USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek – czy aby na pewno ambitne kino s-f?
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#31 - Wysłana: 15 Cze 2010 18:31:52
Odpowiedz 
Queerbot:
TOS niestety sprowadza kobiety do roli sex-bomby, nie traktuje ich poważnie, spłyca, koncentruje się na cyckach.

Bzdura. Albo nieuważnie oglądasz, albo nic nie rozumiesz.

Abigail

Miło, że się wreszcie pokazujesz, ale od razu z takimi feministycznymi opiniami...?
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 15 Cze 2010 19:04:04
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Bzdura. Albo nieuważnie oglądasz, albo nic nie rozumiesz.

Masz rację, nic bardziej nie upodmiotawia kobiety niż leżenie pod Kirkiem .
Eviva
Użytkownik
#33 - Wysłana: 15 Cze 2010 19:07:04
Odpowiedz 
Q__

Taż one wszystkie pod Kirkiem nie leżały! załogantek nie ruszał, bo dobry złodziej nie kradnie tam, gdzie mieszka!

W tym momencie przypomniałam sobie daną Ci obietnicę, więc wycofuję się z dyskusji...
Abigail
Użytkownik
#34 - Wysłana: 15 Cze 2010 20:35:24
Odpowiedz 
Eviva:
Miło, że się wreszcie pokazujesz, ale od razu z takimi feministycznymi opiniami...?

Ano, takie mam TOS oczywiście ma sporą taryfę ulgową ze względu na czasy, w których powstał, ale zdecydowanie wolę podejście do kobiet prezentowane w nowszych Trekach. Chociażby Kaśka - chyba trudno nazwać ją babochłopem (już bardziej B'elanna podchodziłaby pod tą kategorię), ale jest przy tym kompetentnym* kapitanem statku, a nie ozdobą na pokładzie. Zresztą nawet TOS-owe filmy były już pod tym względem znacznie lepsze od serialu.

*Tak, wiem, że to sprawa dyskusyjna
Eviva
Użytkownik
#35 - Wysłana: 15 Cze 2010 20:50:53
Odpowiedz 
Abigail

Sęk w tym, że w latach 60-tych nie można było przedstawić kobiety inaczej, jak głupiutkiego dodatku dom faceta. Roddenberry i tak wykroczył poza przyjęte ramy i miał z tego powodu kłopoty.
Picard
Użytkownik
#36 - Wysłana: 15 Cze 2010 22:12:51
Odpowiedz 
Abigail

Pisałem już o tym nie raz: kobieta w kozaczkach i kusej spódniczce uchodziła we wczesnych latach 60 - kiedy to kręcony był serial - za wyzwoloną, nie zaś za ,,niewolnicę" męskich żądzy.
Abigail
Użytkownik
#37 - Wysłana: 16 Cze 2010 10:54:11
Odpowiedz 
Picard:
Pisałem już o tym nie raz: kobieta w kozaczkach i kusej spódniczce uchodziła we wczesnych latach 60 - kiedy to kręcony był serial - za wyzwoloną, nie zaś za ,,niewolnicę" męskich żądzy.

Ale ja nie mówię nic o ich ubiorze, tylko o zachowaniu Podczas, gdy dzielni mężczyźni stawiali czoło niebezpieczeństwom, panie (w większości):
- zalewały się łzami
- wieszały się na męskim ramieniu
- wpadały w tarapaty i trzeba było je ratować
- nic nie robiły
- zakochiwały się

Żadne z tych zachowań nie przystoi na dłuższą metę osobie służącej w Gwiezdnej Flocie, jakiej nie byłaby płci. Zdaję sobie sprawę oczywiście, że jak na lata 60-te to i tak dużo, ale jednak może to przeszkadzać potencjalnym nowym widzom, nieprzyzwyczajonym do starych filmów.
Karo
Użytkownik
#38 - Wysłana: 16 Cze 2010 13:23:40
Odpowiedz 
ano trzeba wybaczyć TOSowi takie podejście bo takie były to czasy. Kapitan musiał być amerykańskim macho w którym mogły się podkochiwać załogantki na ekranie i licealistki przed ekranem, żeby można było przemycić czarną kobietę oficera na mostek chociażby miała tylko przełączać telefony ;). To trochę tak jak osoba która w drugiej połowie XIX wieku była za wprowadzeniem 60 godzinnego tygodnia pracy była skrajnym socjalistą a taka propozycja nierealna. Realia się zmieniają. Na szczęście :D.

