USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Miłość
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
kanna
Użytkownik
#31 - Wysłana: 24 Mar 2008 18:58:53 - Edytowany przez: kanna
Odpowiedz 
Q__
Mi się nie podobał...

Moze więc taki?

http://pl.youtube.com/watch?v=nCDIBqVsjek&feature= related

Z twoim ulubieńcem Łosiem
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 24 Mar 2008 20:29:25
Odpowiedz 
kanna

Z twoim ulubieńcem Łosiem

Nie wiem czy ulubieńcem. Po prostu nie rozumiem Waszego irracjonalnego uprzedzenia do chłopaka.
kanna
Użytkownik
#33 - Wysłana: 24 Mar 2008 21:58:14
Odpowiedz 
ja tam nie jestem irracjonalnie uprzedzona. Łosiu mi nie robi.
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 25 Mar 2008 10:29:24
Odpowiedz 
kanna

Łosiu mi nie robi

Boję się pytać czego Ci nie robi...
Q__
Moderator
#35 - Wysłana: 25 Paź 2010 02:53:47
Odpowiedz 
Elaan
Użytkownik
#36 - Wysłana: 16 Gru 2010 18:41:18
Odpowiedz 
Eviva:
To, że sporo fanów tak myśli, to jeszcze niewiele znaczy i wara mi od Spocka, bo pogryzę.

Zgadzam się w zupełności - co do pogryzienia także !
A tych co produkują takie filmiki nie nazywajmy fanami ! Raczej należy im współczuć , bo nawet wchodząc do ogrodu podziwiać będą kompost , nie róże .
Scully
Użytkownik
#37 - Wysłana: 18 Gru 2010 12:01:43
Odpowiedz 
przyznam, że ten odcinek mnie ruszył: http://www.youtube.com/watch?v=XOjT9p909KQ
Eviva
Użytkownik
#38 - Wysłana: 18 Gru 2010 12:05:04
Odpowiedz 
Scully

Co wiele o Tobie nam mówi
Szpulka
Użytkownik
#39 - Wysłana: 20 Gru 2010 18:36:35
Odpowiedz 
Elaan
Eviva

