USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Voyager
 Strona:  ««  1  2  ...  6  7  8  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#211 - Wysłana: 8 Lis 2014 13:41:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Ja już przyzwyczaiłam się do różnych absurdalnych zarzutów pod adresem VOY, ale najgorsze postaci...?

Kiedy one może właśnie przez to bardziej irytują, że Piller z Taylor postarali się, by każde z nich miało indywidualną osobowość, a potem ta osobowość jest, a jakby jej nie było (już AND wypada pod tym względem lepiej, mimo koszmarnego aktorstwa), bo Berman - jak wiemy - uparł się przy nijakości bohaterów. Zamysł na poziomie DS9, wykonanie w stylu ENT.
Nie wiem czy tak jawny brak realizacji potencjału nie drażni bardziej niż kompetentna nijakość wielu TNGowskich (którą da się zresztą odbierać jako zaletę, bo bohaterowie robią co do nich należy, po prostu - co sama przyznajesz omawiając Kima). I stąd reakcja Mava...

Madame Picard:
A tak w ogóle, kiedy ostatnio oglądałam po raz n-ty VOY, zaczęłam dostrzegać niekorzystną zmianę serialu, kiedy za odcinki zaczęli się brać B&B. Pierwsze sezony może miały swoje wady, ale przynajmniej akcja szła z grubsza pomyślaną drogą, a postaci nie wywijały różnych karkołomnych wolt, aby potem nieoczekiwanie wracać do pierwotnego zamysłu. Gdzieś od V sezonu zaczynają się coraz częściej akcje nie trzymające się kupy i dziwne kiksy w scenariuszach.

Dziękuję, za potwierdzenie mojej wersji o tym, że seriale ST - może z wyjątkiem ENT - lepiej zaczynają niż kończą.
Oczywiście w wypadku VOY jest to jasno wytłumaczalne: od pilota do "Basics" w produkcji uczestniczył Piller ("Flashback" - trzeba dodać - powstał przed "Basics"), a od "The Chute" zastąpił go Menosky. Niestety choć pozycja Menosky'ego rosła, jeszcze szybciej rosła pozycja Bragi (w końcu mógł pochwalić się "Scorpionem"), który od epizodu "Night" (zgadza się: początek V sezonu) został pierwszym-po-Bermanie. W efekcie Menosky w końcu nie wytrzymał i opuścił serię po nakręceniu "Unimatrix Zero"... co ciekawe osłabiło to zajście jakoś i pozycję Bragi, bo został zdegradowany na consulting producera (pamiętamy, na przykładzie Roddenberry'ego i TOSowych filmów,co oznacza takie stanowisko - bierz kasę i się nie mieszaj), ale już pod koniec VOY wrócił do pisania scenariuszy, a w ENT dostał wymarzoną swobodę (psucia).

Madame Picard:
na mnie te mniemane głębie intelektualne TNG nie robiły prawie żadnego wrażenia. Wydają się niestety dość... płytkie . Może po prostu byłam za stara, kiedy zaczęłam oglądać ST, i za dużo już w życiu widziałam, czytałam, doświadczyłam, żeby uznać je za odkrywcze czy frapujące...

Hmm... To się prosi o rozwinięcie... Możesz udowodnić, że kilka najbardziej rozfilozofowanych/rozsciencefictionowanych odcinków TNG jest płytkich jak kałuża? Czy to taka prywatna opinia, której - jak Regulamin powiada - nie ma co traktować zbyt serio?
Madame Picard
Moderator
#212 - Wysłana: 8 Lis 2014 14:24:37
Odpowiedz 
Q__:
od "The Chute" zastąpił go Menosky. Niestety choć pozycja Menosky'ego rosła, jeszcze szybciej rosła pozycja Bragi (w końcu mógł pochwalić się "Scorpionem"), który od epizodu "Night"

Ciekawe, że The Chute jest nieoglądalnym knotem, a The Night jest dość ciekawy i zapada w pamięć... Ale to tylko takie spoistrzeżenie, bo wiadomo, że liczy się całokształt.

Q__:
Możesz udowodnić, że kilka najbardziej rozfilozofowanych/rozsciencefictionowanych odcinków TNG jest płytkich jak kałuża?

Musiałbyś mi podać konkretne przykłady takich "głębokich" odcinków, ja chyba je zwyczajnie szybko zapomniałam, bo uznałam, że były o niczym i w pamięć nie zapadały. Przy czym nie uważam, żeby tak było w przypadku każdego co ambitniejszego odcinka TNG (Measure of the Man jest na przykład znakomity). Ale często łapałam się na tym, że odcinki, które zbierały na forum ochy i achy ja uważałam za nadęty badziew.
Q__
Moderator
#213 - Wysłana: 8 Lis 2014 14:35:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Ciekawe, że The Chute jest nieoglądalnym knotem, a The Night jest dość ciekawy i zapada w pamięć... Ale to tylko takie spoistrzeżenie, bo wiadomo, że liczy się całokształt.

Zgadza się... Jak mamy być do końca sprawiedliwi w ocenach, to i Braga ma na sumieniu b. dobre scenariusze (zarówno TNG jak i VOY), a Menosky'emu znów trafiały się pretensjonalne, przeambicjonowane ponad miarę możliwości, gnioty, ale właśnie - jak zauważyłaś - o bilans dokonań chodzi.

Madame Picard:
Musiałbyś mi podać konkretne przykłady takich "głębokich" odcinków, ja chyba je zwyczajnie szybko zapomniałam, bo uznałam, że były o niczym i w pamięć nie zapadały.

Zawsze możesz podeprzeć się listą, którą TU linkowalem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=532&page=7#msg281429
(Powiedzmy: pierwsza siedemnastka z rankingu IMDB. Zawsze się z niej coś wybierze.)

Prywatnie dorzuciłbym do tego "11001001", "Booby Trap" (tak, wiem co sądzisz o Geordim), "The Neutral Zone", "Elementary, Dear Data", "Sins of the Father", "A Matter of Honor", "Conspiracy".

