USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / ranking filmów
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Joe Chip
Użytkownik
#151 - Wysłana: 20 Lis 2009 11:17:05
Odpowiedz 
Q__:
DLACZEGO TAK WYSOKO???

Bo są na tyle dobre by tam być.
aanirauta
Użytkownik
#152 - Wysłana: 20 Lis 2009 11:47:43
Odpowiedz 
Joe Chip
Q__

Na pewno piszecie o tym samym ST V?
Joe Chip
Użytkownik
#153 - Wysłana: 20 Lis 2009 12:00:59 - Edytowany przez: Joe Chip
Odpowiedz 
Na pierwszym miejscu stawiam wizję twórcy, nie żeby było super logicznie. To w końcu tylko film. Ta mnie kupiła w ST V mimo baboli. Znacznie lepsza to uciecha niż oglądanie nowego "King Konga".
aanirauta
Użytkownik
#154 - Wysłana: 20 Lis 2009 12:10:35
Odpowiedz 
Joe Chip:
Na pierwszym miejscu stawiam wizję twórcy, nie żeby było super logicznie.

Ech, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w ST V to nawet wizja twórcy jakaś nie do końca pociągająca Kirk za czasów TOSa kilku bogów/bogopodobnych obcych/bogopodobnych komputerów rozwalił i za każdym razem z większym wdziękiem niż w Final Frontier

Wybór między nowym King Kongiem a ST V to dla mnie wybór między większym a mniejszym złem (choć nie wiem, które jest które ) więc, jako że zawsze istnieje alternatywa wybieram dobro, czyli Bladerunnera... albo ST I
IDIC
Użytkownik
#155 - Wysłana: 20 Lis 2009 12:36:21 - Edytowany przez: IDIC
Odpowiedz 
Q__:
IDIC

IDIC: The Search for Spock
Joe Chip

Joe Chip: 4. Search For Spock - 7/10
Joe Chip: 6. The Final Frontier - 7/10
DLACZEGO TAK WYSOKO???

A były gdzieś kryteria?????
Nie!
W związku z powyższym wskazałam CZYSTO UZNANIOWO, a tak poza tym to:
1. ratowali Spocka
2. był Kapitan, którego lubię
3. było poświęcenie w imię przyjaźni (David, USS Enterprise )
4. było momentami trochę napięcia
5. było dużo wybuchów, a ja lubię, jak jest tak dużo wybuchów i jak planety wybuchają
6. uratowali Spocka

w kwestii nr 5 żartuję naturalnie
Joe Chip
Użytkownik
#156 - Wysłana: 20 Lis 2009 13:15:12 - Edytowany przez: Joe Chip
Odpowiedz 
aanirauta:
Ech, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w ST V to nawet wizja twórcy jakaś nie do końca pociągająca Kirk za czasów TOSa kilku bogów/bogopodobnych obcych/bogopodobnych komputerów rozwalił i za każdym razem z większym wdziękiem niż w Final Frontier

Mnie bardziej się podoba, że Trek 5 powrócił na drogę eksplorowania kosmosu niż skupianie się na bitwach, które do szczęścia nie są mi w ogóle potrzebne. Ma ten klimat i to się ceni. Ja tam wolę chwalić jak widzę dobre rzeczy niż ganić za złe. Byleby żeby zanadto nie przesadzać z absurdami, tu jeszcze nie miałem z tym problemu bo jakoś to pozszywane w interesującą ( czy też wciągającą ) fabułę i intrygujący pomysł.
Q__
Moderator
#157 - Wysłana: 20 Lis 2009 18:06:17
Odpowiedz 
aanirauta

aanirauta:
wybieram dobro, czyli Bladerunnera... albo ST I

A Space Odyssey oglądałaś?

Joe Chip

Joe Chip:
Mnie bardziej się podoba, że Trek 5 powrócił na drogę eksplorowania kosmosu niż skupianie się na bitwach, które do szczęścia nie są mi w ogóle potrzebne. Ma ten klimat i to się ceni. Ja tam wolę chwalić jak widzę dobre rzeczy niż ganić za złe.

