USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / star HOMOtrek
 Strona:  ««  1  2  ...  4  5  6  7  8  ...  18  19  »» 
Autor Wiadomość
Sh1eldeR
Użytkownik
#151 - Wysłana: 13 Lip 2009 22:33:15
Odpowiedz 
Madame Picard:
Pięknie to brzmi, tylko nie bierzesz pod uwagę jednego: swoich poglądów, definicji i wzorów nie ustalamy sobie w społecznej próżni ex nihilo.

Biorę, a przynajmniej tak mi się wydaje (chyba jestem tego świadom, ale jednak nie biorę tego pod uwagę...?). To, że wzorce skądś się czerpie, wydaje mi się w tym wypadku jasne. Ja sam często staram się zapamiętać postawy np. z książek, czy filmów, jeśli któraś wyda mi się szczególnie warta uwagi (i asymilacji). Ale wzorców nie trzeba szukać daleko. Takim pierwszym to, jak mi się wydaje, często są rodzice. Mogą być wzorcem pozytywnym, lub negatywnym (niektórzy skupiają się na tym, by nie powielać swoich rodziców).

Daleki jestem od stwierdzenia, że jestem autorem jakiejś filozofii, czy postawy (lol, tego by jeszcze brakowało!) i że stworzyłem ją -- jak to ujęłaś -- ad nihilo (czyli "z niczego", jak sprawdziłem w Internecie :D). "Własny" w tym wypadku oznacza stosowany przeze mnie. Ewentualnie stworzony (ale nie w całości od zera)/poskładany.

Madame Picard:
płeć to przede wszystkim społeczna konstrukcja, zdefiniowana społecznie rola.

Kiedyś robiłem chyba nawet prezentację z tego tematu, na studiach. Ni cholery nie pamiętam szczegółów. Podział zaczyna się bardzo wcześnie: dziewczynkom daje się inne zabawki i kupuje inne ciuszki niż chłopcom. Dzieci spędzają wolny czas nieco inaczej. I podział ten pozostaje.

Ciekawe, jak do tego wszystkiego mają się obserwowane różnice w zachowaniu lub charakterach obu płci. Jestem przekonany, że kobiety w relacjach damsko-męskich są mniej logiczne i prostolinijne, a faceci z kolei ni cholery nie potrafią skumać niczego, czego im się nie powie wprost (przejaskrawiam, ale tendencje obserwuję wyraźne).

Część z różnic bierze się ponoć faktycznie z budowy mózgu, np. kobiety mają lepszą pamięć (stąd te nasze problemy z wszelkimi rocznicami etc.) i potrafią nawet ogarnąć kilka rzeczy naraz, no i są też bardziej emocjonalne i łatwiej panikują. Ciekawe, ile z tego jest wyuczone, a ile faktycznie bierze się z różnic anatomicznych. Pamiętam, że kiedyś nakryłem jakąś farsę, chociaż nie pamiętam, o co chodziło... Że jedna płeć ma więcej neuronów przy czymś tam i przez to jest lepsza w tym i w tym. Sprawdziłem to i rzeczywiście, różnica (statystycznie) była, ale na poziomie 0.05%. Czyli tyle co nic.
Madame Picard
Moderator
#152 - Wysłana: 14 Lip 2009 13:27:48 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
że stworzyłem ją -- jak to ujęłaś -- ad nihilo

Ex nihilo

Sh1eldeR:
Jestem przekonany, że kobiety w relacjach damsko-męskich są mniej logiczne i prostolinijne, a faceci z kolei ni cholery nie potrafią skumać niczego, czego im się nie powie wprost

Ja również jestem skłonna przyznać, że tak jest. Ale na ile jest to różnica wrodzona, a na ile wyuczona... tu już byłabym ostrożna.

Sh1eldeR:
Ciekawe, ile z tego jest wyuczone, a ile faktycznie bierze się z różnic anatomicznych.

My socjologowie oczywiście twierdzimy, że wyuczone jest więcej niż się ludziom powszechnie wydaje; choć i tak złagodziliśmy ostatnio swe skrajne stanowisko, że wyuczone jest wszystko . Za wiele różnic odpowiada istotnie inna budowa mózgu (swego czasu niesłychanie modna była traktująca o tym książka "Płeć mózgu"), za część różnice hormonalne.

Testosteron...

Ty go uczysz jak nie sercem, lecz czuć rozumem
chcesz, by wierzył, że kocham nie na sprzedaż jest
Ty wmówiłeś, że strach lepszy jest niż szacunek
więc mu broń wkładasz w dłoń i wciąż każesz mu biec...


Sh1eldeR
Użytkownik
#153 - Wysłana: 14 Lip 2009 16:30:25
Odpowiedz 
Madame Picard:
My socjologowie oczywiście twierdzimy, że wyuczone jest więcej niż się ludziom powszechnie wydaje

IMO różnice anatomiczno-fizjologiczne w większości wypadków są znaczące statystycznie (choć niekoniecznie aż tak duże -- ale wyraźne), ale to nam coś mówi dopiero przy odpowiednio dużej próbie ;). Czyli bardzo możliwe, że jakbyśmy wychowywali 100 mężczyzn i kobiet w ten sam sposób (ale dali im trochę swobody), to pewien trend byłby obserwowalny. Tak mi się przynajmniej zdaje. Ale niekoniecznie byłyby to duże różnice, no i naprawdę niewiele to oznacza, gdy weźmiemy próbę ;) jednoosobową.

