USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / ENTERPRISE - uprzedzenie bez powodu
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  17  18  19  »» 
Autor Wiadomość
Korrd
Użytkownik
#391 - Wysłana: 28 Maj 2010 17:54:22
Odpowiedz 
Eviva

Reed bardziej nijaki od Travisa ? Nie przyszłoby mi to do głowy ;)
Eviva
Użytkownik
#392 - Wysłana: 28 Maj 2010 17:56:35
Odpowiedz 
Korrd

Ma minę kota na puszczy i łazi tak jakoś, jakby go ktoś przed chwila wygrzmocił.
Korrd
Użytkownik
#393 - Wysłana: 28 Maj 2010 17:58:10
Odpowiedz 
Eviva

Rzeczywiście, nie można tego powiedzieć o Travisie, ponieważ postci tej w serialu praktycznie nie ma
Q__
Moderator
#394 - Wysłana: 10 Sty 2011 03:24:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Gdyby ktos pytał o powód moich uprzedzeń to znajdę spory - niekanoniczne (fanowskie zgoła) opracowanie Federation Spaceflight Chronology przedstawia znacznie bardziej rozbudowaną, ciekawszą i - na swój sposób wiarygodniejszą - wizję trekowej przeszłosci niż ta zaprezentowana przez duecik B&B w FC i ENT (a wystarczyło zatrudnić kogos równie kreatywnego i oblatanego w ST co Richard E. Mandel):
http://www.jh.kobarg.de/k7/timeline.php?q=fsc
http://chomikuj.pl/DaRiozaurus/Star+Trek/Timeline+ -+Linia+czasu/Federation+Spaceflight+Chronology
mozg_kl2
Użytkownik
#395 - Wysłana: 24 Sier 2011 22:35:16
Odpowiedz 
http://trekmovie.com/2011/08/11/connor-trinneer-en terprise-didnt-kill-star-trek-franchise/

Beton 0 fani treka 1

Wynik ankiety

Did Enterprise Kill Star Trek franchise on TV?

Yes (16%)
Maybe (12%)
No (71%)T
otal Votes: 2,941

mój głos: oczywiście ze nie.
Jurgen
Moderator
#396 - Wysłana: 25 Sier 2011 07:51:58
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Beton 0 fani treka 1

Wynik ankiety

Did Enterprise Kill Star Trek franchise on TV?

Yes (16%)
Maybe (12%)
No (71%)T

Może i tak, ale Entka już - m. in. po akcji "betonu - nie ma.
mozg_kl2
Użytkownik
#397 - Wysłana: 25 Sier 2011 08:24:12
Odpowiedz 
Jurgen:
Może i tak, ale Entka już - m. in. po akcji "betonu - nie ma.

Głupiej akcji zapomniałes dodadać. ENTek jest i nie znikał, a jego fani nie zostaną zakrzyczeni. Po 6 latak od zakończenia emtowania ENTka dalej wzbudza emocja a to jak najlepiej swiadczy o tym serialu.
mozg_kl2
Użytkownik
#398 - Wysłana: 27 Wrz 2011 22:33:40
Odpowiedz 
Apropo rocznicowych newsów to dziś(26 września) przypada 10 rocznica premiery ENTka. Dla jednych symbolu upadku treka dla innych kolejnego treka mieszczącego się w normie. Dokładnie 10 lat temu w telewizji leciał premierowy odcinek Broken Bow, który zgromadził 12 milionów widzów.
Kor
Użytkownik
#399 - Wysłana: 27 Wrz 2011 22:40:45
Odpowiedz 
Następnie lecąc z widownią w dół, jak wszystkie serie poza TNG (nie liczę TOSu)
Enterprise D
Użytkownik
#400 - Wysłana: 27 Wrz 2011 22:43:37
Odpowiedz 
Szkoda ENT, akurat wycofali go, kiedy się rozkręcał.
A Waszym zdaniem, jaki według Was był najlepszy odcinek?
Kor
Użytkownik
#401 - Wysłana: 27 Wrz 2011 22:48:01
Odpowiedz 
Enterprise D:
Szkoda ENT, akurat wycofali go, kiedy się rozkręcał.

Szkoda, ale tylko dlatego, że się rozkręcał. Po wcześniejszych sezonach, gdybym za to odpowiadał, sam bym go zdjął (i kasę przeznaczył na prawdziwy powrót Treka; coś czego jeszcze nie było, ale jak najbardziej poważnego, dla dorosłych, zachowującego ducha eksploracji, idealizmu itd.).
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#402 - Wysłana: 27 Wrz 2011 23:00:44 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
mozg_kl2

Mi tam szkoda tego serialu, sezon 5. zapowiadał się ciekawie, no i ta wojna z Romulanami

Enterprise D:
jaki według Was był najlepszy odcinek?

