USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  20  21  22  23  24  25  26  »» 
Autor Wiadomość
Kor
Użytkownik
#661 - Wysłana: 11 Paź 2013 20:21:41 - Edytowany przez: Moderator
Odpowiedz 
wiesiol:
Większość ludzi myśli (wyobraża sobie) że najkrótszą drogą z Punktu A do punktu B, jest linia prosta, tylko niektórzy zdają sobie sprawę, że nie zawsze tak jest.

Takie rzeczy poznaje się ucząc się matematyki, a nie czytając opisowe fantazje pisarzy science fiction.

wiesiol:
Przestrzeń geometryczna jest zbiorem punktów, który ma postać prostego i sztywnego miejsca trójwymiarowego. To otwarte miejsce nie jest ograniczone żadnym brzegiem. Jego objętość jest nieskończona. Osie wymiarowe przestrzeni geometrycznej są proste. Można je poprowadzić przez dowolny jej punkt ...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wektory_liniowo_nieza le%C5%BCne#Definicja

http://pl.wikipedia.org/wiki/Baza_(przestrze%C5%84 _liniowa) (trzeba zamknąć nawias w linku, bo forum ucina)
Q__
Moderator
#662 - Wysłana: 11 Paź 2013 20:31:59
Odpowiedz 
Kor

Kor:
trzeba zamknąć nawias w linku, bo forum ucina

Albo użyć Mozilli wrzucajac link - rozkrzacza wizualnie nawiasy, ale link potem działa

ps. Link poprawiłem, otworzy się dobrze...
wiesiol
Użytkownik
#663 - Wysłana: 11 Paź 2013 21:06:20
Odpowiedz 
Kor:
Takie rzeczy poznaje się ucząc się matematyki, a nie czytając opisowe fantazje pisarzy science fiction

Czyli meczu nie oglądacie Niby tak, ale jesteśmy na forum filmowym o ST, także myślę, że podręczniki można na chwilę zdaje się odłożyć. Snerg był nie tylko pisarzem SF, radzę się zapoznać.
Kor
Użytkownik
#664 - Wysłana: 11 Paź 2013 21:24:21 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
wiesiol:
Czyli meczu nie oglądacie

Nie zamierzam tracić nerwów na tych patałachów

wiesiol:
Niby tak, ale jesteśmy na forum filmowym o ST, także myślę, że podręczniki można na chwilę zdaje się odłożyć. Snerg był nie tylko pisarzem SF, radzę się zapoznać.

Myślę, że takiego Snerga czytać będzie się znacznie ciekawiej, jeśli pozna się pojęcia do jakich świadomie, bądź mniej świadomie, się odwołuje.

Jasne że, tak jak pisałeś o najkrótszej drodze, nie każdy sobie takie rzeczy uświadamia. I tutaj przeczytanie niektórych jego fragmentów może pobudzić czyjąś wyobraźnię. Takie wstępne pobudzenie wyobraźni, ogólnych koncepcji, motywacji, jest zresztą bardzo potrzebne - przynajmniej dla mnie - żeby przyswajać matematykę. Nie czuję się w temacie pewnie, jeśli nie rozumiem motywacji stojących za danymi pojęciami.

W tym celu czytam jednak raczej jakieś historyczne zarysy, które opisują podstawowe idee stojące za odkryciami matematycznymi posługując się też matematycznym wywodem.

Np.

Aleksandrov A.D., Mathematics, its content, methods, and meaning

Newman J.R., The World of Mathematics

(do znalezienia np. tutaj: http://gen.lib.rus.ec)

ale nawet krótkie artykuły traktujące o matematyce kompletnie elementarnej, artykuły, które wszelako - w przeciwieństwie do współczesnych szkolnych podręczników - nie traktują człowieka jak kretyna, mogą być inspirujące:

http://www-fourier.ujf-grenoble.fr/~demailly/manus cripts/geom_elem_eng_long.pdf

Warto jest poznać pewne koncepcje ściśle, precyzyjnie, żeby mieć wyobrażenie o czym naprawdę jest mowa. W tym celu zacząłem uczyć się matematyki. Myślę, że może to wzbogacić odbiór także twórczości science fiction.
wiesiol
Użytkownik
#665 - Wysłana: 11 Paź 2013 22:18:45
Odpowiedz 
Kor:
Warto jest poznać pewne koncepcje ściśle, precyzyjnie, żeby mieć wyobrażenie o czym naprawdę jest mowa. W tym celu zacząłem uczyć się matematyki. Myślę, że może to wzbogacić odbiór także twórczości science fiction.

Polonista zafascynowany aparatem matematycznym. Przyznam, że to mnie tylko wciagneło do rozmowy. Przyznam też naiwnie, że miałem nadzieję na dysputę bardziej relatywną, abstrakcyjną. Znajmość wyższej matematyki w powiązniu z SF, dyskfalifukję ją w ogromnej większości. Snerg w tym wypadku wybiłby się na czoło peletonu w poztywnym tego slowa znaczeniu
( powieść Robot i ścisłe wyliczenia zjawisk w dziele zachodzących), O wyższosci matematyki nad wiadomymi świętami, były ciekawe dyskusje na pewnym forum, bardzo znanego pisarza polskiego, ale Q jest mistrzem(doskonała robocia pamięć) w linkowaniu, to jak zechce, to ci zalinkuje a może wciągnie na te forum.
Kor
Użytkownik
#666 - Wysłana: 11 Paź 2013 22:50:20 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
wiesiol:
Znajmość wyższej matematyki w powiązniu z SF, dyskfalifukję ją w ogromnej większości.

