USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / ranking filmów
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Dragon
Użytkownik
#181 - Wysłana: 20 Gru 2010 12:28:59
Odpowiedz 
Zawsze unikałem robienia takiego spisu ale w końcu uznałem że muszę sobie jakoś uporządkować.

1.Gniew Khana
2.ST6
3.ST5
4.Pokolenia
5.FC
6.ST3
7.Insurection
8.ST4
9.TMP
10.Nemesis
11.ST 2009

Chętnie wysłucham krytyki mojego rankingu
Korrd
Użytkownik
#182 - Wysłana: 20 Gru 2010 13:52:22
Odpowiedz 
Dragon:
Chętnie wysłucham krytyki mojego rankingu

No dobra, postaram się ;)

Muszę przyznać, że ten ranking niewiele odstaje od mojego, ale:


ST II jest rzeczywiście udaną częścią, ale żeby przerastał wszystkie pozostałe... ? Ciekaw jestem uzasadnienia.

FC nad TNP i Insurrection ? Chyba inne filmy oglądaliśmy :P

Hehe, zasłużona pozycja ST XI :D
Q__
Moderator
#183 - Wysłana: 30 Cze 2011 08:17:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Doctor_Who
Użytkownik
#184 - Wysłana: 30 Cze 2011 09:17:21
Odpowiedz 
Q__

Tylko czemu wszystkie z lektorem?
Q__
Moderator
#185 - Wysłana: 30 Cze 2011 09:25:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva
Użytkownik
#186 - Wysłana: 30 Cze 2011 10:49:10
Odpowiedz 
Q__

Oglądałam ten film, i jest do kitu. Co ciekawe, ta sama ekipa zrobiła "But Manitu", na mój gust świetną parodię "Winnetou".
Kowal155
Użytkownik
#187 - Wysłana: 30 Cze 2011 11:29:44
Odpowiedz 
Q__ kolejny serwis na granicy prawa. Nie musisz podawać żadnych linków, bo kto chce i tak znajdzie na torrentach, chyba, że traktujesz to jako pewnego rodzaju "promowanie" star treka, skoro ktoś go nie zna to w wyszukiwarce torrentów nie wpisze hasła "star trek", jako że o nim nie słyszał... Nie pochwalam całego zjawiska, ale czasem argumenty strony nie do końca legalnej mocno do mnie przemawiają. Niemniej nie pochwalam tego co zrobiłeś :P nie należy być upierdliwym nigdy dla legalnych nabywców, ale nie powinno się ułatwiać sprawy tym którzy ściągają wszystko z sieci i nie wspierają tego co teoretycznie lubią. Sorry za moralizowanie.
Q__
Moderator
#188 - Wysłana: 30 Cze 2011 11:35:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Oglądałam ten film, i jest do kitu.

Za to kapitan ma na imę Jürgen .

Kowal155

Kowal155:
Niemniej nie pochwalam tego co zrobiłeś

Ha, sam nie pochwalam ściągania filmów z Sieci, ale:
1. zawsze można tylko obejrzeć bez ściagania, co jest - o ile dobrze pamiętam - legalne (tak jak oglądanie ich w TV),
2. ściągnąć i skasować po 24h, co jest jw.
To czy użyjesz takiego linku do łamania prawa, to tylko Twój wybór.
Doctor_Who
Użytkownik
#189 - Wysłana: 30 Cze 2011 11:37:40
Odpowiedz 
Q__

Zdaje się, że to całe kasowanie po 24h to pic na wodę i mydlenie oczu userom ze strony administratorów takich stron .
Q__
Moderator
#190 - Wysłana: 30 Cze 2011 11:40:05
Odpowiedz 
Doctor_Who

Swoją drogą może ktoś (Jurgen?) określi raz, a dobrze faktyczny stan prawny dotyczący takich sytuacji żebyśmy przypadkiem - jako serwis - prawa nie łamali, ani nie dawali po temu okazji Userom.
Doctor_Who
Użytkownik
#191 - Wysłana: 30 Cze 2011 11:47:09 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Q__

Ale nam się forum radykalizuje... Kiedyś sam za linki mówiłeś ''dzięki!'' .

Problem jest również w tym np. czy dany materiał jest na serwerze kraju, gdzie prawo nie zakazuje jego tam pobytu. Np. młodzi mieszkańcy palestyńskiej autonomii aby sobie pooglądać zakazane porno obchodzą zakaz wchodząc na domeny izraelskie, gdzie restrykcje takie nie obowiązują (może lepiej się trzymajmy tej szarej strefy, bo jak to zaczniemy rozbierać na czynniki pierwsze, może się na koniec okazać, że nic nam nie wolno. Poza tym zawsze byłem zwolennikiem prymatu rozsądku nad literą prawa).
Jurgen
Moderator
#192 - Wysłana: 30 Cze 2011 12:40:21
Odpowiedz 
Q__:
Swoją drogą może ktoś (Jurgen?) określi raz, a dobrze faktyczny stan prawny

Fajnie byłoby gdyby taki ktoś istniał. I żeby dało się to określić.
Q__
Moderator
#193 - Wysłana: 30 Cze 2011 14:42:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Doctor_Who

Doctor_Who:
Ale nam się forum radykalizuje... Kiedyś sam za linki mówiłeś ''dzięki!''

