USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Rzecz o admirałach
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Havoc
Użytkownik
#91 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:06:38
Odpowiedz 
Mav:
Jednak dla mnie Voy, Ent czy filmy z łysym to jeden zły worek Treka i dla mnie ich wady nie usprawiedliwiają DS9 tylko tworzą całokształt niszczenia tego uniwersum. Coś takiego w TNG czy w starszych filmach raczej miejsca nie miało. Jak znasz konkrety to je poodaj.

Przesadzasz trochę z tym "niszczeniem treka". Buraki były wszędzie. Mniejsze lub większe.

Przykład z TNG. Manewr Picarda, dzięki któremu uznano go za świetnego taktyka, to burak!
Skoro Ferengi nie mieli czujników szybszych od swiatła, to jakim cudem latali w warp'ie (na ślepo?). Jakim cudem ostrzelali Stargazera, który jeśli dobrze pamiętam przelatywał w niskim warp'ie?

Drugi przykład. Sonda do której nie strzelali torpedą bo była za blisko i bali się poważnego uszkodzenia Entka. W Generations ostrzelali torpedami i zniszczyli BoP'a, choc był o rzut beretem. Dało się?

Jak zaczniemy rozkładać odcinki i filmy na czynniki pierwsze, to w znacznej ich ilosci znajdziemy buraki i nielogiczności.
Q__
Moderator
#92 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:07:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Havoc

Havoc:
Naprawdę sądzisz, że próba namówienia Q do pomocy jest bardziej rozsądnym rozwiązaniem?

Tak, znając "rodaków" zamiast krwawej jatki wyszedłby chociaż tragikomiczny kabaret .

Havoc:
Czy przypadkiem jakaś dyrektywa nie zabraniała fedkom grzebania w czasie?

Czy przypadkiem kapitanowie Fedków nie łamali dyrektyw (które w dodatku były raczej wytycznymi niż ścisłymi regulacjami)? Czy do Dominion War nie doszło przypadkiem tylko dzięki temu, że Jake namieszał w czasie i uratował tatuśka? Wystarczyło to odwrócić. (Odcinek "The Visitor" uznałem za graniczny nie bez powodu.)

Havoc:
Więc konwencja była zła/błędna i należało ja zmienić.

Czy tak daleka zmiana konwencji to jeszcze Trek?

Havoc:
Czy to nie Sun Tzu powiedział "chcesz pokoju, szykuj się do wojny"?!

Dlatego Sekcja 31 stworzyła genialne narzędzie szantażu. A nasi "herosi" co? Utrudniali użycie go jak mogli, pozwalając wykrwawiać się flotom.

Havoc:
A tu do pewnego stopnia masz rację, ale ewidentnie widać, że to Dominium odpowiada za taką eskalację działań.

Z perspektywy in-Universe. Bo patrząc z zewnątrz, to scenarzyści

Havoc:
To co było napisane o technologii ludzi nie pasuje w żadnym razie do treka.

Nie da się ukryć :]

(Choć gdyby "gubernator kupił" zamienić na "jeden z kolonistów wynalazł", dodać, że kolonia nazywała się Alpha Centauri i unieważnić burak z pochodzeniem Cohrane'a znany z FC, to wyszłoby całkiem ciekawie.)
Mav
Użytkownik
#93 - Wysłana: 22 Lut 2010 14:32:04
Odpowiedz 
Havoc:
Przesadzasz trochę z tym "niszczeniem treka". Buraki były wszędzie. Mniejsze lub większe.

Strasznie stracił, na jakości przez te trzy seriale i filmu z łysym poprostu.
TSan
Użytkownik
#94 - Wysłana: 2 Cze 2010 13:12:26
Odpowiedz 
Jak to było w Sev Treku:

"-Dlaczego wszyscy kapitanowie Floty stają się łajdakami lub szaleńcami?
-To jedno z wymagań na ten stopień!"