Zgoda najzupełniejsza, tylko ta "piątka" ma tak straszliwie campowy klimat. Produkcje TROMY przypomina :]
Archarachne
Użytkownik
#158 - Wysłana: 20 Lis 2009 18:17:57 - Edytowany przez: Archarachne
Odpowiedz 
Joe Chip:
Mnie bardziej się podoba, że Trek 5 powrócił na drogę eksplorowania kosmosu niż skupianie się na bitwach, które do szczęścia nie są mi w ogóle potrzebne. Ma ten klimat i to się ceni. Ja tam wolę chwalić jak widzę dobre rzeczy niż ganić za złe. Byleby żeby zanadto nie przesadzać z absurdami, tu jeszcze nie miałem z tym problemu bo jakoś to pozszywane w interesującą ( czy też wciągającą ) fabułę i intrygujący pomysł

No i do tego śpiewają w lesie...
Joe Chip
Użytkownik
#159 - Wysłana: 20 Lis 2009 18:37:55 - Edytowany przez: Joe Chip
Odpowiedz 
Q__:
Zgoda najzupełniejsza, tylko ta "piątka" ma tak straszliwie campowy klimat. Produkcje TROMY przypomina :]

Tak, daleko mu do artyzmu ST1 ale też mu daleko do tego :

http://www.forumoko.webd.pl/viewtopic.php?t=1156
Q__
Moderator
#160 - Wysłana: 20 Lis 2009 18:56:25
Odpowiedz 
Joe Chip

Oglądałem, znam .
Doctor_Who
Użytkownik
#161 - Wysłana: 20 Lis 2009 19:00:42 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Q__
Joe Chip

Polecam stronę LOST SILVER - można kupić na niej DVD różnych starych kultowych kiczowatych filmów jak właśnie turecki ST, brazylijskie (!) Planet Wars, czy dzieło sf o wdzięcznej nazwie Anal Planet.

I co ja poradzę, że lubię ten campowy klimat?
Q__
Moderator
#162 - Wysłana: 31 Sty 2010 18:09:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dwie ciekawostki a'propos FC z Wikipedii:

While the writers tried to preserve the idea of the Borg as a mindless collective in the original draft, Paramount head Jonathan Dolgen felt that the script was not dramatic enough. He suggested adding an individual Borg villain with whom the characters could interact, which led to the creation of the Borg Queen.

Frakes had not been the first choice for director; Ridley Scott and John McTiernan reportedly turned the project down.

http://en.wikipedia.org/wiki/Star_Trek:_First_Cont act

Szkoda zwłaszcza Scotta (pewnie przeczytał scenariusz, zobaczył, że wtórny i przez to). No i oczywiście wiemy komu podziękować za popsucie Borga.

Choć pomysł Bermana też za mądry nie był:

One major question was identifying the time period to which the Borg would travel. Berman's suggestion was the Renaissance; the Borg would attempt to prevent the dawn of modern European civilization. The first story draft, titled Star Trek: Renaissance, had the crew of the Enterprise track the Borg to their hive in a castle dungeon. The film would have featured sword fights alongside phasers in 15th century Europe, while Data became Leonardo da Vinci's apprentice. Moore was afraid that it risked becoming campy and over-the-top, while Stewart refused to wear tights.

ps. recenzja FC z "NYT":

Star Trek: First Contact (1996)
November 22, 1996
Zap! And Off To Do Battle With Aliens
By JANET MASLIN
Published: November 22, 1996

''Resistance is futile,'' say the ads for ''Star Trek: First Contact,'' quoting one of the film's kitschier lines. Not so: resisting ''Star Trek'' on the big screen has never been easier. The series now lacks all of its original stars and much of its earlier determination. It has morphed into something less innocent and more derivative than it used to be, something the noncultist is ever less likely to enjoy.

For one thing, this film's convoluted plot will boggle all but hard-core devotees. Its antecedent is an episode of the ''Star Trek'' television show ''The Next Generation'' during which Captain Picard (Patrick Stewart) was captured by the Borg, evil enemies who know no plurals. The Borg got Picard in their clutches and temporarily assimilated him as one of their own. As the new film begins, this has left Picard with the manner of a man reeling from two weeks in Tijuana that he'd rather forget.

''The Borg, our most lethal enemy, have begun an invasion of the Federation, and this time there may be no stopping them!'' someone explains. At this, the brooding Picard is especially eager to fight. So the Enterprise engages in battle with the Borg cube, a big, black architectural nightmare that floats in space. The Enterprise is also zapped and sent back to the future, warped from the 24th century to April 4, 2063. This is one day shy of what is modestly described as ''one of the pivotal events in human history.''

