USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Voyager
 Strona:  ««  1  2  ...  4  5  6  7  8  ...  12  13  »» 
Autor Wiadomość
myszatorek
Użytkownik
#151 - Wysłana: 20 Kwi 2008 15:24:46
8472 wewdlug mnie to jedna z najgorych ras jaka wymyslili Tworcy. Jest poprostu na sile stworzona i wepchnieta w realia ST niestety. Najdoskonalsza jest Borg ktorego potencjal zostal zniszczony wlasnie przez gatunek 8472
Ethno
Użytkownik
#152 - Wysłana: 20 Kwi 2008 15:51:25
A mi się bardzo podobał ten pomysł - takie pokazanie, że są też inne "światy".
Q__
Moderator
#153 - Wysłana: 5 Maj 2009 16:55:19
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#154 - Wysłana: 5 Maj 2009 20:04:14
Q__

"How about I stick a broom up my ass and sweep the floor while I'm at it?" said Torres.

Może jednak nie?

"Maintain course and speed." Come on, you ugly yellow bitch. Where are you?

Oj, emocje, emocje...

I to ma być Star Trek? Pomysły może i dobre, ale wykonanie zbyt pretensjonalne, a teksty wzbudzają... dla mnie śmiech
Q__
Moderator
#155 - Wysłana: 1 Cze 2012 03:10:16 - Edytowany przez: Q__
Obejrzałem sobie VOY "Blink of an Eye", mam wrażenie, że jedną z fajniejszych odsłon trekowej epigońszczyzny. Odcinek zbudowany na jednym pomyśle z gatunku hard SF (planeta, na której czas biegnie znacznie szybciej niż poza nią), rozwiniętym zresztą niezbyt konsekwentnie (1. skąd na takiej planecie humanoidy tuż przed przybyciem naszej załogi? no chyba, że wcześniej zachodził tam wielokrotny cykl wzlotów i upadków lokalnej cywilizacji, 2. są zauważalne nieścisłości jeśli chodzi o upływ czasu na planecie względem "czasu zewnętrznego" w ostatnich minutach odcinka). Mimo to, a także mimo faktu, iż rozwój tubylczego społeczeństwa przypomina nieznacznie tylko zmodyfikowane ziemskie dzieje, mimo braku dającej do myślenia, czy choć wyrazistej, fabuły wreszcie, ogląda się go bardzo dobrze.
Nie wiem czy to kwestia oryginalności centralnego konceptu, czy możliwości rzucenia okiem na dzieje pewnej, b. pokrewnej nam, cywilizacji ("Kameleon" Kosika się przypomina), czy niezawodny klimat naszego ukochanego serialu, czy brak - jak na standardy Treka* - szczególnie spektakularnych wpadek? Pewnie wszystko to po trochu, dzięki czemu i tym razem słynna remiezowiczowska mgiełka przysłania wszelkie wady scenariusza i "Blink..." wydaje się w oglądaniu lepszy niż jest w istocie.
Gdzieś tam w tle dostajemy optymistyczny obraz tubylczego postępu (i kilku sympatycznych tubylców, dzięki którym się dokonywał), trochę - dość przytomnego tym razem - technobełkotu, nie mniej przytomną, choć ledwo zasugerowaną, wizję wplywu wiszącego na niebie Voyagera (i niechcianych efektów jego obecności) na dzieje lokalnej cywilizacji oraz gorzką refleksję B'Elanny o tym, że ludzka historia nie byly znów lepsza (mniej krwawa) od klingońskiej.
Zaznaczy swoją obecność na ekranie Paris (parisowaty od czasów gdy zwał się jeszcze Locarno), tym razem jednak trudno będzie odmówić mu racji.
Polecam (zwłaszcza fanom VOY), górne stany średnie ST (czego można się było spodziewać - panowie Menosky i Fuller przy tym pracowali, a zdolni są).