Startrek jako ambitne kino sf to ja chyba jeszcze nie oglądałam, może dlatego, że nie widziałam jeszcze żadnych filmów z załogą Kirka no a te z Picardem to za ambitne kino bym nie uznała. Generalnie to w moim odczuciu filmy kinowe są mocno takie sobie. W sumie to niewiele z nich pamiętam a to za dobrą reklamą nie jest. XI mi się podobała. Jest to taki przyjemny film z niezłymi efektami specjalnymi, który dobrze się ogląda w kinie. Może nie dotyka jakiś poważnych problemów, ma luźne podejście do kanonu ale ja się w kinie nie nudziłam, czas minął mi szybko i w sumie lekko tylko znudziła mnie scena z robalem na lodowej planecie. Kinem ambitnym XI na pewno nie jest ale na tle filmów: "bieg z przeszkodami do ołtarza" albo "metroseksualne wampiry atakują" jest wcale nie taką złą alternatywą.
Eviva
Użytkownik
#39 - Wysłana: 16 Cze 2010 17:43:40 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Abigail:
Ale ja nie mówię nic o ich ubiorze, tylko o zachowaniu Podczas, gdy dzielni mężczyźni stawiali czoło niebezpieczeństwom, panie (w większości):
- zalewały się łzami
- wieszały się na męskim ramieniu
- wpadały w tarapaty i trzeba było je ratować
- nic nie robiły
- zakochiwały się

Khem, khem...

"Where no man has gone before" - seksowna pani psycholog świadomie woli pomóc Kirkowi i zginąć, niż posiąść taką siłę jak Gary Mithell, bo nie chce być tak nieczuła, jak on - mimo że może się stać równie silna. To dowodzi inteligencji i odwagi.

"The Mudd's Women" - Eva nie chce być pusztą lalką do uwielbiania, a rozumną , równoprawna towarzyszką życia wybranego mężczyzny i, co ważniejsze, przekonuje go, co naprawdę się liczy.

"Dagger of the Mind" - doktor Noel sama przedostaje się do maszynowni i wyłącza prąd, pokonując w walce wręcz silniejszego i wyższego, a na dodatek uzbrojonego mężczyznę.

"Court Martial" - pani prokurator, mimo że prywatnie zakochana w Kirku, służbowo dokłada wszelkich starań, by go zniszczyć i prawie jej się to udaje.

"Space Seed" - Uhura nie daje się zastraszyć żołnierzowi Khana i stawia mu czoło na mostku. Marla McGivers, mimo że zdradza i jest zakochana w Khanie, znajduje w sobie dość odwagi, by uratować Kirka, a wiec i cały statek.

"City on the Edge of Forever" - Edith Keeler jest bezkompromisową, odważną działaczką społeczną. Gdyby nie przedwczesna śmierć, zmieniłaby losy całego świata.

"Amok Time" - T'Pau, jedyna osoba, która odmówiła zajęcia miejsca w Radzie Federacji. Kobieta w patriarchalnym społeczeństwie, która okazała się tak silna, że mówi się nawet "Vulcan to ona". T'Pring, może i zła postać, ale kobieta mająca odwagę walczyć o swe szczęście w społeczeństwie gardzącym motywami, którymi się kieruje.

"Who mourns for Adonis?" - kobieta z załogi Kirka odrzuca możliwość stania się boginią. Jakiej siły charakteru to wymaga? Nie wspominając o tym, że to dzięki niej załodze udaje się wyjść z pułapki.

"The Apple" - tylko tu widzimy kobietę, będącą członkiem korpusu ochrony. Ale widzimy. I gdy trzeba, walczy na równi z mężczyznami.

"Metamorphosis" - zwróćcie uwagę, jak wysokie stanowisko i jak ważną funkcję (negocjatora wojennego) pełni tu kobieta.

"Journey to Babel" - no, kto nie zauważył zalet Amandy Grayson, musi być ślepy.

"The Deadly Years" - znów kobieta-naukowiec. dość mdła, ale jakże inteligentna.