Eeetam, zapytanie pokładowego prawnika (Jurgen, robisz za szefa JAG na Phoenixie, czy tego chcesz czy nie ) o to co wolno, a czego nie (jak wiadomo strony internetowe muszą działać w pewnych granicach prawa) nie jest jeszcze radykalizmem .

ps. proponuję powrót do tematu filmów...
Toudi
Użytkownik
#194 - Wysłana: 30 Cze 2011 16:47:57
Odpowiedz 
Q__:
Swoją drogą może ktoś

Czy ja nie zacząłem tu trollować w temacie o piractwie? I nie doszliśmy tam do konsensusu.

A tak całkowicie na marginesie, osoby które korzystają z takich serwisów, co linkował Q, w Polsce nie popełniają przestępstwa, bo nie muszą wiedzieć, czy coś jest legalnie udostępnione, czy nie. A jeśli jest udostępnione mogą korzystać. Co inne udostępniający owe materiały. A w świetle ostatnich doniesień, to ci co linkują też mogą być w ciekawej sytuacji, w końcu też udostępnił, co prawda na zasadzie identycznej z wyszukiwarką, ale jednak udostępnił, więc pewno na takich szybciej znajdą paragraf.
Choć z drugiej strony, to jednak zostało z komunizmu, znajdźcie człowieka, znajdzie się paragraf...
Q__
Moderator
#195 - Wysłana: 2 Lip 2011 00:50:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracając do tematu. Powtarzam sobie filmy ST po kolei.

Powiem szczerze, TMP mnie wynudził (po raz pierwszy w życiu zresztą) z prostej przyczyny - znam ten film już na pamięć . Z tym, że zdania o tym, że to najrealistyczniejszy i najbardziej filmowy z Treków nie zmieniłem - rozmach wizualny i próba zrobienia z ST (w miarę) realistycznej space SF nadal mi imponuje. Może nawet nie śledząc już fabuły dostrzegłem jej wspaniałe tło jeszcze bardziej.
Nie tylko ja zresztą:
http://forum.film.org.pl/Thread-Star-Trek-The-Moti on-Picture-re%C5%BC-Robert-Wise

TWoK nie, bo oglądałem go znacznie mniej razy. Swoim zwyczajem zacznę od "buraków" - brak skonfrontowania danych o systemie ze stanem faktycznym i Chekov, który wyszedł do toalety to normalka, czyli błędy powszechnie znane. Wypatrzyłem jednak jeszcze parę - choćby to, że Kirka nie zdziwiło iż naukowcy pomordowani, a oficerowie z Relianta żywi i, że "Bones" nie przeskanował im chociaż głów po tym co od nich usłyszał o robalach. Cokolwiek niewiarygodny jest też Kirk przygnębiony, chociaż ma plan B (rozumiem, że sztuczka na zmylenie widza, tym niemniej...). Zastanawiać się też można skąd Khan znał klingońskie przysłowia (choć to da się jeszcze wytłumaczyć - mógł, z czystej ciekawości, postudiować bazę danych Relianta i zapamiętać). No i sam wiek załogi Khana raczej dziwi - na nastolatków chyba jednak za starzy (no, chyba, że w tych warunkach szybciej dojrzewali; ale wtedy też trzeba wytłmaczyć czemu wszyscy "starzy" towarzysze Khana wymarli)); może to kwestia tego, że Khan np. odmrażał swoich ludzi partiami, gdy starsi ginęli, choć jak w takich warunkach mogły działać hibernatory?? Do tego gwałtowna zmiana charakteru Floty w stosunku do TMP - z organizacji eksploracyjnej w Space (British) Navy. Rzecz ostatnia - widać, że wiele scen kosmicznych (np. wyjście z doku) zostało wyciętych z TMP i wklejonych, paskudne skąpstwo Paramountu .

