował.

Co Królowa miałaby wtedy robić na sześcianie w okolicy Ziemi skoro nawet jej nie wymyślono jeszcze?

40. Wycieki chłodziwa zdarzały się na okrętach. Zwykle udawało się je opanować. Czemu miałoby tak nie być i tym razem?

To, że brak chłodziwa powinien się odbić negatywnie na działaniu rdzenia. Chyba po coś ta instalacja jest?

41. Może źle pamiętam, ale wydaje mi się "Phoenix" trząsł się podczas lotu przez atmosferę i pewnie przy odrzucaniu kolejnych członów rakiety.

Trzęsie się nadal po opuszczeniu jej. Czemu?

42. Here we go again. [...]Nie wiemy więc czy linia czasowa została idealnie przywrócona.

Spodziewałeś się tak szybko kapitulacji? I po co cała ta zabawa z mieszaniem w przeszłości skoro przywrócić się wszystkiego i tak nie da?

Scimitar

To akurat można w wieloraki sposób zinterpretować :P

Trip w Divergence przeszedł po linie z okrętu na okręt i nic mu się nie stało. Już mnie nic nie zdziwi
Darklighter
Użytkownik
#21 - Wysłana: 26 Wrz 2009 10:09:43
Odpowiedz 
Co do Księżyca- masz rację, że tak duża masa byłaby skuteczną osłoną, ale jak zawsze są 2 ale: jest wprost określone, że to nie masa była przeszkodą a jego pole grawitacyjne, dwa że dla wszechmocnych czujników w rękach wszechmocnej załogi takie drobiazgi jak księżyc nie powinny być przeszkodą, skoro potrafią z orbity wykryć oznaki życia po drugiej stronie planety

Księżyc księżycem, ale aż dziw bierze, że nie wykryli 4 zaawansowanych pocisków "o rzekomo" mocy, które minęły Phoenixa tuż przed jego wejściem w warp, a których tam wogóle nie powinno być.

O śmieciach borg latających po okolicy (licząc tych, które spadły na Ziemię) nie wspomnę.
Delta
Użytkownik
#22 - Wysłana: 26 Wrz 2009 11:43:11 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Jo_anka
Dzięki!

Nie ma za co.

Q__
Dodajmy jeszcze, że degenerat ten buduje dla zysku

W jego czasach wszystko robi się dla zysku.

Przy dysproporcji z FC trudno uwierzyć, że inne cywilizacje mogły liczyć się z ludźmi na tyle, by pozwolić im być wśród potęg decydujących o powstaniu i kształcie UFP...

Ale od czasów lotu Cochrane'a do powstania UFP minął przecież niemal wiek. Trochę się przecież w tym czasie zmieniło.

Vanja
Czyli dlatego że scenarzyści nie myślą?

No niestety nie pomyśleli już gdy tworzyli Borg. Uczynili Kolektyw zbyt potężnym i zawsze będą mieli z tym kłopot.

A korzystał z jakichkolwiek czujników? Siatkę współrzędnych na sześcian też nałożył „na oko” żeby te współrzędne określić?

Przecież coś tam stukał w "klawiaturę".

Czemu nie dowolny inny dzień gdy Cochrane leżał zmęczony spożywaniem wody ognistej? (...) Czy poza efekciarstwem ta data czemukolwiek służy?

1. Data nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Obojętne czy byłby to 2063 rok czy 100 p.n.e. Picard i tak musiałby świat ratować.
2. Na upartego to niemal o każdą datę można by się przyczepić jako o "efekciarską".
3. Scenarzyści chcieli pokazać pierwszy kontakt. Jak go mieli pokazać skoro widzowie mają pretensje, określając że go pokazano tylko dla tego efekciarstwa?

Powinni. Ale od dawna twierdzę, że wymysły scenarzystów w kwestii czasu można o kant potłuc

Nawet jeśli rzeczywiście te wymysły takie są to jednak twórcy FC wpisują się tu w kanon i konwencję w jakiej do tej pory pokazywano podróże w czasie w ST. A czyniąc to, prawdopodobnie są świadomi co robią. Gdyby pokazali to inaczej, to gromy by na nich spadły, że zaprzeczają poprzednim ustaleniom. Jak się chce psa uderzyć...

