USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Pomysły na nowy Star Trek
 Strona:  ««  1  2  ...  19  20  21  22  23  ...  30  31  »» 
Autor Wiadomość
Toudi
Użytkownik
#601 - Wysłana: 20 Sier 2012 00:16:59
Q__:
Zwł., że przygody załogi Kelvina mają miejsce zanim doszło do podziału na stare i nowe universum ST.

Mam dziwne przeczucie, że OKA udowodniłoby, że rozłam nastąpił znacznie wcześniej. ;)
Q__
Moderator
#602 - Wysłana: 20 Sier 2012 00:29:53
Toudi

Toudi:
rozłam nastąpił znacznie wcześniej.

Ano jeszcze na etapie ENT, podobno to pochodna Temporal Cold War...
Mav
Użytkownik
#603 - Wysłana: 20 Sier 2012 00:30:24 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Zwł., że przygody załogi Kelvina mają miejsce zanim doszło do podziału na stare i nowe universum ST.

No ale trochę to by było dziwne, bo wiadomo by było, że Kelvin zostanie zniszczony przez Narade Smutny serial by wyszedł

Q__:
Ano jeszcze na etapie ENT, podobno to pochodna Temporal Cold War...

Entka to najlepiej nie brać w ogóle na poważnie, ja tak robię, dla mnie to NON-CANON
Q__
Moderator
#604 - Wysłana: 20 Sier 2012 00:31:47 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
No ale trochę to by było dziwne, bo wiadomo by było, że Kelvin zostanie zniszczony przez Narade

W timeline prime nie.
Mav
Użytkownik
#605 - Wysłana: 20 Sier 2012 00:35:59
Q__:
W timeline prime nie.

No tak, nie pomyślałem. Tyle, że to by było sprzeczne z filmem Abramsa. Trochę zamieszania by się zrobiło

A tak z innej strony Czy sam Kelvin jest na tyle dostojny, by dołączyć do galerii serialowych okrętów?

k
Q__
Moderator
#606 - Wysłana: 20 Sier 2012 11:12:10
Mav

Mav:
Czy sam Kelvin jest na tyle dostojny, by dołączyć do galerii serialowych okrętów?

Może i wygląda jak lupa, ale przynajmniej nie powiela bezmyślnie XXIV-wiecznych wzorców, jak pewna przydeptana Akira...
Mav
Użytkownik
#607 - Wysłana: 20 Sier 2012 11:45:00 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Może i wygląda jak lupa, ale przynajmniej nie powiela bezmyślnie XXIV-wiecznych wzorców, jak pewna przydeptana Akira...

Ogólnie 11 fajnie odświeżyła stylistykę okrętów z TOS-a. Wyglądają nowocześnie, a jednocześnie nie są kopią ery TNG-NEM.

Jak już tak Bermana czepiamy, to zobacz ile innych okrętów GF, oprócz NX-01, widzieliśmy w serialu? Praktycznie nic Jedynie jakiś transportowiec i bliźniaczą Columbie. Taki kreatywny jest Berman
Q__
Moderator
#608 - Wysłana: 20 Sier 2012 11:53:17
Mav

Mav:
Jak już tak Bermana czepiamy, to zobacz ile innych okrętów GF, oprócz NX-01, widzieliśmy w serialu? Praktycznie nic Jedynie jakiś transportowiec i bliźniaczą Columbie. Taki kreatywny jest Berman

Tu go akurat rozumiem... Owszem powinien był kształt tytulowego Entka zaczerpnąć raczej z TMP niż samemu cudować, ale tu akurat ENT b. dobrze zgadza się z TOS, gdzie nie dość, że jedynymi federacyjnymi warpshipami byly Constitutiony, to i nie było ich tak wiele.

Po prawdzie wolę to niż śmiecenie po ekranie nadmiarem coraz dziwaczniejszych jednostek w końcówce DS9.
Mav
Użytkownik
#609 - Wysłana: 20 Sier 2012 12:06:44 - Edytowany przez: Mav
Q__:
ale tu akurat ENT b. dobrze zgadza się z TOS, gdzie nie dość, że jedynymi federacyjnymi warpshipami byly Constitutiony, to i nie było ich tak wiele.

