USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / "I tak to się zaczyna..."
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Suavek
Anonimowy
#1 - Wysłana: 4 Lip 2005 23:47:21
Odpowiedz 
Temat ten otwieram niejako w opozycji do krotko zyjacego "To już jest koniec...". Tym razem bedzie o pilotach.

TOS:"The Cage" - Wedlug mnie najlepszy pilot ST. Interesujaca fabula, ciekawe dialogi, dobra gra aktorow. Przedstawione planety (Talos IV, Rigel VII) wygladaja rzeczywiscie, jakby "nie z tego swiata". Ponadto ciekawa postac Pike'a, zagrana o wiele lepiej, niz Kirk w wykonaniu Shatnera. Szkoda, ze ten pomysl zostal przez Paramount odrzucony.

TOS:"Where No Man Has Gone Before" - Rowniez bardzo dobry odcinek, z ciekawym przeslaniem. Koncepcja ewoilucji nadczlowieka, wynikajace z niej problemy oraz reakcje innych czlonkow zalogi przedstawine sa w interesujacy sposob. Moim zdaniem to jeden z lepszych pilotow ST.

TNG:"Encounter at Farpoint" - Odcinek jeszcze w bardzo TOS-owym klimacie. Duzo nowinek technicznych (holodek, rozdzielenie okretu) oraz przeniesienie centrum uwagi bardziej w kierunku zycia prywatnego bohaterow (w porownianiu do TOS) nie kompensuja slabej fabuly i powolnosci postepu akcji. Ogolnie przecietny, przynudzajacy odcinek, jeden z najslabszych pilotow.

DSN:"Emissary" - Genialny wstep, a nastepnie godzina nudy - pewnego rodzaju zapowiedz tego, co czekalo nas w ciagu nastepnych dwoch lat tego serialu. Pod koniec dosyc interesujaca rozmowa Sisko z Prorokami na temat zycia linearnego. Pilot troche lepszy od TNG, ale jeszcze mu duzo brakuje do doskonalosci.

VGR:"Caretaker" - Bardzo nierowny odcinek, poprzeplatane sceny z interesujaca akcja (przerzucenie Voyagera do Delty, ratowanie Torres i Kima z miasta Ocampa, walka z Kazonami) z nic nie wnaszacymi, przydlugimi dialogami. Ogolnie sredni odcinek, chyba lepszy od pilota DSN.

ENT:"Broken Bow" - Mojm zdanie w tym odcinku zupelnie brakuje trekowego klimatu. Akcja, jak w przecietnym filmie sensacyjnym, duzo walki i szczelania, z ktorych nic tak na prawde nie wynika. Zasygnalizowany motyw Zimnej Wojny Temporalnej, rowniez slabo pozniej rozwiniety. Pilot rownie slaby, jak TNG - chociaz zupelnie od niego rozny.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Dreamweb
Użytkownik
#2 - Wysłana: 5 Lip 2005 07:05:45
Odpowiedz 
A mnie się pilot TNG bardzo podoba i jest dużo lepszy niż "Emissary". Owszem, akcja nie postępuje w szaleńczym tempie, ale klimat jest IMO zabójczy. A pojawienie się Q, jego wywody na temat ludzkości i scena sądu to mistrzostwo świata. Oglądałem kiedyś dokument, gdzie mówili, że pilot miał trwać 45 minut według Roddenberry'ego i składać się tylko z wątku kosmity przerobionego na stację, jednak wytwórnia namówiła go do zrobienia dwa razy dłuższego, więc dodał wątek Q, według mnie o wiele lepszy. Cieszę się, że Roddenberry uległ namowom, inaczej pewnie odcinek faktycznie byłby nudny.
Anonim
Anonimowy
#3 - Wysłana: 5 Lip 2005 08:55:45
Odpowiedz 
Widzialem niedawno DS9 Emissary i musze sie z toba zgodzic, Suavek - odcinek az za dobrze pokazuje pierwsze sezony Deep Sleep Nine (na szczescie pozniejsze odcinki sa idealnym przykladem na to, ze z przecietnego serialu mozna zrobic cos genialnego). Poczatek i bitwa pod Wolf 359 byly super, pozniej... szczerze mowiac nie wiem co sie dzialo. Nie pamietam. Widzialem to 2 dni temu i nie moge sobie z marszu przypomniec, co sie dzialo przez 80% (poltoragodzinnego) odcinka! Moze dlatego, ze nic sie nie dzialo? Rozmowa o zyciu linearnym na koncu mi sie za to naprawde podobala, przesuniecie stacji tez bylo spoko, podobnie jak atak Kardasjan. Moze to i bez sensu, ale troche zalowalem, ze E-D nie zdazyl przyleciec na czas grzejac na 120% mocy i nie pokazal tym trzem Galorom gdzie jest ich miejsce ]:->. Choc z drugiej strony, jesli E-D mogl byc przejety przez 2 BoPy, to cale szczescie, ze nie zdazyl ;-D

