USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / TOS (i TAS) wady i zalety
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#61 - Wysłana: 6 Lut 2011 19:24:03
Odpowiedz 
Jurgen:
Jak nie widzieliśmy, jak widzieliśmy

OK, Ezri dostała transfer w ostatnim sezonie i to tylko dlatego, że była nosicielką Dax. Wcześniej doradcy nie było i stacja świetnie się bez niego miała.

Jurgen:
A wiesz, dlaczego nie było? Bo to miała być krótka misja (znaleźć i zatrzymać jakąś grupę Maquis, infiltrowaną zresztą przez Tuvoka) i powrót. Doradca nie był potrzebny. Misje wieloletnie, zwłaszcza z rodzinami (czyli jak Galaxy) wymagały najwyraźniej doradcy (fryzjerów, delfinarium, sal koncertowych itp.). A że Voyager poleciał potem w dłuższą misję, to już inna sprawa.

Co ma do tego długość misji? Albo jest komplet załogi, albo nie. Wszystkie stanowiska były obsadzone - a braki w kadrze oficerskiej powstały na skutek śmiertelnych wypadków, niektórych członków załogi - tylko doradcy nie wzięli. Czemu nie?

Jurgen:
Najpierw coś twierdzisz, a potem przyznajesz się, że jednak nie wiesz. Rewelacja. Powiedz mi, Picard, jak z Tobą w takim razie dyskutować?

OK, nie pamiętam by Ezri rzeczywiście prowadziła sesje terapeutyczne, ale jeśli nawet pamięć mnie zawiedzie Ty z pewnością mnie poprawisz, więc o co tyle krzyku? Fakt, faktem bez doradcy Ezri doskonale dawali sobie radę przez sześć lat.
The_D
Użytkownik
#62 - Wysłana: 6 Lut 2011 21:17:42
Odpowiedz 
Picard:
Co ma do tego długość misji? Albo jest komplet załogi, albo nie.

Widocznie takie są procedury we flocie. W odcinku The Cloud Jest rozmowa Janeway z Chakotayem o morale załogi:

J: You're closer to the crew than I am. How bad is it?
C: There's a nuanka, a period of mourning that everyone's going through. It's a natural reaction.
J: I'm worried about them. I wish we had a counsellor on board, but the nature of our mission didn't require one.
Jurgen
Moderator
#63 - Wysłana: 6 Lut 2011 21:39:44
Odpowiedz 
Picard:
OK, Ezri dostała transfer w ostatnim sezonie i to tylko dlatego, że była nosicielką Dax. Wcześniej doradcy nie było i stacja świetnie się bez niego miała.

Czyli widzieliśmy.

Picard:
Czemu nie?

The D już Ci odpowiedział. Nie był na tę konkretną misję potrzebny.

Picard:
OK, nie pamiętam by Ezri rzeczywiście prowadziła sesje terapeutyczne, ale jeśli nawet pamięć mnie zawiedzie Ty z pewnością mnie poprawisz, więc o co tyle krzyku?

To pokazuje wartość i sposób Twojej argumentacji.
Paradoks
Użytkownik
#64 - Wysłana: 6 Lut 2011 21:43:38 - Edytowany przez: Paradoks
Odpowiedz 
The_D:
the nature of our mission didn't require one.

W takim razie na naszej sesyjnej Novie też nie powinno być doradcy.
Jurgen
Moderator
#65 - Wysłana: 6 Lut 2011 21:45:42
Odpowiedz 
Paradoks

Widzę, że Ta'nar poważnie zalazła za skórę Chase'owi.
Madame Picard
Moderator
#66 - Wysłana: 12 Maj 2011 19:21:26 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Przeglądając dzisiaj podręcznik socjologii Giddensa natrafiłam na informację o koncepcji pochodzącej z lat 60 (niestety nie podano autorstwa), wedle której gdyby przyrost naturalny utrzymywał wciąż na tym samym poziomie, to w ciągu 900 lat liczba ludzi na Ziemi się ięgnęłaby 60 000 000 000 000 000 (60 kwadrylionów), co oznaczałoby, że na każdy m2 powierzchni Ziemi, zarówno stałych lądów jak i wód, przypadałoby 100 osób.
Od razu skojarzyło mi się to z odcinkiem The Mark 0f Gideon, w którym również pokazano problem skrajnego przeludnienia. Ciekawe, czy pomysł na ten odcinek mógł być inspirowany tą ówczesną koncepcją.
TSan
Użytkownik
#67 - Wysłana: 12 Maj 2011 19:22:55
Odpowiedz 
Madame Picard

A wrrrr....
Eviva
Użytkownik
#68 - Wysłana: 12 Maj 2011 19:35:00
Odpowiedz 
Madame Picard:
Ciekawe, czy pomysł na ten odcinek mógł być inspirowany tą ówczesną koncepcją.