Madame Picard:
Measure of the Man jest na przykład znakomity

Po przyznaniu tego daruję Ci resztę.
Mav
Użytkownik
#214 - Wysłana: 8 Lis 2014 15:24:50 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Madame Picard:
ja lubię historie o ludziach, więc największy sentyment mam do VOY. Ten serial jest po prostu sympatyczny

Nie bierz tego z seksizm (zaznaczam, bo już kiedyś mi taką łatkę tu przylepiono z byle błahego powodu - takie czasy ), kobiety lubują się w interakcjach międzyludzkich, w tej całej emocjonalnej otoczce z ty związanej. Dlatego nie dziwię się, że Ci się TNG nie podoba, bo tam faktycznie relacje między bohaterami prawie nie istnieją, są ściągnięte do absolutnego minimum, a same postacie są bardzo ubogie emocjonalnie (w sensie okazywania emocji).

W VOY'u w pewnien sposób panuje taka atmosfera rodziny, bo w końcu zgubili się w tej Delcie i są skazani na siebie, więc serial skupia się także na relacjach między nimi. No i jest zdecydowanie więcej emocji w postaciach.

Co zatem myślisz o nBSG? Bo to serial psychologicznie bardzo mocny, bardzo go za to cenie (nie lubię pospolitych wątków obyczajowych, ale te w nBSG są ostrzejsze, brutalniejsze, prawdziwsze, ciekawsze po prostu).

Madame Picard:
na mnie te mniemane głębie intelektualne TNG nie robiły prawie żadnego wrażenia.

Kiedy w TNG nie zawsze chodziło o jakąś intelektualną głębie, czasem to po prostu frajda dla fana SF np. gdy załoga wpada w pętlę czasu. Jakiejś większej głębi w tym nie ma, ale jest fajna historia z gatunku SF W TNG jest oczywiście mnóstwo inteligentnych treści, przesłań, morałów, jednak często w dużej skali, czyli nie dotyczących spraw obyczajowych, takich przyziemnych, że tak powiem, tylko więcej takich zagadnień egzystencjalnych w skali wszechświata, takich dotyczących całej ludzkości jako cywilizacji, a nie skupiających się na sprawach typu: jak poderwać dziewczynę, jak robić karierę, aby nie zaniedbać rodziny, jak poznać czy ktoś jest dobrym przyjacielem itd. I nie każdemu może takie coś pasować. Dla niektórych takie epickie zagadnienia będą cenne, a dla kogoś innego to będą bezsensowne pierdoły, bo woli coś, co dotyczy bardziej życia codziennego.
Q__
Moderator
#215 - Wysłana: 8 Lis 2014 15:47:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracam na chwilę do postaci...

Madame Picard

Madame Picard:
akurat Chakotay moim zdaniem raczej mniej

A zdawało mi się, że - lecąc stereotypami - raczej żeńska widownia go doceni za to oddanie Kaśce.

Mav

Mav:
postacie z ENT są zdecydowanie gorsze Jedynie Hoshi i Reed jakąś ujdą, reszta beznadziejna.

Czekaj, czekaj... A T'Pol? Wiem, że kanon to ona gwałci regularnie, ale czy jako postać - traktowana sama w sobie, niekoniecznie na tle tego co wiemy o Wolkanach - wypada źle? A Phlox? Owszem, tfu-rcy nie mogą się zdecydować czy zrobić z niego humanitarystę, czy iście szatańskiego zbrodnia, ale czy w codziennych interakcjach nie wypada fajnie? A Travis? Owszem tak mało go, że nikt nie pamięta jego imienia, ale jak już się pojawia i ma szansę cokolwiek zrobić - czy wypada źle? (W sumie Hoshi - miło, że ją doceniasz - jest przeca identycznym przypadkiem.) A Shran? Najpierw bije, potem pyta, ale czy nic fajnego ze sobą nie niesie?

A Reed? Co w nim takiego nadzwyczajnego? Przecież miał się wpisywać w stary jak kino brytyjskie archetyp zblazowanego Angola-wojskowego o - jak skądinąd wiadomo - najprawdopodobniej kryptogejowskich skłonnościach. Stare, znane, przerysowane. Nic genialnego, ale samograj (bo archetyp). I gdzie to tam jest? Taki sam nijaki jak inni Ziemianie z załogi, choć niby ma więcej okazji do zaistnienia niż Sato z Mayweatherem.
Mav
Użytkownik
#216 - Wysłana: 8 Lis 2014 16:19:37 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Czekaj, czekaj... A T'Pol?

Niestety ma tą łatkę serialowej sex bomby dla podniety nastolatków i starszych panów znudzonych małżeństwem Zaczęło się to oczywiście od cycatej 7z9 biegającej w obcisłym stroju. T'Pol się w to wpisuje. Rozbierane sceny tylko to potwierdzają. A jakiejś głębi psychologicznej w tej postaci nie ma jak dla mnie.

Q__:
A Phlox?

Słynne dziecko Doktora z Neelix'em? Może na początku był jakiś w miarę zabawny, ale potem też już nic ciekawego nie wnosił swoją osobą.

Q__:
Travis?

Kto to? Coś nie kojarzę... Hmmmm, czym on się tam zajmował? Cieżko wypaść źle w roli statysty

Q__:
A Shran?

Niebieski ufoludek z czółkami? Może jeszcze w latach 80 byłoby ok.

Q__:
A Reed? Co w nim takiego nadzwyczajnego?

A tu znowu aktor wydaje się być wporzo

Q__:
zblazowanego Angola-wojskowego o - jak skądinąd wiadomo - najprawdopodobniej kryptogejowskich skłonnościach

Tego to już nie wiem. Tak samo jak w przypadku tego niby romansu między Spockiem a Kirkiem
Q__
Moderator
#217 - Wysłana: 8 Lis 2014 16:26:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
A tu znowu aktor wydaje się być wporzo

Chyba tylko to.

Mav:
Tego to już nie wiem.

A wiesz, że jest też posądzany o bycie chrześcijaninem? Cytując MA:

"Reed's line in ENT: "Shuttlepod One", "May God have mercy on our souls.", may indicate that he held Christian beliefs."

Tyle zmarnowanych okazji do rozwinięcia potencjału...

ps. A co do tych z mojej listy... Wiesz, ze się czepiasz?
Mav
Użytkownik
#218 - Wysłana: 8 Lis 2014 16:56:50 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Chyba tylko to.

Niby banał, ale jednak co cechuje najlepszych reżyserów tego świata? M.in. zmysł do obsadzania odpowiednich aktorów do odpowiednich ról Wiesz, że początkowo Schwarzenegger miał grać Kyle'a Reese'a, ale Cameron dostrzegł potencjał Arnolda jako cybroga (sam Arnold też wolał zagrać cyborga)? I tak powstała kultowa postać

Q__:
"Reed's line in ENT: "Shuttlepod One", "May God have mercy on our souls.", may indicate that he held Christian beliefs."