/Sh1eldeR
Domko
Użytkownik
#4 - Wysłana: 5 Lip 2005 11:06:17
Odpowiedz 
A oto moja lista pilotów:

TNG: "Encounter at Farpoint" - Moim zdaniem najlepszy pilot ST jaki widziałem (choć nie widziałem TOSa ani ENTka). Wprowadzenie postaci Q było bardzo ciekawym posunięciem. Bardzo dobrze wprowadzono postacie, o których widz mógł się już sporo dowiedzieć. Techniczne możliwości statku Enterprise-D też zostały przedstawione (rozdzielenie części bojowej, uzbrojenie). Jak dla mnie, najlepszy pilot.

DS9: "Emissary" - Najnudniejszy pilot ST jaki widziałem. Do końca walki pod Wolf 359 da się go jeszcze oglądać - potem robi się kiepski. Poziom nudy sięga szczytu, gdy Sisko zostaje przeniesiony do proroków. Szczerze mówiąc, wolałem Picarda tłumaczącego się Q, niż Sisko - Prorokom.

VGR: "Caretaker" - Pilot nie jakiś super, ale lepiej oglądalny niż DS9. Ma dość nierówny poziom - w ogóle decyzje Janeway są tu trochę niejasne (najpierw jej celem jest powrót do Alfy, a potem niszczy stację). Fabuła trochę pisana "na siłę", ale mimo to, da się oglądać i człowiek nie usypia.
Barusz
Użytkownik
#5 - Wysłana: 5 Lip 2005 11:10:27
Odpowiedz 
To logiczne, że Janeway najpierw chciała wrócić do Alfy, potem jednak postanowiła, że poświęcenia Okampa to za wysoka cena. Będzie to się za nią ciągneło aż do końca serialu...
Nash
Użytkownik
#6 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:28:28
Odpowiedz 
Jak dla mnie (TOSu nie biore pod uwage bo nie mialem okazji widziec - niestety):
1) TNG - pierwsza misja, Q, zagadka - wg mnie super
2) DS9 - Entek;P
3) Ent - fajnie zapowiadajaca sie historia, Volkanie;)
4) Voy - najgorszy bo jakos malo wciagajacy, jeszcze te napisy na poczatku, wogole poczatek malo trekowy moim zdaniem.
Picard
Użytkownik
#7 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:43:43
Odpowiedz 
Widzialem niedawno DS9 Emissary i musze sie z toba zgodzic, Suavek

A ja się nie zgodze ! Uważam , że ten odcinek był światny : fragmęt bitwy pod Worf 359 , ukazanie stanu w jakim Kardajsjanie zostawili Bajo po swej blisko 60-letniej okupacji , konflikt między parucznikiem Sisko a kapitanem Enterprise , odkrycie korytarza podprzestrzennego , w końcu wzmiankowana już tu rozmowa z Prorokami o ludzkiej egzystencji i sęsie tejże. Epizod w żadnym razie nie nudzi , przeciwnie bawi ( przynajmniej mnie) i nie pozbawiony jest przy tym przesłania ...

strony, jesli E-D mogl byc przejety przez 2 BoPy, to cale
szczescie, ze nie zdazyl


Eee , atm ! Dali by sobie rade , dowódcy Galorów bali się statków klasy Galaxy.
Sparrow
Użytkownik
#8 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:48:16
Odpowiedz 
Uważam , że ten odcinek był światny

Masz w tym moje pełne poparcie.
Nash
Użytkownik
#9 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:49:06
Odpowiedz 
>>dowódcy Galorów bali się statków klasy Galaxy