Jednak oglądając ENT ma się wrażenie, ze NX to jedyny statek we flocie. Mogli pokazać też trochę, że na NX świat się kończy. To nie był pierwszy okręt z napędem Warp.

Q__:
Po prawdzie wolę to niż śmiecenie po ekranie nadmiarem coraz dziwaczniejszych jednostek w końcówce DS9.

To oni tam powymyślali jakieś nowe klasy? (pamiętam głownie te z TNG). Wiadomo, że lepiej mieć kilka odpowiednich konstrukcji niż wymyślać jakieś bezsensowne wariacje - to logiczniejsze rozwiązanie.
Q__
Moderator
#610 - Wysłana: 20 Sier 2012 13:49:43 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Mogli pokazać też trochę, że na NX świat się kończy.

No niby trochę nawiązań do dziejów NASA dali, a to też jakieś (i to b. fajne) tło).

Mav:
To oni tam powymyślali jakieś nowe klasy? (pamiętam głownie te z TNG).

Tu nawet nie o klasy chodzi, a o to ile tego ekran zawalało. Skoro i tak śledziliśmy starcie naszych bohaterów i paru ich kumpli (Garak, Martok, ze 3 admirałów) z dosłownie paroma badguy'ami (Weyoun, Dukat i ten drugi, pojedynczy Zmienni) to wprowadzanie tych armad, które w realnym Wszechświecie by na siebie w ciżbie powpadały było totalnie bezcelowe. Równie dobrze można było oglądać starcie 40 na 40 z sensownym podkreśleniem potęgi tych nielicznych, ale pakernych jednostek, zgodnie z roddenberry'owskim standardem (bitwa z początku TMP, bitwa o mgławicę Mutara, Wolf 359). Ale nie, panom tfu-rcom efekciarstwo się zamarzyło... (Zapomnieli, biedaki, że Lucas pstrzył po ekranie głównie myśliwcami, i jak się skończyła mijanka dwu ISD.)
Mav
Użytkownik
#611 - Wysłana: 20 Sier 2012 14:40:28 - Edytowany przez: Mav
Q__:
(bitwa z początku TMP, bitwa o mgławicę Mutara, Wolf 359). Ale nie, panom tfu-rcom efekciarstwo się zamarzyło...

To jest właśnie problem tej głupawki, którą serwowaną po TNG. Wcześniej Trek jakoś się trzymał pewnych zasad. Z TNG wynikało, że walki dwóch potężnych okrętów, trwały góra kilka minut. W yesterday's Enterprise Galaxy walczył z trzema drapieżnymi ptakami (skoskowanymi, bo jakieś duże były) i walka trwała chwile. Ent zdążył zniszczyć jednego, obrzucając go torpedami, fazerami i tyle, po walce. Wiadomo też, że dwa Romulańskie Warbirdy, zawsze oznaczały katastrofę. W odcinku, w którym Nebula terroryzuje Cardassian, walki też trwają sekundy. Kilka torped od Nebuli i po krążowniku Cardachów, salwa z fazera Galaxiego i po osłonach Cardassianskiego krążownika. Natomiast w późniejszych gniotach, popadano w skrajności. Czasem okręty wytrzymywały, można odnieść wrażenie, całe godziny, żeby innym razem rozpaść się po jednej salwie z fazera. Np. w jakimś odcinku drapieżny ptak eksplodował po... jednym strzale z fazera promu ... Dominion trzema tymi małymi robaczkami rozwala klase Galaxy, żeby jakiś czas później mały Defiant był nie do zatrzymania i niszczył ich jedną salwą itd. Rozumiem rozpoznanie wroga itd. ale bez przesady. I dlaczego Flota nie budowała masowo Defianta? Nie kojarzę żeby całe eskadry brały udział w walkach. Przez cały serial nawinął się tylko jeden - nie pamiętam jak on miał. Na odporności Voyagera na Borga nawet szkoda klawiatury. NX-01 maiłbyć jednym z najsłabszych okrętów w kwadrancie, taki słabeusz początkującej floty, no i tylu mocarzy próbowało go zniszczyć, ale jakoś nikt nie dał rady

Q__:
Równie dobrze można było oglądać starcie 40 na 40 z sensownym podkreśleniem potęgi tych nielicznych, ale pakernych jednostek, zgodnie z roddenberry'owskim standardem