1. w aspekcie wolkańskim:

zdecydowanie Twilight (sezon 3)

T`Pol w najlepszej fryzurze..

2. w aspekcie politycznym

"United" (sezon 4)

zobaczyć zjednoczą flotę wolkan, andorian, terran..

a i tak nic nie pobije "In a Mirror, Darkly
Alucard87
Użytkownik
#403 - Wysłana: 27 Wrz 2011 23:15:52
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ:
a i tak nic nie pobije "In a Mirror, Darkly

Mirrorowe odcinki w ogóle były fajne. Aż szkoda, że VOY i TNG ich nie miały.
A na MA jest fajna notatka:

memoryalpha:
Episode writers have maintained that the mirror universe is specifically a parallel universe, where the patterns of events move in similar manners, but the intentions and characterizations are different, so the people of the mirror side will always remain (and always have been) skewed versions of their "normal" counterparts. However, according to the writers and producers of Star Trek: Enterprise in their panel discussion at the 2005 Grand Slam XIII, if they were to have agreed on financial compensation for a guest appearance for William Shatner during the fourth season of the series, there may have been an episode with a canonical explanation of the origins of the mirror universe as an alternate timeline.

According to Judith & Garfield Reeves-Stevens, the episode idea Shatner had pitched would have featured him as "Tiberius", the mirror universe James T. Kirk last seen in "Mirror, Mirror". Supposedly killed by mirror-Spock in his rise to power, it would have been revealed that the Tantalus field did not disintegrate, but in fact relocated its victims to a penal colony in the prime universe. If this story were to have been filmed, the Enterprise NX-01 would have encountered Tiberius in the 22nd century, who had been deposited there forty years earlier. In an attempt to return to the mirror universe, using the transporter of the Enterprise, Archer and Tiberius end up creating the mirror universe in the first place, as a diverging timeline.

Ach ten Archer... ledwie ogarnia własny wszechświat, a tu jeszcze tworzy nowy
Enterprise D
Użytkownik
#404 - Wysłana: 27 Wrz 2011 23:26:05
Odpowiedz 
A według mnie to odcinek ,,These Are the Voyages..".
Połączenie TNG i ENT. Według mnie świetne. I zawsze mi się smutna robi kiedy oglądam końcówkę...
mozg_kl2
Użytkownik
#405 - Wysłana: 28 Wrz 2011 07:31:31
Odpowiedz 
Kor:
i kasę przeznaczył na prawdziwy powrót Treka; coś czego jeszcze nie było, ale jak najbardziej poważnego, dla dorosłych, zachowującego ducha eksploracji, idealizmu itd.).

Tak tak prawdziwy jedyny TEN trek, którego nie potrafisz zdefinowac nawet. Nie rozumiem Was. Chcecie nowego treka, ale żeby był zbudowany z tych samych kloców co stary.

FederacyjneMSZ:
Mi tam szkoda tego serialu, sezon 5. zapowiadał się ciekawie, no i ta wojna z Romulanami

Piątkowe pasmo śmierci przezył tylko Fringe i The X files.

Alucard87:
VOY

VOY miał taki pseudo mirrorowy.

Alucard87:
TNG

Picard w wersji mirror. Chciałbym to zobaczyć.

Enterprise D:
,,These Are the Voyages..".

Najgorszy odc treka w historii.
Enterprise D
Użytkownik
#406 - Wysłana: 28 Wrz 2011 16:33:57
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Najgorszy odc treka w historii.

Dlaczego najgorszy? Rozumiem, że jest to odcinek inny, ale jako że był odcinkiem końcowym musiał taki być i trzeba go dokładnie zrozumieć.
mozg_kl2
Użytkownik
#407 - Wysłana: 28 Wrz 2011 17:10:52
Odpowiedz 
Wracajac do pytania najlepszy odcinek ENTka. Hmm trudne pytanie, zależy jak patrzeć. Napewno świetny jest odcinek In mirror darkly. Świetnie pokazuje co dzieje się, jak mali chłopcy dostaną zabawki przeznaczone dla dużych. Wysoko na mojej liście są też: The Andorian Incident, The Communicator, First Flight. Z 3 sezonu: Twilling, Azati prime.

Enterprise D:
Dlaczego najgorszy?

Jest tak beznadziejnie beznadziejny, zę nawet ja fan entka nie będe go bronił.

Enterprise D:
dokładnie zrozumieć.

To rozumieć?
Q__
Moderator
#408 - Wysłana: 28 Wrz 2011 17:46:17
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Świetnie pokazuje co dzieje się, jak mali chłopcy dostaną zabawki przeznaczone dla dużych.