Mimo tych wszystkich wad podpisuję się nadal pod swoją ostatnią pozytywną recenzją drugiego z Trekowych filmów (może nawet silniej zaakcentowałbym perfekcyjne - w swej klasie i możliwościach budżetowych - wykonanie). Natomiast dwie inne rzeczy musiałem sobie zweryfikować:
- po pierwsze: coraz bardziej jestem pewien, że pewne scenki w "dwójce" zostały celowo wprowadzone by - na okoliczność powstania kolejnego filmu - zostawić furtkę do wskrzeszenia Spocka;
- po drugie: choć nadal mam zasadniczo kiepskie zdanie o talentach duetu K&O, to jednak teraz doceniłem im sporo inteligentnych nawiązań do ST II (choć były i nawiązania głupie - np. ten robal), zwł. wątek Kobayashi Maru prosił się o takie domknięcie.
Uderzyło mnie też, że tam gdzie Roddenberry i Wise stawiali na futurystykę, tam Meyer konsekwentnie budował klimat retro - te XIX-wieczne mundury, to zagracone antykami m.in. starą bronią mieszkanie Kirka, te zniszczone (w tych warunkach to nie dziwi) stroje i baraki ludzi Khana, te stare książki, te metalowe okulary, te aluzje do starych już wtedy filmów o piratach wreszcie; sam Khan też robi za widmo niełatwej przeszłości naszego gatunku. Ciekawy eksperyment, nietypowy raczej dla Treka, ale stanowczo udany.

Aha: śmierć i pogrzeb Spocka wzruszyły mnie tą razą znacznie mniej, trochę to może i kwestia takiego sobie aktorstwa w scenie pożegnania Kirka ze Spockiem, ale przede wszystkim ta sama okoliczność co przy TMP - te sceny też znam na pamięć.

Edit: jeszcze jedna reflekcja, tak mi się pomyślało, że dwa najlepsze - i najstarsze - filmy ST różnią się od siebie jak ogień i woda, przy czym powolny, pełen jasnobłękitnych mundurów i niebieskich kolorów V'Gera TMP jest oczywiście wodą, a dynamiczny, zdominowany przez czerwień mundurów i "suche" barwy planetarnych lokacji TWoK - w sposób równie oczywisty - ogniem.

ps. dwa a'proposy:
http://nightly.net/topic/60814-st-tmp-vs-st-twok-b est-score/
http://www.startrek.com/boards-topic/33338762/Ques tion-about-Kirk-amp-Spock-in-TMP-amp-TWOK_12645260 73_33338762?page=1
Q__
Moderator
#196 - Wysłana: 3 Lip 2011 15:39:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Obejrzałem ST III vel TSfS. Po wielkich porzednikach jest to niezgorszy szok. Początek nawet znośny, obiecujący: rozbity psychicznie Kirk, Bones robiący za widmo w kajucie Spocka, napięcie po powrocie na Ziemię - a to Sarek się przyplątał, a to dowódca Floty coś Kirkowi na boku klaruje. Potem równia pochyła. Widać, że Bennet nie ma pojęcia o czym jest Trek (i bez Meyera się z miejsca pogubił). UFP pełna korupcji, nadętych strażników więziennych, tajnych agentów, nosferatopodobnych Obcych (inspiracja dla Reman?) przemytników, scen barowych stanowiacych kiepskie kalki z SW, kelnerek godnych filmu Barei, niekompetentnych oficerów (Styles), wszechobecnych wątków "pieniężnych" wreszcie. Do tego zamiast klimatu - camp (tandetne stroje, tandetne lokacje, tandetne pomysły, tandetny klingoński zwierzak domowy - wolę nie wiedziec kto robił tą kukłę).
Absolutny idiot plot, bohaterowie robią to co maja zrobić by akcja mogła pójść w potrzebnym kierunku: Klingoni są np. okrutni i/lub litościwi dokładnie wg. reżyserskiej ochoty, nie jakiejkolwiek logiki; strzelają lub nie wg. potrzeb fabuły (wiadomo kto ma przeżyć/ożyć, a kto zginąć); decydują się w kilkunastu dokonać abordażu jednostki, której załoga liczy w normalnych warunkach setki osób (taki tłum by ich gołymi rękami rozniósł), a przecież nie mają prawa wiedzieć że załoga Enterprise'a jest hmm.. zredukowana. Stroje Wolkan mają wyraźne chińskie i egipskie elementy (aż taka konwergncja? choć niby w TOS też to antropomorfzowanie bywało, nawet dalej idące). Do tego zepsucie pomysłu Genesis (póki był niedookreślony, technologię każdy mógł sobie dośpiewać zwalajac rzecz na tzw. clarketech) bredniami o jakiejś protomaterii. Sposób ożywienia Spocka wątpliwy podwójnie. Rozumiem, że Genesis go ożywiło (na nano np. da się to zwalić) ale, że odmłodziło? (Poza tym czemu najpierw starzeje się skokami o 7 lat, a na koniec robi się stary jak przed śmiercią?). Do tego odchodzi katra - wprowadzenie takiego elementu powinno spowodować z miejsca dyskusje o duszy i możliwościach życia po śmierci, nie tylko w odniesieniu do Wolkan, a tu nic z tego nie wynika.
Jedyna godna uwagi scena to Uhura na pół uwodząca, na pół terroryzująca młodego porucznika. Znać lwi pazur tej postaci. (I znów: wygląda, że K&O zdołali trafnie nawiazać do tego co było przedtem pisząc rolę Saldany.)
(Skoro scenach mowa: przedczołówkowa powtórka śmierci Spocka, z celowo wąskim kadrowaniem i "zniebieszczoną" kolorystyką działa na mnie jakoś silniej niż ta sama scena podana normalnie w TWoK.)