* każdą szanującą się, poważną SF wady typu wcześniej wspomnianych nieścisłości by rozłożyły, robiąc z niej pośmiewisko i krytyki, i widzów, Trek jednak wykręca się, jak zwykle, swoim teatralizmem i symbolizmem...

ps. a tak widzą ten odcinek inni:
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s6/blink.php
http://www.cynicscorner.org/voy_6/voy_612.html
Q__
Moderator
#156 - Wysłana: 10 Cze 2012 09:34:50 - Edytowany przez: Q__
Jak wspominałem w jednym z commentów na main site wziąłem się z nudów za VOYagera. Jest to specyficzny serial, na jedno klimatem b. podobny do TNG (nawet za podobny zważywszy na sporą różnicę we wstępnych założeniach fabularnych), na drugie mocno odstający od schematu fabularnego właściwego dla Treka ery Roddenberry'ego - tam zazwyczaj w centrum fabuły był jakiś Problem, tu zazwyczaj dostajemy opowieść o kolejnej przygodzie załogi. Stanowiący przy tym w pewnym sensie odwrotność AND z jej dwu pierwszych sezonów: tam była wizualna bida-z-nędzą, ale klasyczny problemocentryzm, tu jak jest fabularnie już nadmieniłem, wizualnie zaś jest to jeden z najlepszych Treków (jeśli pominiemy wyjątkowo do siebie podobne, trudnoodróżnialne, tandetne VOYagerowe humanoidy; to z kolei przypomina podobną nędzę humanoidów z AND).
Ostatnio obejrzałem sobie trzy odcinki "Timeless", "Pathfinder" (oba zaliczane do najlepszych odsłon tejże serii) i "Inside Man". Cóż mogę powiedzieć?

"Timeless" to opowieść o Harrym (moim ulubieńcu wśród bohaterów VOY), desperacko szukającym metody odkupienia błędu z przeszłości (b. w tym przypomina Jake'a z "DS9 "The Visitor", a ma nawet mocniejsze motywy*). Cóż... usiłuje zmienić przeszłość, w której mimo woli doprowadził do śmierci całej - poza Chakotay'em i EMH - załogi Voyagera, acz sam bohatersko wrócil do domu. Próbuje zaś mu przeszkodzić - doskonale go zresztą rozumiejąc... nasz stary znajomy, kapitan Geordi LaForge.
Streszczenie da tu niewiele, odcinek zbudowany jest na emocjach, na napięciu między bohaterami (Harry'emu pomaga Chakotay, temu zaś jego ukochana - Tessa, świadoma, że jeśli się uda, wymaże z historii dzieje ich miłości), ich ofiarności (b. dwuznacznej zresztą, nigdy nie ma pewności, że dokonana zmiana historii będzie zmianą na plus, co podkreśla LaForge), widokach pogrążonego w lodowcu Voyagera. W każdym razie: warto zobaczyć. (Szkoda tylko, że Kim wysyłając wiadomość do przeszlego siebie nie dodał post scriptum dla Chakotay'a z jakimiś namiarami Tessy.)
Wkurza tylko jedno: pokazano slipstream (budując podwaliny pod technologie znaną z AND, lubię takie nawiązania, choć tu zasługa Wolfe'a raczej, nie scenarzystów VOY... chyba, ze to jeszcze dziedzictwo G.R.'a?), ale wystarczył jeden nieudany test, by zrezygnować z tej technologii. nie tak to wygląda w realnym życiu.

* po obejrzeniu można się zastanawiać na ile realne jest podporządkowanie całego życia jednej obsesji, ale w świecie perfekcjonistów z GF jakoś to mniej dziwi... zresztą: w trakcie oglądania nie chce się o tym myśleć

Odcinek w oczach innych:
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s5/timeless.p hp
http://www.cynicscorner.org/voy_5/voy_506.html