Zdecydowanie coś takiego powinno być. Natomiast w DS9, nawet małe maroudery wysyłane są na rzeż Idioci.
The_D
Użytkownik
#612 - Wysłana: 20 Sier 2012 19:09:38
Mav:
Z TNG wynikało, że walki dwóch potężnych okrętów, trwały góra kilka minut. W yesterday's Enterprise Galaxy walczył z trzema drapieżnymi ptakami (skoskowanymi, bo jakieś duże były) i walka trwała chwile. Ent zdążył zniszczyć jednego, obrzucając go torpedami, fazerami i tyle, po walce.

Wiesz, te walki w TNG były jednak mimo wszystko doćś umowne. Akurat niedawno przypominałem sobie tą z Yesterday's Enterprise i rzeczywiście wyglądało to tak, że Enterprise Picarda w ciągu kilkunastu sekund zalewał BoP-a gradem torped i salw fazerów, aby potem przez 2 minuty dostojnie przyjmować ostrzał z 2 pozostałych nie odgryzając się nawet pojedynczym wystrzałem.
Mav
Użytkownik
#613 - Wysłana: 20 Sier 2012 19:54:34 - Edytowany przez: Mav
The_D:
by potem przez 2 minuty dostojnie przyjmować ostrzał z 2 pozostałych nie odgryzając się nawet pojedynczym wystrzałem.

Jakimś tam się odgryzł, do tego załoga na mostku ginęła i nie miał kto tego obsługiwać.
Q__
Moderator
#614 - Wysłana: 21 Sier 2012 00:03:36
The_D

The_D:
aby potem przez 2 minuty dostojnie przyjmować ostrzał z 2 pozostałych nie odgryzając się nawet pojedynczym wystrzałem.

Może stracili uzbrojenie, albo układy nim sterujące np.?

Mav

Mav:
do tego załoga na mostku ginęła i nie miał kto tego obsługiwać.

Akurat to nieco bez sensu, jacyś zmiennicy musieli być (chyba, że i turbowindy siadły).
Mav
Użytkownik
#615 - Wysłana: 21 Sier 2012 00:09:36 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Akurat to nieco bez sensu, jacyś zmiennicy musieli być (chyba, że i turbowindy siadły).

Zmiennicy też poginęli Zresztą od czego mamy YT:

http://www.youtube.com/watch?v=SoIVBXRLYrk

No statek obrywał, systemy siadały, sto razy lepszy pojedynek niż te w stylu DS9.

Dla przykładu potyczka Defianta i klingonów z DS9: przemanewrowana i przekombinowana. I dlaczego gdy Defiant zmniejszył efektywność fazera Vor'cha class, przez wiązkę trakcyjną, klingoni nie strzelili torpedą?

http://www.youtube.com/watch?v=KZw6B02PCDk
Q__
Moderator
#616 - Wysłana: 21 Sier 2012 09:05:25 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Zdecydowanie coś takiego powinno być. Natomiast w DS9, nawet małe maroudery wysyłane są na rzeż Idioci.

W sumie taki punkt zwrotny stanowią tu okolice "Call to Arms/A Time to Stand". Walczy się jeszcze typowo po trekowemu, na technologie, podstępy, sprytne zagrywki i wygląda to wszystko bardzo dobrze (dramatycznie, jak się Moore'owi marzyło, ale jeszcze typowo po trekowemu), niemniej pojawiają się już zwiastuny nowej, gorszej, jakości w postaci widoku takiej oto bezsensownej ciżby okrętów:

(Która najmniejszego sensu nie ma, bo 1. widoczne tu jednostki ograniczają sobie wzajemnie pole ostrzału, 2. takie zbijanie się do kupy powoduje, że obszar który flota może pokryć ogniem jest znacznie mniejszy, niż gdyby okręty były szerzej rozstawione, 3. nic takiej konfiguracji nie wymusza - istnieje wszak komunikacja na znacznie większe dystanse. Kwestię manewrowalności pomijam, bo wg prawdy ekranu jakimś - wykraczającym poza rozum - cudem z tym sobie radzą.)
Elaan
Użytkownik
#617 - Wysłana: 21 Sier 2012 12:01:37 - Edytowany przez: Elaan
Q__:
nic takiej konfiguracji nie wymusza - istnieje wszak komunikacja na znacznie większe dystanse

Zapominasz o wartości efektu psychologicznego, wywieranego na przeciwnika.
Efekt budzącej grozę Armady, ściany nie do przebycia, którego początków szukać by trzeba w bitwach lądowych i formacjach greckiej falangi.

