USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Miłość
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
mozg_kl2
Użytkownik
#61 - Wysłana: 8 Wrz 2011 12:04:01
Odpowiedz 
John Malkovich ma obsesję na punkcie zniszczenia zombie


John Malkovich ("RED") prowadzi rozmowy w sprawie dołączenia do obsady filmu "Warm Bodies". Obraz jest adaptacją książki Isaaca Mariona.

Bohaterem filmu będzie zombie o imieniu R (Nicholas Hoult) przechodzący kryzys egzystencjalny. Pewnego dnia zaprzyjaźnia się on z żywą dziewczyną (Teresa Palmer), której chłopaka kiedyś pożarł. Kwitnąca przyjaźń odmienia nie tylko bohatera, ale i jego żądnych ludzkiego mięsa pobratymców. Malkovich miałby zagrać generała Grigio, który obsesyjnie walczy o wyeliminowanie zombie.


Film wyreżyseruje Jonathan Levine.

za filmweb.pl

Mija moda na zakochane wampiry zacznie się na zombie love story. Dziękuje ja wysiadam. Tylko czekać na poprawnie politycznawersje homo.
Q__
Moderator
#62 - Wysłana: 8 Wrz 2011 12:27:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

Popsułeś temat tym newsem.... A ten zombie nada się na metaforę kina w USA. Też gnije i straszy.

(Co do kondycji tego kina to chyba zgodzimy się obaj z Picardem...)
mozg_kl2
Użytkownik
#63 - Wysłana: 8 Wrz 2011 12:34:55
Odpowiedz 
Q__:
Popsułeś temat tym newsem....

Przyjmuje reprymende. tak nie bardzo wiedzialem gdzie to wpasować. Pod miłosć mi to podeszło. Wybacz sen sei.

Q__:
(Co do kondycji tego kina to chyba zgodzimy się obaj z Picardem...)

Oczywista oczywistosc.
Q__
Moderator
#64 - Wysłana: 8 Wrz 2011 12:50:03
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
tak nie bardzo wiedzialem gdzie to wpasować

Albo do moich "Wampirów", albo do Picardowego "Gnicia i ginięcia kina..." chyba najlepiej. Z tym, że nic się nie stało w sumie. Choć przeskok od dyskusji o uczuciach przez duuże "U(uuu)" do tego był dość bolesny .
mozg_kl2
Użytkownik
#65 - Wysłana: 8 Wrz 2011 13:53:29
Odpowiedz 
Q__:
Albo do moich "Wampirów", albo do Picardowego "Gnicia i ginięcia kina..." chyba najlepiej.

Wampiry to nie zombie, a gnicie kina hmm nie kojarze tego tematu. Mój bład.

Q__:
dość bolesny .

Nie zamierzony. Teraz to mam depresje, ze zepsułem dyskusje.
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 8 Wrz 2011 14:46:39
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Wampiry to nie zombie

Ale zawsze mogłeś "alandyzować" zdaniem, ktorego i tak użyłeś:
mozg_kl2:
Mija moda na zakochane wampiry zacznie się na zombie love story.

mozg_kl2:
Teraz to mam depresje, ze zepsułem dyskusje.

Najlepszy lek na to wrzucić parę ciekawych uwag/linków/cytatów a'propos tematu od ktorego odskoczyłeś...
Elaan
Użytkownik
#67 - Wysłana: 8 Wrz 2011 21:20:40
Odpowiedz 
Q__:
Najlepszy lek na to wrzucić parę ciekawych uwag/linków/cytatów a'propos tematu

To może ja wrzucę coś o miłości do pewnej Damy .....

http://www.youtube.com/watch?v=TO8zj1KubQM&feature =fvwrel
krzychu
Użytkownik
#68 - Wysłana: 4 Mar 2012 11:57:52
Odpowiedz 
co sadzicie o milosci Lenniera do Delenn w Babylon 5 ?
Q__
Moderator
#69 - Wysłana: 4 Mar 2012 12:06:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
krzychu

krzychu:
co sadzicie o milosci Lenniera do Delenn w Babylon 5 ?