Pokazuje, że zabierają je im sprytne dziewczynki .
Kor
Użytkownik
#409 - Wysłana: 28 Wrz 2011 17:47:38
Odpowiedz 
mozg_kl2

Nie, chcemy, żeby Trek był inteligentny. Stary Trek był
Enterprise D
Użytkownik
#410 - Wysłana: 28 Wrz 2011 18:16:53
Odpowiedz 
mozg_kl2:
zę nawet ja fan entka nie będe go bronił

Od kiedy jesteś fanem ENT? Z tego co pamiętam zawsze byłeś przeciw.

mozg_kl2:
To rozumieć

W tym odcinku chodziło o to, żeby po prostu zrobić
jakieś show na zakończenie serii. Nie ma być inteligentny, ale akcja musi być.
mozg_kl2
Użytkownik
#411 - Wysłana: 29 Wrz 2011 07:32:00
Odpowiedz 
Q__:
Pokazuje, że zabierają je im sprytne dziewczynki .

To póżniej. Ale wkoncu już Churchill powiedział, żę światem rządza mężczyzni a nimi kobiety.

Kor:
Nie, chcemy, żeby Trek był inteligentny. Stary Trek był

Był nie był, żależy jak mu się udało.

Enterprise D:
Od kiedy jesteś fanem ENT? Z tego co pamiętam zawsze byłeś przeciw.

Od zawsze, czyli kilku lat. <płacze> fani entka mnie nie chcą <szloka> fani TEGO treka też.. Nikt mnie nie chce.

Enterprise D:
W tym odcinku chodziło o to, żeby po prostu zrobić
jakieś show na zakończenie serii. Nie ma być inteligentny, ale akcja musi być.

Czyli potwierdzasz, ze ten odcinek jest głupi jak but?
Enterprise D
Użytkownik
#412 - Wysłana: 29 Wrz 2011 13:53:58
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Od zawsze, czyli kilku lat. <płacze> fani entka mnie nie chcą <szloka> fani TEGO treka też.. Nikt mnie nie chce

Spokojnie, ja Cię lubię.

mozg_kl2:
Czyli potwierdzasz, ze ten odcinek jest głupi jak but?

Nie potwierdzam tego, tylko mówię, że skoro jest to odcinek końcowy, to także pożegnalny więc patrzy się na niego inaczej. A zakończenie najłaniejsze, kiedy Picard, Kirk i Archer mówią ,,To bodly go...". Jest to jedna z najlepszych scen z tego filmu:

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3264&page=0
Q__
Moderator
#413 - Wysłana: 14 Cze 2012 21:09:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Skacząc od serialu do serialu obejrzałem ENT "Twilight".
Cóż... Zacznę od tego z czym mam problem czołówkowa piosenka, zastosowana estetyka i kolorystyka, pozbawione wyrazu twarze bohaterów. Ile razy podchodzę do ENTka, tyle razy tym mnie odrzuca.
Sama fabuła jednak? Nie jest najgorzej. Archer budzi się i nie zostaje wpuszczony na mostek z rozkazu... kapitan T'Pol. W następnej scenie zaś odnajduje się w domu, w którym - jak w pierwszej chwili może się zdawać - stanowią z ową Wolkanką małżeństwo.
T'Pol wyjaśnia co zaszło. Archer ratując jej życie wpadł w anomalię czasoprzestrzenną z której wylazły jakieś mikroby na bieżąco teraz czyszczące umysł Archera ze wspomnień nowszych niż data owej katastrofy... i dzieje się tak od 15 lat. Była subcommander i kapitan streszcza więc swemu ex- dowódcy dzieje tych 15 lat.
Podjęła dowodzenie Enterprisem (starając się jednocześnie zapewnić bezradnemu teraz jak dziecko i codziennie wpadającemu na te same pomysły Archerowi jak najlepszą - i sprawowaną z maksimum szacunku - opiekę; przy czym jego rady przydawały się jednak czasem, wbrew pozorom), w szybkim tempie została też awansowana na kapitana, podjęła pościg za Xinti i walkę z nimi. W prawie samobójczym ataku zniszczyła im dwa okręty, zdołała też odnaleźć stocznię, w której przygotowywali broń. Niestety za późno, by zapobiec zagładzie Ziemi...
Choć ludzi zostało w efekcie tylko 6 tysięcy pozostała lojalna wobec nich mimo nacisków Sovala (którego wprost oskarżyla o hamowanie postępu technicznego ludzkości czyniące w efekcie Ziemian bezbronnymi). Przeprowadziła Enterprise'm jeden z konwojów z uchodźcami zdążających do koloni na Ceti Alfa V (ostaniego schronienia ludzkości), a potem przekazując dowodzenie Trippowi została na owej planecie by dalej opiekować się Archerem.
Nie mniej lojalny Phlox ruszył tymczasem między gwiazdy szukać - zarówno drogą konsultacji z czołowymi specjalistami, jak i samodzielnej pracy badawczej - leku na przypadłość Archera. I oto wraca z opracowaną, ryzykowną lecz jedyną, metodą terapii. Metodą wymagającą użycia reaktora wiszącego właśnie na orbicie Enterprise'a...
"Tripp", teraz już kapitan wita dawnego dowódcę z honorami i widocznymi oznakami wzruszenia. Na pokładzie jest zresztą jeszcze jeden kapitan - Reed czekajacy na objęcie pierwszego samodzielnego dowództwa, na Intrepidzie (zamykanie się przez B&B w kręgu paru nazw, czyniące wszechświat przedstawiony b. małym jest żałosne).
T'Pol i Phlox koncentrują się na terapii, tymczasem Tripp misi stawić czoła atakowi Xindi, którzy zostali tu sprowadzeni przez szpiega... najwyraźniej śledzącego... Phloxa.
Terapia odnosi pierwsze skutki, okazuje się jednak, że pasożyty usuniete "teraz" zostają usuniete i w przeszłości... a to daje możliwość odmienienia na lepsze i przeszłości. Zajęty walką Tripp nie chce jednak o tym słuchać... tak samo jak zresztą sam Archer chcący trafić na mostek i udzielić jakiejkolwiek pomocy.
W końcu jednak gdy obsada mostka ginie, T'Pol udaje się przekonać ex-kapitana, że tylko niszcząc pasożyty może dać jakąkolwiek szansę ludzkości. Zaczyna się wyścig z czasem. Xindi opanowują Enterprise, kolejno giną osłaniający swego ex-dowódcę Phlox i tT'Pol (w schematyzmie tej sceny jest coś nieintencjonalnie komicznego) w końcu jednak śmiertelnie ranny Archer powoduje implozję rdzenia Warp niszczącą także pasożyty...
i budzi się w ambulatorum tych naście lat wcześniej, żartując z T'Pol, że byłaby świetną pielęgniarką.