The event is the first contact between Earthlings and aliens, and it will be precipitated by a flight by a pilot named Zefram Cochran (James Cromwell). But when the Enterprise crew meets Cochran, there's a danger that he will be too dissipated to want to fly. So the Enterprise crew must expedite Cochran's date with destiny while also fighting the Borg, who are ugly enough to turn much of ''First Contact'' into garden-variety science fiction with a slightly sadistic edge. The taunting Borg Queen (played insinuatingly by Alice Krige) is first seen as a floating, grotesque head and shoulders being lowered into her black-costumed body.

Indebted to films as disparate as ''Alien'' and ''Back to the Future,'' with space-flight sequences that will soon be outdone by the 20th-anniversary release of ''Star Wars,'' this ''Star Trek'' hasn't much visual novelty to recommend it. As directed by Jonathan Frakes, who plays the hearty, four-square Riker in a manner that can only be called Shatneresque, it offers an unengaging and sometimes surprisingly violent series of crises. Some of these have begun to feel awfully familiar. Data, the entertaining neo-Spock figure played by Brent Spiner, had his impassivity threatened by human emotions in the much livelier ''Star Trek Generations,'' and it's threatened yet again here.

One breath of fresh air comes from Alfre Woodard, who plays Cochran's feisty colleague and even dances with Picard, courtesy of holograms, in 1940's style. ''Borg? They sound Swedish,'' says she. Actually, the Borg are automatons who wear high-tech single eyepieces and are covered with slime.

For the very, very loyal, ''First Contact'' does feature quaint exclamations like ''Sir, the vortex is collapsing!'' and ''Captain, they've adapted!'' These capture the ''Star Trek'' idea of a 24th century at its old-fashioned, gee-whiz best.

http://movies.nytimes.com/movie/review?res=9A0CE4D A163DF931A15752C1A960958260

Zwracam uwagę na wytłuszczone zdanie. Ten zarzut o wtórność to samo sedno recenzji.

A skoro już się znęczamy oto videorecenzja z YouTube:
http://www.youtube.com/watch?v=R7Lr8cdZwHQ
http://www.youtube.com/watch?v=d-f3bscZa0E
http://www.youtube.com/watch?v=Gz1PBiq-2OE
http://www.youtube.com/watch?v=vbQ4keKFZIY

Wtedy mieli jeszcze, chamy złoty róg, Trek był na fali popularności (nawet Paramount był skłonny zatrudnić solidnego reżysera). I co zrobilii? Brak pomysłów ich zgubił...

(Przez ten brak kreatywności Trek sięgnął dna. I teraz wróciliśmy do tego samego punktu -"jedenastka" to powrtórka z FC - wizualny przepych, mało sensu. Pytanie czy teraz Trek podniesie się jeszcze wyżej, czy będziemy się tak kręcić w kółko?)

Zresztą, by była jasność nie tylko FC jest tak kiepski (ba, on sie jeszcze broni warstwą wizualna w tym wszystkim). Podobnie durne są wszystkie filmy ery Bermana:
-GEN
http://www.youtube.com/watch?v=h06WKYFYdlo
http://www.youtube.com/watch?v=azSh47-oRPI
http://www.youtube.com/watch?v=Zqb9q3c1Pxo
-INS (choć ten oddaje przynajmniej nieco klimatu TNG)
http://www.youtube.com/watch?v=qlV3bsafkq0
http://www.youtube.com/watch?v=yr4RHI01t38
http://www.youtube.com/watch?v=zVeXdhADrmI
http://www.youtube.com/watch?v=JmUzoIENIXc
http://www.ew.com/ew/article/0,,63823~1~~,00.html - to recenzja "pisana"
-i NEM
http://www.youtube.com/watch?v=8ZjkHUrEuHc
http://www.youtube.com/watch?v=CoWfTq8dYos
http://www.youtube.com/watch?v=5DT7sSp-3_I
http://www.youtube.com/watch?v=Oi5mj6-CUiY
Qubiczny
Użytkownik
#163 - Wysłana: 28 Mar 2010 03:16:08 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Q__

Moim zdaniem GEN to najbardziej niedoceniony i zjechany przez trekkies film z całej 10 (11 nie liczę). I jak najbardziej ma klimat Treka. Owszem - sporo w nim niepotrzebnych bubli, ale ogólny wydźwięk te wady skutecznie niweluje. Natomiast na jakieś kosmetyczne zmiany, które tak rażą maniaków, nie zwracam nawet uwagi.