Jeśli się to traktuje zbyt poważnie, to zapewne tak to się kończy. Jeśli natomiast potraktuje się to jako zestaw mniej lub bardziej udanych metafor, to dlaczego by samemu sobie pewnych rzeczy nie dopowiadać, czy nie naginać?

Jak oglądam Star Gate SG-1 epizod "Entity", to nie bardzo się zastanawiam nad szczegółami, co mijałoby się z celem. Bawię się tym, że inteligentny "wirus" w systemie komputerowym stopniowo ześrodkowywał zastane dane w sensy, na kolejnych poziomach, wpierw maszynowym, następnie wyższych struktur programistycznych, ostatecznie językowym (tak to sobie sam wyobrażam w czasie oglądania), przetrząsnął bazy danych, dotarł do danych wejściowych (kamery, mikrofony) i zaczął analizować świat zewnętrzny, a kiedy próbowano go wybić wyłączeniem komputerów i restartem systemu, zainstalował się w urządzeniach zewnętrznych posiadających możliwość manipulacji mechanicznej i wykreował własne środowisko bytowe.

Naprawdę nie obchodzi mnie wówczas, jak wątpliwe jest np. że jakaś głupia sonda posiada dostateczną pamięć, oraz że można zbudować nowy system informatyczny z kupy kabli w jakimś magazynie. A nie takie cuda widzimy ostatecznie w tym epizodzie (transfer do ludzkiego mózgu za pomocą sekwencji impulsów elektrycznych z klawiatury nadanych w dłonie? ależ proszę bardzo!).

Bo nie o to chyba tu chodzi, tylko o najogólniejsze sensy. Ja się bardziej bawię tym, że tego typu transfer sensu, znaczenia (wręcz jaźni) następuje w postaci sekwencji impulsów i może mi to przywieść na myśl pojęcie entropii, czy gierkę w jaką kiedyś grałem, w której programowało się roboty i jedną z dostępnych możliwości było nadanie sygnału na kanale od danym kolorze (bodajże o paru możliwych wartościach), co można było wykorzystać do wymyślania prostych systemów komunikacji. Znacznie bardziej mnie bawi, że oznacza to, że w tej serii wyładowań elektrycznych przekazana (a więc i zawarta) została świadomość. Jest to dla mnie dużo bardziej wartościowe, niż jakieś szczegóły.

Zajmowanie się matematyką po prostu rozwija i pogłębia takie intuicje. I w tym sensie - wydaje mi się - jak najbardziej może wzbogacać odbiór science fiction.
Nie ważne - chociaż fajniej by było, gdyby przemyślano to lepiej - że wyda się dość wątpliwe, że można rasę cyborgów żyjących w informatycznym sprzężeniu (współdzielona jaźń) rozłożyć wprowadzeniem im do systemu figury niemożliwej, co skończyć ma się nieskończonym analizowaniem problemu przez te istoty. Sam pomysł jest świetny: rekurencja bez warunku wyjścia z pętli.

W tym widzę wartość science fiction, a nie w udawaniu, że jest nauką i próbach tworzenia takiej w swoich ramach. Nauka to nauka, jak kogoś interesuje, to ma od tego podręczniki.

Co nie oznacza, że science fiction nie może mieć wartości edukacyjnych. Już samo pobudzanie wyobraźni jest taką wartością. Ale można ludziom przekazać elementy wiedzy przy całkowicie zmyślonych szczegółach. Np. co z tego, że jakiś algorytm Pappillona czy Kumbabumby nie istnieje. Śmiało można coś takiego wprowadzić, a wartość edukacyjną zawrzeć w tym, że bohaterowie zamienią parę zdań o złożoności obliczeniowej tych algorytmów w zależności od jakiegoś n, co będzie istotne w danej sytuacji fabularnej. Ktoś kto nigdy o czymś takim nie słyszał, właśnie się dowiedział, właśnie uświadomił coś sobie.

BTW. Voyager to fajny serial, ale jeśli Star Trek, to wyłącznie TNG (całość)
Q__
Moderator
#667 - Wysłana: 11 Paź 2013 22:52:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
wiesiol

wiesiol:
były ciekawe dyskusje na pewnym forum, bardzo znanego pisarza polskiego, ale Q jest mistrzem(doskonała robocia pamięć) w linkowaniu, to jak zechce, to ci zalinkuje a może wciągnie na te forum.

No to linkuję o Snergu z tamtego forum*, jak każą:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=359.0

Z tym, że Kor ma tam konto, gdyby kto pytał:
http://forum.lem.pl/index.php?action=profile;u=595 9
I może nie jedyne.