Oglądało się to od pewnego momentu świetnie mimo paru rażących zgrzytów (kolejne idiotyczne trekowe drobnoustroje podparte wyjatkowo nieprzekonujacym technobełkotem + pytanko skąd doktorek wie, że część pasożytów została wymazana, skoro znikł ich wszelki ślad, nawet na prześwietleniach), po prostu znakomita jest T'Pol do końca lojalna wobec Archera (nie wiemy tak naprawdę czy kieruje nią miłość, silna wdzięczność za ocalenie życia, czy jakoś wolkański kodeks honorowy), tak naprawdę aktorska kreacja Blalock trzyma ten odcinek, choć i inni aktorzy nie wypadają tu najgorzej - Archer jest jak zawsze głupkowaty i zagubiony, ale tym razem ma mocne scenariuszowe powody takim być, to co w innych wypadkach raziło, tu buduje klimat, Phlox jest jak zwykle phloxowaty, pewniejszy siebie (choć nadal niezbyt bystry) Tucker i brodaty Reed prezentują się jakoś bardziej męsko, z wiekiem przybyło im jaj, Hoshi lepiej do twarzy z długimi włosami. Ostatnia kolonia ludzkości też wyglada b. przyzwoicie (mimo niejakiej piksekozy). A i czarny scenariusz dla ludzkości ma w sobie dość dramatyzmu.

Mówię. W oglądaniu wypada to znakomicie (jak na ENT), jednak im dłużej się myśli po obejrzeniu tym bardziej rozwiewa się słynna trekowa mgiełka, a przybywa konkretnych zarzutów. Jest ich całkiem sporo, począwszy od tego, że historia owa to recykling wątków z DS9 "The Visitor" i VOY "Timeless" (w pewnym sensie nawet TNG "Yesterday's Enterprise" czy TOS "The City on the Edge of Forever") wpisująca się w pewną nieznośną trekową temporalną sztampę, poprzez fakt, że Archer ani nikt z jego świty nie wpadł na to, na co wpadł żołnierz Latro w cyklu G. Wolfe'a, po te postawione wcześniej.
Eviva ma zapewne rację, że ENT ogląda się lepiej niz kolejne odsłony SG (przynajmniej Trekerowi), ale zasadniczo jest to ta sama konwencja: wyzbyta intelektualnych ambicji action-adventure, w której action z poowdu telewizyjnych ograniczeń cokolwiek zawodzi.
A jednak nie umiem skreślić tego odcinka ze względu na T'Pol i jej postawę (wartą docenienia za sposób w jaki zostałą pokazana, ale i propagowania w realnym świecie). Może to Trek zawodzący w sensie intelektualnym, ale nie w sensie trekowej moralistyki i - co rzadkie po DS9 - emocjonalnie angażujący (b. fajne jest to, że tak naprawdę nie znamy do końca motywacii T'Pol, nie mamy też pojęcia czy nie było np. dnia w którym jej relacje z ex-dowódcą nie przekroczyły progu, zapomnianej potem przez niego, a przemilczanej przez nią, fizycznej intymności; ta wieloznaczność i tajemniczość wypada naprawdę znakomicie, lepiej od wszelkiej łopatologii i... b. po wolkańsku).