hehe, no to się powoli tworzy Gwardia Obrońców Spocka, jak widzę
Elaan
Użytkownik
#40 - Wysłana: 23 Gru 2010 20:47:49 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Jeśli już , to ja bym to raczej nazwała Nieformalną Grupą Sympatyków Volcana .
krzychu
Użytkownik
#41 - Wysłana: 7 Wrz 2011 08:09:29 - Edytowany przez: krzychu
Odpowiedz 
To co przez wieki było wielkim natchnieniem pisarzy, malarzy ,uczuciem, którego nikt nie jest w stanie ogarnąć i zrozumieć do końca, dziś być może nie jest już zagadką... Obecnie postęp naukowy zaszedł już tak daleko, iż pokusił się o wyjaśnienie ludzkości ,czym jest tak naprawdę miłość i jakie są jej przyczyny. A więc nie łudźmy się więcej- na kołatanie serca ,strojenie się przed wizytą ukochanego, blask oczu są już definicje. Miłość nie jest już czymś wyjątkowym, sprowadzona została do poziomu nauki(o zgrozo!).
Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go porywa, że gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, ze go zalewa - niby powódź - substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą. Fenyloetyloamina jest jednym z elementów tzw. chemii miłości. Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli fenyloetyloamina. Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia). Proces zakochania zachodzi generalnie w 3 etapach:
1. Oczy zbierają informacje o wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy. Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu. Jednocześnie ucho wyławia barwę głosu i śmiechu a nos rejestruje feromony.
2. Sortowanie danych i porównywanie z przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny - proces ulega zamrożeniu, jeżeli pozytywny - mózg przechodzi do fazy 3.
3. Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę. Początek tego procesu występuje zwykle ok. 4 sekundy. W tym czasie uderzenia serca zwiększyły się ok. 50%, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć
Ponieważ fenyloetyloamina występuje w czekoladzie (również w serach oraz w wodzie różanej) może być również odpowiedzialna za uzależnienie się od tego przysmaku. To ta substancja może wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, czyli najzupełniej fizyczne, objawy zakochania. Ten stan wielu nazwałoby euforią lecz niestety i tutaj naukowcy rzucają nazwami chemicznymi...
Otóż za ów stan odpowiadają tzw.,,kuzynki” amfetaminy: norephetamina i dopomina. To one właśnie sprawiają, że ogarnia nas niesamowite poczucie szczęścia. Stajemy się nieczuli na różnego rodzaju bodźce takie jak zimno, ból, głód. Nasza wzmożoność fizyczna znacznie się podnosi, wola walki o ukochaną osobę i wiara we własne możliwości również.
Za stany te odpowiadają także fermony. Jeżeli mężczyzna i kobieta spotykają się po raz pierwszy i stoją blisko siebie, bezwiednie wymieniają się feromonami. Nazwa "feromony" pochodzi z połączenia greckich słów pherein (przekazywać) i hormon (pobudzać). Feromony są sposobem przekazywania informacji, którymi posługuje się większość żywych organizmów. Ich wykrywanie jest niezmiernie trudne z uwagi na niskie stężenie i brak specjalnych testów potwierdzających ich faktyczne istnienie i działanie. To właśnie im zawdzięczmy ponoć zawiązywanie związków. I to one ponoszą odpowiedzialność za nasze miłosne wybory.
Po pewnym czasie jednak to gwałtowne i namiętne uczucie mija. Organizm wytwarza hormon- endorfinę, która ma działanie podobne do morfiny- koi emocje, łagodzi ból, zmniejsza napięcie. Substancje te są syntetyzowane tylko w obecności partnera i dają poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i życiowego optymizmu. Dzięki tej substancji ludzie mogą przetrwać w związkach małżeńskich wiele lat.
Bardzo pięknie nauka nam to wyjaśnia ale czy rzeczywiście jest w stanie ogarnąć każdy aspekt miłości? Czy możemy być pewni ,że to gorące, wyjątkowe uczucie można traktować tak schematycznie? Niestety nie moglam nigdzie doszukać się odpowiedniego zapisu reakcji tych zjawisk ani wartościowości jaką przyjmuje miłość....
tuvok
Użytkownik
#42 - Wysłana: 7 Wrz 2011 15:10:35 - Edytowany przez: tuvok
Odpowiedz 
Dragon:
A miłość niemożliwa?

Kirk i Spock

Mały żarcik...

Kirk'sSpockslove

Kirks

Kirks

Fajny obrazek?
Elaan
Użytkownik
#43 - Wysłana: 7 Wrz 2011 17:56:20 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
tuvok:
Fajny obrazek?

Obrazek niefajny . Ale fajnie narysowany .
Eviva
Użytkownik
#44 - Wysłana: 7 Wrz 2011 18:01:00 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Elaan:
Obrazek niefajny .

Bywają gorsze.

K+S
Elaan
Użytkownik
#45 - Wysłana: 7 Wrz 2011 18:13:55
Odpowiedz 
Eviva:
Bywają gorsze.

Ot , patrzeć hadko .
Ale znalazłam coś innego .

a

Co Ty na to ?
Eviva
Użytkownik
#46 - Wysłana: 7 Wrz 2011 18:21:20
Odpowiedz 
Elaan

Prześliczne! Szkoda, że ja nie umiem operować kolorem, tylko w ołówku coś tam mi wychodzi.
krzychu
Użytkownik
#47 - Wysłana: 7 Wrz 2011 19:04:05
Odpowiedz 
a co sadzicie o tym Panie ? http://www.youtube.com/watch?v=_OFOPd6pgjI
Kor
Użytkownik
#48 - Wysłana: 7 Wrz 2011 20:05:33
Odpowiedz 
krzychu

Okazuje się, że uczucie jakie towarzyszy początkom zakochania nie zawsze mija. Zdarzają się pary, które wykazują te same gwałtowne reakcje jak w pierwszych uniesieniach nawet po całych dekadach. Przynajmniej zdarzyło mi się czytać taki artykuł. Istnieje więc coś odpowiadającego naszemu określeniu: prawdziwa miłość.
Eviva
Użytkownik
#49 - Wysłana: 7 Wrz 2011 20:10:56
Odpowiedz 
Kor:
prawdziwa miłość.