Q__:
takiej oto bezsensownej ciżby okrętów

Myślę, że to raczej sprawia wrażenie ciżby, niżeli nią jest - choć przydałby się większy porządek w szyku.
To trochę tak, jak z jednostkami w konwojach z czasów II wojny światowej:
gdy patrzymy z boku lub ze środka formacji, wydaje się, że okręty są zbyt blisko siebie - dopiero patrząc z lotu ptaka widzimy rzeczywiste odległości między statkami, które są naprawdę duże, tak, aby mogły między nimi manewrować eskortowce.
Q__
Moderator
#618 - Wysłana: 21 Sier 2012 12:12:34
Elaan

Elaan:
To trochę tak, jak z jednostkami w konwojach z czasów II wojny światowej:
gdy patrzymy z boku lub ze środka formacji, wydaje się, że okręty są zbyt blisko siebie - dopiero patrząc z lotu ptaka widzimy rzeczywiste odległości między statkami, które są naprawdę duże, tak, aby mogły między nimi manewrować eskortowce.

Skoro tu formacja jest trójwymiarowa, to dla uzyskania podobnej zewnętrznej perspektywy trzeba by pewno patrzeć z czwartego wymiaru.
Elaan
Użytkownik
#619 - Wysłana: 21 Sier 2012 12:17:01
Q__:
Skoro tu formacja jest trójwymiarowa, to dla uzyskania podobnej zewnętrznej perspektywy trzeba by pewno patrzeć z czwartego wymiaru.

Można by spróbować.
Ale może zastosowanie holograficznej trójwymiarowej siatki taktycznej dałoby podobny efekt?
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#620 - Wysłana: 21 Sier 2012 12:22:14 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Q__


ale zważ, że na podanym przez ciebie screenie jest dużo Klingońskich okrętów. Przecież to jest walka o być albo nie być nie tylko Federacji ale i całego kwadrantu. Jak by to wyglądało gdyby UFP wysłało parę okrętów.

Tutak każda z frakcji Zjednoczonych Federacji chciała pokazać , że miała ogromny wkład w wygraną. Proste. Pokaz siły. I tutaj cały czas musimy mieć aspekt polityczny przed oczami. Defiant nie powstał dla eksploracji tylko ze względu na zagrożenie ze strony Borg.

W bitwie pod Wolf 359 przeciwko jednemu sześcianowi wysłano na szybkiego 40 okrętów (i to jakich - Bellerophon i Yamaguchi klasy Galaxy) plus parę klingońskich jednostek (rozważano próbę poproszenia o pomoc Romulan) - to też za dużo?

Po prostu w TNG i Ds9 pojawiły się frakcje, które wymusiły UFP do użycia całego swojego arsenału i zasobów ludzkich.

W obu serialach wrogowie nie zagrażają już pojedynczej frakcji ale całemu Kwadrantowi. W TOSie starczył jeden flagowy okręt bo był jeden wróg - klingoni. Trek się rozwijał poszerzał Kwwadrant i to wymusiło budowe szybszych, większych, potężniejszych okrętów, bo UFP się powiększało a i wrogowie też się zbroili.

Q__:
sumie taki punkt zwrotny stanowią tu okolice "Call to Arms/A Time to Stand". Walczy się jeszcze typowo po trekowemu, na technologie, podstępy, sprytne zagrywki i wygląda to wszystko bardzo dobrze (dramatycznie, jak się Moore'owi marzyło, ale jeszcze typowo po trekowemu), niemniej pojawiają się już zwiastuny nowej, gorszej, jakości w postaci widoku takiej oto bezsensownej ciżby okrętów:

ale tam mamy parę okrętów i ich walkę nazwiemy potyczką - krótka akcja - tutaj mamy walkę Flot
Q__
Moderator
#621 - Wysłana: 21 Sier 2012 12:43:25 - Edytowany przez: Q__
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
W bitwie pod Wolf 359 przeciwko jednemu sześcianowi wysłano na szybkiego 40 okrętów plus parę klingońskich jednostek (rozważano próbę poproszenia o pomoc Romulan) - to też za dużo?
Po prostu w TNG i Ds9 pojawiły się frakcje, które wymusiły UFP do użycia całego swojego arsenału i zasobów ludzkich.

