USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Która postać była największą pomyłką ST a która najlepiej wykreowaną ?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  6  7  8  9  10  11  12  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#241 - Wysłana: 29 Lis 2013 17:49:13
Q__:
A to Braga je wszystkie robił?

Nie robił wszystkiego, ale jak już czyścić Treka, to porządnie

Q__:
Ma on przy tym na koncie i takie hity jak TNG "Parallels" i VOY "Year of Hell"

Wpadki każdemu się zdarzają

Q__:
ps. Spójrz w oczy demona

Nie taki straszny diabeł, jak go malują

PS. Drugi demon:

a
Q__
Moderator
#242 - Wysłana: 29 Lis 2013 17:54:59
Mav

Mav:
Nie robił wszystkiego, ale jak już czyścić Treka, to porządnie

Mav:
Wpadki każdemu się zdarzają

Chwilami niebezpiecznie przypominasz mi Picarda.
Mav
Użytkownik
#243 - Wysłana: 29 Lis 2013 18:03:09 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Chwilami niebezpiecznie przypominasz mi Picarda.

Nie wiem co napisać... W pewnych sprawach się z nim zgadzam. Kością niezgody jest głownie Abramsowa twórczość. Ale ja przede wszystkim nie jestem takim fanatykiem
Q__
Moderator
#244 - Wysłana: 29 Lis 2013 18:08:02
Mav

Mav:
Ale ja przede wszystkim nie jestem takim fanatykiem

Myślisz?
Mav
Użytkownik
#245 - Wysłana: 29 Lis 2013 18:33:49
Q__:
Myślisz?

Potrafie skrytykowac filmy Abramsa? Potrafie! TNG uwazam za najlepszego Treka, ale 7 sezon skrytykowac potrafie? Potrafie! DS9 nie lubie, ale potrafie pochwalic, jesli na to zasluguje. Takze zdecydowanie nie jestem fanatykiem. Jestem obiektywnym, zrownowazonym fanem
Q__
Moderator
#246 - Wysłana: 29 Lis 2013 18:36:48 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
DS9 nie lubie, ale potrafie pochwalic, jesli na to zasluguje.

Mały teścik: wymień 10 odcinków DS9, które uważasz za dobre/wybitne. I parę zalet Sisko (ew. parę odcinków, tym razem mogą być i kiepskie, w których jego kreacja wypadła pozytywnie w Twoich oczach).
Mav
Użytkownik
#247 - Wysłana: 29 Lis 2013 22:01:24
Q__:
Mały teścik: wymień 10 odcinków DS9, które uważasz za dobre/wybitne. I parę zalet Sisko (ew. parę odcinków, tym razem mogą być i kiepskie, w których jego kreacja wypadła pozytywnie w Twoich oczach).

Będzie problem, bo nie dałem rady powtórzyć całej DS9... Po paru docinkach, zacząłem wybierać pojedyncze epizody i też mnie męczyły... Nie mogę się tego podjąć.

Co do Sisco to da się lubić, szczególnie w czasach przed brodą i szarym mundurem Ale gdy się go podsumuje, to nie jest już za dobrze.

Czujesz się zwycięzcą?
Q__
Moderator
#248 - Wysłana: 30 Lis 2013 07:17:25 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Będzie problem, bo nie dałem rady powtórzyć całej DS9... Po paru docinkach, zacząłem wybierać pojedyncze epizody i też mnie męczyły...

A ja tak z pamięci (podpieranej spisem odcinków)... "Emissary", "Past Prologue", "Captive Pursuit", "Battle Lines", "Progress", "Duet", "In the Hands of the Prophets", "The Homecoming", "Cardassians", "Playing God", "Blood Oath", "Crossover", "The Collaborator", "Tribunal", "Second Skin", "The Abandoned", "Destiny", "Visionary", "Through the Looking Glass", "Explorers"*, "Shakaar", "The Visitor", "Rejoined", "Our Man Bashir", "Homefront", "Paradise Lost", "Accession", "Hard Time", "Things Past", "For the Uniform", "Children of Time", "Far Beyond the Stars", "In the Pale Moonlight", "Valiant", "The Siege of AR-558", "Field of Fire".
Z czego wyboldowane uważam za wybitne, a pozostałe za z całą pewnością mieszczące się w solidnym trekowym standardzie (co nie znaczy, że są bezbłędne, ale też Trek rzadko bywa bezbłędny).

* może najsłabszy z najlepszych, ale równoważy to silny wątek eksploracyjny...

Swoją drogą: Trek, którego da się oglądać w całości, bez irytacji...? Nawet z TNG tak nie mam...

Mav:
Ale gdy się go podsumuje, to nie jest już za dobrze.

Ale zauważ... Nikt Ci go nie każe traktować w kategoriach continuity* patrz na niego z najlepszych odcinków, resztę uznaj za psucie i przeklinaj Behra.

