USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  20  21  22  23  24  25  26  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#631 - Wysłana: 8 Lis 2012 21:37:40
Odpowiedz 
Q__

Złośliwości nikt nie uniknie, nawet święty. Takie artykuły niczego nie dowodzą.
Q__
Moderator
#632 - Wysłana: 8 Lis 2012 22:39:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Ależ nie mówię, że dowodzą... Powiem więcej, jestem skłonny przyznać, że VOY zawiera solidne elementy: "kobieta za kółkiem" i - celowo bawiąc się w poprawność polityczną - potomek Rdzennych Amerykanów w załodze jako (fakt, wtedy już nieco spóźniony) ciąg dalszy afirmacyjnych tradycji roddenberryzmu, Doctor (Sztuczna Inteligencja znacznie nowocześniej pokazana niż - po asimovovsku konserwatywnie obmyślany - Data, nawet jeśli trekowa holografia to pole buraków) i Seven jako - po prostu - ciekawe postacie, kilka naprawdę dobrych odcinków (z "Living Witness" na czele), dobre - nawet jeśli kiepsko wykorzystane fabularnie - pomysły Menosky'ego (o których przed chwilą mówiłem), stosunkowo sensowny technobełkot (o czym też mówiłem, posiłkując się Kraussem), powrót do eksploracyjnej konwencji, wreszcie (na co zwracal uwagę Kor) dobrze zachowany trekowy klimat (ENT ma z tym już kłopot).
Nie powiem, jest to w efekcie serial całkiem oglądalny, ale... dominuje we mnie poczucie rozczarowania, bo kiszenie się w kanonie, bo brak sensownego rozwoju universum, bo ani postacie sensownie rozwinięte, ani ich polityczne podziały mądrze rozegrane, bo niewolnicze trzymanie się wzorców z TNG i DS9 przy - jednocześnie - braku intelektualnej głębi TNG i emocjonalnej intensywności DS9, bo miałkie to wszystko....
DS9 było ostatnim kanonicznym Trekiem kręconym z biglem, VOYager jest straszliwie nijaki, jak SGA nie przymierzając (równie miło się ogląda i równie szybko zapomina).
Zobacz... Masz - przywołany przez Korrda - "Blink of an Eye". Centralna idea Menosky'ego naprawdę robi wrażenie. Do tego dochodzą skutki praktyczne zetknięcia załogi z owym fenomenem w postaci mimowolnego, a potężnego pogwałcenia PD. Masz też sympatycznie zarysowane dzieje całej cywilizacji. I świetnie, odcinek broni się tym treści(o)wym ładunkiem wyrastając ponad voyagerową (a może i trekową) średnią, ale gdzie rozwinięcie fabularne tego wszystkiego, gdzie jakieś filozoficzna synteza?
Q__
Moderator
#633 - Wysłana: 9 Lis 2012 23:13:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kolejny przykład... Obejrzałem sobie (po raz który to już? tak! i do VOY czasem wracam) odcinek "The Thaw" ze scenariuszem (a jakże!) Menosky'ego. Epizod - co by nie gadać - mocny. Solidna SF z dickoidalnym skrętem jako sytuacja wyjściowa, wyrazisty antagonista, w którego szaleństwie jest coś z przeciwników Batmana, karnawałowy kicz nie razi znajdując pełne uzasadnienie w ramach konwencji, w dodatku przywolując wspomnienie TOS i wczesnego TNG, splecenie wątku fantastycznonaukowego z grą na kulturowych archetypach przywodzi na myśl "Darmok", opus magnum tego samego scenarzysty, scenka z muzykującymi bohaterami przypomina podobne z TNG, emocjonalna intensywność odcinka sięga poziomu DS9, nawet Kaśka wypada bardzo sensownie jako kapitan...
Co nie gra mimo odwołania do najlepszych tradycji TNG, DS9 i SF w ogóle? Sporo. Po pierwsze to wszystko jest wtórne, po drugie scenarzyści nie mogą się zdecydować czy traktować przeciwnika jako problem do naukowego rozwiązania, jako ożywiony archetyp Strachu, czy może po prostu jako antagonistę w kryminalnej rozgrywce. Pewnie dało by się wszystkie te trzy podejścia połączyć w spójną całość (w "Darmok" sytuacja miała jednocześnie wymiar naukowo-Kontaktowy, przygodowy i mityczny), ale tak się nie dzieje, choć bardzo sprawna narracja i realizacja to umiejętnie przykrywa. Wreszcie centralny temat nie stanowi novum, jest bowiem wariacją na temat holo-Moriarty'ego, przy czym jednak o parametrach zmodyfikowanych tak by ani pokojowe wyjście z sytuacji było technicznie możliwe (co teoretycznie mogło czynić problem znacznie ciekawszym), ani by tytułowy byt go chciał (co sprawy znacznie ułatwia - zostaje konfrontacja, okazja do moralizatorstwa przepada). Ponadto sytuacja nie zostaje rozwinięta w kierunku skłaniającym do filozofowania.
Jednym słowem ogląda się doskonale i trudno zapomina, ale poziom TNG to już niestety nie jest...

ps. Jammer o odcinku:
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s2/thaw.php
I scena finałowa:
http://www.youtube.com/watch?v=kPw8WIwgaxI
Evelin Siv
Użytkownik
#634 - Wysłana: 3 Cze 2013 23:12:17
Odpowiedz 
http://www.tvn24.pl/znalezli-szczatki-samolotu-zag inionej-amelii-earhart,330210,s.html
Może to są szczątki zaginionego samolotu Amelii Earhart Ale i tak my wiemy, co się stało naprawdę - Odcinek "The 37's", ciekawa koncepcja na temat Earhart porwana przez obcą rasę, a Janeway ma okazję spotkać swój ideał (nawiasem mówiąc, niesamowity zbieg okoliczności, ale czyż życie nie składa się własnie z nich? )
https://www.youtube.com/watch?v=0uoFsfbH4Y0
Q__
Moderator
#635 - Wysłana: 6 Paź 2013 12:55:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Prawdziwa rzadkość, pochwała VOY (którą - mówię to bez ironii, warto jest poznać odmienne, dobrze umotywowane opinie, bo wzbogacają nasz ogląd sytuacji - czytałem z prawdziwą przyjemnością):
http://www.rogerebert.com/balder-and-dash/now-voya ger-the-least-beloved-star-trek-offered-some-of-th e-franchises-strongest-feminist-messages