Po "Timeless" przeskoczyłem o ponad sezon. "Pathfinder" bliższy jest trochę TNGowskiej strukturze odcinka problemowego, może dlatego, że pierwsze skrzypce gra w nim - znany z TNG - Reginald Barclay, a w ramowej narracji pierwsze i ostatnie słowo należy do, gościnnie występującej, Deanny Troi. Znów jest to zbudowana na silnych, acz mniej dramatycznych niż poprzednio, emocjach opowieść o czlowieku, który robi swoje wbrew wszystkim i wszystkiemu.
Pytania odcinka są ważne: czy wewnętrzne przekonanie o słuszności usprawiedliwia łamanie reguł, czy czyjeś dziwactwa (a nawet pewne symptomy obłędu) przekreślają wszystko co mówi (i robi) ta osoba, czy dla wyższego celu wolno igrać z własną psychiką (przypominają się studenci "wspomagający" się przed egzaminami), czy wreszcie lepiej izolować się od ludzi, czy wyjść im naprzeciw? Odpowiedzi na nie bywają pobieżne, wynikłe z życzliwości scenarzystów dla bohatera, ale pytania pozostają.
Kończy się - oczywiście - dobrze. Łączność z Voyagerem zostaje nawiązana, a Reginald B. przekonuje się, że czasem można i zjeść ciasteczko i je mieć. W każdym razie śledząc heroiczne - i zakończone sukcesem - zmagania naszego bohatera z:
1. naukowo-technicznym problemem,
2. przełożonymi i regulaminami Floty,
3. własną psychiką (sukces oceniać wypada i po tym ile kogoś kosztował)
miałem ochotę zakrzyknąć: Barclay, my hero!", bo wydał mi się nie mniej bohaterski niż Kirk.
(Aha: dodatkowo pokazano nam ojca Toma.)

I ten odcinek w oczach innych
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s6/pathfinder .php
http://www.cynicscorner.org/voy_6/voy_610.html

"Inside Man" - do którego potem przeskoczyłem - byl logicznym wyborem, poczułem niedosyt wątku Barclay'a. Cóż, odcinek wyraźnie słabszy od poprzednich (acz nie spadający poniżej znośnej trekowej średniej) taka sobie opowiastka szpiegowska z obowiązkową złą kobietą w tle, chciwą trójką Ferengich i kolejnym gościnnym występem Troi (Marina Sirtis chciała sobie dorobić?).
W pewnym sensie powtórka wątków z poprzedniego odcinka - znów Barclay szukający prawdy (acz tym razem podświadomie nie chcący jej odkryć), znów rozdźwięk między holograficznym, a realnym (tym razem między nieśmiałym Reginaldem, a jego wygadaną holograficzną wersją - ten wątek "trzyma" odcinek), tym razem jednak większy nacisk położono na słabość, nie siłę, naszego bohatera, a zbrodniczą intrygę rozwiązują specjaliści od leczenia ciała i psyche. Kolejny trekowy "kryminałek". Sympatyczna historyjka (blada zresztą na tle poprzednich) i nic ponadto.

ps. i o tym odcinku:
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s7/inside.php
http://www.cynicscorner.org/voy_7/voy_706.html

(Aha: wypada pochwalić scenarzystów - TNG i VOY - za wątek Barclay'a. Kolejny piękny element pozytywnego, afirmacyjnego przesłania Treka. Wypada też jednak zganić scenarzystów VOY za recykling wątku i postaci, nawet gdy efekty tegoż recyklingu są zadowalające.)
Enterprise D
Użytkownik
#157 - Wysłana: 11 Cze 2012 14:49:52
Planuje sobie obejrzeć voyagera, nie wiem tylko od którego sezonu zacząć, bo 1 i 2 są bardzo kiepskie. Więc co z pierwszymi odcinkami 3 sezonu bo nie zapowiadają się ciekawie.
Elaan
Użytkownik
#158 - Wysłana: 11 Cze 2012 15:08:02
Enterprise D:
Planuje sobie obejrzeć voyagera, nie wiem tylko od którego sezonu zacząć, bo 1 i 2 są bardzo kiepskie.