PS. A filmiki świetne, dawno się tak nie uśmiałem
Q__
Moderator
#164 - Wysłana: 28 Mar 2010 13:09:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Qubiczny

To może dla odmiany pochwalę coś, co w GEN naprawdę kocham, bo jest jedna taka rzecz. (Jedna, ale jest.)

Kocham mianowicie scenę w stellar cartography departament:


Na płaszczyźnie czysto estetycznej robi na mnie kolosalne wrażenie. (Zresztą nie tylko estetycznej, pozwala sobie wyobrazić i ogrom skatalogowanych gwiazd i niezwykłość trekowej technologii - Trek nie jest gadgeciarski, ale widząc tą scenę myślę zawsze ile jeszcze takich ciekawych gadgetów musi zawierać trekowa rzeczywistość pozaekranowa. Myślę też, co dość oczywiste, o ogromie Wszechświata.)
Qubiczny
Użytkownik
#165 - Wysłana: 28 Mar 2010 18:04:45 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Q__

Prawdę mówiąc: dziwię się, że tylko to tak Cię pozytywnie uderzyło. Najgorszą zbrodnią jaką popełniło GEN, jest kilka mocno naciąganych rozwiązań fabularnych, które doskonale wypunktowano w zamieszczonej przez Ciebie recenzji. I nie chodzi mi tutaj o pomysły takie jak Nexus (czy - tym bardziej: nieścisłości wystroju w stosunku do serialu), do tego się nie czepiam, ale kwiatki takie jak np. absurdalność wymiany między Geordim, a Picardem, sens porwania Geordiego, czy powrotu z Nexusa do tego właśnie, a nie innego momentu w czasie.

Tyle, że w moim odczuciu GEN, po pierwsze: jest znakomicie skręcony w warstwie symboliki (od fantastycznych - przyznajmy - pomysłów w rodzaju Nexusa, które jednak symbolizmem się właśnie tłumaczą, po dobór plenerów), właściwie każdej scenie można przypisać jakieś głębsze znaczenia; po drugie: jest znakomicie przeprowadzony dramatycznie, mam tu na myśli montaż, kolejność sekwencji, co sprawia, że tak niby nastawiony na akcję First Contact, tak niby wspaniały wizualnie, w żadnym momencie nie oferuje takich emocji, jak GEN, dajmy na to, w momencie przejścia torped przez osłony.

To świetny film, który płaci wielką cenę za kilka wielkich błędów: wielkich, bo całkowicie zbędnych, mocno osadzonych w fabule i łatwych do zauważenia. Jak się na to przymknie oczy, to można spokojnie GEN uznać za najlepszego filmowego Treka z załogą TNG. Gdyby ten film był o 10 minut dłuższy i lepiej uzasadnił parę kwestii, byłaby poezja (żaden z 3 pozostałych nie był tego tak bliski).
Q__
Moderator
#166 - Wysłana: 28 Mar 2010 19:29:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Qubiczny

Qubiczny:
zbrodnią jaką popełniło GEN, jest kilka mocno naciąganych rozwiązań fabularnych

W tym najgorsze z nich - czemu Soran nie poleciał zwyczajnie do Nexusa promem.

To, że sama podstawa fabuły oparta jest na bzdurze (i nie o samego Nexusa mi chodzi, do tego typu umowności Trek nas przyzwyczaił, a o działania Sorana właśnie), a potem dostajemy jeszcze kilka bzdur (przez co bohaterowie - po raz pierwszy w dziejach Treka - wychodzą na skończonych durniów) odbiera mi radość oglądania w/w filmu, choć klimat, owszem jest baardzo TNGowski.

