USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Nowy serial (?)
 Strona:  ««  1  2  3  ...  12  13  14  15  16  17  18  »» 
Autor Wiadomość
Queerbot
Użytkownik
#451 - Wysłana: 10 Sty 2012 11:23:51
Odpowiedz 
Kor:
Bredzisz. Albo homoseksualizm jest nabyty - i wtedy nie widzę powodu, żeby go odróżniać od sadomasochizmu i innych tego typu preferencji - albo nie jest.

Jeśli nie jest, to musi być biologicznie uwarunkowany. Ponieważ istnienie jakiegoś genu który niesie w sobie wyłącznie homoseksualizm nie wydaje się możliwe, musi to być albo aktywacja jakiegoś genu/genów, które inaczej pełnią inne funkcje, albo zaburzenia hormonalne, albo powiązanie tego typu czynników.

Ty natomiast chciałbyś wierzyć w jakiegoś cudownego duszka homoseksualizmu, kolejną siłę we Wszechświecie i wyłącznie dlatego oburzają Cię neutralne sądy. Nie jesteś w stanie obiektywnie rozumować o rzeczywistości i bez wmawiania w siebie jakichś bajek wypracować w sobie poczucia wartości.

Pochodzenie homoseksualizmu jest niewyjaśnione i im bardziej sprawa jest badana, tym więcej pytań się pojawia. Obiektywne rozumowanie, to twoim zdaniem pohańbienie się i usytuowanie siebie w roli hormonalnego dewianta. Najpierw hormony, potem źle aktywowane geny, potem co kiedy kolejna teoria się sypie - hadrony, uwiedzenie w dzieciństwie przez postać z serialu telewizyjnego?
Kor
Użytkownik
#452 - Wysłana: 10 Sty 2012 11:27:13 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Queerbot:
To nie są poglądy przyjacielskie, tylko nienawistne, pełne uprzedmiotowienia, penalizacji, medykalizacji i tym podobnych.

Nie, to jest zastanawianie się nad obiektywnymi podstawami. Wychodzi na to, że Ty się boisz tego, że człowiek jest biologiczny. To w istocie niepiękne, ale zarazem prawdziwe - jesteśmy zwierzętami.

Queerbot:
biektywne rozumowanie, to twoim zdaniem pohańbienie się i usytuowanie siebie w roli hormonalnego dewianta.

Widzisz, znowu to samo. Jakiego hormonalnego dewianta? Każdy z nas był w życiu płodowym kształtowany pod wpływem hormonów. Już Ci pisałem, że każdy płód pierwotnie jest w podstawowych cechach żeński i dopiero może być zmieniony na męski.

Uważa się (taka ciekawostka), że istnieje prosty związek, który pozwala oszacować ilość testosteronu jaki się otrzymało jako mężczyzna w życiu płodowym:

http://portalwiedzy.onet.pl/4868,11121,1527625,1,c zasopisma.html

"Zaburzenie" w moich wypowiedziach oznacza tyle, że takie działanie hormonów może być odstępstwem od normalnego działania tego mechanizmu. Nie bierz właściwości języka i klasyfikacji, za oceny. Cały czas Ci piszę, że odstępstwo od normy, to nie jest pojęcie etyczne.

Queerbot:
Najpierw hormony, potem źle aktywowane geny, potem co kiedy kolejna teoria się sypie - hadrony, uwiedzenie w dzieciństwie przez postać z serialu telewizyjnego?

Nadal nie rozumiesz, że jeśli homoseksualizm nie jest nabyty np. nie wynika z uwiedzenia przez postać telewizyjną , to musi być wrodzony, a jego wrodzenie dlatego sprawia trudności z ustaleniem, iż na ile wiemy właściwości homoseksualizmu (np. częstość jego występowania w populacji, fakt, że nie zapewnia potomstwa) nie chcą się wpisać w matematykę prostej genetyki tj. np. w matematykę tego jak by to wyglądało, gdyby istniał gen homoseksualizmu (wydaje się, że musiałby zaniknąć w populacji, a już na pewno nie być tak częstym).

Dlatego właśnie odpowiedzi szuka się w innych mechanizmach np. współdziałaniu jakichś genów, czy działaniu hormonów w okresie płodowym (o czym wiemy, że kształtuje kwestie związane z płcią, w tym budową mózgu), czy złożeniu różnych takich czynników.
Dukat
Użytkownik
#453 - Wysłana: 10 Sty 2012 11:44:07
Odpowiedz 
Queerbot:
Nie myślenia innego niż moje, tylko wyciągania skrajnie wulgarnych wniosków o leczeniu, zmianie, nienormalności statystycznej lub hormonalnej, nienaturalności i tak dalej.