EDIT: przyznam, że artykuł w dużym stopniu przekonał mnie do VOY. Nie do konkretnych fabuł odcinka, bo te się od tego nie zmieniły, ale do wcale licznych założeń w/w serialu. Wiadomo, co prawda, że Ursula Le Guin - kolejna znana Trekerka - samego VOY nie lubi, ale trzeba przyznać, że idee stojące za Voyagerem są niczym wzięte z jej utworów: zwróćcie uwagę, bohaterowie, z których tylko jeden jest prawdziwym białym mężczyzną, w tradycji Picardów i Kirków, obsadzony w dodatku w roli doznającego dopiero odkupienia troublemakera (gdzie głównym tegoż odkupienia symbolem jest... założenie rodziny), Chakotay jawnie - nawet jeśli w groteskowym przegięciu - odwołujący się do swego kulturowego (nieeuropejskiego!) dziedzictwa. Wreszcie kapitan - nic to, że często popsuta zaburaczonymi odcinkami - będąca kobietą (co tak złościło Mava) i kierująca się logiką macierzyństwa, nie sztywnych zasad i samczej konfrontacji*. Zwróćmy uwagę, że dla Kaśki (pierwszy raz piszę to imię bez ironii, a z sympatią) załoga jest rodziną, że posiada ona silnie rozbudowany instynkt opiekuńczy - paradoksalnie silniejszy bodaj wobec obcych nawet, niż wobec swoich (co doskonale tłumaczy jej decyzję podjętą w "Caretakerze" i fakt, że zaimponowała tym Chakotay'owi, który dotąd widywał Federację poświęcającą maluczkich dla wyższego celu, a teraz zobaczył poświęcenie całej federacyjnej załogi dla maluczkich) i zamiast zaprzeczać tym cechom by zrobić z siebie pseudo-samca buduje ona na nich swoją zwycięską siłę, która pozwoli jej najpierw przekonać swoją załogę do podjęcia wielkiego ryzyka dla po raz pierwszy widzianych Obcych, a potem doprowadzić tę załogę bezpiecznie do domu. To właśnie ta macierzyńska siła pozwoli jej zrobić człowieka z Seven... i z Parisa. Wreszcie ładnie koresponduje z tą żeńską perspektywą narracja opowieści o powrocie do domu, bo dom zwykło się kojarzyć z kobiecością. I nawet familijna konwencja staje się w tym kontekście strawna, bo uzasadniona.
Chyba zaczynam rozumieć co Madame Picard widziała w VOY...

* zauważmy przy tym, że twórcy mądrze unikają tu skrajności nie zacierając statystycznych różnic między mężczyzną, a kobietą, a jednocześnie afirmując cechy częściej kojarzone z kobiecością...

A swoją drogą ciekawie jest popatrzeć na rozmaitość stylów dowodzenia, przekładających się na różnorodność zasad funkcjonowania załóg GF... Mamy zgrany quasi-wojskowy "oddział" Kirka, klub gentlemanów Picarda, paczkę federacyjnych kumpli rzuconych na niegościnne pogranicze Sisko, wreszcie rodzinę Janeway. I wszystko to działa. Wiwat Infinite Diversity in Infinite Combinations!
Mav
Użytkownik
#636 - Wysłana: 6 Paź 2013 15:40:29
Odpowiedz 
Q__:
będąca kobietą (co tak złościło Mava)

Złościło? Wole Janeway niż zakompleksionego awanturnika Sisco. Napisałem tylko, że w nowym serialu wolałbym kapitana, bo bardziej taka postać wydaje mni się wiarygodna.
Q__
Moderator
#637 - Wysłana: 6 Paź 2013 15:57:05
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Wole Janeway niż zakompleksionego awanturnika Sisco

A to zwracam honor. Ale Ben nie jest zakompleksiony, Ben jest w niedoleczonej depresji...
Eviva
Użytkownik
#638 - Wysłana: 6 Paź 2013 19:24:06
Odpowiedz 
Q__:
Ben nie jest zakompleksiony, Ben jest w niedoleczonej depresji...

Ben to postać godna osobnego studium. Mały człeczyna zżerany przez kompleksy, choć miewał lepsze chwile. A Kaśka Janeway to babka z fajerem, ciepła mamuśka, a jak trzeba to istna Walkiria... Zdecydowanie zasługiwała na lepsze scenariusze.
Q__
Moderator
#639 - Wysłana: 6 Paź 2013 19:41:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Ben to postać godna osobnego studium. Mały człeczyna zżerany przez kompleksy, choć miewał lepsze chwile. A Kaśka Janeway to babka z fajerem, ciepła mamuśka, a jak trzeba to istna Walkiria... Zdecydowanie zasługiwała na lepsze scenariusze

Zauważ, że przy lepszych scenariuszach i Ben by wypadał częściej jak w "Explorers", gdzie jest dokładnie taki, jaki powinien być (i statek kosmiczny zbuduje, i historię Bajoran zbada, i Cardassianom nosa przytrze politykę międzygwiezdną robiąc, i - mimochodem - syna wychowa). Dla mnie ten odcinek - mimo swoich oczywistych wad - pokazuje potencjał tej postaci jak żaden inny.

Faktem jest jednak, że - choć DS9 jest jednak lepszym serialem - paradoksalnie Kaśka dostała więcej odcinków wydobywających jej potencjał podczas gdy Ben świeci pełnym blaskiem bodaj tylko w tym jednym...*

* przy czym jednak właśnie Sisko z tego epizodu to jest dla mnie kanoniczny Ben, bo staram się być lojalny wobec bohatera i serialu...

ps. Kłopot z dobrymi siskowymi odcinkami pokazuje i ta dyskusja:
http://www.startrek.com/boards-topic/33347528/favo urite-ben-sisko-episode
z wymienianych tam: "Homefront/Paradise Lost" ukazują go udręczonym, ale ostatecznie podejmującym standardowe słuszne decyzje, jakich oczekujemy od oficera GF, w "The Visitor" główną rolę odgrywa w sumie Jake, zalet Bena możemy się tylko domyślać po tym jak silną miłość wzbudził w synu, "Far Beyond the Stars" jest w sumie o jego alter ego - Bennym Russellu (sam kapitan występuje tu tylko jako afirmacyjny symbol, jak jakiś Chakotay), "Take Me Out to the Holosuite" to w sumie prosta opowiastka o sportowym pojedynku, jak niektóre anime, nie przymierzając, "In the Pale Moonlight" pokazuje wewnętrzny mrok Sisko (i Treka), a więc wyłącznie pewien wycinek... i strasznie mało tych epizodów jak na siedem sezonów (porównajmy z ilością odcinków o Kirze choćby)... dorzuciłbym jeszcze może "For te Uniform", ale to co Ben tutaj robi pasowałoby i do niektórych - tych bardziej pragmatycznych - wersji Kirka (z "A Piece of the Action" czy "A Taste of Armageddon" rodem), zatem faktycznie nie zostaje nic poza wiadomą historią o słonecznym jachcie... i ew. pilotowy "Emissary", który poświęca mu parę udanych scenek...