Jeżeli chcesz poznać smak nowego ciasta, to nie możesz wyjadać tylko rodzynek, bo nigdy się nie przekonasz, czy Ci smakuje.
Najlepiej obejrzyj od deski do deski.
7z9
Użytkownik
#159 - Wysłana: 11 Cze 2012 18:24:01
Elaan:
Enterprise D: Planuje sobie obejrzeć voyagera, nie wiem tylko od którego sezonu zacząć, bo 1 i 2 są bardzo kiepskie.Jeżeli chcesz poznać smak nowego ciasta, to nie możesz wyjadać tylko rodzynek, bo nigdy się nie przekonasz, czy Ci smakuje. Najlepiej obejrzyj od deski do deski.

Co racja to racja. Skąd przyszło ci do głowy stwierdzenie że 1 i 2 sezon jest kiepski? Przy takim sposobie myślenia można by było stwierdzić że w DS9 zaczyna się coś dziać od wojny z Domiunium a w ENT od wojny z Xindi...
Oglądnąłem już wszystkie serie ST (nie licząc TOS i TAS) i powiem ci że trochę żałuję że przewinąłem połowę odcinków w TNG.
ps. Jednak nic straconego, zaczynam wszystko oglądać drugi raz, zaczynąc rzecz jasna od VOY
Q__
Moderator
#160 - Wysłana: 11 Cze 2012 18:50:16
7z9

7z9:
powiem ci że trochę żałuję że przewinąłem połowę odcinków w TNG.

Może będą jeszcze z ciebie ludzie...
7z9
Użytkownik
#161 - Wysłana: 12 Cze 2012 06:05:27
Na bezrybiu i rak ryba
Eviva
Użytkownik
#162 - Wysłana: 12 Cze 2012 07:50:15
7z9:
ps. Jednak nic straconego, zaczynam wszystko oglądać drugi raz, zaczynąc rzecz jasna od VOY

A ja wciąż jeszcze nie obejrzałam VOY do końca... To przez DS9 i B5. Jak to skończę, przysiądę się znowu do przygód Kaśki.
Q__
Moderator
#163 - Wysłana: 12 Cze 2012 08:54:35
7z9:
Na bezrybiu i rak ryba

Co tłumaczy sukces tytułowego serialu...
Slovaak
Użytkownik
#164 - Wysłana: 5 Lip 2012 21:10:03 - Edytowany przez: Slovaak
Taka stronkę znalazłem chyba ze wszystkimi odcinkami Voyagera online, jako drugi oglądam ostatni odcinek i taką rzecz sobie przypomniałem. W 2001/2002 kiedy nie miałem jeszcze internetu to chodziłem do kafejki internetowej i najpierw na dyskietkach (12 miałem :D) a potem na dysku przynosiłem różne star trekowe materiały do domu. Miałem masę pokazówek różnych star trekowych odcinków i tak je na okrągło oglądałem. Jedna z tych pokazówek to był ostatni odcinek Voyagera, zaczynał się od sceny ataku klingońskich okrętów, próbuję go znaleźć ale mi nie wychodzi, ciągle inne wersje tej pokazówki, pomoże ktoś?

W tle puszczona była żywa i dynamiczna muzyka której w serialu zdaje się nie było.

Mam, aż gęsiej skórki dostałem, kiedy ostatni raz to słyszałem to był inny świat.
http://www.youtube.com/watch?v=1sTLJQGFAf0
Enterprise D
Użytkownik
#165 - Wysłana: 5 Lip 2012 22:01:59
Ja polecam stronę IITV, są na niej już teraz wszystkie odcinki Treka, a kosztuje to tylko 4 zł na tydzień. Tu macie linka do mojego tematu gdzie dałem linki do każdej serii ale niestety zły Q oskarżył mnie o dubel i temat zamknął
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3263&page=0
Q__
Moderator
#166 - Wysłana: 5 Lip 2012 22:41:01
Enterprise D
Użytkownik
#167 - Wysłana: 6 Lip 2012 09:56:25
Q__
Nie wiem co miałeś na myśli przez ten filmik ale piosenka nawet ładna
Q__
Moderator
#168 - Wysłana: 20 Lis 2012 16:51:44 - Edytowany przez: Q__
Enterprise D

Że piracą.