Wiadomo, kto jest admirałem, musiał być kapitanem.
Q__
Moderator
#95 - Wysłana: 2 Cze 2010 14:12:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
TSan

Było cytowane, (Co to pisał Pah Wraith o redundantności?)
Pah Wraith
Użytkownik
#96 - Wysłana: 3 Cze 2010 11:54:43
Odpowiedz 
Q__
Było cytowane, (Co to pisał Pah Wraith o redundantności?)

Powtórzyć? ;)
Q__
Moderator
#97 - Wysłana: 12 Cze 2012 13:04:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Piękny komentarz do sprawy trekowych admirałów - i sprzeciwu protagonistów wobec ich rozkazów - stanowi nBSG "Pegasus".
Wszystko zaczyna się tam pięknie. Zamiast spodziewanego cylońskiego basestara zwiad napotyka bratni ocalały kolonialny okręt. Następują powitania i wybuch entuzjazmu, acz od początku przewija się w tle pytanie jaka ustali się struktura dowodzenia gdy na horyzoncie pojawia się admirał. Czy komandor Adama gładko przyjmie jej dowództwo i czy ona znów uzna zwierzchnictwo władz cywilnych?
Pozornie wszystko przebiega normalnie, mimo wyczuwalnego podskórnego napięcia. Admirał Cain uznaje zwierzchnictwo pani prezydent (choć nie widać, by darzyła ją szczególnym szacunkiem) zaś Adama nawet bardzieej służbiście podporządkowuje się jej rozkazom, ostentacyjnie ignorując niepokojące sygnały od podwładnych.
Sygnałów tych jest jednak sporo: 1. col. Fisk, XO pani admirał, częstuje Tigha opowieścią o tym jak jego szefowa własnoręcznie dokonała egzekucji oficera (będącego ponoć jej przyjacielem), który odmówił wykonania jej rozkazu, Fisk obraca to potem w żart, ale Saul pozostaje zaniepokojony; 2. w odpowiedzi na różnice w stylu dowodzenia pomiędzy CAG'iem Pegasusa, a Apollem i Starbuck, tamci dwoje dostają przeniesienie by trafić pod kontrolę pani admirał; 3. sądząc po tym, kto jest głównym inżynierem Pegasusa można sądzić, że admirał będzie pod przymusem mobilizować potrzebnych jej cywili; wreszcie, co nadrastyczniejsze: 4. okazuje się, że normalną praktyką wydobywania zeznań z cylońskich jeńców są dla admirał tortury i gwałty.
Ta ostatnia sprawa znajduje pozornie łatwe zakończenie gdy v-prezydent Baltar dostaje prawo traktowania cylońskiego więźnia Cain (którym, ku jego sporemu zaskoczeniu okazuje się kolejna wersja Number Six) wedle własnego uznania, co oznacza koniec tortur i pierwsze przebłyski humanitaryzmu (nie wiemy zresztą tak do końca - w tym momencie - co kieruje Gaiusem: miłość, litość, pożądanie czy chęć rozegrania po swojemu i Cylonki, i admirał, w imię troski o własny zadek... a może wszystko po trochu?).
Trzy wcześniejsze ucina sam komandor deklarując bezwzględną lojalność wobec admirał i nakazując to samo podkomendnym.
Konflikt jednak wybucha na nowo, z pełną już siłą, gdy śledczy z Pegasusa zamierza zastosować swoje metody na przebywającej na Galactice wersji Sharon, a towarzysząca mu eskorta jawnie daje do zrozumienia Helo i Tyrolowi co ją czeka (tortury i gwałt zbiorowy). W efekcie dochodzi do szamotaniny: Helo i - traktujacy dotąd Sharon jak wroga, po historii z jej poprzednią wersją, Boomer - chief przypadkowo zabijają w bójce zdolnego śledczego i trafiają pod sąd polowy.
Kiedy Cain błyskawicznie skazuje ich na śmierć, Adama wypowiada jej posłuszeństwo i zapowiada zbrojne odbicie swoich podwładnych.
Ten konflikt między stylami dowodzenia jest jednocześnie: 1. konfliktem między racjami moralnymi, a racją przetrwania za wszelką cenę, 2. konfliktem między ścisłym, nawet przesadnym trzymaniem się regulaminu, a - typowym dla Adamy, ale i jego odległych potomków, trekowych kapitanów - braniem ciąglej poprawki na tzw. czynnik ludzki, co - patrząc z zewnątrz - może ocierać się o prywatę i samowolę, ale w praktyce daje dobre efekty, wpływając też pozytywnie na morale i zgranie załogi... przez co staje się też poniekąd konfliktem... 3. ST vs SW, gdzie Adama przypomina Kirka i Picarda, Cain zaś trochę złagodzonego Vadera i Thrawna.
Jednocześnie w przeciwieństwie do ST (zwł. ery RC), gdzie dostalibyśmy teatralnie wyłożony konflikt racji, Moore dokładnie pokazuje co drastyczniejsze efekty podążania za owymi racjami.
W tle przewija się wątek tajemniczej gigantycznej cylońskiej jednostki, która fascynuje zarówno admirał, jak i komandora, a także ich skonfliktowanych pilotów. CAG Pegasusa, kapitan Taylor organizuje wyprawę rozpoznawczą, biorąc ze sobą - podległego teraz jego rozkazom - Apollo. Tymczasem odsunięta od tej misji Kara, której wszelkie sugestie zlekceważono, porywa za cichym przyzoleniem Lee, eksperymentalny niewidzialny myśliwiec, by dotrzeć tam pierwsza.
Odcinek kończy się cliffhangerem. Jako, że konkluzja tej historii nastąpi w dwuczęsciowym epizodzie "Ressurection Ship" wiadomo już o jaki statek chodzi.