"The Gamesters from Triskelion"
- Uhura sama, bez niczyjej pomocy, broni się w swojej celi przed atakiem na jej cześć i wychodzi z tej walki zwycięsko. Nie daje się też zastraszyć podczas treningu i odmawia wykonania rozkazu, mimo zagrożenia karą.

"Patterns of Force" - Daras jest czymś w rodzaju żeńskiego Klossa. Jest silna, odważna i co najważniejsze, odnosi sukcesy.

"Return to Tommorow" - Thalassa jest dostatecznie prawa i silna, by przeciwstawić się kuszeniu przez Henocha i nie chce wykorzystywać swej mocy, by zatrzymać ciało, które wykorzystuje. Decyzję podejmuje sama, nie wiedząc nawet, że Sargon żyje.

"The Enterprise Incident" - co prawda pani komandor daje się wykołować, ale mimo to należy się zastanowić, jak doszła do takiego stopnia i takiej władzy w patriarchalnym społeczeństwie Romulan.

"IS there in truth no Beauty?" - co by nie mówić, Miranda jest osobowością niezwykle silną. Mimo swego kalectwa osiąga wszystko, co zamierzy.

"Day of the Dove" - Mara jest żołnierzem, jak inni Klingoni.

"For the World is Hollow..."
- Natira rządzi cały ludem Yonady. Jest najważniejsza i to przed nią trzeba ratować Kirka i Spocka.

"Elaan of Troyus" - widzimy na ekranie prawdziwa, choć nieokrzesaną wojowniczkę, całe dziesięciolecia przed Xeną.

"The Mark of Gideon" - Odona nie obawia się śmierci ani cierpienia, uważając, że działa w imię dobra wszystkich.

"That Which Survives" - Losira wytrwała na swym posterunku do końca i zdążyła zostawić program, który nie tylko miał bronić stacji, ale i przekazać przyszłym pokoleniom, co się stało.

"This Way to Eden"- to dzięki Irinie plan kosmicznych hippisów ma jakiekolwiek szanse powodzenia, gdyż tylko ona posiada konkretną wiedzę.

"The Cloud Minders" - to Vanna jest przywódcą rebelii Troglytów, i radzi sobie w tej roli znakomicie, a mężczyźni słuchają jej z minami zbitych psów.

Quod era de3monstrandum. Q_, czy byłam wystarczająco merytoryczna?
Abigail
Użytkownik
#40 - Wysłana: 16 Cze 2010 18:27:40
Odpowiedz 
Eviva, jestem pod wrażeniem, niestety nie dam rady odnieść się do tych wszystkich przykładów, bo nie pamiętam nawet wielu z tych odcinków. Rzuca mi się jednak w oczy, że pieszesz w dużej mierze o kobietach-obcych. Może wytwórni łatwiej było przełknąć takie zachowania u nich niz u Ziemianek, choćby nawet wyglądały tak samo?

"Who mourns for Adonais" odebrałam nieco inaczej. Końcówka wyszła na plus, ale oczywiście wcześniej kobieta ta musiała zakochać się w cudownym amancie i cóż z tego, jak obszedł się z innymi członkami załogi. Ważne, że tak pięknie się do niej zalecał

Najgorsze wrażenie zrobił na mnie jednak odcinek o planecie, na której myśli stawały się rzeczywistością. Fantazja o sukni księżniczki i rycerzu... no proszę.

Być może spora część problemu leży też nie tyle w zastosowanych rozwiązaniach fabularnych, co pewnych gestach, sposobie bycia, wyrażania się itp. To można jednak częściowo zrzucić na aktorstwo jako takie.
Eviva
Użytkownik
#41 - Wysłana: 16 Cze 2010 18:44:45
Odpowiedz 
Abigail:
Rzuca mi się jednak w oczy, że pieszesz w dużej mierze o kobietach-obcych.

Nie. Kobiet-Obcych jest w tym zestawieniu mniej niż Ziemianek. Poza tym to nie jest różnica - chodziło o to, że były to kobiety, po raz pierwszy pokazane w tak silnych rolach.
Abigail
Użytkownik
#42 - Wysłana: 17 Cze 2010 09:58:05
Odpowiedz 
Eviva:
Poza tym to nie jest różnica - chodziło o to, że były to kobiety, po raz pierwszy pokazane w tak silnych rolach.