ps. Tymczasem jednak powtórzyłem sobie VOY "Worst Case Scenario".
Niby nad serialem czuwali jeszcze Menosky i - coraz mniej realnie zaangażowany w jego produkcję - Piller, ale zaczyna się już Trek zmarnowanych szans. Jeszcze w DS9 jeśli odcinek poświęcony był danemu problemowi to mówił - mądrze lub głupio - o tym problemie, w tym wypadku zasada ta zawodzi.
Zaczyna się od Chakotay'a proponującego B'Elannie udział w buncie Maquis przeciw dowóztwu Kaśki. Inżynier waha się, ale w chwili próby strzela do - lojalnego wobec kapitan - Harry'ego. Potem widzimy, że w buncie istotną rolę odgrywa, martwa ponoć od dobrych paru odcinków Seska, która wykazuje się sporą brutalnością, no i nie ufa Torres.
Gdybym nie pamiętał o co chodziło w tym odcinku, rzekł bym: b. mocne rozpoczęcie. Rychło okazuje się jednak, że to odkryty przez B'Elannę holoprogram, który traktuje ona jako fascynującą holopowieść. Paris prosi ukochaną o możliwość przyłączenia się do zabawy. Najpierw wybiera konwencję gry postcią zorientowanego o spisku lojalisty i szybko zostaje pokonany, potem staje po stronie spiskowców i trwa to do momentu gdy - na scenie konfrontacji dwu Tomów (hologramu i realnego) program się urywa.
To też nie jest jeszcze najgorsze. Co prawda dramatyzm buntu diabli wzięli, gdy obrócił się w ludyzm, ale pozostają pytaniea o realność takiego buntu, o intencje anonimowego autora holoprogramu (szykuje spisek? zabija nudę podróży? nadaje swoim obawom formę literacką?). I one jednak pozostają bez satysfakcjonującej odpowiedzi: holoprogram - w wyniku roznoszenia się plotek - robi furorę na miarę gry z TNG "The Game", co jednak nie pociąga za sobą równie przykrych konsekwencji (w momencie gdy Paris dowiedział sie o sprawie holoprogram znają już Neelix, Doctor, Kim, Ayala...). W końcu sprawa staje się nawet jednym z tematów odprawy u kapitan.
Okazuje się, że rzekoma powieść jest scenariuszem szkoleniowym napisanym dawno temu przez Tuvoka na okoliczność konieczności tłumienia buntu, niedokończonym jednak i porzuconym, gdy współpraca obu załóg ułożyła się pomyślnie. Zapewne byłaby to logiczna konkluzja odcinka, jednak scenarzyści ery B&B nie umiejąc dobrze rozwinąć fabuły muszą ratować się humorem i sensacją.
Po wygłoszeniu całkiem sensownej przemowy o kulturalnej izolacji Voyagera i potrzebie tworzenia nowych, własnych, dzieł ("Obłok Magellana" się przypomina) Kaśka prosi autora o dokończenie programu,-który-stał-się-dziełem (po prawdzie popkulturowym raczej). Tuvok odmawia, więc zadania, aż nazbyt entuzjastycznie podejmuje się Tom. Że jednak nasz dzielny pilot pomysły na rozwój fabuły ma aż nazbyt śmiałe, szpiczastouchy szef ochrony protestuje, zgłasza mu się do pomocy i domaga rozwijania fabuły zgodnie z zasadami wolkańskiej poetyki i psychologicznego prawdopodobieństwa. Porozumienia nie ułatwia im "koncert życzeń" B'Elanny (która chce więcej wątków romansowych), Neelixa (który domaga się rozwoju swojej postaci; protestował już wcześniej zresztą przeciw zrobieniu z niej "zdrajcy") i - w efekcie potraktowanego dość brzydko (białkowy szowinizm?) - Doctora.
Kiedy jednak Tuvok uruchamia swój program okazuje się, że został on przerobiony przez Seskę, nim opuściła statek. W efekcie Wolkan wraz z Parisem zostają uwięzieni w symulacji, w której najistotniejszą rolę zaczyna odgrywać wykazujaca dużą samodzielność holo-Seska, ewidentnie zdecydowania ich zabić, chcąca jednak najpierw pobawić się swymi ofiarami, zaś Voyager ulega usterkom uniemożliwiającym wydostanie ich z holodeku na czas (m.in. awaria Transportera).
Holo-Janeway ginie, gdy jej holo-fazer ulega przeciążeniu, pozostałe holo- postacie - jeszcze relatywnie niewinnie - znęczają się nad uwięzionymi. Prawdziwa Kaśka usiłuje grać na czas. Z pomocą B'Elanny włamuje się do programu najpierw - mając ograniczony doń dostęp - usiłuje przeprogramować holo-Chakotay'a (ten jednak ginie z ręki Seski), potem programuje atak, sprzymierzonych ponoć z jej holo-odpowiednikiem, Obcych.
Niewiele to jednak daje, skutkuje dopiero to, że Tuvok zdołał w zamieszaniu rozstroić broń Seski, w wyniku czego "ginie" ona identycznie jak wczeniej holograficzna kapitan. Jej śmierć oznacza też koniec programu.

