USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / star HOMOtrek
 Strona:  ««  1  2  ...  6  7  8  9  10  ...  18  19  »» 
Autor Wiadomość
Alucard87
Użytkownik
#211 - Wysłana: 17 Kwi 2010 15:24:53 - Edytowany przez: Alucard87
Odpowiedz 
Queerbot
"współrodzic" brzmi zdecydowanie lepiej niż "katalizator"
Eviva
Użytkownik
#212 - Wysłana: 17 Kwi 2010 21:06:54 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Queerbot

Ten newsik o dwóch matkach przypomniał mi coś - ciekawostkę z "Kongresu futurologicznego" Lema. Chodzi o czytany przez Ijona artykuł "Od półmatka do półmatka". Chodzi o to, że w tej przyszłości dziecko wydawały na świat dwie kobiety. Od jednej pochodziło jajeczko, druga zaś nosiła i rodziła płód. Czyżby Lem po prostu był bardziej wizjonerem, niz się wydaje? A może, jako lekarz, od dawna to wiedział?

Alucard87:
A i z Andorianami też jest zamieszanie - wikia mówi, że są cztery płcie (tylko z punktu widzenia ludzi dwie są "bardziej męskie" i "bardziej żenskie")

Trochę to pokręcone - w ENT widzimy żeńskich i męskich, w TOS i TAS męskich lub nijakich. W TNG zdaje się nie widzimy żadnego. Trudno to uznać za doborowy materiał do badań.
The_D
Użytkownik
#213 - Wysłana: 18 Kwi 2010 20:38:58 - Edytowany przez: The_D
Odpowiedz 
W TNG pokazano hologram Andorianina, gdy Lal zastanawiał(a) się nad wyborem wyglądu. Co ciekawe z punktu widzenia dyskusji, przy wizerunku na pewno padło określenie male lub female, ale nie pamiętam już jakie.
Queerbot
Użytkownik
#214 - Wysłana: 19 Kwi 2010 14:11:24 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
The_D:
W TNG pokazano hologram Andorianina, gdy Lal zastanawiał(a) się nad wyborem wyglądu. Co ciekawe z punktu widzenia dyskusji, przy wizerunku na pewno padło określenie male lub female, ale nie pamiętam już jakie.

MA podpowiada, że była to Andorian female: http://memory-alpha.org/en/wiki/Lal

Przy odcinku o Lal - The Offspring pojawia się też na MA mała ciekawostka:

Whoopi Goldberg successfully fought to change a line of her dialog in the scene when Guinan was teaching Lal the facts of life from "when a man loves a woman" to "when two people are in love", thereby further reinforcing the belief that in the 24th century, a person's sexual orientation is unimportant; however, an attempt to place a same-sex couple in the background of Ten Forward was stopped at the last minute by producer David Livingston.
Queerbot
Użytkownik
#215 - Wysłana: 27 Sier 2010 08:51:39
Odpowiedz 
Pozwolę sobie wrócić jeszcze do mojej wypowiedzi z kwietnia. Zobaczcie do jakich absurdów doprowadziła ta obawa producentów przed wprowadzeniem bohaterów, którzy byliby płciowo czy seksualnie niejednoznaczni. Zaczęto przemycać takie wątki w postaci ultrasubtelnych wypowiedzi jak ta, którą wywalczyła Goldberg. Tak subtelnych, że niezauważalnych.
Sh1eldeR
Użytkownik
#216 - Wysłana: 3 Paź 2010 03:26:39
Odpowiedz 
Parę mitów o pedałach... z perspektywy pedała. Artykuł na serwisie społecznościowym Wykop, napisany przez młodego homoseksualistę i bardzo pozytywnie przyjęty przez wykopową publiczność. Ja mam tylko nadzieję, że to jest prawdziwy artykuł, a nie żaden fejk. O dziwo komentujący specjalnie prowokacji nie podejrzewają. Nie ma co chyba tworzyć teorii spiskowych i można założyć, że to autentyk -- przynajmniej na potrzeby tych rozważań.

Przy tym założeniu...

Imponuje mi postawa i ogarnięcie autora tekstu. Bezpretensjonalny ton. Podchodzenie z dystansem do samego siebie i "zakazanych" słów czy określeń (George Carlin mówił: to tylko słowa! One nie są złe, czy dobre same w sobie. Dopiero kontekst sprawia, że takie się stają!). Charakter, który chyba nie irytowałby żadnego heteryka -- przeciwnie, raczej zachęciłby do normalnej rozmowy przy piwku. To takich kolesi mogliby pokazywać w TV. Może i byłoby to wbrew filozofii nie chwalenia się, co się robi w łóżku, ale z drugiej strony trzeba się "ujawnić", by pokazać ludziom, że nie jest się z innej planety.

Przynajmniej z większością nielicznych, skromnych postulatów autora się zgadzam.

To, żeby każdy obywatel mógł wskazać dowolną osobę, która będzie po nim dziedziczyła? Pewnie, to naturalne prawo!

Możliwość wskazania dowolnej osoby, która mogłaby nas odwiedzić w szpitalu? Jestem w 120% za!

Autor zaskakuje konserwatywnym podejściem do instytucji małżeństwa. Faktycznie, jeśli zdefiniowane jest jako związek kobiety i mężczyzny, to w tej definicji parom seksualnym nie można małżeństwa udzielać. Ale osobiście nie uważam, by małżeństwo było aż tak hiper ważne w przypadku par heteroseksualnych.

