USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Kanon, pólkanon itd
 Strona:  ««  1  2  3 
Autor Wiadomość
Pah Wraith
Użytkownik
#61 - Wysłana: 17 Lip 2007 22:34:34
Odpowiedz 
Na Borga, nie życzę Ci tego

I vice versal
Q__
Moderator
#62 - Wysłana: 17 Lip 2007 22:40:34
Odpowiedz 
Pah Wraith

I vice versal

Być w miarę młodym i żywym Roddenberry'm to by była przyjemność...
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 14 Gru 2007 15:55:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Idealna definicja tego co jest, a co nie jest ST:

In the case of Mr. Roddenberry, his famous line on Star Trek authenticity was: "It isn't Star Trek until I say it's Star Trek". That famous quote came from The Authorized Biography of Gene Roddenberry (quoted on his website http://www.roddenberry.com).
Darklighter
Użytkownik
#64 - Wysłana: 14 Gru 2007 16:07:06
Odpowiedz 
To kiedy TNG przestało być trekiem, w drugim sezonie?
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 14 Gru 2007 16:15:23
Odpowiedz 
Darklighter

To kiedy TNG przestało być trekiem, w drugim sezonie?

Po odcinku "New Ground", czyli "nieco" później
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 25 Gru 2012 10:44:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Studiowalem materialy w necie dotyczace Majel Barrett-Roddenberry i przyznam, ze pod ich wplywem musze zmienic nieco swoje rozumienie kanonu, bo Majel wydawala sie dosc dobrze rozumiec wizje swojego Meza i jasno mowic co jest z nia zgodne, co nie... (Tak jak np. jasno stwierdzila, ze piaty sezon E:FC jest totalnym zaprzeczeniem roddenberryzmu sezonow poprzednich.)