Dowodcy Galorow generalnie bali sie wszystkiego bo latali 2 albo 3;)
Picard
Użytkownik
#10 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:12:08
Odpowiedz 
Dowodcy Galorow generalnie bali sie wszystkiego bo latali 2 albo 3;)

Nie , pierwszy Galor przybył na stacje w pojedynkę. Także w pojedynkę szukał Niebiańskiej Świątyni co źle się dla niego skonczyło ...
cezary
Użytkownik
#11 - Wysłana: 5 Lip 2005 15:36:05
Odpowiedz 
Picard fragmęt bitwy pod Worf 359
o jaka beka;-> lol

Wracajac do pilota TNG - swietnie podoba mi sie rozwiniecie stosunkow kapitan-pierwszy... od gorzej niz oficjalnych, przez zapoznanie sie, prywatna rozmowe az do zaakceptowania...
Jakze to bardziej ludzkie niz dialog Kiry i Sisko - You will probably want the office? -Well I wanted to say hello first, but since you insist (cytuje z pamieci).
A Voy jak Voy - rozstrzelany i denerwujaco plytkie podejscie do Maquis - -Ty bedziesz moim pierwszym oficerem. -Ok spoko.
Domko
Użytkownik
#12 - Wysłana: 5 Lip 2005 18:28:51
Odpowiedz 
fragmęt bitwy pod Worf 359

Jak dla mnie to jedyna prawda - ten fragment był najlepszy w całym pilocie. Reszta to nuda.

BTW, Worf ma już swój system? No, no...
Pah Wraith
Użytkownik
#13 - Wysłana: 6 Lip 2005 14:51:35
Odpowiedz 
Nie widziałem ENTka, ale generalnie wszystkie piloty poza Cage'm są dla mnie do niczego. Nuda wieje aż świszczy.
Niestety po obejrzeniu całości, najczęściej wychodzi na jaw to, że twórcy nie wiedzą od początku w jakim kierunku chcieli zabrać serię, bo nawet jak są wątki ciągnące się później przez cały serial, to najczęściej, najważniejsze akcenty w serialu prawie się wogólne w pilotach nie pojawiają. Np. DS9 - niby są Prorocy, niby jest korytarz, ale wojny, która zdominowała DS9 nie ma nawet ździebełko...
Po prostu wychodzi, że twórcy nie mają od początku wizji, tylko "najpierw skopiemy serial robiąc co my chcemy, a potem to naprawimy w 4 sezonie czyniąc serial ciekawszym".
Picard
Użytkownik
#14 - Wysłana: 6 Lip 2005 21:47:51
Odpowiedz 
fragmęt bitwy pod Worf 359

Miał być oczywiście Wolf ! Wyszedł z tego ,,Worf" , ale on też zasługuje na swój system.
Nika
Użytkownik
#15 - Wysłana: 6 Lip 2005 23:27:55
Odpowiedz 
Został już pułkownikiem, to i na swój system zasłużył
cezary
Użytkownik
#16 - Wysłana: 7 Lip 2005 00:32:10
Odpowiedz 
Picard
:eace::
;->
Swietnym pilotem jest film Babylon5: The Gathering - mozna smialo zaczac serial nie ogladajac go, ale obejrzawszy zwieksza sie tajemniczosc serialu od samego poczatku.

Cage? No bo ja wiem...? Jak dla mnie dobroscia sie zrownuje z pilotem TNGa...
Pah Wraith
Użytkownik
#17 - Wysłana: 8 Lip 2005 13:17:58
Odpowiedz 
Eee, w Cage'u jest przynajmniej jakaś akcja.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 11 Lis 2010 16:41:07
Odpowiedz 
Recenzja kolekcji pilotów klasycznego Treka (z wnioskiem, że najlepszy jest jednak "The Cage"):
http://www.ew.com/ew/article/0,,304473,00.html
Eviva
Użytkownik
#19 - Wysłana: 11 Lis 2010 17:49:03
Odpowiedz 
Q__:
z wnioskiem, że najlepszy jest jednak "The Cage"

Jak widać, szefowie stacji telewizyjnych nie są nieomylni...
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 11 Lis 2010 18:48:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

No bo popatrzmy...