Co do przekonań politycznych -- że niby geje wolą lewicę. Myślę, że bierze się to stąd, że lewica jest w Polsce tradycyjnie oderwana od Kościoła, a prawica jest z nim związana. Kościół niby krytykuje gejów (cokolwiek to nie znaczy), więc naturalne jest oderwanie się od niego.

Z drugiej strony to, co u nas zwie się prawicą, z prawdziwą prawicą ma niewiele wspólnego (mi z tą prawdziwą prawicą zawsze kojarzy się konserwatywny liberalizm).

A propos Kościoła. Wg autora, ten oficjalnie wcale nie potępia homoseksualistów, tylko akty homoseksualne. Niektórzy księża czy wierzący oczywiście idą z nienawiścią dalej, ale czy to jest zasadne? Zauważcie, że oprócz aktów homoseksualnych Kościół oficjalnie potępia też... seks przedmałżeński. Również w wydaniu hetero. I jakoś spora część (wierzących!) heteryków ma to gdzieś -- i słusznie! Równie dobrze geje mogą mieć gdzieś to, że i im Kościół próbuje wejść do łóżek.

Nawet jeśli tekst byłby prowokacją, to pokazuje alternatywny sposób na pokazanie społeczeństwu, że homoseksualiści istnieją i są normalnymi ludźmi, których nie należy się bać. (Dla części społeczeństwa ta informacja mogłaby być szokiem... )
Eviva
Użytkownik
#217 - Wysłana: 3 Paź 2010 10:14:26
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Istnieje wiele popularnych mitów na temat homoseksualizmu, na przykład ten, że nie powinni oni wychowywać dzieci, bo i one "zarażą się" homoseksualizmem. Jest to ewidentna bzdura, jako że homoseksualiści wyrastają zwykle w "normalnych" rodzinach. Mój własny ojciec był wychowywany przez homoseksualnego wujka, bo dziadek siedział w obozie, a babcia musiała pracować. Jakoś mu to wcale nie zaszkodziło.
Lęk przed wychowywaniem dzieci przez homoseksualistów jest to przesąd bardzo dyskryminujący mężczyzn, gdyż ze względu na swoją biologię nie są w stanie sami urodzić sobie dziecka. co innego lesbijki. Moja znajoma lesbijka (a tak, mam i takie znajomości) urodziła dziecko nie mówiąc nikomu, z kim. Gdy spytałam, jak pójście do łóżka z facetem ma się do jej orientacji, wzruszyła ramionami i powiedziała:
-A co w tym trudnego? Wystarczyło zacisnąć zęby i wytrzymać.
Mężczyźni maja problem, jeśli chcą mieć dziecko, bo jak świat .światem, jedynym "cudownym dzieckiem dwóch pedałów" by niejaki Szozda, a i to tylko w prasie...
Q__
Moderator
#218 - Wysłana: 3 Paź 2010 11:30:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

A bo jakoś tak jest, że jak ktos czegoś nie zna, to ma na ten temat rózne dziwaczne, podszyte strachem, wyobrażenia. Jak się blizej zetknie z tematem to i uprzedzenia mu mijają.

Np. mi przeszły gdy zobaczyłem aktywność homoseksualną w wydaniu zwierząt (a to psy sąsiadów, a to domowe koty). Trudno się było brzydzić przesympatycznymi zwierzakami (w/w psy też lubiłem) to i ich zachowania przestały mnie szybko szokować (tym bardziej, że seks w wydaniu zwierząt - zarówno homo jak i hetero - jest, wbrew obiegowemu powiedzeniu estetyczny, często wręcz romantyczny).

ps. wątki homoseksualne w SF zwykle ujmowane są w sposób sympatyczny (zacytuję wreszcie utwory, o których tylko napomykałem):

"Przy stoliku został niemal do czwartej rano czasu lokalnego i był jednym z ostatnich gości opuszczających salę rekreacyjną. W sąsiednim gnieździe dwóch homków właśnie trzeźwiało po narkotycznym odjeździe, jaki zafundowali sobie nieco wcześniej. Kiedy zobaczyli, że Daniel wstaje zza stolika i schodkami rusza ku górnemu wyjściu z sali, zaczęli machać rękami i wykrzykiwać bełkotliwe słowa pożegnania. Daniel odmachał im na odczepnego i już się odwracał, gdy dostrzegł, jak z projektora, dyndającego na szyi Workowatego, tryska promień światła. Projekcja otoczyła głowę homka, nakładając na jego twarz maskę - szczupłą, śniadą twarz o wydatnych zielonych wargach.
Projekcja zniknęła po kilku sekundach. Daniel jeszcze raz machnął ręką, niby na pożegnanie, a tak naprawdę na znak, że zobaczył, co trzeba. Szybkim krokiem skierował się ku wyjściu z sali."

"Dominium Solarne: Kolory sztandarów"

W ten sposób Daniel Bondaree (boh. główny) poznaje (grajacego tu trochę komedię, jak nie przymierzajac Yoda w EP V SW ) Kalbara - Mistrza Klanu Lotniarzy i - tak jak on - ważnego agenta gladiańskiego ruchu oporu, o którym później czytamy:
"Kalbar udawał, że go podrywa, a może, szlag by go!, rzeczywiście chciał poderwać Daniela. Bondaree wiedział, że gdyby okazało się, że wspólny seks jest jedyną chwilą, w czasie której można przekazać ważne informacje, musiałby ulec. Na szczęście Kalbar nigdy nie zasugerował takiej możliwości. Był homkiem, ale jednocześnie żołnierzem, prawdopodobnie z najgłębszego poziomu konspiracji gladiańskiej armii."