* Ja na przykład, zgodnie ze słowami Fontany, ale i tym co widzimy w TNG "Parallels", ENT "In a Mirror, Darkly", NV "To Serve All My Days" i "jedenastce"/"dwunastce" traktuję ST jako pewne continuum możliwości rozpiętych w nieskończoności wszechświatów alternatywnych, dzięki czemu AND np. raz może być w kanonie, a raz nie, a B5 i ENT stanowić dwa równie możliwe prologi do TOSu i TNG, etc. Dzięki temu zresztą nie spędza mi snu z powiek, że chronologia HF gryzie się z chronologią NF (choć obie te historie sporo fanów chce widzieć kanonicznymi), czy, że Khan u Meyera nie zbudował nowej cywilizacji jak miał u Roddenberry'ego (bo są wszechświaty, w których mu się to udało), podobnie też mogę powiedzieć sobie, ze linia czasu, którą oglądaliśmy w dalszych sezonach DS9 mało mnie obchodzi.
Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno z tego co cenię, jak i z tego co cenię mniej wyłuskuję pewne podstawowe zdarzenia, by budować z nich sobie jakiś zrąb kanonu: w konkretnym wypadku oznacza to, że była jakaś DS9, że dowodził nią jakiś Sisko z jakąś Kirą przy boku, że była jakaś potężna wojna, ale nie zakładam, że w każdym ze wszechświatów przebiegło to dokładnie tak jak pokazały nam serialowe odcinki, ba, nie mam nawet gwarancji, że następujące po sobie epizody ST - poza twoparterami i rozciągniętymi story arcami siódmego sezonu DS9 oraz Xindi War z ENT, bo te wypada traktować jako całość - z całą pewnością rozgrywają się w tym samym wszechświecie. (A pewne drobiazgi jak ginący i zmartwychwstający Leslie, Khan który nie poznał, a zna Chekova, czy skaczący kolorystycznie od sekcji do sekcji załoganci, że już o zmianie United Earth na UFP w początkach TOS nie wspomnę, tylko mnie w tym upewniają.)
Kanon to dla mnie zresztą nie zgodność najmniejszych detali (we wszechświecie, który zna Annoraxa? dobre sobie), a raczej pewna spójność ideowa i - w mniejszym stopniu - stylistyczno-estetyczna.

Mav:
Czujesz się zwycięzcą?

Zawsze. Chyba, że przegrywam...
Eviva
Użytkownik
#249 - Wysłana: 30 Lis 2013 09:41:27
Mav:
Będzie problem, bo nie dałem rady powtórzyć całej DS9... Po paru docinkach, zacząłem wybierać pojedyncze epizody i też mnie męczyły..

Właśnie. ENT, choć chwilami głupie aż strach, oglądam za każdym powtórzeniem i jakoś się nie męczę. TNG też, o TOS nie wspomnę... VOYka w polskiej telewizji na razie nie uświadczysz, to się nie wypowiem. Natomiast DS9 jest zdecydowanie gorsze na tle tamtych, szare, dołujące, mniej interesujące i czasem po prostu nudne. Nie da się tego oglądać więcej niż raz.
Q__
Moderator
#250 - Wysłana: 30 Lis 2013 11:10:07 - Edytowany przez: Q__
Eviva

Eviva:
szare, dołujące

Ale to znaczy, że działa na Ciebie tak, jak działać miało... Przecież - na początku, na etapie zaakceptowanym przez Roddenberrych - chodziło właśnie o to by pokazać mrok i szarzyznę towarzyszące trekowej jasności, Zwykłych Ludzi Floty, żyjących w tle Kirków i Picardów. Po bohaterach do podziwiania - postacie do utożsamiania się, bo mniej pomnikowe: młodego doktora Bashira, dla którego Pan Komandor Data to żywa (kajndof) legenda, której cybernetyczną dłoń ściska się z namaszczeniem, by potem własnej nie myć miesiącami, komandora Sisko, jednego z tych nieszczęśliwych, dla których Niepokalany Kapitan Picard nie jest żywym pomnikiem Federacji, a symbolem najgorszego nieszczęścia, które na nich spadło (takim prawie-Nero, niemal neoKhanem, którego jednak nie wypada nienawidzić, bo wszak bezwinny w tym), prostego podoficera O'Briena, który nie jest czarodziejem jak jego dawny szef - La Forge, ale i tak dokona cudów reanimując złomowatą i w dodatku niekompatybilną z federacyjnym sprzętem stację Obcych. Do mnie to przemawiało bardzo silnie. Na jednej z płaszczyzn dwa - miejscami nawet cztery - pierwsze sezony DS9 są moim ulubionym Trekiem (choć in toto wyżej cenię TNG i TOS). Ponad połowa serii na wysokim poziomie - to naprawdę sporo. Zresztą i z tej wojenki to czy owo się jeszcze wyłuska.

A właśnie, oglądam sobie - tj. przerwałem na czas pisania posta - "Captive Pursuit"...
Eviva
Użytkownik
#251 - Wysłana: 30 Lis 2013 11:48:26
Q__:
to znaczy, że działa na Ciebie tak, jak działać miało.