Wiara w Boga nie oznacza od razu przynależności do jakiejś religii To raz, a dwa: wyrażenia takie jak mój Borze, na miłość boską, czy Jezus Maria weszły do kanonu słownego jako określenia pewnych sytuacji często wypowiadane bez zamierzonego nawiązania do spraw religijnych.

Q__:
ps. A co do tych z mojej listy... Wiesz, ze się czepiasz?

Czepiam się, ale jednak używając jakichś tam argumentów
Q__
Moderator
#219 - Wysłana: 8 Lis 2014 17:18:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Wiesz, że początkowo Schwarzenegger miał grać Kyle'a Reese'a, ale Cameron dostrzegł potencjał Arnolda jako cybroga (sam Arnold też wolał zagrać cyborga)? I tak powstała kultowa postać

No, dobra... Zgadzamy się, że Arnold - choć wielkiego talentu nie ma - to solidny aktor (choć działa to u niego na zasadzie wystarczy być), ale czy obsadzenie go pomogło "Batmanowi & Robinowi"? Czy uczyniło Mr. Freeze'a ciekawą postacią?


Mav:
często wypowiadane bez zamierzonego nawiązania do spraw religijnych.

Tak, ale wiesz co oznaczają te fanowskie domysły (zarówno odnośnie preferencji seksualnych, jak i religijnych Malcolma)? Że był tak nijaki, ze fani rozdmuchując ekranowe drobiazgi usiłowali rozpaczliwie sami tchnąć weń jakąkolwiek głębię, jakikolwiek rys indywidualny...
Mav
Użytkownik
#220 - Wysłana: 8 Lis 2014 17:36:34
Odpowiedz 
Q__:
ale czy obsadzenie go pomogło "Batmanowi & Robinowi"? Czy uczyniło Mr. Freeze'a ciekawą postacią?

Naprawdę chcesz dyskutować o filmie Batman i Robin? Dajmy lepiej sobie z tym czymś spokój

Q__:
Tak, ale wiesz co oznaczają te fanowskie domysły (zarówno odnośnie preferencji seksualnych, jak i religijnych Malcolma)? Że był tak nijaki, ze fani rozdmuchując ekranowe drobiazgi usiłowali rozpaczliwie sami tchnąć weń jakąkolwiek głębię, jakikolwiek rys indywidualny...

Być może już lepiej zostać nijakim niż skończyć jako zakochana pierdoła Trip Tucker Pod koniec już irytował strasznie, ciągle marudził, ciągle coś mu co chwile nie pasowało, szkoda gadać.
Q__
Moderator
#221 - Wysłana: 8 Lis 2014 17:58:03
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Naprawdę chcesz dyskutować o filmie Batman i Robin?

Jeśli posłuży mi jako solidny argument, że fajny aktor nie gwarantuje zaraz fajnej postaci, to czemu nie?

Mav:
pierdoła

Który to kolokwializm ostatnio? Pojedynczo takie słówka ujdą (sam dla ubarwienia używam), ale naprawdę zacznij w końcu używać mniej kolokwialnego języka, bo co za dużo, to niezdrowo. BARDZO proszę.

(Jeszcze trochę takiego ubarwiania i na bana tygodniowego sobie uzbierasz, a chyba nie o to nam obu chodzi, bo ogólnie fajnie się dyskutuje.)
Mav
Użytkownik
#222 - Wysłana: 8 Lis 2014 18:13:07 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Jeśli posłuży mi jako solidny argument, że fajny aktor nie gwarantuje zaraz fajnej postaci, to czemu nie?

Oczywiście, że nie gwarantuje, ale jeśli chcemy stworzyć fajną, lubiana postać, to kluczem do sukcesu jest dobrze dobrany aktor. Batman i Robin to film tak słaby, że żaden aktor nie mógłby go uratować.

Q__:
Który to kolokwializm ostatnio?

Pierdoła to takie delikatne słówko, że nawet w przedszkolu nie wywołałoby kontrowersji. Gdybym napisał np. ciota, to bym zrozumiał straszenie tygodniowym banem, ale przez pierdoła/pierdoły wszczynać moderatorski alarm to lekka przesada.

Zrozumiałbym jeszcze to Twoje oburzenie, gdybym to Sisco tak powiedział, ale Trip?
Q__
Moderator
#223 - Wysłana: 8 Lis 2014 18:21:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Pierdoła to takie delikatne słówko, że nawet w przedszkolu nie wywołałoby kontrowersji Gdybym napisał np. ciota, to bym zrozumiał straszenie tygodniowym banem, ale przez pierdoła/pierdoły wszczynać moderatorski alarm to lekka przesada.

Kiedy rzecz nie w jednym - zgadzam się, relatywnie niewinnym - słówku, a w kumulacji. Po prostu Twoje wypowiedzi od jakiegoś czasu mają tendencje do obfitowania w emocjonalne, czasem oscylujące na granicy wulgarności, zwroty. Tu nie chodzi o to, że chcę Cię straszyć czy koniecznie banować, a o to, że zdaje mi się, iż mniej emocjonalny, mniej naszpikowany różnymi takimi słówkami, styl lepiej by wyglądał.

Zarzucałeś - skądinąd słusznie - mozgowi_kl2, że niepotrzebnie przegina w agresywnej ekspresji. pirogronian zwracał Ci wtedy uwagę, że sam miewasz podobny problem, tylko w wydaniu bardziej light. Tym razem ja Ci zwracam na to uwagę. Wiesz dobrze, że można powiedzieć to samo mniej kwieciście i od razu fajniej się rozmawia, bo łatwiej skupić się na treści, gdy forma nie zniechęca...

ps. Oburzony nie jestem, piszę po przyjacielsku. Ot, taka robota moda... ;]
Madame Picard
Moderator
#224 - Wysłana: 8 Lis 2014 18:24:27 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Q__:
Zawsze możesz podeprzeć się listą, którą TU linkowalem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=532&page=7#msg281429
(Powiedzmy: pierwsza siedemnastka z rankingu IMDB. Zawsze się z niej coś wybierze.)