Dodatkowo zniechęca mnie ilość smaczków i nawiązań, to takie typowe dla fanfiction i EU wszelkiego rodzaju, i podane mimo wszystko z mniejszym wdziękiem, niż u Abramsa. Choć nie przeczę - dzień, w którym GEN wszedł do kin był dla mnie świętem (możliwość zobaczenia na ekranie załogi TNG, w dodatku skonfrontowanej z TOSowymi legendami i pierwszy od lat kinowy Trek wyświetlany w Polsce, to było TO), a z seansu wyszedłem z wypiekami na twarzy.
Eviva
Użytkownik
#167 - Wysłana: 28 Mar 2010 19:45:53
Odpowiedz 
Q__:
W tym najgorsze z nich - czemu Soran nie poleciał zwyczajnie do Nexusa promem.

To pytanie narodziło się jeszcze w TOS. W co najmniej dwóch odcinkach, gdy zepsuł się transporter, załoga załamywała ręce i na tym koniec, a nikt nie wpadł na światły pomysł, że jeśli Enterprise wyposażono w cztery promy typu Galileo, to w jakimś do diabła konkretnym celu. GEN po prostu przejął to siłą inercji.
Q__
Moderator
#168 - Wysłana: 28 Mar 2010 20:27:17
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
GEN po prostu przejął to siłą inercji.

Kłopot z Bermanem (a więc i jego produkcjami) jest taki, że on wszystko przejmował siłą inercji.
Eviva
Użytkownik
#169 - Wysłana: 28 Mar 2010 20:33:53
Odpowiedz 
Q__


Tak? No to obejrzyj uważnie to, a si8ę ubawisz.

http://goanimate.com/movie/0CVuF66YYAN0?utm_source =linkshare&uid=07lKfjZiHhKk
Qubiczny
Użytkownik
#170 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:04:13 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Q__:
To, że sama podstawa fabuły oparta jest na bzdurze (i nie o samego Nexusa mi chodzi, do tego typu umowności Trek nas przyzwyczaił, a o działania Sorana właśnie), a potem dostajemy jeszcze kilka bzdur (przez co bohaterowie - po raz pierwszy w dziejach Treka - wychodzą na skończonych durniów) odbiera mi radość oglądania w/w filmu, choć klimat, owszem jest baardzo TNGowski.

Zgoda, to są błędy karygodne, ale jednocześnie - takie mam wrażenie - zawarte w filmie o największym potencjale ze wszystkich z załogą TNG. Dlatego się wyćwiczyłem w tym, że jak ten film oglądam, to potrafię ich nie roztrząsać, wyrzucić je poza świadomość

Mam tylko za złe twórcom, że w ogóle dopuszczono do tak oczywistych, grubych i łatwych do ominięcia potknięć.

Z filmów niczego ciekawego z załogą TNG więcej nie znalazłem: FC - pusta, bzdurna strzelanina pacząca obraz postaci dalece bardziej, niż głupota niektórych ich decyzji w GEN; INS - zbyt monotematyczny i bez polotu (może lepiej powiedzieć - monoproblematyczny, gdyż oglądając go mam wrażenie zapadania się przesłania w nieciekawy konkret), poza tym - Son'a to ma być jakieś niesmaczne nawiązanie do VOY'a? Po cholerę tak groteskowo "gnijąca" rasa?; NEM - nie znoszę tak komiksowo czarnych charakterów, cała ta historia - choć sama w sobie bardziej spójna, niż ta w GEN, jest zarazem dalece większą bzdurą jako pomysł.
Eviva
Użytkownik
#171 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:14:11
Odpowiedz 
Qubiczny

No to zmiażdżyłeś ich, nie mogę tego inaczej nazwać. Choć w zasadzie zgadzam się z Twymi zarzutami, to jednak GEN zostaje dla mnie cenny ze względu na obecność Kirka - z drugiej strony nie mogę pogodzić się ze sposobem, w jaki z nim skończono. To było okropne i nie powinno się zdarzyć.
Qubiczny
Użytkownik
#172 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:18:18 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Eviva:
No to zmiażdżyłeś ich, nie mogę tego inaczej nazwać. Choć w zasadzie zgadzam się z Twymi zarzutami, to jednak GEN zostaje dla mnie cenny ze względu na obecność Kirka

Nie bardzo rozumiem? To do mnie? Przecież ja bronię GEN!

