USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Nowy serial (?)
 Strona:  ««  1  2  ...  10  11  12  13  14  ...  17  18  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#331 - Wysłana: 7 Sty 2012 04:39:27
Odpowiedz 
Q__

obejrzałem scenę tripa z t pol i petera kirka z jego chłopakiem... obydwie są tak samo beznadziejne i nie potrzebne (ta druga jest mimo wszystko bardziej obsceniczna). Dobrze że TNG było wolne od takich bzdur. Nie wiem po co w treku jakieś romantyczne pierdoly obojętnie czy to miałyby być kontrowersyjne homo czy "zwykle" hetero.
Queerbot
Użytkownik
#332 - Wysłana: 7 Sty 2012 05:07:18 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
Mav:
Tylko czy ja stworzyłem homoseksualistów? Nie, ja tylko chciałem wytłumaczyć że taki wątek w treku jest zbędny, niczego nie wniesie a będzie tylko męczył. Starałem się nikogo nie obrazić ale jednak mi się oberwało tzn "pomyliłem serial ze swoją dupą ha ha Trzeba zrobić paradę np. w Dzień Niepodległości a tematem będzie STAR TREK BEZ GEJÓW!

Pomyliłeś Star Treka ze swoją dupą ewidentnie, bo piszesz tak histerycznie jakby ktoś rzeczywiście próbował cię zgwałcić (użyłeś zresztą nawet słowa "molestowanie"), jakby to była sprawa życia i śmierci twojej godności osobistej. Zupełnie tak, jakby wątek homoseksualny w Star Treku miał sprawić, że się załamiesz, wpadniesz w depresję, będziesz czuł się brudny do końca życia.

Star Trek (o ile mi wiadomo, ale mogę się mylić) nie jest twoją własnością i jak każdy serial telewizyjny ma bardzo dużo różnych fanów. Być może największą zaletą ST jest to, że istnieje tu to całe pojęcie kanonu. Jeśli pojawi się w nim kiedykolwiek wątek homoseksualny, możesz uznać, że ten odcinek albo seria jest niekanoniczna. Ja np uważam, że This Ain't Star Trek XXX jest kanoniczny. Star Trek: The Next Generation XXX również.
Eviva
Użytkownik
#333 - Wysłana: 7 Sty 2012 08:39:25
Odpowiedz 
Mav:
Nie wiem po co w treku jakieś romantyczne pierdoly obojętnie czy to miałyby być kontrowersyjne homo czy "zwykle" hetero.

bo większo ść ludzi lubi, żeby w serialu czy filmie była choć szczypta romantyzmu? Te seriale nie są kręcone dla przedszkolaków ani dla komputerów, mój złoty, więc odrobina uczucia tylko dodaje im koniecznych barw.
MarcinK
Użytkownik
#334 - Wysłana: 7 Sty 2012 08:56:11
Odpowiedz 
Q__:
edyna, obok oryginalnej "Godzilli", całkiem-całkiem z polecanek MarcinaK

To teraz polecam ci "GoGo Sentai Boukenger" i "Kamen Rider W".
Dukat:
I co z tego? W SF może być.

I co z tego. W SF może nie być.
Mav:
Nie wiem po co w treku jakieś romantyczne pierdoly

Po to żeby bohaterowie byli bardziej ludzcy?
Dukat
Użytkownik
#335 - Wysłana: 7 Sty 2012 10:32:27 - Edytowany przez: Dukat
Odpowiedz 
MarcinK
Toudi
Q__

Toudi:
Co powiecie na takie tematy odcinków (zwłaszcza młodych kadetów)

Widzę, że marzy wam się serial dla zboczonych nerdów. Zresztą juz wielu ludzi przypisuje pewne zboczenia ludziom przebierającym się w trekowe piżamki, tak, że powodzenia.

MarcinK:
I co z tego. W SF może nie być.

To z tego, że jedną możliwość odrzucacie w imie ideologii, a jak ktoś o tym wspomni to naraża się na wyzwiska. Tymczasem druga możliwość traktujecie jako oczywistą czy wręcz świętą i koniecznie chcecie by była w serialu wątkiem przewodnim. To się nazywa "klapki na oczach" , "zaślepienie", "fanatyzm" - czyli to, od czego rzekomo Trek miał być wolny. Kumasz?
Q__
Moderator
#336 - Wysłana: 7 Sty 2012 11:03:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
obydwie są tak samo beznadziejne i nie potrzebne

Ta z Peterem to Roddenberry's Approved Scenario i to mi wystarcza by ją zaakceptować jako część ST. (Mogę najwyżej powiedzieć, że gra chłopaków była drewniana, acz mniej drewniana niż gra - podobno profesjonalistów - z ENT.)

Dukat

Dukat:
Widzę, że marzy wam się serial dla zboczonych nerdów. Zresztą juz wielu ludzi przypisuje pewne zboczenia ludziom przebierającym się w trekowe piżamki, tak, że powodzenia.

Nie udawaj, że tak płasko/dosłownie rozumiesz dowcipy... No, chyba, że tak je pojmujesz w istocie, to by wiele tłumaczyło...

Dukat:
To się nazywa "klapki na oczach" , "zaślepienie", "fanatyzm" - czyli to, od czego rzekomo Trek miał być wolny.

To się nazywa wierność wizji Roddenberry'ego, która to wizja ma prawo być stronnicza (lub jako taka postrzegana) w ramach swobody wypowiedzi artystycznej...

Tak samo zresztą jak kto inny ma prawo nakręcić jakiś anty-Trek osadzony wokół wartości konserwatywnych, a ja mam prawo się z nim zapoznać-i-nawet-polubić, przejść obok niego obojętnie lub nabywszy wyrzucić do kosza (po obejrzeniu albo chwilę po dokonaniu transakcji kupna).

(Zauważ: Firefly to serial prawicowo-libertariański, a znów Lucas deklaruje się jako zwolennik absolutyzmu oświeconego i jakoś oglądałem i produkcję Whedona, i SW ze sporą przyjemnością...)
Kor
Użytkownik
#337 - Wysłana: 7 Sty 2012 11:24:38 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__

Jeśli przesłanie tolerancji i ideały lewicowe rozumieć tak, że koniecznie należy pokazywać wszystko to, co może się spotykać z nietolerancją, to kończymy z serialem hard porno, a nie Trekiem.