A raczej oznaczałoby, gdyby nie wychowanie, które różnice jednak wpaja. Dobrze, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dyskryminacja jednak się zmniejszyła i role obu płci nie są w większości przypadków całkowicie predefiniowane.

Do tej pory jednak wg mnie pewne rzeczy do kobiet za bardzo nie pasuję (odwrotnie to też jest prawdziwe). Jeśli kumpel lubi sobie nagminnie splunąć (ale tak zdrowo) bo zapalonym papierosie, to jakoś mnie to nie razi tak, jak gdyby to robiła kobieta... To jednak rozumiem za raczej pożyteczne uwarunkowanie: jeśli to, że ktoś jest danej płci pozwala mu się odchamić i czyni lepiej wychowanym, to bardzo dobrze. Tak samo odwrotnie: jeśli czyjaś płeć "zobowiązuje go" (środowiskowo) do sprawnego chodzenia po sklepach, a nie krążenia przez minimum 3h, to też nie jest to takie złe :D.

Madame Picard:
Testosteron...

Się śmiej, ale różnice hormonalne też istnieją i mają realny wpływ na zachowanie człowieka. Testosteron zwiększa siłę, szybkość i wytrzymałość -- powoduje efekt anaboliczny. W dużych ilościach mocno zachęca do rywalizacji, czy dania z siebie 110%, no i... powoduje wyraźnie zwiększoną agresję i silnie zwiększone potrzeby seksualne.

Myślałem kiedyś, że to takie terefere. Ale sportowcy biorą nieraz testosteron (jest to nielegalne), czy -- częściej -- stosują ze specjalnych, dość łagodnych i legalnych preparatów, które mimo wszystko powodują kilkakrotne zwiększenie ilości testosteronu we krwi (sposób nielegalny jest jeszcze znacznie silniejszy, ale też niezdrowy). Ja tego nie stosowałem, jeszcze zresztą tego nie potrzebuję, ale słyszałem już rozmaite historie. To naprawdę działa i wpływa trochę na zachowanie.

Skoro więc faceci naturalnie mają tego w sobie więcej, to sam ten fakt może powodować jakieś różnice. (Choć znowu jest to tylko statystyczny trend, bo na pewno są kobiety np. o wiele bardziej agresywne czy... niezaspokojone od jakichś spokojniejszych mężczyzn).
Madame Picard
Moderator
#154 - Wysłana: 14 Lip 2009 17:22:12
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Się śmiej, ale różnice hormonalne też istnieją i mają realny wpływ na zachowanie człowieka.

Ale ja się nie śmieję. Oczywiście, że testosteron wpływa w określony sposób na myślenie i zachowanie. Po prostu zacytowałam kogoś, kto ładniej o tym napisał niż ja .

Sh1eldeR:
Testosteron zwiększa siłę, szybkość i wytrzymałość -- powoduje efekt anaboliczny. W dużych ilościach mocno zachęca do rywalizacji, czy dania z siebie 110%, no i... powoduje wyraźnie zwiększoną agresję i silnie zwiększone potrzeby seksualne.

Oczywiście, że tak .
Osobiście jestem gorącą fanką testosteronu .
Sh1eldeR
Użytkownik
#155 - Wysłana: 14 Lip 2009 17:43:29
Odpowiedz 
Madame Picard:
Osobiście jestem gorącą fanką testosteronu .

Też bym był 100% fanem, gdyby tylko każdy jego użytkownik był ewolucyjnie wyposażony w kubeł zimnej wody. Uruchamiany automatycznie.
Delta
Użytkownik
#156 - Wysłana: 14 Lip 2009 18:46:31
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Też bym był 100% fanem, gdyby tylko każdy jego użytkownik był ewolucyjnie wyposażony w kubeł zimnej wody. Uruchamiany automatycznie.

Ratowałoby to ludzi przed wieloma błędami, za które później przychodzi zapłacić. Swoją drogą przerażające, że jesteśmy tylko workiem substancji chemicznych i to one nami rządzą.
The_D
Użytkownik
#157 - Wysłana: 14 Lip 2009 19:04:17
Odpowiedz 
Delta:
Swoją drogą przerażające, że jesteśmy tylko workiem substancji chemicznych i to one nami rządzą.

Ja bym powiedział, że to fascynujące. Nawet twoje przerażenie wywołane przeplywem neuroprzekaźników.
Delta
Użytkownik
#158 - Wysłana: 14 Lip 2009 19:07:23
Odpowiedz 
The_D
Ja bym powiedział, że to fascynujące.