To znów wspominki bohatera głownego powieści "Gateway - Brama do gwiazd" F. Pohla:

"Jeśli Sam, Dred i Mohamad byli pedałami, a nie miałem powodu w to wątpić, przez pierwsze dni nie obnosili się z tym. Zajmowali się tym, co ich interesowało: czytali, w słuchawkach na uszach słuchali muzyki, grali w szachy, a kiedy udało im się namówić Klarę i mnie - w chińskiego pokera. Nie graliśmy na pieniądze, ale o zwolnienie z wachty (po paru dniach Klara stwierdziła, że prawdziwie wygrany był ten, który przegrał, bo miał więcej zajęcia, które wypełniało czas). Traktowali nas życzliwie, choć stanowiliśmy heteroseksualną mniejszość pośród homoseksualnej większości dominującej na statku. Oddawali nam lądownik dokładnie na połowę czasu, mimo że stanowiliśmy zaledwie czterdzieści procent załogi.
Jakoś się dogadywaliśmy."


Tak natomiast wita ludzkość (a konkretnie armia) powracajacych bohaterów "Wiecznej wojny" J. Haldemana, zacznijmy od finału mowy witajacego ich wojskowego oficjela:

"Myślę, że będziecie tam samotni. Aby jednak powiedzieć wam coś o tym świecie, przekażę was kapitanowi Siri, który właśnie powrócił z Ziemi. Kapitanie?
-Dziękuję, generale.
Wydawało mi się, że coś jest nie tak z jego skórą i twarzą; nagle pojąłem, że facet jest uszminkowany i uróżowany. Paznokcie miał starannie opiłowane i pomalowane.
-Nie wiem, od czego zacząć - rzekł, przygryzając górną wargę i marszcząc brwi. - Wszystko tak bardzo zmieniło się, od kiedy byłem chłopcem. Mam dwadzieścia trzy lata i nosiłem pieluchy, kiedy wy ruszaliście na Alepha... Na początek, ilu macie wśród siebie homoseksualistów?
Nikt się nie zgłosił.
-To mnie nie dziwi. Ja, rzecz jasna, jestem homoseksualista. Tak jak chyba jedna trzecia ludności Europy i Ameryki."


Tak z kolei witaja się po latach dwaj przyjaciele z dzieciństwa w "Wydziedzicznych" Le Guin:

"Spotkali się następnego dnia wieczorem, aby się zastanowić, czy powinni, czy też nie, żyć ze sobą przez jakiś czas jak za młodych lat. Należało to omówić, ponieważ Szevek był zdecydowanie heteroseksualny, Bedap zaś zdecydowanie homoseksualny, więc przyjemność z takiego związku przypadłaby głównie Bedapowi.
Szevekowi zależało jednak bardzo na odnowieniu starej przyjaźni, gdy się więc zorientował, jak wiele znaczy dla Bedapa jej seksualna strona, że stanowi dlań ona prawdziwe jej dopełnienie, ujął sprawy w swoje ręce i dopilnował, z czułym naleganiem, żeby Dap spędził z nim również i noc. Wprowadzili się do wolnej pojedynki w bloku w śródmieściu i mieszkali tam razem około dekady; potem się znowu rozeszli, Bedap wrócił do swojej noclegowni, Szevek do pokoju numer 46. Żadna ze stron nie odczuwała dostatecznie silnego pożądania, aby ten związek mógł trwać. Odnowili po prostu wzajemne do siebie zaufanie."


Tak zaś o swoim życiu seksualnym dyskutuje (z najnowszą kochanka zresztą) Gabriel aristos kai athanos, bohater tytułowy powieści "Aristoi" W.J. Williamsa:

"- Myślę, że to chemia twego mózgu.
- Decyduje o seksualnych preferencjach? Oczywiście, to nic nowego.
- Nie o to chodzi. Jesteś bezpieczny, chroniony, wszyscy ci ustępują.
Gabriel pozwolił, by jego twarz przybrała wyraz lekkiego zniecierpliwienia.
- Chyba już to omawialiśmy.
- Ale to znamienne. - W jej głosie brzmiał entuzjazm. - Inaczej wybierasz partnerów wśród Aristoi i nie-Aristoi. Gdy podoba ci się równy tobie - przyjmijmy to robocze określenie - wybierasz jedynie kobiety. Wśród osób stojących niżej od ciebie - zarówno mężczyzn, jak i kobiety.
Wiadomo do czego to prowadziło.
- Podejrzewam, że twoja baza danych jest zbyt uboga. Ponadto zaczynałem wskakiwać do łóżek chłopców, jeszcze zanim zostałem Aristosem.
- Ale ilu z tych chłopców zostało Aristoi? Bez względu na swoją klasę społeczną, stali niżej od ciebie, a w takiej sytuacji płeć nie ma dla ciebie znaczenia. Nie robisz różnicy miedzy kobietą a mężczyzną, ponieważ to, co cię pociąga, to podległość.
- Powiedziałbym, że jest w tym coś więcej.
- Pewnie tak. Nigdy nie twierdziłam, że nie ma. - Oparła mu policzek na ramieniu."