Przewrażliwienie, nie bierz tak wszystkiego do siebie. Stwierdzenie, że grypa lub autyzm to choroby nie oznacza wulgarności, ani nienawiści.

Queerbot:
To nie są poglądy przyjacielskie, tylko nienawistne, pełne uprzedmiotowienia, penalizacji, medykalizacji i tym podobnych.

Hola, hola, kto tu mówi o penalizacji? O uprzedmiotowieniu... nie chce stawia diagnozy na forum, ale to zakrawa na lekką paranoję. Przemyśl sobie czy nie przesadzasz

Queerbot:
Postać Gaety nie sprzyja przeciwdziałaniu negatywnych postaw, ani nie sprzyja pozytywnym postawom. Podobnie jak postać brata króla w "Grze o tron". A to dlatego, że te postacie nie zostały wprowadzone w celu walki ideologicznej, jakiegoś edukowania albo indoktrynacji, tylko dlatego, że są ciekawymi i realistycznymi postaciami.

A w przypadku ST mamy założenia ideologiczne (szczególnie Q o nich mówi). Co do "Gry" to dopiero zaczynam, to nie wiem jaki jest tam brat króla.
Queerbot
Użytkownik
#454 - Wysłana: 10 Sty 2012 11:46:25 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
Kor:
Cały czas Ci piszę, że odstępstwo od normy, to nie jest pojęcie etyczne.

Cały czas nie rozumiesz, że twoje pseudo-matematyczne teorie mają podłoże etyczne, którego podstawą jest sięgające Arystotelesa i dalej naiwne wartościowanie +, -. Szeroko komentowały to na gruncie genetyki chociażby Eva Eichner i Linda Washburn w latach 80, ale ty byłeś zajęty czytaniem onetu. Zresztą niedokładnie:

"Sceptycy przypominają jednak, że według analiz porównawczych różnica w długości palców jest w 70 procentach dziedziczona po rodzicach".
Kor
Użytkownik
#455 - Wysłana: 10 Sty 2012 11:54:15 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Queerbot

To nie są moje teorie, lecz teorie genetyków. Istniała cała dysputa (zresztą wszczął ją m.in. Dawkins), czy możliwy jest dobór grupowy tj. czy możliwe jest by nośnik jakiegoś genu (osobnik) poświęcał się, a jednocześnie tym samym zapewniał większe przetrwanie innym osobnikom nie będącym jego potomstwem.

Otóż tworzono modele matematyczne i uważa się to za niemożliwe, lub skrajnie mało prawdopodobne (możliwe w bardzo specyficznych sytuacjach). Po prostu taki gen matematycznie ginie, zostaje wyeliminowany z populacji. Tytuł książki Dawkinsa "Samolubny gen", oznacza właśnie, że w ewolucji nie chodzi o przetrwanie osobników (czy gatunku), lecz genu.

To nie była dyskusja o homoseksualizmie, tylko dyskusja teoretyczna. Problem w tym, że idea genu homoseksualnego pod to podpada. Zresztą, że homoseksualizm nie może być zdeterminowany genetycznie, to jest już od dawien dawna naukowy fakt, tu nie ma o czym nawet dyskutować, bo dowód mamy czarno na białym - w bliźniakach jednojajowych.

PS. Teraz będziesz dyskutował z czymś, co podaję jako ciekawostkę (palce)? Fakt, że w jakimś procencie jest wrodzona może być przesłanką za tym, że poziomy hormonalne matki w trakcie ciąży są w jakimś stopniu określone przez jej genom. Pisałem zresztą o tym, że tu można by może szukać powiązania między genetyką, a teorią homoseksualizmu jako wyniku oddziaływań hormonalnych - bo w przypadku posiadania kilkorga potomstwa, kiedy wiadomo, że jedno z nich jest homoseksualne, jest większe, zdaje się, niż normalnie prawdopodobieństwo, że rodzeństwo tej osoby też będzie homoseksualne.

Jeśli zaś chcesz widzieć homoseksualizm jako coś niewrodzonego, to ok. można tak to widzieć, bo badania nie są rozstrzygające. Tylko nie twierdź mi wtedy, że to czymś się różni od preferencji sadomasochistycznej , bo jest to wtedy takie same wypracowanie w sobie upodobania do pewnych zachowań seksualnych, jak taka preferencja. Jakich byś sobie mitów wokół tego nie tworzył.
Q__
Moderator
#456 - Wysłana: 10 Sty 2012 12:28:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
No to powinieneś dostawać wścieklizny na sam widok JJ Abramsa, a jakoś jesteś spokojny

Kiedy uważam, że jest wierniejszy niż Berman...