To też.
Sh1eldeR
Użytkownik
#159 - Wysłana: 19 Lip 2009 21:46:11
Odpowiedz 
Reklama Durexa z małym nawiązaniem do tego tematu:

http://www.youtube.com/watch?v=qrP6ma55IUw

Fajnie zrobiona, ze smakiem, zero wulgarności etc., więc nie będę nawet pisał 18+, choć nie muszę mówić, czego dotyczy ta reklama. Odrobinę humorystyczny wątek gejowski na końcu (w sumie tak jak wszystkie inne w reklamie). Takie normalne "oswajanie społeczeństwa" jest wg mnie OK!
Queerbot
Użytkownik
#160 - Wysłana: 22 Lip 2009 17:13:19
Odpowiedz 
Normalne, sralne. Jakbyście kurwa byli niedorozwinięci umysłowo i było trzeba was normalnie oswajać, małymi kroczkami, byle tylko nie urazić, byle tylko nie przekroczyć granicy, byle nie nadwyrężyć cennej moralności.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#161 - Wysłana: 22 Lip 2009 17:20:06 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Normalne, sralne. Jakbyście kurwa byli niedorozwinięci umysłowo i było trzeba was normalnie oswajać, małymi kroczkami, byle tylko nie urazić, byle tylko nie przekroczyć granicy, byle nie nadwyrężyć cennej moralności.

Towarzyszu, proponuje szklankę wody dla ochłody. Rozumiem Twoje zbulwersowanie, ale przedstaw je w innej formie,,
Q__
Moderator
#162 - Wysłana: 22 Lip 2009 17:43:26
Odpowiedz 
Queerbot

Tak, Queerbot, też rozumiem wzburzenie, ale stonuj wypowiedzi. (W sumie chyba powinienieś zarobić ostrzeżenie, ale póki co czuj się tylko upomniany.)
Sh1eldeR
Użytkownik
#163 - Wysłana: 22 Lip 2009 18:19:44
Odpowiedz 
Queerbot
Sugerujesz, że geje nie mogą mieć klasy? Nie mogą być dobrze wychowani? Nie mogą znać granicy? Nie mogą dbać o moralność, o to, by innych nie urazić?

Nie mówię tu o zachowaniu się jak stuprocentowa arystokracja. Mówię o umiarze i podstawach dobrego wychowania. One prowadzą m.in. właśnie do akceptacji pewnych granic. I dobrze.
Eviva
Użytkownik
#164 - Wysłana: 22 Lip 2009 18:51:09
Odpowiedz 
Q__

Powinien zarobić. Mnie się obrywało za mniej gwałtowne słowa. Ale niech mu bedzie, to chyba pierwszy raz.
The_D
Użytkownik
#165 - Wysłana: 22 Lip 2009 18:52:41
Odpowiedz 
Queerbot:
Jakbyście kurwa byli niedorozwinięci umysłowo i było trzeba was normalnie oswajać, małymi kroczkami, byle tylko nie urazić

Takie właśnie są społeczeństwa, zapewne jakiś socjolog wytłumaczyłby to bardziej fachowo. Gwałtowne zmiany prowadzą do nieciekawych równych historii.
kanna
Użytkownik
#166 - Wysłana: 22 Lip 2009 19:25:16
Odpowiedz 
The_D

naszej dyżunej ;) socjolog nie ma, więc ja sie odzewę. Zawsze łatwiej zmiany małymi krokami wprowadzać, szczegolnie, jezeli w delikatniej dziedzinie uprzedzeń i szeroko rozumianej "moralności" się poruszamy.
Zwróćcie uwage, jak się np. obraz geja w filmach polskich zmieniał: najpier przerysowani, "niemoralni", "wstrętni", potem śmieszni i nieszkodliwi, u "Uprowadzeniu Karoliny" dość neutralny, pomagał bohaterom. w Magdzie M. - pozytywna postac, miły, ciepły.

Może przykład serialowy wydaje się niepowazny, ale to dobra droga na dotarcie do "zwyklego" człowieka. Uprzedzenia sa trudne do wyplenienia, zwróćcie uwagę, ile dziś - 50 lat po wojnie! - osób Niemców nie znosi.

Zmiana musi iśc powoli, najlepiej przez poznanaie jakiegos przedstawiciela grupy, wobec której ma się uprzedzenia. Były badania, jak ludzie reagowali na geja, który koło nich zamieszkał - najpierw niechętnie, w miare, jak go poznawali robili sie coraz bardziej otwarci. Az pewnogo dnie ktos powiedział "To przyzwoity człowiek, choć gej" Stąd juz tylko krok do zmiany negatywnego nastawienia do całej grupy.

A Ty, Queerbot, dając linki do stron, do jakich dajesz - owszem , zagladam na linki w opisach - nie ułatwiasz pozytywnego podejścia do osób z Twojej grupy. A takze uzywając jezyka, jakiego użyłes ostatnio, wzmacniasz negatywny stereotyp.
Sh1eldeR
Użytkownik
#167 - Wysłana: 22 Lip 2009 19:34:36
Odpowiedz 
kanna:
A Ty, Queerbot, dając linki do stron, do jakich dajesz - owszem , zagladam na linki w opisach - nie ułatwiasz pozytywnego podejścia do osób z Twojej grupy. A takze uzywając jezyka, jakiego użyłes ostatnio, wzmacniasz negatywny stereotyp.