I tylko Treka do zacytowania tu brakuje... :]

EDIT: mniej natomiast sympatycznie (zwł. dla kobiet) funkcjonują małżeństwa-trójkąty kultury Kavalarów w powieści "Światło się mroczy" G.R.R. Martina toczącej się w wymyślonym przezeń wszechświecie Tysiąca Słońc:

"– Mówisz, że on jej nie kocha?
– Związany dumą kocha swą betheyn tak, jak ty kochasz swoją własność. Nefryt i srebro to mocne więzy, nie można ich złamać, ale opierają się na posiadaniu i zobowiązaniach. Nie na miłości. Tę lokuje się gdzie indziej. Jeśli Kavalarzy w ogóle znają takie uczucie, to jest ono skierowane do wybranego brata, tarczy i pokrewnej duszy, kochanka i bliźniaczego wojownika, zawsze lojalnego dawcy przyjemności, na całe życie połączonego najsilniejszą więzią.
– Do teyna – wymamrotał Dirk lekko odrętwiałym głosem. Jego umysł pracował jednak jak szalony.
– Do teyna! – Ruark kiwnął głową. – Kavalarzy, choć są tak gwałtowni, bardzo cenią poezję. Bardzo często opiewa ona teynów, więzy żelaza i świecika, a nigdy srebra i nefrytu."


(Z żelaza zdobionego świecikiem, rodzimym minerałem i ze srebra zdobionego nefrytem robiono tam obręcze naramienne będące odpowiednikiem naszych ślubnych obrączek.)
Eviva
Użytkownik
#219 - Wysłana: 3 Paź 2010 11:44:44
Odpowiedz 
Q__

Trek pod tym względem nie był zanadto postępowy

Lukę miał wypełnić serial "Virtuality", ale nie powstał - zrezygnowano z jego produkcji.
Q__
Moderator
#220 - Wysłana: 3 Paź 2010 12:03:39
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Trek pod tym względem nie był zanadto postępowy

Jak zwykle przez ten paskudny Paramount.
Eviva
Użytkownik
#221 - Wysłana: 3 Paź 2010 12:17:42
Odpowiedz 
Q__

A my narzekamy na cenzurę naszych księży - w niby-liberalnej Ameryce dopiero działy się cudeńka. Nawet gdy zaakceptowano pocałunek Kirka i Uhury, było zastrzeżenie, że ma być MARKOWANY - ich usta nie miały prawa się zetknąć ani na moment!
No, już Shatner nie byłby Shatnerem, gdyby tego posłuchał...
Q__
Moderator
#222 - Wysłana: 3 Paź 2010 15:20:09
Odpowiedz 
A tymczasem SW ma swoją homoseksualną parę (i ot jest małzeństwo dwu Mandalorian):
http://starwars.wikia.com/wiki/Goran_Beviin
http://starwars.wikia.com/wiki/Medrit_Vasur
Sh1eldeR
Użytkownik
#223 - Wysłana: 3 Paź 2010 16:23:57 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Eviva:
nie powinni oni wychowywać dzieci, bo i one "zarażą się" homoseksualizmem.

Ano to jak najbardziej wydaje się bzdurnym uzasadnieniem, choć wyników badań nie widziałem. Zresztą, nawet jeśli w takich rodzinach odsetek homoseksualistów byłby nieco wyższy, to i tak mogłoby to znaczyć jedynie tyle, że tu po prostu nie byłoby udawanego heteroseksualizmu i każdy homo- wychowany przez parę homo- absolutnie nie wstydziłby się i nie bał przyznać co do swoich upodobań (czy to w ankiecie, czy to przed samym sobą).

Istnieją natomiast logiczne argumenty przemawiające przeciwko posiadaniu (adopcji) dzieci przez homoseksualistów, ale po pierwsze te argumenty dotyczą czasem również ludzi heteroseksualnych, a po drugie wcale nie muszą być silniejsze od argumentów "za" adopcją. A że coś ma nie tylko plusy, ale i minusy, to normalna rzecz na tym świecie.

W linkowanym przeze mnie tekście autor wspomina, że takie dziecko w dzisiejszych czasach JESZCZE mogłoby mieć trochę przerąbane w gimnazjum czy ogólnie w szkole, gdzie idiotów jest po prostu pełno (i nie wszyscy z tego idiotyzmu wyrastają; przepraszam, wiem że to jeszcze młodzi ludzie i mają czas zmądrzeć, ale idiotyzm i chamstwo nazywam po imieniu, gdy są agresywnie skierowane na drugą, niewinną osobę i nie uważam, by wiek agresorów ich usprawiedliwiał). Inny argument przeciw to możliwe trudności z przekazaniem dziecku wszystkich wartości -- zarówno tych tradycyjnie "kobiecych", jak i "męskich".

Ale miejmy nadzieję, że z tą szkołą to za te paręnaście lat młodzi ludzie trochę jednak zmądrzeją. Obojętnie, czy ktoś uważa adopcję dzieci przez pary homo za OK, czy nie, to i tak sami adoptowani nie ponoszą tu żadnej winy (i nie jest powiedziane, że gdziekolwiek tu jest wina!). Drugi argument da się obejść, bo i niektórzy naturalni rodzice mają trudności z wychowaniem dzieci; chyba wiele osób ma jakieś problemy. Czy faktycznie powinno się zakładać, że u par homo te problemy byłyby większe? I tak dzisiaj zaciera się różnica pomiędzy płciami. Walczy się o równouprawnienie, kobiety są "wyzwolone", a tzw. męskość pozornie straciła na znaczeniu.

I kolejna sprawa: niektórzy przecież tracą rodzica. Może zdarzyć się tragedia, albo jeden z rodziców może po prostu odejść. I co? Dziecko jest wychowywane przez drugiego rodzica i na siłę się tego dziecka nie odbiera. Byłoby to wręcz głupie i nie do pomyślenia, jeśli dziecko miałoby zapewnione wszystko to, co powinno, z wyjątkiem obojga rodziców. Wreszcie, niektóre dzieci w ogóle nie mają lub nie znają swoich rodziców i to te właśnie czekają na adopcję. Lepiej im jest w domu dziecka, czy może lepiej by było z dwoma mamami czy ojcami?