Jammer o odcinku:
http://www.jammersreviews.com/bsg/s2/pegasus.php
Toudi
Użytkownik
#98 - Wysłana: 12 Cze 2012 14:27:10
Odpowiedz 
Q__, ja tam więcej podtekstów widziałem, ale ogólnie to moim zdaniem Cain postępowała słusznie, gdyby tylko miała jak wrócić na 12 kolonii, które znalazły się by pod okupacją, a nie wyniszczeniem. Wówczas i jej zachowanie i moralność byłaby na miejscu. Niestety ona nie miała do czego wracać, więc trzeba było wziąć na to poprawkę. Taką wziął Adama. Tylko on znowu miał jedną przewagę nad Cain, nim mógł się włączyć do walki sytuacja na froncie była już całkowicie jasna i klarowna, gdy czyniła to Cain jeszcze nie.
Q__
Moderator
#99 - Wysłana: 12 Cze 2012 14:46:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

No ba. Konflikt racji nie był by konfliktem racji, gdyby 100% rację miała tylko jedna strona.

BTW. wiesz co mnie tam ubawiło? Że Moore, teoretycznie cyniczny odbrązownik ST, tak dalece podąża za trekowymi schematami fabularnymi.
Natomiast trochę mniej mi się spodobało, że otoczenie Cain dostaje cechy na tyle niesympatyczne (niektórzy wręcz odrażające), by widz odruchowo utożsamiał się ze stroną "galaktycznych". Owszem stoi to wszystko na b. wysokim poziomie wizualnym i aktorskim, ale - równie post-Trekowy - przywołany wczoraj epizod AND "Una Salus Victus", mimo wizualno-aktorskiej nędzy, ciekawiej, bo równorzędniej, rozkłada racje. (Choć, jak co do czego, i tak opowiadamy się po stronie załogi Andromeda Ascendant...)
Toudi
Użytkownik
#100 - Wysłana: 12 Cze 2012 16:48:16
Odpowiedz 
Q__:
że otoczenie Cain dostaje cechy na tyle niesympatyczne (niektórzy wręcz odrażające), by widz odruchowo utożsamiał się ze stroną "galaktycznych".

