USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Voyager
 Strona:  ««  1  2  3  ...  6  7  8  9  10  11  12 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#331 - Wysłana: 24 Maj 2016 23:45:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
sanitariusz

Miło Cię widzieć. Co prawda ostatni raz pojawiłeś się tu chyba przed moim forumowym debiutem, więc dotąd się nie znaliśmy, ale zawsze zaszczyt i przyjemność spotkać Phoenixowicza z Twoim stażem.

sanitariusz:
mnie po latach znowu wzieło na Voyagera. Aktualnie 4 sezon.

Liczę, że zechcesz się podzielić wrażeniami z tego oglądania.
Q__
Moderator
#332 - Wysłana: 21 Sier 2016 19:47:01
Odpowiedz 
SKoST o trzecim sezonie VOY:
http://trekclivos79.blogspot.com/2016/08/voyager-s eason-three-big-reveal.html

Powtarzający sobie Voyagera, zgadzacie się?
MarcinK
Użytkownik
#333 - Wysłana: 22 Lut 2017 07:10:45 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Są tacy co cenią Voyagera
Szczerze mówiąc to Star Trek Voyager jest moją drugą ulubioną serią ST - myślę, że bardzo dobrze sprawdza się jako produkcja familijna, ma konkretny obrany cel fabularny, którego mi brakowało np. w Następnym Pokoleniu (jakoś nie lubię space oper, gdzie bohaterowie latają bez wyraźnego powodu - takie seriale automatycznie wywołują u mnie uczucie "będą to ciągnąć dopóki jest kasa"). Fakt, że czasami serial był głupawy, ale skoro nigdy nie traktował siebie tak serio jak Next Generation czy TOS (te odcinki, w których królowa Borg mówi do dziecka, że "bycie Borg to zabawa" :D ), to szczególnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - miałem wielką frajdę z oglądania "Threshold" (epizod, za którego powstanie sami twórcy serialu serdecznie przepraszają, twierdząc że to największa pomyłka w historii ST - chociaż ja tam wolę Spock's Brain z TOS-a ).

Za to mój ulubiony odcinek to "Living Witness" podejmujący tematykę spoglądania historycznego na przeszłe wydarzenia. Epizod bardzo w stylu mojego ukochanego Babylon 5.

A skoro mowa o Babylonie 5, to jego trekowa wariacja - mój ukochany Star Trek Deep Space Nine doczeka się nowego dokumentu o powstawaniu serialu. Projekt, który przygotowuje Adam Nimoy (syn aktora grającego Spocka), Ira Steven Behr (showrunnera serii) i David Zappone (producent kilku innych dokumentów), zebrał w kilka dni na serwisie IndieGoGo ponad 300 tysięcy dolarów (dwukrotność potrzebnej kwoty).
https://www.indiegogo.com/projects/what-we-left-be hind-star-trek-deep-space-nine-doc#/

Wracając jednak do Voyagera - w sumie moje ciepłe podejście do tego serialu może wynikać z jeszcze jednego faktu. Otóż jestem wielkim zwolennikiem oglądania serialów tak jak były one oglądane oryginalnie. Tak więc zamiast obserwowania kolejnej serii do zakończeniu poprzedniej, wolałem oglądać je równocześnie, według dat poszczególnych odcinków. Tak więc przez ponad 5 sezonów Star Trek Voyager oglądałem jednocześnie 5 sezonów Star Trek Deep Space Nine, w takiej kolejności jak były emitowane poszczególne odcinki. W tym czasie dwukrotnie robiłem sobie przerwę na dwa filmy kinowe - Star Trek: Pierwszy Kontakt i Star Trek: Rebelia.

I ogromnie polecam ten sposób oglądania zwłaszcza, że lata 1987-2001 to nie tylko jedna wielka ciągłość emisyjna, ale też fabularna w ramach uniwersum - wszystkie wydarzenia dzieją na poziomie kilkunastu lat, więc dlaczego nie obserwować zmieniającej się rzeczywistości Star Treka tak jak ma to miejsce w prawdziwym światem?