Skądinąd - skoro wspomniałem o Kirze - zastanawiam się czy aby DS9 nie jest (a przynajmniej początkowo nie miał być) nie sisko-, a kirocentryczny, czy aby wątkiem przewodnim tego serialu nie jest dojrzewanie Bajoranki Kiry do stania się obywatelką UFP i oficerem GF, w końcu to właśnie jej doświadczenia i przemiany wewnętrzne są bardzo często w centrum wydarzeń, a jej przedserialowa przeszłość eksplorowana jest znacznie częściej niż przeszłość kogokolwiek z bohaterów ST... No i to ona ma w serialu ostatnie słowo:
Adek
Użytkownik
#640 - Wysłana: 8 Paź 2013 21:22:42 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Eloł. Myślałem, że po paru latach to już tu mojego konta nie będzie. A tu nie dość, że jest to jeszcze stare jak świat hasło pasuje. Że też jeszcze go nikt nie shakował? Żartuję. Dopiero bym miał jakby mi się ktoś włamał na konto i zaczął coś wypisywać w moim imieniu. Swoją drogą od czasu do czasu warto zmieniać hasła w necie i mieć różne do różnych kont i kombinowane z różnych cyfr i liter małych i dużych.
Zastanawiałem się czy mi warto tutaj zaglądać no ale z drugiej strony na Fac'ie jakoś nie ma też już trekowych dyskusji. Chyba wszyscy, których znałem z tego wyrośli, tylko NIE JA. hehe No nic na to nie poradzę, że tak mnie rajcuje dziedzina sci-fi i odpręża lepiej niż nie jedno piwko.
Ogólnie to brakuje nowych seriali trekowych i moze stąd ludzie przerzucają się np na "The walking dead" (ja również ) jak i wcześniej był BOOM na "Kroniki Sary Connor", które właśnie sobie odświeżam.
A co do samego Voya to sam już go dawno nie widziałem ale chyba póki co nie mam na niego czasu. Prędzej DS9 czasem pooglądam z AXN jak trafię, jak np dziś. Dla mnie samego chyba trek się trochę przejadł bo sam jak pisałem wyżej zaangażowałem się w inne seriale. No z YT czasem pooglądam sobie np Borg wars czy tam ja wiem co...? Sorry, że tak piszę o wszystkim i niczym. A Voya lubię za zmienność akcji, różne przygody jakie ich spotykają. Jednak stwierdzam z perspektywy, że serial nie trzyma ciągle równego poziomu, dopiero z czasem się rozkręca i miewa naprawdę nudnawe odcinki. Podobnie jak w DS jak dla mnie do czasu pojawienia się Dominium tak naprawdę niewiele się działo w serialu. Dopiero potem wszyscy "dostali motorki w tyłkach" jak musieli zmierzyć się z zagrożeniem naprawdę najpoważniejszym od czasów wojny z Klingonami w dawnych czasach kiedy w bólach zaczął rodzić się sojusz federacyjno-klingoński (zerwany na jakiś czas podczas wojny z Dominium i w wyniku skutecznych działań zmiennych mających na celu zwaśnić Imperium Klingonu i Federację.
Kor
Użytkownik
#641 - Wysłana: 8 Paź 2013 21:39:30 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Adek:
Swoją drogą od czasu do czasu warto zmieniać hasła w necie i mieć różne do różnych kont i kombinowane z różnych cyfr i liter małych i dużych.

Offtop.

Najlepiej to mieć elastyczny system haseł, który bazuje na na powiązaniu cyfr (przerywniki) z sensem strony na której dane hasło zakładasz (elementy wyrazowe).

Np. sklep2konsole48mail (gdzie mail to np. ostatnie 4 litery Twojego maila). Albo - żeby związek z tagami strony był mniejszy - jakieś np. kupiec2plejstacje48mail (i później w innych sklepach też masz kupiec, a na stronach z konsolami plejstacje; np. kupiec2banan48mail [sklep z warzywami, albo np. z posadzkami - skojarzenie z poślizgnięciem się na skórce od banana], albo: forum2plejstacje48mail - forum konsolowe).

Możesz też różnicować między stronami szczegóły. Np. trzy pierwsze cyfry zamiast kolejnych potęg dwójek, trzy pierwsze nieparzyste, kolejność odwrócona itp. Cztery pierwsze litery maila, cztery ostanie, inna ilość itp. Jak pamiętasz wszystkie używane przez siebie możliwości, to nie zabiera długo odgadnięcie hasła, którego zapomniałeś. Szczególnie jak kombinacje od czegoś uzależnisz.

Chociaż takie kombinowanie tego ma sens raczej wtedy, jeśli się obawiasz, że ktoś kto zna jakieś Twoje hasło mógłby odgadnąć inne. Dla programu łamiącego hasła to nie robi żadnej różnicy.

Nie jest to może tak bezpieczne, jak kompletnie abstrakcyjne hasła, ale póki ktoś nie wpadnie na to, żeby konkretnie Ciebie męczyć, to jest to dobry kompromis między zabezpieczeniem przed losowymi włamaniami (bezpieczeństwem), a wygodą.
Adek
Użytkownik
#642 - Wysłana: 8 Paź 2013 21:52:37 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Kor:
Nie jest to może tak bezpieczne, jak kompletnie abstrakcyjne hasła, ale póki ktoś nie wpadnie na to, żeby konkretnie Ciebie męczyć, to jest to dobry kompromis między zabezpieczeniem przed losowymi włamaniami (bezpieczeństwem), a wygodą.

Ja raczej używam haseł z niczym nie powiązanych, ani ze mną ani z żadnym innym słowem jakie możnaby znaleźć w słowniku polskim czy w językach obcych. Moje hasła tworzę w sposób dość unikatowy bełkot ale taki, który ja zapamiętam i tyle. Generalnie jednak unikam jak mogę bankowości internetowej bo dla szukających łatwego zysku hakowanie haseł do "chleb powszedni" a co do forów tam jakiś to nie mam aż takich obaw żeby komuś się zechciało męczyć nad tym żeby złamać moje hasło do konta aby popisać coś tam sobie o treku. No ale lepiej żeby nikt w moim imieniu nie pisał.
Kor
Użytkownik
#643 - Wysłana: 8 Paź 2013 21:56:12 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Adek

Ja kiedyś miałem na kompie hasło, które w jęz. polskim sensu stricto nic nie znaczy: matolisk. Niestety było to również słówko którym z kumplami, a szczególnie z jednym, lubiłem się czasem posługiwać (słowo to, to było takie bardziej z sympatią: debil, matoł, osioł). Złamał je 2 sekundy po klapnięciu przed kompem

Lepszą historią jest to, że jeden mój kumpel miał kiedyś na kompie naprawdę złożone hasło i... wpisał mu je kot przechodząc po klawiaturze! Jakie jest tego prawdopodobieństwo?! Pamiętajmy, musiał jeszcze wcisnąć ENTER

Abstrakcyjne hasła są oczywiście najlepsze, niestety, najłatwiej je też zapomnieć. A nie ma co mieć paranoi w necie. Nie jest tak, że każdy chce mieć nasze hasło do jakiegoś forum. To nie bank. A nawet jak wejdzie w jego posiadanie - kij mu w oko. Świat się nie zaczyna i nie kończy na forach internetowych

Tam gdzie jest niebezpieczeństwo, że ktoś wejdzie na Twoją kasę, to oczywiście tylko abstrakcje i to złożone. Spisać na karteczkę i pod poduszkę
Adek
Użytkownik
#644 - Wysłana: 8 Paź 2013 22:08:41
Odpowiedz 
Kor:
Lepszą historią jest to, że jeden mój kumpel miał kiedyś na kompie naprawdę złożone hasła i wpisał mu je kot przechodząc po klawiaturze! Jakie jest tego prawdopodobieństwo?! Pamiętajmy, musiał jeszcze wcisnąć ENTER