Warto pamiętać, że mówimy tu właśnie o adopcji. O dzieciach, które straciły już swoich rodziców. Jeśli byśmy mieli patrzeć na dobro samych dzieci, to bardziej... kontrowersyjne byłoby już to urodzenie dziecka przez jedną z lesbijek.

Q__:
Np. mi przeszły gdy zobaczyłem aktywność homoseksualną w wydaniu zwierząt (a to psy sąsiadów, a to domowe koty). Trudno się było brzydzić przesympatycznymi zwierzakami

Wiesz, jeżeli ktoś się wielce brzydzi gdy widzi dwie osoby trzymające się za ręce, to prawdopodobnie to on ma problem. Natomiast co do samych aktów seksualnych... Nawet jeśli kogoś to brzydzi, to co z tego? Nikt nikomu nie każe patrzeć na robiących to dwóch gejów czy dwie lesbijki. Zresztą, co do tych drugich to akurat wielu facetów najwyraźniej to nie odrzuca, sądząc po popularności niektórych filmików na branżowych serwisach...
Eviva
Użytkownik
#224 - Wysłana: 3 Paź 2010 17:23:25
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Zresztą, co do tych drugich to akurat wielu facetów najwyraźniej to nie odrzuca, sądząc po popularności niektórych filmików na branżowych serwisach...

Oj, niektórych to to wręcz podkręca, i to jak jeszcze. Spojrzałam kiedyś na ranking w jakimś piśmie. No ale pornografia to jeszcze inny problem i niezależny od orientacji seksualnej.
Madame Picard
Moderator
#225 - Wysłana: 3 Paź 2010 18:14:55
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Możliwość wskazania dowolnej osoby, która mogłaby nas odwiedzić w szpitalu? Jestem w 120% za!

Odwiedzić w szpitalu to nas może, kto chce .
Co więcej, do wglądu w naszą dokumentację medyczną możemy upoważnić kogo chcemy. Małżonek różni się tu tylko tym, że ma prawo do informacji o naszym stanie zdrowia niejako z urzędu, chyba że zastrzeżemy, że sobie tego nie życzymy.
To wszystko jednak działa, kiedy jesteśmy przytomni. W razie jakiegoś wypadku szpital udzieli informaacji jedynie małżonkowi, nie osobie "obcej".

Sh1eldeR:
sposób na pokazanie społeczeństwu, że homoseksualiści istnieją i są normalnymi ludźmi, których nie należy się bać.

Myślę, że dla wielu osób homofobia czy wręcz agresja jest takim wyuczonym, domyślnym sposobem reagowania na czyjś homoseksualizm, czy mówiąc szerzej - odmienność. Tak się przyjęło w danym środowisku, taki jest efekt socjalizacji. Mało kto zadaje sobie trud przezwyciężenia takich wyuczonych sposobów reagowania. Podobnym sposobem, choć z drugiej strony, są np. zachwyty czy natrętna ciekawość, jakie może budzić czyjaś odmienność. Ja zresztą doświadczam poniekąd czegoś podobnego. Jestem osobą przewlekle chorą i naprawdę mało kto potrafi na moją "inność" zareagować inaczej niż protekcjonalną litością. To także pewien wyuczony schemat, którego niektórzy nie potrafią przezwyciężyć. A zaryzykowałabym twierdzenie, że wszyscy "inni" (ludzie z "piętnem", jak to się w socjologii fachowo nazywa) pragną głównie tego, aby być traktowani jak osoby z grubsza zwyczajne, a nie mniej lub bardziej groźne dziwolągi.

Sh1eldeR:
możliwe trudności z przekazaniem dziecku wszystkich wartości -- zarówno tych tradycyjnie "kobiecych", jak i "męskich".

Widziałam wyniki badań, które tego nie potwierdzały, co mnie zresztą zdziwiło. Pod jednym wszelako warunkiem: taka rodzina nie może żyć w społecznej próżni, dziecko musi mieć kontakt z dalszą rodziną, przyjaciółmi domu itd., tak aby mogło zaobserwować płciową i kulturową różnorodność, której w domu może rzeczywiście brakować.
Pewnym problemem, zwłaszcza w naszych rodzimych warunkach, byłoby napiętnowanie takiej rodziny jako "zboczonej", "pedalskiej" itp., no ale to jest szerszy problem wysokiego poziomu ksenofobii w naszym społeczeństwie. Problem zapewne rozwiązywalny, ale w bardzo długiej perspektywie.
Queerbot
Użytkownik
#226 - Wysłana: 3 Paź 2010 18:59:53
Odpowiedz 
Zabawne, sam autor tego artykułu z wykopu jest homofobem
Eviva
Użytkownik
#227 - Wysłana: 3 Paź 2010 19:02:35
Odpowiedz 
Queerbot

