USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  24  25  26  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#121 - Wysłana: 9 Cze 2007 17:27:27
Odpowiedz 
Kazeite

Wyrażenie "grozi wszystkim dookoła" jest dość jednoznaczne, prawda? A ja już teraz mógłbym przywołać co najmniej dwa odcinki, gdzie tak nie jest.

Jeżeli od tej zasady są tylko dwa wyjątki to nie wiem skąd Two sprzeciw...

czy "dość często" to za dużo w porównaniu z innymi kapitanami.

IMHO tak (choćby zważywszy też na to, że nie stoi za nią potęga Federacji)...

Pah Wraith

Bez wątpienia żaden kapitan nie przebije pod tym względem Sisko w "For the uniform" gdzie siła usunął Maquis z planety...

Mówiłem, że "gangsta"...

Bashir

hehe Sisko nie groził Sisko obiecał i dotrzymał słowa

I zauważmy, że była to dla niego ostateczność, nie codzienny styl negocjacji...
Kazeite
Użytkownik
#122 - Wysłana: 9 Cze 2007 18:17:02
Odpowiedz 
Jeżeli od tej zasady są tylko dwa wyjątki to nie wiem skąd Two sprzeciw...
Której części zdania "co najmniej dwa odcinki" nie zrozumiałeś?

IMHO tak (choćby zważywszy też na to, że nie stoi za nią potęga Federacji)...
IMHO nie, tym bardziej biorąc pod uwagę, że nie stoi za nią potęga Federacji.
Q__
Moderator
#123 - Wysłana: 9 Cze 2007 19:02:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

MHO nie, tym bardziej biorąc pod uwagę, że nie stoi za nią potęga Federacji.

Czyli zakładasz, że (aby dię już nie spierać o częstotliwość tego faktu) regularnie powtarzający się fakt prowadzenia negocjacji z pozycji sily (i wyrażania, IMHO zbytniej, gotowości jej stosowania) jest czymś słusznym (zwłaszcza gdy dysponuje się pozbawionym wsparcia i stałych źródeł zaopatrzenia, fakt silnym, okrętem), a jednocześnie chce się u słabo rozwiniętych tubylców stworzyć pozytywny obraz Federacji?

Wybacz, co by nie gadać o Sisko (może poza tym nieszczęsnym incydentem z Q) widać, że kieruje sie on ideeałami Treka i stara przewidzeć konsekwencje swoich czynów (a także uwzglednic ich koszt etyczny). U Kaśki (z winy niekonsekwencji scenarzystów) myślenie jest cokolwiek zaburzone...

BTW: każdego z dowódców znanycvh z SF można wpisać w jakiś schemat, i streścić jego postawę w kilku słowach:
- James T. Kirk: ja jestem ten dobry i ten dzielny, zrobimy to co uważam za słuszne, nawet wbrew regulaminowi...
-Jean Luc Picard: jestem intelektualistą i filozofem; nasi wrogowie też mają swoje racje - spróbujmy z nimi porozmawiać...
-Benjamin Sisko: mamy ciężką sytuację, a nasze wybory są wątpliwe, mimo wszysko podjąłem takie a nie inne decyzje - jak się nie podoba to w mordę...
-William J. "Husker" Adama: nie prosiłem się na to miejsce i nie czuję entuzjazmu, ale zrobię co w mojej mocy...
-T.C. MacQueen: nasz wróg jest okrutny i silniejszy, ale pójdziemy skopać mu d**** w imieniu naszej ojczyzny (która i tak się za to nie odwdzięczy)...
-Stanley H. Tweedle: dostałem do rąk potężną zabawkę, teraz mnie popamiętacie...
-Mal Reynolds: czdzie polecieć, żeby więcej zarrobić?
-Jonathan Archer: nie patrzcie tak na mnie ja też się na tym nie znam...
-Dylan Hunt: dam wam w mordę w imię odbudowy Federacji...
-Darth Vader: zniszczymy wszelki opór przeciwko Imperium; niekompetentnych we własnych szeregach zabiję osobiście...
-Thrawn: zrobicie kilka rzeczy których nie rozumiecie bo ja tak każę, a skutek przejdzie wasze najśmiejsze oczekiwana...