Ze mną im nie wyszło... ;) Jak lubię Adamę, ale coś jest na rzeczy, że on prze tyle lat został tylko marnym Komandorem (swoją drogą, ładnie tam pojechali po stopniach floty, to chyba byłby odpowiednik komodora, lub co najmniej kontradmirała, nie? A brzmi tak marnie, jak niżej niż dzisiejszy kapitan floty) a ta młoda Cain dochłapała się admirała.
Q__
Moderator
#101 - Wysłana: 12 Cze 2012 17:05:42
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
lubię Adamę, ale coś jest na rzeczy, że on prze tyle lat został tylko marnym Komandorem

Uważaj, bo zaraz się zapędzisz i powiesz, że Picard był tylko kapitanem...
Toudi
Użytkownik
#102 - Wysłana: 12 Cze 2012 18:20:09
Odpowiedz 
Q__ by był.. nawet Kirk się dostał na admirała...
Niby rozumiem, że ilość admirałów w czynnym stanie jest mocno ograniczona, ale...
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 12 Cze 2012 19:56:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Niby rozumiem, że ilość admirałów w czynnym stanie jest mocno ograniczona, ale...

Ale admirałowie zwykle są idiotami, łotrami, albo giną (czasem wszystko na raz), a kapitanowie i komandor ratują Wszechświat.

ps. Poszedłem za ciosem i powtórzyłem sobie "Ressurection Ship". Początek klasycznie trekowy. Myśliwce Galactiki i Pegasusa manewrują, żadna strona nie chce rozpocząć walki pierwsza. Kara przeprowadza udany zwiad, a potem - na polecenia Apollo, który dał się pokornie zawiesić Taylorowi... by mieć możliwość pogadania z nią - udaje Cylona, co powoduje wycofanie myśliwców wiernych Cain. W obliczu nadesłanych przez nią danych admirał zgadza się na zawieszenie wykonania wiadomych wyroków śmierci i proponuje Adamie rozejm celem wspólnego uderzenia na wroga.
Tu jednak robi się coraz mniej trekowo - prezydent Roslin, której zdaniem lekarzy zostało b. mało czasu w trosce o dalsze losy kolonialnego przywództwa niedwuznacznie sugeruje, że powinien zabić Cain (trochę mnie dziwi takie rozwiązanie lepszy byłby choćby najszybszy i najmniej sprawiedliwy sąd. Rozejm jednak trwa w najlepsze. Admirał czyni swoim CAG'iem Starbuck (tempo awansu iście imperialne, metody jednak nieco łagodniejsze), wyjawiając jej przy tym, że za swój ostateczny cel uważa odbicie 12 Kolonii (!), ta zaś zapewnia bezkarność swojemu wspólnikowi - Lee (acz dziwnie się czuje zostając jego przełożoną). Adama starszy przeprasza Sharon za to co ją spotkało i obiecuje pilnować by taka sytuacja się nie powtórzyła (gwałt nie zagrozil jej ciąży). Baltar odwodzi admirał od znęcania się nad uwięzioną Six (którą zdaje się przedkładać nad tą noszoną w głowie; sceny z udziałem tej ostatniej to jakieś echo holodecku?). (Obaj panowie zgadzają się przy tym, że tortury są złe niezależnie od okoliczności.) Six zaś najpierw atakuje Gaiusa w panice, potem jednak prosi o śmierć, wyjaśniając przy okazji tajemnicę nieśmiertelności Cylonów i jej limity, w tym rolę tytułowej jednostki.
W obliczu tych danych przygotowywany jest atak na "najważniejszy statek w Galaktyce". Tymczasem Adama, który - via Tigh - poznał tragiczna historię swojego obecnego głównego inżyniera (tego z Pegasusa), a co za tym idzie dowiedział się, że Cain zostawila na niemal 100% pewną śmierć bezbronnych cywilów, ograbiwszy ich z napędu i potrzebnych specjalistów, każąc też Fiskowi zabić - dla przykładu - niepokornych, zleca Karze zamach na admirał. Nie wie, że ona wydaje identyczne, a nawet dalej idące rozkazy Fiskowi. Dwa starcia: walka Ludzie-Cyloni i konflikt dowódców zmierzają ku kulminacji.
Z wątków pomniejszych: w międzyczasie Lee przyniósł Helo i Tyrolowi wątłą pociechę informując ich jednocześnie o sytuacji. Oni zaś wymienili się doświadczeniami kochanków dwu wersji Sharon. Prezydent Roslin zaś - przekonana o zbliżającej się śmierci - zagrzewając Adamę do czynu jednocześnie snuła gorzko-żartobliwe fantazje o odrodzeniu się jako Cylonka.