Prywatnie dorzuciłbym do tego "11001001", "Booby Trap" (tak, wiem co sądzisz o Geordim), "The Neutral Zone", "Elementary, Dear Data", "Sins of the Father", "A Matter of Honor", "Conspiracy".

Niestety nie wszystkie te odcinki pamiętam, ale pamiętam akurat przykład pierwszy z brzegu, czyli The Inner Light, czyli opowieść o staruszku z fujarką. Ja wiem, że on miał być wzniosłą refleksją na temat przemijania, miał stawiać fundamentalne pytania o to, co po nas zostanie, i takie tam, ale niestety było to podane w tak niestrawnej, pompatycznej formie, utopione w takim oceanie nudy, że zapamiętywało się z tego tylko dziadka Picarda z fujarką. To jeden z tych odcinków, które krzyczą do widza wielkimi literami: patrz, z jakim wielkim dziełem obcujesz, a jeśli tego nie widzisz, to jesteś pacanem niegodnym obcowania z Wielką Sztuką. To taki syndrom TMP .
Co do odcinka The Neutral Zone, to zapamiętałam tyle, że miał być o Romulanach, a był o jakichś odmrożonych ludziach, którzy się dziwią, że przez 150 lat świat się nieco zmienił; a wszystkie odcinki o porykujących Klingonach mnie męczyły, choć rzeczywiście pamiętam taki motyw, kiedy Worf zachował się honorowo tak, że wziął na siebie jakąś hańbę czy coś takiego, niespecjalnie mnie to interesowało, ale ten motyw był akurat dobry.

Q__:
A zdawało mi się, że - lecąc stereotypami - raczej żeńska widownia go doceni za to oddanie Kaśce

A co może być interesującego w gościu, który z psią wiernością zawsze kocha i podziwia swoją panią . Jest to tym bardziej przykre, że Chakotay był dobrze pomyślaną postacią. Niestety na zamiarach się skończyło i wyszedł z tego nijaki książę-małżonek.

Mav:
Co zatem myślisz o nBSG? Bo to serial psychologicznie bardzo mocny, bardzo go za to cenie (nie lubię pospolitych wątków obyczajowych, ale te w nBSG są ostrzejsze, brutalniejsze, prawdziwsze, ciekawsze po prostu).

Tutaj krótko i na temat:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=131&page=11#msg194785
A wcześniej w tym topiku uzasadnienie.

Mav:
Kiedy w TNG nie zawsze chodziło o jakąś intelektualną głębie, czasem to po prostu frajda dla fana SF np. gdy załoga wpada w pętlę czasu. Jakiejś większej głębi w tym nie ma, ale jest fajna historia z gatunku SF

Kiedy ja to właśnie w Treku uwielbiam! I odcinki TNG, które tym się właśnie zajmują (są takie... rozrywkowe, jak by powiedział z obrzydzeniem niejeden zblazowany fan) to moje ulubione. I właśnie za takie odcinki kocham VOY, nie ja jakieś rozważania rodem z telenoweli (choć moim zdaniem bez przesady, aż tak dużo tego w VOY nie było).
Q__
Moderator
#225 - Wysłana: 8 Lis 2014 18:37:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Niestety nie wszystkie te odcinki pamiętam, ale pamiętam akurat przykład pierwszy z brzegu, czyli The Inner Light

Se ułatwiłaś. Doskonale pamiętam, że akurat tego epizodu nie lubisz. Ale... zaskoczę Cię... cenię i lubię "The Inner Light", motyw grywany wtedy przez Łysego na fujarce czasem sobie nucę, ale... gdybym miał wymieniać odcinki Treka, czy nawet TNG, które cenię najwyżej wcale nie jestem pewien czy trafiłby do Top 10. (A jeśli nawet, to niekoniecznie gdzieś na szczyty.)

No, ale może tak trochę większa dawka? Po jednym odcinku trudno wyrokować...

Madame Picard:
Co do odcinka The Neutral Zone, to zapamiętałam tyle, że miał być o Romulanach, a był o jakichś odmrożonych ludziach, którzy się dziwią, że przez 150 lat świat się nieco zmienił;

Kiedy zdaje mi się, że tak w zasadzie to on był bardziej o tych ludziach. Wątek romulański był - na moje oko (to lekko zezujące) - doklejony na zasadzie: popatrzcie na jakich Romków nas teraz stać.

Madame Picard:
Jest to tym bardziej przykre, że Chakotay był dobrze pomyślaną postacią. Niestety na zamiarach się skończyło i wyszedł z tego nijaki książę-małżonek.

Tak w sumie to oni ogólnie byli nieźle pomyślani. Nie wiem czy czytałaś tekst, który TU linkowałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=1678&page=21#msg270354
Sądzę, że może Ci się spodobać...

Madame Picard:
Kiedy ja to właśnie w Treku uwielbiam! I odcinki TNG, które tym się właśnie zajmują (są takie... rozrywkowe, jak by powiedział z obrzydzeniem niejeden zblazowany fan). I właśnie za takie odcinki kocham VOY, nie ja jakieś rozważania rodem z telenoweli

Bo to jest tak, że czasem w klasycznym akcjonerze mądrość daje się upchnąć miedzy słowami, bez bawienia się w nadęte monologi. Inteligentny widz i tak zrozumie. (Przykłady: mój absolutny faworyt wśród odcinków ST - "Doomsday Machine" czy wymieniany wielokroć przez Queerbota "TBoBW".)
Mav
Użytkownik
#226 - Wysłana: 8 Lis 2014 19:03:29 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Madame Picard:
A co może być interesującego w gościu, który z psią wiernością zawsze kocha i podziwia swoją panią

Madame Picard:
wyszedł z tego nijaki książę-małżonek.

No tak... potwierdza się, że mężczyźni to świnie, ale tak naprawdę tylko tacy cieszą się powodzeniem wśród kobiet, a miłe, kochliwe, wierne chłopczyki są zadeptywane i pomiatane

Madame Picard:
Tutaj krótko i na temat:

"Oglądanie BSG jest, jak przypuszczam, rónie przyjemne jak onanizowanie się młotkiem" - mocno powiedziane, aż odechciało mi się dalszej dyskusji na ten temat, ale... w kontekście TNG napisałaś: "za dużo już w życiu widziałam, czytałam, doświadczyłam, żeby uznać je za odkrywcze czy frapujące...". Z jednej strony twierdzisz więc, że znasz życie, a z drugiej odrzucasz nBSG jako zbyt męczący, przeładowany mrokiem serial i wolisz cukierkowatego VOY'a. A smutna prawda jest taka, że nBSG to realistycznie i prawidłowo zrobiony VOY, bo nBSG akurat wiarygodnie i sensownie ukazuje desperacką walkę o przetrwanie grupki ludzi, nie uciekając od trudnych tematów z tym związanych.