Eviva:
Poważnie mówiąc nie mam nic przeciwko jakiemuś homofacetowi, pod warunkiem, że serial nie zostanie podporządkowany jego sklonnościom i nie będzie on świętą krową na pokładzie. Ot, załogant jak inni.

No i np. Peter Kirk taki jest. (Ro Nevin tak samo zresztą.)

A'propos Nevina:


Dukat

Dukat:
Religia postępu" zakłada tworzenie przyjaznego wizerunku, zatem ten załogant będzie wybitny, koleżeński, genialny, lojalny, szlachetny i w ogóle najlepszy

A gdzie tam... Wspominałem o Apollo i Midnighterze z "The Authority". Z jednej strony są to wildstormowskie analogi Supermana i Batmana (trochę skrzyżowanych z Captainem Americą, bo powstali jako wynik wojskowych eksperymentów), a więc pierwsza liga herosów (jak cały skład The Authority zresztą), z drugiej Midnighter bywa ponury, brutalny, cyniczny i bezwzględny jak Batman i wszyscy "uliczni" herosi (Blade, Punisher, Batman-Azrael, Rorschach), Apollo zaś nadużywa swojej mocy (zdaje się, że lubi zabijać), gdy zaś ją traci (musi ładować się energią słoneczną) bywa, że tchórzy (stereotyp z gatunku zuch z kijem do much), po trzecie bywają kłótliwą parą z długim stażem (wpisującą się w stereotyp tzw. "starych ciot", za przeproszeniem Queerbota). Koniec końców, mimo wszelkich słabości charakteru, zdarzają im się jednak - czasem na zasadzie Kali się bać, ale Kali pójść - akty niebywałego, potencjalnie, samobójczego bohaterstwa. Pozostali członkowie zespołu są tam postaciami równie wielopłaszczyznowymi. Łączącymi bohaterstwo z całą gamą przywar i skłonnymi do zatracania się w przemocy.

Wspominałem o Peterze Kirku. Chłopak zaczyna jako kochaś o maślanym spojrzeniu w manierze Tripa i T'Pol, jest też załogowym żółtodziobem (w czym przypomina Chekova, z którym, z tej racji znajduje wspólny język), ma także - z powodów genetycznych - typowy charakter Kirków (a więc upór, ryzykanctwo, skłonność do brawury i sporą impregnację na argumenty innych). Wreszcie służy jako redshirt, nie jako mostkowy.

Więc tu nie chodzi o to, że homoseksualni bohaterowie są jacyś hiper-super-idealni. Chodzi o to, że są częścią zespołu i są normalni, różnią się od reszty tylko orientacją.

(I tego dopiero powinieneś się bać, to jest dla Twojej ideologii cios znacznie bardziej śmiercionośny niż naiwne i nieskuteczne śmieszne gloryfikowanie ponad miarę w duchu śp. radzieckiej propagandy. Z prawdą wygrać jest znacznie trudniej.)
Dukat
Użytkownik
#457 - Wysłana: 10 Sty 2012 15:55:11
Odpowiedz 
Q__:
I tego dopiero powinieneś się bać, to jest dla Twojej ideologii cios znacznie bardziej śmiercionośny niż naiwne i nieskuteczne śmieszne gloryfikowanie ponad miarę w duchu śp. radzieckiej propagandy. Z prawdą wygrać jest znacznie trudniej.

A czego tu się bać? Jak jeszcze wprowadzą realistyczne postacie w stylu Ernsta Röhma...
Kor
Użytkownik
#458 - Wysłana: 10 Sty 2012 16:00:47 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
(I tego dopiero powinieneś się bać, to jest dla Twojej ideologii cios znacznie bardziej śmiercionośny niż naiwne i nieskuteczne śmieszne gloryfikowanie ponad miarę w duchu śp. radzieckiej propagandy.

Przy tym sprawa następująca:

Ta radziecka propaganda drugiej strony "sporu" jest bardzo silnie społecznie obecna, istnieje tu, tak samo, cała ideologia, łącznie z ustawianiem badań czy szerokim rozpisywaniem się o tym czego jakoby się dowiodło, kiedy dostarczyło się jedynie się jakiejś przesłanki, lub nie wykazało zgoła niczego.

Fałszowanie prawdy, zakłamywanie, tworzenie mitów nie jest tu wyłączną "zasługą" jednej ze stron. Można wręcz rzec, że obecnie cały ten spór, to w większości bełkot, z obu stron.