Dobrze wiemy co uznawal za kanon Gene (czyli, ze zasadniczo akceptowal trzeci sezon TOS i filmy Bennetta-z-Meyerem, choc powstaly bez jego udzialu, uwazal jednak, ze piatka i szostka zawieraja pewne mocno niekanoniczne elementy, o ktore byl wsciekly; niezbyt cieszylo go tez robienie z Kirka, pod koniec TOS, zbyt wielkiego kobieciarza i zabijaki).
Wiemy tez od Majel, ze przy powstawaniu zalozen DS9 byl marginalizowany przez Bermana i Pillera (pamietajmy jednak, ze trudno bylo angazowac w proces decyzyjny kogos lezacego na lozu smierci) i bylo mu z tego powodu przykro, ale poznawszy zalozenia tej serii zareagowal entuzjastycznym blogoslawienstwem dla Bermana. Jego Zona pozostala wierna temu testamentowi i grala goscinnie pojawiajaca sie mamuske Troi do konca czwartego sezonu DS9.
Potem jednak Majel - choc, jak przyznawala, Gene lubil czasem pokazac w Treku bitwy - stanowczo protestowala przeciw rozwloczonemu w czasie watkowi wojennemu (co ciekawe jest to dokladnie zgodne z koncepcjami Bermana, watki wojenne forsowali Behr i Moore; Rick Be byl tez b. niechetny ksztaltowi - i wprowadzeniu do fabuly - Defianta*), protestujac nie zrezygnowala jednak z roli glosu komputera pokladowego stacji.
Wiemy tez, ze uwazala AND za na tyle wazny element dziedzictwa Roddenberry'ego, ze forsowala jej realizacje, chocby wbrew Paramountowi. Podobnie jednak od trzeciego sezonu rozpoczela krytyke poczynan Sorbo, nie na tyle jednak, by wycofac swoje nazwisko z napisow.
To by nadawalo zrealizowanym w swym ostatecznym ksztalcie DS9 i AND status kanonicznosci podobny do piatki i szostki (czyniac je kanonicznymi z silnym elementem non-kanonu.. w dodatku pojawiajacym sie od scisle okreslonego momentu, co rzecz ulatwia).
Dalej... Wiemy, ze Majel chetnie grala glos komputera w VOY unikala jednak jednoznacznych wypowiedzi o tym serialu. To znow czynilo by VOYagera "jednak kanonem" (na zasadzie goralskiej "tyz powdy", analogicznie do trzeciego sezonu TOS, o ktorym Gene tez nie lubil gadac, jak sadze). W czasie produkcji VOY dazyla zreszta Cesarzowa Wdowa do produkcji AND i tu pojawia sie jej rozdzwiek z Bermanem - ona publicznie krytykowala zalozenia ENT, a potem ich realizacje (robiac wlasne konkurencjne show), on nie zaprosil jej do gry w ENT... Potem jednak zgodzila sie zagrac w dwu odcinkach glos komputera. Czynila to szczegolnie chetnie w ostatnim, sugerujacym, ze fabula ENT mogla byc holo-fantazja luzno bazujaca na wydarzeniach historycznych z ery pre-Kirkowej (taki wlasnie scenariusz TATV byl zreszta forma pojscia Bermana do Canossy). To jasno czyni ENT odwrotnoscia piatki czy DS9 - nie-kanonem zawierajacy pewne kanoniczne okruchy. (Co dziwnie koresponduje z podejsciem sporej czesci fanow.)
Entuzjastycznie za to rzucila sie Majel do pracy przy "jedenastce" z chcecia znow podkladajac glos komputera. A zatem - przykro mi, Abramsozercy - czysty, alternatywnoliniowoczasowy co prawda, kanon.
Zostaje kwestia B5. Pani Roddenberry wystapila tam, co prawda, b. chetnie, w - jak to okreslila - gescie dobrej woli, b. polubila tez Straczynskiego, ale jasno skrytykowala ten serial za nie-trekowosc... Przy czym, co ciekawe, chodzilo o nie-trekowosc formy (Trek mial zawsze zawierac jasne puenty odcinka i dawac sie ogladac od dowolnego momentu), nie tresci (chwalila zreszta DS9, ze od tego - mimo wszystko - nie odeszlo i wymagala tego samego od tworcow AND). Jak widac roddenberryzm to takze pewna struktura narracji. (Milosnikom B5 pozostaje na pocieche fakt, ze ich ukochany serial wsparly za to filary starej ekipy TOS: Gerrold, Fontana, a zwl. Ellison.)

* jesli kto ciekaw jak powinno byc kanonicznie: Dominion War powinna potrwac max. 4 odcinki (i slusznie, skoro fabula apokaliptycznego TBoBW to raptem dwa), a Defiant mial byc masywnym tworem posrednim pomiedzy promem, a statkiem, sluzacy obronie stacji i misjom zwiadowczym w Gammie, tak widzial go jego pomyslodawca, ceniony przez Majel, Wolfe... to Behr i Moore zrobili z Defka przepaka, ku wscieklosci Bermana zreszta (co zreszta oznacza, ze - az do czasow ENT - Rick "Samo Zlo" B. byl moze coraz bardziej miernym, ale wiernym roddenberrysta... wyglada zreszta na to, ze to wstepnemu projektowi DS9 Berman zawdziecza to, ze Roddenberry uczynil go sukcesorem)

Kto jednak dzis, gdy i Majel zabraklo, powie nam co jest kanonem, a ci nie? Sadze, ze tak postponowany przez Picarda Rod Roddenberry. On bowiem wspieral decyzje swojej Matki w sprawie E:FC, AND... i "jedenastki". On dal swoje blogoslawienstwo NV/P2. On wreszcie szykuje teraz dokument, w ktorym bada stopien roddnberryxmu kolejnych odslon Treka.
Z opinia o kanonicznosci "dwunastki" poczekam wiec na werdykt Roda. Inne jej walory ocenie samodzielnie.
Eviva
Użytkownik
#67 - Wysłana: 25 Gru 2012 11:12:18
Odpowiedz 
No, jeśli już nie wierzyć Majel Roddenberry i rodzonemu synowi tej zwariowanej pary Gene-Majel, to już nie wiem, komu można by uwierzyć. Co nie zmienia fakt, że droa, jaką poszedł Trek, nie do końca mi odpowiada.
Q__
Moderator
#68 - Wysłana: 25 Gru 2012 11:41:41
Odpowiedz 
Eviva