No właśnie ja najczęśćiej używam takich złożonych. Nie raz na forach jak się rejestruję to jest coś takiego jak monitor tzw siły hasła. Nie zawsze ale staram się tak długo je wymyślać aż zielony pasek pokaże, że hasło jest silne. Zawsze to jakieś bezpieczeństwo choć wiem, że nie 100% bo takiego nie ma. A swoich haseł nie zdradzam nikomu. Staram się też ich nigdzie nie zapisywać. Jak zapominam hasła to jest opcja przypomnij z mailem. Ale w sumie to jest temat o Voyu a nie o hasłach hehe. Jeszcze moderacja da mi po łapach i nie zdążę tu nawet miejsca zagrzać. Widzę coś nawet tu dyskutantów trekowych ubyło no ale cóż. Powody są dosć oczywiste a sam o nich wyżej pisałem. Wszyscy już wszystko widzieli, wszystko omówili i "there is no longer something to talk about". Może jednak ktoś się znajdzie. W każdym razie miałem jakąś intuicję, że nie zastanę już tu zapalonych rozmów o treku skoro ten płomień u mnie sam przygasł z biegiem lat.
Q__
Moderator
#645 - Wysłana: 8 Paź 2013 22:15:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Adek

Witamy... Co to ja mówiłem o czasie powrotów?


Adek:
jakoś nie ma też już trekowych dyskusji. Chyba wszyscy, których znałem z tego wyrośli, tylko NIE JA. hehe

Adek:
Dla mnie samego chyba trek się trochę przejadł

To w końcu jaka jest prawda? Mnie tam wsio ryba, ale Kor z zamiłowaniem do logiki klasycznej może się przegrzać.

Adek:
A co do samego Voya to sam już go dawno nie widziałem ale chyba póki co nie mam na niego czasu. Prędzej DS9 czasem pooglądam

Skoro tak wielki fan VOY, jak Ty przerzuca się na DS9, a tak wielki anty-fan VOY, jak ja zaczyna chwalić ten serial, to ino czekać, aż naprawdę umarli zaczną z grobów powstawać i dostaniemy "The walking dead - live!", bo świat się kończy...

Adek:
No z YT czasem pooglądam sobie np Borg wars czy tam ja wiem co...?

A te wszystkie fanprodukcje, które regularnie staram się wrzucać na main site?

Adek:
każdym razie miałem jakąś intuicję, że nie zastanę już tu zapalonych rozmów o treku skoro ten płomień u mnie sam przygasł z biegiem lat.

Ogień zawsze można rozpalić na nowo. Dyskusje takoż.
Kor
Użytkownik
#646 - Wysłana: 8 Paź 2013 22:23:28 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
ale Kor z zamiłowaniem do logiki klasycznej może się przegrzać.

Czyli jedynej obowiązującej człowieka logiki, której logiki nieklasyczne, nawet jeśli formalnie ją obejmują, genetycznie są wytworem. Logiki jakiej Q__ nie uznaje.

Samemu właściwie nie wiedząc czemu. Terminu logika nieklasyczna używając jako hasła (dającego asumpt do wykrętów i kopania dołów pod wszystkim), a nie jako cokolwiek, co może wypadałoby poznać, skoro tyle się o tym gada.

Coś po części jak taki Lem (Q__ mylnie uzna to za komplement), który lubił wiele mocnych tez wygłaszać na bazie spraw, o których coś słyszał, ale na których w nikłym, lub niemal żadnym stopniu się nie rozumiał, poza "poetyckimi" skojarzeniami w temacie.

Logiki nieklasyczne, nawet jak się im pobieżnie przyjrzeć, są z grubsza tak tajemnicze jak dzbanek na kawę. Po prostu dotyczą rozumowań w których istnieje pewien stopień niepewności i w takim użyciu stosowane są, naturalnie, przez człowieka na co dzień. Mimo, że obejmują logikę klasyczną, jako swego rodzaju przypadek, konkretne"skupienie" (z wielu możliwych), to genetycznie, dla nas, są raczej odejściem od tej logiki, tak jak narastająca niepewność i płynność wydaje się nam rozmyciem pewności i jednoznaczności.

Q__ jednak tak się tym konceptem spierwiastkował, że aż okresy pogubił w rozwinięciu dziesiętnym i scałkować się na nowo nie potrafi.

Adek
Użytkownik
#647 - Wysłana: 8 Paź 2013 22:29:53
Odpowiedz 
Dobre pytania. Chyba sam nie wiem po co tu jestem? Znaczy wiesz jeśli ktoś coś interesującego o czymś na nowo napisze to czemu tam o czymś nie powspominać ale prawda faktycznie jest taka, że jakiś czas temu przestałem oglądać już treka. Może myślałem, że tu odnajdę na nowo inspirację? Po prześledzeniu jednak tematów na forum czuję, że zjawiłem się co najmniej o jakieś 2 lata za późno. Nie gniewajcie się ale tak juz na pierwszy rzut oka jak to mawiał jeden z bohaterów Va Bank po śmierci Kwinty: "Ech skończyła się pewna EPOKA". Aaa to był Kramer. "Tylko się pan nie rozpłacz bo się panu broda odklei." Sorki za offtop. hahahahahaha Tym nie mniej odniosłem takie wrażenie, że wróciłem już do zupełnie innego forum niż było kiedyś choć może lepszego? Nie mam już tyle czasu co kiedyś więc pewnie rzadko będę tu zaglądał. Przyznam też, że tak jak kiedyś m.in to forum było dla mnie priorytetowe to dziś już tak nie jest, życie się zmienia. Ot, zajrzałem z ciekawości i to za poradą koleżanki tu piszącej. Okaże się czy to był dobry pomysł czy może szukam tu czegoś czego już nie znajdę tak jak kiedyś? To trochę podobnie jak rozwieść się z dawną dziewczyną/żoną a potem znów się zejść na trochę. To już trochę tak jakby pić tego szampana z którego uleciał już gaz (coś jak w tej piosence No ale zobaczę jak będzie. Gdybym nie chciał na nowo tu zajrzeć to nie zadawałbym sobie nawet trudu i nie tracił czasu. Może anóż trafi się jakiś ciekawy dyskutant. A jak nie to nic się nie stanie. Zawsze miło tu zajrzeć nawet coś tam poczytać.
Q__
Moderator
#648 - Wysłana: 8 Paź 2013 22:30:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
i w takim użyciu stosowane są, naturalnie, przez człowieka na co dzień.

Ooo! To Ty to wiesz?

Adek

Adek:
Może anóż trafi się jakiś ciekawy dyskutant.

Proponuję mały deal: bądźmy takimi dyskutantami dla siebie nawzajem.

Adek:
Może myślałem, że tu odnajdę na nowo inspirację?