Z tym się chyba nikt nie kłóci. Mówię tylko i wyłącznie o współczesnym punkcie widzenia. Dla nowego widza, który ogląda serial "po prostu", nie skupiając się na czasie jego powstania, sposób przedstawienia kobiet może być wadą.
Eviva
Użytkownik
#43 - Wysłana: 17 Cze 2010 17:11:40
Odpowiedz 
Abigail:
Mówię tylko i wyłącznie o współczesnym punkcie widzenia.

Ależ Roddenberry nie kręcił tego dla nas, bo nas jeszcze nawet w planach nie było!

Abigail:
Dla nowego widza, który ogląda serial "po prostu", nie skupiając się na czasie jego powstania, sposób przedstawienia kobiet może być wadą.

Dowiódłby, że jest raczej bezmyślny, gdyby rozpatrywał ten serial w oderwaniu od jego czasów. Aż tak bezmyślnych widzów nie chyba tylu, by stanowili rzeczywisty problem.
The_D
Użytkownik
#44 - Wysłana: 17 Cze 2010 22:12:13
Odpowiedz 
Eviva:
Dowiódłby, że jest raczej bezmyślny, gdyby rozpatrywał ten serial w oderwaniu od jego czasów.

Nie mozna zapominać o całym kontekście, ale też nie można wyłącznie się na nim skupiać.
Wydaje mi się, że gdybym znalazł sie w koloseum i oglądałbym walkę gladiatorów ciężko byłoby mi podziwiać choreografię, przemyślany dobór broni i wytrenowanie zawodników widząc jak mordują się nawzajem. Nawet gdybym wmawiał sobie, że w tamtych czasach to była norma.
Toudi
Użytkownik
#45 - Wysłana: 17 Cze 2010 22:51:03
Odpowiedz 
The_D, a czy to samo byś powiedział o turniejach rycerskich z epoki średniowiecza?
Korrd
Użytkownik
#46 - Wysłana: 18 Cze 2010 11:32:54 - Edytowany przez: Korrd
Odpowiedz 
EDIT: usunięto cytat

To taki kij, który ma dwa końce;)
Epoka ma swoją specyfikę i to, że jej cechy widzimy w serialu czyni go w jakimś stopniu bardziej wartościowym, jeżeli potraktujemy go jako swoiste świadectwo historyczne czy po prostu jako ciekawostkę z tamtych czasów. Wówczas jest ciekawy w swojej "inności", bo dla nas jest czymś kompletnie obcym, ale jednocześnie wiemy, że wyglądał tak nie dlatego, że scenarzyści pisali głupoty, tylko dlatego, że inaczej wówczas patrzyli na pewne kwestie.
Z drugiej strony jest zdecydowanie mniej przystępny, w wyniku czego ogląda się go znacznie ciężej i trudno mieć zawsze na to nastrój.
Dlatego uważam, że wiele TOSowi można wybaczyć, ale też trudno przesadzać z zachwytem nad nim. No... Eviva potrafi
Eviva
Użytkownik
#47 - Wysłana: 18 Cze 2010 18:55:23
Odpowiedz 
Korrd:
Dlatego uważam, że wiele TOSowi można wybaczyć, ale też trudno przesadzać z zachwytem nad nim.

Żaden zachwyt nad TOS nie był i nie będzie przesadzony!

Korrd:
No... Eviva potrafi

Bo Eviva dużo potrafi, tylko jej nie doceniają.
Adek
Użytkownik
#48 - Wysłana: 21 Cze 2010 18:21:09 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Eviva:
Bo Eviva dużo potrafi, tylko jej nie doceniają.

NIeprawda bo np twoje animowane filmiki są bardzo fajne. Notabene nie przepadam za TOSem poza nielicznymi odcinkami.
The_D
Użytkownik
#49 - Wysłana: 21 Cze 2010 22:20:00
Odpowiedz 
Toudi:
The_D, a czy to samo byś powiedział o turniejach rycerskich z epoki średniowiecza?