Podstawowy pomysł nieblahy, dający okazję do lepszego przyjrzenia się, zasad funkcjonowania tej "łączonej" załogi, niektóre z wątków pobocznych też intrygujące, a wykonanie - niestety - voyagerowate... (Znów brak uogólnień w stylu TNG, czy choć interesującej psychologii w stylu DS9. Znów wszystko grzęźnie w nijakości i - co gorsza nudnej - sensacji.) Mam zresztą wrażenie, że zawinił tu narastający brak śmiałości B&B, coraz większa niechęć do mówienia o sprawach trudnych (choćby tylko wewnątrzfabularnie), do mówienia pełnym głosem. Zamiast tego ma być grzecznie, miałko i familijnie. Nic dziwnego, że w efekcie w opozycji do VOY powstało dość drastyczne nBSG.

Jammer o odcinku:
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s3/wcs.php
Q__
Moderator
#169 - Wysłana: 26 Lis 2012 15:53:51 - Edytowany przez: Q__
A tymczasem wróciłem do "Before and After". Dziś ogląda się - nie bez przyczyny - ten odcinek jako prolog do słynnego "Year of Hell", ale były czasy, gdy YoH jeszcze nie było i wtedy bronił się sam.

Fabuła teoretycznie jest prosta... Widzimy Kes jako umierającą dziesięcioletnią staruszkę otoczoną córką i wnukiem (mającym ewidentnie azjatyckie rysy). Doctor (który teraz ma włosy i nazywa się van Gogh) poddaje ją eksperymentalnej terapii mające spowolnić starzenie (tu właściwie jest podstawowy fabularnie megaburak: po co te kombinacje z czasem i - wydumanym - chronotonami, skoro wystarczyła by jakaś nanotechnologia czy - wtedy mogli tego akurat jeszcze nie wiedzieć - zabawa telomerami).
W każdym jednak razie: po voyagerowatemu przegięta warstwa naukawa daje interesujący fabularnie efekt - Kes zaczyna (niczym bohaterowie "Wbrew wskazówkom zegara" Dicka) żyć, a raczej skakać wstecz w czasie. Teoretycznie przenosi się jej świadomość, ale jest scenka, gdy cała znika. Nie techniczna strona procesu i związane z nią bzdury są jednak ważne, liczy się to co widzimy oczami skaczącej w czasie i początkowo pozbawionej pamięci, zmuszonej więc określać siebie przez to jak pamiętają ją inni Ocampy, zmuszonej za każdym razem od nowa (ale i skuteczniej, dzięki przyrostowi "retrochronalnych" wspomnień) prosić o pomoc współzałogantów.
A poznajemy - w odwróconym, potęgującym ciekawość, porządku - dzieje wyniszczającej walki z Krenimami (tak, owego "Roku Piekła"), w której giną w tej wersji historii m.in. Kaśka i B'Elanna, rozpaczy Toma (od b. niedawna z Torres związanego), który znajdzie ukojenie w ramionach Kes, małżeństwa tejże z w/w pilotem, dramatycznych narodzin ich córki, potem jej szybkiego dorośnięcia, kariery medycznej, ślubu z Harrym (on i Tom dziwnie się czują w relacji zięć-teść) i macierzyńskich kłopotów zakończonych happy endem, pełniącego kapitańską funkcję Chakotay'a, szukaącego własnej tożsamości (także przez przybieranie nazwisk słynnych ludzi) Doctora... Wreszcie, gdy Kes cofa się do "właściwych" czasów, "lekarstwo" zostaje znalezione, ale procedura nie zostaje przeprowadzona dość szybko - dzieciństwo, narodziny, kolejne etapy życia płodowego i poczęcie (co wedle obaw EMH ma - w odwróconym porządku - oznaczać śmierć naszej bohaterki) sympatycznej (tak, oglądając ten odcinek naprawdę można ją polubić) Ocampy.