W drugiej części wydarzenia - wbrew pozorom jakie stwarza wstęp - toczą się w sposób typowo trekowy. Zaczyna się od rozmowy Kary z Lee, gdzie Starbuck prosi przyjaciela o pomoc w zamachu, nie mówiąc skąd ma rozkaz. Uwięzieni Helo i Tyrol chcą sprowokować dawnych podwładnych śledczego Thorne'a do bójki kończą jednak sterroryzowani i pobici przez nich. Marines z Pegasusa nie uznają zasad uczciwej walki mano-a-mano. Zajście przerywa pułkownik Fisk, który - co prawda - zawdzięczał Thorne'owi życie, a Cylonów uważa za bezduszne maszyny, wobec których wszystko wolno, ale nie pozwoli na znęcanie się nad bezbronnymi, w dodatku oficerami.
Lee - jako kurier Cain - przybywa do ojca, gdzie dowiaduje się, że rozkaz wyszedł od prezydent, wydaje się być zduzgotany (choć ojciec, jakby na osłodę, dal wyraz swoich uczuć do niego). Kara tymczasem prawie zaprzyjaźnia się z admirał, która usprawiedliwia się przed nią ze swoich czynów, mówiąc jednocześnie, że są sytuacje, w których trzeba zrobić coś potwornego pro publico bono. Nie wie, że - o ironio - umacnia tym samym Starbuck w jej zamachowych planach.
Tymczasem zaczyna się bitwa ironicznie brzmią sceny gdy Tigh narzeka do Fiska, że tego tylko brakuje, by ludzie - z racji panujących napięć - zaczęli strzelać do siebie. Nie mniejszą ironię niesie scena gdy Fisk i Thrace życzą sobie udanego polowania nie wiedząc, że wykonują rozkazy będące swoim lustrzanym odbiciem. Jeszcze bardziej gorzka jest scena, w której Adama pyta Sharon czemu Cyloni nienawidzą ludzi. W odpowiedzi przywołuje ona jego własne przemówienie, w którym pytał czy pełni wad i zabijajacy się nawzajem ludzie zasługują na przetrwanie, po czym dodaje, że być może nie zasługują.
Walka trwa. Lee skutecznie unieruchamia napęd FTL Cylonów jednak jego niewidzialny myśliwiec ulega uszkodzeniu, a sam młodszy Adama katapultuje się w naruszonym skafandrze i zaczyna tracić przytomność z braku tlenu, doznaje wizji unoszenia się w wodzie, a potem tonięcia. Battlestary i grupa myśliwców pod dowództwem kapitan (!) Thrace odnoszą zwycięstwo niszcząc basestary i Ressurection Ship, Apollo w ostatniej chwili zostaje uratowany, coraz bardziej udręczony otrzymanymi rozkazami Fisk rozstawia swoich ludzi, a Kara, bez wsparcia otrzymującego medyczną pomoc Lee, idzie zabić admirał.
W pełnej napięcia kulminacyjnej scenie komandor Adama, chcąc okazać się człowiekiem godnym przetrwania, wycofuje rozkaz wydany Karze. Także Cain zmienia zdanie ku wyraźnej uldze Fiska.
Happy end i pełnia szczęścia? Niezupełnie... "Head Six" wyraźnie zazdrosna o swój żywy odpowiednik przegrała z nim walkę o uczucia Baltara, który wykorzystał nawet jej słowa, by uwieść nimi Six z Pegasusa. Ta jednak wyczuwszy zniszczenie tytułowgo statku poprosiła Gaiusa o ostateczną śmierć (po drodze zabiwszy strażnika swej celi, pewnie by wyglądało to na samoobronę w wydaniu Baltara. Doktorek jednak wyznał jej miłość i kazał uciekać obiecując udzielić potem pomocy i schronienia. Uwolniona Six zabiła admirał Cain z zemsty za doznane tortury (trudno powiedizeć czy Baltar jej tego nie zasugerował uwalniając ją).
Równie niewesoło zakończył się wątek Lee, który wyznał Karze, że znalazłszy się w środku politycznych intryg po prostu chciał zginąć w walce, przepraszajac ją przy tym, że tym samym uczynił jej misję praktycznie 100% samobójczą. Ona jednak nie ma do niego żalu. Rozmowę to podsłuchuje Dee, nie wiemy jednak ile z niej zrozumiała. (Swoją drogą: czy w tym kontekscie to, że unoszący się w wodzie Apollo przybrał pozę ukrzyżowanego Chrystusa jest przypadkowy? Zwłaszcza w kontekscie wyeksponowania tej sceny jako początku narracji części 2...)
Odbywa się pogrzeb admirał. Żegna ja Fisk i Kara, która w mowie pogrzebowej chwali zmarłą, czyniąc jednocześnie starszemu Adamie zrozumiałe tylko dla niego aluzyjne przytyki.
Komandor i prezydent odczuwają wyraźną ulgę, że krew Cain nie plami jednak ich rąk dziwiac się przy tym bardzo jak Six się uwolniła. Billy wręcza Adamie, w imieniu Roslin, admiralskie insygnia, przy wtórze słów prezydent, że komandor nie powinien był tracić nadziei na awans. W odpowiedzi Roslin słyszy, że też nie powinna tracić nadziei, widzimy jednak, że jest coraz słabsza...