Są filmy ST, które mnie wkurzają. "Trójka" gorzej, zostawiła mnie idealnie obojętnym. (Choć - po prawdzie - Berman wznosił się na jeszcze wyższe szczyty tandety.)

ps. ładunek receznzji z trekowych filmów:
http://www.reelviews.net/movies/s/st-tmp.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st2.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st3.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st4.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st5.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st6.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st7.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st8.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st9.html
http://www.reelviews.net/movies/s/st10.html
http://www.reelviews.net/php_review_template.php?i dentifier=1617
http://www.reelviews.net/movies/g/galaxy.html
Eviva
Użytkownik
#197 - Wysłana: 3 Lip 2011 17:43:22 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Q__

ST II jest bez piątej klepki, to fakt - natomiast książka na podstawie tego filmu znacznie, znacznie lepsza. Co prawda buraki pozostają, ale są tak przyprawione, że można je przełknąć bez większych mdłości. Do tego dużo rozszerzeń sytuacji, które już znamy - na przykład próba aresztowania Uhury pod ambasadą Vulcana i odsiecz Sareka w ostatniej chwili czy rozmowa Amandy z młodą wolkańską adeptka podczas rytuału far tol'pan, w którym matka Spocka nie może brac udziału. Chyle czoła przed Vondą McIntyre.
Q__
Moderator
#198 - Wysłana: 3 Lip 2011 17:47:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva:
ST II

II?

Eviva:
Chyle czoła przed Vondą McIntyre.

Bo to ogólnie b. przyzwoita autorka SF jest. (Choć ma na sumieniu i "Kryształową gwiazdę", jedną z najgorszych powieści SW.)
Eviva
Użytkownik
#199 - Wysłana: 3 Lip 2011 18:02:49
Odpowiedz 
Q__