Kiedyś czytałem wywiad z jakąś panią psycholog, która zaczęła specjalizować się w terapii mężczyzn z tendencjami masochistycznymi. Ponoć to dla wielu osób poważny problem psychologiczny, nie potrafią sobie z nim poradzić, czują się odmieńcami, wstydzą się swoich preferencji, boją się je ujawnić. Takich osób jest bardzo dużo. Więc może i o tym?

Jak sam widzisz, fakt, że coś może się spotykać z brakiem akceptacji społecznej, to niezbyt przekonujący argument, by o czymś traktować w serialu. To jak indukcja matematyczna. Jeśli przyjmiesz, że nie tylko można, ale i warto o jednym, to na zasadzie, że drugie się od tego pierwszego istotnie nie różni, musisz uznać, że i o drugim też warto. I kończysz z całym wianuszkiem.

Jakiś scenarzysta może wpaść na pomysł, że taki wątek poruszy, bo ma taką wizję i wie jak to dobrze zrobić. Zakładanie takiego wątku z góry jest bardzo wątpliwym posunięciem.
Q__
Moderator
#338 - Wysłana: 7 Sty 2012 11:45:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Zakładanie takiego wątku z góry jest bardzo wątpliwym posunięciem.

Zatem Roddenberry dokonał wątpliwego posunięcia walcząc z Paramountem o scenariusz Gerrolda?

Kor:
Jakiś scenarzysta może wpaść na pomysł, że taki wątek poruszy, bo ma taką wizję i wie jak to dobrze zrobić.

IMO Gerrold taki pomysł miał. "Blood and Fire" należy - by być szczerym - do jego gorszych scenariuszy (finał godny "Czarodziejki z Księżyca", sporo dłużyzn), ale wątek homoseksualny jest w nim poprowadzony ze smakiem (na ile pozwala na to kiepściutkie aktorstwo naturszczyków), konekwentnie i logicznie.
Dukat
Użytkownik
#339 - Wysłana: 7 Sty 2012 11:57:52
Odpowiedz 
To ja proponuję kontrowersyjny scenariusz: spotkanie z zaawansowana cywilizacją "Heteran" podróżują w kosmosie równie długo jak Ziemianie, ale nie uznąją PD, a "odmienne orientacje" leczą. Skolonizowali 10x więcej układów niż cała UFP
Toudi
Użytkownik
#340 - Wysłana: 7 Sty 2012 12:10:13
Odpowiedz 
Dukat:
Skolonizowali 10x więcej układów niż cała UFP

Ale są mniej zaawansowani niż federacja, bo większość naukowców posuwających świat do przodu ma jakieś odchylenia, a oni "lecząc" je pozbawiali ich cząstki geniuszu...
Q__
Moderator
#341 - Wysłana: 7 Sty 2012 12:21:08
Odpowiedz 
Dukat

Dukat:
To ja proponuję kontrowersyjny scenariusz: spotkanie z zaawansowana cywilizacją "Heteran" podróżują w kosmosie równie długo jak Ziemianie, ale nie uznąją PD, a "odmienne orientacje" leczą. Skolonizowali 10x więcej układów niż cała UFP

Widzieliśmy przedstawiciela tej cywilizacji. Nazywał się Garth, kapitan Garth.
Dukat
Użytkownik
#342 - Wysłana: 7 Sty 2012 12:29:18
Odpowiedz 
Toudi:
Ale są mniej zaawansowani niż federacja, bo większość naukowców posuwających świat do przodu ma jakieś odchylenia, a oni "lecząc" je pozbawiali ich cząstki geniuszu.

Wręcz przeciwnie, są zaawansowani bardziej. Leczenie bowiem nie przynosiło negatywnych efektów o których mówi Twoja "para-religia". Równocześnie Heteranie nie pozwalali na marnowanie geniuszu przedstawicieli niżej zaawansowanych cywilizacji, które napotykali.
Q__
Moderator
#343 - Wysłana: 7 Sty 2012 12:45:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dukat

Wisz co? Zdobądź fundusze, nakręć to i będzie o czym gadać. Tylko obawiam się, że wyjdzie Ci z tego bardziej płaska agitka niż najbardziej zaangażowane epizody TOS.

(Zresztą: gdyby te Twoje wartości konserwatywne były tak świetne to cywilizacja tzw. euroatlantycka nigdy by od nich nie odeszła, a wszak to czyni.)
Kor
Użytkownik
#344 - Wysłana: 7 Sty 2012 12:52:49 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
Zatem Roddenberry dokonał wątpliwego posunięcia walcząc z Paramountem o scenariusz Gerrolda?

Scenariusz jakiegoś epizodu, a zakładanie przed kręceniem serialu, że koniecznie musi się w nim pojawić wątek gejowski, to są jednak różne sprawy.

Niemniej uważam, że takie kwestie w istocie są niebezpieczne jeśli chodzi o dobro serialu. Popatrz na SG: Universe. Przecież ten serial został zabity przez kwestie w rodzaju: żona umierała mi na raka, ojciec był pijakiem i mnie bił, nie chcę przyjąć do wiadomości, że straciłam dziecko, mam problemy z agresją itp.

Dlaczego tak się stało? Bo wchodząc w dosłowność, serial zmienił się nam w najlepszym razie w dramat obyczajowy, a w najgorszym (przez nieznośny melodramatyzm) w telenowelę.

Popatrz w jaki sposób zawsze wypowiadał Trek. Kiedy np. traktował o psychologicznej traumie dostawaliśmy epizod w rodzaju Family. Wewnętrzny konflikt, ból targający Picardem, zostaje powtórzony w kontekście jego skonfliktowania z bratem, które zanurzone jest w głębokiej przeszłości. Mamy motyw tradycji zderzonej z nowoczesnością i wyborów jakich przed laty dokonali bracia. Przez tyle lat obrana droga była dla Picarda jasna. Od przeszłości wręcz się odciął. I oto teraz wraca. Co więcej - zaczyna się wahać, zaczyna serio ważyć ponownie to, w co wcześniej nigdy nie wątpił (czujemy wagę problemu, a przy tym nikt nie karmi nas tanią dosłownością). Jednocześnie w kolejnych sytuacjach brat stara się go wyprowadzić z równowagi. Picard z trudem trzyma nerwy na wodzy. W końcu jednak traci panowanie i dochodzi do bójki. Następuje rozładowanie. Picard wybucha płaczem, wyrzuca z siebie ciężar emocji. Upijają się razem winem, odnawiają więzy. Picard dochodzi do ładu z sobą samym i własną przeszłością.