Ta nieodpowiadajaca droga to przez to, ze Berman byl twardy i mietki dokladnie nie wtedy, kiedy nalezalo... Nie umial przyhamowac militarystycznych zapedow Behra i Moore'a i bronic swojej (no dobra, pillerowej) poblogoslawionej wizji DS9, za to uparl sie przy realizacji glupstw, ktore podpowiadal mu Braga, nawet wbrew Majel (ze o Pillerze nie wspomne)...

(Jak kto ciekaw od kiedy datuje sie wszechmoc Bragi w universum ST, to i tu jest jasna granica - zaczyna sie ona od wprowadzenia Seven, a konczy wraz z krachem NEM.)
Eviva
Użytkownik
#69 - Wysłana: 25 Gru 2012 12:19:38
Odpowiedz 
Q__

No, wprowadzenie Seven takie znów głupie nie było. To postać bardzo ciekawa, choć nieco przerysowana w aspekcie seksualności. Jednak - wybacz - choć DS9 jest nieco lepsze niż mi się wydawało, pozostaje nudnym i rozwlekłym nie-wiadomo-czym.
Toudi
Użytkownik
#70 - Wysłana: 25 Gru 2012 12:30:29
Odpowiedz 
Jeśli chodzi o ciągłość fabuły, to rację mają obie strony.
I te jednoodcinkowe narracje i wydarzenia ciągnące przez całe sezony. Problemem jest to, że ta druga opcja jest znacznie trudniejsza w realizacji i wymaga przygotowania całości historii przed realizacją pilota, a to jak wiemy z historii prawie nigdy się nie dzieje.
B5 jest przykładem, gdzie przygotowano historię wcześniej i trzyma się ona kupy do końca. Moore gdy zaczynał sobie BSG nie miał pomysłu na więcej niż sezon, góra 1,5, to widać że potem zaczyna się improwizacja.

Fakt, że Mejel do końca użyczała głosu komputerowi do tylko plus dla niej.
A że popierała 11... no cóż, pomysł był zacny, ino nie wyszło do końca.
Eviva
Użytkownik
#71 - Wysłana: 25 Gru 2012 12:42:50
Odpowiedz 
Toudi:
Fakt, że Mejel do końca użyczała głosu komputerowi do tylko plus dla niej.

Pomyśleć, że była wtedy umierająca.... Wspaniała kobieta, całym sercem oddana idei Treka. Myślę, że widziała niedoróbki dzieła Abramsa, ale była gotowa przymknąć na nie oko w imię tego, by Trek istniał nadal. Bądź co bądź, upamiętnia to imię jej męża, którego serdecznie kochała.
Q__
Moderator
#72 - Wysłana: 25 Gru 2012 13:19:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Kiedy z Braga to ja nie mam tak, bym uwazal, ze to Trekowy Wujek Samo Zlo czy cus... Z jednej strony jest to facet, ktory napisal sporo niezlych scenariuszy TNG, autor niedocenanego serialu Threshold, wspoltworca 24, kumpel Menosky'ego, Sawyera i - do czasu - Moore'a. Z drugiej: bezczelny psuj Treka, milosnik campu, autor wyjatkiwo pseudonaukowych konceptow i len niszczacy przez to lenistwo wlasne projekty.
Moge sporo jego dzialan oceniac negatywnie, ale nijak nie zdobede sie na jednoznaczne potepienie... Klopot z nim mam...

Seven zreszta jest zywym wcieleniem bragizmu - na jedno ciekawa postac, ktora wzbogacila show, na drugie potworne pojscie na latwizne (powrot w koleiny bezpiecznej tradycji Spock-Data-Doctor, zamiast eksploracji oryginalnego i trudniejszego, a totalnie zmarnowanego, pillerowskiego watku Kes) no i ten seksualizm a'la TROMA...