Jakaś taka platoniczna była (i tym swoim romantyczno-rycersko-tragicznym charakterem podkreślała zresztą, fakt, że Minbari są poniekąd odpowiednikiem tolkienowskich elfów).

ps. co sądzisz o tym, by prawidłowo posługiwać się zasadami interpunkcji?
ortkaj
Użytkownik
#70 - Wysłana: 4 Mar 2012 12:47:35
Odpowiedz 
krzychu

To była raczej miłość w stylu wszyscy poddani kochają swoją królową.

PS. Lennier był trochę zagubiony w kontaktach z kobitkami (a już z hybrydkami to w ogóle). Myślę, że zostało mu to po tym jak grał z "Zagubionych w kosmosie"
Oto Lennier jako dziecko;
http://en.wikipedia.org/wiki/File:BillMumy1.jpg

PS.2 Szkoda, że aktor nie nazywa się Mummy to by wiele mówiło na kim wzorował swój bogaty wachlarz min
Eviva
Użytkownik
#71 - Wysłana: 4 Mar 2012 12:49:18
Odpowiedz 
krzychu:

#68 - Wysłana: 4 Mar 2012 11:57:52
Odpowiedz Cytuj
co sadzicie o milosci Lenniera do Delenn w Babylon 5 ?

Uwielbiał ją romantycznie jak rycerz swą królową. Taka średniowieczna relacja uczuciowa. Na mnie nie robiło to wrażenia, skoro głównie na wzdychaniu się zasadzało.
Q__
Moderator
#72 - Wysłana: 4 Mar 2012 12:58:01
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Taka średniowieczna relacja uczuciowa. Na mnie nie robiło to wrażenia, skoro głównie na wzdychaniu się zasadzało.

Powiadasz, że masz o tej formie miłości podobne mniemanie co pan Zagłoba o ketlingowej - b. podobnej zresztą - konwencji miłowania?
Eviva
Użytkownik
#73 - Wysłana: 4 Mar 2012 13:09:14 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Q__

Dokładnie "Każże waść z takiej miłości psom buty uszyć."
Można jeszcze dodać:
"Marna to robota wzdychanie, gdy kto inny z nią w lepszej konfidencji żyje."
Przy okazji jednak warto, by ród męski pamiętał, że:
"Pierwsza lepsza kawka takiego piwa nawarzy, że kto go wypije, będzie mu po nim niestrawno."
Elaan
Użytkownik
#74 - Wysłana: 5 Mar 2012 19:19:49
Odpowiedz 
Eviva:
Uwielbiał ją romantycznie jak rycerz swą królową. Taka średniowieczna relacja uczuciowa. Na mnie nie robiło to wrażenia, skoro głównie na wzdychaniu się zasadzało.

Nie do końca tylko na wzdychaniu. Czyż powodowany miłością nie próbował jej zabić?
Eviva
Użytkownik
#75 - Wysłana: 5 Mar 2012 19:46:20
Odpowiedz 
Elaan:
Czyż powodowany miłością nie próbował jej zabić?

Ładniutki dowód miłości
To jeszcze mniej mnie przekonuje.
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 8 Mar 2012 10:57:22
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Ładniutki dowód miłości

Jeszcze lepszy argument za szyciem butów, prawda?
Q__
Moderator
#77 - Wysłana: 1 Wrz 2013 18:33:50
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 7 Wrz 2013 15:41:15
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#79 - Wysłana: 10 Paź 2013 16:30:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W efekcie powrotu myślami do wątku Corey/Nevin z HF tak sobie dumam nad trekowymi supercouples (że użyjemy określenia wymyślonego bodaj na potrzeby... "Santa Barbary"), zarówno bowiem Trek fanowski, jak i kanoniczny przynosi nam wiele takich par.