Kiedy ból polega na tym, że w TNG był 1 sześcian Borg vs. 40 okrętów UFP (a w TMP 1 V'Ger i 3 BoPy) i była apokalipsa, a w DS9 cały ekran tego metalowego (ew. kompozytowego) śmiecia i klimat apokalipsy demony Próżni biorą. Napiecie rozmienia się na drobne.

Sześcian Borg i V'Ger robiły z jednostakmi Gwiezdnej Floty (i Klingonów) co chciały, a były pojedyncze. Wolę starcie nielicznych tytanów od naparzanki dwu band cieniasów, a to widzę, gdy patrze na bitwy w DS9. Śmietnik, nie grozę tam widzę.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#622 - Wysłana: 21 Sier 2012 12:47:24 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Q__

Q__:
a to widzę, gdy patrze na bitwy w DS9. Śmietnik, nie grozę tam widzę.

bo grozę ma wywołać skutek ewentualnej przegranej. Nie czujesz grozy jak jeden sześcian niszczy w ciągu paru chwil 40 statków floty? Nie czujesz grozy jak dominium atakuje DS9 i masakruje pół armii UFP.

Albo jak Breen pierwsi w historii atakują San Francisco -co się nie udało żadnej innej sile w Kwadrancie?

A masakra okrętów Romulańskich i Kardasjańskich na terenie dominium? wcześniej widz wiedział, że z Romulanami się nie zadziera - a tutaj mamy jeszcze Kardajsańską Kastę Obsydianową. Morderczy duet Kwadrantu alfa dostaje manto w ciągu chwili.

To są efekty psychologiczne.

Albo gdy słyszysz o zdobyciu Betazad. To jest groza jak podczas wojen światowych. Ogromny front, mnóstwo operacji wojskowych i strach przed Dominium i czekanie na dane o kolejnej masakrze federacyjnej floty.

Inaczej pokazuje się potyczki i skutki, a inaczej ogrom Kwadrantowej wojny totalnej
Q__
Moderator
#623 - Wysłana: 21 Sier 2012 12:50:47 - Edytowany przez: Q__
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
bo grozę ma wywołać skutek ewentualnej przegranej. Nie czujesz grozy jak jeden sześcian niszczy w ciągu paru chwil 40 statków floty? Nie czujesz grozy jak dominium atakuje DS9 i masakruje pół armii UFP.

No właśnie gdy jeden sześcian niszczy 40 jednostek stanowiacych pewno z 1/3 - 1/2 stanu Floty w wydaniu TNG to czuje grozę.
Gdy setka jednych łupin rozwala setkę innych w DS9 patrzę zdegustowany. W DS9 owszem, grozę mogło budzić - i budziło, nawet skutecznie - to co czuli wrzuceni w wojenny koszmar bohaterowie, ale nie to jak pokazano same walki.
Toudi
Użytkownik
#624 - Wysłana: 21 Sier 2012 15:40:08
Q__:
No właśnie gdy jeden sześcian niszczy 40 jednostek stanowiacych pewno z 1/3 - 1/2 stanu Floty w wydaniu TNG to czuje grozę.

No ale czy 100 czy 200 okrętów to nie za mało na cywilizację pokroju federacji?
Znaczy się, zebranie w jednym miejscu takiego potencjału jest na pewno trudne, ale sama cywilizacja powinna mieć jednak liczby okrętów idące w tysiące. 100 okrętów to powinien bez problemu wystawić sam Układ Słoneczny, którego mieszkańcy są liczeni w miliardach, mający przynajmniej 4 duże bazy w układzie (opcja minimum, Ziemia, Mars, Księżyc i jakiś księżyc przy Jowiszu) A co dopiero federacja mająca w składzie dziesiątki układów.

