USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?
 Strona:  ««  1  2  ...  16  17  18  19  20  ...  25  26  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#511 - Wysłana: 21 Sier 2012 17:43:49
Odpowiedz 
7z9

Nerwiki puszczają? To nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Sam zacząłeś z atakowaniem Mava, zatem zbierasz burzę.
7z9
Użytkownik
#512 - Wysłana: 21 Sier 2012 17:53:16 - Edytowany przez: 7z9
Odpowiedz 
Chciałbyś, ale uwaga słuszna
Przecież nikt na odpowiednim "poziomie" chyba nie wziął tego (co napisałem do użytkownika Mav) aż tak do siebie.
Przeczytałem trochę jego wpisów no i cóż, rodzynek się nam taki trafił. Zresztą nie jeden jak na to forum
Q__
Moderator
#513 - Wysłana: 22 Sier 2012 00:05:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dobra, karawan jedzie dalej...

Co sądzę o VOY zasadniczo wiadomo (to samo z grubsza, co o niektórych jego fanach), jest jednak odcinek tej serii ST , który wymieniam wśród najlepszych odcinków Treka w ogóle. Scenariusz napisali Bryan Fuller (dobrze to rokuje nowej serii), niezawodny Joe Menosky i... ten cholernik Brannon Braga (będący o dziwo autorem historii leżacej u tegoż scenariusza podstaw).
Epizod ów nosi tytuł "Living Witness", opowiada zaś o historii i subiektywizmie pamieci historycznej.
Fabuła pozornie jest prosta acz zaczyna się od serii niespodzianek. Najpierw widzimy Kaśkę rozumujacą i zachowującą się jak +/- admirał Daala z SW, gotową wziać udział w łupieżczej wojnie byle za tą cenę kupić sobie sposób na powrót do domu. Potem dowiadujemy się, że to wszystko "żywy" (tzn. holograficzny) obraz w muzeum owych najechanych Obcych opisujący wydarzenia sprzed... 700 lat. Okazuje się, że owa odległa przeszłość do dziś budzi kontrowersje, a oba wojujące wtedy gatunki (dziś stanowiące mieszane rasowo spoleczeństwo) nadal nie zgadzają się ani w ocenie historii, ani będącej jej pochodną teraźniejszości. Ci przedstawieni w holosymulacji - popartej ponoć dokładnymi badaniami - jako niewinne ofiary agresji obwiniają klęskę sprowadzoną im ponoć na głowy przez zbrodniarzy z Voagera za swój niższy status społeczny i poziom dobrobytu, ci - podobno - winni wojnie starają się bronić swoich przodków, ale i, w domyśle, sugerować, że strona przeciwna sama swoim nieszczęściom winna. Doskonale to pokazuje burzliwa dyskusja zwiedzających muzeum.
Spory te jednak znajdą niedługo - jak się zdaje - definitywny koniec, oto bowiem archeolodzy dotarli do pochodzących ze tego straszliwego Voyagera, danych, które pozwolą ostatecznie wyjaśnić wszelkie wątpliwości.
Danymi tymi ku niemałemu zaskoczeniu Quarrena (historyka wcześniej oprowadzającego gości i - prawdopodobnie - szefa muzeum) okazuje się zapasowa kopia Doctora (hologramu, nie androida, jak głosiły zapiski przodków), która nie dość, że "bezczelnie" zaczyna zaprzeczać zbrodniom, o które chce ją oskarżać uczony, to jeszcze ptzedstawia coraz mocniejsze dowody na prawdziwość swoich słów (zaprzeczając barwnym opowieściom o tym, że Voyager był okrętem wojennym, Kaśka lubowała się w przemocy, Harry z lubością torturował więźniów, Neelix był szefem ochrony, B'Elanna - Kazonką, a Seven szefową zabójczego komanda dron Borg pracujących dla Janeway, etc). Quarren jest tym wszystkim mocno zbulwersowany, zwł., że w świetle faktów jego rodacy nie okazują się niewinnymi ofiarami, a współsprawcami wojny, ktorzy są sami sobie winni (choć strona przeciwna wypada równie nieciekawie), zaś załoga Voyagera niewinnymi przybyszami bezskutecznie starającymi się trzymać z dala od tubylczych sporów i zbulwersowanymi ich gwałtownością.
Kiedy pogłoski o tym co się dzieje w muzeum i jakie rewizje historii oznacza owocują zamieszkami, a samo miejsce pracy Quarrena pada ofiarą ataku jakiejś "patriotycznej" bojówki, Doctor gotów jest popełnić samobójstwo, wykasować się, w imię the needs of many (tu warto dodać, że teoretycznie grozi mu kara śmierci za zbrodnie wojenne, o które zwykło się tam oskarżać załogę Voyagera, rasizm - rasizmem bowiem, ale tubylcy dawno nadali Sztucznym Inteligencjom wszelkie prawa człowieka, co oznacza, że można je też sądzić i skazywać), jednak historyk (który, jak się okazuje, za młodu darzył skrytą sympatią obcoplanetarnych bandytów z Voyagera) przekonuje go, że nie powinien tego czynić, a prawda powinna być ujawniona bez względu na konsekwencje. Ponieważ zawierający potwierdzające narrację Doctora dane tricorder nie został zniszczony, ani skradziony w napadzie na muzeum i daje się go odnaleźć - staje się tak.
Potem zaś i Quarran, i Doctor odegrali wielką rolę w historii planety tego pierwszego, spotkały ich liczne zaszczyty, Doctor został nawet ministrem w tubylczym rządzie, ale pewnego dnia postanowił wyruszyć do Kwadrantu Alpha tropem swoich towarzyszy i swojego "oryginału". Dowiadujemy się tego jednak - jak i całej pokazanej w niniejszym odcinku - historii - z historycznych zapisów przerobionych po kolejnych stuleciach na wystawiane w muzeum holograficzne widowisko. Więc...