Niewiele w tym epizodzie rozmowy o samej traumie związanej z Borgiem, praktycznie wcale. Znacznie więcej dyskusji o wyborach drogi życiowej, kontynuowaniu tradycji rodzinnych, wartościach tkwiących w przeszłości, dziecięcych marzeniach itp. A jednak cały czas czujemy ciężar z jakim zmaga się Picard. I to jest właśnie sztuka.

Problem homoseksualizmu nie polega na tym, że jest sobie dwóch facetów i trzyma się za ręce. To jest problem tożsamości i pogodzenia się z samym sobą, poczucia braku akceptacji, niechęci. Taką problematykę trzeba umieć pokazać, a żeby ją pokazać wcale nie potrzeba wątku sensu stricto gejowskiego. Jak do serialu wprowadzasz parę gejowską, bo oto sobie specjalnie założyłeś, że ona musi się tam znaleźć, to mi to przypomina przypadki kiedy to zwożono do Europy z różnych stron świata tubylców i pokazywano w klatkach ku uciesze gawiedzi. W następnym epizodzie - masochiści. To nie seksualność definiuje tu problem. Seksualność homoseksualizmu, to owa całkowicie zbędna dosłowność, powierzchnia.

Myślę, że właśnie dlatego Trek stronił od tematów seksualności. Jeśli ta bywa problemem, to niemal nigdy sama w sobie. Nawet jeśli mowa o jakichś niebezpiecznych zboczeniach, to temat można traktować jako instynkt ciągnący do zła, tak jak z tym bohaterem VOYa, którego leczył Tuvok. Jeśli Trek odejdzie nam od dyskusji o sednie, a zacznie posługiwać się dosłownością, to będziemy mieli klapę na miarę SG: Universe.

To nie jest, jak się wcześniej wyraziłeś, kapitulacja przed seksem. Po prostu seks się uprawia, a nie o nim dyskutuje. W samej seksualności rozumianej jako pewne czynności nie ma nic ciekawego - chyba, że z punktu widzenia seksuologii czy psychiatrii.

Q__:
Zresztą: gdyby te Twoje wartości konserwatywne były tak świetne to cywilizacja tzw. euroatlantycka nigdy by od nich nie odeszła, a wszak to czyni.

Pomijając kontekst dyskusji - bardzo wątpliwa to teza. Cywilizacje upadają, a przy tym rozprzężenie żywionych uprzednio przekonań i relatywizacja wszystkich wartości, towarzyszą upadkom praktycznie wszystkich cywilizacji.
Dukat
Użytkownik
#345 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:05:49
Odpowiedz 
Q__:
Wisz co? Zdobądź fundusze, nakręć to i będzie o czym gadać. Tylko obawiam się, że wyjdzie Ci z tego bardziej płaska agitka niż najbardziej zaangażowane epizody TOS.

Na "płaska agitkę" zapowiada się serial, w którym MUSI być watek gejowski i to MUSI być pokazany w świetlany sposób. Płaska agitka, w której "czarne charaktery" to wyłącznie biali, heteroseksualni mężczyźni z normalnych rodzin

Q__:
Zresztą: gdyby te Twoje wartości konserwatywne były tak świetne to cywilizacja tzw. euroatlantycka nigdy by od nich nie odeszła, a wszak to czyni.

Jeżeli zdrowy organizm zostaje zarażony celowo i z premedytacją groźnymi wirusami, żeby go zniszczyć, to nie świadczy, ze organizm sam w sobie nie był świetny. Zresztą odchodzenie od wartości ma swoje realne konsekwencje: kryzys demograficzny, kryzys społeczny, kryzys ekonomiczny. Przez tysiąclecia cywilizację budowano po to, żeby zapewnić sobie przyszłość, gromadzono zapasy, starano się zapewnić dobry start następnemu pokoleniu. Odejście od wartości prowadzi do "życia chwilą", na koszt przyszłych pokoleń.
Q__
Moderator
#346 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:06:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Problem homoseksualizmu nie polega na tym, że jest sobie dwóch facetów i trzyma się za ręce. To jest problem tożsamości i pogodzenia się z samym sobą, poczucia braku akceptacji, niechęci.

Tylko widzisz... W "BaF" masz tą problematykę świadomie postawioną na głowie, bo nieakceptacji, ani niechęci tam nie ma.
Zaczyna się od newsa, że kapitański pociotek bierze ślub, załoga to komentuje: jedni pozytywnie, inni z typowym niepokojem, a dopiero po paru scenach okazuje się, że jest to ślub dwu chłopaków (załoganci wiedzieli o tym od początku, w przeciwieństwie do widza). Cawley b. ładnie gra tu niepokoje Kirka robiącego za zatroskanego prawie-tatuśka (Peter jest sierotą). Potem - że walnę spory SPOILER - jest standardowa, przerysowana w romantycznym stylu zwykle rezerwowanym dla ginących zakochanych hetero, śmierć niedoszłego męża Petera. I Peter, który z prostotą oznajmia, że chce zostać na Enterprise "tu, gdzie Alex służył".

Problem nietolerancji jest tu pokazany przez ukazanie stanu odwrotnego, totalnej akceptacji społecznej dla homoseksualizmu i związanego z tym pytania: a właściwie dlaczego tak ma nie być i w naszym społeczeństwie?

(Problem nieakceptacji samego siebie wynika IMO ze społecznej stygmatyzacji. Platon ani Sokrates nie zdają nam relacji z takich rozterek np.)

Nie masz agitki, nie masz demonstracji gay pride, ani natchnionych dyskusji o tym, że gay is OK, masz pokazaną pewną - całkowicie normalną dla bohaterów - sytuację, zupełnie jak w TOS miałeś Uhurę i Chekova. Wnioski musisz sam wyciągać.

Kor:
Cywilizacje upadają, a przy tym rozprzężenie żywionych uprzednio przekonań i relatywizacja wszystkich wartości, towarzyszą upadkom praktycznie wszystkich cywilizacji.