Przy czym rozumiem Twoją niechęć do nBSG i nie zamierzam Cię przekonywać do zmiany zdania.

Madame Picard:
I właśnie za takie odcinki kocham VOY, nie ja jakieś rozważania rodem z telenoweli

Mimo wszystko takie odcinki w wykonaniu TNG mają większy ładunek naukowy, jakiś taki bardziej profesjonalny charakter i jest w tym wszystkim więcej hard SF i pasji w porównaniu do VOY'a.

Q__:
pirogronian zwracał Ci wtedy uwagę, że sam miewasz podobny problem

Musiałem przegapić, bo nie pamiętam, żeby mi zwracał uwagę

Q__:
Po prostu Twoje wypowiedzi od jakiegoś czasu mają tendencje do obfitowania w emocjonalne, czasem oscylujące na granicy wulgarności, zwroty

Hmmm... niech będzie, ale jakoś nie mogę się doszukać w ostatnim czasie tych moich postów oscylujących na granicy wulgarności
pirogronian
Użytkownik
#227 - Wysłana: 8 Lis 2014 20:06:30
Odpowiedz 
Mav:
Q__:
pirogronian zwracał Ci wtedy uwagę, że sam miewasz podobny problem

Musiałem przegapić, bo nie pamiętam, żeby mi zwracał uwagę

Nie tylko ty, ja też tego nie pamiętam

Mnie Voyager zawsze irytował za przeładowanie technobełkotem oraz chojnie acz niuzasadnienie rozdawaną techno-fiction. Czyli w sumie za to, co ały Trek. Poza tym - był calkiem ciekawy. Dla mnie zaletą seriali post-TNG były bardziej rozbudowane, wieloodcinkowe historie, które pozwalały wyjść poza pewną trywialność fabuły oraz się wciągnąć. Co by nie mówić, chyba lubię tasiemce
Q__
Moderator
#228 - Wysłana: 8 Lis 2014 21:23:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
mocno powiedziane, aż odechciało mi się dalszej dyskusji na ten temat

Nawet mi się zrobiło przykro, że jak nie ja się z obowiązku czepiam, to Madame Picard wyraża gust tak radykalnie odmienny od Twojego... jednym słowem siła złego na Ciebie jednego, ale z drugiej strony przyznasz, że sam swoje opinie np. na temat Axanaru formułowałeś nawet dobitniej... Nie przypuszczasz, że innym też mogło być przykro i dyskusji się odechciewać?

pirogronian

pirogronian:
Nie tylko ty, ja też tego nie pamiętam

Dobra dobra, zaraz wyjdzie, że Q__-zły-i-niedobry chce zlinczować niewinnego Usera.

pirogronian:
Co by nie mówić, chyba lubię tasiemce

Uzbrojone? Nieuzbrojone? Bruzdogłowce?
Guauld
Użytkownik
#229 - Wysłana: 8 Lis 2014 21:36:21 - Edytowany przez: Guauld
Odpowiedz 
Madame Picard:
Oglądanie BSG jest, jak przypuszczam, rónie przyjemne jak onanizowanie się młotkiem

Co jak co, ale potyczki viperów, a przede wszystkim bitwa o Resurrection Ship to chyba najlepsza- jak to ostatnio zostaje często określane forum- pornografia sf (wśród kosmicznych militariów).

Chociaż może i coś w tym młotku jest. Bo im cięższy się stawał klimat tego serialu, tym lepiej się go oglądało. Można powiedzieć, że ilość wdechów podczas jednego odcinka była odwrotnie proporcjonalna do jego jakości .
Mav
Użytkownik
#230 - Wysłana: 8 Lis 2014 22:08:51
Odpowiedz 
Q__:
ale z drugiej strony przyznasz, że sam swoje opinie np. na temat Axanaru formułowałeś nawet dobitniej... Nie przypuszczasz, że innym też mogło być przykro i dyskusji się odechciewać?

Czyli to taka zemsta losu? O Axanarze się tak wypowiadałem, bo ostatnio tak jakby skumulowało się moje rozczarowanie upadkiem gatunku SF i Axanar był dobry do wyżycia się. Był takim czymś jak worek dla Sisco w "For the Uniform"

pirogronian:
Nie tylko ty, ja też tego nie pamiętam

No tak mi się wydawało, że Tobie się raczej nie naraziłem nigdy... może jedynie ostatnio w temacie teorii spiskowych

Guauld:
bitwa o Resurrection Ship to chyba najlepsza- jak to ostatnio zostaje często określane forum- pornografia sf (wśród kosmicznych militariów).

Zgadzam się - cała akcja była naprawdę fajna. Ciekawy pomysł z okrętem z ciałami, jak i reżyseria na dobrym poziomie. To był chyba ostatni moment, gdzie serial trzymał świetny poziom. Potem się już zaczęło lekko sypać, żeby na fatalnym 4 sezonie zakończyć. To znaczy nie wiem jak Ty to widzisz, ale ja uznaję tylko 2 pierwsze sezony.
Queerbot
Użytkownik
#231 - Wysłana: 8 Lis 2014 22:39:51
Odpowiedz 
Madame Picard:
The Inner Light, czyli opowieść o staruszku z fujarką. Ja wiem, że on miał być wzniosłą refleksją na temat przemijania, miał stawiać fundamentalne pytania o to, co po nas zostanie, i takie tam, ale niestety było to podane w tak niestrawnej, pompatycznej formie, utopione w takim oceanie nudy, że zapamiętywało się z tego tylko dziadka Picarda z fujarką. To jeden z tych odcinków, które krzyczą do widza wielkimi literami: patrz, z jakim wielkim dziełem obcujesz, a jeśli tego nie widzisz, to jesteś pacanem niegodnym

Niestety nie mogę zgodzić się z niczym, co napisałaś. W The Inner Light nie ma żadnej pompy, wzniosłości, nie ma nawet wielkości. To jest odcinek, który nazwałbym wręcz intymnym. Można go nie lubić, są różne gusta, ale charakter zarzutów jakie wobec niego stawiasz jest niewłaściwy. To ostatnie zdanie zaznaczyłem, bo wydaje mi się szczególnie istotne. Masz osobisty problem z tym odcinkiem (ja czegoś takiego nie odczuwałem), ale nie jest to problem odcinka.