I od razu - w ramach inspiracji - proponuję: zajrzyj do topiców "Trekowe produkcje fanów" i "Fan produkcje - linki".
Kor
Użytkownik
#649 - Wysłana: 8 Paź 2013 22:38:34 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
Ooo! To Ty to wiesz?

No zobacz Wiem, tylko zakładam, że z grubsza - poza jakimiś fizykami kwantowymi i zjawiskami niesamowicie złożonymi - w tym cały jest ambaras, by koncept i wiedza na raz.

Inaczej rzecz ujmując - racjonalne podejście jest takie, że szuka się wiedzy, która uściśli problem, a nie pisze hymny do logik nieklasycznych i wystawia im defilady, kiedy w istocie wszystko sprowadza się do tego, że trzeba poznać fakty. Takie wystawianie defilad i jeszcze tworzenie całej filozofii wokół tego, typowe jest dla posmodernistów (i ich odmiany - genderowców). Których można podsumować: nie wiem, i nie chcę wiedzieć, a więc nie należy wiedzieć, a właściwie to nie można wiedzieć. Wypijmy za bełkot!

To jest absurd w destylowanej postaci.

Ja mogę zrozumieć, że jak jakiś postmodernista (niewydarzony humanista), słyszy o czterech wymiarach, to dla niego jest to jakaś magia i zaraz magię wokół tego tworzy. Stąd podpiera się potem logikami nieklasycznymi czy teoriami względności, jako hasłami, w swoim bredzeniu. Ale, że Tobie zdarzają się wycieczki w tym kierunku, jakieś takie umagicznianie tych pojęć?

Cztery wymiary, geometrie nieuklidesowe, teorie względności, są równie magiczne jak popielniczka z niedopałkiem. To zwykła zabawa formalizmem. A co jeśli dodać do wektora kolejną współrzędną? Zabawmy się tym konceptem. Och, patrzcie! To jest spójne, można tym tak manipulować! To teraz pomyślmy do czego tego można użyć.

Wyższa matematyka jest po prostu trudna, i - w pewien sposób - nieintuicyjna. Dlatego nigdy już - szczególnie w tym wieku - jej dobrze nie przyswoję. Ale zarazem jest równie tajemnicza i równie magiczna, jak dziura w moście. Ludzie, którzy tę matematykę tworzą, po prostu się bawią. Jak się to okaże użyteczne - ok; jak nie - fajne jest samo w sobie.

Ale to są tylko znaczki na papierze. Nic więcej. Znaczki dostarczające wygodnego, precyzyjnego narzędzia ujmowania skomplikowanych problemów. Dzięki czemu nasz mózg jest zwolniony z 99% pracy jaką inaczej musiałby wykonać i której wykonać nie byłby, bez matematyki, w stanie (bo jest za słaby).
Adek
Użytkownik
#650 - Wysłana: 8 Paź 2013 22:51:39
Odpowiedz 
Q__:
I od razu - w ramach inspiracji - proponuję: zajrzyj do topiców "Trekowe produkcje fanów" i "Fan produkcje - linki".

Dzięki ale może innym razem ale zajrzę na pewno. Poza tym moje myśli zaprzątają trochę inne problemy i jakoś widzę ciężko mi się skupić na rozrywce. A już napewno nie mam dziś głowy i o tej porze do takich intelektualnych dysput (aczkolwiek przyznaję, że na poziomie) rozmówek i wyginania szarych komórek na tematy filozoficzne. Wiem co mi dobrze zrobi na powrót. Kolejny odcinek "Kronik Sary Connor". Sorry wgl za zamieszanie w szklance wody hehe Ale miło jest odwiedzić stare kąty. Pzdr Będę du wpadał ale no jak mówiłem już nie tak dość często ale będę miał oko o czym piszecie. Z resztą mam tu swojego AGENTA J-007 więc nie muszę tu wgl bywać żeby wiedzieć co się dzieje. Hahahaha Żartuję ale sami wiecie, że ludzie w necie rozmawiają np przez GG o tym i owym Ok Narka i pzdr Miło było zamienić parę słów z dawnym znajomym.
Q__
Moderator
#651 - Wysłana: 8 Paź 2013 23:25:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Ja mogę zrozumieć, że jak jakiś postmodernista (niewydarzony humanista), słyszy o czterech wymiarach, to dla niego jest to jakaś magia i zaraz magię wokół tego tworzy. Stąd podpiera się potem logikami nieklasycznymi czy teoriami względności, jako hasłami, w swoim bredzeniu. Ale, że Tobie zdarzają się wycieczki w tym kierunku, jakieś takie umagicznianie tych pojęć?
Cztery wymiary, geometrie nieuklidesowe, teorie względności, są równie magiczne jak popielniczka z niedopałkiem. To zwykła zabawa formalizmem. A co jeśli dodać do wektora kolejną współrzędną? Zabawmy się tym konceptem. Och, patrzcie! To jest spójne, można tym tak manipulować! To teraz pomyślmy do czego tego można użyć.
Wyższa matematyka jest po prostu trudna, i - w pewien sposób - nieintuicyjna. Dlatego nigdy już - szczególnie w tym wieku - jej dobrze nie przyswoję. Ale zarazem jest równie tajemnicza i równie magiczna, jak dziura w moście. Ludzie, którzy tę matematykę tworzą, po prostu się bawią. Jak się to okaże użyteczne - ok; jak nie - fajne jest samo w sobie.
Ale to są tylko znaczki na papierze. Nic więcej. Znaczki dostarczające wygodnego, precyzyjnego narzędzia ujmowania skomplikowanych problemów. Dzięki czemu nasz mózg jest zwolniony z 99% pracy jaką inaczej musiałby wykonać i której wykonać nie byłby, bez matematyki, w stanie (bo jest za słaby).

A, to mnie zupełnie nie rozumiesz. Ja w tym też nie widzę nic magicznego, ja tylko twierdzę, że te logiki w swojej "nieścisłości" są - paradoksalnie - ściślejszym opisem rzeczywistości niż logika klasyczna (która jest takim opisem cokolwiek ad usum delphini, trochę jak fizyka newtonowska wobec einsteinowskiej i kwantowej), bo i rzeczywistość nie jest taka znów prościutka (vide to, co sam pisałeś o "Solaris").
Nie znaczy to jednak bym podważał konkretność prawdy, najwyżej jej pełną uchwytność.

(O postmodernistach* zresztą mam zdanie równie kiepskie co Ty - ale jakie mieć inne, w świetle powstania wiadomego generatora? - o genderowcach już niekoniecznie: ich przegięcie może zrównoważyć przegięcie wcześniejsze w - że pojedziemy klasykiem - dialektycznym starciu przeciwieństw**.)

* z tym, że z nas dwóch to Ty jesteś większy postmodernista.

** heh, uśmiejesz się... z podobnego powodu cieszyła mnie kiedyś obecność LPR i wiadomego Radyja w przestrzeni publicznej...

Adek

Adek:
Miło było zamienić parę słów z dawnym znajomym.