Tu drobne podsumowanie: cóż poradzę, że widząc Galacticę widziałem "oczami duszy" Voyagera, zamiast Cylonów - Borg, zamiast Pegasusa - Equinoxa wreszcie. Albo jestem skrzywiony, albo podobieństwo było jednak uderzające.
Historia zresztą, mimo domieszki mroku, zakończyła się bodaj nawet bardziej po trekowemu niż w "Equinoxie", typowo trekowe i wcale nie mroczne było też scenariuszowe pójście na łatwiznę przez załatwienie sprawy Cain rękami Six. Pójście na łatwiznę b. wkurzające jednak w ramach tej konwencji.
(Wykonanie techniczno-aktorskie za to jak zwykle perfekcyjne, nawet kosmiczna batalistyka mnie nie wkurzała, broniąc się wizualną urodą... i podporządkowaniem fabule.)

Jak zwykle Jammer:
http://www.jammersreviews.com/bsg/s2/resurrection1 .php
http://www.jammersreviews.com/bsg/s2/resurrection2 .php
Toudi
Użytkownik
#104 - Wysłana: 12 Cze 2012 20:12:26
Odpowiedz 
Q__:
Ale admirałowie zwykle są idiotami, łotrami, albo giną (czasem wszystko na raz), a kapitanowie i komandor ratują Wszechświat.

Tylko w filmach... tylko w filmach...
Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 12 Cze 2012 22:29:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Ale przeca właśnie o Treku-i-przyległosciach mówimy...

(Inna rzecz, że - co ładnie widać w TNG "Conspiracy" - z racji ogromnych kosmicznych odległości kontakt pomiędzy przemierzajacymi daleki kosmos jednostkami, a centralą GF jest na tyle utrudniony, że admirałowie muszą być, silą rzeczy, trochę oderwani od realiów służby ich podwładnych, a ci ostatni dawno nauczyli się podejmować samodzielne decyzje.)

ps. skoro o Picardzie mowa... Adama w paru scenach "biurowych z "Pegasusa" i "Ressurection Ship" wyglądał trochę jak Łysy, trochę zaś jak zmęczony Kirk z TWoK. Widać noszą jego geny.
Toudi
Użytkownik
#106 - Wysłana: 12 Cze 2012 23:14:19
Odpowiedz 
Q__:
Widać noszą jego geny

Albo on ich, bo nie wiadomo, która pętla jest która. ;)
Q__
Moderator
#107 - Wysłana: 12 Cze 2012 23:44:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Sam RDM powiedział, że nBSG jest przeszłość, a ST przyszłość i tego się trzymajmy (w ramach jednej pętli).