Może usiłuje walczyć ze swą homofobią? To by się chwaliło.
Queerbot
Użytkownik
#228 - Wysłana: 3 Paź 2010 19:08:41
Odpowiedz 
Chodzi mi o jego stosunek do aktywistów homoseksualnych. Że nienawidzi Biedronia i że takie osoby szkodzą "nam". Problem jednak polega na tym, że "my" nie istniejemy. To chyba nie jest żadne odkrycie, że kogoś takiego jak homoseksualista nie ma i tak jak hetero są bardzo różni i odmienni, tacy sami sa homo. Kiedy zaś słyszę albo czytam, że homoseksualiści to normalne chłopaki albo chłopaki jak ja, albo przegięte chłopaki, albo męskie chłopaki, albo chłopcy dobrze ubrani, albo źle ubrani, albo jacyś to chce mi się śmiać. On sobie przyjał po prostu jakąś definicję homoseksualizmu i nie chce widzieć nic innego. Nie różni się to niczym od przekonania niektórych, że homo to dewiaci i tylko dewianci.
Abigail
Użytkownik
#229 - Wysłana: 3 Paź 2010 19:14:19
Odpowiedz 
Mnie sie ten artykuł z wykopu nie podobał. Autor zarzuca Biedroniowi i innym aktywistom, że próbują reprezentować wszystkich homoseksualistów i wypowiadać się w ich imieniu, a sam robi dokładnie to samo. Próbuje burzyć jeden stereotyp przy pomocy innego. Osóby heteroseksualne różnią się poglądami politycznymi, stylem ubierania, religią - właściwie wszystkim. Czemu miałoby to wyglądać inaczej w przypadku gejów i lesbijek?
Eviva
Użytkownik
#230 - Wysłana: 3 Paź 2010 19:47:49
Odpowiedz 
Abigail

A któż to się nagle objawił? Gdzie się podziewałaś, co?

Queerbot

Jego postawa jest w takim razie podobna do postaw bardzo wielu innych, którzy wypowiadają się na te tematy. "My" mamy rację, a kto nie z "nami", ten jest przeciw "nam".
Sh1eldeR
Użytkownik
#231 - Wysłana: 3 Paź 2010 20:49:25
Odpowiedz 
Queerbot
Abigail
A ja ten artykuł uważam za cenny choćby dlatego, że pokazuje coś, czego brakuje wypowiedziom i ekspresji innych aktywistów. Dla mnie taki gej jak z tego artykułu jest po prostu sympatyczny, "w porząsiu". Cenię niektóre cechy, które gościu tam pokazuje. Akurat jeśli chodzi o Biedronia to może nie widziałem jego najlepszych wystąpień, a widziałem te najgorsze, ale... Nie lubię go słuchać i oglądać, trochę mnie ten styl po prostu irytuje. A osobną sprawą jest to, że widziałem jak popełnia poważne błędy logiczne, jednocześnie się obrażając (powtarzam: może akurat widziałem nagrania zrobione w jego gorsze dni).

Może i Biedroń jest w jakiś sposób skuteczny, może komuś wyda się sympatyczny. Brakuje jednak trochę przykładów tego drugiego "stylu" uświadamiania ludzi -- tego z Wykopu. Po komentarzach widać, że ludzie podeszli do artykułu bardzo pozytywnie. Spróbujcie wbić na Wykop teksty czy wystąpienia innych aktywistów.

Czasami po prostu to, że ktoś się wyda pewnej grupie osób sympatyczny, normalny, może nawet lepiej niż normalny -- samo to może pomóc w przypadkach, gdy chcemy zmienić funkcjonującą w społeczeństwie definicję normalności. Może zamiast się obrażać i żądać natychmiastowych zmian (nawet jeśli one się należą!), lepiej jest wykazać się pewnym sprytem i pokazać również innych działaczy.

Co do tego, że ten koleś "jest homofobem", czyli że nie lubi gejów... Cóż, ja też nie lubię gejów, działają mi na nerwy. Nie lubię też heteryków i prawdopodobnie oni działają mi na nerwy jeszcze bardziej.

Ale: nie wszyscy, nie zawsze. Czasami, niektórzy. Tak jak mnie wkurzają ludzie o mojej orientacji seksualnej, tak i owego pana z Wykopu mogą wkurzać niektórzy ludzie o jego orientacji.

Mi nie podobają się pewne cechy u facetów. Nie, żebym jakoś to komentował czy wyjeżdżał do nich z tekstami, że zachowują się tak, jakby nie powinni. Ale po prostu: niektóre zachowania przeczą moim zasadom. Zasadom, które cenię i szanuję. Nie wszyscy wyznają te zasady i może się zdarzyć, że ich łamanie w pewien sposób zwyczajnie mi się nie podoba. Może autor artykułu ma podobne odczucia, tyle że ukierunkowane akurat do grupy gejów. Kto powiedział, że bycie gejem ma zaprzeczać męskości, czy nawet twardym, konserwatywnym zasadom (autor pisze, że ma poglądy prawicowe)? Okazuje się, że i tacy geje istnieją i mają się dobrze. I im nie podobają się pewne zachowania.

W tym przypadku uważam, że głośne wyrażenie swojej opinii może mieć pozytywne skutki. Niby oczywiste jest, że ktoś może kogoś nie lubić, ale gdy usłyszy się od geja, że on też wcale nie lubi wszystkich działaczy na rzecz "jego branży", bo to, to i tamto... to dodaje to jego wypowiedziom obiektywizmu.

Co do tych wstrętnych "aktywistów" -- cóż, autor artykułu teraz już też jest tak jakby aktywistą, prawda? Jeśli chodzi o ten (wpływowy!) serwis społecznościowy, to całkiem zresztą skutecznym (na Wykopie sympatię ciętymi i ironicznymi tekstami zdobył jeszcze inny użytkownik, o wiele mówiącym nicku Gej ).

Abigail:
Próbuje burzyć jeden stereotyp przy pomocy innego. Osóby heteroseksualne różnią się poglądami politycznymi, stylem ubierania, religią - właściwie wszystkim.