Moja wiedza o turniejach rycerskich pochodzi głównie z filmów i współczesnych inscenizacji. Może dlatego wydaje mi się, że tam nie chodziło o wykończenie przeciwnika na amen, a tylko pokonanie w ustalony sposób (np. wysadzenie z siodła). Oczywiście pewnie zdarzały się wypadki.
Picard
Użytkownik
#50 - Wysłana: 1 Wrz 2010 14:47:12 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Właściwie to trafnym określeniem dla kinowych Treków było by tzw. ,,kino środka", które zostało zdefiniowane tak: ,,kino uniwersalne, dostępne dla najszerszej widowni, łączące przeciwstawne wartości (komercyjne-artystyczne), będące miarą kompletności i zdrowia kinematografii (...) W Hollywood natomiast sprawa wydaje się prosta – chodzi o filmy średniobudżetowe, z gwiazdą lub dwoma, nastawione na komercyjny sukces, oparte na sprawdzonym schemacie, a jednocześnie dekonstruujące go na potrzeby wymagającego widza." Do takiej samej kategorii zaliczyć pewnie można było by też np. Matrixa, V jak Vendetta, Mrocznego rycerza czy ostatnio Incepcje - chodź to już trochę wyższa szkoła jazdy Osobiście bardzo lubię takie kino bo dzięki niemu wartości intelektualne i artystyczne przekazywane przez sztukę filmową docierają do szerszego grona publiczności - nie sposób się nudzić podczas seansu a jednocześnie jesteśmy skłaniani do przemyśleń. Pełen artykuł o ,,kinie środka" i o jego obecnym zaniku:
http://www.filmweb.pl/article/DEKADA+XXI+Dok%C4%85 d+zmierza+Hollywood-64309
Elaan
Użytkownik
#51 - Wysłana: 27 Gru 2010 20:52:00 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Picard:
Właściwie to trafnym określeniem dla kinowych Treków było by tzw. ,,kino środka",

Picard:
bo dzięki niemu wartości intelektualne i artystyczne przekazywane przez sztukę filmową docierają do szerszego grona publiczności

Właśnie ! Reżyserzy zarówno Trekowych seriali jak i filmów kinowych próbowali [ z lepszym lub gorszym skutkiem ] przekazać tzw. "przeciętnemu widzowi " kilka uniwersalnych wartości w interesującej formule . I bardzo dobrze ! Jeśli film skłania mnie do zastanowienia nad pewnymi sprawami , to czemu nie może być jednocześnie dobrą rozrywką ? - Bawiąc uczyć ?

Korrd:
Dlatego uważam, że wiele TOSowi można wybaczyć

IMVHO nie trzeba mu niczego wybaczać , TOS doskonale broni się sam ! Podobnie jak wspomniana już , ale o 10 lat wcześniejsza "Zakazana Planeta"[którą zresztą bardzo lubię] , jest dzieckiem i odbiciem pewnej epoki . Stara się jednak przełamywać jej ograniczenia i społeczne tabu : rasizm , ksenofobię , zaślepienie polityków , zepchnięcie osób niepełnosprawnych na margines społeczeństwa ,itd , itd. Czyni to pod postacią barwnej opowieści , lecz czyż nie za to właśnie go lubimy ?
Q__
Moderator
#52 - Wysłana: 27 Gru 2010 21:51:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Q_, czy byłam wystarczająco merytoryczna?

Dasz radę tak 3 razy dziennie?

Picard

Picard:
czy ostatnio Incepcje - chodź to już trochę wyższa szkoła jazdy

Iiitam, Kolego Adminie. Klasyczna ambitna przygodówka, czyli typowe solidne kino środka właśnie. (Jak pierwsze "Treminatory", "Aliens" czy "Raport mniejszości" nie przymierzając.)
Cały czas poruszamy się tu zresztą w klimacie popłuczyn po Dicku (identycznie jak w ubikopodobnym "Matrixie", "Dark City" czy "Zakochanym bez pamieci").

(Choć na tle Emmericha z Bay'em w istocie nieźle - by nie rzec znakomicie - się prezentuje. No dobra, na tle Abramsa tyż.)
Eviva
Użytkownik
#53 - Wysłana: 27 Gru 2010 22:06:46
Odpowiedz 
Q__:
Dasz radę tak 3 razy dziennie?

Nawet raz dziennie to dla mnie za dużo. Wiesz dobrze, że jestem trollem z zamiłowania, jedynie dla Wielkiej Sprawy dokonywam nadludzkiego wysiłku i udaję normalnego usera
Jo_anka
Użytkownik
#54 - Wysłana: 27 Gru 2010 22:19:18
Odpowiedz 
Q__:
(Choć na tle Emmericha z Bay'em w istocie nieźle się prezentuje.)