Popatrz np. - sam Dawkins, który tak sprzeciwiał się idei doboru grupowego, że napisał o tym książkę, bredzi teraz, że istnieje gen homoseksualizmu (i wymyśla teorie w rodzaju dobrych wujków, podkradania partnerek dominującym samcom itp.). Przy tym istnieje wiele badań na bliźniakach jednojajowych (identycznych genetycznie), które jednoznacznie rozstrzygają, że homoseksualizm nie może być determinowany genetycznie (ie. same geny nie mogą za tę orientację odpowiadać). To normalne?
Q__
Moderator
#459 - Wysłana: 10 Sty 2012 16:08:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dukat

Dukat:
Jak jeszcze wprowadzą realistyczne postacie w stylu Ernsta Röhma...

Miałeś intendant Kirę. (Swoją drogą jeśli uważasz, że Röhm jest jakimś probierzem w kwestii homoseksualizmu to gratuluję zaślepienia, jeśli zaś to tylko insynuujesz dla zabawy - buty; być bezczelnym to też sztuka, posiadłeś ją.)

Kor

Kor:
Ta radziecka propaganda drugiej strony "sporu" jest bardzo silnie społecznie obecna, istnieje tu, tak samo, cała ideologia, łącznie z ustawianiem badań czy szerokim rozpisywaniem się o tym czego się jakoby dowiodło

Nie zauważasz, że skłonność do nadużyć typowa jest - niestety - dla wszelkich stron wszelkich sporów? To nie jest tak, że tylko ci-mający-inne-zdanie-niż-my stosują wredne sztuczki...
Kor
Użytkownik
#460 - Wysłana: 10 Sty 2012 16:12:22 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
Nie zauważasz, że skłonność do nadużyć typowa jest - niestety - dla wszelkich stron wszelkich sporów? To nie jest tak, że tylko ci-mający-inne-zdanie-niż-my stosują wredne sztuczki...

Owszem. Mało jest jednak sporów, które wychodzą na taki poziom, że czynią bełkot z pracy naukowej, a z naukowców ludzi niespełna rozumu.

Przekopiuję z edita:

Popatrz np. - sam Dawkins, który tak sprzeciwiał się idei doboru grupowego, że napisał o tym książkę, bredzi teraz, że istnieje gen homoseksualizmu i wymyśla teorie w rodzaju dobrych wujków, podkradania partnerek dominującym samcom itp. które są bardzo bliskie idei doboru grupowego lub niemal pure nonsensem. Serio? Homoseksualista się czai, by podkraść następnie partnerkę?

To jak z tym żartem z przechodzeniem przez ściany Tollan w StarGate. - Jak Ty to robisz? - Bardzo ostrożnie

Przy tym istnieje wiele badań na bliźniakach jednojajowych (identycznych genetycznie), które jednoznacznie rozstrzygają, że homoseksualizm nie może być determinowany genetycznie (ie. same geny nie mogą za tę orientację odpowiadać). Więc nawet gdybyśmy byli gotowi przyznać, że jakiś gen istnieje w populacji dlatego, że czasami ulega homoseksualnej ekspresji, a ta ekspresja daje jakąś korzyść (np. owi wujkowie), jakkolwiek nieprawdopodobne by to nie brzmiało, to i tak wiadomo, że dla takiej ekspresji potrzeba dodatkowych czynników (pozagenetycznych).

To normalne, że naukowiec, który walczył wcześniej z nieprawdopodobieństwami myślenia w kategoriach doboru grupowego, obecnie, nie mając po temu żadnych danych, sugeruje jakieś niesłychanie mało prawdopodobne teorie, by bronić istnienia genu homoseksualizmu? To jest jakieś wishful thinking.
Dukat
Użytkownik
#461 - Wysłana: 10 Sty 2012 16:16:57
Odpowiedz 
Q__:
Swoją drogą jeśli uważasz, że Röhm jest jakimś probierzem

Kto mówi, ze probierzem. To po prostu realistyczna postac. Bardziej realistyczna niż całe UFP i Picard

Jak twierdzisz, ze o jakimś probierzu pisałem to gratuluję zaślepienia.
Q__
Moderator
#462 - Wysłana: 8 Mar 2013 11:49:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__:
Oglądam sobie właśnie "Apollo 13" (po raz który to?) i myślę sobie jakby to pięknie było zobaczyć trekowych bohaterów tak samo ekscytujących się wyzwaniami nowej misji (i samym faktem, że jet im dane tak sobie latać). Tak samo ćwiczących manewry na symulatorze (tyle, że holodeckowym). No i zobaczyć oczywiście jak te manewry wykonują