Jammer:
http://www.jammersreviews.com/st-ent/s3/twilight.p hp
(W przypadłości Archera doszukał się nawet aluzji do Alzheimera.)
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#414 - Wysłana: 15 Cze 2012 17:46:59
Odpowiedz 
Q__

Bo sama T`Pol była złożoną postacią. Na 5 serię miała być przygotowana niespodzianka, która po części by wyjaśniała zachowanie uroczej Volkanki.

Mi w tym odcinku spodobała się jej fryzura, i w ogóle zachowanie amerykańskiej żony.

Cóż lubię ENTka, wiem, że miał ogromny potencjał.
Q__
Moderator
#415 - Wysłana: 15 Cze 2012 22:17:45
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
Cóż lubię ENTka, wiem, że miał ogromny potencjał.

Sama konwencja łącznika między ST a naszymi czasami miała ogromny potencjał. Założenia początkowe ENT trochę tego potencjału odcięły na starcie. Trochę za dużo nawet.
Radion
Użytkownik
#416 - Wysłana: 15 Cze 2012 22:24:53
Odpowiedz 
Mi Entek przypominał jak już kiedyś wspominałem piątkowe kino akcji, czyli obejrzysz i zapomnisz coś jak Nieśmiertelny Źródło Z wszystkich odcinków jakie oglądałem pamiętam tylko ten lustrzany ze względu na inną czołówkę i znośność scenariusza odcinka.
Q__
Moderator
#417 - Wysłana: 1 Gru 2012 22:06:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Obejrzałem sobie, jak mówiłem, ENT "Broken Bow", obie części. Całościowo patrząc jest to chyba drugi co do jakości pilot ST po DS9 "Emissary" ("The Cage" jest poza konkurencją z przyczyn oczywistych), acz jest b. nierówny, zawiera elementy doskonałe (i nawet nowe w Treku) wymieszane z uderzającą tandetą.
Tandeta, co ciekawe, przejawia się bardziej w wątku głównym, więc szczegółowe streszczenie nie ma chyba sensu, natomiast mistrzowstwo (tak, jak widać B&B czasem na nie stać) w wykończeniu szczegółów.
Sama fabuła nie jest szczególnie skomplikowana... ot Klingot... wróć... Klingon... ścigany przez nowy w kanonie gatunek, gadopodobnych (i po prawdzie dość tandetnych) Suliban trafia na Ziemię i zostaje omyłkowo(?) postrzelony przez farmera. Ziemska Gwiezdna Flota, w tym niejaki kapitan Archer, dostrzega w możliwości odwiezienia Obcego do domu znakomitą okazję do przeprowadzenia długo odwlekanego (i latami hamowanego przez Wolkan) startu tytułowej jednostki zdolnej do osiągania magicznej prędkości Warp 5. Załoga poznaje statek i siebie nawzajem, my poznajemy załogę. T'Pol przeżywa konflikt lojalności zakończony aż nazbyt gładkim stanięciem po stronie Archera & Co. Dowiadujemy się o trwaniu Temporal Cold War (co czyni wrażenie przyszłego, potencjalnie b. interesującego, metaplotu). Dowiadujemy się też, że wśród Suliban istnieje frakcja sprzeciwiająca się przyspieszonej autoewolucji i temporalnym konszachtom (jej przywódczyni nawet zginie osłaniając tyłek Archera). Dostaniemy finalną rozwałkę (zakończoną użyciem Transportera na zasadzie Deus ex Machina). Wreszcie Klingon zostanie odstawiony do rodaków, którzy nawet nie podziękują (jak to Klingoni).