ST III, oczywiście. A co do "Gwiazdy" - mój Boże, któż z nas jest doskonały?
Q__
Moderator
#200 - Wysłana: 7 Lip 2011 06:47:11
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#201 - Wysłana: 28 Sty 2012 04:25:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Nadgryzłem serię TOSowych filmów od drugiego końca - powtórzyłem sobie ST VI zwany też TUC. Cóż, rację miał - linkowany powyżej - Berardinelli, że jednoznaczność aluzji i skrótowość fabuły odbierają sporo radości z oglądania.
Fabuła... Wiadomo, że undiscovered musi zostać discovered, bo ST happy endami stoi (tylko dwa najwybitniejsze, będące przy tym dwoma pierwszymi, z trekowych filmów pozwolily sobie na nutę niejednoznaczności w zakończeniu, poświęcając to Deckera, to Spocka). Wiadomo do kogo/czego aluzjami są wybuch Praxis, kanclerz Gorkon, gulag Rura Penthe, zimna wojna zmierzająca ku finałowi, wreszcie pułkownik West, pokazowy proces i plany odbijania więźnów.
Wszystko dzieje się za szybko, budząc (a wrażenie to powiększa jeszcze typowy dla Meyera/Benneta klimat retro i okrucieństwo sceny zamachu) skojarzenia z niemiłosiernie pociętą "Diuną" Lyncha. Brak przez to szerokiego epickiego oddechu znanego jeśli już nawet nie z TMP, to choćby nawet z TWoK. Kanclerz Gorkon, generał Chang, pułkownik Worf, ba może nawet Valeris i spiskujący oficjele z Floty byliby ciekawymi bohaterami, gdyby nie fakt, że nie mają cienia szansy się rozwinąć jako postacie. Muszą odegrać swoje role (część z nich zginąć) i to wszystko. Nawet inteligentnie pomyślana finalna bitwa nie ma szansy przykuć uwagi, akcja gna do przodu prawie nie dając czasu na refleksje.
W sumie do filozofowania w stylu TMP i psychologizowania w manierze TWoK, nawiązuje tylko jedna scena pokazująca żegnanie się Spocka z przeszłością, przygotowywanie na to, że czas przyniesie kiedyś koniec, wreszcie coraz dalsze odchodzenie tego bohatera od zimnej logiki, konsekwentnie rozwijające to co wiemy z TMP, a przygotowujące grunt pod do diabła z logiką z "jedenastki" (ciekawe zresztą, że o ile Kirk bywa młodym dynamicznym dowódcą z TOS wczesnego, nieustraszonym kowbojem i uwodzicielem z TOS późnego, wspaniałym kosmicznym odkrywcą ujawniającym jednak brzydsze cechy z TMP, zmęczonym starzejącym się wojownikiem z filmów Meyera, wreszcie - nieintencjonalnie - groteskowym wciąż niesytym rozróby staruszkiem z ST V i GEN; o tyle ewolucja Spocka jest... logiczna i spójna). Gdzieś w tle powraca echo Kobayashi Maru...
(Przymknąć trzeba tylko oko, na fakt, że - bagatela - Spock jako najwolniej się starzejący z załogantów, który w dodatku nie tak dawno zdołał oszukać śmierć, jest w sumie majmniej predysponowany do snucia takich rozważań.)
Które jeszcze sceny zapadają w pamięć? Okrutna - jak wspomniałem - łącząca rozwiązania rodem z hard SF z feudalnym, pseudośredniowiecznym, klimatem, scena śmierci kanclerza i jego dworzan, a raczej wykonanej na nich z zimną krwią egzekucji (kolor klingońskiej krwi może tu być sporą niespodzianką). Okrutna nie mniej, acz stanowiąca nieuniknioną konieczność, scena wymuszonego mind meldu, wręcz gwałtu psychicznego, na Valeris. Oraz głupia, pseudodowcipna - w podobnej manierze co pojawienie się Keensera u Abramsa - scenka z załogantem o dziwnych stopach i pomyłką Chekova.
Zwraca uwagę meyerowsko-bennetowska wizja UFP (diametralnie odmienna od roddenberry'owskiej): wspominany już klimat retro (mam zresztą wrażenie, że Moore, w nBSG, nawiązywał wlaśnie do niego), spiski we Flocie, daleka od np. TNGowskiego idealizmu reakcja załogantów na przybycie Gorkona i jego świty, wzmianka o kupnie jachtu... Nie mam jednak nawet ochoty się tego czepiać, bo wizja ta - acz stanowi gwałtowne odejście od oryginału (nie dziwi, że G.R. nie darzył Meyera zbytnią sympatią), broni się spójnością, kontynuując to co wiemy z drugiego i trzeciego filmu. (Ciekawa jest też wzmianka o zdominowaniu Federacji przez homo sapiens. Straczynski w B5 poszedł poniekąd w podobnym kierunku.)
Czepić się za to muszę wątku Wszechogarniającego Spisku Sił Zła. Rozumiem co to miało oznaczać na poziomie alegorii, ale traktowane dosłownie nie trzyma się przysłowiowej kupy. Najagresywniej nastawieni federacyjni i klingońscy dygnitarze dogadujący się w imię trwania wojny i wzajemnej nienawiści, i jeszcze jawnie (!) w tym uczestniczący romulański ambasador? Nie jest to pomysł dający się obronić.
Z głupstw drobniejszych zwracają uwagę sterczące szpice na klingońskich butach (Klingoni są zresztą pokazani w taki sposób, że biesiada z nimi automatycznie sceną uczty z "Krzyżaków" Forda Polakowi pachnie) oraz mało realistyczny wątek ucieczki z Rura Penthe (widać jawną sympatię scenarzystów do bohaterów).
Mimo to klimat nostalgii, pożegnanie ze starą załogą i przygotowanie miejsca dla nowej (królującej już od paru lat na małych ekranach), sprawna reżyseria Meyera (któremu trzeba też docenić wierność własnej, wyrażnie odmiennej od trendów lat '90, za to wzbogaconej o wpływy Lyncha, stylistyce), fakt, że to co w ujęciu dosłownym razi, broni się jako symbol, zacne przesłanie wreszcie, powodują iż "szóstka" (po prawdzie trochę także ze względu na słabość wewnątrzfranchise'owej konkurencji) plasuje się wśród najlepszych odsłon cyklu, choć wszystko tam tak skrótowe, proszące się o dopowiedzenia.

ps. dodatkowy plusik oczywiście za wątek eksploracyjny, powrót Excelsiora z misji kartograficznej, o dopowiedzenie tego wątku proszono zresztą najczęściej ; minusik natomiast ze względu na wiek aktorów (owszem, miło ich zobaczyć, owszem przybywanie lat, to nie ich wina, ale wyglądają już na ekranie smutno, staro i niewiarygodnie, co i ich bohaterom się udziela; jedyny wyjątek stanowi tu dumnie rozparty na kapitańskim fotelu G. Takei)

EDIT: kolejny subiektywny ranking filmów ST:
http://www.cracked.com/article_15091_the-best-and- worst-star-trek-movies-all-time.html
Q__
Moderator
#202 - Wysłana: 29 Sty 2012 06:26:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ranking filmów ST wg twórcy EAS:
http://www.ex-astris-scientia.org/movies.htm

Oraz recenzja TMP autorstwa jednego z naszych Forumowiczów:
http://nathan.filmaster.pl/artykul/od-starosci-glo wa-nie-boli/