Zwłaszcza, że dochodzą do tego ciekawe obserwacje. Jak już mówiłem wcześniej "Trials and Tribble-ations" to odcinek DS9 na 30-lecie serii. Otóż nie jest to jedyna podróż w czasie, jaką w tym okresie zafundowali twórcy ST. Na przełomie mniej więcej dwóch miesięcy (wrzesień - października 1996 roku) dostaliśmy jeszcze Future's End - odcinek Voyagera, gdzie bohaterowie trafiają do 1996 roku, a śliwką na torcie był oczywiście film kinowy Star Trek Pierwszy Kontakt, gdzie bohaterowie Picarda podróżowali do kolebki, czyli 2063 roku. Tego typu elementów nie doświadczy się/nie zauważy się, gdy po prostu weźmie się jeden serial ST.

Przykład z drugim filmem - Star Trek Rebelia, którego wprost nienawidzę. Poziomem dla mnie przypomina odrzucony scenariusz z Next Generation. Dotyczy obcych, którzy nie tylko są hippisami, ale wyglądają jak zwykli ludzie. Do tego Picard, który chce bronić ich prawa do planety, choć sam był kiedyś przeciwny pozostawieniu Indian na spornej planecie po traktacie z Cardassianami. Ma w dupie los reszty galaktyki, a fabuła jeszcze mu pomaga, bo okazuje się, że obcy, którzy chcą przejąć planetę, są źli do szpiku kości. Jednym słowem - łysol musi mieć rację, choćby musiał dostać fory od historii. Ogólnie tandetny morał opowieści i do tego widok Rikera sterującego Enterprise'm za pomocą joysticka :mad:

Ciekawie to wygląda zwłaszcza w zestawieniu z serialami, gdzie naprawdę dzieją się ciekawsze rzeczy. W Deep Space Nine mamy finał wojny z Dominium, a ekipa z Voyagera ścina się z Borgiem. Tak jakby zabrakło miejsca na historię filmu, który nie tylko wygląda tanio, to jeszcze w wymuszony sposób próbuje oddać klimat Next Generation / TOS-a, podczas gdy cała rzeczywistość wokół wygląda bardziej mroczniej niż w czasach serialowych Picarda. Ten koniec filmy, gdy kapitan mówi, że wkrótce może wziąć urlop ^^'

A jeśli chodzi o serial Enterprise tu wyraźnie widać zmęczenie materiału. Producenci nie mieli pomysłów na pojedyncze odcinki, stąd Enterprise w pierwszym sezonie jako nowy TOS nie działał. Potem doszła temporalna zimna wojna, której nie dało się za bardzo pokazać, bo "nadszarpnięty już kanon". Zresztą tu widać kolejny problem - TOS dał takie ograniczenia, że statek dowodzony przez Archera nie powalał cudami - myślę, że ludzie oglądający space opera'y, przede wszystkim ST, chcieliby jakieś nowinki techniczne, a trudno o nie jak rywalizuje się z wielkim klockiem-komunikatorem w ręce Kirka ;)

W czwartym sezonie serial dostał mały restart, ale było już za późno. Ogólnie szkoda, bo bohaterowie mi się podobali - tacy typowi uczniowie Zeframa Cochrane'a ze Pierwszego Kontaktu. Szkoda, że ostatni odcinek był takim prostym napluciem w twarz fanom - zrób przedostatni odcinek z morałem, dający nadzieję, po czym mniej wyrąbane na postacie, które go reprezentują ^^'

Osobiście może to niezbyt miłe, ale najbardziej podobał mi się "In a Mirror, Darkly" - dwuodcinkowa historia dziejąca się w lustrzanym uniwersum znanym już z innych wcześniejszych ST. Widać, że twórcy mieli trochę radości pod koniec serialu, jak go kręcili (TOS-owy klimacik). Ten opening ^^
https://www.youtube.com/watch?v=sfbsZRbwbJ4


http://msgundam.pl/hydepark/star-trek/msg10983/#ms g10983
Q__
Moderator
#334 - Wysłana: 22 Lut 2017 09:39:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Są tacy co cenią Voyagera

W sumie b. ciekawy głos w debacie o Treku.