"Where No Man Has Gone Before" (TOS) - koncepcja teoretycznie interesujaca: człowiek w zderzenu z nadczłowiekiem, ale wykonanie... przepojone to wszystko tanim psi-mistycyzmem, tandetnie nakręcone, komiksowe w najnegatywniejszym znaczeniu tego słowa; nie wiem jak na ten odcinek reagowali widzowie w latach '60, wiem, że dziś działa odstraszająco.

"Encounter at Farpoint" (TNG, oczywiście) - mam do tego pilota wielki sentyment, bo było to moje pierwsze zetknięcie z Trekiem, z Picardem, Datą, Q... tematyka arcyambitna (sąd nad ludzkością to nie byle, co), ale wykonanie kiepskie (mimo fajnego rzutu okiem na obyczajowosć czasów post-IIIwś), przypomina to tani teatrzyk w stylu najgorszych tradycji TOSu, w dodatku nie wciąga emocjonalnie na płaszczyźnie opowiadaniej historii, acz wciąga jako zaproszenie do świata TNG.

"Emissary" (DS9, niedawno o nim pisałem) - dobry pilot, dobre wprowadzenie w serial, ale historia jednak znacznie błahsza niż w "The Cage" (z tym, że jest to pilot drugi co do jakości).

"Caretaker" (VOY) i "Broken Bow" (ENT) - jedyne co mozna o nich dobrego powiedzieć, to, że są reprezentatywne dla swoich seriali, czyli równie "bezpłciowe".

Natomiast "The Cage" - b. ambitna jak na czas gdy powstała, idąca w ślady "Zakazanej planety", głębia tematyki, wiecej realizmu szczegółów niż w TOS... no i byłoby jeszcze lepiej gdyby nie zamiłowanie wytwórni do humanoidów i unikania kontrowersji (zresztą jest to ogólnie jedne z najmocniejszych intelektualnie odcinków ST).
RaulC
Użytkownik
#21 - Wysłana: 11 Lis 2010 19:34:06
Odpowiedz 
Q__
"Where No Man Has Gone Before" (TOS) -
jak dla mnie nie było najlepsze. Jako pilot lepsze było "The Cage" i miało ciekawszą wymowę o czym później.

"Encounter at Farpoint" (TNG, oczywiście) - Ciekawe. Sąd nad ludzkością to coś, czego nie było i pokazuje, że cały serial będzie miał moralizatorską wymowę.

"Emissary" (DS9) - NUDAAAAAAA jak 90% serialu. Gdyby nie Worf, O'Brian, Odo i uroda Jadzi to nie dałoby się tego wogóle ogladać.

"Caretaker" (VOY) i "Broken Bow" (ENT) - wbrew pozorom jak dla mnie ciekawe i coś się dzieje w przeciwieństwie do DS9 gdzie wogóle cały serial jest (jak to mówi moja pani) chodzony. W obu odcinkach coś się dzieje.

Natomiast "The Cage" - Z jednej strony trochę nudny, ale koncepcja zetknięcia ludzi z obcą humanoidalną cywilizacja na wyższym stopniu rozwoju, która traktuje ludzi tak samo jak ludzie traktują małpy czy szczury to bardzo ciekawa wizja. Pokazuje ludzką przywarę traktowania innych istot żywych jako przedmioty i pokazuje by "nie robić drugiemu co tobie niemiłe".
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 11 Lis 2010 20:43:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
RaulC

RaulC:
gdzie wogóle cały serial jest (jak to mówi moja pani) chodzony

Tylko, że Twoja Pani, nazywa też "chodzonymi" rzeczy tak od siebie odmienne jak "Moda na su(c)kces" i "Ziemia obiecana" (o czym wiem skądinąd ). Czyli tempa akcji nie traktowałbym jako wyznacznika jakości filmu/serialu - vide "Solaris" w zestawieniu z "ID4" (ten dugi ma niewątpliwie lepsze tempo ), nie zgodzę się też, by wolne tempo przekładało się automatycznie na brak napięcia (vide "Duet").