DS9 natomiast... Mozna je roznie oceniac, ale by rozumiec czym mialo byc nalezy rozpiac sobie jego wyobrazony pierwotny ksztalt w trojkacie "Duet"-"In the Hands of the Prophets"-"Visionary" (znaczy: polityka zwiazana z akcesja Bajor do UFP - kwestia styku religia/nauka - przygody w stylu klasycznej trekowej SF spadajace na trwajacy na posterunku personel). W jakims sensie jest to owszem, mniej dynamiczne niz warpujacy przed siebie gwiazdolot.

Toudi

Kiedy z continuity a'la B5 jest jeden klopt (bijacy w ogladalnosc): albo ogladasz serial od poczatku, albo tracisz obraz calosci. Wydaje sie zreszta ze zloty srodek znalazla wlasnie Majel do spolki z Wolfe'm: w pierwszych sezonach AND kazdy odcinek/dwuodcinkowiec to zamknieta fabula, ale jest nad tym metaplot odbudowy Federacji. Sadze, ze tak wlasnie nalezy to robic (epizodycznosc TOS&TNG moze dzis smieszyc/wkurzac, wade podejscia Straczynskiego podalem). (NV zreszta np. zdaje sie isc wlasnie w tym kierunku budujac fabularne pomosty miedzy TOS, TAS, a filmami.)

A nBSG? Tak, nie bez kozery zaczyna sie od genialnego "33" i wybitnej miniserii, a konczy sie zalosnie glupim filmem "The Plan". Widac, ze gdy skonczyly sie pomysly na VOY-done-right zaczela sie improwizacja na miare TXF/LOST/Heroes. Strach pomyslec co by moglo sie z tego zrobic po siedmiu sezonach, perfekcja formy braku sensownej tresci by na tak dlugo nie przykryla...
Toudi
Użytkownik
#73 - Wysłana: 25 Gru 2012 13:48:52
Odpowiedz 
Q__:
Kiedy z continuity a'la B5 jest jeden klopt (bijacy w ogladalnosc): albo ogladasz serial od poczatku, albo tracisz obraz calosci.

To problem tak na prawdę poprzedniej epoki, czasów, gdy to co oglądasz i kiedy oglądasz zależało od decydentów stacji. W dzisiejszych czasach nie jest to już problem i taką formę serialu można spokojnie eksponować.
Faktem jest, że B5 najlepiej oglądało się jej wydaniu na DVD, kiedy oglądało się kilka odcinków na raz i to kiedy miało się ku temu czas.
Dziś nie ma problemu z dostępem do treści na zbliżonym poziomie do posiadania odcinka na płycie. Więc i oglądalność można sobie tym podnieść, gdyby to tylko o to chodziło.

Q__:
w pierwszych sezonach AND kazdy odcinek/dwuodcinkowiec to zamknieta fabula, ale jest nad tym metaplot odbudowy Federacji.

metaplot ma swoje plusy i minusy, jego głównym problemem jest fakt, że z reguły twórcy zapominają o nim po sezonie i nie ma on pływu na losy w kolejnych. Oczywiście są wyjątki, ale z reguły jednak są one słabo prowadzone w pilocie, połowie sezonu (przerwa) i finale - a i tak wszyscy na to czekamy, bo wszyscy tęsknimy za jakąś dłuższą fabułą.

Nie ma idealnego środka, są półśrodki, które z braku laku muszą wystarczyć. Temu pierwszy sezon BSG był taki genialny, bo stanowił całość, przecież gdyby Moore dał rade zrobić na tym poziomie 4 sezony, to dziś rządził by światem.

Q__:
Strach pomyslec co by moglo sie z tego zrobic po siedmiu sezonach, perfekcja formy braku sensownej tresci by na tak dlugo nie przykryla...