Mnie również.
Kor
Użytkownik
#652 - Wysłana: 8 Paź 2013 23:54:34 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
A, to mnie zupełnie nie rozumiesz. Ja w tym też nie widzę nic magicznego, ja tylko twierdzę, że te logiki w swojej "nieścisłości" są - paradoksalnie - ściślejszym opisem rzeczywistości niż logika klasyczna (która jest takim opisem cokolwiek ad usum delphini, trochę jak fizyka newtonowska wobec einsteinowskiej i kwantowej)

Mają swoje zastosowania. Jak jednak pisze autor pewnej strony:

"Logika rozmyta jest stosowana wszędzie tam, gdzie użycie klasycznej logiki stwarza problem ze względu na trudność w zapisie matematycznym procesu lub gdy wyliczenie lub pobranie zmiennych potrzebnych do rozwiązania problemu jest niemożliwe"

I tak właśnie zazwyczaj jest. Stosuje się nieklasyczne logiki dlatego, że pewne rzeczy upraszczają, lub z powodu niemożności określenia czegoś ściśle.

W świecie codziennym, jest oczywiste, że człowiek używa wielu pojęć, których nie da się ściśle zdefiniować, pojęć nieprecyzyjnych, często związanych z uczuciami i w tym aspekcie doświadczenie ludzkie łatwiej jest emulować korzystając z logiki rozmytej.

Z której zresztą korzysta też komputer na Enterprise, skoro admirałowi Jarokowi wydał wodę określoną jako "zimna", wpierw prosząc o temperaturę (biedny admirał nie znał systemu ludzkich jednostek; swoją drogą dziwi, że komputer nie znał romulańskich, oraz że pojęcie "zimne" miałoby być tak samo odczuwane przez Romulan).

Tylko Ty pomijasz pewne oczywiste sprawy. Lubisz odwoływać się do logik nieklasycznych i innych tego typu pojęć tam, gdzie jest to absurdalne, a wręcz szkodliwe. Moim zdaniem robisz dokładnie to samo co postmoderniści - używasz ich jako magicznego zaklęcia, które nic nie znaczy Zawsze tam, gdzie bez tych pojęć mielibyśmy poważną wątpliwość odnośnie słuszności Twoich tez społecznych. Pojęcia jak znalazł, żeby zasłonić luki.

Tym czasem ludzki postęp nie składa się z samych zmian niesprawdzalnych, ale i z transformacji, które można precyzyjnie określić i ocenić. To np. czy para mężczyzn jest w stanie dostarczyć dziecku wymaganych wzorów w jego rozwoju tak samo dobrze, jak standardowe małżeństwo, jest kwestią dokonania pewnych ocen, poznania faktów. Jest albo tak, albo inaczej. To można ocenić, jak się podejmie taki wysiłek. I mamy obowiązek to ocenić, a nie dokonywać jakichś eksperymentów, bo Tobie się chce przywołać magiczne pojęcie "dialektyka" tudzież magiczne pojęcie "metoda prób i błędów". Jeśli ktoś, mając inną możliwość, nawet w imię najbardziej słusznych spraw, ryzykuje zamiast tego czyimś dobrem, jest moralnie skompromitowany. Po prostu i zwyczajnie. Bo mógł tego uniknąć.

Mnie naprawdę nie obchodzi, czy Robespierre i jego kumple, oraz cały ich pokaz sztucznych ogni, nie wnieśli też swoją rewolucją czegoś dobrego do świata. To są zwykli zbrodniarze. Nikt nie przywróci życia ludziom, których zabili. A RF wciąż kładzie się - obok pewnych osiągnięć - mrocznym cieniem na ludzkości. Między innymi w postaci takich pseudo-oświeceniowych (z epoki, ale mających nic wspólnego z oświeceniem intelektualnym) postaw i ciążeń myślowych - żeby się bawić w klocki życiem ludzkim. Jak grą w kości.

Właściwie cały dorobek naukowy, jaki tak cenisz, jest zbudowany na logice klasycznej. Matematyka, podstawowe narzędzie opisu świata, jest zbudowana w sposób klasyczny.

Taka zresztą zabawna rzecz: mam wrażenie, że "metalogiką" każdego systemu logicznego jaki wymyślił człowiek, jest logika klasyczna. W tym sensie, że na jakimś poziomie w końcu zawsze rozumujemy klasycznie. Możesz sobie twierdzić, że coś jest rozmyte, ale albo tak jest, albo tak nie jest. Jak zakładasz, że jest i coś z tego wynika, a jest to sprzeczne z innym założeniem, to nie jest. Albo jest albo nie jest, nie ma żadnych wartości pośrednich.

Porzucenie tej podstawy, jest samobójstwem intelektualnym. W szczególności mowa o zasadzie niesprzeczności. Jest takim samobójstwem intelektualnym z bardzo prostego względu. Jest szkolną wprawką z logiki dowód tego, że przyjąwszy sprzeczne założenia, możemy dowieść dowolnego zdania.

1. a i nie-a (przesłanki)
2. a lub b (z konieczności prawda)
3. nie-a (przywołanie przesłanki)
4. więc b (wniosek z 2 i 3)

Jak porzucimy zasadę niesprzeczności w podstawach rozumowania kończymy z bełkotem.

Q__:
z tym, że z nas dwóch to Ty jesteś większy postmodernista

Uważaj, bo dowiem się gdzie mieszkasz, kupię fazer i Cię odwiedzę Ja, postmodernistą? Niedoczekanie. Jest natomiast oczywiste, że i postmodernistom zdarzyło się zdiagnozować coś z sensem. Nie będę się kłócił z czymś tylko dlatego, że wygłosił to jakiś, skądinąd, oszołom.

Co do genderyzmu, i dialektyki, to z niej - i z absurdu oddawania się społecznie takim przekonaniom - naśmiewał się już Popper:

http://www.vordenker.de/ggphilosophy/popper_what-i s-dialectic.pdf
Q__
Moderator
#653 - Wysłana: 9 Paź 2013 00:56:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Taka zresztą zabawna rzecz: mam wrażenie, że "metalogiką" każdego systemu logicznego jaki wymyślił człowiek, jest logika klasyczna. W tym sensie, że na jakimś poziomie w końcu zawsze rozumujemy klasycznie.

Przy tak rozmytej (fuzzy) definicji możesz mieć rację, ale świadczy to o naszych mózgach (kawałku Wszechświata, jak najbardziej), nie Wszechświecie jako całości,

Kor:
Co do genderyzmu, i dialektyki, to z niej - i z absurdu oddawania się społecznie takim przekonaniom - naśmiewał się już Popper

I znów rzuciłeś się jak wygłodniały suk* na kość, na coś co rzuciłem żartem (Poppera jeszcze w to mieszając). Smacznego zatem.