Ale nie wyciągaj Go tam, tu mi się przyda... Co prawda język miewa niewyparzony, jak Go szał głoszenia świętej racji politycznej porwie (i wie, że nadużywa tym nie tylko mojej cierpliwości), ale ogólnie ciekawe rzeczy gada...

* początek niewinny, (matematyczny) dym zaczął się TU:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=359.msg5994#ms g5994

ps. a wogle to załóż temat o Snergu - ew o Snergu i matematyce - bo za offtop odległy lata świetlne od tematu, a usilnie ciągniony mam prawo Ci brzydkie rzeczy zrobić...
Kor
Użytkownik
#668 - Wysłana: 11 Paź 2013 23:01:38 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__

Nie zamierzam wchodzić na forum wojujących ateistów. Jedno - te tutaj - już mi wystarczy. I tak mi to zjada nerwy, jak widzę ten fanatyzm (od czasu do czasu)

I po co, i w jakim celu motasz?
wiesiol
Użytkownik
#669 - Wysłana: 11 Paź 2013 23:11:24
Odpowiedz 
Q__:
I może nie jedyne

Jaki ten świat mały! Tylko skąd ty to wiesz? Narazie wymiękam, za dużo tego we krwi i zacznę jakieś głupoty wypisywać. Także pożegnam tymczasem.
Q__
Moderator
#670 - Wysłana: 11 Paź 2013 23:27:39 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor
wiesiol

Spokojnie, Chłopcy, spokojnie... O ta pora kłócić mi się nie chce... Macie tymczasem topic o Snergu:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=3625

Swoją drogą, żeby już tak całkiem nie offtopować... Wiecie, że Kaśka Janeway w jednej ze swoich holo-przygód uczyła matematyki, co by znaczyło (znając perfekcjonizm startrekowych), że przygotowanie fachowe miała?
http://en.memory-alpha.org/wiki/Mathematics

A gdy mówimy o matematyce bardziej odjechanej, bo w tym kierunku idzie przywoływanie Snerga, to zastanawiam się nad tym jak też mogło wygladać matematyczne oprzyrządowanie teorii - przywołanego niedawno przez Kora - Annoraxa, znaczy jak spowodować by na ekranie pojawiły się takie obrazki:


Niezłą zabawą mogłoby być też tropienie snergowskich wątków w VOY.. Pierwszy z brzegu, dość nachalny przykład stanowi oczywiście "Spirit Folk", gdzie pojawia się temat fałszywej rzeczywistości:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Spirit_Folk_(episo de)
Ale może znajdziecie coś subtelniejszego?
Kor
Użytkownik
#671 - Wysłana: 11 Paź 2013 23:46:25 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
początek niewinny, (matematyczny) dym zaczął się TU

Matematyczny dym powiadasz?

Jak tak teraz patrzę, tam w ogóle sporo rozmów spacerujących w okolicach matematyki. W wątku Kwiz, widzę, nie tak dawno temu toczyła się dyskusja na temat zadania z ważeniem kul.

Jeśli to to samo zadanie o jakim myślę, to jest dostępne w słynnym zbiorku Steinhausa. Spędziłem kiedyś dobrych parę godzin, żeby to rozwiązać. Interesująca zagadka (ciekawe jest to jak różnymi sposobami można maksymalizować informację uzyskaną z testu [ważenia]). Ale już nie pamiętam precyzyjnego rozwiązania.
Q__
Moderator
#672 - Wysłana: 12 Paź 2013 00:23:31
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Jak tak teraz patrzę, tam w ogóle sporo rozmów spacerujących w okolicach matematyki.

Zważywszy, że jeden z moderatorów matematyk, a drugi inżynier (gdzie też trzeba liczyć) czego oczekujesz?

A pozostając przy Snergu-a-VOY kolejna analogia naciągana... Cytat z "Anioła przemocy" (posądzano, że "Matrix" plagiatem zeń):

" We wszystkich kierunkach przestrzeni poza szybami ciasnych jak trumny prostopadłościanów spoczywały postacie ludzi pogrążonych we śnie. Tylko Lucyna leżała z otwartymi oczami.
Przez kilkanaście minut patrzyła w dal na miliony nagich ciał symetrycznie rozlokowanych w szklanych korytarzach, których ściany emitowały światło i zbiegały się w nieskończoności. "


I scena z "The Thaw":

(Gdzie taki jeden za anioła przemocy robił.)

Ech, nadal naciągane...
Kor
Użytkownik
#673 - Wysłana: 12 Paź 2013 00:41:32 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Co do tej zagadki:

[...] chociaż chwila (to miał być edit poprzedniego posta ).

12 kul, 11 o tej samej wadze, jedna fałszywa, jej relatywna waga w stosunku do dowolnej autentycznej, nieznana (mniejsza lub większa). Znaleźć fałszywą kulę w trzech ważeniach.