Nie wiem, gratulować ekipie czy składać wyrazy obolewania.
Q__
Moderator
#252 - Wysłana: 30 Lis 2013 14:26:50 - Edytowany przez: Q__
Eviva

Stanowczo: gratulować... Weźmy w/w "Captive Pursuit". Losy Toska znamy chyba wszyscy... Można, oczywiście, dyskutować nad PD, zwłaszcza w jej pillerowskim rozumieniu, rozciągającym się, nie wiedzieć czemu, na cywilizacje warpowe i tym na ile jest etyczna. Można zastanawiać się czemu w Federacji postęp techniczny wywołuje postęp etyczny, a poza nią okrucieństwo hula. Można zwracać uwagę na limity Obcości w wydaniu naszej Zwierzyny Łownej, że to kulturowo tak odmienny, ale federacyjny komputer obsługiwać potrafi. Można szydzić z Łowców, przedstawicieli Dominium, którzy Zmiennego nie poznają i nawet po pseudo-mordzie biją (inna sprawa, że w pierwszych sezonach Odo* jakoś lepiej szło udawanie humanoida, potem się, biedak, oduczył). Można się dziwować jak sprawnie nasz chief naprawił urządzenia statku Toska, choć - jak pokazano - nic nie mógł zrozumieć z zasad ich funkcjonowania. Wiele można, w końcu to Trek, więc o drobne (i mniej drobne) bzdury nie trudno... Można też chwalić, analizować łatwość i skuteczność z jaką, mimo w/w zgrzytów, kreowana jest Obcość Toska. Można śledzić pewne tropy wewnątrz serii - porównać naszego zielonoskórego uciekiniera z równie samobójczo upartymi, i równie łuskowanymi, Jem'Hadar czy zwrócić uwagę na pewne pokrewieństwo tematyczne odcinka z "Half a Life" z jednej, a z "Cogenitorem" z drugiej strony... Można też zauważyć, ze już pierwsza wizyta z Delty mówi wszystko o owym kwadrancie.
Po dzisiejszym obejrzeniu jednak zastanowiło mnie zupełnie co innego... Otóż zwróciłem uwagę na łatwość z jaką O'Brien - podoficer i inżynier przecież, nie kulturoznawca z licznymi nitami na kołnierzu rozgryzł zasady Obcej kultury i wykorzystał je by pomóc - na ile ten pomóc sobie dał - nowemu przyjacielowi. Przyznam też, że nie wiem jak rzecz oceniać: czy faktycznie nasz chief złamał swoim postępowaniem nieszczęsną PD - jak grzmiał pro forma sprzyjający mu Sisko** - czy przeciwnie, zadziałał dokładnie w jej duchu, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Bo wszak interweniował, ale w pełnej zgodzie z kodem kulturowym Tamtych (czuć szkołę Picarda?).

* wczesny Odo budzi wielką, odruchową, sympatię, jest bowiem ukazany jako osobnik nie tylko sprawiedliwy, ale i pełen , obsesyjnej wręcz empatii i wszechżyczliwości - tak głębokiej, że na służbie nie używa fazera, zadowalając się darem perswazji i fizycznymi przewagami swego ameboidalnego ciała...

** przyznam, że jest o jeden z tych odcinków gdzie lubię Bena (ba, wczesny Ben prawie zawsze daje się lubić): ciepły, mniej zasadniczy od Łysego (zauważmy jego uśmieszek po rozmowie z O'Brienem; jest w tym zresztą pewna młodzieńczość kojarząca się z Rikerem, widać komandorowie tak mają), godzący wierność pryncypiom Floty z rozsądnym ich naginaniem w imię wyższego dobra, w dodatku błyskotliwy - z miejsca potrafił ogarnąć motywy zbuntowanego podkomendnego i adekwatnie zareagować (gdyby epizod był o nim, nie o chiefie, pewnie sam by coś takiego przeprowadził, choć stanowisko niezbyt pozwala); stanowczo szkoda, że Behr zeń potem zrobił... to co zrobił... (tym bardziej, że dostał od Pillera świetne, doskonale zarysowane postacie)

ps. parę recenzyjek:
http://www.jammersreviews.com/st-ds9/s1/captive.ph p
http://www.kethinov.com/startrekepisodes.php?serie s=3&season=1&epnumber=6
http://timlynchreviews.wikia.com/wiki/Captive_Purs uit
Mav
Użytkownik
#253 - Wysłana: 30 Lis 2013 16:31:28 - Edytowany przez: Mav
Q__:
A ja tak z pamięci (podpieranej spisem odcinków)...

Jak będę miał czas to sobie przypomnę na te wyróżnione przez Ciebie odcinki i się okaże, czy są takie dobre

Eviva:
Natomiast DS9 jest zdecydowanie gorsze na tle tamtych, szare, dołujące, mniej interesujące i czasem po prostu nudne. Nie da się tego oglądać więcej niż raz.

Dokładnie. Nawet odcinki wojenne, gdzie niby jest akcja, są takie anemiczne, smętne, nudne...
Q__
Moderator
#254 - Wysłana: 30 Lis 2013 16:43:24
Mav

Mav:
Nawet odcinki wojenne, gdzie niby jest akcja, są takie anemiczne, smętne, nudne...