Nawet Wolkanie ją znają, co dopiero ludzie...
Kor
Użytkownik
#50 - Wysłana: 7 Wrz 2011 20:13:44 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Eviva:
Nawet Wolkanie ją znają, co dopiero ludzie...

Mnie się to jakoś nie ima

Wspomniałem o tym, bowiem przez dłuższy czas wierzono, że taka miłość jest mitem, zmienia się w coś bliższego przywiązaniu (jak opisano to w tekście, jaki przytoczył krzychu). Okazuje się, że to nieprawda. Nie musi tak być.
Eviva
Użytkownik
#51 - Wysłana: 7 Wrz 2011 20:17:41
Odpowiedz 
Kor:
Mnie się to jakoś nie ima

Do czasu, brachu, do czasu... Któregoś dnia uderzy w Ciebie piorun.
Q__
Moderator
#52 - Wysłana: 7 Wrz 2011 20:21:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dwa ładne cytaty a'propos tytułu topicu:

"Miłość, niepodległa dociekaniu naukowemu, nieuchwytna dla formuł i wzorów, nie daje się przewidzieć ani obliczać, a przecież w naszym racjonalnym świecie jest doświadczeniem, bez którego życie nie byłoby pełne.
W miłości ziemskiej naszych czasów nie ma nic z wybuchów żądzy, z gwałtownych przygarnięć i odtrąceń, z chciwości posiadania, pomieszanej z poczuciem ograniczenia i zależności. Jak planety, krążąc po swych orbitach, w pewnych rzadkich punktach drogi schodzą się najbliżej, tak mężczyzna i kobieta w miłości zbliżają się do siebie tak bardzo, jak tylko może jeden człowiek zbliżyć się do drugiego. Tak powstaje wspólnota marzeń, widzenie świata przez oczy drugiego człowieka, tajemnica jego nieustającej obecności i radość z przejmowania cudzych trosk i ciężarów, których nigdy nie może być za wiele. Namiętność jest wtedy tylko jednym z wielu łączących ogniw, pieszczota zaś z pobudzenia zmysłów zamienia się w znaki języka bez słów, który rozpoczyna się tam, gdzie zwykła, codzienna mowa staje i zawodzi. Taka miłość może być tylko jedna."


Stanisław Lem, "Obłok Magellana"