A może taka dyskusja powinna znaleźć się pod tamtym wykopem? Cóż, Wykop to nie Phoenix, tam może jeszcze na takie coś za wcześnie...

Właśnie o to chodzi, że te różnice są jak najbardziej normalne. Jak kogoś totalnie razi pan Biedroń, to niech wie, że niektórych gejów też razi. Może nawet bardziej, bo walczy o sprawę, która ich dotyczy i wystawia im wizytówkę, którą sami się brzydzą. Nie znaczy to oczywiście, że są lepszymi czy gorszymi gejami, czy ludźmi.

Warto jednak zwrócić uwagę na tych spokojniejszych, nie krzyczących, nie afiszujących się i nie domagających się niemal niczego homoseksualistów. Oni z definicji są mniej widoczni i trudno jest im się pokazać, nie łamiąc ich własnych zasad. Autorowi artykułu jakoś się to udało. Tj. napisał co miał do napisania, ale zrobił to w takiej formie, że nikt mu nie zarzucił "promocji homoseksualizmu" (?!) ani niczego w tym rodzaju.

Madame Picard:
To wszystko jednak działa, kiedy jesteśmy przytomni. W razie jakiegoś wypadku szpital udzieli informaacji jedynie małżonkowi, nie osobie "obcej".

A czy da się upoważnić kogoś z góry? Tj. mieć przy sobie karteczkę czy gdzieś zgłosić, że w razie czego jeszcze ta i ta osoba może przy nas być?

Jeśli nie, to jest to jednak duży problem. Nie tylko dla homoseksualistów, ale również innych ludzi żyjących w nieformalnych związkach, czy też tych, którzy mają po prostu przyjaciół.

Przecież w razie -- odpukać! -- wypadku czy czegoś chcielibyśmy się obudzić przy kimś. Poza tym ta druga osoba na pewno chciałaby z nami być.

Madame Picard:
mało kto potrafi na moją "inność" zareagować inaczej niż protekcjonalną litością.

Oj taaak, z tym to bywają problemy. Pal sześć przewlekłą chorobę, w której jednak przez przynajmniej sporą część czasu możesz normalnie funkcjonować. Ale np. osoby niepełnosprawne? Dobrze, że to oni przeważnie w kontaktach z ludźmi są bardziej ogarnięci i potrafią wyluzować sytuację. Bo pierwszy poziom (nie)wtajemniczenia jest wtedy, gdy chcesz takiej osobie pomagać, okazać wyjątkową uprzejmość. Drugi poziom jest wtedy, gdy wiesz, że to bez sensu i próbujesz zachowywać się normalnie. Ale brak doświadczenia czy ogarnięcia powoduje, że "próba zachowywania się normalnie" wychodzi cokolwiek komicznie ;).

Na szczęście, z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że same osoby, względem których chcemy być normalni, okazują się normalniejsze i bardziej ogarnięte od nas i zwykle wszystko wychodzi jednak dobrze.

Madame Picard:
Widziałam wyniki badań, które tego nie potwierdzały, co mnie zresztą zdziwiło. Pod jednym wszelako warunkiem: taka rodzina nie może żyć w społecznej próżni, dziecko musi mieć kontakt z dalszą rodziną, przyjaciółmi domu itd.

Tak po prawdzie to chyba dotyczy również większości rodzin heteroseksualnych, prawda? Całkowite trzymanie dzieci pod kloszem czy wmawianie, że świat jest taki, jaki nie jest -- wątpię, by to wychodziło na dobre.
Eviva
Użytkownik
#232 - Wysłana: 3 Paź 2010 21:55:20
Odpowiedz 
Ciekawe, czy ktoś zrobił badania na temat, w jakim typie rodzin dzieci doznają częściej aktów przemocy seksualnej... Bo, jak mi się zdaje, kluczowy argument to narażenie na coś takiego.
Abigail
Użytkownik
#233 - Wysłana: 3 Paź 2010 21:59:49
Odpowiedz 
Eviva:
A któż to się nagle objawił? Gdzie się podziewałaś, co?

Nigdzie nie zaginęłam, po prostu rzadko wypowiadam się na forach. Udzielanie się w dyskusjach wymaga zaangażowania, którego mnie zazwyczaj brakuje ;)

Sh1eldeR:
A może taka dyskusja powinna znaleźć się pod tamtym wykopem? Cóż, Wykop to nie Phoenix, tam może jeszcze na takie coś za wcześnie...

Dyskusje na wykopie od pewnego czasu prezentują poziom niewiele wyższy niż te na Onecie czy Wirtualnej Polsce.

Mój problem z tym artykułem i reakcjami na niego polega przede wszystkim na tym, że udowadnia prawdziwość i aktualność równiania:
człowiek taki jak my, nie wyróżniający się (przynajmniej nie na zewnątrz) = normalny, godny szacunku
Człowiek inny i swą inność eksponujący to w dalszym ciągu zboczeniec, na którego można napluć i zagonić do getta dla podobnych mu odmieńców. Może odkrycie, że środowisko homoseksualistów (a także feministek, katolików, ateistów, ekologów etc. etc.) nie składa się tylko i wyłącznie z takich mitycznych wybryków natury, jest krokiem w przód na drodze do większej tolerancji. Bazuje to jednak na sposobie myślenia ludzi, który stanowi w gruncie rzeczy sedno problemu, tj. na skłonności do tępienia wszystkiego, co nie pasuje do przyjętych w danej chwili wzorców zachowań.
Nie jestem idealistką i nie wierzę za bardzo, że taką mentalność da się zmienić, ale myślę, że mimo wszystko warto próbować.
Eviva
Użytkownik
#234 - Wysłana: 3 Paź 2010 22:09:31
Odpowiedz 
Abigail:
Udzielanie się w dyskusjach wymaga zaangażowania, którego mnie zazwyczaj brakuje

Wszyscy spodziewaliśmy się po Tobie tego właśnie zaangażowania... no cóż, trudno.
Madame Picard
Moderator
#235 - Wysłana: 3 Paź 2010 22:12:18 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Tj. mieć przy sobie karteczkę czy gdzieś zgłosić, że w razie czego jeszcze ta i ta osoba może przy nas być?