Taka kameralna prostota, przywołująca na myśl teatr i to dosyć oszczędny w środkach, objawiła się w TNG kilka razy. Nie było tego swoją drogą aż tak wiele: Darmok, The Drumhead, również The Child, może Starship Mine, The Battle i pewnie trochę innych. W VOY nie przypominam sobie niczego takiego.
Adek
Użytkownik
#232 - Wysłana: 9 Lis 2014 01:52:12 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
O jaaaa. Ale się rozgadaliście o tym Voyagerze. Co was tak naszło po latach starych i nowych bywalców? Dla mnie to już chyba z deki ostre odgrzewanie kotletów, jeśli nie przypalanie. hehe Dobrze, że człowiek cały czas się rozwija i nie stoi w miejscu. Dziś już chyba dyskusje o Voyu, Entku, itd nie kręcą mnie tak jak kiedyś. Jakby coś nowego nakręcili to może, może? A widzę, że jakaś dziewczyna się pojawiła. Ostatnimi laty jest z tym tu dość cienko. Jedna zagląda raz na pół roku (podobnie z resztą jak ja ) a innych przedstawicielek płci pięknej na forum ani widu, ani słychu. Panowie się wreszcie troszkę chyba ucieszą. hehe
Ale tak apropos Treka próbowałem ostatnio pooglądać TOSa na SBS Action. Czasem z sentymentu się człowiek zatrzyma wzrokiem jak zobaczy w TV ale dziś już chyba nie oglądałbym od dechy do dechy nawet Entka? Lubię czasem na YT luknąć sobie na filmiki np jak: "Borg wars" czy tam "Destroying of Enterprise D". A tak generalnie to siedzę we współczesnych serialach. Jak widać nawet dawni fani treka, niegdyś licznie zasilający to grono już wymarli. Ludzie wyrastają z pewnych rzeczy i upodobań z biegiem czasu. To chyba dobrze, że nie zostaje się takim Piotrusiem Panem na starsze lata. Za młodu nie było zbyt dużych zmartwień to się człowiek emocjonował np Star Trekiem. Z biegiem lat patrzy się na życie bardziej pragmatycznie. A poza tym ile razy można w kółko oglądać to samo i gadać o tym samym.
Świeże czyjeś spojrzenie nie zachęca mnie zbytnio do rozdzierania starych szat. No chyba, że to będzie takie odkrywcze, że WOW ale myślę, że nie będzie. hehe Skopiujecie własne dyskusje sprzed paru lat, jeśli je potem porównacie. Sam wiem po sobie jak nie raz koleżanka skopiowała mi moje słowa sprzed kilku lat to aż szoku doznałem, że używałem nawet podobnych sformułowań na odgrzany po latach temat.
Wiem, że może się czepiam bo ktoś z was mi powie. Oj tam, jaki masz problem, nie chcesz to nie oglądaj i nie gadaj o tym hehe. Nie no, może czasem coś skomentuję jeśli będzie to coś takiego co rzeczywiście na nowo rozbudzi we mnie jakieś nowe przemyślenia ale wątpię. Raczej już wszystko zostało powiedziane w temacie trekowym, no prawie wszystko. A dopóki nie nakręcą czegoś nowego na miarę TNG czy DS9 to zostaje tylko odgrzewanie kotletów. A to ja dziękuję i postoję. Temat o Terminatorze wydaje mi się bardziej interesujący. Też niby kotlet ale jakoś tak mi lepiej smakuje, no hehe. Kręcą nowy film i już jest nowy temat.
Q__
Moderator
#233 - Wysłana: 9 Lis 2014 08:16:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
W VOY nie przypominam sobie niczego takiego.

Za to w DS9 był "Duet", "The Visitor"...

Adek

Adek:
O jaaaa. Ale się rozgadaliście o tym Voyagerze. Co was tak naszło po latach starych i nowych bywalców? Dla mnie to już chyba z deki ostre odgrzewanie kotletów, jeśli nie przypalanie. hehe

Z drugiej strony... Widocznie części z nas - np. wszystkim, którzy uznali za stosowne się tu wypowiedzieć - Trek, w różnych swoich odsłonach, zapadł na tyle w pamięć, że mamy ochotę wciąż do niego wracać (zarówno w sensie oglądania, jak i analizowania), dyskutować, spierać się, bronić swoich ulubionych serii/epizodów... Na tym chyba polega bycie fanem?

Adek:
Jakby coś nowego nakręcili to może, może?

Przecież niby kręcą - wysyłałem Ci nie tak dawno sążnistą listę fanprodukcji.

Adek:
Raczej już wszystko zostało powiedziane w temacie trekowym, no prawie wszystko.

Skoro sam przyznajesz, ze prawie...

Adek:
Temat o Terminatorze wydaje mi się bardziej interesujący. Też niby kotlet ale jakoś tak mi lepiej smakuje, no hehe. Kręcą nowy film i już jest nowy temat

Raczej na 5 minut, sądząc po przypuszczalnej jakości tejże produkcji.
Adek
Użytkownik
#234 - Wysłana: 9 Lis 2014 09:33:36 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Q__:
Raczej na 5 minut, sądząc po przypuszczalnej jakości tejże produkcji.