"- A czego potrzebujesz?
Spuściła wzrok, drapiąc paznokciem odkrytą skalną powierzchnię. Nie odpowiedziała. Nachyliła się, by ułamać gałązkę księżycorośli, lecz dotknęła jej tylko, pogładziła pokrytą puchem łodyżkę i drobny listek. Szevek poznał po jej napiętych ruchach, że aby wydobyć z siebie głos, musi pohamować lub zdusić wzbierającą w niej falę uczuć. Kiedy jej się to wreszcie udało, odezwała się cicho, niemal szorstko:
- Potrzebuję więzi. Prawdziwej. Ciała i umysłu, na całe życie.
Nic więcej. I nic mniej.
Popatrzyła na niego wyzywająco, nieomal z nienawiścią.
Wezbrała w nim jakaś tajemnicza radość, niczym dochodzące z ciemności dźwięki i zapach wartkiego potoku. Ogarnęło go uczucie nieograniczonej swobody, jasności, całkowitej jasności, jakby z zamknięcia wyrwał się na wolność. Niebo za głową Takver rozjaśnił wschód księżyca; dalekie szczyty oblała srebrzysta poświata.
- Tak, to o to chodzi - rzekł bez zakłopotania ani poczucia, że mówi do drugiej osoby; zamyślony, powiedział to, co przyszło mu do głowy. - Nigdy tego nie dostrzegałem.
W głosie Takver pobrzmiewał jeszcze ślad urazy.
- Nigdy nie byłeś zmuszony tego dostrzec.
- Dlaczego nie?
- Dlatego, jak przypuszczam, że nigdy nie dostrzegłeś takiej możliwości.
- Co chcesz przez to powiedzieć, jakiej możliwości?
- Odpowiedniej osoby!
Rozważył to. Siedzieli oddaleni od siebie o mniej więcej metr, obejmując podciągnięte kolana, robiło się bowiem zimno. Oddechy mroziły im gardła jak lodowata woda. Mogli je obserwować - blade opary w nabierającej blasku poświacie księżyca.
- Ja dostrzegłam to tamtej nocy - powiedziała Takver - tej przed twoim wyjazdem z Północowyżu. Mieliśmy przyjęcie, pamiętasz. Niektórzy siedzieli i gadali przez całą noc. Ale to było cztery lata temu. A ty nie znałeś nawet mojego imienia. - W jej głosie nie było już zawziętości; wyglądało na to, że chce mu wybaczyć.
- Czy ujrzałaś we mnie wtedy to, co ja w tobie przez te cztery ostatnie dni?
- Nie wiem. Nie potrafię ci odpowiedzieć. To właściwie nie miało podłoża seksualnego. W ten sposób już wcześniej zwróciłam na ciebie uwagę. To było coś innego; ja cię zobaczyłam.
Ale przecież ja wcale nie wiem, co ty dostrzegasz teraz. Ani, na dobrą sprawę, co sama wtedy dostrzegłam. Wcale cię dobrze nie znałam. Jedynie, kiedy mówiłeś, wydawało mi się, że widzę cię na wylot, zaglądam do twego wnętrza. Ale przecież mogłeś być zupełnie inny, niż mi się zdawało. Nie byłaby to ostatecznie twoja wina - dodała. - Po prostu wiedziałam, że to, co w tobie dostrzegłam, to jest to, czego potrzebuję. A nie tylko chcę!
- I ty mieszkasz w Abbenay od dwóch lat i nigdy...
- Co nigdy? To wszystko siedziało we mnie, w mojej głowie, ty nawet nie znałeś mojego imienia. Ostatecznie osoba nie może nawiązać więzi sama z sobą!
- A ty bałaś się, że jeśli do mnie przyjdziesz, mogę nie zechcieć nawiązywać więzi?
- Nie bałam się. Wiedziałam, że jesteś człowiekiem, którego... nie można zmusić... Owszem, bałam się. Bałam się ciebie. Nie popełnienia błędu. Wiedziałam, że to nie błąd. Ale ty byłeś, byłeś sobą. Zdajesz sobie chyba sprawę, że nie jesteś jak większość ludzi.
Bałam się ciebie, bo wiedziałam, że jesteś mi równy! - zakończyła ze złością, ale już w następnej chwili dodała miękko, łagodnie: - Wiesz, Szevek, to naprawdę nie ma znaczenia.
Po raz pierwszy wymówiła przy nim jego imię. Odwrócił się w jej stronę i powiedział zacinając się, niemal krztusząc:
- Nie ma znaczenia? Najpierw odkrywasz - pokazujesz mi, co ma znaczenie, co się naprawdę liczy, czego szukałem przez całe życie, a potem mówisz, że to nie ma znaczenia!
Siedzieli teraz twarzami do siebie, lecz nie dotykali się.
- A więc tego chcesz?
- Tak. Więzi. Szansy.
- Teraz - i na całe życie?
- Teraz i na całe życie.
Życie - powtórzył w zimnej ciemności szumiący w dole po kamieniach bystry strumień."


Ursula K. LeGuin, "Wydziedziczeni"
Elaan
Użytkownik
#53 - Wysłana: 7 Wrz 2011 20:29:00
Odpowiedz 
a

Rzuca się w oczy na skwerze
ich ubrań niemodny krój,
łatwo domyślić się zwierzeń:
"Ja jestem twoja, ty mój".
Kor
Użytkownik
#54 - Wysłana: 7 Wrz 2011 20:43:21 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Eviva:
Do czasu, brachu, do czasu... Któregoś dnia uderzy w Ciebie piorun.

Nie, ja jestem na to odporny. Nie wiem czemu, ale tak jest.

Q__:
"W miłości ziemskiej naszych czasów nie ma nic z wybuchów żądzy, z gwałtownych przygarnięć i odtrąceń, z chciwości posiadania, pomieszanej z poczuciem ograniczenia i zależności."