(Tym bardziej, że Moore - o czym juz pisałem - potwierdził, że o iż chief Tyrol, inżynier pokładowy Galactiki, osiadł w finale na terenach obecnej Szkocji ma być przyczyną dla której w Szkocji rodzą się tak znakomici inżynierowie jak Scotty; że jest to taki świadomy aluzyjny dowcip.)
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 19 Maj 2018 09:25:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poczet badmirałów:

Star Trek: the 10 worst Starfleet Admirals

10. Admiral Owen Paris, Star Trek: Voyager (Richard Herd)
9. Admiral Haftel, Star Trek: The Next Generation - The Offspring (Nicholas Coster)
8. Admiral Satie, Star Trek: The Next Generation - The Drumhead (Jean Simmons)
7. Admiral James T Kirk, Star Trek: The Motion Picture, Star Trek II: The Wrath Of Khan, Star Trek III: The Search For Spock, Star Trek IV: The Voyage Home (William Shatner)
6. Admiral Pressman, Star Trek: The Next Generation - The Pegasus (Terry Quinn)
5. Admiral Dougherty, Star Trek IX: Insurrection (Anthony Zerbe)
4. Admiral Jameson, Star Trek: The Next Generation - Too Short A Season (Clayton Rohner)
3. Admiral Marcus, Star Trek Into Darkness (Peter Weller)
2. Admiral Leyton, Star Trek: Deep Space Nine - Homefront and Paradise Lost (Robert Foxworth)
1. Admiral Cartwright, Star Trek IV: The Voyage Home and Star Trek VI: The Undiscovered Country (Brock Peters)

http://www.denofgeek.com/uk/tv/star-trek/46320/sta r-trek-the-10-worst-starfleet-admirals
Dreamweb
Użytkownik
#109 - Wysłana: 19 Maj 2018 23:09:53
Odpowiedz 
Q__:
Admiral James T Kirk

Ale że czym Jim podpadł? Chyba że chodzi o to że na admiralskie siedzenie i pierdzenie w stołek się nie nadawał, tylko powinien być bliżej akcji, jak tak to zgoda...
No dobra, porwał Enterprise, OK, zniszczył go. Ale zaraz potem uratował planetę przed kosmicznymi obrońcami wielorybów
Q__
Moderator
#110 - Wysłana: 19 Maj 2018 23:16:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ale że czym Jim podpadł?

IMHO jego zachowania z początków TMP wystarczają by załapał się na w/w listę, choć może nie na aż tak wysokiej pozycji.
Q__
Moderator
#111 - Wysłana: 21 Kwi 2019 22:57:55
Odpowiedz 
O badmirałach po raz kolejny:
http://www.youtube.com/watch?v=2Vv7faTAF8k
Q__
Moderator
#112 - Wysłana: 27 Kwi 2019 19:22:48
Odpowiedz 
O badmirałach po raz kolejny - cd.:
http://www.youtube.com/watch?v=6M3aqnVK5aI
Q__
Moderator
#113 - Wysłana: 30 Sty 2020 23:58:23
Odpowiedz 
Do pocztu badmirałów dopisujemy z honorami panią Kirsten Clancy:

https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Kirsten_Clanc y
Dreamweb
Użytkownik
#114 - Wysłana: 31 Sty 2020 22:38:23
Odpowiedz 
Szkoda że w tym miejscu, na tym stołku, nie posadzili carycy Katarzyny Janeway. Burzę wśród fanów rozpętali by jak siemasz, ale scena byłaby 10 razy mocniejsza.
Q__
Moderator
#115 - Wysłana: 31 Sty 2020 22:51:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Pomyślałem to samo (mając w pamięci scenę z NEM i parę wcześniejszych wyborów Janeway), ale nie chciałem mówić tego głośno, znaczy... pisać, by nie wyjść na hejtera Kaśki.
BTW. Clancy dostala ponoć imię po Beyer. Koledzy nie lubią jej za próby pilnowania kanonu, czy jak?