I o to chodzi. O to, by pokazać, że wojna, to nie jest radosna wojenka z motywacyjnych piosenek, zabawa dużych chłopców w żołnierzy, a tragedia. Czyż nie piękny Trekowy morał?

ps. Skoro już międlimy temat DS9:
http://badassdigest.com/2013/05/19/tv-talk-why-sta r-trek-deep-space-nine-is-hard-to-love-but-worth-i t/
(Opinia kontrowersyjna, tak dla przeciwwagi.)
Mav
Użytkownik
#255 - Wysłana: 30 Lis 2013 18:01:58 - Edytowany przez: Mav
Q__:
I o to chodzi. O to, by pokazać, że wojna, to nie jest radosna wojenka z motywacyjnych piosenek, zabawa dużych chłopców w żołnierzy, a tragedia. Czyż nie piękny Trekowy morał?

A czy "Pluton" był wesołym, pełnym akcji filmem o radosnych żołnierzach? Nie, nie był. Ale też nie był nudny, smętny i anemiczny. Idąc tym tropem "Katyń" Wajdy był arcydziełem, bo też nudny i smętny. Nie tędy droga.
Q__
Moderator
#256 - Wysłana: 30 Lis 2013 18:06:07 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Ale też nie był nudny, smętny i anemiczny.

A np. "The Siege of AR-558" zaliczysz do anemicznych odcinków?

ps. Przypomnijmy sobie:
http://www.youtube.com/watch?v=dtAju8ciUSc
Mav
Użytkownik
#257 - Wysłana: 30 Lis 2013 18:10:55 - Edytowany przez: Mav
Q__:
A np. "The Siege of AR-558" zaliczysz do anemicznych odcinków?

Dosyć dobry odcinek. Ale jakbym miał się przyczepić, to oczywiście mamy tam idiotycznie upośledzoną technologicznie wojnę. Ludzie łażą na polu walki w sweterkach i nawet o czymś takim jak termowizja mogą pomarzyć. No imamy tam technologię podprzestrzennych min, która po odcinku przepada. Czepiając się dalej: miny mogły by być detonowany dronami, ale to jest technologia poza zasięgiem Federacji

Także w miarę fajny odcinek, ale z typowo Trekowymi burakami.
Q__
Moderator
#258 - Wysłana: 30 Lis 2013 18:19:46
Mav

Mav:
ale z typowo Trekowymi burakami

Trekowymi, nie czysto DS9owskimi.
Mav
Użytkownik
#259 - Wysłana: 30 Lis 2013 19:23:04
Q__:
Trekowymi, nie czysto DS9owskimi.

Tak, ale DS9 rzucilo sie na wojenne tematy, a w Treku militaria sa wrecz komiczne. W pacyfistycznym TNG to tak nie razilo. Ciezko brac na powaznie odcinki takie jak "The Siege of AR-558", gdzie zrodlem cierpienia zolnierzy jest technologiczne uposledzenie, ktorego winni sa tworcy serialu.
Q__
Moderator
#260 - Wysłana: 30 Lis 2013 19:49:56
Mav

Mav:
gdzie zrodlem cierpienia zolnierzy jest technologiczne uposledzenie, ktorego winni sa tworcy serialu.

Bo Trek, jak by Ci napisał Kor, mówi symbolami. Tacy np. Obcy w Treku też zazwyczaj tak "obcy", że aż... Nie chodzi tu jednak o dosłowność, a o tzw. głębsze sensy...
Mav
Użytkownik
#261 - Wysłana: 30 Lis 2013 20:08:17 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Bo Trek, jak by Ci napisał Kor, mówi symbolami. Tacy np. Obcy w Treku też zazwyczaj tak "obcy", że aż... Nie chodzi tu jednak o dosłowność, a o tzw. głębsze sensy...

OK. Symbole symbolami, ale bez przesady. Film "Pluton" nie potrzebował super technologii przyszłości, aby mieć przekaz. Ale jednak opowiadał o pewnych realiach wojny. Pokazywał ludzi, którzy trafili do tego okrutnego świata. Ten świat był jednak wiarygodny i stąd też ta siła tego filmu. DS9 chce także być mądra w tym temacie, ale realia świata wojny w jej wykonaniu, są komiczne. Nie wymagam od nich, aby przepowiedzieli przyszłość w stu procentach trafnie, ale żeby brali pod uwagę elementarne, banalne wręcz rzeczy, jak opancerzenie żołnierza, inteligentna broń, wparcie robotami itd. Bez takich podstaw ich wojna bardziej przypomina parodie niż coś poważnego. Jak przerastały ich realia SF albo je zwyczajnie olewali, to nie ma ich co usprawiedliwiać.
Q__
Moderator
#262 - Wysłana: 30 Lis 2013 20:13:49
Mav

Mav:
ale żeby brali pod uwagę elementarne, banalne wręcz rzeczy, jak opancerzenie żołnierza, inteligentna broń, wparcie robotami itd

A gdzie to w ST widziałeś (nie licząc AND)?
Mav
Użytkownik
#263 - Wysłana: 30 Lis 2013 20:17:41 - Edytowany przez: Mav
Q__:
A gdzie to w ST widziałeś (nie licząc AND)?