Bombę też zawsze się rozbraja w ostatniej sekundzie przed wybuchem.

To znak firmowy współczesnej rozrywki filmowej/telewizyjnej.

Wir był na tyle uprzejmy, że poczekał aż Picard się namyśli (sporo czasu mu to zajęło) i dopiero się zamknął.

Ale długo to namyślanie się mu nie zajęło. Zresztą nie bierzesz pod uwagę, że Picard mógł się namyślać nie dlatego, że wir czasowy na niego uprzejmie poczekał. "Enterprise-E" został w niego wciągnięty, dlatego załoga widziała zasymilowaną planetę, dlatego "wir uchronił ich przed konsekwencjami zmiany linii czasu", a jedyne co Picard zrobił gdy się już namyślił to tylko to, że kazał nie zmieniać kursu.

Boję się zaczynać temat „czemu trekowe pętle w czasie są idiotyczne”...

Chyba wiem dlaczego.

11. A przypomnieć szanownemu Memory Delta, że po zajęciu pokładu 11 drony po prostu się zatrzymały? Czemu nie zasymilowały/wybiły całej załogi?

Memory Delta dziękuje za przypomnienie, ale pamięta też, że Worf domyślał się powodów tego czemu się Borg zatrzymał. Borg zdobył to czego potrzebował, najwyraźniej uznał, że reszta załogi mu nie ucieknie (bo niby dokąd) a nie przeszkodzi w dalszych planach. Ustalił sobie inny priorytet niż natychmiastowa asymilacja (czym popełnił błąd). Memory Delta chciałby też przypomnieć, że gdy plan nie wypalił, Borg ruszył z asymilacją kolejnych pokładów ponownie.

Czy pozostawienie na pokładzie załogi, którą można szybko i dla Borga bez wysiłku pokonać czy nieistotnych stratach własnych mając aż za dużo czasu i perspektywę potężnego okrętu nad nieuzbrojoną Ziemią ma choć odrobinę sensu?

Pewnie nie, przynajmniej z ludzkiego punktu widzenia. Co do Borg, oni zdają się myśleć innymi kategoriami. Może dla nich miało to sens?

Co innego może się kryć pod pozbawionym indywidualizmu członem?

A skąd mi to wiedzieć?

Zresztą Borg Queen nie wydaje się być taką pierwszą z brzegu droną. Jest w stanie, a przynajmniej sprawia takie wrażenie, myśleć samodzielnie.

Zapamiętam, przyda się kiedyś jako kontrargument w dyskusji (wszystko co powiesz zostanie wykorzystane przeciwko Tobie)

Powinienem już wiedzieć czym grozi dyskusja z Tobą.

Rury z wodą i tak mają o niebo więcej sensu niż ciecz, która paruje już w temperaturze pokojowej.

O tak, mają dużo sensu. Po pierwsze, to także ciecz. Po drugie, biorąc pod uwagę temperatury plazmy to i tak woda powinna dawno temu wyparować.
Co do chłodziwa reaktora Sovka, to jeśli w układzie chłodzenia miałaby to być ciecz, to czy niemożliwe byłoby, by sam układ był wyposażony w instalację do utrzymania odpowiednio niskiej temperatury? Wtedy chłodziwo mogłoby utrzymywać stan płynny. (Tak, to tylko domysły, a nie kanon )

Jak do znudzenia powtarzam- powszechność jakiegoś przypadku debilizmu w kanonie nie dodaje mu mądrości.

To nie chodzi o kanon. To po prostu wymóg stawiany przez widownię (czyli oglądalność). Bo kto by oglądał serial o jakimś redshircie, który 90% czasu serialu pełniłby wartę wgapiając się w ściany i nie wiedząc poza tym co się wokół dzieje, a ostatnie 10% to byłby odcinek, w którym redshirt wysłany zostaje na zwiad w którym widowiskowo ginie?