* suk pawłowy... czy tam Pawłowa, zresztą

ps. Może wrócimy do tematu VOY, tam się chyba lepiej dogadamy... (Tym bardziej, że kłócimy się o coś, co już bodaj tylko my dwaj rozumiemy... i niekoniecznie dobrze to o nas świadczy.)
Kor
Użytkownik
#654 - Wysłana: 9 Paź 2013 01:01:04 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Q__:
Przy tak rozmytej (fuzzy) definicji możesz mieć rację, ale świadczy to o naszych mózgach (kawałku Wszechświata, jak najbardziej), nie Wszechświecie jako całośc

Z tego co słyszałem ostatnio pojawiają się w fizyce kwantowej tendencje zmierzające ku odrzuceniu interpretacji tej fizyki jako ze swojej istoty nieklasycznej logicznie Niestety, nie posiadam dostatecznego aparatu matematycznego, by zająć się tym samemu i precyzyjnie pojąć tę zagwozdkę (a tym samym ocenić tego typu projekty), ale może z czasem...

Jeśli nawet nie świadczy to o Wszechświecie jako całości, to na razie wygląda na to, że świadczy całkiem nieźle o makroświecie, czyli świecie w jakim my żyjemy. Wynika z tego, że wszelkie nasze rozmycia wynikają raczej z braku środków, niż z natury. Ja się opowiadam za maksymalizacją środków - szczególnie jeśli tematy wiążą się z jakimś poważnym ryzykiem, jakością ludzkiego życia. Swobodne podejście do eksperymentowania w takich względach uważam za, cóż, po prostu złe.

Ok. Masz rację. Ten offtop jest nie na miejscu
Q__
Moderator
#655 - Wysłana: 9 Paź 2013 01:23:48
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Z tego co słyszałem ostatnio pojawiają się w fizyce kwantowej tendencje zmierzające ku odrzuceniu interpretacji tej fizyki jako ze swojej istoty nieklasycznej logicznie

Wiesz, z tego co słyszałem między biologami trafiają się kreacjoniści.

Kor:
Jeśli nawet nie świadczy to o Wszechświecie jako całości, to na razie wygląda na to, że świadczy całkiem nieźle o makroświecie, czyli świecie w jakim my żyjemy.

Nie jest to b. odkrywcze, zważywszy, ze nasze mózgownice (z zawartością) ewoluowały przystosowując się właśnie do funkcjonowania na codzień w tej skali.

Kor:
Swobodne podejście do eksperymentowania w takich względach uważam za, cóż, po prostu złe.

A ja znów sadzę, że przeszacowujesz ryzyko związane ze zmianami, nie doszacowując nie ryzyka nawet a, cóż, zła płynącego ze stanu zastanego.

Kor:
Ok. Masz rację. Ten offtop jest nie na miejscu

To kombinuj teraz jak go podłączyć tematycznie do VOY.
wiesiol
Użytkownik
#656 - Wysłana: 10 Paź 2013 22:44:15
Odpowiedz 
Zajrzałem tu przez chwilę i spróbuję pociągnąć offtopowo Może Q zapodaj link dla Kora, do strony Snerga a konkretnie do teorii z JTC. Jestem ciekaw jak zareaguje. Problem nieskończoności w logice klasycznej-taki temat pracy naukowej, może się podejmie
Q__
Moderator
#657 - Wysłana: 10 Paź 2013 23:06:55
Odpowiedz 
wiesiol

Ooo, kogo widzę. Sam wrzuć ten link, a nie się mną wyręczasz.

ps. Ciekaw jestem co masz do powiedzenia o ST?
Kor
Użytkownik
#658 - Wysłana: 10 Paź 2013 23:38:15 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Póki co, to ja się próbuję, na własną rękę, dobrze nauczyć podstawowych zagadnień matematyki wyższej, powiedzmy taki kurs wstępny, co i tak zajmie mi masę czasu i zje sporo nerwów (jako humaniście z wykształcenia, który zapomniał większość i tego, co kiedyś umiał).

Nie próbujcie mnie tutaj wplątać w jakieś fantastyczne teorie postrzelonego pisarza science fiction O rzeczach typu:

Przy definicji wymiarów istotne znaczenie ma kształt linii kierunkowej wytyczonej w danym miejscu. Linia ta nie różni się niczym od linii geodezyjnej i w mojej terminologii jest identyczna z, kierunkiem. W przypadku miejsca jednowymiarowego linia kierunkowa poprowadzona w tym miejscu jest z nim tożsama niezależnie od jego kształtu. Jeżeli miejsce ma conajmniej dwa wymiary, to między dwoma jego punktami można w nim poprowadzić nieskończenie wiele łuków o różnych długościach, przy czym na ogół tylko jeden z nich jest najkrótszy, chociaż niekiedy (jak w przypadku antypodów sfery) bywa inaczej.

Linia kierunkowa wytyczona w danym miejscu jest to linia, która zawiera najkrótszy ze wszystkich łuków, jakie w danym miejscu można poprowadzić między dwoma punktami tej linii, co dotyczy każdej pary jej punktów. Linia prosta jest linią kierunkową w przestrzeni geometrycznej albo w innym prostym miejscu. Linia kierunkowa na sferze przybiera postać okręgu o promieniu równym promieniowi tej sfery. Jeżeli miejsce ma conajmniej dwa wymiary, to przez każdy jego punkt przechodzi nieskończenie wiele linii kierunkowych.

Wymiarami danego miejsca nazywam dowolne linie kierunkowe poprowadzone w nim prostopadle do siebie przez dowolny punkt. Linie jednego z takich układów można wyróżnić i nazwać osiami wymiarowymi danego miejsca. Liczba osi wymiarowych każdego miejsca równa jest liczbie jego wymiarów. Tyle o wymiarach.


to ja sobie wolę poczytać w kursie algebry liniowej czy geometrii (do zgłębiania geometrii różniczkowej, to mi jeszcze daleko), niż w jakiejś kosmicznej fantazji.
Q__
Moderator
#659 - Wysłana: 10 Paź 2013 23:45:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Dobra, wysmaż jakieś wypracowanie o Treku, podobne długością do tych moich, to odpuszczę Ci Snerga. (Nie wiem jak wiesiol )



EDIT: opisy bohaterów z kolejnych dwu wersji bibli VOY (szykujcie się na niespodzianki...):