Przecież pisałem wcześniej, że we wcześniejszych pacyfistycznych klimatach ST to tak nie raziło. DS9 rzuciło się na wojne, to niech bierze za to odpowiedzialność. Ewidentnie Trek na klimaty wojenne się nie nadawał. Ale przecież nie o to w nim chodziło.
Q__
Moderator
#264 - Wysłana: 30 Lis 2013 20:53:19 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Przecież pisałem wcześniej, że we wcześniejszych pacyfistycznych klimatach ST to tak nie raziło.

Nie przesadzasz aby? Przecież pokojowa eksploracja była w Treku - wyjąwszy TMP (do pewnego stopnia) - równie naciągana w szczegółach co wojna w DS9...
(Takie np. skafandry wprowadził na dobre dopiero... ENTek*.)

* a'propos:
Mav
Użytkownik
#265 - Wysłana: 30 Lis 2013 22:45:00 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Nie przesadzasz aby? Przecież pokojowa eksploracja była w Treku - wyjąwszy TMP (do pewnego stopnia) - równie naciągana w szczegółach co wojna w DS9...

Po części masz racje. Aczkolwiek to czy Riker i spółka teleportują się w skafandrze, czy bez, nie ma większego znaczenia dla fabuły. Oczywiście realniej, ciekawiej i lepiej by było, gdyby kosmos był tam bardziej kosmiczny, no ale da się to jeszcze zaakceptować. Jedynie odcinku w których wpadają w tarapaty przez sweterki rodzą kontrowersje, o czym wspominałem, ale to są incydentalne przypadki. Natomiast upośledzenie technologiczne w DS9 i płytka do bólu taktyka wojenna, są kluczowe dla fabuły. I w tym przypadku już to razi.

Q__:
* a'propos

Tripody mieli w ENT?
Q__
Moderator
#266 - Wysłana: 1 Gru 2013 02:00:14 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Tripody mieli w ENT?

Już. Poprawiam.

Mav:
Natomiast upośledzenie technologiczne w DS9 i płytka do bólu taktyka wojenna, są kluczowe dla fabuły.

A teraz to p*** głupoty, za przeproszeniem (bez urazy). Trek to jest Trek - nawet jeśli można mieć zastrzeżenia co do jego kanonicznego roddenberyzmu, nie wypada jednak udawać, że nie widzi się jego sensów głębszych.
Ok, zajmijmy się tą wojenką skoro uparłeś się robić z niej symbol DS9, choć rozgrywa się ona w mniejszej części tego serialu (dwa sezony i jeden odcinek raptem), w tym w uważanym za - in toto - beznadziejny nawet przez fanatycznych Ninerów sezonie siódmym (więc oceniać po nim serial to +/- tak jak patrzeć na TNG przez pryzmat jakiegoś "Sub Rosa" czy "Shades of Gray"). Pomińmy zatem jachty słoneczne, wszechświaty niemowlęce, osobliwości kwantowe wywołujące efekty rodem ze świata subatomowego w skali makro. Pomińmy nawet fascynujący portret relacji w trójkącie UFP-Bajor-Cardassia i w duecie nauka-religia. Skupmy się na wątkach wojennych. Czy technologia i taktyka są kluczowe? Czy gdy załoga musi opuścić stację w "Call to Arms" naprawdę ma znaczenie czy wygania ich stamtąd flotylla ISD czy pięciu idących pieszo przez Próżnię gigantów duużymi procami? Nie, chodzi o pokazanie ludzi zmuszonych porzucić swój dom pod naporem ataku, ale gotowych ten dom odzyskać, krwawo odzyskać, jeśli zajdzie konieczność. Jest to sytuacja uniwersalna. A "Rocks and Shoals"? (Doszło do tego, że bronię przed Twoim fanatyzmem nawet odcinków, których nie cierpię...) Czy tam naprawdę technika ma znaczenie? Nie, to znów jest opowieść - fakt, nieudolnie poprowadzona - o tragedii szlachetnych żołnierzy ginących, bo wiernych niegodnym przywódcom, o manipulacji jakiej zostali poddani... i o tragedii innych szlachetnych, muszących ich - z braku wyjścia - zabijać. Jakie ma znaczenie dla takich rozważań czy w użyciu są maczugi, fazery czy atomice? A "Behind the Lines" o kryzysie lojalności Odo? Przecież to też uniwersalne, podobny dylemat mieli np. ci, którym proponowano podpisanie volkslisty... A "Sacrifice of Angels"? Gdy patrzę na pstrzenie statkami na ekranie niedobrze mi się robi, widać też, że twórcy nie mają pojęcia o walce w trójwymiarowej przestrzeni, ale wybacz, dałoby się to wyciąć w ramach remasteringu i zastąpić sensowniejszą militarystyką w stylu TNG, bez szkodzenia warstwie aktorskiej odcinka. Nawet tu naprawdę rzecz nie jest w tym jak się technicznie walczy, a w trochę innych sprawach (dlatego zresztą cenię ten epizod, choć tyle rozwiązań w nim mnie mierzi). A "The Magnificent Ferengi"? Czy ta komedia zastanawiająca się ciut nad istotą bohaterstwa zbudowana jest na technikaliach? Albo jaki dylemat techniczny masz "Wrongs Darker than Death or Night"? Jak technicznie robiła to matka Kiry z Dukatem? A kameralny dramat z "Inquisition" gdzie niby zależy od militarnej technologii? Dalej... Czy w słynnym "In the Pale Moonlight" chodzi o to czy wojnę toczą drony czy hoplici? Czy raczej o to na jakie rzeczy zaczyna się w desperacji godzić - szlachetny przecież z natury, co byś o nim nie gadał - Ben, sam nie wiedząc w co brnie. No i ironia tego odcinka zasadza się na tym, że zbawcą świetlanej Federacji zostanie bezwzględny zbrodniarz Garak, nie na tym czym dokładnie wysadzony został prom senatora Vreenaka. Z kolei dlaczego zakładasz, że "Valiant" ma być o zabawnych wizualnie podrygach tego bliźniaka Defianta, a nie o tragicznych skutkach młodzieńczej brawury i zauroczenia wojną? Lub "Once More unto the Breach" - przecie to by równie dobrze mogła być opowieść o szukającym śmierci Wikingu. A strata nogi przez Noga? Czy ma znaczenie jak ją stracił? Nie. Nie ma nawet znaczenia, że stracił, bo wszak dostał nową. Chodzi o lizanie się pewnego młodego żołnierza z wojennych ran, fizycznych i psychicznych. A znów czy w "When It Rains..." chodzi o to jakich konkretnie metod walki Kira uczy ludzi Damara, czy raczej o samą sytuację, w jakiej się znaleźli - Bajoranka, dziś komandor GF i Cardassianin, niedawny zbrodniarz, dziś sojusznik i - jak się niedługo okaże - bohater.
A przeplatane to masz epizodami, w których wojna naprawdę ma małe - lub zerowe - znaczenie, takimi jak: "You Are Cordially Invited...", "Resurrection", "Statistical Probabilities", "Who Mourns for Morn?", "Far Beyond the Stars" (jedna z najlepszych odsłon Treka ever), "Honor Among Thieves", "His Way", "Profit and Lace", "Time's Orphan", "The Sound of Her Voice" (klasyczna SF), "Afterimage", "Take Me Out to the Holosuite", "Chrysalis", "Prodigal Daughter", "The Emperor's New Cloak", "Field of Fire" (niezły kryminałek SF z ciekawą technologią), "Chimera", "Badda-bing, Badda-bang" czy "Inter Arma Enim Silent Leges". Ba nawet "Extreme Measures" choć dotyczy sprawy kluczowej dla wojennej fabuły jest opowieścią SF z kategorii inner space, przede wszystkim.
Zatem... Gdzie ta Twoja ciągnąca wszystko nieustannie w dół wojna i kiepska technologia?