"Living Witness" podejmujący tematykę spoglądania historycznego na przeszłe wydarzenia

To również moim zdaniem jeden z najlepszych odcinków ST (mimo częściowo kulejących założeń).

I faktycznie jest to:

Epizod bardzo w stylu /.../ Babylon 5.

Zaraz się przypomina parę mies. wcześniejszy epizod B5 - "The Deconstruction of Falling Stars".

No i też:

jestem wielkim zwolennikiem oglądania serialów tak jak były one oglądane oryginalnie. Tak więc zamiast obserwowania kolejnej serii do zakończeniu poprzedniej, wolałem oglądać je równocześnie, według dat poszczególnych odcinków.

Więc i ja:

ogromnie polecam ten sposób oglądania zwłaszcza, że lata 1987-2001 to nie tylko jedna wielka ciągłość emisyjna, ale też fabularna w ramach uniwersum

Acz już nie byłbym - z obecnej perspektywy - tak ostry w ocenie ENT (jak i z sugerowaniem, że wszelkie wartości tego serialu to jego ostatni sezon bym się nie spieszył). No i kategorycznie nie zgadzam się w negacji INS, choć widzę wady tej produkcji (a także w tym, że akurat ten film trzeba oglądać w kolejności produkcji; nie, tu - jak w wypadku TOSwych filmów, które wolę oglądać przed TNG - jestem za przejściem na kolejność in universe; a należę przy tym do lokujących ten odcinek w wewnętrznej chronologii po DS9 "What You Leave Behind").

No i nie mogę powiedzieć, że:

jakoś nie lubię space oper, gdzie bohaterowie latają bez wyraźnego powodu

w odniesieniu do TNG, bo powód jest tam jasny. Jest nim eksploracja.

ps. Czy Ty też się zaliczasz do tych ceniących VOY?
MarcinK
Użytkownik
#335 - Wysłana: 22 Lut 2017 18:55:44
Odpowiedz 
Q__:
ps. Czy Ty też się zaliczasz do tych ceniących VOY?

Patrząc przez pryzmat tego co jest teraz serwowany to jestem gotów go wynieść na ołtarze
Chociaż czegoś mi brakowało


ps. w mojej parafii był gościnnie młody wikary wyglądajacy jak Stewart z Teorii Wielkiego Podrywu
Q__
Moderator
#336 - Wysłana: 22 Lut 2017 22:30:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Patrząc przez pryzmat tego co jest teraz serwowany to jestem gotów go wynieść na ołtarze

Fakt, te wszystkie podobne do siebie kosmiczne awantury niezdolne przetrwać zbyt wielu sezonów - to zmienia perspektywę.

MarcinK:
Chociaż czegoś mi brakowało

Harry Ci go godnie nie zastąpił?
MarcinK
Użytkownik
#337 - Wysłana: 23 Lut 2017 19:38:50
Odpowiedz 
Q__
Voya trzeba pochwalić jeszcze za jedną rzecz. Co prawda na chwilę ale przywrócił modę na kosmiczne SF, na fali jego popularności powstały tak miło wspominane Farspace, Firefly, PR: In Space i Lost Galaxy.
Q__
Moderator
#338 - Wysłana: 23 Lut 2017 19:46:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

Sądzisz, że to konkretnie jego zasługa, a nie ogólnego klimatu epoki (które zrodziła również B5 z przyległościami i SAAB)? I czy chodzi Ci o kosmiczną SF jako taką, czy konwencję lecącego-przed-siebie-statku*?