Co więc gra w odcinku? Mnóstwo różnych rzeczy... Fabularna klamra w postaci scen z dzieciństwa kapitana (jest b. klimatyczna, rzuca też więcej światła na tło sytuacji - stosunki ludzko-wolkańskie, heroiczna walka ludzości o to by jednak ruszyć w gwiazdy, dodaje też trochę familijnego, acz nie cukierkowego, ciepła). Nawiązania jawne i podskórne do autentycznych programów kosmicznych (nawet drobiazgi typu strojów, wnętrz NX-01, astronautyczny klimacik, widoki otwartej przestrzeni, nawet scenka gdy Archer i Trip oglądają swój statek jest jakaś taka "NASowska"). Smaczki - rodowód Travisa i wynikła z niego astronautyczna wiedza (to chodzenie po "suficie" też - choć bazuje na wymyślonej technologii sztucznej grawitacji - buduje klimat realistyczniejszej kosmonautyki), sposób w jaki Jonathan przekonał Hoshi do szybszego wyruszenia (odwołanie się do tego, że jest lingwistycznym geekiem, dodatkowo w tle pobrzmiewała groźba przymusowej mobilizacji, a więc aluzja do wiadomej scenki z TMP), także - skoro o lingwistyce mowa - sama lekcja pozaziemskiego języka (kto uczył się klingońskiego załapie aluzję) uniwersalny - i tak dość magiczny, ale jeszcze toporny - translator (kto pamięta finał "Edenu"?). Do tego widać, że pewne rzeczy były świadomie rozwijane od początku (hałasy na statku przeszkadzające Hoshi, czy szorstkie stosunki miedzy nią, a T'Pol choćby). Właśnie owe drobiażdzki i astronautyczny (twórczo zmieszany z trekowym) klimat czynią ten odcinek tak mocnym i generują (niestety nigdy należycie nie wykorzystany jak wiemy) potencjał serialu.
Są też jednak elementy drastycznie słabe, ENT niesie w sobie od początku i zalążki własnej zguby: Obcy kreowani są wprost fatalnie, Wolkanie wypadają nieprzekonujaco (i nie chodzi o to, że są "tymi złymi", łyknąłbym bez wahania Wolkan umistycznionych z początkowej wersji B5 i Wolkan uwrednionych z pierwotnej wersji AND, bo idzie za tym jakaś idea, w ENT niby też pewna idea jest, ale przesłania ją fatalne aktorstwo - Delenn czy Tyr, choć mało spockowaci emanują Obcością, Soval, ani T'Pol nie są w stanie), Klingoni sprowadzeni są do najprymitywniejszego stereotypu, w dodatku nie trzeba z nimi przełamywać nijakich barier Obcości, Sulibanie choć ich kreacja zawiera interesujące elementy (autoewolucja, genetyka, swoiste ściganie się z ludzkością) prezentują się tandetnie i komiksowo/kreskówkowo (tak, to nie zaczęło się wraz ze - znienawidzonymi przez Kora - Xindi, to było w tej serii od początku, kreskówkowa jest też komnata, w której Silik kontaktuje się z Future Guy'em (aczkolwiek to co dzieje się w tejże komnacie z czasoprzestrzenią jest dla odmiany ciekawe i też liczy się do smaczków); także planeta na której bohaterowie szukają informacji o swoich przeciwnikach wpisuje się w schemat Mos Eisley/Dolne Poziomy Coruscant niż poważnej opowieści o zderzeniu - choćby i humanoidalnych - kultur. Do tego dochodzi żałosna scena z Obcymi ganiającymi się po amerykańskim polu i farmerem ze strzelbą przywodząca na myśl - także głupie, a przecież jednak mądrzejsze - "Znaki" oraz - od razu sprowadzające kwestię porozumienia między różnymi istotami rozumnymi na genitalny poziom - załosna (umiarkowana) golizna wiadomej scenki z odkażanymi Tripem i szpiczastouchą subcommander.
Jak widać mamy paradoks: elementy b. mocne (w tym niektóre widziane w "Broken Bow" po raz pierwszy od czasu TMP) jaki chcialibyśmy się spodziewać po trekowym prequelu zostają wymieszane z najdzikszym, nie wymuszonym przez okoliczności (co rozgrzeszało TOS czy trochę nawet AND) kiczem, co gorsza kiczem nie tylko formy, ale i treści (co podwójnie raz po SAAB i B5). Dominują jednak w tym wypadku - trudniejsze do zwerbalizowania - odczucia pozytywne, znacząco dominują.