(Do czego doszło? Bronię DS9... .)
Scully
Użytkownik
#23 - Wysłana: 13 Lis 2010 14:48:10
Odpowiedz 
Nie wezmę pod uwagę VOY, pozostałe piloty widziałam:

1) TOS - The Cage: niezależnie jak by były wypasione i pełne akcji inne startery, do tego mam wielki sentyment, a i niesie ze sobą pewne przesłania, mimo przemalowanych na niebiesko kwiatków doniczkowych i skał z tektury. Wzruszył mnie. Autentycznie.

2) TNG - Encounter at Farpoint: moim zdaniem lepszy niż się powszechnie uważa, zachęcający tyłeczek Rikera, jak już ktoś wspomniał wprowadzenie Q, mundurki, oldskul, meduzy - przyjemnie się oglądało i polubiłam z miejsca nową załogę

3) ENT - Broken Bow: po obejrzeniu starszych seriali ST miałam wrażenie, że strasznie dopieszczony to będzie serial pod względem szczegółów, nawet mi to podeszło. Fabuła cienka, ale dobre były problemy z tłumaczeniem i transportem. Plus w postaci urodziwej i kształtnej T'Pol.

4) DS9 - Emissary: Męczyłam to chyba na 4 razy, co chwila patrząc, ile jeszcze zostało do końca. Tragiczna nuda i jakieś Siskowe retrospekcje (a on mnie wtedy ni ziębił, ni grzał), trochę niestrawnego ukrytego moralizatorstwa w sprawach rodzin, więzi itd. czego znieść nie mogę. Prawdę mówiąc pamiętam tylko Picarda i Jadźkę w TNG-owym mundurze, uratowali odcinek
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 4 Mar 2013 23:57:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
HF 6x01 "Countermeasures" - aktualnie traktowany przez samych twórców jako coś na kształt pilota, a przynajmniej za moment od którego widz może bezpiecznie sięgać po ich produkcję.
Odcinek choć poprawny-ale-bez-polotu (coś a'la standard VOY) i wizualnie - mimo wszelkich zmian technicznych - słabujący, nie powalający też zresztą reżserią, jest jednak bardzo dobrze przemyślany (zasługa Carlosa Pedrazy, jednego z lepszych fanowskich scenarzystów i wówczas relatywnie nowego "nabytku" ekipy HF) i tym świetnie się broni zasługując na uczciwe 3 gwiazdki.
Parę słów o treści: zarówno fabuła, jak i sposób jej prezentacji wskazują, że będziemy mieć do czynienia z kontynuacją stylu DS9 - wojna, floty, astropolityka, przemiany na Cardassii, jednak zostaje to wszystko wpisane w dydaktyczno-problemową ramę w tradycji VOY i mniej udanych odcinków TNG.
Zaczyna się bowiem od rozmowy komodora Knappa*, dowódcy DS12, z córką, która postanawia - wbrew wcześniejszym planom - zrezygnować ze studiów na Harvardzie (na które się właśnie dostała) i udać się w ramach wymiany kulturalnej na Cardassię Prime, by tam uczestniczyć w odbudowywaniu cardassiańskiej kultury i przerzucaniu mostów pomiędzy nią, a UFP. Choć Traya (tak ma na imię dziewczyna) wygłasza płomienną, typowo trekową mowę o kulturowym dialogu, ojciec sprzeciwia się gwałtownie jej wyborowi posądzając o wpływ na w/w decyzję jej intensywnych, acz zdalnych kontaktów z pewnym cardassiańskim rówieśnikiem.
Tymczasem kolejna komodor - Jennifer Cole pilnuje granic Federacji trzymając - podległymi sobie okrętami - we wzajemnym szachu analogiczną armadę Tholian i Breen, która zebrała się po drugiej stronie granicy i zastanawia się kiedy to napięcie nadgraniczne przekształci się w wojnę. Ne czeka długo, jej rozmyślania przerywa wiadomość o tym, że druga strona właśnie przypuściła frontalny atak.