* Gdzie dodać trzeba, że żaden z wymienionych przez Ciebie seriali nie jest klasyczną opowieścią eksploracyjną... (Choć, owszem, dwa z nich zdają się powielać VOYagerowy schemat crew of misfits, który był novum na tle wcześniejszego Treka, nawet DS9.)
MarcinK
Użytkownik
#339 - Wysłana: 23 Lut 2017 19:51:26 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__
SAAB nie oglądałem więc nic nie powiem.
Jednak seriale jak DS9, B5 czy Earth 2 były hmm mocno stacjonarne, VOY przywrócił motyw eksploracji. Co prawda wymienione tytuły nie było o eksploracji sensu stricte ale jednak ten motyw obecny był dość mocno.
Q__
Moderator
#340 - Wysłana: 23 Lut 2017 21:19:39
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
ale jednak ten motyw obecny był dość mocno.

Trochę prawdy w tym jest... W FarScape bohaterowie wpadali wciąż w nowe sytuacje, które dla Crichtona stanowiły całkiem nowy świat. Jeśli zaś - jak twierdzą miłośnicy DS9 - eksploracja to również eksploracja wnętrza bohaterów (i na ich przykładzie człowieczeństwa w ogóle) to i FSC, i słynna seria Whedona, się łapią (obie te produkcje zresztą i z tradycji Deep Space 9 zdają się wyrastać).
MarcinK
Użytkownik
#341 - Wysłana: 11 Sier 2017 10:03:49
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#342 - Wysłana: 11 Sier 2017 11:15:14
Odpowiedz 
Toudi
Użytkownik
#343 - Wysłana: 11 Sier 2017 11:40:47
Odpowiedz 
MarcinK, jakbyś nauczył się opisywać wklejane linki, to byłoby wszystkim łatwiej...
Guauld
Użytkownik
#344 - Wysłana: 19 Sier 2017 13:54:09
Odpowiedz 
Fan odtworzył intro Voya w 4k: https://www.youtube.com/watch?v=sns1Xj6L-Qc

Błąd z malutką planetą również , ale napisał, że świadomie.
Q__
Moderator
#345 - Wysłana: 19 Sier 2017 16:29:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
Fan odtworzył intro Voya w 4k

Lobbowania na rzecz remasteringu DS9 i VOY ciąg dalszy... I bardzo dobrze.

Guauld:
Błąd z malutką planetą również , ale napisał, że świadomie.

Mam wrażenie, że ten błąd - odkąd Eric Henry go zauważył - znalazł się na drodze do bycia postrzeganym jako jeden z bardziej rozpoznawalnych elementów dwuznacznego uroku Treka (może nie aż tak jak walka z Gornem, ale...). A sama planeta - na potrzeby polskiego fandomu pozwolę ją sobie ochrzcić Maciupkiem, po moim ukochanym kocie (którego imię parę sond kosmicznych poniosło już w Przestrzeń*) - stanie się kultowa. Tak, legenda się rodzi.