1. 4 kule odkładamy na bok. Dokonujemy ważenia (po 4 na szali).

a) jeśli szale są w równowadze - fałszywka jest wśród odłożonych
b) jeśli nie, jest wśród naszych 8

B. Bierzemy trzy kule z jednej szali i przenosimy na drugą, trzy nadmiarowe kule pochodzące z drugiej szali na razie odkładamy, pierwszą szalę uzupełniamy trzema odłożonymi na samym początku (o których wiemy, że są autentyczne). Dokonujemy ważenia.

c) jeśli waga jest w równowadze, fałszywa kula jest wśród trzech właśnie odłożonych (i fałszywka jest cięższa lub lżejsza zgodnie ze wskazaniem szali drugiej w poprzednim ważeniu)

d) jeśli wychylenie szal uległo odwróceniu, fałszywa kula jest wśród trzech przeniesionych na drugą szalę (i jest cięższa lub lżejsza zgodnie ze wskazaniem szali pierwszej w poprzednim ważeniu)

e) jeśli szale nie są w równowadze, a ich wychylenie pozostało takie samo, to fałszywka jest wśród nieruszonych kul (są dwie takie kule). Notujemy wychylenie wagi.

C i D.

Bierzemy trzy podejrzane kule. Odkładamy jedną kulę. Dwie ważymy przeciwko sobie. Jeśli szale są w równowadze, fałszywa jest kula trzecia, odłożona (i ma określoną wagę w stosunku do autentycznych zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami). Jeśli szale nie są w równowadze, na podstawie wcześniejszych ustaleń odnośnie relatywnej wagi fałszywej kuli, rozstrzygamy na której leży szali.

E. Bierzemy kulę z pierwszej szali i ważymy z jedną z autentycznych. Jeśli szale są w nierównowadze, to znaleźliśmy fałszywą kulę, a jej waga jest zgodna z sensem wychylenia szali na jakiej leży.

Jeśli szale są w równowadze, fałszywa kula to ta odłożona. Jej waga jest zgodna z sensem wychylenia drugiej szali w poprzednim ważeniu.


****

Chyba się nie machnąłem (coś dziwne mi się wydaje, że da się tu ustalić wagi; nie wiem, czy zadanie tego wymagało). Został w sumie jeszcze przypadek A, zobaczmy...

Bierzemy trzy podejrzane kule, pozostałą, jedną odkładamy. Dwie w nich kładziemy na pierwszej szali, jedną na drugiej i uzupełniamy ją autentyczną.

f) Jeśli szale są w równowadze, fałszywa jest odłożona kula i można ją ostatnim ważeniem porównać (żeby ustalić wagę) z dowolną autentyczną. Co kończy ten wątek.

g) Jeśli szale są w nierównowadze. Zapamiętujemy ich wychylenie.

G. W kolejnym, ostatnim ważeniu jedną z podejrzanych kul z pierwszej szali odkładamy, podejrzaną z drugiej przenosimy na pierwszą, drugą szalę dopełniamy kulą autentyczną (są tam teraz tylko dwie autentyczne kule).

Jeśli szale są w równowadze fałszywa jest kula odłożona (a jej waga zgodna z sensem wychylenia pierwszej szali w poprzednim ważeniu). Jeśli nie są w równowadze, a wychylenie nie uległo zmianie, fałszywa jest kula z pierwszej szali, która została z poprzedniego ważenia (i jej waga jest zgodna z sensem wychylenia tej szali), jeśli wychylenie uległo zmianie, fałszywa jest kula przeniesiona z szali drugiej (a jej waga zgodna z sensem wychylenia szali pierwszej w obecnym ważeniu).

Uff, świetna zagadka Pewnie i tak gdzieś się machnąłem, tak jest zawsze
Q__
Moderator
#674 - Wysłana: 12 Paź 2013 01:20:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Masz tu topic od matematyki:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=705

A w tym powiedzże w końcu coś o VOY (może być Voyager w ujęciu matematycznym, albo matematyka w ujęciu voyagerowym ) zanim osiwieję lub przejdę w Terminator mode

Skoro zaś mówimy o VOY i matematyce:
http://jmtresaugue.blogspot.com/2012/06/11-reasons -why-i-hate-star-trek-voyager_27.html
http://www.ex-astris-scientia.org/inconsistencies/ inconsistencies-voy.htm
I jeszcze trochę matmy trekowej, bo tamta była na poziomie wczesnej podstawówki:
http://aperiodical.com/tag/star-trek/
Oraz matematyczne smaczki w ST (2 w TNG, 1 w '09, 1 w VI; trzeba szukać na stronach):
http://www.math.harvard.edu/~knill/mathmovies/
http://www.qedcat.com/moviemath/
Q__
Moderator
#675 - Wysłana: 12 Gru 2013 18:01:40
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#676 - Wysłana: 16 Lip 2014 21:36:22
Odpowiedz 
Kolejna dyskusja, tym razem nad tekstem, któremu poświęciłem post #635 niniejszego topicu:
http://www.reddit.com/r/startrek/comments/2827d2/n ow_voyager_in_praise_of_the_trekkiest_trek_of/
Q__
Moderator
#677 - Wysłana: 13 Paź 2014 12:28:13
Odpowiedz 
Alex:
efekty

Te - przyznać trzeba - VOY miał jak na swoje czasy przełomowe, nowoczesne i efektowne/efekciarskie )nomen omen), powspominajmy:
http://www.youtube.com/watch?v=Q5GVcusOxBo
Q__
Moderator
#678 - Wysłana: 6 Cze 2015 07:55:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Zarzuciłem swego czasu VOY
Q__:
brak pogłębiania wątków

I nadal twierdzę, że taką tezę da się uzasadnić. Ale da się też uzasadnić tezę odwrotną, bowiem VOY wzbogaca, z drugiej strony, Treka o b. istotny czynnik, czynnik ludzki, ze tak powiem (co - stereotypowo - można kłaść na karb żeńskiej, emocjonalnej, perspektywy VOY, o której była już mowa).