I recenzja TWoK ze strony "Guardiana":
http://www.guardian.co.uk/film/filmblog/2011/dec/0 9/favourite-film-star-trek-wrath-khan
Q__
Moderator
#203 - Wysłana: 6 Cze 2012 17:24:21
Odpowiedz 
Korrd
Użytkownik
#204 - Wysłana: 14 Gru 2012 10:25:33
Odpowiedz 
Aktualizuję swój ranking filmów, bo jak zobaczyłem to, co tu zamieściłem na stronie 5, to zacząłem się sobie dziwić

1.The Undiscovered Country
2.The Wrath of Khan
3.The Motion Picture

[długo, długo nic]

4.The Final Frontier
5.Generations
6.Insurrection
(te trzy filmy podobają mi się tak samo)
[znowu przerwa;)]
7.The Search For Spock
8.Nemesis
9. The Voyage Home
10.First Contact
11.ST XI
Q__
Moderator
#205 - Wysłana: 14 Gru 2012 15:37:29
Odpowiedz 
Korrd

Czym Ci tak "czworka" podpadla? Campowa przeciez, ale nie o niczym...

A FC i "jedenastka"? Niemadre, ale technicznie bije je przeca tylko TMP...
Korrd
Użytkownik
#206 - Wysłana: 15 Gru 2012 14:46:18
Odpowiedz 
Q__:
Czym Ci tak "czworka" podpadla? Campowa przeciez, ale nie o niczym...

Raz wolę TVH, innym razem NEM. Co do czwórki , to doceniam jej przesłanie ekologiczne oraz to, że dzieje się w mojej ulubionej epoce ST (w postserialowym TOSie), ale drażni mnie jej fabuła.
Żeby było jasne, ja lubię ten film, dobrze się na nim bawię, ale jest jedną z moich mniej ulubionych trekowych produkcji.
McCoy w dwóch zdaniach najlepiej podsumował fabułę ST IV. "Chcesz cofnąć się w czasie, porwać wieloryby, przenieść je do przyszłości, wypuścić do oceanu i modlić się, aby kazały tej sondzie iść do diabła?!" Po twierdzącej odpowiedzi Kirka uznał, że "to szaleństwo!". Widać zresztą, że scenarzyści mieli świadomość jak daleko naciągana jest ta historia, bo chyba próbowali to złagodzić lekką autoironią… no, ale problem pozostaje. Spock, który wie do tego stopnia wszystko, że nawet znane są mu dźwięki wielorybów wymarłych przed laty na Ziemi:/ Jeszcze dochodzi do tego podróż w czasie, którą jest odbyć tak łatwo, że aż dziw, że wszechświat jeszcze istnieje w takiej postaci, jaką znamy. Ja rozumiem, że ST III też ma naciąganą fabułę (a tak naprawdę znacznie gorszą, bo tam już absolutnie nic z niczego nie wynika), pamiętam też, że ten fatalny motyw podróży w czasie bierze się z TOSa i przynajmniej jest z nim zgodny. No, ale zwyczajnie nie podoba mi się to. Nielubię, kiedy okazuje się, że podróż w czasie można wykonać od tak (dlatego też FC się obrywa), nie lubię kiedy nikt się nie wysilił na dobrą i przekonującą historię, tylko rzuca jakiś banał, a widz niech się dobrze bawi, bo przecież dostał humor, efekty specjalne oraz kilka smaczków i ewentualnie trochę pomyśli o ekologii.
Dlaczego wolę trójkę, która jest (fabularnie) jeszcze gorsza ? Po prostu wizualnie ten film bardzo mi się podoba. Statki kosmiczne, stroje (z wyjątkiem kelnerki w barze;)), dekoracje, muzyka, klimat. Estetyka tego filmu (i ST II i częściowo też TMP) to jest właśnie estetyka ST, którą lubię najbardziej. Właśnie za ten statek przemytniczy, za wielką bazę gwiezdną, za pierwszego w ST Bird of Perya. To jest pierwsza kinówka, która pokazuje ogrom świata, widzimy w niej, że życie w tej Federacji toczy się też poza załogami statków kosmicznych Gwiezdnej Floty. I właśnie strona wizualna tego świata bardzo mi odpowiada, w takim świecie ST chciałbym żyć
Podoba mi się też styl, w jakim nakręcono ST III i jego tempo. Trochę powolny, trochę monumentalny (ale nie aż tak jak TMP), nie brakuje też wartkiej akcji (ale nie ma takiego tempa jak ST II). Uwielbiam (bezsensowną zresztą) scenę kradzieży Enterprise, bo zwyczajnie cieszy mój wzrok (i słuch też;)), kocham krótki pojedynek między Enterprise a Klingonami (właśnie takie bitwy kosmiczne lubię). Dodam jeszcze, że Enterprise z okresu TMP, ST II i ST III to mój ulubiony okręt w całym s.f., z jakim miałem dotąd do czynienia.
No… i zapomniałbym, że to pierwszy kinowy Star Trek, jaki widziałem (chyba w 1993 r. na TVP1… i zupełnie nie czaiłem jak to się ma do TNG, które wcześniej oglądałem na tym samym kanale:D).
ST IV też pokazuje kawałek świata, ale już nie cieszy mojego oka aż tak bardzo. Zresztą estetyka się tam zmienia (widać m.in. po mostku Enterprise-A, który ani nie jest taki klimatyczny jak poprzedni, ani elegancki jak w ST V i VI), a większość fabuły dzieje się w naszym świecie, więc to bardziej dla mnie komedia s.f. niż ST. Na korzyść tego filmu trzeba przyznać, że załoga znowu zachowuje się jak w TOS (czy w ST II), no bo w TMP i ST III to była zwyczajnie grupa smutasów (co akurat w ST III miało swoje uzasadnienie).