Przyznam, że znalazłem realizację tych marzeń... i to w DS9. Popatrzmy: procedury startowe Defianta:
http://www.youtube.com/watch?v=FXOehzZiXGE
Urocza scena. Miło zobaczyć jak DS9 wywiązuje się z obowiązku bycia Trekiem, a Trek pamięta o tym że jest opowieścią o lotach kosmicznych.
Mav
Użytkownik
#463 - Wysłana: 8 Mar 2013 14:44:43 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Oglądam sobie właśnie "Apollo 13" (po raz który to?) i myślę sobie jakby to pięknie było zobaczyć trekowych bohaterów tak samo ekscytujących się wyzwaniami nowej misji (i samym faktem, że jet im dane tak sobie latać). Tak samo ćwiczących manewry na symulatorze (tyle, że holodeckowym). No i zobaczyć oczywiście jak te manewry wykonują

Dlatego tak bardzo podobało mi się w jedenastce, iż w kokpicie promów słychać głoś z kontroli lotów, dający pozwoleni na start, w kabinach pojawiły się zabezpieczenia przed wypadnięciem z foteli itd. Takie ważne detale pokazują, uświadamiają, że buszowanie w kosmosie jest tam dla nich ciągle wyzwaniem i budzi respekt. W poprzednich Trekach kosmos jest tak sielankowy, że człowiek ma wrażenie, iż spacer z psem podczas burzy niesie większe zagrożenie i jest mniej komfortowy, niż pokonywanie trudów kosmosu w GF.
biter
Użytkownik
#464 - Wysłana: 9 Mar 2013 01:15:11
Odpowiedz 
Mav:
Dlatego tak bardzo podobało mi się w jedenastce, iż w kokpicie promów słychać głoś z kontroli lotów, dający pozwoleni na start, w kabinach pojawiły się zabezpieczenia przed wypadnięciem z foteli itd. Takie ważne detale pokazują, uświadamiają, że buszowanie w kosmosie jest tam dla nich ciągle wyzwaniem i budzi respek

Wiele do myślenia dawał także załogant wyssany przez dziurę w kadłubie Kelvina i łamiący sobie kark o baterię fazerów, choć i tak już nic nie czół w tym momencie - prawdopodobnie. Ta scena boli mnie za każdym razem gdy ją widzę. Mocny cios psychologiczny na początek
Eviva
Użytkownik
#465 - Wysłana: 9 Mar 2013 07:25:19
Odpowiedz 
biter

Ta scena była bardzo realistyczna i dobitnie pokazująca, że wojna w przestrzeni kosmicznej to nie to co komputerowa pukanka. Pomaga zrozumieć, że Star Trek to nie bajka, jak Star Wars, a raczej opowieść futurologiczna.
Mav
Użytkownik
#466 - Wysłana: 9 Mar 2013 13:28:13 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
biter:
Wiele do myślenia dawał także załogant wyssany przez dziurę w kadłubie Kelvina i łamiący sobie kark o baterię fazerów