Moim zdaniem drugi sezon jeszcze przykryła, a potem... no cóż.
Problem jest jeszcze happy end, przecież gdyby Moore zakończył serial na odnalezieniu Ziemi, zniszczonej, bez nadziei dla tej garstki ocalałych Kolonistów, byłby to jeden z najlepszych finałów, zamiast tego pociągnął to wszystkim nam znanego finału.
Eviva
Użytkownik
#74 - Wysłana: 25 Gru 2012 18:41:51
Odpowiedz 
Toudi

Czysta prawda. Ten happy end jest tak amerykańsko-hollywoodzki, że niedobrze się robi. Choć mi, prawdę mówiąc, zrobiło się niedobrze dożo wcześniej.
krzychu
Użytkownik
#75 - Wysłana: 25 Gru 2012 19:37:10
Odpowiedz 
ja mam taka uwage ze jezeli wznawiaja jakis serial z nowymi aktorami to juz nie jest to samo bo przeciez mogliby kontynuowac Babylon 5 od momentu gdy londo ma ten organizm ktory go kontroluje a delenn urodzi dziecko a sheridan w zaswiatach moze powrocic jako vorlon ale z nowymi aktorami to nie to samo
Eviva
Użytkownik
#76 - Wysłana: 25 Gru 2012 20:16:12
Odpowiedz 
krzychu

Masz rację, to już nie jest to samo, ale jakby teraz wyglądał Bill Shatner z fazerem i w tej TOSowej piżamce? Jak uciekinier z Tworek, nie jak kapitan statku gwiezdnego! Zmiana pokoleń wymusza zmianę obsady i nic się na to nie poradzi. Byle dobrze wybrano następców, a jakoś to zawsze będzie.
Toudi
Użytkownik
#77 - Wysłana: 25 Gru 2012 21:02:44
Odpowiedz 
Eviva:
Czysta prawda. Ten happy end jest tak amerykańsko-hollywoodzki, że niedobrze się robi. Choć mi, prawdę mówiąc, zrobiło się niedobrze dożo wcześniej.

Mnie nie happy end załatwił, nawet nie te słabizny 3 i 4 sezonu (w końcu co któryś odcinek się jednak warty uwagi trafiał), ale motyw religijny, sugestie, że Starbuck to anioł, że headSix i HeadBaltar byli zesłani przez "boga", że kolejny raz koło zatacza swoje kręgi. To tak naprawdę osłabiło w moich oczach serial.

krzychu:
ja mam taka uwage ze jezeli wznawiaja jakis serial z nowymi aktorami to juz nie jest to samo bo przeciez mogliby kontynuowac Babylon 5 od momentu gdy londo ma ten organizm ktory go kontroluje a delenn urodzi dziecko a sheridan w zaswiatach moze powrocic jako vorlon ale z nowymi aktorami to nie to samo

Kiedy z reguły zmiana aktorów jest najmniejszym problemem, nowi aktorzy dają sobie radę, o ile nie osadza się ich w rolach poprzedników, ale tworzy się nowe postacie. Aktorzy u JJA są całkiem całkiem, a na pewno byli najlepszym punktem nowego treka zaraz po niektórych efektach CGI.
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 26 Gru 2012 11:07:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
To problem tak na prawdę poprzedniej epoki, czasów, gdy to co oglądasz i kiedy oglądasz zależało od decydentów stacji. W dzisiejszych czasach nie jest to już problem i taką formę serialu można spokojnie eksponować.
Faktem jest, że B5 najlepiej oglądało się jej wydaniu na DVD, kiedy oglądało się kilka odcinków na raz i to kiedy miało się ku temu czas.
Dziś nie ma problemu z dostępem do treści na zbliżonym poziomie do posiadania odcinka na płycie. Więc i oglądalność można sobie tym podnieść, gdyby to tylko o to chodziło.

I tak, i nie, bo zanim serial trafi na DVD (ze o pirackich serwisach nie wspomne) trafia jednak do TV i to tam waza sie jego losy...

Toudi:
metaplot ma swoje plusy i minusy, jego głównym problemem jest fakt, że z reguły twórcy zapominają o nim po sezonie i nie ma on pływu na losy w kolejnych.