EDIT:
Ktoś się z nami nie zgadza w sprawie K.J. (choć - jak widać - opcja wprowadzenia jej zamiast K.C. i jemu przyszła na myśl):
https://screenrant.com/star-trek-picard-starfleet- admiral-conway-not-janeway-cameo/
Q__
Moderator
#116 - Wysłana: 3 Lut 2020 19:59:01
Odpowiedz 
Scena spotkania z Clancy - sama (widać i drzwi transporterowe ):
https://www.youtube.com/watch?v=aTxHAMBGubo

I zestawiona z konfrontacjami Łysego z innymi paniami admirał:
https://www.youtube.com/watch?v=5FzML2fDNPQ
Dreamweb
Użytkownik
#117 - Wysłana: 3 Lut 2020 21:24:22
Odpowiedz 
Q__:
konfrontacjami Łysego z innymi paniami admirał

No tak, jak można zapomnieć o Admiral Bitchayev. W sumie dostała godną następczynię.
Q__
Moderator
#118 - Wysłana: 3 Lut 2020 21:38:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
W sumie dostała godną następczynię.

Nie obrażaj starej Alynny (która od dawna kojarzy mi się głównie z HF, gdzie zbrzydła, ale i skrzydła nieźle rozwinęła, choć charakterek jej się nawet utwardził).
http://en.hiddenfrontier.com/index.php/Alynna_Nech ayev
KAEM
Użytkownik
#119 - Wysłana: 4 Lut 2020 09:59:21
Odpowiedz 
Dreamweb:
Szkoda że w tym miejscu, na tym stołku, nie posadzili carycy Katarzyny Janeway. Burzę wśród fanów rozpętali by jak siemasz, ale scena byłaby 10 razy mocniejsza.

Fakt, burza byłaby 10 razy większa Myślę jednak że byłaby 1000x większa gdyby Picard spotkał tam... Admirała Rikera (zwłaszcza gdyby poza samą zmianą postaci scena przebiegła bez większych zmian). W końcu mielibyśmy jakaś ewolucję dotychczas nudnego Rikera, który po latach potrafi jednak powiedzieć Picardowi "nie"
Dodatkowo dobrze korespondowałoby to z tym, że Picard zbiera drużynę z poza swojej dawnej załogi.
Q__
Moderator
#120 - Wysłana: 4 Lut 2020 11:08:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Myślę jednak że byłaby 1000x większa gdyby Picard spotkał tam... Admirała Rikera (zwłaszcza gdyby poza samą zmianą postaci scena przebiegła bez większych zmian). W końcu mielibyśmy jakaś ewolucję dotychczas nudnego Rikera, który po latach potrafi jednak powiedzieć Picardowi "nie"

Było - jak kiedyś pisałem - coś podobnego w fanowskim Star Trek: Absolution (gdzie jednak to Łysy stał na stanowisku przysłoniętego gładkim frazesem bezlitosnego pragmatyzmu, a jego ex-XO zdawał się serio traktować ideały), jednak nie sądzę by zadziałało to w PIC, w scenie napisanej tak, jak to widzieliśmy. Walor trollersko-szokowy (kojarzący się dziś - mniejsza o to czy słusznie - z nazwiskiem Johnsona) taka konfrontacja może by i miała, ale trudno by jej było przypisać psychologiczne prawdopodobieństwo w świetle tego, co wiemy o obu panach i ich wcześniejszych relacjach.*

* Tu zresztą wracamy do jednego z głównych scenariuszowych problemów DSC - prób szokowania bez oglądania się na sens i logikę.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Rzecz o admirałach

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!