Narracja jest tu - przyznać trzeba - wspaniała i pełna dwuznaczników. Niewinnie uciskani na tle rasowym okazują się sami sobie winni (co nie znaczy, by uciskajacy ich byli święci zresztą), okrzyczani zbrodniarze okazują się aniołkami (boję się podobne pomysły rzutować na realny świat, bo Fedek się za bardzo ucieszy), młodzieńcza sympatia do "tych złych" znajduje fabularne usprawiedliwienie, etc. Nie o pochwałę rewizjonizmu historycznego jednak chodzi (a przynajmniej nie wyłącznie), więc daleki byłbym od podobnych u(p)roszczeń. Chodzi raczej o to jak zawodna, fałszywa i stronnicza bywa pamięć historyczna i jak bardzo należy uważać z przyjmowaniem na wiarę prawd (i "prawd") przekazanych przez minione pokolenia. (W podobnym kierunku poszli potem - i nie bez kozery - znani autorzy fantasy: Brzezińska, nic dziwnego - historyczka i Erikson - archeolog, oczywiście.)
Rzadko kiedy VOY tak daje do myślenia.

ps. o odcinku:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Living_Witness_%28 episode%29
http://www.jammersreviews.com/st-voy/s4/witness.ph p
http://www.cynicscorner.org/voy_4/voy_423.html
Toudi
Użytkownik
#514 - Wysłana: 22 Sier 2012 00:19:06
Odpowiedz 
Jeden z dowodów, że sezon 4 miał najlepsze odcinki... i zaprzeczenie tezy MarcinaK - co by zamykać seriale w maks 50 odcinkach. ;)
Q__
Moderator
#515 - Wysłana: 22 Sier 2012 00:29:59
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
i zaprzeczenie tezy MarcinaK - co by zamykać seriale w maks 50 odcinkach. ;)

Czy ja wiem? MarcinKowa teza byla, na ile ją rozumiem, taka, by tworzyć seriale mające mniej odcinków, ale o wyższej jakości, więc gdyby wybrać z VOY 50 najlepszych epizodów, to "Living Witness" pewno by się załapał, boję się jednak, że dobrych odcinków starczyło by góra na nowe Firefly.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#516 - Wysłana: 22 Sier 2012 00:37:39
Odpowiedz 
Q__:
i (boję się podobne pomysły rzutować na realny świat, bo Fedek się za bardzo ucieszy),

Musze obejrzeć ten odcinek bo ostatni kontakt z VOY miałem w 1997 roku oglądając c+.