Ja w tym nie widzę rozprzężenia i relatywizacji, raczej weryfikację przyjmowanych uprzednio na wiarę tez, podobną do tych, które przechodzi ludzka jednostka w procesie dojrzewania. (Fakt, dojrzewanie jest bolesne i niejeden się w tym wieku stoczył czy zabił.)

(BTW. system wartości stojących za szwedzkim społeczeństwem może Ci nie odpowiadać, ale jest spójny i konsekwentny.)

Dukat

Dukat:
Płaska agitka, w której "czarne charaktery" to wyłącznie biali, heteroseksualni mężczyźni z normalnych rodzin

Niech zgadnę: Kirk (James T.), Picard i Riker to najgorsze trekowe demony zła? (O Wesley'u, który miał kochającą matkę, a ojca wspominał z najwyższym sentymentem nie wspomnę, bo nie wszyscy go lubią.) Biseksualna Intendant Kira z mirror universe jest natomiast wcieleniem cnót wszelakich, prawda?

Dukat:
kryzys demograficzny

Dukat:
"życia chwilą", na koszt przyszłych pokoleń

Czy to się aby nie gryzie? Na czyj koszt, skoro prorokujesz wymieranie?
Elaan
Użytkownik
#347 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:28:23
Odpowiedz 
Dukat:
Nawet nie wiecie czy za 100 lat homoseksualizm nie będzie w pełni uleczalna chorobą.

Homoseksualizm nie jest chorobą.
Więc po co, na litość Borga, mieliby to leczyć?

Q__:
oczekuję iż będzie je kontynuował godnie, czyli zgodnie z zamysłem Twórcy oryginału.

Co daj Borg.
Dukat
Użytkownik
#348 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:28:35 - Edytowany przez: Dukat
Odpowiedz 
Q__:
Niech zgadnę: Kirk (James T.), Picard i Riker to najgorsze trekowe demony zła? (O Wesley'u, który miał kochającą matkę, a ojca wspominał z najwyższym sentymentem nie wspomnę, bo nie wszyscy go lubią.) Biseksualna Intendant Kira z mirror universe jest natomiast wcieleniem cnót wszelakich, prawda?

Piszesz o "dotychczasowym", a ja o domniemanym "nowym" serialu. Widzisz, te dwa słowa różnia sie nie tylko ilością i składem liter.

Q__:
Czy to się aby nie gryzie? Na czyj kost, skoro prorokujesz wymieranie?

Nic się nie gryzie. Po pierwsze wymieranie nie następuje z dnia na dzień. Po drugie zadłużający się nie mają świadomości wymierania, wydaje się im, że "jakoś to będzie".

Elaan:
Homoseksualizm nie jest chorobą.

Nie jest chorobą "bo nie". Skąd wiesz, że za 100 lat nie będzie z powrotem uważany za chorobę? Nie wiesz, bo skąd? Głosisz swoje "para-religijne" przekonania jako prawdę objawioną.

Elaan:
Więc po co, na litość Borga, mieliby to leczyć?

Na litość Borga nie należy liczyć.
Kor
Użytkownik
#349 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:37:25 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
Problem nieakceptacji samego siebie wynika IMO ze społecznej stygmatyzacji. Platon ani Sokrates nie zdają nam realacji z takich rozterek

Oczywiście, że z tego wynika, bo niby z czego.

Q__:
Problem nietolerancji jest tu pokazany przez ukazanie stanu odwrotnego, totalnej akceptacji społecznej dla homoseksualizmu i związanego z tym pytania: a właściwie dlaczego tak ma nie być i w naszym społeczeństwie?

Ale to jest banał, trywializm. Ludzie mają doskonałe wyobrażenie tego, jak to mogłoby wyglądać. Przecież tu wystarczy dokonać właśnie takiej prostej analogii.

Robi się z igły widły. Homoseksualiści nie są jakoś wyjątkowo nastygmatyzowaną, czy prześladowaną grupą społeczną, żeby wciąż ludziom przypominać o ich problemach. Naprawdę istnieje masa ważniejszych problemów. Takie zaburzenie proporcji staje się tym samym zwyczajnie śmieszne. Tak samo jak granie Cezara przez Murzyna. Przez to człowiek nie widzi w filmie pary homoseksualistów, bo naturalnie sobie jest, jak inne pary, lecz przesiąknięte tanim dydaktyzmem wskazanie - uwaga, nauka tolerancji, to normalne, powtarzam, to normalne.

Już pisałem, że nie miałbym nic przeciwko temu, żeby w sposób zupełnie naturalny i bezpretensjonalny pojawiła się w Treku para homoseksualna. Oczekuję przy tym jednak, że - jak dotychczas - Trek nie będzie sobie zaprzątał głowy rozterkami łóżkowymi. To nie jest oczekiwanie wyniesione z jakiejś fobii - obejrzałem całe Sześć stóp pod ziemią, a tam scen i to odważnych seksu homoseksualnego mamy bez liku. Może oglądałeś? Tylko, że w tym serialu było na to miejsce, a w Treku nie ma.

Jestem niemalże pewien, że to po prostu byłaby prosta droga ku temu, by serial sci-fi zmienił nam się w pseudo-zaangażowaną, społeczną papkę. TNG jest dlatego tak dobre, że traktuje o kwestiach fundamentalnych, abstrakcyjnych. Nie zawodzi np. płaczliwym głosem - straciłam męża w takich to, a takich okolicznościach (tu jej łzawe wspomnienia), lecz mówi o doświadczeniu utraty jako takim. Tak samo jeśli ma mówić o odmiennej (od normy) tożsamości, to powinno mówić o kwestii tożsamości, a nie o kwestii pary dwóch gejów. Przecież to właśnie jedna z podstawowych cech TNG, które tworzą wartość tej serii. Kiedy TNG traktuje o problemie obyczajowym, to różnica między TNG, a filmem obyczajowym jest mniej więcej taka, jak między podręcznikową analizą zjawiska, a samym zjawiskiem (przeniesionym na taśmę). Nie nurza się w dosłowności i jednostkowości problemu, lecz nazywa momenty istotne i o nich dyskutuje.