Admirał Nechayev i komandor Darwin usiłują koordynować obronę i przewidzieć ruchy przeciwnika. Spodziewając się ataku na Alpha Centauri otwierającego drogę do uderzenia na Ziemię nakazują komodor Cole utrzymać pozycję za wszelką cenę. Jennifer wie, że powierzone jej zadanie może okazać się samobójcze, nie uchyla się jednak przed nim i motywuje swoje załogi do walki pełną - tradycyjnie - szekspirowskich aluzji mową.
Kapitan Shelby (tak, ta Shelby z TBoBW) tymczasem nie może się doczekać dokładniejszego meldunku od porucznika McCabe'a (późniejszego protagonisty FED1), mającego przynieść nowe informacje o odkrywanych w Briar Patch artefaktach - tetrahedronach i ich związkach z odkrytą w głębi tegoż obszaru Sferą Dysona. Komandor Naros narażając się jdnak na jej gniew konfiskuje wyniki pracy - wspomaganego przez Nevina - McCabe'a by przekazać je bezpośrednio wyższym czynnikom. Kapitan by ukoić nerwy odbywa rozmowę z przebywającą na pokładzie jej Excelsiora Ilianą, księżniczką kolejnych Obcych zwanych Tren'La**. Oferuje jej pomoc w poszukiwaniach zaginionego (gdy poświęcił się dla komodora Knappa) syna, zdając się mieć w tym zarówno bezinteresowno-humanitarne, jak i polityczne motywy. Deklaruje też pomoc swojej starej znajomej z DS9.
Tymczasem jako, że atak Tholian i Breen dosięgnął i okolic DS12 do walki ma włączyć się na czele podległyh sobie okrętów komodor Knapp. Admirał Nechayev - której Ian zwierzył się z rodzinnych problemów - radzi mu wysłać, nim ruszy do boju - Treyę na powierzchnię Ba'Ku wraz z innymi cywilami, ta jednak odmawia.
W walce - w które po stronie Federacji walczą już lub mają niedługo przybyć z pomocą Klingoni, Cardassianie, So'Na i Romulanie - uczestniczy już Excelsior. Gdy sytuacja daje się być beznadziejna dla Shelby i jej załogi MCCabe i Ro zdążają wymyślić błyskotliwy - i nawiązujący do ziemskich taktyk walki podwodnej - sposób radzenia sobie z bronią Breen. Cole dostaje tymczasem rozkaz wycofania, dalsza walka podległych jej okrętow oznaczałaby ich pewną zagładę, co otwiera Tholianom drogę do prawdziwego celu ich ataku - Briar Patch wraz z jego skarbami. Jednak pomysł oficerów z Excelsiora nadany do reszty floty podnosi skuteczność obrony, narażając jednak Excelsiora na gwałtowniejszy atak wrogów. Gdy sytuacja Shelby i jej załogi wydaje się krytyczna z odsieczą przybywa jednak dowodzony przez kapitan Kirę (tą "starą znajomą")*** Defiant prowadząc za sobą posiłki... Dominium, które "załatwił" jej po starej znajomości Odo (przełamując, by tego dokonać dotychczasową politykę swoich rodaków, którzy nieoficjalnie sprzyjali Tholianom).
Bohaterstwo własnych załóg i masowe wsparcie starych i nowych sprzymierzeńców pozwala Federacji zwycięsko odeprzeć atak.
Kira ma jednak jeszcze jeden prezent dla Elizabeth - wzmacniacz telepatyczny, który ułatwi zarówno nawiązanie kontaktu z zaginionym księciem jak i - być może - skontaktowanie się z kastą rządzącą Grey (nieprzyjaznych GF, a potężnych, mieszkańców Briar Patch).
Komodor Knapp natomiast zrozumiał jak ważne są kontakty międzykulturowe, choćby i intymne, i, że w tak trudnych czasach nie ma "bezpiecznych" i "niebezpiecznych" miejsc, dlatego przestaje sprzeciwiać się decyzji córki (to jest właśnie w/w dydaktyzm).

Mimo wad otrzymujemy więc jak widać, pilota zachęcającego do sięgnięcia po ciąg dalszy (a może i to, co było wcześniej). Gdyby został profesjonalnie nakręcony - i trochę "odłopatologiczniony" w warstwie ideowej - otrzymalibyśmy godnego rywala "Emissary".