Podpiszę się pod tym. Nie znałem zbyt wielu gejów (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), ale jeśli jesteś jednym z nich, to póki co się nie popisujesz. Jeśli miałbym przenosić cechy z indywiduów na ogół, to w tym momencie dobrego świadectwa nie dajesz. Jeśli jakaś grupa chce zmienić jej postrzeganie, to całkiem niezłym pomysłem jest dawanie dobrego świadectwa przez jej członków.

I nie mówię w tym wypadku o gejach. To się odnosi do dowolnych grup ludzi. Ba, do dowolnych ludzi. Jesteś niemiły, to Cię nie lubią. Jesteście mili -- to Was lubią. Na pewno geje ode mnie żadnej taryfy ulgowej ani dodatkowych praw nie dostaną. Na takie coś trzeba zasłużyć (tj. pewne grupy osób lub osoby mogą zdobyć czyjś kredyt zaufania, ale raczej nie krzyczeniem i niewyszukanym słownictwem, tylko czymś godnym tego szacunku).
Queerbot
Użytkownik
#168 - Wysłana: 28 Lip 2009 02:15:24
Odpowiedz 
Problem nie leży w klasie, którą rzekomi geje albo lesbijki mają mieć, tylko w absolutyzowaniu homoseksualistów, którzy mają mieć klasę idealną, tzn zachowywać umiar posunięty do granic niewidzialności w każdej dziedzinie swojej egzystencji; jeśli już muszą być gdzieś pokazywani, niech będą chociaż mili, ładni i pozbawieni poglądów na cokolwiek, zachowujący daleko posuniętą, wynikającą z tysięcy lat kultury europejskiej, wstrzemięźliwość w sprawach obyczaju, aby dawać swoją postawą nie tyle przykład, co dowód na to, że słuszny tryb życia daje radość i satysfakcję - problem, który parafrazując Hume'a moglibyśmy nazwać błędem homonaturalizmu, tzn utożsamianie homoseksualizmu z czymkolwiek. Każdy gest odmieńca jest zdwajany przez jego stygmat, tak, że zwyczajny albo obojętny w wykonaniu normalnego, jawi się nagle jako zamach na kulturę. Ciekawie tę koncepcję Foucaulta rozwija Judith Butler, wytykając ruchom LGBT takie grzecznościowe podejście - bądźcie mili, a będziecie tolerowani, jak Żyd dworski, albo kolega, którego zawsze chciałam mieć, bo jest tAkI fAjNy; cóż z tego, że z naszego grona zostanie wyłoniona kasta wyklętych, którymi wzgardzimy jak wrogami postępu, cóż z tego, że powstaną słodkie rozróżnienia na geja i pedała, a mądrzy zaczną opowiadać o homoseksualnym trybie życia, który rzekomo jest specyficzny i że ze zdwojoną mocą będzie się nas sprawdzało czy aby jesteśmy moralni, skoro garstka z nas, o odpowiednim statusie majątkowym, otrzyma tak pożądaną przez nas wszystkich niewidzialność?

Chyba nie zrozumieliście co miałem na myśli, bo ta "kurwa" przesłoniła wam oczy, ale to już sprawa innego rodzaju, że słodkie przekleństwo potrafi budzić tyle emocji, tak bardzo zdwoić zdziwienie i zdominować dyskusję, a rysunek chłopaka, który sam sobie obciąga (to miłe kanna, że oglądasz linki w opisach) rzutuje na podejście do całej grupy.
Q__
Moderator
#169 - Wysłana: 28 Lip 2009 10:53:29
Odpowiedz 
Queerbot

Jako moderator musiałem zwrócić uwagę na formę, ale to właśnie treść spowodowała, że okazalem moderatorską pobłażliwość. Nie jest tak źle jak sądzisz .
Eviva
Użytkownik
#170 - Wysłana: 28 Lip 2009 11:17:49
Odpowiedz 
Q__:
okazalem moderatorską pobłażliwość.

Chyba niepotrzebnie, skoro facet nadal sypie wulgaryzmami.
Queerbot
Użytkownik
#171 - Wysłana: 28 Lip 2009 11:26:11
Odpowiedz 
Eviva:
Chyba niepotrzebnie, skoro facet nadal sypie wulgaryzmami.

moralność i obyczaj to rzeczywiście sprawy wulgarne, w pełni się z Tobą zgadzam!
Q__
Moderator
#172 - Wysłana: 28 Lip 2009 14:40:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
moralność i obyczaj to rzeczywiście sprawy wulgarne, w pełni się z Tobą zgadzam!

Duchowy spadkobierca Oscara Wilde'a?

To z pewnością zrozumiesz, że niektóre wyrażenia nie robią zbyt estetycznego wrażenia i mogą być niemile widziane. Ba, zbyt nastawiona na szokowanie forma, może łatwo przesłonić treść przekazu, często ze szkodą dla autora tegoż przekazu.