O tym, że załoga Kaśki stanowi ze wszystkich znanych nam załóg GF najbardziej zżytą rodzinę była już mowa, zauważmy jednak, że ów rodzinny, osobisty charakter więzi dotyczy i sposobu wprowadzenia do fabuły obsady drugoplanowej. Dla Barclay'a sprowadzenie Voyagera do domu szybko przestaje być intelektualnym puzzlem do rozwiązania czy oficerskim obowiązkiem (ulubione perspektywy TNG), staje się sprawą b. osobistą, bo w członkach zaginionej w kwadrancie Delta załogi znajduje pierwszych przyjaciół jakich w życiu miał (przynajmniej pierwszych traktujących go serio). Za Barclay'em wchodzi zaś - bo przyjaciele naszych przyjaciół... - do fabuły Troi.
Admiral Paris... Wielu widywaliśmy oficerów flagowych GF, niektórych z nich oglądaliśmy po kilka razy, z tych pokazywanych wielokrotnie mieliśmy okazję obdarzyć szacunkiem admirała Rossa, ale tu po raz pierwszy widzimy admirała, który naprawdę jest częścią ekranowej rodziny, który ma osobisty powód by kibicować bohaterom. (Pierwszy też raz w praktyce widzimy jeden z tych słynnych rodów Floty, a nie tylko słyszymy, że ten to syn/kuzyn/córka tamtego...)
To samo z villainami. Kapitan Braxton staje się wrogiem Kaśki również z przyczyn głęboko osobistych. Po prostu tak długo musiał ją dyskretnie nadzorować z ramienia służb temporalnych GF (stanowiąc tym samym niewidzialną część voyagerowej rodzinki, takiego trochę kuzyna z nieprawego łoża), aż ją znienawidził.
Seska z kolei - ileż kłopotu w walce z nią spowodował jej romans z Chakotay'em (i jego domnimane konsekwencje).
Znowu wątki osobiste... Równie osobiste są motywy szwarccharakterów spoza rodzinki...
Annorax chociażby - jego główną motywacją obok - swoiście pojętego - patriotyzmu jest w końcu miłość do żony. Dobra, niby nic oryginalnego, niby Khan i - nawet! - Nero mieli ten sam motyw, ale... żonę Nero oglądali tylko ci, którzy sięgnęli po "Countdown", na ekranie nawet nie mignęła, Khana widzieliśmy gdy brał żonę - dosłownie i w przenośni - za pysk, co mało sympatyczne było (choć niby ją kochał), tymczasem Annoraxa z małżonką naprawdę widzimy w pełnej ciepła scenie i nie mamy powodu wątpić w szczerość jego uczuć.
To samo Ransom... nie widzieliśmy, co prawda tego w praktyce, ale widząc jak Kaśka kocha swoich ludzi (i "ludzi") i jak bardzo pogłębiło ich więzi zagubienie z dala od domu, łatwo możemy sobie dośpiewać, że te wyjątkowo ohydne zbrodnie, jakie sobie na sumienie wziął, popełnił z identycznej miłości właśnie.

Reasumując: owszem, na mielizny fabuł VOY wciąż mogę narzekać bardziej bodaj niż na jakiekolwiek inne fabuły w Treku, ale coraz bardziej przekonuję się, że dodała ta seria do ST coś naprawdę cennego...

ps. Do powyższych rozważań zainspirował mnie - na zasadzie luźnych skojarzeń - dialog pod filmikiem z "Year of Hell", który ledwo co wrzuciłem*, na YT, więc i jego fragment zacytuję:

FekLeyrTarg's
Best push-on-the-reset-button ever!!!!

I must say that Annorax was one of the more interesting VOY-villains to me, since the writers did flesh him out more than many of the other VOY-villains.


MrPeterpiper1969
I agree, Annorax was easily the best antagonist they ever faced and the most (for want of a better word) real. I felt some sympathy for him as he tried to bring his beloved back even though his method was monstrous. It was clear that this was a highly intelligent and dedicated scientist who could have been a huge force for good but for the pain of loss that drove him into such dreadful pathways. Like Captain Braxton I wound up feeling more than a little ambiguous about Annorax. When the timeline 'reset' and he was back with his wife I was both happy and worried he might carry on with his destructive research. I know it closed out the story as it was but I'd have liked to see what he actually did with his 'second chance'.


Apothis28A
I love this Episode, along with the one with Braxton as well as Captain Ransom. the Equinox episodes. those show just how far some people fall before redeeming themselves, though Ransom's Redemption came at a high cost.

* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3252&page=37#msg290349
Eviva
Użytkownik
#679 - Wysłana: 6 Cze 2015 11:14:52
Odpowiedz 
Zbrodnie popełniane z miłości pozostają zbrodniami. Jak cię ktoś zrąbie siekierą, to czy będzie Ci łatwiej wiedząc, że zrobił to z jakichś tam szlachetnych, choć wynaturzonych pobudek?
Q__
Moderator
#680 - Wysłana: 6 Cze 2015 11:24:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

A czy ja Ransoma z Annoraxem rozgrzeszam? Wskazuję tylko na głębokie emocjonalne ugruntowanie ich zachowań (w TNG mieliby raczej powody filozoficzne - Borg kierował się inną filozofią niż GF/UFP, a znów w TOS najprawdopodobniej byliby pokazani jako produkt wadliwych społeczeństw, w DS9 z kolei akcent szedłby na to, że niby tacy podobni, a jednak na tyle odmienni, że pozostaje tylko konfrontacja). Znaczy: skupiam się na tym, że co seria to inna perspektywa. I, że jest to fajne.

(Nigdzie zaś nie piszę, ze fajne jest to co wyprawiali panowie A. i R.)
Eviva
Użytkownik
#681 - Wysłana: 6 Cze 2015 11:39:30
Odpowiedz 
Q__

Ja myślę, ze nie piszesz. jednak usprawiedliwianie ich, nawet częściowe, to błąd. No i w tym sęk.
pirogronian
Użytkownik
#682 - Wysłana: 6 Cze 2015 12:01:04
Odpowiedz 
Eviva

Co to znaczy "usprawiedliwiać"?
Eviva
Użytkownik
#683 - Wysłana: 6 Cze 2015 12:19:36
Odpowiedz 
pirogronian

To znaczy znajdować okoliczności łagodzące, po adwokacku. Wyrżnął całą rodzinę, ale wiecie, miał trudne dzieciństwo... itd
pirogronian
Użytkownik
#684 - Wysłana: 6 Cze 2015 13:08:00
Odpowiedz 
Eviva:
To znaczy znajdować okoliczności łagodzące, po adwokacku. Wyrżnął całą rodzinę, ale wiecie, miał trudne dzieciństwo... itd

W dalszym ciągu nie uważam tego za dość ścisłą definicję. Co mają łagodzić dane okoliczności? I w jaki sposób?

Czepiam się, gdyż często widzę podobne dysputy i za każdym razem strony nie do końca wiedzą, o czym w zasadzie mówią. Tzw sprawiedliwość - to pojęcie wysoce abstrakcyjne, nie pierwotne, z czego większość społeczeństwa chyba nie zdaje sobie sprawy.
Q__
Moderator
#685 - Wysłana: 6 Cze 2015 17:13:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Nie widzę sensu w kontynuowaniu tej scholastycznej dyskusji, z mojej strony mogę ją tylko zamknąć znanym dialogiem Kiry z Ziyal (z "By Inferno's Light"):

ZIYAL: I used to think my father was a hero. That even when he did something bad, he had a good reason.
KIRA: Everyone has their reasons. That's what's so frightening. People can find a way to justify any action, no matter how evil.
ZIYAL: You think my father is evil?
KIRA: I think you can't judge people by what they think or say, only by what they do.


Który to dialog pięknie ilustruje jeden z z podstawowych etycznych dylematów - konieczność znalezienia jakiegoś złotego środka pomiędzy pięknym postulatem (pochodzącym zresztą z Twojej religii) "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" (w którym zawiera się konstatacja, że każdy ma swoje powody i, że nie ma nikogo, kto by nie robił tego, co uważa za słuszne), a czysto pragmatyczną potrzebą jednoznacznego ustosunkowania się do pewnych zachowań (za którą optuje tu Kira)...
Maveral
Użytkownik
#686 - Wysłana: 12 Cze 2015 14:04:55
Odpowiedz 
Wczoraj postanowiłem sobie odświerzyć odcinek "Course: Oblivion" (5x18) i już na samym początku Janeway i Chakotay zabili mi ćwieka.
Dziennik kapitański. Data gwiezdna 52586,3.
Mieliśmy ostatnio dużo okazji do świętowania: ślub Toma i B'Elanny, dziecko chorąży Harper, i dobrego stanu podrasowanego napędu warp, który stale zmniejsza nasz dystans do domu.
Chakotay: W tym przypadku najszybszą drogą jest linia prosta. Trafimy w sam środek Drogi Mlecznej.
Janeway: I będziemy w sektorze 0-0-1 w dwa lata?
Chakotay: Mniej więcej.
Janeway: Kazałeś Siedem sprawdzić ponownie wyniki?
Chakotay: Dwa lata, jedenaście dni i sześć godzin... jeżeli utrzymamy szczytową wydajność.