Mocna scena na otwarcie. Warto też zaznaczyć tą cisze jaka panuję po wyssaniu, bo jak wiadomo w kosmosie dźwięk się nie rozchodzi. Trudno jednak wymagać, aby wszystkie ujęcia w przestrzeni były głuche. Dlatego warto docenić takie nawiązanie.
Q__
Moderator
#467 - Wysłana: 12 Mar 2013 03:01:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pittegawll
Użytkownik
#468 - Wysłana: 23 Mar 2013 23:33:21
Odpowiedz 
jeśli powstałby nowy serial to wolałbym osobiście nie wracać do przeszłości i ery oryginalnego treka. Jakoś najmniej mnie cieszy ten nawrót. wolałbym wydarzenia po Nemesis. może kilkanaście lat później. nie ma borga, nie ma dominum, romulanie i klingoni cicho siedzą na tyłkach. ale jakieś wydarzenie sprawia, że pojawia się nowe zagrożenie i nowy wybitnie ciekawy wróg. nieznana rasa. bardzo silna i oryginalna. niepodobna do innych ras, ale ciągle na tyle fizyczna i dająca się analizować dla federacji. Wrogowie powinni być bardzo tajemniczy możliwi do poznania na początku serialu bardzo nieznacznie. Napięcie powinno rosnąć stopniowo, aż do pełnego ujawnienia się i rozpoczęcia konfliktu. Banalne, to wszystko, ale niby jak ma być inaczej? ;) Tak! chcę żeby to była kolejna wojna i serie bitew. Niech to jednak będzie stopniowo, aby nie wypalić czarnych charakterów na starcie. Fajnie byłoby pokazać np bitwy na planetach. Może nawet marines? Oczywiście nowa świeża załoga i wypasiony statek to byłaby genialna sprawa. Myślałem też o kolonii federacyjnej. Nowa planeta w kwadrancie gamma lub delta i pierwsi osadnicy. Troszkę jak "Ziemia 2" ale w trekowych mundurach. Może statek medyczny i załoga medyków niosących pomoc? takie ER i Chirurdzy w kosmosie ;) Słyszałem też wile pomysłów np o serialu z kadetami w Akademii GF. nie szczególnie jednak mi taki wątek fabularny pasuje. wolę chyba klasyczny motyw załogi i nowego statku, czy też placówki gdzieś w kosmosie. Jeśli chodzi o załogę. Kapitanów było wielu. mieliśmy bohaterów, białych, czarnych, łysych, kobiety, francuzów i podobnych. Może teraz czas na obcego? mnie też ten pomysł wydaje się dziwny, ale może gdyby wybrać odpowiednią rasę? Myslałem kiedyś, że może byłby to człowiek, ale urodzony na jakiejś kolonii i np posiadający jakieś moce telepatyczne lub inne specjalne umiejętności, wyróżniające go. Nie wiem, ale zwykły ziemski kapitan wieje juz dla mnie nudą nico. Załoga! niech na litość boską będzie barwna! niech będzie liczna. full obsada stanowisk. zastępca, sternik, ochrona, dr, naukowiec, operacyjny, taktyczny, doradca, mechanik. może jakiś ambasador, może cywile, rodziny,? chciałbym też wiele postaci kobiecych. nie tylko dwie. niech na 9-10 osób głównej załogi 4-5 będzie kobietami. To samo tyczy się ras. niech połowa załogi będzie barwną menażerią z różnych planet. Chciałbym w załodze Andorianina, bolianina, tellaryta, plus jakieś nowe rasy. Uważam, że powinno też pokazywać się więcej postaci ze zwykłej załogi statku. w końcu nie tylko kapitan i świta, ale jeszcze co najmniej 100 osób w załodze istnieje. można pokazać codzienne życie takiego chorążego, nawiązać jakimś wątkiem do takich postaci. Dodawało to zawsze realizmu w serialach kiedy drugi plan pojawiał się fajnie przedstawiony. pomysłów wiele. niestety realizacji nie widać od wielu już lat na horyzoncie. Nowy trek w kinach totalnie mnie nie bawi niestety i zupełnie nie zadowala nawet najmniejszych potrzeb jako fana uniwersum. szanuję koncepcję i całość wykonania. niestety, wiek, ambicja, tęsknota za formą cykliczną i namiastką kanonu jest zbyt silna.
Q__
Moderator
#469 - Wysłana: 24 Mar 2013 00:17:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pittegawll

pittegawll:
Wrogowie powinni być bardzo tajemniczy możliwi do poznania na początku serialu bardzo nieznacznie.

SAAB? Czyli odgrzewany kotlet...

pittegawll:
Napięcie powinno rosnąć stopniowo, aż do pełnego ujawnienia się i rozpoczęcia konfliktu.

Cienie z B5? Czyli odgrzewany kotlet.

pittegawll:
Fajnie byłoby pokazać np bitwy na planetach. Może nawet marines?

Aliens, Starship Troopers, SAAB? Czyli odgrzewany kotlet...

pittegawll:
Oczywiście nowa świeża załoga i wypasiony statek to byłaby genialna sprawa.

TNG, SQ, VOY ,CRU, AND? Czyli odgrzewany kotlet.

pittegawll:
Troszkę jak "Ziemia 2" ale w trekowych mundurach

Czyli odgrzewany kotlet?

pittegawll:
Może statek medyczny i załoga medyków niosących pomoc? takie ER i Chirurdzy w kosmosie

"Szpital Kosmiczny"? Czyli odgrzewany kotlet...

pittegawll:
Może teraz czas na obcego? mnie też ten pomysł wydaje się dziwny, ale może gdyby wybrać odpowiednią rasę?

Kapitan Ka D'Argo? Czyli odgrzewany kotlet.

pittegawll:
Załoga! niech na litość boską będzie barwna!

pittegawll:
może jakiś ambasador, może cywile, rodziny,? chciałbym też wiele postaci kobiecych. nie tylko dwie. niech na 9-10 osób głównej załogi 4-5 będzie kobietami. To samo tyczy się ras. niech połowa załogi będzie barwną menażerią z różnych planet.

FarScape? Czyli odgrzewany kotlet...

pittegawll:
Uważam, że powinno też pokazywać się więcej postaci ze zwykłej załogi statku. w końcu nie tylko kapitan i świta, ale jeszcze co najmniej 100 osób w załodze istnieje. można pokazać codzienne życie takiego chorążego, nawiązać jakimś wątkiem do takich postaci. Dodawało to zawsze realizmu w serialach kiedy drugi plan pojawiał się fajnie przedstawiony.