Z tym, ze wiesz z czego to wynika? Nigdy nie ma gwarancji, ze kolejny sezon dostanie zielone swiatlo, to po co tworcy maja sie wysilac?

Toudi:
Oczywiście są wyjątki, ale z reguły jednak są one słabo prowadzone w pilocie, połowie sezonu (przerwa) i finale - a i tak wszyscy na to czekamy, bo wszyscy tęsknimy za jakąś dłuższą fabułą.

Z drugiej strony calkowite podporzadkowanie fabul odcinkow metaplotowi zrobi z serialu opere mydlana...

Toudi:
Temu pierwszy sezon BSG był taki genialny, bo stanowił całość

A jednak najlepszy z odcinkow tegoz sezonu, "33" prawie nie zahaczal o metaplot...

Toudi:
przecież gdyby Moore dał rade zrobić na tym poziomie 4 sezony, to dziś rządził by światem.

Albo by zostal uznany za zbyt ambitnego i zbyt niszowego...

Toudi:
Problem jest jeszcze happy end, przecież gdyby Moore zakończył serial na odnalezieniu Ziemi, zniszczonej, bez nadziei dla tej garstki ocalałych Kolonistów, byłby to jeden z najlepszych finałów, zamiast tego pociągnął to wszystkim nam znanego finału.

Akurat ten happy end mu wybaczam - choc zaprzecza klimatowi serii - bo tylko dzieki temu Moore mogl zacyklic nBSG z ST (przeszlosc-przyszlosc). Tym razem fan wygra we mnie z widzem...
Ale aniolki itp. Tak, that hurts...

ps. Troche a'propos: o slabych sezonach seriali SF i o kombinowaniu na sile:
http://m.io9.com/5900750/science-fiction-and-fanta sy-tv-shows-that-tried-to-reinvent-themselves-in-t heir-final-seasons
http://m.io9.com/5855113/the-10-most-mortifying-se asons-of-science-fiction-and-fantasy-tv-shows
Toudi
Użytkownik
#79 - Wysłana: 26 Gru 2012 11:46:17 - Edytowany przez: Toudi
Odpowiedz 
Q__:
I tak, i nie, bo zanim serial trafi na DVD (ze o pirackich serwisach nie wspomne) trafia jednak do TV i to tam waza sie jego losy...

Ale oboje się zgodzimy, jest to efekt braku chęci decydentów stacji do wykonania kroku w przód a nie efekt brak technologii. Do tego DVD to tez już odgłosy przeszłości. Moim zdaniem nawet te płyty bluray to też takie dogorywanie minionej epoki. Płyty te są zdecydowanie zbyt łatwe do uszkodzenia. A i dostęp do materiału jest względnie problemowy.

Q__:
Z tym, ze wiesz z czego to wynika? Nigdy nie ma gwarancji, ze kolejny sezon dostanie zielone swiatlo, to po co tworcy maja sie wysilac?

Jesteś świadom tego problemu. Ale zgodzisz się, że przydałoby się wreszcie by, ktoś podjął odważną decyzję i podpisał długoterminową umowę, nie?
O ile to mogłoby to podnieść poziom dzieła?

Q__:
Z drugiej strony calkowite podporzadkowanie fabul odcinkow metaplotowi zrobi z serialu opere mydlana...

Gorzej, jak zrobi telenowę... ;) wszystko zależy jak rozległy będzie metaplot, no i zawsze można zrobić kilka odcinków, przerywników, które pociągną fabułę nieco w bok. Ale chyba najważniejsze jest, by metaplot nie opierał się tylko na relacjach między głównymi bohaterami, to wówczas uda się uniknąć opery mydlanej.

Q__:
A jednak najlepszy z odcinkow tegoz sezonu, "33" prawie nie zahaczal o metaplot...

Jak nie zahaczał? Ucieczka, przemęczenie, pościg, skoki... Albo inaczej, co miałoby byc metaplotem BSG?

Q__:
Albo by zostal uznany za zbyt ambitnego i zbyt niszowego...