Przy czym o ile weseli chłopcy ze Starbase 12 po serii wahań, skoków w bok i dramatów godnych wenezuelskiej telenoveli kończą swój związek szczęśliwie... by zaraz zostać rozdzieleni przez wojnę (całe Odyssey i Helena Chronicles służą w sumie temu, by znów ich połączyć, co zresztą ciągnie obie serie mocno w dół, choć są - co nietypowe jak na ekipę HF - b. przyzwoicie nakręcone, w końcu), co mimo sympatii zarówno do odwagi twórców, jak i do samych bohaterów, znalazłem cokolwiek męczącym (w wypadku pary hetero miałbym zresztą odczucia jeszcze gorsze, bo nie znalazłbym usprawiedliwienia dla wysunięcia na istotny plan takiego wątku), o tyle chciałbym przyjrzeć się innym - wcześniejszym i równoległym - takim parom w ST (z przyległościami).

Picard i Beverly - moi ulubieńcy. Para stabilna, przyjacielska, na ekranie platoniczna (acz to co dopowiedział w tym zakresie porno-fanfilm w najmniejszym stopniu nie wydało mi się nadużyciem). W alternatywnej linii czasu skończyło się to ślubem-i-rozwodem. W linii właściwej (chociaż, która jest właściwa po GEN, FC i NEM?) życzyłbym im więcej szczęścia... lecz... argumenty z "All Good Things..." mówiące czemu się to nie uda są jedną z bardziej przekonujących rzeczy w tym odcinku.

Riker i Troi - standard. Młodzi, piękni, niewierni. W końcu się schodzą (w dość kiepskim filmie) i biorą ślub (w jeszcze gorszym). W sumie ich związek ani mnie ziębi ani grzeje (choć niby chwilami im kibicowałem), acz zastanawiam się czy ich małżeństwo będzie równie otwarte co wcześniejsza znajomość.

Bashir i Dax - kolejni moi ulubieńcy. Lubiłem ich flirt, przekomarzanki, nieudolne podchody Juliana, celne riposty Dax (do dziś pamiętam klimat ich dialogu w czasie jednego lotu Rio Grande, choć słowa mi uleciały). Trzeba było bardzo wiele (do zmiany nosiciela włącznie), by dostali swoją szansę. Sądząc z niezłej chemii intelektualnej między nimi jeśli z niej skorzystają, to... skorzystają.

Kira i Odo... Ta para ma b. mocne momenty (choćby ich finalną scenę w "What You Leave Behind"), siłę ich przywiązania nawet po zerwaniu ładnie znów pokazuje fanowski HF "Countermeasures" (Odo zdolny zmienić dla ukochanej linię polityczną Dominium w parę dni, to musi imponować!), wszystko jest dobrze tylko... całą przyjemność psuje mi skrajna nierealność - nawet jak na standardy ST - takiej miłości... choć... może byłem, po prostu... zazdrosny o Kirę, bo TOS "Metamorphosis" pokazał nam, że w Treku nie takie cuda są możliwe, ale to głupi odcinek.

Sisko i Yates - niby wszystko w porządku, ale za szybko wszystko weszło tu w koleiny "starego, dobrego małżeństwa" (w sumie ledwo z - jak mówią Czesi - prdla wyszła) i zbyt głupio się skończyło, by człowiek się szczególnie przejmował tą parą... choć oni również mieli parę promieniejących rodzinnym ciepłem momentów (np. doskonały finał niemądrego "Rapture", sic!). (No i stanowili ważny social message... a raczej by stanowili, gdyby nie końcówka.)

Janeway i Chakotay - kiepsko prowadzeni bohaterowie, ale... doskonała para. Znów głęboka przyjaźń, znów platonizm (klątwa jakaś?), znów zaufanie, nie wiem czy nie najgłębsze z wszystkich tych par. Scenarzyści zrobili skrajną durnotę nie wykorzystując dalej tego wątku i podsuwając mu Seven. Autorzy powieści naprawili to, łącząc ich po latach (nareszcie!) w arcymydlanym (tak, HF wysiada) stylu:
http://memory-beta.wikia.com/wiki/The_Eternal_Tide

Paris i Torres - para wymyślona na chybcika, mniej burzliwa i znacznie mniej platoniczna niż sporo poprzednich. B. fajny w sumie, acz nie rewelacyjny wątek. B. dobre też napięcie między bohaterami, ubarwiające spora nijakość psychologiczną VOY.