Tych dwóch nie zestawiałabym razem. To mimo wszystko różne klasy. U Emmericha czasem pojawia się jakiś wartościowy pomysł, u Baya... nigdy.
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 27 Gru 2010 22:24:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jo_anka

Ale też Emmerich popełnia gorsze błędy, sięgając większych wyżyn bzdury. I jest chyba gorszym rzemieślnikiem. (Choć "StarGate" wyszło mu na tyle znośne, by nadawało się do oglądania, podczas gdy Bay oglądalnymi filmami pochwalić się nie może*.)

-------------------------------------------------- ------------------------------------
* oglądalnymi filmami fantastycznymi oczywiście, bo "Bad Boys" czy "Twierdza" to całkiem zręczne widowiska
Q__
Moderator
#56 - Wysłana: 14 Cze 2012 00:34:32
Odpowiedz 
Jammer o filmach ST (tekst ma swoje lata):
http://www.jammersreviews.com/articles/deeperside2 .php
Q__
Moderator
#57 - Wysłana: 14 Paź 2012 19:14:46
Odpowiedz 
Pewnie słyszliście o 85minutowej wersji SW PT jaką stworzył niejaki Topher Grace.

Jeśli nie, TU znajdziecie info:
http://www.slashfilm.com/topher-grace-edited-star- wars-prequels-85minute-movie/
http://uk.ign.com/articles/2012/03/08/reaction-top her-graces-star-wars-prequel-re-edit
http://collider.com/topher-grace-star-wars-prequel s/150596/

Otóż tak sobie pomyślałem, że słabszym odsłonom Treka (a więc filmom VII+ oraz III i V) nic takiego by nie pomogło... Grace mógl sobie wycinać z PT całą politykę* (a przecież nie są to wcale głupie wątki, najwyżej mało klimatyczne), w tej ułomnej Nowej Trylogii znalazło się dość sensu do ocalenia, nawet po takim zabiegu**. Filmy GEN+ i wiadome dwie wpadki ery post-TOS natomiast są rozpaczliwie bezsensowne do tego stopnia, że trzeba by do nich dodać całe sceny, dialogi i wątki, by je ocalić. W sumie trzeba by je nakręcić na nowo od zera. Jedynym wyjątkiem jest tu bodaj FC, który oczyszczony z pewnych nadmiarów mógłby skończyć jako miła dla oka "siekanka" a'la DOOM czy Resident Evil...

* Inna rzecz, że ja bym tej polityki nie wycinał...
** A'propos:
http://uk.ign.com/articles/2012/02/10/in-defense-o f-star-wars-episode-i
Q__
Moderator
#58 - Wysłana: 1 Mar 2014 07:57:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracając do kwestii negatywnego stereotypu Treka. Octavia E. Butler, wybitna amerykańska (konkretnie: afroamerykańska) autorka SF (znana u nas głównie z cyklu "Przypowieści...") tak oto charakteryzuje swoją powieść, którą uważa za najsłabszą:

"People ask me why I don't like Survivor, my third novel. And it's because it feels a little bit like that. Some humans go up to another world, and immediately begin mating with the aliens and having children with them. I think of it as my Star Trek novel."
http://www.amazon.com/exec/obidos/tg/feature/-/116 64/

Więcej o owej star trekowej powieści, a nuż ktoś się skusi:
http://www.tor.com/blogs/2009/02/qmy-star-trek-nov elq-octavia-butlers-survivor
Evelin Siv
Użytkownik
#59 - Wysłana: 3 Mar 2014 14:40:33
Odpowiedz 
Q__:
I think of it as my Star Trek novel.

To ma mieć wydźwięk negatywny?

Przeczytałam pierwszą wypowiedź Mava i powiem, że bardzo ciekawa Dobrze uzasadniona opinia, z niektórymi rzeczami się zgodzę

Mav:
to mianowicie zniszczenie, spłycenie najciekawszej rasy z Trek-a ( jak i w sumie jednej z ciekawszych w całym s-f ogólnie ) czyli Borga przez wprowadzenie nędznej królowej.