S:1999, nBSG... Czyli odgrzewany kotlet.

ps. Nie, nie dworuję sobie z Twoich pomysłów. Pokazuję jak trudno dziś o oryginalność.
Poklok
Użytkownik
#470 - Wysłana: 24 Mar 2013 01:13:32
Odpowiedz 
Q, masz jakiś epizod depresyjny czy co?
Q__
Moderator
#471 - Wysłana: 24 Mar 2013 02:49:53
Odpowiedz 
Poklok, czy w depresji popisywałbym się znajomością SF?
mozg_kl2
Użytkownik
#472 - Wysłana: 24 Mar 2013 14:01:37 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
Q__:
"Szpital Kosmiczny"? Czyli odgrzewany kotlet...

Tak w woli ścisłości to TOS, jak i cały trek, jest odgrzewanym kotletem Szpitala kosmicznego. Czasem inaczej niż drogą odgrzewanego kotleta nie da się iść, szczególnie, że nieraz i nie dwa odgrzany kotlet dobrze podany z ziemniakami jest bardzo strawny. Popatrzmy na taki SAAB, DS9 czy nawet Firefly. Także Q be positive
Q__
Moderator
#473 - Wysłana: 24 Mar 2013 18:59:41
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Czasem inaczej niż drogą odgrzewanego kotleta nie da się iść, szczególnie, że nieraz i nie dwa odgrzany kotlet dobrze podany z ziemniakami jest bardzo strawny. Popatrzmy na taki SAAB, DS9 czy nawet Firefly. Także Q be positive

Tak serio to mam tego świadomość. Ba, pamiętam nawet, że klasyczny Trek nie niesie - w warstwie założeń - nic, czego by wcześniej nie pokazały "Zakazana planeta", Misja międzyplanetarna", "Space Cadet", wspomniany "Szpital Kosmiczny", "Eden", "Obłok Magellana", "Wyprawa profesora Tarantogi"... A TNG znów scenografią b. podobny do "Fiaska".
Pamiętam też, że seriale, które wymieniłem jako punkty odniesienia b. często stanowią "potomstwo" ST.
No i wiem, że to co wymienia pittegawll w istocie w Treku powinno się pojawić, bo są to w większości postulaty dość oczywiste.

Wiesz czego się "tylko" boję? Czy Trek ma nadal siłę z czasów TOS/TNG/DS9, która powodowała, że umiał zachwycać nawet bzdurząc i jadąc na ogranych tematach*. Jeśli okaże się że ma nie będę przecież narzekał (a oglądał).

* zresztą nawet temat ograny da się często ująć w oryginalny sposób...
pittegawll
Użytkownik
#474 - Wysłana: 24 Mar 2013 23:08:18 - Edytowany przez: pittegawll
Odpowiedz 
Wszystko to racja niestety co pisze Q. wiem, że wspomniałem rzeczy oczywiste, sprawdzone i przerobione na milion sposobów w serialach, filmach i książkach. niestety ciężko jest mi nadal być fanem treka w czasach kiedy podaje mi się efekciarską papkę już 2 raz z rzędu w kinie (i pewnie jeszcze jeden raz za 1,5 roku). ciężko jest mi oglądać kolejny raz te same seriale i filmy, z myślą że to prawdopodobnie nigdy nie wróci. zwyczajnie tęsknię za starym klimatem ST. gdyby chociaż pojawił się jakikolwiek inny dobry serial sf dający się oglądać z zaciekawieniem, wypełniający lukę obecną od kilku lat. tak! brakuje mi space opery jak jasna cholera! liczę ciągle, że to co obecnie uskutecznia Paramount, doprowadzi do formy serialowej. zadowoli mnie nawet ciekawa animacja. Takie "Wojny klonów" chociażby. ktoś powie banał, dzieciarnia, słabe. ja mówię - absolutnie nie! uważam, że można w podobny sposób zrealizować chociażby ST Titan, czy inne nowele z uniwersum ST. Dużo mniejsza kasa, przyjmie się bankowo. Fabuła wcale nie musi być banalna i spłycana dla młodszej widowni.
Mav
Użytkownik
#475 - Wysłana: 24 Mar 2013 23:34:22 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Wiesz czego się "tylko" boję? Czy Trek ma nadal siłę z czasów TOS/TNG/DS9, która powodowała, że umiał zachwycać nawet bzdurząc i jadąc na ogranych tematach*. Jeśli okaże się że ma nie będę przecież narzekał (a oglądał).