Co kto lubi hehe. Dla mnie raczej na chwilę obecną bardziej interesujący.
Q__:
drugiej strony... Widocznie części z nas - np. wszystkim, którzy uznali za stosowne się tu wypowiedzieć - Trek, w różnych swoich odsłonach, zapadł na tyle w pamięć, że mamy ochotę wciąż do niego wracać

Nie no, jasne. Przecież ja nikomu nie zabraniam. Sam przecież czasem rozmawiam na Facebooku o jakiś tam linkowanych przez kogoś starych odcinkach, itp ale jak dla mnie to są właśnie takie rozmowy na 5 minut. A fajnie powspominać jak to się oglądało i tyle nom. Jestem tobie wdzięczny za tamtą kolekcję linków i od czasu do czasu może coś tam obejrzę z nudów. Ale myślę chyba nie tylko ja czekam na jakiś nowy, sensowny serial trekowy. Nigdy nie byłem jakimś szczególnym fanem fan-produkcji może poza nielicznymi wyjątkami o których tobie wspominałem, że mi się nawet podobały jak na amatorskie filmiki. Nie jest to jednak dziedzina, którą chciałbym równie dogłębnie analizować i charakteryzować co kiedyś TNG, DS9 czy nawet jak to niektórzy mówią kulawego miejscami Voyagera. Pewnie, że jak na fac'ie ktoś mnie zapyta o opinię o tym czy owym to nie będę się wzbraniał przed wypowiedzią. Korona mi z głowy nie spadnie. Np ostatnio Eviva na Fac'ie dała Newsa o tym jak odtwórczyni roli Uhury w TOSie nawaliła się hahaha i ma z tego tytułu kłopoty z prawem. A ja napisałem e w komentarzu coś takiego, że jak się lata przez różne, niebezpieczne zakątki galaktyk to ciężko to robić tak całkiem na trzeźwo hehe. Ale dla mnie właśnie dyskusje o fan-filmach czy o takich Newsach są takie na 5 minut. Aha widziałem, obejrzałem, skomentowałem i zapomniałem.
Q__
Moderator
#235 - Wysłana: 9 Lis 2014 12:44:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Adek

Adek:
Ale myślę chyba nie tylko ja czekam na jakiś nowy, sensowny serial trekowy.

Chyba nie tylko Ty.... ale czy się doczekamy?

Adek:
może poza nielicznymi wyjątkami o których tobie wspominałem, że mi się nawet podobały jak na amatorskie filmiki.

Zawsze możesz o nich coś szerzej napisać i na forum.

Adek:
odtwórczyni roli Uhury w TOSie nawaliła się hahaha i ma z tego tytułu kłopoty z prawem.

No trochę się nie zgadzają i okoliczności, i substancje...
http://www.treknews.net/2014/10/31/nichelle-nichol s-detained-at-lax/
Madame Picard
Moderator
#236 - Wysłana: 9 Lis 2014 14:03:48
Odpowiedz 
Q__:
Se ułatwiłaś

Po prostu nie chciało mi się rozpisywać, a ten odcinek jest akurat reprezentatywny dla moich negatywnych odczuć wobec TNG. Poza tym wielu odcinków zwyczajnie nie pamiętam albo pamiętam tyle, że mi się nie podobały, choć trudno mi powiedzieć teraz dlaczego.

Q__:
Ale... zaskoczę Cię... cenię i lubię "The Inner Light"

Akurat ani trochę mnie to nie dziwi :].

Q__:
zdaje mi się, że tak w zasadzie to on był bardziej o tych ludziach

Tyle, że niewiele odkrywczego o nich powiedziano. Bardzo mi to przypominało odcinek VOY '37, który widziałam wcześniej.

Q__:
czasem w klasycznym akcjonerze mądrość daje się upchnąć miedzy słowami, bez bawienia się w nadęte monologi

I o to właśnie by mi chodziło, i najbardziej lubię treka właśnie w takiej postaci

Mav:
potwierdza się, że mężczyźni to świnie, ale tak naprawdę tylko tacy cieszą się powodzeniem wśród kobiet, a miłe, kochliwe, wierne chłopczyki są zadeptywane i pomiatane

Żadna skrajność nie jest dobra. Najlepiej, żeby facet miał po prostu swój charakter, swoje poglądy, opinie i zdanie, ale żeby był otwarty na zdanie innych. Ani tępy i bezmyślny upór, ani ciapowata uległość nie są dobre.

Mav:
"Oglądanie BSG jest, jak przypuszczam, rónie przyjemne jak onanizowanie się młotkiem" - mocno powiedziane, aż odechciało mi się dalszej dyskusji na ten temat

Kiedyś takie wypowiedzi nie wydawały się jakieś szokujące; a moderator nie dostawał histerii kiedy kanna nazwała Geordiego (słusznie zresztą) żałosną pierdołą, a ja użyłam słowa (dzieci, zamknijcie oczka) "gówno". No ale czasy się zmieniją i my wraz z nimi.

Mav:
w kontekście TNG napisałaś: "za dużo już w życiu widziałam, czytałam, doświadczyłam, żeby uznać je za odkrywcze czy frapujące...". Z jednej strony twierdzisz więc, że znasz życie, a z drugiej odrzucasz nBSG jako zbyt męczący, przeładowany mrokiem serial i wolisz cukierkowatego VOY'a.

Nie chodzi mi (na szczęście) o moje bezpośrednie doświadczenia, bardziej o to, co już czytałam albo widziałam w filmach lub w wiadomościach. I po tym wszystkim seriale takie jak nBSG wydają mi się banalne albo wydumane. I mając świadomość, że świat jest generalnie złym, ponurym i chorym miejscem, nie chce się już oglądać serialu, który o tym przypomina. Człowiek ma ochotę raczej obejrzeć bajkę o kucykach z krainy tęczy, czyli VOY.

Queerbot:
W The Inner Light nie ma żadnej pompy, wzniosłości, nie ma nawet wielkości. To jest odcinek, który nazwałbym wręcz intymnym. Można go nie lubić, są różne gusta, ale charakter zarzutów jakie wobec niego stawiasz jest niewłaściwy.

Rzeczywiście słowo "pompatyczny" było tu chyba niewłaściwe. Chodziło mi raczej o to, że odcinek moim zdaniem był pretensjonalny, że udawał wielkość. To prawda, że jest to kawałek raczej kameralny i refleksyjny, ale często w treku oznacza to "nudny jak śledzie w oleju". Wiem, że z jednej strony teatralne odcinki są bardzo typowe dla treka, ale z drugiej jakoś mi to nie pasuje, wolę chyba nieco większy (choć nie za duży) rozmach. Ale to rzeczywiście kwestia gustu. Nie mówię, że odcinek The Inner Light jest jakoś immanentnie zły, tylko że ja nie lubię takich kawałków i tak, mam wrażenie, że udają coś więcej niż są i są szantażem skierowanym do widza.
Q__
Moderator
#237 - Wysłana: 9 Lis 2014 14:17:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Poza tym wielu odcinków zwyczajnie nie pamiętam albo pamiętam tyle, że mi się nie podobały, choć trudno mi powiedzieć teraz dlaczego.