Więc czuj się ostrzeżony za te wzmianki o chłopaku co sam sobie... itd. Właśnie z pobudek estetycznych. Można było to samo opisać subtelniej. (Zwłaszcza, że jesteś inteligentnym facetem.)
kanna
Użytkownik
#173 - Wysłana: 28 Lip 2009 15:03:03
Odpowiedz 
Queerbot:
ta "kurwa" przesłoniła wam oczy

Na tym Forum obowiązują pewne zasady - tez odnośnie doboru języka. Jeżeli ktos lubi, czy potrzeuje, wypowadac się za pomoca wulgaryzmów, to warto żeby sobie znalazł Forum, gdzie taka forma jest dopusczalna i akceptowana. Bo tu nie jest. Niezaleznie od oreintacji seksualnej autora.

Mówiąc wprost - nie obchodzi mnie, czy jestes gejem, natomiast obchodzi, jakiego języka używasz.
Madame Picard
Moderator
#174 - Wysłana: 29 Lip 2009 17:32:02
Odpowiedz 
Queerbot:
Problem nie leży w klasie, którą rzekomi geje albo lesbijki mają mieć, tylko w absolutyzowaniu homoseksualistów, którzy mają mieć klasę idealną, tzn zachowywać umiar posunięty do granic niewidzialności w każdej dziedzinie swojej egzystencji; jeśli już muszą być gdzieś pokazywani, niech będą chociaż mili, ładni i pozbawieni poglądów na cokolwiek