Mógł być, jak najbardziej. Gene Roddenberry wybiegał myślą poza swoje podwórko, czego wielu nie mogło mu darować
mozg_kl2
Użytkownik
#69 - Wysłana: 6 Wrz 2011 15:57:06
Odpowiedz 
http://www.youtube.com/watch?v=vlS3t4y2TRA

Chyba nie było. Z dedykacją dla Evivy.
Eviva
Użytkownik
#70 - Wysłana: 6 Wrz 2011 18:38:19
Odpowiedz 
mozg_kl2

Nawet wiem, jaki odcinek wtedy kręcili "What are the little girls made of?"
Boże, jacy oni byli młodzieńcy...
mozg_kl2
Użytkownik
#71 - Wysłana: 17 Wrz 2011 23:27:32
Odpowiedz 
http://www.space.com/12991-nasa-space-shuttle-ente rprise-35-years.html

Kolejna rocznica treka i ważny news przechodzi na polskim flagowcu bez echa.
Elaan
Użytkownik
#72 - Wysłana: 17 Wrz 2011 23:52:09
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Kolejna rocznica treka

Jak wspaniale zobaczyć ich na tym zdjęciu .
Aż serce żywiej bije, a jednocześnie ściska się na myśl, że coś bezpowrotnie minęło .
Dzięki za ten słodko-gorzki news .
Q__
Moderator
#73 - Wysłana: 18 Wrz 2011 00:06:41
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
i ważny news przechodzi na polskim flagowcu bez echa

Zawsze mozesz przygotować artykulik, który z rozkoszą zamieszczę. Phoenix nie jest prywatnym folwarkiem kogokolwiek (może poza Kai'em ), a wspólnym dziełem całej - nomen omen - phoenixowej społeczności.
Enterprise D
Użytkownik
#74 - Wysłana: 18 Wrz 2011 00:07:16 - Edytowany przez: Enterprise D
Odpowiedz 
Co do zalet to mogę powiedzieć, że ,,prawdziwy" Star Trek to był właśnie TOS.
Inne serie nie umiały oddać tego klimatu. Jeszcze ta charakterystyczna muzyka, która potrafiła doskonale oddać atmosferę filmowa. No i te ,kartonowe" studia
też miały swój urok (nie mówię że złe).

Ale jedyną największą wadą to nie efekty specjalne (które mi się podobały) czy scenografia, ale tak zwane ,,redshirty". Po prostu pojawiali się w odcinku po to, żeby zginąć, więc jeśli pojawili się w odcinku to już każdy wie,
co się z nimi stanie...
Eviva
Użytkownik
#75 - Wysłana: 18 Wrz 2011 08:22:59
Odpowiedz 
Enterprise D

Trudno. Jakąś JEDNĄ wadę TOS mógł sobie mieć Jak dla mnie to cudowny serial, właśnie ze względu na ten unikalny klimat oraz na doskonale dobranych aktorów - może nie wybitnych, ale mających osobowość i odróżnialnych od siebie, nie tak, jak to się teraz czasem widuje - nie wiadomo, czy to co akurat mówi na ekranie, to Bobi czy Isadora, a to, co jej słucha, To Edi czy Matt. Wszystko tak samo ulizane, wymalowane i wyprane z osobowości.
mozg_kl2
Użytkownik
#76 - Wysłana: 18 Wrz 2011 14:50:21
Odpowiedz 
Elaan:
Jak wspaniale zobaczyć ich na tym zdjęciu .

Prawda? Dumnie być fanem treka w takich chwilach.

Elaan:
Aż serce żywiej bije, a jednocześnie ściska się na myśl, że coś bezpowrotnie minęło

Mineło wydarzenie, ale jest wiecznie żywy póki istnieja fani by wracać do tej chwili. To, my fani a nie studio, zapewniamy żywotność naszej serii.

Q__:
Phoenix nie jest prywatnym folwarkiem kogokolwiek (może poza Kai'em ), a wspólnym dziełem całej - nomen omen - phoenixowej społeczności.

Ja tego, broń Boże nie głosze. Zawsze Eviva, wrzucała newsy na główną, mało tego dopominała się o jeszcze.

Enterprise D:
Inne serie nie umiały oddać tego klimatu.