Ciekawe byłoby jakieś głębokie, a zarazem intelektualne potraktowanie problemu społecznej stygmatyzacji. To jest interesujące i tutaj wiele inteligentnych rzeczy można powiedzieć.
Toudi
Użytkownik
#350 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:44:08
Odpowiedz 
Ale nudzicie z tym homoseksualizmem, normalnie jakby nie było innych ciekawszych lub bardziej niebezpiecznych dla społeczeństwa tematów.
Podałem wam listę zawierającą bardziej nieprzyjemne wariacje seksu, z których przynajmniej kilka jest niebezpiecznych dla przyszłości społeczeństwa i nic, nikt nie podchwycił tematu. A są to wariacje heteroseksualne.

A co do zaliczania lub nie zaliczania homoseksualizmu do chorób, to chciałbym zauważyć, że już dawno temu ktoś powiedział, iż medycyna posunęła się tak daleko, że nie ma już ludzi zdrowych.
Q__
Moderator
#351 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:52:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dukat

Dukat:
Nic się nie gryzie. Po pierwsze wymieranie nie następuje z dnia na dzień. Po drugie zadłużający się nie mają świadomości wymierania, wydaje się im, że "jakoś to będzie".

Dziwne tylko, że w czasie IIwś, gdy ginęły miliony, nikt nie mówil o upadku cywilizacji, a dziś gdy wszyscy w Europie mamy napchane brzuchy (dzięki czemu mamy zresztą czas na piep***enie głupot) słyszy się głosy o straszliwym upadku. Dwu całujących się facetów, czy trochę kretynów zakredytowujących się ponad miarę, ma być większą grozą niż całe SS razem wzięte?

Kor

Kor:
Nie zawodzi np. płaczliwym głosem - straciłam męża w takich to, a takich okolicznościach (tu jej łzawe wspomnienia), lecz mówi o doświadczeniu utraty jako takim.

Tylko, że tu masz uniwersalność, pokazanie, że pewne rzeczy (miłość, ból, strata) nie są zarezerwowane dla hetero.

Kor:
Jestem niemalże pewien, że to po prostu byłaby prosta droga ku temu, by serial sci-fi zmienił nam się w pseudo-zaangażowaną, społeczną papkę. TNG jest dlatego tak dobre, że traktuje o kwestiach fundamentalnych, abstrakcyjnych.

Pytanie: na ile dobrze znasz TOS? TOS był bardzo, czasem, aż za bardzo i na mój gust, zaangażowany... Często też bywał papką. To także część trekowego dziedzictwa...

NV natomiast jest kontynuacją TOSu, nie TNG.

(BTW. w AND masz z kolei pójście w prawo: postać swoistego kapelana, dyskusję o wszechobejmującym boskim planie i jakoś nie protestuję, bo jest to podane z sensem i w sposób prowokujący do myślenia.)
Elaan
Użytkownik
#352 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:54:47
Odpowiedz 
Dukat:
Skąd wiesz, że za 100 lat nie będzie z powrotem uważany za chorobę?

Sugerujesz więc, że jako ludzkość cofamy się w rozwoju naukowym, kulturalnym, społecznym i za sto lat wracamy do Średniowiecza?
Dla Ciebie to zapewne kusząca perspektywa, chętnie byś się widział jako potężny Inkwizytor - Pan Życia, Śmierci i cudzych przekonań.
Jednak ta wizja nie ma szans.

Dukat:
Głosisz swoje "para-religijne" przekonania jako prawdę objawioną.

O moich religijnych przekonaniach nie masz zielonego pojęcia, a ja nie widzę powodu, aby tu swoje " credo " wypisywać.

Dukat:
Na litość Borga nie należy liczyć.

Podobnie jak nie należało by zapewne liczyć na Twoją, gdybyś wreszcie, jakimś cudem, otrzymał upragnioną władzę. Takich marzycieli było wielu w historii, i nie Ty pierwszy się rozczarujesz.
Kor
Użytkownik
#353 - Wysłana: 7 Sty 2012 13:58:28 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
Tylko, że tu masz uniwersalność, pokazanie, że pewne rzeczy (miłość, ból, strata) nie są zarezerwowane dla hetero.

Czyli, że homoseksualista to też człowiek? Odkrywcze

Ja bym to pokazał inaczej - X odmawia komuś zdolności takich uczuć, ten ktoś traci partnera i nie mogąc z tym sobie poradzić, popełnia samobójstwo. X dochodzi do wniosku jak bardzo się mylił. Niby banalny scenariusz, wręcz sztampowy, ale jakby go z wyczuciem... Np. niech się cierpienie tej osoby dzieje bardziej za kadrem, niech ta osoba stara się je ukryć czując, że spotyka się z niechęcią, niech z X prowadzi tylko jakieś oficjalne rozmowy, które na tle tego co się między wierszami dzieje, objawiają swoją brutalność, niech to będzie jakoś powtórzone w innym wątku np. wątku kontaktu z inną rasą, gdzie z kolei X nie widzi żadnego problemu i np. prowadzi rozmowy o wzajemnej wymianie doświadczeń, współpracy i temu podobne, niech X zauważy poniewczasie jak sprzecznie postępował, niech do tego włączy się jakiś prosty symbolizm np. X wręcza tym obcym jakiś prezent, który sam zrobił, niech będzie to nawet ów statek w butelce, wcześniej niech komuś tłumaczy, że to jego hobby, niech jak Picard spotka się z niezrozumieniem, niech zajdzie po śmierci tej osoby do jej pokoju, a na regale zobaczy butelkę ze statkiem.

Chociaż to już zbytnia telenowela

Q__:
Pytanie: na ile dobrze znasz TOS? TOS był bardzo, czasem, aż za bardzo i na mój gust, zaangażowany... Często też bywał papką. To także część trekowego dziedzictwa...

Bywał i popadał przy tym często w tak nieznośne i tanie alegorie, że robi się niedobrze. Gdyby nie dyskusje Spocka z McCoyem i Kirkiem, to niektórych epizodów nie dałoby się oglądać.

Co z tego, że jest to dziedzictwo? Jak początkujący pisarz spłodzi grafomańskie dzieło, to następnie do końca życia ma pisać w tym samym stylu? Trzeba brać to co dobre, a o reszcie uprzejmie milczeć

Ja nie piszę o NV, lecz ewentualnym przyszłym serialu. O tym jak odbieram wątek z NV napiszę, kiedy to obejrzę.