Cóż....królową wprowadzono w VOY i dobrze rozwinięto wątek Borga. Zgodzę się z tym, że to "romansowanie" z Datą było płytkie i niepotrzebne. Nie wnosi nic specjalnego, choć próba przekonania Daty do jej wyższości jest ciekawa. Oferowała mu wiele, nawet wszczepiła prawdziwą skórę, przez co poczuł "wiatr we włosach" na ręce FC nie jest ambitne przyznaję, ale ma ciekawe wątki. Podoba mi się wprowadzenie postaci Cochrana, który wcale taki idealny nie był i zachowanie Picarda, który przez porwanie przez Borga miał nadszarpniętą pscyhikę i to wpływało na jego decyzje.

Mav:
Przecież bohaterski Picard nie mógłby się całować z maszkarą prawda

Hehe tak tak, masz rację (w Doctorze Who jednak obcy są bardziej "udziwnieni") to nie było ambitne, ale cóż...chodziło to, by się przyjemnie oglądało. INS po TMP jest jednym z moich ulubionych filmów Trekowych. Podoba mi się przesłanie, jakoś mnie zaciekawił, no jakoś tak się stało Najbardziej mi się spodobała wypowiedź Picarda

How many people does it take before it becomes wrong? A thousand? Fifty thousand? A million? How many people DOES IT TAKE, admiral?

Mav:
Nemesis – Atak klona!

Hah Taak...NEM nie jest w ogóle ambitne i obok Final Frontier najgorsze w mojej ocenie. Można obejrzeć dla rozrwyki i coś ciekawego też się znajdzie (podoba mi się jak Data zaczyna śpiewać i marzyłam o pełnej wersji tej piosenki w wykonaniu Spinera ) Jakoś nie lubię to tego wracać. Poza tym...smutno się kończy jak dla mnie...

Mav:
Dlaczego cenie bardziej filmy ze starą załogą? (oprócz fatalnego Final Frontier) bo one w odróżnieniu od tych z „łysym” wiedziały co to humor (powaga pasuje to ambitnego kina). Miały ciekawe postacie z charyzmą i wydają się być mniej komercyjne i mniej banalne. Posiadają pewien klimat, którego nie mają filmy z załogą TNG. Szkoda jednak, ze Gniew Khana jest czymś zupełnie innym niż The Montion Picture.

No na pewno klimat mają. I rzeczywiście oprócz Final Frontier wszstkie były mniej lub bardziej ciekawe (oprócz TMP również bardzo lubię Voyage Home, lubię powróty do przeszłości ). Aczkolwiek z Picardem też w mojej ocenie źle nie jest, ale mogli naprawdę bardziej się postarać np. Choć GEN ma ciekawe momenty, to jednak pełnie buraków... A mogło być tak pięknie
Mav
Użytkownik
#60 - Wysłana: 3 Mar 2014 15:39:17 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Przeczytałam pierwszą wypowiedź Mava i powiem, że bardzo ciekawa

Ciesze się, że stare tematy jeszcze kogoś interesują

Evelin Siv:
Cóż....królową wprowadzono w VOY i dobrze rozwinięto wątek Borga.

Ja jednak wolałem rozwinięcie w innym kierunku. Borg po wprowadzeniu królowej stracił całą swoją unikalność. To miał być kolektyw, a wprowadzenie pojedynczego dowódcy, posiadającego swoją własną osobowość i zachowanie typowe dla człowieka, kompletnie zrujnowało wszystko. Ale to tylko moja opinia.

Evelin Siv:
How many people does it take before it becomes wrong? A thousand? Fifty thousand? A million? How many people DOES IT TAKE, admiral?

Tak, tylko problem w tym, że w TNG jak musiał przesiedlić Indian z planety, to gadał coś zupełnie innego, wyszedł na strasznego hipokrytę I można domniemać, że bronił Baku, bo się... zakochał... Tak, podobało mu się tam, bo lepiej się czuł, zakochał się i tym samym miał w tym interes, a do Indian podszedł na zimno, czy to pasuję do takiego wielkiego człowieka, to takiego wielkiego umysłu? Nie!

Evelin Siv:
Poza tym...smutno się kończy jak dla mnie...

Tak, śmierć Daty była... bezsensowna i na siłę.

Evelin Siv:
np. Choć GEN ma ciekawe momenty, to jednak pełnie
buraków...

GEN lobię za to, że ma coś z klimatu TNG, ale w ogólnym rozrachunku jest fatalny
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek – czy aby na pewno ambitne kino s-f?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!