Ja również sądzę, że problem nie leży w "klasie". Klasę można (należy?) mieć niezależnie od tego, kim się jest. Przejawia się ona np. w prowadzeniu dyskusji przy poszanowaniu rozmówców.
Ale Ty także IMO niewłaściwie identyfikujesz problem. Według mnie leży on w tym, czy chcemy mieć i demonstrować tożsamość składającą się z wielu ról, funkcji i różnych aspektów naszej osobowości czy też tożsamość eksponującą jeden jedyny aspekt: w tym przypadku orientację seksualną.
Jak już kiedyś na forum wspominałam, w marcu miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji poświęconej współczesnym serialom. Trafiłam wtedy m. in. na bardzo ciekawą sesję dotyczącą - powiedzmy - seriali queerowych, w szczególności "Queer as folk". Wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja, bo serial ten ucieleśnia jakby tezy Butler, żeby LGBT swoją odmienność podkreślali na każdym możliwym kroku. I co się okazało: wiele zgromadzonych tam osób - zapewniam, dalekich bardzo od "heteronormatywności" - przejechało się po Butler jak po łysek kobyle właśnie za ten jej postulat każący zredukować LGBT swoją tożsamość tylko do bycia LGBT, w imię bliżej nieokreślonej ideologii. Okazało się, że - co za zaskoczenie - chcą być postrzegani jako studenci, fani, miłośnicy rybek akwariowych ORAZ (np.) geje, a nie TYLKO jako geje. Z tego, co zrozumiałam z tej dyskusji (bo Butler osobiście nie czytałam), to modelowy gej z jej marzeń przypominałby wojskowego, który nie wychodzi nigdy ze swej roli i wojskowym jest w domu, w sklepie, w łóżku i w kiblu.
To, co nazwałeś niewidzialnością, jakiś społeczny bliżej nieokreślony postulat, żebyśmy wszyscy byli "mili, fajni i pozbawieni wyróżniających nas cech", być może istnieje. Ale nie odnosi się tylko do LGBT, tylko do każdej możliwej odmienności; tego, co Goffman nazwał trafnie piętnem. Każdy z nas może zostać "napiętnowany" w każdym momencie życia, z różnych powodów. Też sądzę, że wstydliwe ukrywanie piętna nie jest dobrym pomysłem. Ale myślę, że lepszym wyjściem jest pokazać, że ma się inne cechy poza piętnem niż nieść przed sobą to piętno jak sztandar.
A Ty co o tym sądzisz?
Queerbot
Użytkownik
#175 - Wysłana: 29 Lip 2009 19:48:29
Odpowiedz 
Moim zdaniem pomylono na tej konferencji kilka rzeczy. Słowo „queer” występuje co prawda w nazwie „teoria queer”, która została zapoczątkowana przez książkę Butler („Uwikłani w płeć”, „Gender Trouble”), ale pojawia się także jako określenie tej części gejów (nie wiem jak z lesbijkami szczerze mówiąc), którzy z powodu swojego, moim zdaniem, szpanerstwa, egocentryzmu, wielkomiejskiego stylu życia, snobizmu i poczucia wyższości, czują się lepsi, inteligentniejsi i ciekawsi od innych i dla odróżnienia się używają tego słowa jako swoistego kodu. To słowo stało się po prostu modne, kojarzy się z jakąś wiedzą tajemną, kręgiem inteligentnych i ambitnych gejów (w takim znaczeniu używa go moim zdaniem artysta Karol Radziszewski). Według mnie to wynika z niedoczytania i czerpania informacji z Internetu, bo gdyby ci ludzie przeczytali książki Butler, przemyśleliby dziesięć razy czy rzeczywiście chcą nazywać się queer. Przedstawię co Butler ma na myśli bardzo pobieżnie i niezwykle skrótowo: Słowo „queer” wzięło się z angielskiego, oznaczało „dziwak”, „odmieniec”, miało też negatywne znaczenie i moglibyśmy je śmiało przetłumaczyć jako „pedał” albo „lesba”. Butler zaczęła swoje rozważania od przeczytania Foucaulta, który, bardzo skrótowo przedstawiając, stwierdził, że naszym życiem rządzą przede wszystkim relacje władzy, którą utożsamiał z wiedzą. Tzn wiedza jest nie tyle czymś, co zdobywamy i co pozwala nam się rozwijać, co ujarzmia nas, wtłacza w pewne ramy i normy, dzięki czemu można nas kontrolować. Koncepcje Foucaulta przeniosła w dziedzinę płci i zauważyła, że jeżeli coś takiego jak płeć rzeczywiście istnieje, to jej status bytowy jest bardzo skomplikowany i ma naturę raczej performatywną – to znaczy nie tyle jest, co nieustannie się staje. I tak B. zauważa, że kiedy rodzi się dziecko, wypowiadany jest pierwszy Performatyw – „to chłopiec” albo „to dziewczynka”; od tego momentu zaczyna się proces normalizowania ciała! i umysłu tego dziecka, wtłaczania mu, nie tylko przez słowa, ale gesty, obyczaje, zachowania, ogólnie kulturę jego płci. To rzecz bardzo banalna – dziewczynki ubiera się na różowo, chłopców na niebiesko, promuje się u nich różne zachowania, produkuje się masę produktów wyspecjalizowanych dla konkretnej płci (jak np. myszki komputerowe dla kobiet), informuje się dzieci co jest odpowiednie dla ich płci w bardzo różny sposób, a dziecko nie tylko przyswaja sobie te ogólne zasady, ale także internalizuje je – to znaczy przyjmuje za swoje, jakoby wynikające z jego natury, tkwiące w jego ciele i umyśle od samego poczęcia. Proces normalizowania nie jest czymś, co dokonuje się jak włączenie wtyczki do gniazdka, ale jest nieustannie przeprowadzany i wymaga nieustannego powtarzania gestów i zachowań (tak, jak, banalizując, musimy ucząc się do egzaminu czytać materiały wielokrotnie i, jeśli chcemy, by ta wiedza w nas pozostała jak najdłużej, co jakiś czas musimy przeczytać je ponownie). Stąd bardzo kontrowersyjne twierdzenie Butler, że płeć biologiczna jest nadbudową płci kulturowej. Oczywiście ma to swój sens, to wytwarzanie w ludziach znormalizowanej płci, tworzy stabilne i zrozumiałe społeczeństwo, binarne, prosto podzielone, w którym każdy może łatwo się odnaleźć i zlokalizować swoje miejsce, a przede wszystkim ma spójną budowę – ciało biologiczne, odpowiadającą mu płeć kulturową i odpowiadające im pożądanie seksualne do przeciwnej płci. W tym miejscu pojawiają się u niej geje i lesbijki. Otóż B. twierdzi, że w homoseksualistach (z powodu niespójności płci [ciało+płeć] i pożądania seksualnego) tkwi potencjał odsłaniania prawdy o tym przekłamaniu na temat płci i seksualności, że jest to raz na zawsze ustanowione, niezmienne, spójne i binarnie podzielone. A że widzi w tym binarnym porządku (który jeszcze raz przypominam, nie jest naturalny, tylko zinternalizowany i znaturalizowany, i znormalizowany) kłamstwo i wielką niesprawiedliwość, postuluje abyśmy odrzucili wreszcie te kłamliwe kategorie jak „mężczyzna”, „kobieta”, „gej”, „lesbijka”, „hetero”, „normalny”, „inny”, co doprowadziłoby do stworzenia świata, w którym nie ma czegoś takiego jak norma i odmienność, wszyscy niejako byliby odmieńcami (queerami), skończyłaby się nietolerancja i przełamane zostałyby ujarzmiające nas relacje władzy. Postulatem Butler nie jest zatem to, aby geje byli przede wszystkim gejami i niczym innym, a lesbijki lesbijkami i tylko nimi, ale byśmy wszyscy przestali być gejami, lesbijkami, heteroseksualnymi kobietami i heteroseksualnymi mężczyznami, a zaczęli być ludźmi. Jest to także postulat uwolnienia naszej seksualności z ryz normalnego i dewiacyjnego współżycia, ponieważ seksualność nie jest, jak się nam wmawia, idealnym złożeniem płci i pożądania, nie da się jej także zredukować do trzech orientacji seksualnych, jest raczej czymś w rodzaju palety barw – nieskończoną ilością bardzo różnych pożądań. Mam nadzieję, że przedstawiłem to wystarczająco składnie i zrozumiale i że rozumiesz teraz dlaczego według mnie na konferencji popełniono błąd. Książka Butler jest dostępna i nie jest wcale taka łatwa w czytaniu, bo mnóstwo tam o strukturalistach, neopsychoanalitykach, dużo o Foucaulcie i innych filozofach. Warto też zajrzeć do „Fantazmatu zróżnicowanego” Kochanowskiego, to w gruncie rzeczy książka o Foucaulcie, ale bardzo ciekawie opisana tam jest historia powstania homoseksualizmu – czyli tożsamości seksualnej, która pojawiła się de facto w XIX wieku w kręgach medycznych.