Rozpłynięcie w nicości jednak nie nadchodzi. Poczęcie odwraca kierunek skoków. Kes trafia ponownie w te same miejsca-w-czasie w normalnej, tym razem, kolejności. Procedura wytrącenia chronotonów z jej ciała zostaje zakończona we właściwym momencie, raport o Krenimach w pewnym sensie przygotuje lepiej załogę na piekielny rok, a Tom i B'Elanna zaczynają się mieć ku sobie, a i normalna pamięć zaczyna Ocampie wracać. Tylko Tuvok wydaje się być niezadowolony z tego, że w przyszłości Neelix trafił do ochrony Voyagera. Nie musi się to jednak zdarzyć, bo tym razem wydarzenia mogą pójść innym torem.
Z tym, że i tu fabuła nie jest najważniejsza. Podobnie jak w wypadku wielkich poprzedników tego epizodu (TNG "The Inner Light" i DS9 "The Visitor") najważniejsze to co między słowami, a z tego właśnie zbudowana jest opowieść o przemijaniu (kogóż dotyka ono bardziej niż przedstawicielkę tak krótko żyjącego gatunku?), wartości każdej chwili, ulotności istnienia i nieprzewidywalności przyszłości.
Owszem, brak tu jakiegoś TNGowskiego uogólnienia. Owszem, wszystke elementy składowe tej historii widzieliśmy before (m.in. w/w przykłady) lub after (najlepsze odcniki NV), ale warto, naprawdę warto. Jest to przypadek gdzie gotów byłbym dać cztery gwiazdki (w skali Jammera) za samo wykonanie, historii kulejącej pod innymi względami. Znaczy: mógłbym teoretycznie sarkać, ale... gorąco polecam.

(Albo też - bo jest i taka opcja - gust mi się psowa z braku laku, bo wykonanie wykonaniem, ale jednak trochę to popłuczki, pisałem po czym, a naukowo to wręcz stek bredni. W każdym razie jedyny odcinek, gdzie z sensem zagospodarowano Kes... Nie zamierzam wypierać się dużej sympatii do tego epizodu, choćby za to.)

ps. skoro o Jammerze mowa:
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s3/before-aft er.php
(EAS też wycenia ten odcinek wysoko - 8/10, uczciwa ocena.)
Q__
Moderator
#170 - Wysłana: 22 Gru 2012 03:11:26 - Edytowany przez: Q__
Eviva
Użytkownik
#171 - Wysłana: 27 Sty 2013 09:29:19 - Edytowany przez: Eviva
Właśnie się połapałam, że Tuvok jako postać "etniczna" nie jest wynalazkiem twórców Voyagera!
W filmie Star Trek V: Ostateczna Granica spiczastoucha kobieta, odbierająca poród Amandy Grayson i podająca małego Spocka Sarekowi jest czarna.
Q__
Moderator
#172 - Wysłana: 9 Mar 2013 16:19:35 - Edytowany przez: Q__
Q__
Moderator
#173 - Wysłana: 28 Lis 2013 07:35:45
Q__
Moderator
#174 - Wysłana: 13 Lip 2014 10:36:16
Jeszcze trochę o VOY (na tym beztrekowiu przekonuję się i do tej serii ):
- trochę ciekawostek
http://www.neatorama.com/2012/05/23/10-facts-you-m ight-not-know-about-star-trek-voyager/
- rozważania o tym co poszło nie tak
http://voices.yahoo.com/why-star-trek-voyager-fail ed-2712414.html
- kolejny wybór najlepszych odcinków
http://weminoredinfilm.com/2013/08/15/top-10-episo des-of-star-trek-voyager/