* vide wiadome nazwiskowe inicjatywy NASA...
Q__
Moderator
#346 - Wysłana: 9 Wrz 2017 16:08:49 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W ramach uczczenia obecnego przypływu popularności VOYagera postanowiłem sięgnąć po przypadkowy epizod tej serii. W efekcie na "Initiations" padło.
Jest to kolejny z tych odcinków, w których - jak to się wcześniej przydarzyło w tych zatytułowanych TNG "I, Borg", DS9 "Captive Pursuit" i "The Abandoned", a później w zwących się ENT "Cogenitor" czy STC "Lolani" - Federacyjne spotyka się z nie-Federacyjnym w kameralnej opowieści, i prostych rozwiązań być nie może.
Napisałem "Federacyjne", bo z tego Chakotay'a jest jednak stuprocentowy Fedek. Sprawny, skuteczny (nieźle walczył, wydostał się z niewoli, zdołał w krótkim czasie zmienić w dużym stopniu myślenie młodego Kazona), ale idealistyczny do bólu, zwyczajnie niezdolny (a może nawet więcej niż niezdolny - świadomie nieskłonny) zrobić - choćby w imię przetrwania czy "uszanowania lokalnych obyczajów" (co teoretycznie PD by nakazywała) rzeczy naruszających jego poczucie moralności.
Przy czym sam do końca nie wiem co sądzić o tej historii, i nie, nie chodzi o osadzenie w roli Kara - aż nazbyt rozpoznawalnego po głosie - Arona Eisenberga, ani o użycie Vasquez Rocks w roli "dekoracji", a raczej - co chyba można uznać (w pewnym stopniu) za komplement dla scenarzysty - jak ocenić zachodzące na ekranie zdarzenia.
Owszem, można krytykować to, że Kazoni - jak na wzorowanych na członkach ulicznych gangów - zdają się zbyt mało krwiożerczy, niedostatecznie agresywni, ciapowaci wręcz... ale to nawet nie o to chodzi. Bardziej o ocenę zachowań poszczególnych postaci. Czy - niby jakoś tam charyzmatyczny, ale zaskakująco mało charyzmatyczny jak na przywódcę - Razik był postacią jednoznacznie negatywną, czy też mającą - mimo wszystko - jakieś swoje, warte rozważenia, racje? (Niewątpliwie był hipokrytą - w pewnym momencie sam również trafił w ręce Chakotay'a, a nie uznał się za zhańbionego i nie kazał zabić swoim podwładnym, choć taki los niedawno usiłował zgotować Karowi. Ciekawe jest natomiast, że nikt z podwładnych mu tego nie wypomniał*.) Czy finalna decyzja Kara - teraz już Kardena - owocująca społecznym sukcesem tej postaci (i mieszcząca się w duchu PD - sprawy kazońskie zostały załatwione po kazońsku) powinna być odczytana jako gorzki moralny tryumf, czy moralna klęska. (A co za tym idzie: czy Chakotay wygrał, czy przegrał, walkę o duszę tego chłopca**.)
I nie tylko to... Bo w efekcie zastanawia również charakter kazońskiej kultury (o ile "kultura" nie jest tu za dużym słowem). Oglądając nie sposób nie zadać sobie pytania jak dokładnie wygląda kazońska obyczajowość, jak funkcjonuje swoisty kodeks honorowy, wedle którego się wszystko najwyraźniej rozegrało, co dopiero pozwoliłoby ocenić jak duże zamieszanie wniósł Chuckles w świat Ogla, i na ile Razik był liderem dobrym-na-miarę-warunków (które mogły wymuszać podobną bezwzględność), na ile zaś zasługującym na śmierć tyranem.
Natomiast w całym tym chaosie niewątpliwie błyszczą bohaterowie główni: nasz komandor - który, choć ex-Maqui, okazuje się jednak wzorowym oficerem GF do szpiku kości (jako się rzekło), Kar, który może na tle Noga wypada blado (widać gorszą reżyserię), ale jest całkiem interesującą, niełatwą do oceny, lecz jednoznacznie sympatyczną (mimo całego swego bandytyzmu), postacią. No i mający swoich 5 minut Neelix, który odgrywa istotną rolę w napiętych negocjacjach z Kazonami, i gdyby był tak częściej pokazywany, może zyskałby więcej wewnętrznej dumy/godności (która tu ładnie pojawiła się u niego samorzutnie, gdy tylko mógł rozmawiać z Ogla z pozycji siły), i znacznie więcej sympatii widzów (tak, lubiłem go przez chwilę i byłem w danym momencie gotów polubić na stałe).

Zresztą ten Talaxianin odgrywa tu istotną rolę fabularnego wzmocnienia akcentów, jego występ pogłębia - stanowiące chyba clou epizodu - przesłanie, że obecność pełnych godności (ale i silnych mocą swojej wiedzy i technologii) oficerów GF pozwala i innym godność w sobie odnaleźć***.

Z racji tego przesłania w podsumowującej ocenie dam, mimo realizacyjnych niedoskonałości, te 3-/4. I uznam, że to jednak wartościowy kawałek Treka był.

* Choć pewnie to zauważyli, co tłumaczy czemu - między innymi - Haliz zaakceptował tak gładko jego śmierć.