Teraz parę słów o aktorach/postaciach... Zabawne jest to, że w pilocie zaskakują na plus zazwyczaj te postacie, które w serialu nie zabłysnęły - i na odwrót - w BB pierwsze skrzypce gra bowiem Archer, nie czyniący jeszcze wkurzającego wrażenia wsiowego głupka, ani mordercy, stanowiący za to całkiem sensowego kosmonautę w tradycji "The Right Stuff" (trochę kowboj, trochę wizjoner, trochę maniak swojej pracy), sympatyczne scenki dostają też młodzik,-ale-kosmiczny-wyga Travis (tu w istocie wypada lepiej od stanowiącego dlań tło Reeda) czy uroczo łącząca wdzięk i nerdity Hoshi (która ponownie błyśnie dopiero jako mirrorowa empress). Natomast swojej aktorskiej metody nie odnalazł jeszcze Billingsley, którego Phlox, choć niby już kolekcjonuje różne ciekawe zwierzątka i używa ich do leczenia (no i uśmiech ma dziwny widać, że unoszenie kącików ust ku górze nie jest naturalnym dla jego gatunku grymasem twarzy) wypada jeszcze dziwnie nijako i bez wyrazu. Także T'Pol - która, nadal budząc kontrowersje, wyrośnie jednak na inny mocny punkt serii - tu jest po prostu jezcze jedną w mało przekonujących Wolkan, zaś jej ostateczne decyzje, choć lokujące ją po stronie tych zacnych nie znajdują sensownego uzasadnienia, pasują do człowieka, nie Obcej. Za to Trip wypada od początku tripowato i jest przez swój idiotyzm bodaj bardziej wku...rzajacy niż potem (nie dziwi, że akurat na koniec uśmiercono), widać przy tym, że to wina twórców, nie aktora, ten bowiem w roli Sima umiał wykazać znacznie więcej powagi i godności. (I Tucker jednak dostał swoje 5 min. w scence, w której miał okazję całkiem logicznie bronić honoru ludzkości przed Wolkanką.)

Cóż... zostaje wątek Temporal Cold War. Ten w owym czasie mógł być zarówno źródłem siły, jak i słabości serii. Gdybym był Bermanem serio wykorzystałbym podobieństwo tego wątku z poszukiwaniem przez future Trance z AND Perfect Possible Future, możliwość manipulacji czasem wykorzystał do pogodzenia się ze Straczynskim (i jakiegoś crossoveru) oraz Majer R. i Wolfe'm (zwł., ze niektóre pomysly łączą AND i ENT b. silnie, ot choćby nawet to, że atak Suliban na NX-01 b. przypomina napaść innowszechświatowych Obcych na Andromedę Ascendant), wreszcie wprowadził Braxtona i załogę USS Relativity, Annoraxa, a może i kogoś (albo i paru ktosiów) z main cast dawnych, klasycznych serii przede wszystki jednak zatrudniłbym kogoś,k kto da radę z sensem to spleść (może w/w Wolfe, może - gotów pracować przy VOY - S. Baxter), bo taki wątek poprowadzony z sensem (poza zabawą liniami czasu mamy tu wszak tytaniczne starcie o kształt Wszechświata, a'la "Nowa kosmogonia") móglby wznieść serię na nowy poziom głębi i komplikacji, jednak najdrobniejsza pomyłka groziła przemienirniem go w ogromną - za przeproszeniem - kupę, w toxic wastes, w ktorych gotowy utonąc ENT, albo i cały Trek (z drugiej strony więc dobrze, że nie mieli odwagi tego ruszać, zważywszy na to jak kreatywność im siadała). Jednym słowem był to pomysł śmiały, lecz obosieczny.

Czego zabrakło? Jakiegoś centralnego Problemu, co wpisywało się w narastający trynd deintelektualizacji Treka, ale wydawało się wtedy wybaczalne ze względu na otwatrtą strukturę pilota ("Emissary" zresztą podobnie obywał się bez centralnego zagadnienia, ale ratował od strony intelektualnej rozważaniami o czasie i linearności ludzkiego życia).
Wkurza też (acz logicznie wynika z przyjętych tu i w FC założeń) brak ukazania sensownej aktywności kosmicznej ludzkości poza tytułowym statkiem. Zero wspomnianej kolonizacji podświetlnej, od razu loty w Warp, choć ludzkość ledwo wojenne rany zaleczyła...

Niemniej pilotowemu epizodowi ostatniej, jak dotąd, kanonicznej serii dałbym niecałe 4 gwiazdki w skali Jammera, trochę więcej niż 3,5. Warto obejrzeć i podumać nad tym jaki mógl być ENT. Jaki potencjał w sobie niosł...

ps. inni o odcinku:
http://www.jammersreviews.com/st-ent/s1/brokenbow. php
http://siskoid.blogspot.com/2008/08/star-trek-630- broken-bow.html
http://www.cynicscorner.org/ent_1/ent_101.html
(EAS daje uczciwie 8/10.)
Kapitan James Tyberiusz Kirk
Użytkownik
#418 - Wysłana: 1 Gru 2012 23:52:22
Odpowiedz 
Arek:
nawet trochę lepszy od TOS

ŻADEN Star Trek nie przewyższył TOS... nawet TNG nie dał rady.

Arek:
[gdzie mandze do ST!!!

Są anime/mangi do któych nawet ST sie nie umywa..