Tucker i T'Pol - niejaki, acz standardowy (kto się lubi, ten się czubi) potencjał; wykonanie - czysto ENTkowate, niestety.

Wspomniani przez Dragona:
Kirk i Spock - homoseksualizm sensu stricte raczej nie, (raczej) platoniczny homoerotyzm - całkiem prawdopodobne (także w świetle słów samego Roddenberry'ego). Wielka przyjaźń, wielka miłość (to słowo ma różne, nie tylko seksualne) znaczenia. Klasyka.

Kirk i... Enterprise - ideał nerdów, czysty technofetyszyzm, chwilami bolesny dla kapitana.

Tacket i Smithfield (z Farraguta) - czyli Bednar & Bednar - w sumie mało o nich wiemy, ale napięcie między nimi (trochę standardu Decker&Ilia/Riker&Troi, trochę standardu Picard&Crusher z domieszką magnetyzmu powiązań Big Trio z TOS) wydaje się rokować b. dobrze.

Adama starszy i Roslin - kolejny genialny wątek. Opis wszystko zepsuje, finał mówi wszystko.

Sheridan i Delenn - nie mam nic do zarzucenia, ale jakoś mnie to nie ruszyło. Za poprawne. Może przy kolejnym obejrzeniu?

Reynolds i Serra - parę sytuacji było naciąganych, ale... TAK się to robi.

Washburne i Washburne - stereotyp postawiony na głowie, w dodatku od początku b. trwałe małżeństwo - ponownie: TAK się to robi.

Tam i Frye - powoli, po cichu rozkwitająca miłość grzecznych outsiderów w załodze niegrzecznych outsiderów. B. sympatyczny wątek.

Crichton i Sun - trudny związek, dość realistyczny jak na standardy TV SF. Też z tych udanych wątków.

Organa i Solo - generyczne TAK SIĘ TO ROBI.

Skywalker i Amidala - momentami sympatycznie, momentami tragicznie (w różnych znaczeniach), ogólnie: TAK się tego NIE robi.

Skywalker młodszy i Jade - wątek związku brata prawie równie udany co wątek związku siostry. Szkoda, że skończyło się, jak się skończyło.

Horn i Terrik - trzecia para wpisująca się w udany schemat par SW, czy raczej współustanawiająca go; znów pilot-Jedi i przemytniczka, ale bardziej Han i Leia a'rebours niż Luke i Mara. Znów bez zastrzeżeń jako para, choć on "ciut" przepakowany.

West i Celina - teoretycznie bez większych wpadek, ale ten łzawy melodramat był jednym z gorszych wątków SAAB.

Fry i Turanga - znów burzliwie w rikero&troiopodobnym stylu (acz i z magnetyzmem w stylu wiadomej parki z początków DS9). Są wersje rzeczywistości, gdzie żyli długo i szczęśliwie, więc może im się uda?