** Choć cieszy, że STO dodało jego, zakończonej przez twórców VOY w sposób tak otwarty, historii - na swój sposób (bo ile trupów trzeba jeszcze mieć na koncie by zostać takim maje?) - happy end:
https://sto.gamepedia.com/Jal_Karden

*** Nawiasem: i Karden, i Neelix, są - obok wszelkich tych Romów, Quarków, Odów, Martoków i Garaków - przykładem - mniej lub bardziej świadomych - przyjaciół Federacji jakich, dzięki swoim czynom, zostawiają za sobą bohaterowie. Ładnie to Piller wprowadził (rzekłbym, że udoskonalając tu wizję G.R.). I ładnie twórcy STO teraz na tym jadą.

Aha: z budujących continuity ciekawostek trzeba odnotować: 1. wyraźną, jednoznaczną, religijność Chakotay'a (poprzedzona rytuałami modlitwa do ducha ojca), 2. głębokie przywiązanie B'Elanny do niedawnego dowódcy (jej mina gdy widzi szczątki promu komandora mówi wszystko), 3. fakt, że Chuckles b. gładko wrócił w skórę byłego nauczyciela Ro Laren (widać, że w rozmowie z Karem cały swój epizod w Maquis stara się zamieść pod dywan, występuje tylko jako oficer GF i dumny obywatel UFP). No i - last but not least - 4. ciekawym pomysłem jest ten księżyc obrócony przez Ogla w jeden wielki plac ćwiczeń, chętnie by się zobaczyło parę wysokobudżetowych migawek pokazujących jak to w praktyce działa.

ps. Inni o w/w odcinku:
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s2/initiation s.php
http://www.ex-astris-scientia.org/episodes/voy2.ht m#initiations
http://www.kethinov.com/startrekepisodes.php?serie s=4&season=2&epnumber=2
https://www.trektoday.com/content/2015/08/retro-re view-initiations/
http://www.douxreviews.com/2013/01/star-trek-voyag er-initiations.html
Seybr
Użytkownik
#347 - Wysłana: 10 Wrz 2017 18:36:02
Odpowiedz 
Panoćku ja się nazywam odcinek gdzie stacjonowali przy planecie, tam czas biegł znacznie szybciej, jak na treka było wytłumaczenie. Jeden z obcych spotkał się z załogą Voya.
Q__
Moderator
#348 - Wysłana: 10 Wrz 2017 18:49:53
Odpowiedz 
Seybr

"Blink of an Eye", od lat najwyżej oceniany epizod VOY na IMDB.
Q__
Moderator
#349 - Wysłana: 7 Sty 2019 01:47:02
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#350 - Wysłana: 18 Mar 2019 08:58:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Całkiem udana fanowska reklamówka tytułowej serii:
http://www.youtube.com/watch?v=Ac4UaBmHAWo

I tekst (wspomnienie) o tym jak Kaśka J. do wyboru kariery naukowej potrafiła (kolejną osobę) zainspirować:
http://www.startrek.com/news/captain-kathryn-janew ay
Q__
Moderator
#351 - Wysłana: 25 Kwi 2019 12:13:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracając po latach do:
Korrd:
„Dark Frontier” /.../, kiedy Borg zostaje sprowadzony do roli chłopca do bicia.

Nasza (a raczej Korrdowa, ja tylko przytaknąłem) ówczesna krytyka tegoż pozostaje - oczywiście - w mocy, ale jedno przyznać trzeba owej - durnej skądinąd* - opowieści. Wydobyła z Kaśki J. sporo łobuzerskiego, pirackiego wręcz, uroku. Dowodem poniższe sceny (TU zmontowane z odwiecznoversusowym twistem na końcu):
http://www.youtube.com/watch?v=WT1fdm94ABw

* Acz na płaszczyźnie czysto fanboyskiej nawet satysfakcjonującej, w końcu górą nasi...
Q__
Moderator
#352 - Wysłana: 2 Maj 2019 15:48:28
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2  3  ...  6  7  8  9  10  11  12 
USS Phoenix forum / Star Trek / Voyager

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!