„Queer as Folk” to fajny serial i miło się go ogląda – łamie serialowe i obyczajowe konwenanse, już w pierwszym odcinku widzimy scenę praktyki seksualnej polegającej na oralnej stymulacji odbytu (chcę to ująć najgrzeczniej jak mogę, chociaż ciśnie mi się na „usta” coś znacznie bardziej dosłownego), ale z postulatów Butler nie ma tam wiele. W ruchu LGBT z postulatów Butler nie ma za wiele. Co by było gdy bohaterowie QaF znaleźli się w świecie, w którym nie ma kategorii mężczyzny, kobiety, co by było, gdyby gejów przenieść do świata, w którym męskość uważa się za przekłamanie? – to przecież najwięksi miłośnicy męskości, która jest dla nich pożywką i przynosi wiele uciechy.

I jeszcze raz co do tego rzekomego postulatu LGBT by być tylko LGBT, tzn nawet będąc miłośnikiem rybek akwariowych, być gejem, który miłuje rybki akwariowe. Łączy się to z inną sprawą, o której przeczytałem ostatnio na o2.pl – pisali tam oburzeni o gejowskich igrzyskach olimpijskich, że to jakaś maskarada, przecież igrzyska są dla wszystkich ludzi i sportowcy geje mogą tam występować, nawet sportsmenki lesbijki, nikt im przecież tego nie zabrania i nie ma powodu do organizowania takiego kuriozum. Problem jednak jest taki, że matryca heteroseksualna (czyli to interalizowanie, naturalizowanie, normalizowanie naszych ciał, by tworzyły spójne seksualnie, biologicznie i kulturowo jednostki) oślepia nas tak bardzo, że w kontakcie z drugim człowiekiem myślimy o nim przede wszystkim jaki o heteroseksualiście – zakładamy to z góry nieświadomie, nie zastanawiamy się nad tym, bierzemy za hetero wszystkich ludzi, potem dopiero to ewentualnie weryfikujemy. Ale często jest tak, że mamy wrażenie, że geje i lesbijki to coś istniejącego gdzieś w Ameryce albo „na Zachodzie”, coś, co nas nie dotyczy, coś, czego nie ma albo nie myślimy o tym wcale, niewidzialność bywa bardzo bolesna, bo jest rodzajem symbolicznej przemocy – wtłacza, upycha do różnych form, do których nie pasujemy. Stąd takie pomysły jak te igrzyska i pewnie zloty homoseksualnych miłośników rybek – mówią: „Heloł! Jesteśmy tutaj i nigdzie się nie wybieramy czy wam się to podoba, czy nie! To również nasze miejsce i mamy takie samo prawo do ekspresji jak wy!”. Bo przecież hetero też jest zawsze hetero, nawet kiedy jest hodowcą rybek – jedzie na swój zlot miłośników rybek i nie przestaje być heteroseksualny, taka na przykład heteroseksualna akwarystka ogląda swoich kolegów akwarystów, ocenia ich atrakcyjność seksualną (nawet jeśli nieświadomie), nawiązuje kontakty towarzyskie, czasem ma nadzieję, że wyjdzie z tego coś więcej, przy okazji zlotu ma jakiś romans, a poza tym wchodzi w seksualne rozmowy, flirty, seksualne gesty, ubiera się, bo chce zrobić seksualne wrażenie, zakłada perfumy, które są seksualnym wabikiem. Poza tym taki zlot homoakwarystów to też spotkanie towarzyskie, chcą się ze sobą integrować, chcą poznać swoją drugą połówkę, chcą przeżyć romans na zlocie, chcą pobyć w towarzystwie osób o swojej seksualności i również odegrać swoje seksualne gry – (homo)seksualne flirty, gesty, zaloty, rozmowy w znaczeniu takich seksualnych relacji, w jakie wchodzi codziennie każdy heteroseksualny człowiek, tyle że jest to dla niego tak naturalne i tak oślepiony jest przez swoją płeć, że tego zwyczajnie nie zauważa. W duchu Butler powiem, że zlot homoakwarystów budzi takie wzburzenie, bo rozwala spójność płci biologicznej, kulturowej i pożądania, bo pokazuje, że mimo naszej ślepoty nie wszyscy ludzie są heteroseksualni.