Natomiast - zakładając, że pomijamy buble w GEN'ie i skupiamy się na przesłaniu - trudno, moim zdaniem, o bardziej symboliczną śmierć Kirka. To tylko pozory, że skończył walcząc w jakiejś bzdurnej sprawie, w bijatyce, spadając z urwiska. Jego śmierć wpisuje się w całe przesłanie tego filmu (mówiące właśnie o "robieniu różnicy" gdzie tylko można, ciężarze obowiązku, godności bycia kapitanem GF, wyrzeczeniach, przemijaniu, ironii losu itd.) i moim zdaniem jest - dzięki temu - wyjątkowo godna.
Q__
Moderator
#173 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:21:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Qubiczny

Qubiczny:
ale jednocześnie - takie mam wrażenie - zawarte w filmie o największym potencjale ze wszystkich z załogą TNG

Owszem, bo było to zamkniecie złotej ery Treka ekranowego (czyli TNG i początków DS9) i złotej ery Treka kinowego - czyli filmów z Kirkiem - jednocześnie. I to czuje się w tym filmie, mimo bezprecedensowej głupoty scenariusza.

Edit:
Qubiczny:
Po cholerę tak groteskowo "gnijąca" rasa?

Tak, to było toporne, łopatologiczne, i niepotrzebne. Degenerację da się przedstawić znacznie subtelniej.

Qubiczny:
NEM - nie znoszę tak komiksowo czarnych charakterów

Hmm, obawiam się, że niejeden komiksowy czarny charakter - np. wieloznaczny i wygłaszajacy całkiem interesujące monologi - Magneto z "X-Men" jest w swej "kategorii wagowej" postacią wcale interesującą. Podobnie idealnie wręcz amoralny i zły nie w imie jakichś abstrakcji, w własnej wygody i bezpieczeństwa Doctor Doom, "etatowy" przeciwnik Fantastycznej Czwórki. Tak samo będący - gdy trafia w ręce sensownego scenarzysty - Doctor Octopuss ze "Spider-mana", niosący na swych wzbogaconych o metalowe macki plecach problem "geniusz, a sumienie" i kwestię ceny postępu. Nie wspomną już o zadajaćym najbardziej podstawowe egzystencjalne pytania Jokerze, arcywrogu Batmana.

Także papierowy na tle w/w, ale niewątpliwie charyzmatyczny, mimo przerysowania, nietzscheański Lex Luthor.

Shinzon doprawdy mógłby się od nich uczyć.
Eviva
Użytkownik
#174 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:25:46
Odpowiedz 
Qubiczny

No cóż, pewnie masz rację, ale ja tego przeżyć nie mogę. Mój ukochany kapitan, pogrzebany i zapomniany na jakimś kosmicznym zadupiu. Chyba zabiję się ze zmartwienia i obok niego położę (choć wolałabym to zrobić, gdy jeszcze żył )
Mógł ten łobuz Picard przynajmniej zabrać jego ciało na Ziemię.
Qubiczny
Użytkownik
#175 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:41:37 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Q__:
I to czuje się w tym filmie, mimo bezprecedensowej głupoty scenariusza.

Najdziwniejsze jest, że tego scenariusza - imho - nie można nazwać głupim. On właśnie jest bardzo dobry w pewnych, bardzo zresztą ważnych, płaszczyznach (przesłań, ogólnych pomysłów fabularnych i dynamiki); zarazem jednak popełnia się w nim szkolne błędy. To zadziwiające pęknięcie.

Eviva:
Mógł ten łobuz Picard przynajmniej zabrać jego ciało na Ziemię.

Rzeczywiście - niektórzy uznają to za rażący błąd, jak dla mnie - kolejny symbol. Widzieliśmy już ciała wystrzeliwane w kosmos, dlaczego tak rażące miałoby być pochowanie kogoś w miejscu, gdzie po raz ostatni sprawił, że świat nie będzie taki sam, jakim byłby bez niego - będzie lepszy; gdzie po raz ostatni "zrobił różnicę"?

Nie jest przecież powiedziane, że nie odprawiono później w tym miejscu, czy też na Ziemi, oficjalnej ceremonii, że nie oddano Kirkowi oficjalnych honorów. Czy jednak oficjalny, uładzony pogrzeb, pasowałby do Kirka? Czy Picard nie wykazał właśnie głębokiego zrozumienia kirkowskiego ducha honorując go właśnie tam, na tej zagubionej w kosmosie planecie, gdzie zginął, raz jeszcze, ostatni, walcząc o sprawę?