Według mnie każda seria ma swój niepowtarzany( w miare możliwosci) klimat, dzięki temu trek to pojemny dom, gdzie zmieszczą się wszyscy. O czym też pisałem juz nie raz.
Q__
Moderator
#77 - Wysłana: 3 Gru 2012 04:40:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
trek to pojemny dom, gdzie zmieszczą się wszyscy. O czym też pisałem juz nie raz.

Szczególnie zresztą widać to po fanfilmach tworzących z ekranowego drobiazgu całe złożone historie (z mignięcia na ekranie w TOS takich jednostek jak Exeter czy Farragut narodziły się odpowiednio: Starship Exeter i Starship Farragut), czy autoryzowanych powieści o losach Excelsiora pod komendą kapitana Sulu, choć identycznie postępują twórcy kanonu (z wzmianki o "roku piekła" w VOY "Before and After" urodził się potem "Year of Hell", z wątków poruszonych w TOS "The Tholian Web" i "Mirror, Mirror" - ENT "In a Mirror, Darkly") i tego co poza kanon wypchnięto (wiadomo TOS "Journey to Babel" rozroslo się w B5), a pomieściło by się tego x razy tyle...
O bogactwie konwencji możliwych do pomieszczenia w Treku dla odmiany ja nie raz pisałem.

ps . Skoro wspomniałem już o Starship Exeter, przyswoiłem sobie i to dzieło... Objętościowo słabo jak na taką legendę fandomu (raptem niecałe dwa odcinki), ale prekursorstwo się liczy (była to bodaj pierwsza fanowska produkcja o takiej jakości)...
"The Savage Empire" to w sumie prościutka przygodówka dajaca jednak rzut oka na kulturę Andorian (uwaga: są to Andorianie rodem z ówczesnych podręczników RPG, nie z ENT) oraz pokazująca w jakich okolicznościach jeszcze-nie-generał Chang stracił oko. Mimo, że logicznie pomyslana nie porywa jakoś szczególnie (ciągnie ją też w dół nieudolna kreacja należącego do załogi Andorianina), jednak można z niej - od biedy - wysnuć morał, że Obcy nie są sobie obcy dość, by nie móc współdziałać, ale do końca nigdy się nie zrozumieją.
"The Tressaurian Intersection" - ta znów historia, choć choruje na częsty dla fanprodukcji fabularny wszystkoizm (czego tam nie mamy? zagładę federacyjnej placówki i strzegącego jej okrętu, Tholian i ich supertechnologię, tytułowych, spokrewnionych z Gornami, Tressaurian, tragiczne fakty z przeszłości kapitana, rozwiązania w stylu klasycznej hard SF, pokrewny "szóstce" wątek etycznych wyborów i przełamywania uprzedzeń, nową "kancelistkę" w załodze), co owocuje brakiem - jakże mile widzianej - idei przewodniej, splata te wszystkie, pozornie oderwane, elementy w daleką od narracyjnego miszmaszu logiczną całość, gdzie początkowo niezrozumiała katastrofa prowadzi na trop zbrodniczych machinacji na ponadwszechświatową skalę, które pokrzyżować można tylko ścisłym rozumowaniem, gdzie przeszłość rzuca cień na wybory dokonywane w teraźniejszości, a drażniąca kapitana młoda yeoman potrafi przynieść mu duchowe wsparcie i - mimo woli, niczym Neelix w VOY "Threshold" - podpowiedzieć właściwe rozwiązanie. Mimo odejścia od problemowej struktury typowej dla RC oraz - irytującego - braku ostatniego aktu rzecz ze wszech miar godna polecenia, jako kawał solidnego Treka.
(Ciekawe zresztą, że SE prezentuje dość mroczny obraz Federacji, widzimy andoriańskich separatystów robiących za węże w federacyjnym raju, szef ochrony Cutty nie ma ochoty ratować Tressaurian, których postrzega, niebezpodstawnie zresztą, jako gatunek zbrodniarzy, podczas gdy kapitan Garrovick pomaga im raczej dla własnego sumienia, nienawidzi ich bowiem niczym Kirk - Klingonów, oficerowie oddanej Prawdzie GF potrafią też łgać jak z nut gdy wymaga tego sytuacja: kapitan bez wahania okłamuje Tholian, "czułkowiec" B'fuselek gładko pozoruje przejście na stronę swych nastawionych antyfederacyjnie rodaków. Nie gryzie się to jednak z erą TOS.
Miło natomiast zobaczyć, że bohaterowie sprawnie posługują się rozumem, czy dotyczy to drobnej scenki w której w/w andoriański porucznik sprawia, że jeden z osaczających go przeciwników zabija drugiego, czy podpartych naukową wiedzą analiz dzięki którym długonoga komandor Harris potrafi "rozgryźć" tholiańską superbroń, a kapitan przedstawić plan jej* - jak należy sądzić - skutecznej neutralizacji**.)