Pary z potencjałem:
Spock i Uhura - w serialu za mało, w filmie za łatwo. Ale gdy mu śpiewała - miodzio!
Kirk i Carol Marcus - dostali raptem dwa filmy w dwu różnych liniach czasu, a już po pierwszym z nich zapadli w pamięć. Kto wie co by było gdyby dostali więcej miejsca na ekranie?
Decker młodszy i Ilia - niby standardowa luźna znajomość w stylu wczesnych Willa i Deanny, ale finał tej znajomości pokazuje, że tam musiało być "to Coś". Inaczej przecież młody kapitan by nie przebudził ducha w maszynie... i nie dokonał finalnego wyboru.
Yar i Data - para b. ciekawa, układ nieco perwersyjny, ale i b. romantyczny przynajmniej z jednej strony, paradoksalnie(?) - Daty. Nie dostali swojej szansy (porno-TNG im ją dał, ale też tylko na chwilę), ale i tak zapadli w pamięć.
LaForge i holo-Brahms - ciekawa, jednostronnie romantyczna historia (którą w/w pornol sprowadza do logicznego konkretu). Gdybyż tylko ona nie była czymś na kształt XXIV-wiecznej lali z sex shopu...
Kim i Libby - gdyby okazała się wierniejsza, mógł być z tego dobry wątek. Biedny Harry.
Paris i Kes - para z alternatywnej/pierwotnej/samowymazującej się linii czasu. Zdawała się interesująca. Zwł. że była to miłość - z różnych przyczyn - tragiczna. Choć doczekali się wnuków.
Phlox i Cutler - doskonałe napięcie, zapowiadał się świetny wątek. Niestety, śmierć aktorki...
Rostov i Kelly - sympatyczna parka redshirtów z "Vox Sola". Niby tylko jeden odcinek, a wzbogacili krajobraz pokazując sympatyczny romans z życia lower decks.
Sugerowani przez wersję porno:
Worf i Ro - na supercouple stanowczo za mało, ale było/mogło być ogniście.
Henglaar i Elbrey - przyjaciele z załogi HF, trudno stwierdzić, czy poza przyjaźnią czuli coś jeszcze (zwł., że ona zginęła i już się to nie wyjaśni), ale mogła to być b. ciekawa para, oboje mało atrakcyjni fizycznie, on szorstkiego charakteru... to wbrew pozorom stanowiło świetny potencjał na niebanalny wątek (trochę w manierze Jean Luc&Beverly czy "Husker"&Laura, choć tamci ładniejsi).
Hunt & Riley - kochankowie (ba, narzeczeni!) rozdzieleni przez czas. Gdybyż dostali więcej czasu i podeszli do sprawy mniej... pragmatycznie.
D'Argo i Chiana - to się nie mogło udać i nie udało... ale... dobry wątek.
Hawkes i Vansen - dwa twarde, na b. różne sposoby, żołnierskie charaktery. I niespełnienie (także dla widza).
Wang i Damphousse - dwoje najmiękciejszych członków oddziału, oboje z trudną przeszłością i swoimi traumami. Miałem wrażenie, że przylgnęli do siebie trochę z braku laku, ale było to realistyczne. (Oboje dość bladzi, ale jego przynajmniej lubiłem.)
MacQueen i Winslow - twardy, zdystansowany dowódca i ewidentnie napalona na niego, twarda, wiedząca czego chce, podkomendna. Ciekawie mogło być, gdyby nie zginęła... ale taki już żołnierski los. Ciekawe czy Tyrus myślał o niej oddając skuteczną salwę do Chiggy'ego von Richthofena (choć pewnie nie miał czasu na takie dumanie).

Ciekawy przypadek:
Garibaldi i Hampton - po prawdzie b. wygląda mi to na małżeństwo z rozsądku z jego strony (co do topicu jakby nie pasuje), ale i takie bywają udane.

Pomyłki:
Worf i Dax - finał tego małżeństwa mówi wszystko.
Chakotay i Seven - na siłę.
Neelix i Kes - tam wszystko było pomyłką. (Poza potencjałem Kes... wykorzystanym tylko raz... i to w relacji z innym - patrz wyżej.)
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 11 Paź 2013 02:35:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dorzucam (w poprzednim poście się nie zmieści) jeszcze dwie rokujące parkę:

Kim i Seven - starczył jeden słynny tekst (o kopulacji) by pokazać potencjał tego połączenia.
Archer i T'Pol - chyba nigdy się nie dowiemy co ich łączyło w "Twilight", ale to działało, jak na ENT wprost wyjątkowo.

I jedną pomyłkę:
Chakotay i Seska - nie dało się między nimi wyczuć nic, co powinno dać się wyczuć między tego typu parą. Seska to nawet ciekawy szwarccharakter, ale relacja między nią, a wiadomym Indianinem nadawałaby się tylko na argument mający dowodzić złego gustu provesional komandora.