Q__:
A FC i "jedenastka"? Niemadre, ale technicznie bije je przeca tylko TMP...

FC może oceniam trochę za surowo. Po prostu mam żal o doszczętne zniszczenie jednego z najwybitniejszych motywów - Borg - no i o swobodne posługiwanie się motywem podróży w czasie.
ST XI jest najniżej, bo nic mi się w niej nie podoba. Fabuła na poziomie trójki, estetyka i klimat w ogóle do mnie nie przemawiają, a do tego potrafię reagować alergicznie na prequele i rebooty. Nic w niej nie zostało z klimatu ST, który tak bardzo lubię. Nic już nie broni tego filmu w moich oczach… oprócz gry aktorskiej (ale i tak wolę poprzednich aktorów).
Q__
Moderator
#207 - Wysłana: 15 Gru 2012 16:15:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Korrd

Widzisz... Dla mnie TVH to nie byla fabula (owszem, naciagana), a to co pod nia - zderzenie przybyszow z federacyjnego raju z naszymi, tak barbarzynskimi w ich oczach, czasami, a wiec kontynuacja tradycji swiftowsko-voltaire'ianskiego przygladania sie z ironia wspolczesnemu spoleczenstwu z zewnetrznej perspektywy.

A znow TSfS podpadl mi nie tylko calkowita glupota fabuly, ale i tym co Ci sie w nim spodobalo. Dla mnie wizja Federacji z "trojki" jest jednoczesnie mroczna i w zlym guscie spaceoperowa. To nie jest utopia, a jakas karykatura SW.

Natomiast FC i "jedenastka"? Po prostu dalo sie na nie patrzec, czego np. o NEM z jego tandeta powiedziec nie umiem (choc owszem to co robilo w nich za scenariusz jest ponizej krytyki).
Korrd
Użytkownik
#208 - Wysłana: 15 Gru 2012 18:03:54
Odpowiedz 
Q__

o tak, co do tego kontrastu, to pełna zgoda (zresztą jak mówiłem, lubię czwórkę), ale tak naprawdę za mało akcji się działo w XX wieku, żeby ten motyw należycie wykorzystać, został ledwo liźnięty (tak naprawdę weszli w interakcję z tylko jedną osobą, już FC "głębiej" do tego podszedł). No ale nie będę się upierał z ta krytyką, ST 4 przecież lubię, tylko mniej niż 1,2,3,5,6,7 i 9

Q__:
Dla mnie wizja Federacji z "trojki" jest jednoczesnie mroczna i w zlym guscie spaceoperowa. To nie jest utopia, a jakas karykatura SW.

Tu się nie zgadzam, ten świat i to takie jego oblicze zostało nam już pokazane w TOS (np. "Trouble with Tribbles", "Mudd's women"), tu po prostu wygląda znacznie nowocześniej. Myślę, że to nie tyle karykatura SW, co rozwinięcie TOS. Federacja utopijna staje się dopiero w TNG (ten pomysł i tak nie wytrzymał do końca serialu, nie wspominając już o dalszych seriach). To czy wolimy utpoijną czy bardziej realistyczną wizję Federacji to inna sprawa.
Q__
Moderator
#209 - Wysłana: 15 Gru 2012 18:34:23
Odpowiedz 
Korrd

Korrd:
Tu się nie zgadzam, ten świat i to takie jego oblicze zostało nam już pokazane w TOS (np. "Trouble with Tribbles", "Mudd's women"), tu po prostu wygląda znacznie nowocześniej. Myślę, że to nie tyle karykatura SW, co rozwinięcie TOS. Federacja utopijna staje się dopiero w TNG (ten pomysł i tak nie wytrzymał do końca serialu, nie wspominając już o dalszych seriach). To czy wolimy utpoijną czy bardziej realistyczną wizję Federacji to inna sprawa.