Dobranoc .
Mav
Użytkownik
#267 - Wysłana: 1 Gru 2013 02:57:57 - Edytowany przez: Mav
Q__

Ok, spokojnie Chyba faktycznie troche sie zapedzilem z ta krytyka DS9, a przede wszystkim rozzloscilem najgorsza osobe, jaka moglem Niezle wdepnalem... Co za brutalna porazka Twoja odpowiedz jest jak Doomsday Machine wsrod postow, a ja nie mam okretu, zeby ja wysadzic

No coz, chyba moja pierwsza taka dotkliwa porazka na tym forum. Ale docenic trzeba fakt, ze potrafie sie do tego przyznac
Q__
Moderator
#268 - Wysłana: 1 Gru 2013 08:07:01 - Edytowany przez: Q__
Mav

Cóż... Musiałem stanąć w obronie Trekowej damy swego kamiennego serca:

I jedynej pary w ST, której kibicowałem od początku do końca (gdy on/a był/a już Ezri):

Bo DS9 to wszak serial o nich.

Powiem Ci jednak, że muszę podziękować za to co napisałeś. Twoja reakcja na moje argumenty dowiodła, że potrafimy jeszcze rozmawiać jak za dawnych dobrych czasów . Przynajmniej o Treku. A to bardzo krzepiąca świadomość.
Mav
Użytkownik
#269 - Wysłana: 1 Gru 2013 15:22:05 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Cóż... Musiałem stanąć w obronie Trekowej damy swego kamiennego serca:

Q__:
I jedynej pary w ST, której kibicowałem od początku do końca (gdy on/a był/a już Ezri):

Już dawno zauważyłem, ze DS9 jest bliska Twojemu sercu Jak się obrywa Voyagerowi, czy ENT, to siedzisz cicho, a i sam czasem przywalisz np. Janeway

Q__:
Powiem Ci jednak, że muszę podziękować za to co napisałeś. Twoja reakcja na moje argumenty dowiodła, że potrafimy jeszcze rozmawiać jak za dawnych dobrych czasów . Przynajmniej o Treku. A to bardzo krzepiąca świadomość.

Wiesz, mówią, że wielkich ludzi poznaję się po tym, że potrafią przyznać się do błędu Ale tak już poważniej, to dałeś takie solidne argumenty i w takiej ilości, że nie miałem szans. Masz rację, upośledzenie technologiczne nie jest kluczowe dla fabuły DS9. Wojna ma tam i bez cudów techniki przekaz i nie jest w cale dominującym tematem w tym serialu.