Pamiętam jednak, że np. "Lower Decks" - z tej górnej siedemnastki IMDB - Ci się podobał jak najbardziej...

Madame Picard:
Akurat ani trochę mnie to nie dziwi

A dalsza część zdania?
Q__:
gdybym miał wymieniać odcinki Treka, czy nawet TNG, które cenię najwyżej wcale nie jestem pewien czy trafiłby do Top 10. (A jeśli nawet, to niekoniecznie gdzieś na szczyty.)

Madame Picard:
Tyle, że niewiele odkrywczego o nich powiedziano.

A o tym jak świat ST różni się od naszej epoki?

Madame Picard:
I o to właśnie by mi chodziło, i najbardziej lubię treka właśnie w takiej postaci

Nie wiem czy nie jest to oczekiwanie dominujące np. wśród większości zachodniego fandomu... wytwórnie jednak interpretują to po swojemu i dają nam w tej roli jak nie FC to "jedenastkę" z "dwunastka"...

Madame Picard:
a moderator nie dostawał histerii kiedy kanna nazwała Geordiego (słusznie zresztą) żałosną pierdołą, a ja użyłam słowa (dzieci, zamknijcie oczka) "gówno". No ale czasy się zmieniją i my wraz z nimi.

Moderator nie dostaje histerii gdy takie słówka używane są od okazji do okazji - np. przez samego moderatora. Gorzej jak kto nadużywa ich regularnie... (A Mav miewał chwilami takie ciągoty. Nie tyle zresztą do wulgarności sensu stricto ile do emocjonalnej nadekspresji.)

Inna sprawa, że tak go wzięliście w obronę, że teraz nec moderator contra plures .

Madame Picard:
Człowiek ma ochotę raczej obejrzeć bajkę o kucykach z krainy tęczy, czyli VOY.

A, jak tak odbierasz VOY, to w porządku. Choć mnie się raczej Troskliwe Misie kojarzyły (zwł. z Chakotay'em ).

Madame Picard:
Nie mówię, że odcinek The Inner Light jest jakoś immanentnie zły, tylko że ja nie lubię takich kawałków i tak

A, jak to kwestia degustibusa, nie Picardowskiej obiektywizacji (o ciągoty do ktorej zresztą Cię nie posądzam) to ok.

Madame Picard:
i są szantażem skierowanym do widza.

Chyba skutecznym, skoro tak długo tłumaczysz się z tej antypatii...

ps. Tak z ciekawości: zdarzyło Ci się oglądać te głośne (na Zachodzie) Treki fanowskie/niezależne/whatever typu NV:P2, STC czy innego "PtA"? Jeśli tak, ciekaw jestem co o nich sądzisz. Jeśli nie - czym Cię zniechęciły na starcie?
Adek
Użytkownik
#238 - Wysłana: 9 Lis 2014 20:56:06 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Q__:
No trochę się nie zgadzają i okoliczności, i substancje...

Aha No racja hehe Przyznam, że przeczytałem tylko nagłówek na fac'ie nie wchodząc w szczegóły artykułu a w nagłówku Eviva napisała coś o zatrzymaniu za posiadanie narkotyków. Natomiast ja od siebie dodałem tak żartobliwie, że aktorka może się naćpała. No jakby nie było posiadanie narkotyków przez tak zacną aktorkę czy tam w walizce jej towarzysza podróży jak zrozumiałem nie przyniosło jej chluby. Wyszło, że słyszałem dzwony ale nie wiadomo w którym kościele. To tyle w kwestii sprostowania.
Mav
Użytkownik
#239 - Wysłana: 10 Lis 2014 16:23:41 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Madame Picard:
Kiedyś takie wypowiedzi nie wydawały się jakieś szokujące; a moderator nie dostawał histerii kiedy kanna nazwała Geordiego (słusznie zresztą) żałosną pierdołą, a ja użyłam słowa (dzieci, zamknijcie oczka) "gówno". No ale czasy się zmieniją i my wraz z nimi.

Nie chodzi o ostrość samej wypowiedzi, bo onanizowanie się młotkiem to nie jest jakiś straszny tekst, znam gorsze Chodzi o tak surową ocenę nBSG. Myślę, że na taką nie zasługuje, czy się lubi ten serial, czy nie.

Madame Picard:
I mając świadomość, że świat jest generalnie złym, ponurym i chorym miejscem, nie chce się już oglądać serialu, który o tym przypomina. Człowiek ma ochotę raczej obejrzeć bajkę o kucykach z krainy tęczy, czyli VOY.

Jasne. Ale tym sposobem myślenia, to wg Ciebie beznadziejnymi filmami są wszystkie, które dotyczą ciężkich tematów, np. Full Metal Jacket, Pluton, Hotel Ruanda - można wymieniać w nieskończoność. Także argument, że serial jest brutalny, nie może stanowić podstawy do jego negatywnej oceny.

Tobie nie podoba się brutalny styl serialu i niech tak będzie, masz prawo nie lubić takich klimatów, ale to nie oznacza, że serial jest zły. Tego na tej podstawie napisać nie możesz
Adek
Użytkownik
#240 - Wysłana: 10 Lis 2014 21:37:00 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Mav:
Jasne. Ale tym sposobem myślenia, to wg Ciebie beznadziejnymi filmami są wszystkie, które dotyczą ciężkich tematów

Nie chcę się jakoś wcielać w rolę adwokata Madame bo zapewne kontrargumentować potrafi sama co już niejednokrotnie zaprezentowała hehe ale myślę, że ona tego nie powiedziała, że cała reszta filmów jest beznadziejna. Być może jak to kobieta nie przepada za takim typowym męskim kinem co nie znaczy, że nie potrafiłaby docenić pewnych walorów filmowych. W końcu sam Star Trek też często bywa brutalny, nawet i Voyager miejscami taki bywa jak np odcinek w którym załoga Voyagera była przedstawiana przez archiwistów pewnej planety jako bezwzględni i brutalni piraci. Przeciw czemu nawet sam Doktor stanowczo protestował. Próba naprostowania historii przez Doktora, który "przeleżał" w uśpieniu przez całe dziesięciolecia, spowodowała prawie wojnę domową na tej planecie wobec czego Doktor postanowił dać sobie spokój i nie burzyć porządku społecznego na tej planecie. Ale to tak na marginesie.
 Strona:  ««  1  2  ...  6  7  8  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Voyager

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!