Zauwaz jedno...W TOS takie rzeczy widzimy na pograniczu Federacji i to mi nie przeszkadza. W "trojce" na Ziemi, w centrum Federacji, pod bokiem wladz GF. Pokazanie, ze metropolia niczym sie nie rozni od dzikiego pogranicza stanowczo zmienia obraz calosci...

A co do utopii i realizmu... Dla mnie Federacja realistyczna to wlasnie federacja utopijna (postep, nie?), z tym, ze utopijna-z-haczykiem (jak przywolane w innym topicu sceny z produkcji Cavesa).
Q__
Moderator
#210 - Wysłana: 23 Lut 2013 21:08:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Nie tylko odcinki (oficjalne i nieoficjalne) oglądałem, wróciłem też do filmów. Tym razem sięgnąłem po ST IV vel TVH. Teoretycznie znajdzie się tam dość nonsensów, by był to jeden z najgorszych trekowych filmów, w praktyce jednak otrzymujemy jeden z najlepszych, tak działa słynna mgiełka.
Owszem, dezynwoltury z jaką bohaterowie podchodzą do podróży w czasie starczy na 20 filmów SF* (chyba już wiem przez kogo osiwiał kapitan Braxron i kto sprawił, że Dulmer i Lucsly byli aż tak ponurzy), owszem humor nie zawsze jest śmieszny (acz daleko mu do żałosności pewnych scen z V, VI, XI czy XII), zresztą nawet śmieszne sceny nie bawią aż tak przy kolejnej powtórce, owszem, prawie wszystko tam jest dłużyzną - pierwszych 40 min to przydługa introdukcja, a i wydarzenia w XX wieku zmierzają sekwencją przypadkowych - nie niosących nic poza humorem (i pierwszym product placementem** w dziejach Treka) obrazków do przewidywalnego końca, owszem, przesłanie antywielorybnicze jest b. oczywiste, a wątek konfrontacji przedstawicili UFP z "dzikusami" z XX wieku potraktowany b. powierzchownie, owszem, można się zastanawiać czemu sympatyczną panią biolog tak gładko zabrano w przyszłość, a taka np. Edith Keeler nie dostała tej szansy, ale całość doskonale broni się klasą*** (przykład filmu starzejącego się z godnością, w przeciwieństwie do np. NEM), jakością realizacji, warstwą wizualną****, lekkością (nie ma chyba równie udanej humorystycznej odsłony Treka, a i GQ miał z czego czerpać), wątek Whale Probe - choć wiemy jak się skończy - trzyma w napięciu stanowiąc kolejny piękny przykład zderzenia bohaterów (i całej Federacji) z Wielką Kosmiczną Zagadką (sam design sondy też niczego sobie), no i - dość chaotyczna, co prawda - kompozycja pozwala na wprowadzenie wszystkiego tego co kochamy w Treku (przesłanie, nawet kilka, Zagadka, Klingoni, Wolkanie, przygoda) twórczo połączonego z elementami spielbergowskiego kina familijnego. (Ponadto jako miłośnik AND muszę zauważyć, że to "czwórka" zapoczątkowała pewien widoczny i tam trend: tak jak Harper powołuje się na komiks o Aquamanie jako na szacowny mit przeszłości, tak Kirk i Spock wspominają z emfazą dzieła zebrane Jacqueline Susann i Philipa Rotha w roli czcigodnej klasyki.) Godny odnotowania jest też występ prawdziwego Enterprise'a (lotniskowca).
Znaczy: rzadki przypadek filmu, który drogą chłodnej analizy można zmiażdżyć w 5 sekund, ale nie ma się na to najmniejszej ochoty*****. (Chociaż nie - ten garniturek Kirka i szata Spocka są koszmarne i tego nic nie przysłoni.)

Coś ponad 3.5 na 4 (pod względem sensu scenariusza może 1.5-2, w oglądaniu jednak pełna 4). Gorąco polecam. Najsympatyczniejsza bodaj w oglądaniu z trekowych kinówek. (I film, za pomocą którego można nawracać - cudze czy własne - dzieci na Treka.)

* Scotty może i wiedział komu "sprzedaje" patent na przezroczyste aluminium, ale te medyczne cuda McCoy'a? Bardzo in character, ale i bardzo niefrasobliwe...

** szerzej:
http://www.brandspotters.com/movie.aspx?id=685

*** ewidentnie zasługa Meyera

**** choćby taka scena:


***** m.in. dlatego, że jego głupota nie bywa nigdy głupotą irytującą (co stanowi bodaj jedyny taki przypadek w Treku), może dlatego, że jest tak bezpretensjonalnie podana

ps. Najbardziej nietypowy jest bodaj wątek miłosny: nie dość, że dziewczyna ogrywa Kirka to i on wyraźnie bardziej nieśmiały wobec kobiet się zrobił, chyba dopadł go kryzys wieku średniego na potęgę.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / ranking filmów

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!