Natomiast dalej twierdzę, że za dużo tam obyczajowego klimatu, a za mało hard-sf. Dla mnie Trek, którego cenię najbardziej, to taki jak w tych odcinkach:

"Where No One Has Gone Before", "Hide and Q", "Home Soil", "The Arsenal of Freedom", "Symbiosis", "We'll Always Have Paris", "Conspiracy", "Where Silence Has Lease", "The Schizoid Man", "A Matter of Honor", "The Measure of a Man", "Contagion", "The Royale", "Time Squared", "Q Who", "Evolution", "The Ensigns of Command", "The Survivors", "Booby Trap", "The Defector", "Deja Q", "Yesterday's Enterprise", "Allegiance", "Tin Man", "The Most Toys", "Remember Me", "Future Imperfect", "Data's Day" "The Wounded", "Clues", "Galaxy's Child", "Night Terrors", "The Nth Degree", "The Drumhead", "Half a Life", "In Theory", "Darmok", "Silicon Avatar", "The Game", "A Matter of Time:, "Conundrum", "Cause and Effect", "The Inner Light", "Relics", "Schisms", "Ship in a Bottle", "Tapestry", "The Chase", "Timescape", "Parallels", "The Pegasus", "Lower Decks", "Emergence",

Z podwójnych epizodów: "The Best of Both Worlds", "Time's Arrow" i "Redemption"
Q__
Moderator
#270 - Wysłana: 3 Gru 2013 10:46:50 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Natomiast dalej twierdzę, że za dużo tam obyczajowego klimatu, a za mało hard-sf.