Star Trek Voyager Pre-Premiere Bible
Voyager - Main Characters =>

Captain Janeway: A human, Janeway is by no means the only female Captain in Starfleet. But it is generally acknowledged that she is among the best - male or female. She embodies all that is exemplary about Starfleet officers: intelligent, thoughtful, perscpicuous, sensitive to the feelings of others, tough when she has to be, and not afraid to take chances. She has a gift for doing the completely unexpected which has bailed her out of more than one scrape.
The daughter of a mathematician mother and an astrophysicist father, Janeway was on a track for a career in science. Her natural leadership abilities manifested themselves quickly, however, and she was rapidly promoted to ever-more-responsible positions. And because of her hands-on experience in various science posts, she brings to her captaincy a greater familiarity with technology and science than any captain we've yet experienced.
Chakotay: The First Officer is a complex - some would say difficult - man. His background is unique: he spans two cultures, one foot in each, belonging to both and yet to neither. In the 22nd century, a group of Indian traditionalists became dissatisfied with the homogenization of humans that was occuring on Earth. Strongly motivated to preserve their cultural identity, they relocated to a remote planet near what has now become known as the Demilitarized Zone.
Chakotay is a member of that Indian nation. Always individualistic, what his people called a contrary, he broke from his people, educated himself in the ways of the 24th century, and attended Starfleet Academy. When he learned the Cardassians were attacking the Indians, he left Starfleet to defend them, joining the then-infant Maquis.
Chakotay practices the traditional rituals aboard Voyager. By the 24th century, Indians have developed a technology which allows them to experience vision quests in a completely safe way: they have mapped the unconscious and are comfortable roaming there.
Chakotay has a spirit guide - a timber wolf - which appears to him now in dreams and visions, and often guides him in his decision-making process. He strikes an immediate and powerful bond with Janeway, and an unusual one with Kim, who through Chakotay's example begins to question his own homogenization and the loss of his traditional values.
Doc Zimmerman: Doc is not really a person, but a holographic figure - an emergency medical program devised by Starfleet. When the ship's doctor is unavailable, or needs added assistance, he can callon the holographic physician.
The holodoctor appears as a human male and has been programmed with the most up-to-date medical knowledge; he is capable of treating any disease or injury. He has little personality when we first meet him, except for some testiness and arrogance. Subsequently, he will undergo some "tinkering" with his program in order to warm him up a bit - although not always with the desired results.

From the current Series Bible:
CAPTAIN ELIZABETH JANEWAY: A strong-willed, 40 year old Human female from Earth. The daughter of a mathematician and astronomer, she has always been into the "scientific" aspects of Starfleet and is a skilled scientist to boot. She's dedicated, competent and professional, and maintains an air of decorum at all times. She's also a brilliant officer. She served under Tom Paris' father many years ago.
CHAKOTAY: A Native American from the planet in TNG's "Journey's End". He is a former Lt. Commander in Starfleet who left because of his ideas and joined the Maquis. He is now the captain of the Maquis ship. He respects Janeway's ideals because she believes in the lives of her crew. When the Maquis ship is destroyed in the pilot, Janeway makes him her first officer so that the Maquis can integrate themselves into the crew. He doesn't like Tom Paris at all.
TOM PARIS: A human and former Starfleet officer who was court martialed after it was discovered he lied during a hearing. Soon after, he joined the Maquis (and was considered somewhat of a mercenary) and was captured by the Federation a year later and sentenced to a rehab colony. Janeway has him released from rehab to help locate the Maquis ship. His father, Admiral Paris of Starfleet, holds him in disdain. He is struggling with his own self-esteem and impresses Janeway enough to make him conn officer.
HARRY KIM: A 21 year old Asian graduate of Starfleet Academy who is on Voyager as his first posting to become the Ops officer. He's eager and cocky, yet Paris helps him out when Kim encounters an unusual situation on DS9. Kim represents the best Starfleet has to offer, without the experience to back it up.
TUVOK: The Vulcan Security Chief. A special agent with Starfleet Security, he's the Federation spy on the Maquis ship when it is catapulted to the other side of the galaxy. (The bible says he's the first black Vulcan we have ever seen.) He's 150 years old (looks 60 in human terms) and is the 24th century version of Hercule Poirot.
B'ELANNA TORRES: Half-human, half-Klingon woman who left the Starfleet Corps of Engineers after a stormy career because she could not balance the two sides of herself. She later joined the Maquis and served under Chakotay. She holds prejudice against Klingons, which makes her personality all the more volatile. She's extremely bright, though, and on Chakotay's suggestion she becomes the Chief Engineer.
AK-1/"DOC ZIMMERMAN": The doctor aboard Voyager... of a sort. The doctor dies, actually, so Janeway activates a new test device: the new Starfleet experimental medical hologram program. This program is a test designed to increase medical practice and "bedside manner". "Doc Zimmerman" can only be seen in the ship's single holodeck, and has no personality (though it will of course "Grow on him" as the show continues.)
NEELIK: A short, rather ugly junk trader from a distant part of the galaxy who enters Gazon space before Voyager arrives. Neelik is a whimsical man, a jack-of-all-trades who has a predilection for knowing the needs of someone before they do; at the end of the pilot, he pleads to stay and becomes the ship's cook (no replicators work!) and also vows to guide Janeway through this part of the galaxy.
KESS: A beautiful, ethereal Ocampa who has always been somewhat of a dreamer on her world and who now wishes to go along with the Voyager. The problem: the Ocampa have a nine-year lifespan. Kess is Neelik's lover; the two have a very alien but interesting relationship.
The show follows the adventures of the USS VOYAGER, a starship that is propelled into a distant corner of the galaxy by an alien space station. Initially searching for a vanished Maquis ship with a Starfleet spy aboard (Tuvok), the ship enters an unusual segment of space (called the Badlands) and jumps through subspace to enter the territory of the Gazons, a powerful alien race with many creches and sects (such as the Ogla and Sari sects). The pilot involves the crews of both ships joining forces to rescue two crewmembers and, then, the Ocampa race from the Gazons. The Maquis ship is destroyed, and the show begins as Voyager begins the long journey home...

http://www.twguild.com/resources/development2.html
wiesiol
Użytkownik
#660 - Wysłana: 11 Paź 2013 19:49:21
Odpowiedz 
Kor:
Póki co, to ja się próbuję, na własną rękę, dobrze nauczyć podstawowych zagadnień matematyki wyższej, powiedzmy taki kurs wstępny, co i tak zajmie mi masę czasu i zje sporo nerwów (jako humaniście z wykształcenia, który zapomniał większość i tego, co kiedyś umiał).Nie próbujcie mnie tutaj wplątać w jakieś fantastyczne teorie postrzelonego pisarza science fiction O rzeczach typu:

A już myślałem, że mam do czynienia z specjalistą. No cóż nic na siłę. Dygresja tylko taka może, co do ludzkiej logiki czy raczej postrzegania. Większość ludzi myśli (wyobraża sobie) że najkrótszą drogą z Punktu A do punktu B, jest linia prosta, tylko niektórzy zdają sobie sprawę, że nie zawsze tak jest. ''Przestrzeń geometryczna jest zbiorem punktów, który ma postać prostego i sztywnego miejsca trójwymiarowego. To otwarte miejsce nie jest ograniczone żadnym brzegiem. Jego objętość jest nieskończona. Osie wymiarowe przestrzeni geometrycznej są proste. Można je poprowadzić przez dowolny jej punkt ...” itd. może się wciągniesz. http://www.snerg.lh2.pl/ Q, co ci przyjdzie po moim zdaniu na temat ST, toż wszystko na tym forum już zostało napisane. Pozatym cały serial jaki obejrzałem, to właśnie Voyager. Z innych serii pojedyncze odcinki, także brak mi compensum. A jeszcze, żeby o czymś rozmawiać trzeba mieć czas i chęci. No, ale na Snerga zawsze znajdę czas, tyle że tu to raczej nie te miejsce.
 Strona:  ««  1  2  3  ...  20  21  22  23  24  25  26  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!