EDIT:
Sprawdziłem, a jednak Tyrus o Winslow myślał:
http://www.youtube.com/watch?v=FOb6V9gzrKM
krzychu
Użytkownik
#81 - Wysłana: 11 Paź 2013 14:18:19 - Edytowany przez: krzychu
Odpowiedz 
para kai i zev/xev

zev/xev : kai i love you

kai : i am dead i dont love

Q__
Moderator
#82 - Wysłana: 16 Mar 2014 19:29:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot
Użytkownik
#83 - Wysłana: 16 Mar 2014 19:31:31
Odpowiedz 
Q__:
A o żonie Scotty'ego toście słyszeli?

Fajnie wąs mu na nią zachodzi
Q__
Moderator
#84 - Wysłana: 7 Kwi 2014 18:24:31
Odpowiedz 
Najsłynniejsze Trekowe miłości:

10 – B'Elanna Torres and Tom Paris
9 – Chief O'Brien and Keiko
8- Spock and Leila Kalomi
7 – Captain Kirk and Edith Keeler
6 – Captain Picard and Vash
5 – Quark and Latinum
4 – Jadzia Dax and Worf
3 – Captain Picard and Nella Daren
2 – Will Riker and Deanna Troi
1 – Kirk and The Enterprise

http://www.startrek.com/article/one-trek-mind-63-1 0-best-trek-romances
Elaan
Użytkownik
#85 - Wysłana: 8 Kwi 2014 22:46:13
Odpowiedz 
Q__:
Najsłynniejsze Trekowe miłości:

A gdzie kapitan Picard i Anji? Albo Data i Spot?
Dathon
Użytkownik
#86 - Wysłana: 9 Kwi 2014 06:08:42
Odpowiedz 
Fani i Trek?
Korrd
Użytkownik
#87 - Wysłana: 9 Kwi 2014 12:30:55
Odpowiedz 
a Archer i Portos ? :D
IDIC
Użytkownik
#88 - Wysłana: 9 Kwi 2014 12:34:06 - Edytowany przez: IDIC
Odpowiedz 
Q__:
Najsłynniejsze Trekowe miłości:

A gdzie:
J.T. Kirk & Ruth
J.T. Kirk & Dr. Carol Marcus
J.T. Kirk & Dr. Janice Lester
J.T. Kirk & Dr.r Janet Wallace
J.T. Kirk & Dr. Helen Noel
J.T. Kirk & Lt. Areel Shaw
J.T. Kirk & Lenore Karidian
J.T. Kirk & Kelinda
J.T. Kirk & Elaan
J.T. Kirk & Shahna
J.T. Kirk vel Kirok & Miramanee
J.T. Kirk & Marta
J.T. Kirk & Odona
J.T. Kirk & Rayna Kapec (a niektórzy nie wierzą, że androidy potrafią naprawdę kochać)
J.T. Kirk & Antonia

a tak "na poważnie", to gdzie podziali się Neelix & Kes?
Mav
Użytkownik
#89 - Wysłana: 9 Kwi 2014 12:52:53
Odpowiedz 
Pytanie brzmi, czy którykolwiek z wymienionych wątków miłosnych wniósł coś wartościowego i godnego uwagi do Treka? Bo moim skromnym zdaniem te wątki były na poziomie odpowiedników z pospolitych telenowel.
IDIC
Użytkownik
#90 - Wysłana: 9 Kwi 2014 15:29:26
Odpowiedz 
Mav:
Pytanie brzmi, czy którykolwiek z wymienionych wątków miłosnych wniósł coś wartościowego i godnego uwagi do Treka? Bo moim skromnym zdaniem te wątki były na poziomie odpowiedników z pospolitych telenowel.

Trudno jest mi się odnieść do Twojej oceny, ponieważ nie oglądam pospolitych telenowel .
A ta ocena dotyczy tylko wątków miłosnych z udziałem macho -Tyberiusza, czy tak ogólnie watków miłosnych, również tych z rankingu, przywołanego przez Q__?
Bo jeśli Twoje wątpliwości dotyczące "wnoszenia czegoś wartościowego" odnoszą się tylko do tych pierwszych, to chciałabym zwrócic uwagę na fakt, że znalazł się wśród nich m.in. wątek powiązany z Dr. Marcus.
Całkiem godny uwagi, biorąc pod uwagę Genesis.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Miłość

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!