A jak na tym tle wypada Kaśka?
-Kathryn Janeway: mam najpotężniejszą broń w kwadrancie wycelowaną w was i nie zawaham się jej użyć dlatego musicie wpaść do mnie na herbatkę...
Kazeite
Użytkownik
#124 - Wysłana: 9 Cze 2007 21:13:50
Odpowiedz 
Czyli zakładasz, że (aby dię już nie spierać o częstotliwość tego faktu) regularnie powtarzający się fakt prowadzenia negocjacji z pozycji sily (i wyrażania, IMHO zbytniej, gotowości jej stosowania) jest czymś słusznym (...)
Żebym cokolwiek zakładał, najpierw ów fakt musiałby rzeczywiście zachodzić regularnie.

I popatrz, tyle się napisałeś, poczyniłeś wysiłek, by okreslić charakter kilkunastu dowódców jednym zdaniem, a cały twój post leży teraz jak długi z powodu jednego błędnego założenia...
Q__
Moderator
#125 - Wysłana: 9 Cze 2007 21:31:27
Odpowiedz 
Kazeite

Żebym cokolwiek zakładał, najpierw ów fakt musiałby rzeczywiście zachodzić regularnie.

Powtórzę: kiedy znajdę wolny czas sporządzę listę odcinków na potwierdzenie...
Kazeite
Użytkownik
#126 - Wysłana: 9 Cze 2007 22:51:32
Odpowiedz 
Powtórzę: A po co? Już wiemy, że Janeway nie "grozi wszystkim dookoła", co automatycznie czyni ową listę bezużyteczną.
Jurgen
Moderator
#127 - Wysłana: 9 Cze 2007 23:21:01
Odpowiedz 
mamy ciężką sytuację, a nasze wybory są wątpliwe, mimo wszysko podjąłem takie a nie inne decyzje - jak się nie podoba to w mordę...



Oj, Q, widzę, że Sisco rzeczywiście zalazł Ci tym pojedynkiem bokserskim za skórę.
Q__
Moderator
#128 - Wysłana: 9 Cze 2007 23:27:27
Odpowiedz 
Kazeite

Już wiemy, że Janeway nie "grozi wszystkim dookoła",

Ale nia mozesz zaprzeczyć, że często grozi wielu dokoła...

Jurgen

Oj, Q, widzę, że Sisco rzeczywiście zalazł Ci tym pojedynkiem bokserskim za skórę

Niekoniecznie, bo Q w sumie sie tu należało (choć bicie nadistoty to za duże ryzyko), chodzi mi raczej o to, że był twardzielem...
Kazeite
Użytkownik
#129 - Wysłana: 10 Cze 2007 00:23:19
Odpowiedz 
Ale nia mozesz zaprzeczyć, że często grozi wielu dokoła
Po pierwsze, nie mogę jedynie zaprzeczyć, że czasami grozi obcym, a po drugie, jeżeli taka taktyka jest podejmowana po porażce drogi dyplomatycznej, to doprawdy, nie rozumiem czemu jest to uważane za wadę Janeway.
Delta
Użytkownik
#130 - Wysłana: 10 Cze 2007 00:24:20 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
-Jonathan Archer: nie patrzcie tak na mnie ja też się na tym nie znam...



-Kathryn Janeway: mam najpotężniejszą broń w kwadrancie wycelowaną w was i nie zawaham się jej użyć dlatego musicie wpaść do mnie na herbatkę...


Na kawę, Q__, na kawę.

A poważniej, nie można zaprzeczyć, że grozi wielu dookoła, ale nie można też zaprzeczyć, że tym, którym groziła, z reguły się należało. Np. Kazoni, Borg, Ransom (ten ostatni to był szczególny przypadek). Trzeba też przyznać, że Janeway próbowała się dogadać z Kazonami. Jako pierwsza negocjowała z Borg. A przecież to ona powiedziała, że czasem trzeba się przebić siłą. Czy Picard w przypadku Borg zrobił by to samo? A przecież jest taką "pomnikową" postacią i zresztą często mu się ten idealizm aż do naiwności zarzuca. Tej wady/zalety pozbawieni są wszyscy inni pokazani kapitanowie, łącznie z Archer'em.
Q__
Moderator
#131 - Wysłana: 10 Cze 2007 02:55:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

jeżeli taka taktyka jest podejmowana po porażce drogi dyplomatycznej, to doprawdy, nie rozumiem czemu jest to uważane za wadę Janeway.

Po pierwsze jest to egoistyczne łamanie PD, po drugie jest to zbyt często stosowane jako podstawowa metoda negocjacji...