Elaan

Dukat ma nieco racji w tym względzie, że homoseksualizm przestał być chorobą, ponieważ tak to przegłosowało ciało decyzyjne psychiatrów w USA, a później w innych krajach. Z czasem pojawiło się znacznie więcej dowodów na jego wrodzenie, ale kiedy podejmowano tę decyzję, rozstrzygających dowodów nie było (nawet obecnie są różne teorie przyczyn homoseksualizmu).

Sadomasochizm np. w jednych krajach został usunięty z list schorzeń, w innych jest na nich nadal. Zależy czy gdzieś uznano, że to niepotrzebnie stygmatyzuje i przegłosowano usunięcie, czy też nie.

Także to nie jest tak, że tutaj do powiedzenia z konieczności ma coś nauka. Psychiatria to nie jest fizyka teoretyczna. Nie ulega np. wątpliwości, że tendencje sadomasochistyczne bywają nabywane i są odchyleniem od normy seksualnej i są w jakimś stopniu podatne na terapię, a w związku z tym należałoby to uznać za schorzenie. Nie przeszkadza to podejmować odmienne decyzje. Po prostu uznano, że o ile coś nie stanowi zagrożenia dla innych osób oraz nie powoduje dyskomfortu w samej jednostce, to nie ma o czym gadać, wszystko jest ok.
Mav
Użytkownik
#354 - Wysłana: 7 Sty 2012 14:53:08 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Queerbot:
Pomyliłeś Star Treka ze swoją dupą ewidentnie

Co ty ciągle z ta dupą? Ogarnij się bo nie wygląda to najlepiej.

Queerbot:
upełnie tak, jakby wątek homoseksualny w Star Treku miał sprawić, że się załamiesz, wpadniesz w depresję, będziesz czuł się brudny do końca życia.

Szkoda by bylo zmarnować dobry serial głupim wątkiem homoseksualnym proste?


Eviva:
bo większo ść ludzi lubi, żeby w serialu czy filmie była choć szczypta romantyzmu? Te seriale nie są kręcone dla przedszkolaków ani dla komputerów, mój złoty, więc odrobina uczucia tylko dodaje im koniecznych barw.

Wątki romantyczne tak usilnie wciskane do praktycznie każdego filmu są tam przede wszystkim dla kobiet żeby mogły się rozczulić. Problem w tym że są w większości tandetne, przesłodzone, nie mające za dużo wspólnego z rzeczywistością. No ale wystarczy spojrzeć na kino romantyczne czy seriale typu m jak milosc żeby zobaczyć czym lubi "oszukiwać" się płeć piękna. Już widze oczami wyobrażni jak away team leci na misje i połowa drużyny zotaje zatrzymana na korytarzu przez swoje partnerki czy partnerów i...

partnerka- kochanie nie zrób sobie krzywdy prosze
away team- nie bój się wszytko będzie dobrze
p- wiesz ze cie kocham nie przeżyła bym jak coś by ci się stało
a-nigdy cie nie opuszczę przyrzekam
p- kocham cię!
a-ja też cię kocham

Potrzebne są takie mdłe treści?


Q__:
Ta z Peterem to Roddenberry's Approved Scenario i to mi wystarcza by ją zaakceptować jako część ST

Q zachowujesz się jakby Roddenberry napisał scenariusz TOS-a i następnego dnia wpadł pod autobus i ktoś inny by to kontynuował i wyciął homo wątki. Prawda jest taka ze pracował przy treku mnóstwo lat, stworzył TNG i jakoś geje nigdy się nie pojawiły. Tak więc nie przesadzaj z tłumaczeniem wszystkiego "bo Roddenberry miał taki pomysł"
Kor
Użytkownik
#355 - Wysłana: 7 Sty 2012 15:03:53
Odpowiedz 
Mav:
Wątki romantyczne tak usilnie wciskane do praktycznie każdego filmu są tam przede wszystkim dla kobiet żeby mogły się rozczulić.

Przesadzasz. Jakby w życiu nie było wątków romantycznych. Niektóre opisy na gg są bardziej przesłodzone, niż wątki miłosne M jak miłość Dobry wątek romantyczny nie jest zły, tylko zły nie jest dobry
Mav
Użytkownik
#356 - Wysłana: 7 Sty 2012 15:14:01 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Kor:
Przesadzasz. Jakby w życiu nie było wątków romantycznych.

No ale jak twój kolega zakochałby się w twojej koleżance to chciał byś wysłuchiwać tych ich banalnych miłosnych pogawędek? Oglądać ich emanujące miłością spacery? Wątpię bo to nic ciekawego i odkrywczego

Kor:
Dobry wątek romantyczny nie jest zły, tylko zły nie jest dobry

Podaj mi przykład dobrego wątku romantycznego w jakimś filmie z ostatnich lat? Same oczywiste, schematyczne bzdety
Kor
Użytkownik
#357 - Wysłana: 7 Sty 2012 15:17:36 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Mav:
Podaj mi przykład dobrego wątku romantycznego w jakimś filmie z ostatnich lat? Same oczywiste, schematyczne bzdety

Ja ostatnio darowałem sobie kino, bo filmy w ogóle stoją obecnie na nie najlepszym poziomie. Wszelako nie należę do osób, które będą kręcić nosem na "Przyjaciół", bo Rachel i Ross, i Ross i Rachel. Przeciwnie - bardzo sobie cenię ten sitcom.

Mav:
No ale jak twój kolega zakochałby się w twojej koleżance to chciał byś wysłuchiwać tych ich banalnych miłosnych pogawędek? Oglądać ich emanujące miłością spacery? Wątpię bo to nic ciekawego i odkrywczego

Raczej nie, ale pamiętaj, że kobiety mają zmysł matematyczny uczuć, to nie jest tak, że z konieczności się oszukują oglądając telenowelę, dla nich to ma po prostu większy sens. W końcu telenowela jest przerysowaniem jak przerysowaniem jest Pulp Fiction.
Dukat
Użytkownik
#358 - Wysłana: 7 Sty 2012 15:18:44
Odpowiedz 
Toudi:
Podałem wam listę zawierającą bardziej nieprzyjemne wariacje seksu, z których przynajmniej kilka jest niebezpiecznych dla przyszłości społeczeństwa i nic, nikt nie podchwycił tematu. A są to wariacje heteroseksualne.