Rządziłby. ;)
Eviva
Użytkownik
#80 - Wysłana: 26 Gru 2012 11:56:21
Odpowiedz 
Toudi:
Q__:
Z tym, ze wiesz z czego to wynika? Nigdy nie ma gwarancji, ze kolejny sezon dostanie zielone swiatlo, to po co tworcy maja sie wysilac?

Jesteś świadom tego problemu. Ale zgodzisz się, że przydałoby się wreszcie by, ktoś podjął odważną decyzję i podpisał długoterminową umowę, nie?
O ile to mogłoby to podnieść poziom dzieła?

Mogłoby znacząco, ale zaskoczy Cię może fakt, że wpływ na to mają nie twórcy i nie widzowie, a szefowie telewizji. A oni chcą móc w każdej chwili dany serial wykopać i wsadzić na jego miejsce inny.
Toudi
Użytkownik
#81 - Wysłana: 26 Gru 2012 12:20:51
Odpowiedz 
Eviva:
ale zaskoczy Cię może fakt, że wpływ na to mają nie twórcy i nie widzowie, a szefowie telewizji. A oni chcą móc w każdej chwili dany serial wykopać i wsadzić na jego miejsce inny.

Jestem tego świadom, w końcu pisze o decydentach stacji. Ale gdyby któryś z nich podjął odważną decyzję... Kiedyś zdaje się było im łatwiej. Teraz problemem naszego tematu jest fakt, że nie ma już stacji o kierunku programowym związanym z SF (syfy to nie jest już SF, a AXN chyba nie kreci nowych), a główny nurt (znaczy się duże stacje) nie podpisze umowy nawet na jeden pełny sezon.
HBO i Startz może i by podpisały umowę na cały sezon, ale tematykę mają inną. Choć chyba Startz szykuje nam na przyszły rok jeden serial z gatunku SF.

Także słabo jest słabo.

Ale gdyby tak chociaż na animację się zgodzili, to na pewno byloby tańsze w realizacji niż film sf i mogli by pociągnąć kilka sezonów. Tylko tu znowu istnieje niebezpieczeństwo sprowadzenia tematu do bajki dla dzieci, jak miało miejsce ostatnio z SG.
Q__
Moderator
#82 - Wysłana: 20 Lis 2013 12:37:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Slovaak

Slovaak:
W sumie najlepszym rozwiazaniem było by uznać za kanon jedynie to co stworzył Roddenbery + ewentualnie to na co miał wpływ czyli

W sumie byłbym za...

A tu taka dyskusja o kanoniczności z forum NV: P2:
http://forums.startreknewvoyages.com/index.php?top ic=712.0

W niej zaś taki oto głos (z roku 2008, na co bierzmy poprawkę):

"From what I've heard from other trek fans, true cannon (minus an episode or two) is the following... TOS, TNG, Movies: 1, 2, 3, 4, 6, 7, 8, 9, DS9, Voyager, NV, HF. and i'm guessing the new jj abrams movie will also be cannon, also Of Gods and Men, and possibly Intrepid when it's done."

Przy czym NV: P2 i HF w istocie przyjdzie uznać za Roddenberry Approved. O udziale Matki i Syna Roddenberrych w produkcji NV wiadomo, Rod Roddenberry wizytował też i chwalił ekipę HF (co daję pod rozwagę krytykom linii ideowej tego serialu).

Doliczyć tu prawdopodobnie trzeba również Farraguta, którego - co prawda animowane - epizody dostały błogosławieństwo Lou Scheimera (nie Roddenberry, ale zawsze producent).
Q__
Moderator
#83 - Wysłana: 27 Lut 2014 09:32:49
Odpowiedz 
A tymczasem Rod Roddenberry (współproducent NV: P2 zresztą, jako się rzekło) kanonizował STC "Lolani":