Koncepcje Butler nie są wymierzone przeciwko heteroseksualistom, wręcz przeciwnie, są stworzone w obronie wszystkich ludzi. Na przykład w obronie kobiet, które mają małe piersi albo są bardzo owłosione, albo grube – co w naszej kulturze nie odpowiada stworzonej przez naszą kulturę biologicznej płci, gdzie prawdziwa, naturalna kobieta nie ma włosa pod pachami, nogi ma gładkie, pierś sterczącą i kształtną, to takie, a tamto takie, przez co odbiera im się status pełnej kobiety. Butler broni też mężczyzn, którzy takiej spójności nie wykazują – zachowują się „niemęsko” albo ich ciała nie są wystarczająco męskie. Broni też niezdecydowanych seksualnie, którzy sami nie wiedzą czy są homo, hetero, bi albo w jakim stopniu hetero a w jakim homo. Przecież ta matryca krzywdzi nas wszystkich, ciągle nas w coś wtłacza, ciągle nam coś każe, ciągle narzuca i nieustannie ocenia.
Q__
Moderator
#176 - Wysłana: 29 Lip 2009 20:17:48
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Przecież ta matryca krzywdzi nas wszystkich, ciągle nas w coś wtłacza, ciągle nam coś każe, ciągle narzuca i nieustannie ocenia.

A'propos matrycy... Czytałeś może "Lewą rękę ciemności" i "Opowiadanie świata" Ursuli K. Le Guin?

ps. zauważmy jednak, że ludzki umysł - nie wartościuję tego, stwierdzam fakt - ma tendencję do wciskania nas w różne matryce, które - acz kulturowo względne (np. antyczny wzorzec męskości akceptował to, czego giertychowy zakazuje) - jednak wszędzie występują.
Queerbot
Użytkownik
#177 - Wysłana: 29 Lip 2009 20:48:39
Odpowiedz 
Nie czytałem, ale jeśli polecasz to, chociaż nie obiecuję, może przeczytam.

Ale jak słusznie zauważyłeś - model męskości antyczny nie występuje teraz, czyli te matryce umysłu są czymś względnym, coś co niby-istnieje, a brane jest za przyrodzone.
Q__
Moderator
#178 - Wysłana: 29 Lip 2009 21:17:56
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
te matryce umysłu są czymś względnym, coś co niby-istnieje, a brane jest za przyrodzone.

Nie da się ukryć.
Madame Picard
Moderator
#179 - Wysłana: 29 Lip 2009 22:26:59
Odpowiedz 
Queerbot

Hm, mam trochę mieszane uczucia.
Z jednej strony teza o społecznym konstruowaniu płci, podziale na sex i gender itd. to socjologiczny elementarz, więc pani B. Ameryki tu nie odkryła. (Cytowałam zresztą na poprzedniej stronie Bergera na ten temat).
Z drugiej strony, mam poważne wątpliwości co do tego, czy można znieść tego typu konstrukcje, podziały, kryteria normalności i odmienności. I to wcale nie z powodu świętego oburzenia na "niemoralność". Po prostu "struktura" porządkuje świat i pozwala nam w nim sprawnie funkcjonować. Bez nich świat każdego dnia byłby zagadką, którą trzeba rozwiązywać od nowa. Nie bez powodu społeczeństwa tworzą normy, reguły, porządki. Oczywiście łatwo wskazać na to, jak z jaką łatwością przekształcają się one w represje, dominację jednych nad drugimi, opresję i przemoc. Nie przeczę, że Foucault, Bauman, Bourdieu piszą o tym nader sugestywnie. Ale mam wątpliwości, czy całkowitezniesienie reguł - choćby tych klasyfikacji i społecznego konstruowania płci - byłoby krokiem w stronę wyzwolenia człowieka czy raczej w stronę jakiejś anomii. Ani społeczeństwo ani człowiek jako jednostka psychiczna nie mogą funkcjonować bez norm.
Mnie osobiście najlepsza wydaje się "trzecia droga" zaproponowana przez Giddensa: indywidualne tworzenie tożsamości, refleksyjny projekt, wybieranie ze społecznego dorobku tego, co nam najbardziej odpowiada; wieczny wybór, ale wybór jakoś mimo wszystko ułatwiony.
Queerbot
Użytkownik
#180 - Wysłana: 29 Lip 2009 23:30:23
Odpowiedz 
Madame Picard:
podziale na sex i gender itd. to socjologiczny elementarz, więc pani B. Ameryki tu nie odkryła.

Butler ten podział zakwestionowała, pisząc że to, co nazywamy sex jest de facto produktem gender, czyli że nie widzimy biologii, ale patrzymy na nią przez pryzmat kultury i dostrzegamy raczej kultury wytwór. Feministki bardzo ją za to zjechały, bo w latach 80 ten podział był dla nich fundamentem, oznaczał, że istnieje jakaś kobieca specyfika, na której można budować filozofię osób należących do zbioru kobiet, które kwalifikują się do niego dzięki posiadaniu kobiecych ciał i kobiecej psychiki.
 Strona:  ««  1  2  ...  4  5  6  7  8  ...  18  19  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / star HOMOtrek

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!