Co do wspomnianego epizodu- co innego lecieć z eskadrą na samobójczą misję, a co innego narażać losy misji i świata.

No chyba nie. Facet zginął, pozbawiając tym samym cały dywizjon dowództwa w warunkach wojny gdy trudno o dobre zastępstwo (i to akurat nie jest jego wina tylko skrajnej głupoty przełożonych). Co do Picarda, to on także nie wybrał się na misję sam. A nawet gdyby, to reszta poradziłaby sobie bez niego, bo przecież to oni wymogli (próbowali) na nim dalsze decyzje (wysadzenie "Ent-E"). Zresztą pokazali już wcześniej, że potrafią nieźle poradzić sobie i bez niego (TNG: The Best of Both Worlds).

Wiesz, co by było gdyby Borg zasymilował Picarda? Nawet Daty by nie potrzebowali do odblokowania komputera i przejęcia okrętu.

Potrzebowaliby. Picard sam polecenia samozniszczenia nie wydał. I sam go także nie może cofnąć. Poza tym to Data umożliwił załodze dostęp do komputera, blokując go przed Borg. Wystarczyłoby by w momencie asymilacji Picarda zmienił hasło i wiedza Picarda na nic by się Borg nie przydała. Dlatego Borg nie porwał kapitana tylko androida.

A to nie jest pojedynczo?

Jest, lecz niewiele zmienia z uwagi na zdolności adaptacyjne dron. Jeśli nawet dwie z trzech zostałyby wyeliminowane, trzecia ma duże szanse wykonać swoje zadanie i tych pozostałych. Obojętne czy rzucą się we trzy na jednego czy będzie to jeden na jednego. Poza tym równoczesne zaatakowanie każdego członka away team'u skutecznie utrudnia wykonanie im misji, bo wszyscy trzej muszą się bronić, żaden w tym momencie nie zajmuje się wykonaniem zadania. A pozostałe drony pracują spokojnie dalej. Przecież Borg się niemal udało wysłać ten sygnał.

Jeżeli dobrze pojęłam o co chodzi z tymi pozytronami to powinni mieć spory problem. Czemu po podłączeniu ich do źródła elektronów nie anihilują?

Ja nie wiem. Ja się nie znam.

Cóż, podobno szczepionki są ciut skuteczniejsze jeżeli zaszczepisz się przed ekspozycją

Pewnie tak. Z drugiej strony istnieje możliwość, że zwiad nie został wystawiony na promieniowanie lub było ono niewielkie. Więc Crusher zaszczepiła ich przed ewentualną możliwością napromieniowania. Zaś Lily zabrano na "Enterprise-E" by wyleczyć z choroby popromiennej, czego chyba szczepionką się nie robi.

To kogo znaleźli w TOS: Metamorphosis?

Cochrane'a. Ale kto powiedział, że on tam trafił lecąc "Phoenixem"?

Królowa Borga traci płuca razem z resztą części organicznych i nie mówi:P Najpierw jej to nie przeszkadza a potem nagle zaczyna?

Może nie miała już Łysemu nic do powiedzenia?
Zresztą niech będzie, że jest to buraczane.

I po raz kolejny bez sensu zwiększył ryzyko. Chciał sobie chłopak w holodeku zapolować i tyle:P

A miał strzelać przed nimi a potem się do holodeku przez nich przebijać?
A pominąwszy jego psychikę, formalnie potrzebował danych borg, więc polowanie było usprawiedliwione.

Bo jest izolowana?

I tylko tam może być izolowana? Przecież nie wiemy dokładnie jak deflektor jest zbudowany.

Czasza deflektora jest zrobiona w znacznej części z protonów. Jakie ma więc znaczenie czym strzela fazer?

A reaktor to z czego jest zbudowany jak nie z materii? A jednak anihilacja nie następuje.

A skoro materia ma tylko inny ładunek niż antymateria to czemu ta pierwsza po trafieniu fazerem się nagrzewa, znika albo nic jej się nie dzieje a ta druga wybucha?