Ja noszę przy sobie karteczkę, na której napisałam, że jestem chora i że w razie wypadku powiadomić, ale nie napisałam, kim są dla mnie te osoby, a jedna z nich (ojciec) ma inne nazwisko niż ja. Mocy prawnej pewnie to żadnej nie ma, ale to już pytania do Jurgena .

Sh1eldeR:
Bo pierwszy poziom (nie)wtajemniczenia jest wtedy, gdy chcesz takiej osobie pomagać, okazać wyjątkową uprzejmość.

I właśnie wtedy budzi się we mnie żądza mordu .
Poklok
Użytkownik
#236 - Wysłana: 3 Paź 2010 22:41:37 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Eviva:
Ciekawe, czy ktoś zrobił badania na temat, w jakim typie rodzin dzieci doznają częściej aktów przemocy seksualnej... Bo, jak mi się zdaje, kluczowy argument to narażenie na coś takiego.

http://psychology.ucdavis.edu/rainbow/html/facts_m olestation.html

W sumie: badania były trochę niespójne, ale ogólnie rzecz biorąc nie ma podstaw przypuszczać, by homoseksualizm łączył się jakoś z pedofilią (czy raczej z molestowaniem seksualnym dzieci, bo o tym mowa).
Q__
Moderator
#237 - Wysłana: 3 Paź 2010 22:56:43
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
I właśnie wtedy budzi się we mnie żądza mordu

Odczułem to na wlasnej biednej skórze .
The_D
Użytkownik
#238 - Wysłana: 3 Paź 2010 23:32:00
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
W linkowanym przeze mnie tekście autor wspomina, że takie dziecko w dzisiejszych czasach JESZCZE mogłoby mieć trochę przerąbane w gimnazjum czy ogólnie w szkole, gdzie idiotów jest po prostu pełno (...) Ale miejmy nadzieję, że z tą szkołą to za te paręnaście lat młodzi ludzie trochę jednak zmądrzeją.

Nie mam takiego optymizmu patrząc w przyszłość. Obecnie gimnazjum jest na takim etapie, że dzieci policjantów nie przyznają się rówieśnikom gdzie pracuje tata.

Madame Picard:
Co więcej, do wglądu w naszą dokumentację medyczną możemy upoważnić kogo chcemy. Małżonek różni się tu tylko tym, że ma prawo do informacji o naszym stanie zdrowia niejako z urzędu, chyba że zastrzeżemy, że sobie tego nie życzymy.

Z dziedziczeniem jest podobnie - w końcu od czego są testamenty. W porównaniu ze szpitalem jest lepiej o tyle, że można o tym pomyśleć zawczasu. Z drugiej strony słyszałem, ze napisanie niepodważalnego testamentu jest raczej trudne i najlepiej powierzyć to zadanie dobremu prawnikowi.
Eviva
Użytkownik
#239 - Wysłana: 4 Paź 2010 19:43:21
Odpowiedz 
The_D

Niestety, zarówno z odwiedzinami, jak i testamentem jest ten sam problem - może nagle wtrącić się rodzina, do tej pory wyrzekająca się "pedała". A wtedy lekarz jest po stronie rodziny, nie po stronie nieprzytomnego pacjenta. Z testamentem sprawa ma się podobnie. Nagle zjawiają się prawni spadkobiercy i oskarżają kochanka zmarłego o wszystko, co najgorsze, a sąd staje po ich stronie.
Queerbot
Użytkownik
#240 - Wysłana: 31 Gru 2010 03:34:33 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
Jedna rzecz ostatnio mnie zaciekawiła. Otóż rozwiązaniem problemu: "czy homoseksualizm w uniwersum Star Trek istnieje" może być odcinek DS9 "Rules of Acquisition" 2x07. W odcinku pojawia się Pel - ferengi zakochana w Quarku, która przebiera się za mężczyznę.

W jednej ze scen Jadzia Dax (która podejrzewa, że Pel kocha się w Quarku) sprytnie zagaduje ją tak, by ta wyznała prawdę. Robi to jednak będąc święcie przekonaną, że Pel to mężczyzna. Pytając o coś takiego Jadzia musi mieć zatem świadomość powszechności homoseksualizmu w galaktyce, nie tylko wśród ludzi, ale także innych ras - równie egzotycznych jak Ferengi. Co więcej, ponieważ poprzedni Dax miał zdaje się w przeszłości jakieś kontakty z tą rasą, być może zdawała sobie sprawę, że na Ferenginarze homoseksualizm (a przynajmniej męski) to coś na tyle normalnego, że można o tym rozmawiać przy kawie.

http://img413.imageshack.us/img413/3613/rulesof.jp g

Rzeczona scena.
 Strona:  ««  1  2  ...  6  7  8  9  10  ...  18  19  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / star HOMOtrek

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!