Delta

Na kawę, Q__, na kawę.

No i o ciasteczkach zapomnieliśmy...

nie można zaprzeczyć, że grozi wielu dookoła, ale nie można też zaprzeczyć, że tym, którym groziła, z reguły się należało.

To inna rzecz, jednak w miotaniu gróźb przebiła zdecydowanie nawet tak słynnych twardzieli jak Kirk i Sisko. (A przy tym groźby te szły paradoksalnie w parze z osławionym "manewrem Janeway"...)

Czy Picard w przypadku Borg zrobił by to samo?

Przyznać trzeba, że postawa Picarda wobec Borg (i to nie tylko w FC) ma pewne cechy obsesji wywołanej ciężką traumą... (Zaś Kaśka zachowuje sie w tym wypadku w sposób należycie trekowy...)
Bashir
Moderator
#132 - Wysłana: 10 Cze 2007 11:02:24
Odpowiedz 
manewr Janeway ?
Kazeite
Użytkownik
#133 - Wysłana: 10 Cze 2007 11:43:04
Odpowiedz 
Po pierwsze jest to egoistyczne łamanie PD,
No tutaj to już wchodzisz w obszary surrealizmu... Od kiedy to negocjacje z pozycji siły są łamaniem PD?

po drugie jest to zbyt często stosowane jako podstawowa metoda negocjacji...
I znowu kolejne kwantyfikacyjne stwierdzenie...

(A przy tym groźby te szły paradoksalnie w parze z osławionym "manewrem Janeway"...)
Huh? Manewr Janeway?
Pah Wraith
Użytkownik
#134 - Wysłana: 10 Cze 2007 11:49:02
Odpowiedz 
Hmm, nie jestem pewien czy rzeczywiscie Janeway preferuje walkę niż negocjowanie. Ja odniosłem wrażenie, że kapitan negocjowała równie często co Picard, ale że miała na starcie handicap (brak szans na wsparcie) znacznie częściej jej wrogowie uznawali że można spokojnie okręt zaatakować. Kończyło się to w sposób wiadomy. I tyle.
Seybr
Użytkownik
#135 - Wysłana: 10 Cze 2007 12:49:52
Odpowiedz 
A jak na tym tle wypada Kaśka?
-Kathryn Janeway: mam najpotężniejszą broń w kwadrancie wycelowaną w was i nie zawaham się jej użyć dlatego musicie wpaść do mnie na herbatkę...


To jest dobre ;]
Kazeite
Użytkownik
#136 - Wysłana: 10 Cze 2007 14:23:18
Odpowiedz 
Hmm, nie jestem pewien czy rzeczywiscie Janeway preferuje walkę niż negocjowanie.
Witamy w klubie
Pah Wraith
Użytkownik
#137 - Wysłana: 10 Cze 2007 14:52:42
Odpowiedz 
ponownie po ciemnej stronie mocy
Q__
Moderator
#138 - Wysłana: 10 Cze 2007 16:26:39
Odpowiedz 
Bashir

manewr Janeway ?

Cytuję: Manewr Janeway, polegający na tym, że odpowiedzieć ogniem należy dopiero wtedy, gdy poziom osłon/polaryzacji kadłuba spadnie do 42% lub wtedy, gdy zostanie się trafionym 23 razy, w zależności od tego, co zajdzie wcześniej

No tutaj to już wchodzisz w obszary surrealizmu... Od kiedy to negocjacje z pozycji siły są łamaniem PD?

Jeśli się z pozoycji siły negocjuje z cywiliozacjami pre-Warp na których teren uprzednio wleciało się swoim okrętem...

Pah Wraith

Hmm, nie jestem pewien czy rzeczywiscie Janeway preferuje walkę niż negocjowanie.

Ależ nigdy nic takiego nie twierdziłem. Ona nie preferuje walki. Ona miota grożby, by zastraszywszy przeciwnika zmusić go do negocjacji i uniknąć walki...
Bashir
Moderator
#139 - Wysłana: 10 Cze 2007 17:10:10
Odpowiedz 
Manewr Janeway, polegający na tym, że odpowiedzieć ogniem należy dopiero wtedy, gdy poziom osłon/polaryzacji kadłuba spadnie do 42% lub wtedy, gdy zostanie się trafionym 23 razy, w zależności od tego, co zajdzie wcześniej


Czyli to takie rozwinięcie taktyki Picarda ?
Q__
Moderator
#140 - Wysłana: 10 Cze 2007 17:12:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Bashir

Czyli to takie rozwinięcie taktyki Picarda ?