Pojęcia nie mam.
Delta
Użytkownik
#23 - Wysłana: 26 Wrz 2009 11:44:20 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Co Królowa miałaby wtedy robić na sześcianie w okolicy Ziemi skoro nawet jej nie wymyślono jeszcze?

To wiemy my-widzowie. Ale z perspektywy in universe Borg Queen już musiała istnieć.

To, że brak chłodziwa powinien się odbić negatywnie na działaniu rdzenia. Chyba po coś ta instalacja jest?

Bo oczywiście nie da się uzupełnić braków, albo awaryjnie wyłączyć reaktora, lub może nawet nie uszkodzić poważnie reaktora niewielkim wyciekiem?

Trzęsie się nadal po opuszczeniu jej. Czemu?

Rzeczywiście. Trzęsie się cały czas. Ciekawe czy winę za to może ponosić pracujący napęd "Phoenixa"?

Spodziewałeś się tak szybko kapitulacji?

Przestałem się tego spodziewać dawno temu.

I po co cała ta zabawa z mieszaniem w przeszłości skoro przywrócić się wszystkiego i tak nie da?

Może po prostu Łysemu ciężko jest przejść koło sprawy obojętnie? Ma możliwość, to próbuje.

Trip w Divergence przeszedł po linie z okrętu na okręt i nic mu się nie stało. Już mnie nic nie zdziwi

Właśnie.

Darklighter
Księżyc księżycem, ale aż dziw bierze, że nie wykryli 4 zaawansowanych pocisków "o rzekomo" mocy, które minęły Phoenixa tuż przed jego wejściem w warp, a których tam wogóle nie powinno być.

W sumie nie powiedziano kiedy Wolkanie namierzyli "Phoenixa". Mogli namierzyć go dopiero gdy już leciał w warp lub gdy gdzieś w ich pobliżu z niego wychodził. To może być kawał drogi.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 26 Wrz 2009 12:19:30
Odpowiedz 
Delta

Delta:
W jego czasach wszystko robi się dla zysku.

Zgoda, tylko komu on chciał sprzedać tą technologię? Kto jej potrzebował i byl gotów za nią zapłacić w sposób satysfakcjonujący Cohrane'a, skoro świat dookoła wyglądał tak???

Scimitar
Użytkownik
#25 - Wysłana: 26 Wrz 2009 12:29:57
Odpowiedz 
Vanja:
To, że brak chłodziwa powinien się odbić negatywnie na działaniu rdzenia. Chyba po coś ta instalacja jest?

E mylisz się, przecież nie od dzisiaj wiadomo, ze instalację z strasznie żrącym chłodziwem na okrętach Federacji montuje się nie po to żeby schładzać rdzeń tylko na wypadek, gdyby któryś został zaatakowany przez królową Borg :P Prawdziwa instalacja jest głęboko ukryta :D

Delta:
No niestety nie pomyśleli już gdy tworzyli Borg

Pomysł sam w sobie miał sporo potencjału... Szkoda tylko że musiała się królowa pojawić - ona w mojej opinii przyczyniła się do zniszczenia unikatowości kolektywu. Od tego momentu wyszło że są drony równe i równiejsze, a wcześniej kolektyw wydawał się jednym spójnym organizmem traktującym wszystkich tak samo. Poza tym takie coś mogło nawet wydawać się zachęcające dla wyrzutków społecznych, jakiś sekt itp.
Darklighter
Użytkownik
#26 - Wysłana: 26 Wrz 2009 12:35:06
Odpowiedz 
To może być kawał drogi.

Ziemię widać po wyjściu z warp. Podług jakiej zatem skali ten "kawał drogi jest"? Bo na pewno nie kosmicznych odległości....
Scimitar
Użytkownik
#27 - Wysłana: 26 Wrz 2009 12:42:59
Odpowiedz 
Q__:
Zgoda, tylko komu on chciał sprzedać tą technologię? Kto jej potrzebował i byl gotów za nią zapłacić w sposób satysfakcjonujący Cohrane'a, skoro świat dookoła wyglądał tak???