* broni, nie komandor

** sama broń zresztą jakoś odlegle przypomina unoszący się w przestrzeni sulibański kompleks z ENT "Broken Bow, part 2"

EAS o SE:
http://fiction.ex-astris-scientia.org/starship_exe ter_reviews.htm

Pytaniem pozostaje natomiast co decyduje o takiej skłonności co lepszych fanowskich twórców do osadzania swoich historii właśnie w realiach TOS względna łatwość związana z możnością używania biedniejszych dekoracji i charakteryzacji, czy ogromna nośność TOSowej konwencji połączona z łatwopodrabialnością (budowanego m.in. muzyką, punkt dla Enterprise D, ale także i np. odgłosami pokładowej maszynerii) - klimatu oryginalnej serii, klimatu niepowtarzalnego jednak i dodającego od razu +50% do odbioru całości?
Z tym wiąże się jeszcze jedna zagadka: czy w ogóle da się nakręcić udaną fanfiction ery TNG (TNG, nie post-DS9, albo post-NEM)? That is the question...
Kapitan James Tyberiusz Kirk
Użytkownik
#78 - Wysłana: 3 Gru 2012 07:24:31
Odpowiedz 
Q__:
- tandetne dekoracje i efekty specjalne (w sumie nie wina twórców, a kwestia epoki).

Efekty nie są najważniejsze.. można nawet powiedzieć że nie mają znaczenia

Q__:
prymitywne i niezbyt estetyczne (z współczesnej perspektywy) rysunki,

Rysunki też bez znaczenia.. tym bardziej że kiedyś były lepsze niż w dzisiejszych filmach (nie tylko dlatego że dzisiaj każdy film animowane -nie mówie o anime- to syf)
Q__
Moderator
#79 - Wysłana: 4 Gru 2012 07:58:53
Odpowiedz 
Kapitan James Tyberiusz Kirk

Kapitan James Tyberiusz Kirk:
Rysunki też bez znaczenia..

Kapitan James Tyberiusz Kirk:
Efekty nie są najważniejsze..

Mówisz mądrze jak rzadko kiedy. Treść jest ważniejsza od formy.

(Tylko po co ten "syf" w wypowiedzi?

ps. Znalazłem fanprodukcję osadzoną w erze TNG (dość specyficzną zresztą, bo komedię) i wiecie co? Też używa TOSowego mostka... Oto ona - "Beam Me Up - Die Star Trek Comedy":
http://www.youtube.com/watch?v=Nm3Va0sVUjk
http://www.youtube.com/watch?v=hzBcpBRJUrw
http://www.youtube.com/watch?v=-sz6wHVt1WU
http://www.youtube.com/watch?v=Gj4oalSe6VY
http://www.youtube.com/watch?v=hnezcTvKnKs
http://www.youtube.com/watch?v=bHwZ_KNJFhs
http://www.youtube.com/watch?v=7t3nQfbfYns
http://www.youtube.com/watch?v=T2A_FpssiC0
http://www.youtube.com/watch?v=JwAx9vzYmMI
Jeśli ktoś woli playlistę:
http://www.youtube.com/playlist?p=PLF4AEDC53708D2B 53
Rzecz nietypowa, bo zawiera scenki z kanonicznego Treka, no i... jest po niemiecku.
Eviva
Użytkownik
#80 - Wysłana: 4 Gru 2012 08:12:17
Odpowiedz 
Q__:
Kapitan James Tyberiusz Kirk:
Rysunki też bez znaczenia..

Kapitan James Tyberiusz Kirk:
Efekty nie są najważniejsze..

Mówisz mądrze jak rzadko kiedy. Treść jest ważniejsza od formy.

To prawda, ale forma też się przydaje. Niby rubin i bez oprawy błyszczy, ale jednak odpowiednio oprawiony zyskuje na wartości. W "Janosiku" hrabia Horvath mówi Marynie:
- Widzisz to wino? Jakże straciłoby na smaku, gdybym go nie pił w tak cudownym szkle. Wszystko, co piękne, musi mieć odpowiednią oprawę.
Q__
Moderator
#81 - Wysłana: 4 Gru 2012 09:51:24
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
To prawda, ale forma też się przydaje.