ENT oceniam na 8/10 aczkolwiek inne oceniam tak

TOS - 10/10
ST animowane - 8/10
TNG - 10/10
DS 9 9/10
VOY 8/10

Tak wiec jak widac ENT jest najgorsze ze wszystkich ST ale nie najgorsze...

Archer był fajny.. ale do poprzednich kapitanów (nawet zakompleksionego sisko) sie nie umywa, T'pol była była łądna (pomijając twarz) ale lekko irytowała.. najlepsi byli Spock i Tuvok, sama załoga była w miare dora.. ten machanik (co chodził z T'pol) nieco irytowął ale uroniłem łze jak go wysadziło Sam enteprise był wolny.. za wolny ale to w końcu ponad 200 lat przed Picardem.. Sam Sojusz Ziemski był lepszy od federacji.. wolałbm by kazdy lud miał osobny rząd chyba ze podbije a nie łączą sie i tworza jedną gromade.. pomysł takiego sojuszu byłby dobry.. ale federacji planet zjednoczonych już niezbyt..
Q__
Moderator
#419 - Wysłana: 2 Gru 2012 08:27:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kapitan James Tyberiusz Kirk

Kapitan James Tyberiusz Kirk:
ŻADEN Star Trek nie przewyższył TOS... nawet TNG nie dał rady.

Pod względme oryginalności, przełomowości, tworzenia podwalin? Niewątpliwie...
Pod innymi względami? A to różnie bywa (TNG wzniósł się najwyżej intelektualnie, DS9 był najsolidniej zeralizowany, VOY i ENT miały najlepsze F/X)...

Kapitan James Tyberiusz Kirk:
Są anime/mangi do któych nawet ST sie nie umywa..

GITS.

ps. wspominałem w poprzednim poście o potencjale ENT... inna rzecz, że przy konkurencji ze strony opiewajacych podobny etap kolonizacji Kosmosu SAAB i B5, przy rozwijającym się równolegle ambitnym nBSG, przy powstajaćych od czasu do czasu serialach bliższych hard SF (The Cape, SO:VttP, Virtuality, Defying Gravity, L5) łatwo by nie było (czy to jednak znaczy, że trzeba kapitulować?)
Eviva
Użytkownik
#420 - Wysłana: 2 Gru 2012 10:07:41
Odpowiedz 
Kapitan James Tyberiusz Kirk:
ŻADEN Star Trek nie przewyższył TOS... nawet TNG nie dał rady.

Też jestem tego zdania, choć nie umiałabym go dostatecznie uzasadnić logicznie. Ale spróbujmy:

TOS miał bardzo dobrą załogę - zróżnicowaną, silne charaktery, bardzo wyrazistą. Aktorzy - poza Nimoyem - raczej przeciętni, za to każdy miał mocną osobowość. To bardzo ważne.

Scenariusze - nie zawsze bardzo mądre, niektóre wręcz głupie, ale za to bardzo prospołeczne. Można było łatwo identyfikować konkretne przejawy ziemskich problemów i dziwić się, jak prosto można je rozwiązać.

Dekoracje - wiadomo. Lepsze być wtedy nie mogły, podobnie jak kostiumy. Również archaiczna charakteryzacja miała swe uzasadnienie. By nieco usprawiedliwić twórców, weźmy pod uwagę to, że nawet "Bonanza" - serial, którego jeden odcinek kosztował dokładnie pięć razy tyle co jeden odcinek TOS - czasami razi dziś tandetną dekoracją z dykty i tektury.

FX - przypomnijmy, że w tamtych czasach wręcz CHWALONO Star Trek za to, co dziś ludzi śmieszy. Gene Roddenberry zresztą celowo ograniczał efekty specjalne po to właśnie, by uniknąć śmieszności w serialu. Miał nosa.

Fotografia - coś, co było zbędne przy dalszych serialach. TOS może się poszczycić wspaniałą grą oświetlenia i prawdziwie artystycznymi ujęciami, które musiały niejako zastąpić to, na co brakowało kasy.

Kultura - dziś często się z tego śmieją. A przecież duża część magii TOSu polega na tym, że nie do pomyślenia by było, żeby Kirk powiedział "Gówno!" (jak neoKirk w odpowiedzi na rewelacje Spocka Prime, w oryginale "Bullshit!") albo żeby Uhura rzucała żartami o zoofilii. Patrząc na nią ma się wrażenie, że jej by to nawet nie przeszło przez myśl! A porozbierane do granic ówczesnych możliwości panienki zachowywały się skromnie i z godnością.

Focus - akcja była skupiona głównie nie na wydarzeniach, a na LUDZIACH. Jak się okazuje, ma to sens dla przetrwania danej historii.

I to by było na tyle.
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  17  18  19  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / ENTERPRISE - uprzedzenie bez powodu

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!