Aj tam nie ma; niektórym jest to niezbędne i najwidoczniej nie przeszkadza dalszym ustępom z Lema. Nasz drogi Lem za dużo mieszkał w letnich, polskich temperaturach. Gdyby zamieszkał w Norwegii, pisałby o miłości jako znudzeniu, przebywaniu, melancholii zórz polarnych itp. Za mało widać znał Arabów, lub Latynosów. A wystarczyło obejrzeć jakąś telenowelę
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 7 Wrz 2011 21:14:34
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Aj tam nie ma; niektórym jest to niezbędne i najwidoczniej nie przeszkadza dalszym ustępom z Lema.

To dotyczyło przyszłości i to takiej cukierkowej raczej, a'la TNG, w dodatku TNG spod czerwonej gwiazdy .
Kor
Użytkownik
#56 - Wysłana: 7 Wrz 2011 21:24:10
Odpowiedz 
Q__:
To dotyczyło przyszłości i to takiej cukierkowej raczej, a'la TNG, w dodatku TNG spod czerwonej gwiazdy

No chyba, że tak. Straszna ta przyszłość
Eviva
Użytkownik
#57 - Wysłana: 7 Wrz 2011 21:26:24
Odpowiedz 
W "Brave new world" miłość postrzegana była jako coś nieprzyzwoitego, odwrotnie niż czysty seks bez zobowiązań .
Kor
Użytkownik
#58 - Wysłana: 7 Wrz 2011 21:30:06 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Eviva:
W "Brave new world" miłość postrzegana była jako coś nieprzyzwoitego, odwrotnie niż czysty seks bez zobowiązań

To zupełnie jak w pewnych przybytkach, których nie odwiedzam Chociaż tam zobowiązują do pewnych opłat.

Tak serio - całkowicie bez zobowiązań to tak samo mdłe, jak cukierkowy świat Lema.
Elaan
Użytkownik
#59 - Wysłana: 7 Wrz 2011 21:55:02 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Kor:
Tak serio - całkowicie bez zobowiązań to tak samo mdłe, jak cukierkowy świat Lema.

Czy ja wiem ? Kirk by się chyba z Tobą nie zgodził .

Przybyła Wiceadmirał Lori Ciani . Był to oczywiście tylko jej holograficzny wizerunek, niemniej jednak była to niespodzianka . Jakość sygnału, transmitowanego między stacją w Gibraltarze a Gwiezdną Flotą, była perfekcyjna i Lori wyglądała tak całkowicie realnie i promiennie, że Kirk mógł nieoczekiwanie słyszeć bicie jej serca, jak zawsze, gdy zbliżała się do niego w ciągu tego roku, który spędzili razem . Jej niezwykłe, duże oczy i szczupła, młodzieńcza kanciastość ramion i nóg, zawsze przypominały mu dziką grację i niewinność młodego jelonka – i jak zawsze dziwił się jak bardzo kontrastuje to z jej prawdziwą dzikością, znacznie bardziej ekscytującą i satysfakcjonującą .
- Dzień dobry, Jim .

Jak zawsze, jej usta wypowiedziały jego imię niczym pieszczotę . Prawie mógł wyczuć zmysłowy zapach jej ciała, a jakby w odpowiedzi na to wspomnienie, poczuł lekki nacisk swojej męskości . Była doskonałą kochanką, przyjaciółką, żoną, matką i w każdej innej roli . Była jego radością i wsparciem, gdy powoli wychodził z emocjonalnych ran i zmęczenia tych długich pięciu lat poza domem . Żyli razem przez rok, zwyczajnie i bez zobowiązań – ale te miesiące były niezapomniane . Nie zdawał sobie sprawy, przynajmniej nie w pełni świadomie, że w tym czasie stanowiła dla niego namiastkę Enterprise .


ST TMP
Q__
Moderator
#60 - Wysłana: 7 Wrz 2011 21:55:22
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
W "Brave new world" miłość postrzegana była jako coś nieprzyzwoitego, odwrotnie niż czysty seks bez zobowiązań

To sam w opowiadaniu Barry'ego N. Malzberga "Rozłączenie" (u nas w 4 tomie "Drogi do science fiction").

Kor

Kor:
To zupełnie jak w pewnych przybytkach, których nie odwiedzam

I słusznie, bo po co płacić za namiastkę czegoś co można mieć za darmo?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Miłość

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!