EDIT: Mi się wydaje, że czym innym jest stać przy jakimś obelisku, gdzieś niedaleko kwater GF i powiedzieć: patrz, tutaj leży kapitan Kirk, który zginął ratując od zagłady mieszkańców planety Veridian IV o czym możesz przeczytać w bibliotece, a czym innym, lecąc kiedyś przez ten układ i widząc te planety, wspomnieć, że na jednej z nich leży ciało kapitana Kirka, który zginął ratując od zagłady mieszkańców jednej z tych planet. To drugie jest znacznie bardziej wymowne, znacznie bardziej obrazowe, prawdziwe. Łącznie z takimi smaczkami, jak z miejsca nasuwające się pytania o przebieg tych dawnych wydarzeń. Dlaczego np. na Veridian III, a nie IV, skoro to ta druga jest zamieszkała, jakaż to zagłada tym ludziom groziła, co robił Kirk na Veridian III itd.

Jak widać - dzięki temu Kirk nadal żyje, nie staje się martwym pomnikiem i odprawianym nad nim, oficjalnym, rytuałem.
Eviva
Użytkownik
#176 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:56:59
Odpowiedz 
Qubiczny

No cóż, to już kwestia pojmowania pewnych ideologii.. Ja jednak zgrzytam zębami na to zakończenie. Nie przemawia do mnie jego symbolika, odbieram je jako niepotrzebne, coś w typie ładnego wyrażenia myśli "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść."
Qubiczny
Użytkownik
#177 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:58:23 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Eviva:
Nie przemawia do mnie jego symbolika, odbieram je jako niepotrzebne, coś w typie ładnego wyrażenia myśli "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść."

Serio? Po oglądaniu całego tego filmu i wczuciu się w tematykę jaką porusza? Wydaje mi się, że złość na sam fakt, że Kirk umiera przesłania Ci obraz sytuacji
Jurgen
Moderator
#178 - Wysłana: 30 Mar 2010 10:02:17
Odpowiedz 
Qubiczny
Eviva

Ciała Spocka też nie przywieziono na Wolkan po wydarzeniach z STII, tylko pochowano go na planecie Genesis. Może więc jest to jakiś rodzaj tradycji w GF. Inna sprawqa, że gdyby Kirk przywiózł jego ciało, nie byloby STIII i zapewne STIV.
Korrd
Użytkownik
#179 - Wysłana: 30 Mar 2010 11:32:50 - Edytowany przez: Korrd
Odpowiedz 
Qubiczny

Zgadzam się z Twoją opinią dot. GEN, a nawet jestem jeszcze bardziej tolerancyjny. Nie widzę problemu w miejscu i czasie, który Picard wybrał na powrót z Nexusa.
Gdyby się nagle pojawił wcześniej, to co by mu to dało ? Zamknąłby Sorana, który jeszcze nic nie zrobił ? Najlepiej było pozostawić sprawy najbliżej swojego naturalnego toku, a linię czasową zmieniać w jak najmniejszym stopniu to możliwe, szczególnie, że o zniszczeniu Enterprise chyba nic jeszcze nie wiedział.
To co jest podstawowym problemem to to, że Soran naprawdę mógłby sobie tam statkiem polecieć i nie byłoby filmu. Głupota na poziomie podróży w czasie Borg w First Contact, niestety.
Na kwestię zmiany modulacji osłon przymykam oko, to jest błąd zauważalny tylko dla fanów i możnaby go łatwo naprawić. Wystarczy, że padłaby gdzieś informacja, że w pierwszych dwóch strzałach Klingoni zniszczyli im generator osłon (co w tych okolicznościach mogłoby być całkiem proste).

EDIT: co tak na 'Insurrection' wsiadłeś ? Toż to mądry film jest ;)
Eviva
Użytkownik
#180 - Wysłana: 30 Mar 2010 18:35:23
Odpowiedz 
Qubiczny:
Wydaje mi się, że złość na sam fakt, że Kirk umiera przesłania Ci obraz sytuacji

Być może. Ja si.ę na to zwyczajnie nie zgadzam.

Jurgen:
Ciała Spocka też nie przywieziono na Wolkan po wydarzeniach z STII, tylko pochowano go na planecie Genesis.

To mnie też wkurzyło i uznałam to za wyjątkowo głupi pomysł, a że nie znałam jeszcze ST III...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / ranking filmów

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!