Zasadniczo tak... :]]]]
Bashir
Moderator
#141 - Wysłana: 10 Cze 2007 17:46:40
Odpowiedz 
Czyli Kasia pod tym względem jest bardziej trekowa od Picarda, bo czy ci obcy naprawdę chcą nas zniszczyć ? może tylko sprawdzają odporność naszych osłong ?
Q__
Moderator
#142 - Wysłana: 10 Cze 2007 18:42:01
Odpowiedz 
Bashir

bo czy ci obcy naprawdę chcą nas zniszczyć ? może tylko sprawdzają odporność naszych osłong ?

Pah Wraith
Użytkownik
#143 - Wysłana: 10 Cze 2007 21:27:31
Odpowiedz 
Q__
Ależ nigdy nic takiego nie twierdziłem. Ona nie preferuje walki. Ona miota grożby, by zastraszywszy przeciwnika zmusić go do negocjacji i uniknąć walki...

To sobie to samo podstaw w mojej poprzedniej wypowiedzi zaczynającej się od "Nie jestem pewien..." ;]
Kazeite
Użytkownik
#144 - Wysłana: 10 Cze 2007 23:12:10
Odpowiedz 
Jeśli się z pozoycji siły negocjuje z cywilizacjami pre-Warp na których teren uprzednio wleciało się swoim okrętem...
Z definicji, teren cywilizacji pre-Warp to ich własna planeta. Na ilu zamieszkanych przez cywilizacje pre-Warp planetach Janeway lądowała Voyagerem?

Czyli to takie rozwinięcie taktyki Picarda ?
Jak wspominałem w tekście oryginalnym, z którego pochodzi ów cytat, ów manerw rzeczywiście powinien nazywać się manewrem Picarda, ale nazwa jest już zajęta. Dwa razy
Q__
Moderator
#145 - Wysłana: 11 Cze 2007 02:18:51
Odpowiedz 
Kazeite

Z definicji, teren cywilizacji pre-Warp to ich własna planeta. Na ilu zamieszkanych przez cywilizacje pre-Warp planetach Janeway lądowała Voyagerem?

Grożenie z orbity też tu jednak pasuje...
Kazeite
Użytkownik
#146 - Wysłana: 11 Cze 2007 12:26:47
Odpowiedz 
Grożenie z orbity też tu jednak pasuje...
Które to grożenie z orbity na pewno będzie znikomym procentem wszystkich odcinków... i prawdę mówiąc nie mogę znaleźć odcinka, w którym ma to miejsce. Może mógłbyś mnie oświecić?
Q__
Moderator
#147 - Wysłana: 11 Cze 2007 16:59:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

prawdę mówiąc nie mogę znaleźć odcinka, w którym ma to miejsce.

Prawdę mówiąc pamiętam taki fakt, ale nie pamiętam szczegółów... Oglądałem VOY lata temu na Canal+ i od tego czasu doń nie wracałem... (Ale jesli w wojnej chwili zdołam sobie odświerzyć pamięć - dam znać...)
Doenitz
Użytkownik
#148 - Wysłana: 11 Cze 2007 23:33:58
Odpowiedz 
Voyager grożący z orbity przypomina mi się jedynie w "Living Witness" ale ten przypadek nie nadawałby się na argument.
Q__
Moderator
#149 - Wysłana: 12 Cze 2007 00:19:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Doenitz

"Living Witness"

Odcinek z tym słynnym cytatem z Kaśki:
"When diplomacy fails, there is only one alternative - violence. Force must be applied without an apology... It is the Starfleet's way."
http://memory-alpha.org/en/wiki/Living_Witness
Kazeite
Użytkownik
#150 - Wysłana: 12 Cze 2007 11:12:17 - Edytowany przez: Kazeite
Odpowiedz 
Canal+ to pierwsze cztery sezony... i generalnie tylko ewentualnie "Distant Origin" by podpadał pod definicję "grożenia obcym"... może jeszcze "Scientific Method"... ale to drugie to była wyjątkowa sytuacja, a to drugie, cóż... nawet jeśli, to jedna jaskółka wiosny nie czyni.

I żadnej cywilizacji pre-warp w zasięgu wzroku...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  24  25  26  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!