Po pierwsze podchwycił, zasygnalizowałem, ze wygląda na to, ze niektórzy tu oczekują jakiegoś "Porno Trek". Po drugie gdzie tam masz "heteroseksualizm"?? Przypomnę:

Toudi:
Akromotofilia - dewiacja w którym bodźcem seksualnym jest odmienny kolor skóry partnera
Alghedonia - Przeżywanie rozkoszy podczas doznawaniu bólu.
Anastemafilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest partner niskiego wzrostu
Dendrofilia - dewiacja w której obiektem seksualnym jest drzewo.

to przecież tak samo może tyczyć się i homo- i trójkątów i "orientacji słoneczkowej".

Q__:
Dziwne tylko, że w czasie IIwś, gdy ginęły miliony, nikt nie mówil o upadku cywilizacji, a dziś gdy wszyscy w Europie mamy napchane brzuchy (dzięki czemu mamy zresztą czas na piep***enie głupot) słyszy się głosy o straszliwym upadku. Dwu całujących się facetów, czy trochę kretynów zakredytowujących się ponad miarę, ma być większą grozą niż całe SS razem wzięte?

Nie łapiesz, albo udajesz, że nie łapiesz sedna. Poza tym, dlaczego akurat wymieniasz SS, a nie SA? Przez klawiaturę Ci nie przechodzi, że wielu twórców nazizmu to byli homoseksualiści?

Elaan:
Sugerujesz więc, że jako ludzkość cofamy się w rozwoju naukowym, kulturalnym, społecznym i za sto lat wracamy do Średniowiecza?

Po pierwsze dlaczego uważasz, ze to oznaczałoby "cofanie się"? Mówisz o poglądzie, o czym ze sfery ideologii i przekonań, a te mogą się zmienić, jeżeli ktoś uzna, że były błędne.
Po drugie, od czasu do czasu ludzkość "się cofa" i przychodzą barbarzyńcy.

Elaan:
Dla Ciebie to zapewne kusząca perspektywa, chętnie byś się widział jako potężny Inkwizytor - Pan Życia, Śmierci i cudzych przekonań.
Jednak ta wizja nie ma szans.

Nie Tobie osądzać co dla mnie jest kuszące.
My tu sobie gadu-gadu, a w Danii czy GB już się domagają stosowania prawa szariatu. W Holandii w następnym pokoleniu większość stanowiąca demokratyczne prawa będzie islamska. W moim systemie wartości szariat to krok w tył, a w Twoim? "Rozwój"?

Elaan:
O moich religijnych przekonaniach nie masz zielonego pojęcia, a ja nie widzę powodu, aby tu swoje " credo " wypisywać.

Nie pisałem o religii, tylko "para-religijnym" przekonaniu odnośni homoseksualizmu. Przekonaniu, które głosisz jak dogmat, bez uzasadnienia. Do tego nawet stopnia, ze wykluczasz by OBCA rasa mogła uważać podobne zachowania u siebie za chorobę albo, żeby u OBCYCH to była choroba, a u ludzi nie! To są wypowiedzi na poziomie "my jesteśmy humanoidami, dlatego każda obca cywilizacja będzie tasmanoidalna" lub "my mamy indywidualna świadomość, dlatego nigdzie nie będzie istniała zbiorowa świadomość" albo "nasze życie oparte jest na węglu, każde inne też będzie oparte na węglu" ...mam wyliczać dalej, żebyś pojęła, gdzie popełniasz błąd?
Q__
Moderator
#359 - Wysłana: 7 Sty 2012 15:20:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Czyli, że homoseksualista to też człowiek? Odkrywcze

Obawiam się, że to co dla nas jest truizmem, nie dla każdego może nim być. Podstaw za "homoseksualistę" - "Murzyna" i powiedz, że Uhura była zbędna...

Kor:
Już pisałem, że nie miałbym nic przeciwko temu, żeby w sposób zupełnie naturalny i bezpretensjonalny pojawiła się w Treku para homoseksualna. Oczekuję przy tym jednak, że - jak dotychczas - Trek nie będzie sobie zaprzątał głowy rozterkami łóżkowymi.

I w NV tak właśnie jest. W tej słynnej "topolopodobnej" scenie łóżkowej szło chyba, po prostu, o mocniejsze zaakcentowanie who Peter is w momencie jego introdukcji, bo potem masz odcinek "Enemy: Starfleet!" gdzie Peter odgrywa sporą rolę, a jego orientacja zerową (nie pomnę nawet, czy jest o niej mowa). Bardziej masz tam wątek jego dojrzewania w ramach załogi i napięte relacje dwu b. podobnych osobowościowo Kirków, gdzie zresztą James Tyberiusz uskutecznia prywatę, chcąc pociotkowi służbę ułatwić, bo go stracić nie chce, a Peter pcha się na pierwszą linię, by dowieść ile wart i... dowodzi co Kirk starszy przyznaje. Jest też piękny comment załoganta do tej familijnej psychomachii: "Two Kirks on one ship? That's too much" .

Kor:
Ja nie piszę o NV, lecz ewentualnym przyszłym serialu. O tym jak odbieram wątek z NV napiszę, kiedy to obejrzę.

Ja piszę o NV. O przyszłym serialu wypowiem się, jeśli powstanie.

Mav

Mav:
Q zachowujesz się jakby Roddenberry napisał scenariusz TOS-a i następnego dnia wpadł pod autobus i ktoś inny by to kontynuował i wyciął homo wątki. Prawda jest taka ze pracował przy treku mnóstwo lat, stworzył TNG i jakoś geje nigdy się nie pojawiły.