Inny szczegół, jak zdesperowanym trzeba by być, by rzucać do walki większe zgrupowanie. Mamy piękny przykład z historii, bitwa jutlandzka, która nauczyła admirałów, by na zawsze unikać już starć wielkich flot. Czemu miałoby się to zmienić w kosmosie? (poza widowiskowością?)

Nawet Weber w swoich książkach o Honor dopił do maksymalnego pułapu, gdzie zmiótł dwie olbrzymie floty w jednej salwie. Więc pewno kolejne bitwy u niego będą znowu używać znacząco mniejszych ilości jednostek. Choć jako czytelnik, to pamiętam, jak co tom liczyłem na coraz większe starcia coraz większej ilości okrętów. I dostałem to o co prosiłem i to zaserwowane w taki sposób, że teraz chyba sam znowu oczekuję pojedynków solowych (czy tam z małą liczbą jednostek). Ale z drugiej strony idzie wojna z Ligą, którą ma tyle mięsa armatniego... ;)
Q__
Moderator
#625 - Wysłana: 21 Sier 2012 15:57:17 - Edytowany przez: Q__
Toudi

Toudi:
No ale czy 100 czy 200 okrętów to nie za mało na cywilizację pokroju federacji?

Sądzę, że jednak nie. Zauważ, że każda z tych jednostek teoretycznie jest zdolna do osiągniecia Warp 10, tylko się tego nie robi, bo to niebezpieczne. 200 kapitanów mających w rękach boska moc, zdolnych miąć czasoprzestrzeń jak wydartą z zeszytu kartkę to jest mało?
Jeden Warpship już oznacza jednego potencjalniego władcę Wszechświata (choćby przez kilka chwil, jeśli założymy, że Warp 10 i okolice są niebezpieczne dla rdzenia).

Dlatego zresztą traktuję serio bufonadę Gartha, gdy mówił o jednym Constitution (a nie dlatego, by mi się np. ta jego tandetna korona podobała), po prostu rozumiem co znaczy ta technologia.
Mav
Użytkownik
#626 - Wysłana: 22 Sier 2012 16:50:22
Elaan:
Zapominasz o wartości efektu psychologicznego, wywieranego na przeciwnika.

To lepiej przerabiać same statki

a
Mav
Użytkownik
#627 - Wysłana: 22 Sier 2012 17:14:53 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Może i wygląda jak lupa, ale przynajmniej nie powiela bezmyślnie XXIV-wiecznych wzorców, jak pewna przydeptana Akira...

Trafiłem na fajną animacje i powiem szczerze, że Kelvin prezentuję się tam zdecydowanie lepiej niż Enteprise Jest taki realniejszy, logiczniejszy, taki jakiś lepszy...

http://www.youtube.com/watch?v=GScgIPxkMDo

(wiem wiem, podwójny post )
Elaan
Użytkownik
#628 - Wysłana: 22 Sier 2012 18:11:25
Mav:
To lepiej przerabiać same statki

Rzeczywiście, wtedy walka w ogóle byłaby zbędna - na widok takiej jednostki przeciwnik umarłby ze śmiechu.
Toudi
Użytkownik
#629 - Wysłana: 22 Sier 2012 19:35:48
Mav:
że Kelvin prezentuję się tam zdecydowanie lepiej niż Enteprise

Kolory, Kelvin jest lepiej pomalowany...

A tak swoją drogą, czy nie wydaje się wam, że Kelvin jest większy od Entka? A przynajmniej tak samo duży, tylko ma jedną gondolę...
Mav
Użytkownik
#630 - Wysłana: 22 Sier 2012 20:51:54 - Edytowany przez: Mav
Toudi:
A tak swoją drogą, czy nie wydaje się wam, że Kelvin jest większy od Entka? A przynajmniej tak samo duży, tylko ma jedną gondolę...

To zależy jaką wersje przyjmiemy Z tymi okrętami JJ, są problemy.

e


Oficjalna skala:

s

Wygląda na to, że wejście Narady powiększyło okręty GF

Wolicie 305 metrowego Enterprise z TMP czy 725 JJ-a? Ten z TMP w sumie trochę mały jak na taką potężna maszynę, ale i tak duża tam w zasadzie miejsca.
 Strona:  ««  1  2  ...  19  20  21  22  23  ...  30  31  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Pomysły na nowy Star Trek

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!