Z tego co zauważyłem w trakcie odcinka, to nie był to napęd transwarp, a przecież zwykłym WARP nie dało się lecieć szybciej niż transwarp (ograniczenie do WARP 10). To co oni tam mieli niby za napęd? Prawa fizyki złamali? :D
Q__
Moderator
#687 - Wysłana: 12 Cze 2015 14:44:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Maveral

Maveral:
To co oni tam mieli niby za napęd? Prawa fizyki złamali? :D

Zauważ, że ten ich napęd zbudowany był z tego samego co oni* (bo to była pachnąca "Solaris" replika oryginalnego Vayagera zaludniona przez biomimetic lifefforms) i dziwnie się zachowywał potem, jak wiemy (więc zanim się rozpadł może i do takich osiągów był chwilowo zdolny):

TORRES: It's our warp field. The enhanced drive is emitting some form of subspace radiation that's affecting Voyager's infrastructure.
TUVOK: It's beginning to break down the molecular bonds in all surrounding sections.
TORRES: We're seeing early stages of the effect in the warp core. Reaction chamber, injector ports, they're all showing signs of de-cohesion.
KIM: It doesn't make any sense. We knew about the subspace radiation and we ran dozens of simulations before we brought the new drive online.
JANEWAY: Have you tried taking the core offline?
TORRES: It's not stopping the problem.


A znów z drugiej strony i oni sami jako rozpadające się kopie mogli być niespełna rozumu (mózgi się im degradowały), więc ich kalkulacjom niekoniecznie trzeba ufać, tak samo, jak i wyliczeniom ichniego "komputera".

* cytując: "residual deuterium, anti-neutrons, traces of dichromates"

Inna sprawa, że TOS i TNG znają przypadki pokonywania większych dystansów w mniejszym czasie... (W TOS używa się do tego odpowiednio przestrojonego napędu, w TNG rzecz okazała się ostatecznie sprawką Travelera, ale Kosinski nie we wszystkim się mylił*, więc teoretycznie można również zawsze założyć, że kopie załogi VOY zdołały jakimś cudem skutecznie rozwinąć jego równania... lub oprzeć się na danych z czasów Kirka, które mogły np. zostać dodatkowo uzupełnione po tym jak Scotty pojawił się w "Relics".)

* cytując MA:

Some of Kosinski's theories were still valid, and Ensign Wesley Crusher tested his warp equations aboard the Enterprise while it was docked at Starbase 133 in 2367.
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Kosinski
Maveral
Użytkownik
#688 - Wysłana: 13 Cze 2015 12:19:15 - Edytowany przez: Maveral
Odpowiedz 
Q__:
A znów z drugiej strony i oni sami jako rozpadające się kopie mogli być niespełna rozumu (mózgi się im degradowały), więc ich kalkulacjom niekoniecznie trzeba ufać, tak samo, jak i wyliczeniom ichniego "komputera".

I to jest chyba najlepsze wyjaśnienie, bo tego z równaniami Kosinskiego nie kupuję. Zdaje się, że Traveler wspominał coś Wesleyowi, że w tym ich przemieszczaniu się nie chodzi o same równania, ale o kombinację tychże ze sferą myśli, czy jakoś tak "Biomimetic lifefforms" nie mogły tego wiedzieć, a tym bardziej zastosować.
Q__
Moderator
#689 - Wysłana: 13 Cze 2015 12:46:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Maveral

Maveral:
Zdaje się, że Traveler wspominał coś Wesleyowi, że w tym ich przemieszczaniu się nie chodzi o same równania, ale o kombinację tychże ze sferą myśli, czy jakoś tak "Biomimetic lifefforms" nie mogły tego wiedzieć, a tym bardziej zastosować.

Z drugiej strony taki np. Ocean Solaris regulował orbitę pokrywanej przez siebie planety, manipulując grawitacją (co kluczowe również przy warpowaniu), że tak powiem, silą woli.