Gratuluję dogłębnej znajomości dziejów Treka. Roddenberry już pod koniec lat '70 przewartościował swój stosunek do homoseksualistów (na pozytywny) i chciał takiego wątku w ST. Weteran TOS David Gerrold napisał ów "gejowski scenariusz" - z myślą o TNG - i zatytułował go "Blood and Fire". Paramount scenariusz ten odrzucił, mimo zabiegów Roddenberry'ego, bo uznał za zbyt kontrowersyjny. Potem kwestia poruszenia jednak tematyki homoseksualizmu była dyskutowana w gronie twórców gdy powstawało DS9 (niewiele z tego wynikło w sumie, ale otrzymaliśmy transgenderową postać Dax i biseksualną mirror Kirę - z tym, że bylo to homoseksualizm żeński, nie męski, po raz pierwszy zaakcentowany jeszcze w TNG zresztą, w wątku Odana). Ostatnią próbą były przymiarki do uczynienia Travisa Mayweathera gejem, w ramach nadania tej postaci jakichkolwiek indywidualnych cech.
Fani szybko wypełnili testament Roddenberry'ego, uznawany za ojca-i-matkę trekowych fanseriali (żałosny zresztą w sporej partii) Hidden Frontieer wprowadzil od początku wątki gejowskie (homoseksualistą jest tam brat - znanej z TNG - ensign Ro, Nevin).
Potem przyszedł czas na adaptację starego scenariusza Gerrolda na potrzeby NV. (Nie jest to zresztą odcinek szczególnie wybitny, ale cieszę się, że w końcu powstał.)

Dlatego zresztą oczekuję wątku homoseksualnego w Treku, z szacunku dla Roddenberry'ego i Gerrolda. Obecność takich wątków (lub ich brak) w innych dzielach, ani mnie ziębi, ani grzeje. (Tzn. oceniam je pod kątem jakości wykonania, nie strony ideologicznej: równie zatem odpowiada mi jako postać uroczy i dumny proustowski baron Charlus, co przedstawiony jako mięczak, niszczyciel własnego państwa i dupa wołowa druonowski Edward II, który budzi cień sympatii dopiero w scenie swej śmierci; obaj homo.)

Kor

Kor:
Wszelako nie należę do osób, które będą kręcić nosem na "Przyjaciół", bo Rachel i Ross, i Ross i Rachel. Przeciwnie - bardzo sobie cenię ten sitcom.

Dokonam coming outu : też sobie cenię.

Dukat

Dukat:
Nie łapiesz, albo udajesz, że nie łapiesz sedna.

Rili? Prawa dla homoseksualistów mają wstrząsnąć cywilizacją, ufundowaną na filozofii jawnych mężołożników?

(BTW. conajmniej biseksualne skłonności Aleksandra i Cezara pewno też znasz. Rozumiem, że były to mięczaki, co zniszczyły swoje kraje?

Dukat:
Poza tym, dlaczego akurat wymieniasz SS, a nie SA? Przez klawiaturę Ci nie przechodzi, że wielu twórców nazizmu to byli homoseksualiści?

Przejdzie, ba we współczesnym ruchu neonazistowskim też gejów sporo. Tylko, że dla mnie akurat to co kto komu gdzie wtyka i czyje zdjecie ma w roli obiektu westchnień na biurku nie wpływa na ocenę danej osoby.
Nazizm zaś to nie była ideologia homoseksualna, choć gloryfikowała - b. specyficznie pojętą - męskość.

Dukat:
My tu sobie gadu-gadu, a w Danii czy GB już się domagają stosowania prawa szariatu. W Holandii w następnym pokoleniu większość stanowiąca demokratyczne prawa będzie islamska. W moim systemie wartości szariat to krok w tył, a w Twoim?

Nie widzisz, że Twój system wartości nie jest aż tak różny od tego islamskiego, którym straszysz, tylko nieco bardziej okrzesany? Alternatywa jaką proponujesz to b. kiepska alternatywa.
Kor
Użytkownik
#360 - Wysłana: 7 Sty 2012 15:34:56 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Dukat:
Po pierwsze dlaczego uważasz, ze to oznaczałoby "cofanie się"? Mówisz o poglądzie, o czym ze sfery ideologii i przekonań, a te mogą się zmienić, jeżeli ktoś uzna, że były błędne.

Nie bardzo to jest pogląd. To prawda, że tego typu decyzje głosowano i nadal się głosuje i w jednym kraju może być tak, a w innym inaczej. Jednak schorzenia wyszczególnia się z jakiegoś względu i takie głosowania też się z jakiegoś powodu organizuje (w przypadku homoseksualizmu w USA chodziło o spostrzeżenie, że terapia nie przynosi żadnego skutku).

W ostatnim czasie psychiatrzy i seksuolodzy uświadomili sobie po prostu, że nie ma żadnej sensownej podstawy do nazywania chorobą czegoś, co jest jedynie statystycznym odstępstwem od normy, a nie niesie żadnych negatywnych konsekwencji i dla samego zainteresowanego i dla nikogo innego. Właśnie na tej podstawie wykreślono sadomasochizm z listy chorób w kilku krajach. Innymi słowy - uświadomiono sobie to, na co od lat niektórzy wskazywali, iż choroba psychiczna czy zaburzenie to w wielu względach teoretyczny konstrukt i trudno utrzymywać, że jest on sensowny, jeśli nie wpływa na jakość życia danego człowieka i innych osób.

W przypadku homoseksualizmu sprawa jest jeszcze prostsza. Wszystko wskazuje na to, że jest wrodzony. Oparcie ma w budowie mózgu. Nie da się tego zmienić żadnym leczeniem. Zresztą po co? To tak jakby leczyć kogoś z tego kim jest, chociaż nikomu tym jaki jest nie szkodzi.

Q__:
Obawiam się, że to co dla nas jest truizmem, nie dla każdego może nim być. Podstaw za "homoseksualistę" - "Murzyna" i powiedz, że Uhura była zbędna...

Fakt, ponoć nawet Whoopi dlatego wystąpiła w Treku, że Uhura ją niegdyś zainspirowała.

Q__:
Ja piszę o NV. O przyszłym serialu wypowiem się, jeśli powstanie.

Rozumiem. Ja raczej wyrażam obawę o potencjalny serial. Zważywszy na to jak się takie wątki obecnie nierzadko traktuje. Pewne by o tym na Pudelku szeroko się wpierw rozpisywali, bo reżyser czy scenarzysta oczywiście by zapowiedział, że widzi w nowym serialu taki właśnie wątek. Najważniejsza sprawa w przypadku filmu/serialu sci-fi.

Q__:
Dokonam coming outu : też sobie cenię.

No ładnie, to teraz zostaniemy naznaczeni na forum
 Strona:  ««  1  2  ...  10  11  12  13  14  ...  17  18  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Nowy serial (?)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!