Nie, nie ma Trek nie ma już siły. Żyjemy w takich czasach, że seriale o policjantach jak CSI, wyglądają jakby się działy w czasach bardziej zaawansowanych niż te ze Star Trek-a, tylko statków kosmicznych i obcych brakuje Już wielokrotnie pisałem i nadal to podtrzymuję - Star Trek potrzebowałby całkowitego remontu, wręcz zburzenia i ponownego zbudowania, aby znowu był czymś świeżym, inspirującym, robiącym wrażenie. Genetyka, cybernetyka, robotyka, inteligentne uzbrojenie, naprawdę obce rasy, prawdziwy kosmos itd. Wszytko to trzeba by było wziąć pod uwagę i stworzyć naprawdę ciekawy, wiarygodny świat przyszłości, i mieć świeży grunt pod ciekawe historie.
mozg_kl2
Użytkownik
#476 - Wysłana: 25 Mar 2013 20:00:58
Odpowiedz 
Q__:
Czy Trek ma nadal siłę z czasów TOS/TNG/DS9, która powodowała, że umiał zachwycać nawet bzdurząc i jadąc na ogranych tematach*. Jeśli okaże się że ma nie będę przecież narzekał (a oglądał).

Moim zdaniem nie ma tej siły, z paru powodów o czym już kiedyś rozmawialiśmy. Po pierwsze kiedyś trek były jedynym sf, posiadającym pozycje dominującą na rynku telewizyjnym. Niby były inne seriale ale to nie ta kategoria wiekowa. Obecnie jest już tylko serialem telewizyjnym niczym mniej i niczym więcej. Do tego tematy poruszane przez treka kiedyś, mogłbyć przełomowe i postępowe społecznie, a obecnie będą już ograne do cna na każdą stronę.
Q__
Moderator
#477 - Wysłana: 11 Maj 2013 09:00:21
Odpowiedz 
Hmm.... Hannibal odnosi sukcesy, Fuller na topie, to i głośniej słychać jego zapewnienia, ze nadal chcą z Singerem robić Treka:
http://www.blastr.com/2013-4-29/fuller-reveals-who -he%E2%80%99d-want-captain-his-star-trek-tv-series
Powtarza zresztą konsekwentnie co mówił w 2009:
http://www.blastr.com/2009/04/bryan-fuller-explain s-his.php

Elaan się ucieszy, bo i kapitanem, i pierwszym oficerem, mają być kobiety.
Znaczy... "Mace" z "Strange Days" kapitanem (znakomity wybór, kocham tę postać):
http://en.wikipedia.org/wiki/Angela_Bassett
A Laura Vasquez z MIIB - XO:
http://en.wikipedia.org/wiki/Rosario_Dawson


Kto podskoczy takiej pani kapitan?


Pierwsza w czasie dokonywania Pierwszego Kontaktu.
Eviva
Użytkownik
#478 - Wysłana: 11 Maj 2013 11:58:36
Odpowiedz 
No ja na to jak na lato! Wolałabym co prawda jakiegoś superextra kapitanka,ale wezmę co dadzą. Oby tylko jakiego Wolkanina dorzucili.
Q__
Moderator
#479 - Wysłana: 11 Maj 2013 14:01:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Oby tylko jakiego Wolkanina dorzucili.

W przedostatnich trzech seriach w main cast ani jednego nie było... ;] No ale teraz znów są na topie.

EDIT:
Angela Bassett grała już zresztą w kosmicznej SF, w filmie "Supernova" konkretnie:
http://en.wikipedia.org/wiki/Supernova_(2000_film)
Epizod z wcześniejszych lat służby pani kapitan?
https://www.youtube.com/watch?v=xY0EQuz7eK8
No i w tym całym Green Lanternie wystąpiła...

I jeszcze jedna scenka:
http://www.youtube.com/watch?v=ZGwV4mrOCJo
Pani kapitan nie warto podpaść na żadnej płaszczyźnie
Q__
Moderator
#480 - Wysłana: 26 Maj 2013 11:32:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
David Gerrold nie mogąc upchnąć "Blood and Fire" w TNG obudował go serią książkową "Star Wolf" i proszę... Teraz z tej serii robi się serial:
http://www.trektoday.com/content/2013/05/nimoy-sup ports-gerrold-fontana-project/
Gerrold i Fontana produkują, Nichols za admirał robi, Nimoy popiera... Tylko logo ST brak...

Więcej:
http://www.kickstarter.com/projects/2137726026/dav id-gerrolds-the-star-wolf
 Strona:  ««  1  2  3  ...  12  13  14  15  16  17  18  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Nowy serial (?)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!