To jest dobre pytanie jakim cudem z czegoś takiego powstało społeczeństwo, które było widać chociażby w ENT? Może przed Cochranem, a po wydarzeniach z "Encounter at Fairpoint", była jeszcze jedna krwawa wojna, która całkowicie zdziesiątkowała ludzkość, do tego stopnia że jednostki, które przetrwały zaczęły budować społeczeństwa oparte na współpracy?
Madame Picard
Moderator
#28 - Wysłana: 26 Wrz 2009 12:48:59 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Vanja
*głęboki ukłon*

Archarachne:
Zwykle Kapitan, Pierwszy (...) czasami główny mechanik, ponieważ on jest oczywiście od zwiadu, a nie od warpu; no i główny lekarz, bo przecież o wierchuszkę musi dbać

O, przepraszam, czasem też idzie jakiś chorąży Rodriguez .

Delta:
Nie rozumiem czemu to oni mieliby się za nas wstydzić?

Nie wiemy, co wyprawiali po tej księżycówce .

Q__:
degenerat ten buduje dla zysku statek kosmiczny na poskudnie spustoszonej

Widocznie BB dokonali na niego projekcji własnych marzeń .

A antymaterię trzyma się w wiaderkach z polem siłowym. Które oczywiście nigdy nie pada, nie psuje się, nie zostaje uszkodzone podczas ostrzału itd.
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 26 Wrz 2009 12:53:20
Odpowiedz 
Madame Picard:
Nie wiemy, co wyprawiali po tej księżycówce

Ale możemy sobie dośpiewać - skoro się wstydzili...
Delta
Użytkownik
#30 - Wysłana: 26 Wrz 2009 13:21:47 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
Zgoda, tylko komu on chciał sprzedać tą technologię? Kto jej potrzebował i byl gotów za nią zapłacić w sposób satysfakcjonujący Cohrane'a, skoro świat dookoła wyglądał tak???

Wszyscy biedy nie klepali. Poza tym wg. Rikera ocalało kilka rządów, które mogłyby w tym widzieć jakiś potencjał. A co do samej zapłaty, to wszystko jeszcze zależy od tego co kto uważa za satysfakcjonującą zapłatę. Dla jednych będzie to milion dla innych 50 mln. Dla kogoś, kto żyje jak Zefram w tych barakach to niekoniecznie musi być suma z sufitu.

Scimitar
Pomysł sam w sobie miał sporo potencjału... Szkoda tylko że musiała się królowa pojawić - ona w mojej opinii przyczyniła się do zniszczenia unikatowości kolektywu.

Pomysł miałby duży potencjał gdyby został na samym początku dobrze przemyślany. IMHO nie został i efektem tego był kwiatek w postaci samozniszczenia sześcianu w TNG: The Best of Both Worlds. (Przypomina to Minbari z B5, którzy pogonili Ziemian aż do rodzinnej planety, a potem się nagle poddali. A raczej przypominałoby, gdyby twórcy pomyśleli podobnie do Straczynskiego i postarali się podać sensowne wyjaśnienie.)

Darklighter
Ziemię widać po wyjściu z warp. Podług jakiej zatem skali ten "kawał drogi jest"? Bo na pewno nie kosmicznych odległości....

Ale niezbyt wielką ją widać. Trudno jest oszacować odległość, ale to może być ładnych kilka mln km. Zwłaszcza, że przecież Cochrane zasuwał te 300000 km/s. Nie znamy też możliwości wolkańskich sensorów. To nie XXIV-wieczna Federacja tylko zamierzchła przeszłość.

Madame Picard
Nie wiemy, co wyprawiali po tej księżycówce .

Znaczy się Wolkanie? Jak zapili, to mogą się wstydzić za siebie a nie za Ziemian.

A antymaterię trzyma się w wiaderkach z polem siłowym. Które oczywiście nigdy nie pada, nie psuje się, nie zostaje uszkodzone podczas ostrzału itd.

Zdarza się, że coś nawala. Tak skończył np. U.S.S. "Yamato", tak skończył "Enterprise-D" (tzn. jego maszynownia).
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Prawdy Objawione trekowych scenariuszy

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!