Ciekaw zatem jestem co powiesz na DS9 "Playing God" ze scenariuszem Pillera i Jima Trombetty, w sprawnej reżyserii Davida Livingstona?
Warstwy obyczajowej tam sporo, jeden z dwu głównych wątków zbudowany jest prawie na samych dialogach, aczkolwiek obyczajowość ta ma dość solidne podłoże SF. Wątek drugi, od pewnego momentu ważniejszy, to natomiast najklasyczniejsza wielkoskalowa hard SF, która zauroczyła nawet Kraussa (rzadko powołującego się na DS9 w swojej pracy) i Michio Kaku (bo też koresponduje z pewnymi realnymi trendami w kosmologii).
Rzecz zaczyna się tak: na stację przybywa, z Bashirem, Arjin (wbrew pozorom nie żadna Irene, a facet, młody Trill, którego Dax ma przetestować pod kątem tego czy zasłużył na zostanie nosicielem). Czas spędzony przezeń z Jadzią, w której on widzi przede wszystkim długowiecznego, surowego i podstępnego w swej mądrości Daxa, podczas gdy ona chce go przekonać, że jest też Jadzią, niewiele starszą od niego, konkretną osobą, która mimo doznanej symbiozy chce zostać jak najbardziej sobą, jest trudny zwł. dla niego, chcącego rozgryźć i pozytywnie zaskoczyć egzaminatora, ale i dla niej, bo z jednej strony chce wyluzować chłopaka i spowodował by odważył się on być w końcu sobą (do połączenia dąży bowiem na wyraźne życzenie ojca, a swoją przyszłość chce podporządkować woli i doświadczeniu symbiontu), z drugiej zaś sama zaczyna się zastanawiać na ile pozostała dawną sobą, po zjednoczeniu (od pewnego momentu udowodnienie sobie, wbrew Ajrinowi i... Sisko, że nie jest Curzonem staje się prawie jej obsesją). Przy okazji, poniekąd od niechcenia dowiadujemy się bardzo istotnych szczegółów o społeczeństwie Trilli. O niskiej liczebności symbiontów, co wymusza ostrą selekcję nosicieli. O tym, że nosicielami mają szansę zostać tylko silne i żyjące - traktowaną co najmniej przez Daxa dość atawistycznie - pełnią życia osobowości, które wniosą coś nowego do puli gromadzonych przez wieki wspomnień (innym grozi mentalne wchłonięcie przez symbiont i wspomnienia poprzedników - czyżby casus Odana?). O wynikłej stąd hierarchizacji społeczeństwa z "nieśmiertelnymi" na szczycie... i bezpardonowej, acz bezkrwawej, walce o miejsce w ich gronie (choć są i tacy, jak siostra Ajrina, którzy ostentacyjnie z szansy zespolenia rezygnują). Dowiadujemy się też, wraz ze zdumionym kandydatem na nosiciela, że hedonistyczne nastawienie Jadzii (hazard u Quarka, pijaństwo, przypadkowy seks, skłonność do flirtu, słabość do klingońskich knajp) to element osobowości nabyty przez nią w wyniku symbiozy i chwilami ją samą konsternujący (potwierdza się moja hipoteza o bawieniu się przez Trille człowieczeństwem, którą postawiłem ongiś w dyskusji z Korem).
Wszystko to, choć obyczajowe, stanowi SF b. logicznie rozwijającą swoje założenia. Żal mi przy tym trochę, że dostajemy tam organiczny symbiont, a nie stos korowy, jak u Morgana, bo śmiało bym mógł wtedy mówić o hard SF. Jednak... od czego fanowska zdolność interpretacji? Od dawna twierdzi się, że Trille-symbionty i pasożyty z TNG "Conspiracy" to gatunki spokrewnione... Tymczasem HF "Entanglement, Part 2" podaje, że owe pasożyty są tworem sztucznym, efektem inżynierii genetycznej Grey (zwąc je przy tym silicoidami, co by wskazywało, że są - w dodatku - tworami krzemowymi). Jeśli, per analogiam, uznamy i Trille za produkt Grey (powiedzmy: odłam silicoidów, który - dajmy na to - zbiesił się i złagodniał), to da się odbierać ten wątek jako czysty postcyberpunkowy biopunk, o wzmacnianiu mocy umysłowych pewnego gatunku maszynowoorganicznym krzemem Obcgo pochodzenia (przez tą Obcość ciut się dukajowe opowiadanie "Aguerre w świcie" kojarzy) i tego konsekwencjach.
Te fascynujące kwestie schodzą jednak na plan dalszy, gdy z wycieczki przez Wormhole, Dax i Ajrin (świetny, skądinąd, pilot) przywożą przypadkiem "coś", co okaże się być... wszechświatem niemowlęcym (co by skądinąd sugerowało, że lecąc wormholami statki kosmiczne nurzają się wprost w kwantowej "pianie", w której większymi bąbelkami są wszechświaty). Zdarzenie to, jako, że wszechświat ów zaczyna się rozrastać w sposób zagrażający obszarom naszego Wszechświata, z którym się styka (skądinąd takie kolizje zdają się być możliwe, swego czasu odkryto nawet coś co wygląda na jej pozostałości*), a jednocześnie dochodzące zeń sygnały sugerują, że mogą w nim istnieć istoty rozumne, ustawia załogę stacji, a zwłaszcza Bena, w niechcianej boskiej roli. (Znamienne jest przy tym, ze Odo - zaczynam uwielbiać tego "faceta" - odruchowo wzdraga się przed przedłożeniem własnego bytu nad życie innych istot, podczas gdy Kira, wyrosła w warunkach ciężkiej walki o byt wymuszającej podejście "my, albo oni", gotowa jest bez wahania poświęcić cały wszechświat.) Sisko - znów dokładnie taki jak trzeba - odczuwa ciężar decyzji dostatecznie mocno, by moc okazję wygłosić ładny monolog, o tym, że nie chce być bezwzględny jak Borg, jednak podejmuje bardziej ryzykowną, ale nie zmuszającą do wejścia w rolę Śiwy, Niszczyciela Światów, decyzję, o wywiezienie młodego wszechświata w okolice, w których będzie się mógł do woli rozrastać. Misję tą wykonają Dax (jako astrofizyk) i Ajrin, który będzie miał okazję błysnąć umiejętnościami pilota i zaimponować mentorowi/mentorce.
Odcinek jest - jak widać - problemowy co się zowie, porusza realne zagadnienia przynoszone przez postęp nauki (na nieszczęsne technobełkotliwe węzły verteronowe, między którymi nasz młody pilot musi uprawiać slalom, oraz na bzdurno-niekonsekwentne ujęcie fascynującego tematu młodego wszechświata, spuśćmy zasłonę litościwego milczenia), kontynuuje TNGowską wizję wszechmocnej Federacji (O'Brien jest w stanie stworzyć takie pole, które cały wszechświat zdławi w zarodku). Jest bardzo dobry, po prostu.... a przy tym jest... obyczajowy.
(Są też wątki tła - na stacji buszują cardassiańskie vole - nie pamiętałem, że Rosalinda polubiła aż takie paskudztwo - z którymi trzeba coś zrobić - Odo, jak zwykle, jest za łapaniem żywcem - bo, przegryzając kable, są nawet w stanie zdestabilizować najpotężniejsze z pól O'Briena, takie ładne przypomnienie skąd ludzkości nogi wyrastają.
Z kolei Jake zakochał się w parę lat starszej dabo girl, imieniem Mardah, której wątek jeszcze w serialu powróci.
Ze smaczków natomiast należy odnotować, że Ben i Dax grywają w szachy, dwuwymiarowe jednak, oraz finalne słowa Jadzii "Nie jestem Curzonem", brzmiące niepewnością tak dużą jakby nadal przekonywała samą siebie.)
Ogólnie to co najlepsze w DS9. Mimo pewnych zgrzytów daję 4/4.

* pisał o tym tuvok:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=985&page=5#msg265560
TU więcej na temat:
http://discovermagazine.com/2009/oct/04-will-our-u niverse-collide-with-neighboring-one#.Up2v4yeW4wo

ps. Inni o epizodzie:
http://www.jammersreviews.com/st-ds9/s2/playing.ph p
http://www.kethinov.com/startrekepisodes.php?serie s=3&season=2&epnumber=17
http://dauntlessmedia.net/startrek/2-17-playing-go d-ds9-review
http://timlynchreviews.wikia.com/wiki/Playing_God
 Strona:  ««  1  2  3  ...  6  7  8  9  10  11  12  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Która postać była największą pomyłką ST a która najlepiej wykreowaną ?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!