https://www.facebook.com/StarTrekContinues/photos/ a.368013926565463.92376.333296680037188/7264770040 52485/
W sumie mógłby robić za - choćby honorowego - co-producera, wszyskich serii, które uznaje, by wszystko znów było jasne - jeden Trek pod jednym Roddenberrym.
Q__
Moderator
#84 - Wysłana: 24 Mar 2014 18:34:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Proponuję do Roddenberry's Canon dodać pojęcie Piller's Canon, który należy liczyć:
- dla TNG od "The Bonding" (ew. od końca RC) do finału,
- dla DS9 od początku do "Through the Looking Glass" (sądzę, można wliczyć wyprodukowany wcześniej "Improbable Cause"),
- dla VOY od początku do "Basics, Part II" (można uwzględnić także wyprodukowane wcześniej "False Profits", "Sacred Ground", a zwłaszcza - planowany od pierwszego sezonu - "Flashback"),
- INS.

Potem już tylko Braga.


ps. Skoro o Pillerze mowa... TO chyba ważne:

"Piller originally had a one year contract and was ready to leave The Next Generation with the ending of Season 3. Gene Roddenberry himself asked him to come back for another year, noting that the fourth season was the one where the audience would fall in love with the series. ("Mission Overview Year Three - Ending Season Three", TNG Season 3 DVD special feature)"
http://en.memory-alpha.org/wiki/Michael_Piller#Sta r_Trek
Q__
Moderator
#85 - Wysłana: 12 Maj 2016 13:01:31
Odpowiedz 
Slovaak

Wracając do naszej starej dyskusji nt. katry...
Slovaak:
A ludzką dusze można wytłumaczyc w naukowy sposób?

W kontekście tego co cytowałem z Wattsa* pewnie by się - na upartego - dało... Otóż gdyby za Penrose'm uznać świadomość (duszę?) za efekt kwantowy, to - pamiętając o tym, że jeden mózg może pomieścić ileś osobowości* (kłania się zaburzenie dysocjacyjne tożsamości) - należałoby uznać, że (w wiadomej scenie z TWoK) nastąpiło przeniesienie/skopiowanie (niby niemożliwe, ale Transporter pokazuje, że w ST się da) - via, rozumiany po wattsowemu, efekt Ganzfelda - stanu kwantowego mikrotubul (czy ich odpowiednika) neuronów (czy jw.) mózgu Spocka na mikrotubule neuronów mózgu McCoy'a. (A katric ark to był jakby mechaniczny - i trwalszy niż one - odpowiednik mikrotubul, poniekąd lepszy - bo trwalszy, acz i gorszy, bo skazujący ją na bierne trwanie - nośnik dla świadomości.)

* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=2231#msg302521

(Oczywiście nadal uważam, że społeczeństwo świadome takich rzeczy powinno o pewnych sprawach myśleć inaczej, niż nam to ST pokazuje... Chyba, że zakłada się/twierdzono jednak śmiertelność świadomości. Znaczy: katra to jakby dusza, ale nie nieśmiertelna z natury...)

Szerzej:
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S 1571064513001188
https://www.researchgate.net/publication/258426769 _Evidence_of_massive_global_synchronization_and_th e_consciousness_Comment_on_Consciousness_in_the_un iverse_A_review_of_the_%27Orch_OR%27_theory_by_Ham eroff_and_Penrose
https://www.researchgate.net/publication/257953778 _Multi-level_memory-switching_properties_of_a_sing le_brain_microtubule

Niezłe popularne podsumowanie:
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/20180/swiadomos c-efektem-kwantowym

ps. Oczywiście, są to sprawy b. hipotetyczne i niekoniecznie zaraz traktuję je serio, ale na potrzeby - b. spekulatywnego z natury - Treka z nawiązką starczy...
Q__
Moderator
#86 - Wysłana: 18 Wrz 2019 02:02:47
Odpowiedz 
Steve Shives o kanoniczności Discovery:
https://www.youtube.com/watch?v=ib83xJTbFEQ
Q__
Moderator
#87 - Wysłana: 15 Gru 2019 19:40:17
Odpowiedz 
O tym z non-canonu, co by wartało kanonizować :
https://www.youtube.com/watch?v=melI3MWTv38
 Strona:  ««  1  2  3 
USS Phoenix forum / Star Trek / Kanon, pólkanon itd

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!