Ja sie nie uciesze, po prostu lubie patrzeć na historie, nie tak jak chcą autorzy podręczników, czy tworzący jedyną słuszną wykładnie.
MarcinK
Użytkownik
#517 - Wysłana: 22 Sier 2012 07:16:35 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
a ile ją rozumiem, taka, by tworzyć seriale mające mniej odcinków, ale o wyższej jakości

Zgadł pan.

Właśnie oto mi chodziło, wiele treków pa po 100 a nawet więcej odcinków a wiele z nich jest przeciętnych, lub nawet słabych, dlatego o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zrobić serial dość krótki ale z docinkami wyższej jakości.
ortkaj
Użytkownik
#518 - Wysłana: 22 Sier 2012 10:55:32 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
MarcinK
MarcinK:
zrobić serial dość krótki ale z docinkami wyższej jakości.

A kasa z reklam i gadżetów? Krótka seria, mało postaci, mało reklam i mało KASY.
To nie BBC
Q__
Moderator
#519 - Wysłana: 22 Sier 2012 11:21:48
Odpowiedz 
ortkaj

ortkaj:
To nie BBC

A w sumie czemu nie? Skoro BBC emitowało "Space Odyssey: Voyage to the Planets", to czemu nie przenieść się tam z ST (Benford jako konsultant naukowy TNG, Hawking w jednym odcinku, syn Sagana jako scenarzysta, nasowska premiera TMP - punkty zaczepienia się znajdą...)?
ortkaj
Użytkownik
#520 - Wysłana: 22 Sier 2012 11:33:13
Odpowiedz 
Q__
Brytyjczycy mają doświadczenie produkcyjne: Dr Who czy Space 1999 (ta druga wprawdzie nie BBC ale ITV) ale Amerykańce nie odpuszczą zysków z komplecików do sklejania, gierek, komiksów itp.
Q__
Moderator
#521 - Wysłana: 22 Sier 2012 11:41:45
Odpowiedz 
ortkaj

Przeca w dobie globalizacji dla BBC może pracować amerykańska ekipa, a Paramount może zarabiać na dystrybucji, marketingu i gadgetach właśnie.
BTW. "Park jurajski" - jak to film - trwał krócej niż sezon serialu, a jednak zysk z tych wszystkich bajerów był. Więc niekoniecznie zarobek wynika z długości...
MarcinK
Użytkownik
#522 - Wysłana: 22 Sier 2012 12:01:35
Odpowiedz 
ortkaj:
komplecików do sklejania

Zawsze mogą wypuszczać te na podstawie starszych serii.

ortkaj:
gierek

Na podstawie krótkiej serii da się zrobić porządną grę (nawet lepszą niż na podstawie serii dłuuugiej)
ortkaj:
komiksów

Komiksy mogą wypuszczać jako pre i sequele serialu co za problem.
ortkaj
Użytkownik
#523 - Wysłana: 22 Sier 2012 12:20:39 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
MarcinK

Masz rację biznesmenem to ja nie będę. Zatem do Londynu czy gdzieś tam

PS. To może chodzi o angaż, reżyser i scenarzysta muszą pracować o całej ekipie nie wspomnę...to i wydłużają czas zatrudnienia
Mav
Użytkownik
#524 - Wysłana: 22 Sier 2012 16:31:34 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Dobra, karawan jedzie dalej...