Oraz versusowe dyskusje:
- Voyager v.s. The Next Generation and Deep Space 9:
http://www.trekbbs.com/showthread.php?t=224437
- Star Trek Next Generation vs. Star Trek Voyager
http://fortressat.com/forum/10-ameritrash/101194-s tar-trek-next-generation-vs-star-trek-voyager
http://www.squidoo.com/star-trek-voyager-vs-next-g eneration
(Ta pierwsza z głosowaniem ustawionym bez sensu - wiadomo, że jeden serial raczej przegra z dwoma w takim wypadku...)
JacekTVPINFO
Użytkownik
#175 - Wysłana: 2 Lis 2014 13:03:30
Dzień dobry Państwu.
Niestety nie mogłem odnaleźć odpowiedniego wątku, więc piszę tutaj.
Mam do Was pytanie. Jaki tytuł nosił odcinek Voyagera w którym zostało wstrzymane wejście w Warp (niestety nie wiem w jakich okolicznościach)? Chodzi mi o sytuację, która dzieje się na mostku, Janeway nakazuje stworzenie pola Warp, ale statek w niego nie wchodzi. Następnie temperatura rośnie, grozi wybuchem, gondole są nachylone do wejścia w Warp, ale statek wciąż czeka.
Czy ten zabieg był usunięciem jakiegoś miksowirusu na Voyagerze, czy jakiegoś eksperymentu? Pamięta ktoś z Was?
Będę bardzo zobowiązany!
Q__
Moderator
#176 - Wysłana: 2 Lis 2014 13:42:50 - Edytowany przez: Q__
JacekTVPINFO

Witamy na pokładzie, ale prosimy nie dublować .

Wątek jest adekwatny.
JacekTVPINFO
Użytkownik
#177 - Wysłana: 2 Lis 2014 15:26:57
Świetnie!
Oczekuję odpowiedzi z niecierpliwością Kapitanowie!
Madame Picard
Moderator
#178 - Wysłana: 2 Lis 2014 18:04:15
JacekTVPINFO:
Jaki tytuł nosił odcinek Voyagera w którym zostało wstrzymane wejście w Warp (niestety nie wiem w jakich okolicznościach)? Chodzi mi o sytuację, która dzieje się na mostku, Janeway nakazuje stworzenie pola Warp, ale statek w niego nie wchodzi. Następnie temperatura rośnie, grozi wybuchem, gondole są nachylone do wejścia w Warp, ale statek wciąż czeka.

Być może chodzi Ci o odcinek 5x12 Bride of Chaotica, kiedy obcy z piątego wymiaru (czy jakoś tak; wiem, jak to brzmi, ale ten odcinek to była w sumie autoparodia) unieruchamiają statek, który w efekcie nie moze się ruszyć, ani w warp ani w ogóle. Z drugiej strony jednak Twój opis jest na tyle enigmatyczny, że może się znaleźć pewnie więcej odcinków, które by do niego pasowały. W końcu takie unieruchomienie statku przez Obcą Formę Energii (tm) to standardowy trekowy plot device .
JacekTVPINFO
Użytkownik
#179 - Wysłana: 2 Lis 2014 19:25:39
Już mam! To Learning Curve! :D Dziękuję za pomoc!
Q__
Moderator
#180 - Wysłana: 2 Lis 2014 19:33:21
JacekTVPINFO

No to teraz rozgość się i zapraszamy do dyskusji. Najlepiej o Treku - świeże spojrzenie nowego Usera b. mile widziane.
 Strona:  ««  1  2  ...  4  5  6  7  8  ...  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Voyager

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!