"Odkrycie Solaris nastąpiło niemal na sto lat przed moim urodzeniem. Planeta krąży wokół dwu słońc - czerwonego i niebieskiego. Przez czterdzieści lat z górą nie zbliżył się do niej żaden statek. W owych czasach teoria Gamowa-Shapleya o niemożliwości powstania życia na planetach gwiazd podwójnych uchodziła za pewnik. Orbity takich planet bezustannie zmieniają się wskutek grawitacyjnej gry, zachodzącej podczas wzajemnego okrążania się pary słońc.
Powstające perturbacje na przemian kurczą i rozciągają orbitę planety i pierwociny życia, jeśli powstaną, ulegają zniszczeniu przez promienisty żar bądź lodowate zimno. Zmiany te zachodzą w okresie milionów lat, więc - wedle skali astronomicznej czy biologicznej (bo ewolucja wymaga setek milionów, jeśli nie miliarda lat) - w czasie bardzo krótkim.
Solaris miała według pierwotnych obliczeń zbliżyć się w ciągu pięciuset tysięcy lat na odległość połowy jednostki astronomicznej do swego czerwonego słońca, a po dalszym milionie - spaść w jego rozżarzoną otchłań.
Ale już po kilkunastu latach przekonano się, że jej tor nie wykazuje wcale oczekiwanych zmian, zupełnie jak gdyby był stały, tak stały, jak tory planet naszego układu słonecznego.
Powtórzono, teraz już z najwyższą dokładnością, obserwacje i obliczenia, które potwierdziły tylko to, co było znane: że Solaris posiada orbitę nietrwałą.
Z jednej z kilkuset odkrywanych rokrocznie planet, które kilkuwierszowymi notatkami, podającymi elementy ich ruchu, zostają wciągnięte do wielkich statystyk, Solaris awansowała wówczas do rangi ciała godnego szczególnej uwagi.
Jakoż w cztery lata po tym odkryciu okrążyła ją wyprawa Ottenskjolda, który badał planetę z Laokoona i dwu towarzyszących statków posiłkowych. Wyprawa ta miała charakter prowizorycznego, zaimprowizowanego zwiadu, tym bardziej że nie była zdolna lądować. Wprowadziła na orbity równikowe i biegunowe większą ilość automatycznych satelitów-obserwatorów, których głównym zadaniem były pomiary potencjałów grawitacyjnych. Ponadto zbadano powierzchnię planety, niemal w całości pokrytą oceanem, i nieliczne, wznoszące się nad jego poziom płaskowyże. Ich łączna powierzchnia nie dorównuje obszarowi Europy, choć Solaris ma średnicę o dwadzieścia procent większą od Ziemi. Te skrawki skalistego i pustynnego lądu, rozsiane nieregularnie, skupiają się głównie na półkuli południowej. Poznano też skład atmosfery, pozbawionej tlenu, i dokonano nader dokładnych pomiarów gęstości planety, jak również albeda i innych elementów astronomicznych. Jak to było oczekiwane, nie odnaleziono żadnych śladów życia ani na lądach, ani też nie dostrzeżono ich w oceanie.
W ciągu dalszych dziesięciu lat Solaris, teraz już znajdująca się w środku uwagi wszystkich obserwatoriów tego regionu, wykazywała zdumiewającą tendencję do zachowania swojej ponad wszelką wątpliwość grawitacyjnie nietrwałej orbity. Przez jakiś czas sprawa pachniała skandalem, gdyż winą za taki wynik obserwacji próbowano obarczyć (w trosce o dobro nauki) już to pewnych ludzi, już to maszyny rachujące, którymi się posługiwali.
Brak funduszów opóźnił wysłanie właściwe ekspedycji solarycznej o dalsze trzy lata, aż do chwili, kiedy Shannahan, skompletowawszy załogę, uzyskał od Instytutu trzy jednostki o tonażu C, klasy kosmodromicznej. Półtora roku przed przybyciem ekspedycji, która wystartowała z obszaru alfy Wodnika, druga flota eksploracyjna wprowadziła z ramienia Instytutu automatyczny Sateloid - Luną 247, na okołosolaryczną orbitę. Sateloid ten po trzech kolejnych rekonstrukcjach, oddzielonych od siebie dziesiątkami lat, pracuje do dnia dzisiejszego. Dane, które zebrał, potwierdziły ostatecznie spostrzeżenie ekspedycji Ottenskjolda o aktywnym charakterze ruchów oceanu.
Jeden statek Shannahana pozostał na wysokiej orbicie, dwa zaś po wstępnych przygotowaniach wylądowały na skalistym skrawku lądu, który zajmuje około sześciuset mil kwadratowych u południowego bieguna Solaris. Prace ekspedycji zakończyły się po osiemnastu miesiącach, przebiegając pomyślnie, z wyjątkiem jednego nieszczęśliwego wypadku, spowodowanego wadliwym działaniem aparatów. W łonie ekipy naukowej przyszło jednak do rozłamu na dwa zwalczające się obozy. Przedmiotem sporu stał się ocean. Uznano go na podstawie analiz za twór organiczny (nazwać go żywym nikt jeszcze podówczas nie śmiał). Gdy jednak biologowie widzieli w nim twór prymitywny - coś w rodzaju gigantycznej zespólni, a więc jak gdyby jedną, spotworniałą w swym wzroście, płynną komórkę (ale nazywali go „formacją prebiologiczną”), która cały glob otoczyła galaretowatym płaszczem, o głębokości sięgającej miejscami kilku mil - to astronomowie i fizycy twierdzili, że musi to być struktura nadzwyczaj wysoko zorganizowana, być może bijąca zawiłością budowy organizmy ziemskie, skoro potrafi w czynny sposób wpływać na kształtowanie orbity planetarnej. Żadnej bowiem innej przyczyny, wyjaśniającej zachowanie się Solaris, nie wykryto, ponadto zaś planetofizycy wykryli związek pomiędzy pewnymi procesami plazmatycznego oceanu a mierzonym lokalnie potencjałem grawitacyjnym, który zmieniał się w zależności od oceanicznej „przemiany materii”."


Lem

Kto wie, do czego zdolne są twory wydzielone z czegoś podobnego. Czegoś zdolnego zduplikować statek i jego załogę. I w jakiś sposób połączone z tym czymś:
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Demon_(episo de)
http://www.chakoteya.net/voyager/421.htm
Q__
Moderator
#690 - Wysłana: 10 Lis 2015 07:29:02
Odpowiedz 
Kolejna ankieta ze StarTrek.com. Tym razem wynik nie dziwi...

Trek Series with the Best Special Effects Was...

Voyager (31%)
Enterprise (24%)
Deep Space Nine (23%)
The Next Generation (17%)
The Original Series (5%)

http://www.startrek.com/article/poll-says-trek-ser ies-with-the-best-special-effects-was
 Strona:  ««  1  2  3  ...  20  21  22  23  24  25  26  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!