Voyagerowi trawiło się kilka dobrych epizodów (nazywam je wypadkami przy pracy, na tyle odcinków, coś im się musiało udać) Mnie mile zaskoczył Worst Case Scenario, jak na Voya bardzo nieprzewidywalna i - co najbardziej zaskakujące jak na ten serial - zaciekawiająca fabuła. Natomiast mój osobisty problem z tym serialem jest taki, że nie lubię tej obsady. Tylko Chakotay, Tuvoc i oczywiście dokror, są tam przeze mnie akceptowani, a tego ostatniego nawet polubiłem. Natomiast cała reszta jest beznadziejna - miałka, nijaka, denerwująca, bez charyzmy. To mi skutecznie utrudnia odbiór nawet najlepszych epizodów. Za DS9 też za bardzo nie przepadam, ale lubię większość załogi.
Q__
Moderator
#525 - Wysłana: 22 Sier 2012 16:48:02
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Tylko Chakotay

Toś mnie szczerze zaskoczył. Dla mnie był on bardzo miałką i nijaką postacią...

Mav:
Za DS9 też za bardzo nie przepadam, ale lubię większość załogi.

Bo poza Sisko, w którego prowadzeniu scenarzyści sami się pogubili*, praktycznie wszyscy bohaterowie z main i recurring cast są tam ciekawie pomyślani i dobrze zagrani. (Pewne wątpliwości można mieć tylko w wypadku Jadzii, która jest trochę zbyt jednoznacznie kobieca i za mało zdystansowana jak na to kim jest, ale nadrabiając sympatycznością i ostrym językiem daje radę.)

* choć i on miał swoje b. dobre momenty...
Mav
Użytkownik
#526 - Wysłana: 22 Sier 2012 16:55:27 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Toś mnie szczerze zaskoczył. Dla mnie był on bardzo miałką i nijaką postacią...

Ale nie irytuje człowieka, jak np. Neelix czy Janeway

Q__:
Bo poza Sisko, w którego prowadzeniu scenarzyści sami się pogubili

No i Sisco też ma tą zaletę, że aż tak człowieka nie irytuje (no i ma te dobre momenty)

(Chakotay ma jeszcze plusik, bo powiedział o scenarzystach, że są głupi )
Q__
Moderator
#527 - Wysłana: 22 Sier 2012 17:03:26
Odpowiedz 
Mav

Mav:
No i Sisco też ma tą zaletę, że aż tak człowieka nie irytuje

Prawda... Hamletyzuje, wrzeszczy, w mordę daje, zastrasza, a jednak lepsze to niż drazniąco "bezpłciowi" bohaterowie VOY&ENT (na ich tle zresztą nawet postacie z AND dobrze wypadają, bo - choć w większości fatalnie zagrane - bronią się roddenberry'owsko-wolfe'owskim potencjałem, konsekwentnie determinującym ich postępki, wybory, zachowania - rzecz nieznana u Bermana).
Mav
Użytkownik
#528 - Wysłana: 22 Sier 2012 17:11:08
Odpowiedz 
Q__:
"bezpłciowi" bohaterowie VOY&ENT

Z Entka to lubiłem Reeda, ale to głownie aktor ratował tą postać, bo jak wiadomo z osobowością bohaterów tam było ciężko
Elaan
Użytkownik
#529 - Wysłana: 22 Sier 2012 18:41:29
Odpowiedz 
Mav:
Natomiast mój osobisty problem z tym serialem jest taki, że nie lubię tej obsady. Tylko Chakotay, Tuvok i oczywiście doktor, są tam przeze mnie akceptowani, a tego ostatniego nawet polubiłem. Natomiast cała reszta jest beznadziejna - miałka, nijaka, denerwująca, bez charyzmy.

No to rzeczywiście masz problem, bo czytam i własnym oczom nie wierzę.
Naprawdę trudno się zgodzić z tą oceną ekipy Voyagera.
Kaśkę można lubić albo nie, ale posądzać ją o brak charyzmy? No nie.
B`Elanna Torres czy Seven [za którą, nie bardzo przepadam], miałkie i nijakie? Następne stwierdzenie, IMVHO, zupełnie chybione.
Doktor i Neelix denerwujący i irytujący? Jasne. Ale tacy właśnie mają być.
Neelix z naszego - ludzkiego punktu widzenia - zachowuje się trochę jak osobnik z ADHD, z którym na dłuższą metę trudno wytrzymać.
Ale czyż nie tak właśnie postrzegają ludzi Wolkanie? Czy nie to właśnie sugeruje scena, gdy Tuvok z lubością dusi hologram Neelixa - istoty, która uosabia wszystkie cechy ludzi, tak irytujące Wolkanina, a spotęgowane razy dwa?
Mav
Użytkownik
#530 - Wysłana: 22 Sier 2012 19:18:36 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Elaan:
ale posądzać ją o brak charyzmy?