I tu jest właśnie paradoks, bo na jedno TOSowa oprawa wydaje się archaiczna, miejscami nieporadna, biedna etc., a jednak - jak wyżej wspomniałem - zmieszczenie się w niej z miejsca dodaje uroku tym wszystkim NV, Exeterom, Farragutom... Byłabyż ona jednak tym cudownym szkłem?
Kapitan James Tyberiusz Kirk
Użytkownik
#82 - Wysłana: 4 Gru 2012 15:53:44
Odpowiedz 
Q__:
Mówisz mądrze jak rzadko kiedy

Polemizowałbym...

Q__:
(Tylko po co ten "syf" w wypowiedzi?

Syf - Okreslnie uzywane w stosunku do gniotu, badziewia czyli niezbyt dobrego filmu/serialu.

Eviva:
Widzisz to wino? Jakże straciłoby na smaku, gdybym go nie pił w tak cudownym szkle. Wszystko, co piękne, musi mieć odpowiednią oprawę.

Nie musi. Inaczej taki Dracula (1931) nie były lepszy od takiego Bram Stoker's Drakula (1992)...
Q__
Moderator
#83 - Wysłana: 4 Gru 2012 16:19:09
Odpowiedz 
Kapitan James Tyberiusz Kirk

Kapitan James Tyberiusz Kirk:
Syf - Okreslnie uzywane w stosunku do gniotu, badziewia czyli niezbyt dobrego filmu/serialu.

Określenie jednak zbyt kolowialne, wręcz wulgarne...
The_D
Użytkownik
#84 - Wysłana: 4 Gru 2012 17:24:29
Odpowiedz 
Q__
Syf w zasadzie trafił już do języka kampanii medialnych, choćby tej przeciw umowom śmieciowym.
Q__
Moderator
#85 - Wysłana: 4 Gru 2012 17:47:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The_D

Ostrzeżeń ani banów przecież za niego nie dałem... (Zresztą, tak patrząc, k***, trafiła do rodzimej kinematografii i ma się tam dobrze...)
Kapitan James Tyberiusz Kirk
Użytkownik
#86 - Wysłana: 4 Gru 2012 18:57:08
Odpowiedz 
Q__:
Określenie jednak zbyt kolowialne, wręcz wulgarne...

Jest używane na każdym portalu i nikt nie zarzuca nikomu wulgarności..

Q__:
Zresztą, tak patrząc, k***, trafiła do rodzimej kinematografii i ma się tam dobrze...)

Ale to najpopularniejsze Polske słowo.
Q__
Moderator
#87 - Wysłana: 4 Gru 2012 19:05:11
Odpowiedz 
Kapitan James Tyberiusz Kirk

Kapitan James Tyberiusz Kirk:
Jest używane na każdym portalu i nikt nie zarzuca nikomu wulgarności..

My jednak nie planujemy równać do Onetu.

ps. może wrócisz do tematu, zamiast znów próbować słownych przepychanek? deklarujesz się jako miłośnik TOS to może powiesz coś szerzej o jego zaletach i wadach, hę?
Kapitan James Tyberiusz Kirk
Użytkownik
#88 - Wysłana: 4 Gru 2012 19:17:36
Odpowiedz 
Q__:
TOS to może powiesz coś szerzej o jego zaletach i wadach, hę?

Cóż.. TOS ma troche wad... Wiele obcych wygląda jak ludzie, załoga czeto zakłada że obcy będą do nich podobni (i nie mówie tylko o wyglądzie) co jest głupotą bo mogą mieć zupełnie inna logike.
Q__
Moderator
#89 - Wysłana: 5 Gru 2012 01:32:47
Odpowiedz 
Evelin Siv
Użytkownik
#90 - Wysłana: 31 Maj 2013 11:58:01
Odpowiedz 
Właśnie zaczęłam oglądać TOS (czas najwyższy ) Na razie jestem po pilocie "The Cage". I mam pytanie o kolejność odcinków, bo spotkałam się z dwoma różnymi:

http://en.memory-alpha.org/wiki/TOS
- po pilocie zaczyna się od "Where No Man Has Gone Before"
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Star_Trek:_Th e_Original_Series_episodes
- tutaj to w ogóle piszą o dwóch pilotach, a odcinek "Where No Man Has Gone Before" powtarza się też w sezonie.


http://www.startrek.pl/episodes.php?op=EpisodeList &serid=1&sezon=1
http://pl.wikipedia.org/wiki/Star_Trek:_Oryginalna _Seria
- tutaj po pilocie jest "The Man Trap"

Pytam, bo nie wiem w jakiej kolejności oglądać
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / TOS (i TAS) wady i zalety

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!