* Knapp:


** o Tren'La:
http://en.hiddenfrontier.com/index.php/Tren'La


*** tym samym staje się zresztą zadość tradycji "przekazywania sztafety" przez postać ze starszej serii


Zupełnie innym przykładem fanowskiego pilota (z czasem zamiecionym pod dywan jak pięć pierwszych sezonów HF) jest NV "Come What May", dzieło ekipy nie już doświadczonej i gotowej quasi-rebootować swoją serię, a przeciwnie, stawiającej dopiero pierwsze kroki i nie mogącej - w związku z tym - zapewnić swojej produkcji imponującego poziomu. W dodatku kontynuującym inne tradycje, bo nie odwołującym się do wielowątkowości B5 i DS9, a do szlachetnej prostoty Treka klasycznego.
Odcinek ów choć wygląda jeszcze biedniej niż wiele produkcji HF (zdało by się nieprawdopodobne, a jednak), choć obsadę ma ewidentnie braną z łapanki (z czasem Cawley wymieniał fan-aktorów na coraz lepszych), wreszcie choć sam James C. nie nauczył się jeszcze grać Kirka, również się broni: sporą dawką trekowej psychodelii w TOSowym stylu (znacznie strawniejszej niż w TOS "The Empath", na szczęście) i opowiada o kolejnej przygodzie kirkowego Enterprise'a, który zostaje wezwany na pomoc pewnej federacyjnej placówce, ktora została zaatakowana przez statek-piramidę, a następnie obroniona przez tajemniczą i psotną Onabi, istotę w tradycji Trelane'a i Q. Nie dowiadujemy się czym jest piramida, dlaczego atakuje i czemu Onabi ją goni, możemy - bogatsi w wiedzę od naszego kapitana - przypusczać, że stanowi to jakąś przepowiednię (czy jak to nazwać?) zjawienia się w 24 wieku - dysponującego również "geometrycznymi" statkami - Borga i - chwilami b. psotnego - Q. Czy jest to jakiś przebłysk z pola morfogenetycznego (o ile istnieje ono we wszechświecie ST), zapowiedź ze strony Continuum, b. nietypowa anomalia temporalna czy coś jeszcze możemy tylko zgadywać. Niemniej ten właśnie brak odpowiedzi bodaj skuteczniej buduje wartość tegoż epizodu niż by to uczyniła łopatologia, czyniąc go tym samym wartym jednak obejrzenia.


EDIT: tu zaś recenzja (z rzutem oka na resztę serii) oryginalnego pilota HF - "Enemy Unknown":
http://scifipulse.net/2011/01/fan-film-friday-star -trek-hidden-frontier-'enemy-unknown'/
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 7 Mar 2013 23:52:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Angeles "The Price of Duty" - ojciec-i-matka wszystkich znanych nam fanseriali w końcu w Sieci i to w wersji remasterowanej:
http://www.youtube.com/watch?v=wuqkrFurek0
(Domyślacie się pewnie stopnia niszowości tej produkcji, ale przecież warto chyba wiedzieć co zapoczątkowało tę lawinę.)
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 21 Maj 2013 04:04:57
Odpowiedz 
Ujęcia (czarno-białe!) z "The Cage" z komentarzem Roda Roddenberry'ego i D.C. Fontany:
http://www.youtube.com/watch?v=cVll6UzZEoY
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 28 Wrz 2014 18:05:22
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 9 Paź 2015 17:42:58
Odpowiedz 
Refleksje o "Broken Bow":
http://www.axanarproductions.com/throwback-thursda y-broken-bow/

(Ale czy zgadzam się z tym, że Trek potrzebuje więcej akcji? Nie. Pilot REN zresztą jasno to pokazuje. Twórcy Axanaru z psem Porthosem, nie idźcie tą drogą...)
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 10 Sty 2017 15:33:02
Odpowiedz 
W grudniu wrzucałem ranking finałów ST teraz będzie pilotów do kompletu:

6. Encounter at Farpoint
5. The Cage
4. Caretaker
3. Broken Bow
2. Where No Man Has Gone Before
1. Emissary

http://www.blastr.com/2016-1-15/first-contact-ever y-star-trek-pilot-ranked
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 21 Wrz 2017 00:05:39
Odpowiedz 
Z okazji premiery pilota DSC, TrekMovie zrobiło podcast o pilotach TOS - "The Cage" i "Where No Man Has Gone Before":
https://trekmovie.com/2017/09/20/shuttle-pod-42-on -the-eve-of-discovery-a-look-back-at-star-treks-fi rst-pilots/
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / "I tak to się zaczyna..."

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!