Jaka tam jest charyzma?

Elaan:
B`Elanna Torres czy Seven [za którą, nie bardzo przepadam], miałkie i nijakie?

No

Elaan:
Doktor i Neelix denerwujący i irytujący? Ale tacy właśnie mają być.

Doktora w to nie mieszaj, bo przecież napisałem, że go lubię Natomiast wstawiać do serialu postać, która ma denerwować widza, to trochę chybiony pomysł Po prostu jak coś takiego ma się sprawdzić, to musi być to fajne irytowanie. Wiem, że to głupio brzmi, ale trudno to wytłumaczyć. Ma itytować, ale widz ma mimo wszystko odbierać to pozytywnie, a Neelix jest po prostu wkurzającym postacią, bo źle zrobioną.

Nie ma się co kłócić o te postacie. Ja uważam je za słabe, a ktoś inny za dobre - tak to już jest. Ale to nie moja wina, że akurat ja mam racje
Elaan
Użytkownik
#531 - Wysłana: 22 Sier 2012 20:34:01
Odpowiedz 
Mav:
Doktora w to nie mieszaj, bo przecież napisałem, że go lubię

To nie ma nic do rzeczy - i tak jest postacią przerysowaną i nieco karykaturalną.

Mav:
Natomiast wstawiać do serialu postać, która ma denerwować widza, to trochę chybiony pomysł

Nie chodzi o denerwowanie, ale o odmienność - także zachowania, ubioru itd. - i tolerancję wobec niej.
I jak już napisałam, o pewnego rodzaju żart scenarzystów:
Neelix denerwuje was swoją emocjonalnością? A może właśnie inni widzą tak nas, ludzi?
Przy czym do Neelixa, przy całej jego nadpobudliwości i gadatliwości, trudno nie czuć sympatii.

Mav:
Nie ma się co kłócić o te postacie. Ja uważam je za słabe, a ktoś inny za dobre - tak to już jest.

Właśnie tak.

Mav:
Ale to nie moja wina, że akurat ja mam racje.

Nie masz racji, ale to też nie jest Twoja wina.
Nie martw się, przekonanie o własnej nieomylności da się skorygować.
Eviva
Użytkownik
#532 - Wysłana: 22 Sier 2012 20:41:00
Odpowiedz 
Elaan

Dobrze mówisz, popieram.
Dużo da się powiedzieć o załodze Voyagera, ale że nijaka? Może za wyjątkiem Kima, to każda z postaci ma tam coś do zaoferowania i jest nietuzinkowa.
Mav
Użytkownik
#533 - Wysłana: 22 Sier 2012 20:42:40 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Elaan:
To nie ma nic do rzeczy - i tak jest postacią przerysowaną i nieco karykaturalną.

Ale w dobrym tego słowa znaczeniu, w odróżnieniu od Neelixa.

Elaan:
Nie masz racji, ale to też nie jest Twoja wina.

Ktoś tu musi mieć racje, prawda? Akurat trafiło na mnie

Elaan:
Nie masz racji, ale to też nie jest Twoja wina.

Nie martw się, przekonanie o własnej nieomylności da się skorygować.
Picard
Użytkownik
#534 - Wysłana: 2 Lis 2012 10:27:05
Odpowiedz 
Korrd
Użytkownik
#535 - Wysłana: 2 Lis 2012 12:50:23
Odpowiedz 
Picard:
O kilku wadach tego serialu:
http://hypatia.slashcity.org/trekshack/voysux.html

Tylko z punktami 4 i 7 idzie się częściowo zgodzić. No i 2, ale to już dotyczy całego ST.
Ayala
Użytkownik
#536 - Wysłana: 2 Lis 2012 16:27:14 - Edytowany przez: Ayala
Odpowiedz 
Mav:
Voyagerowi trawiło się kilka dobrych epizodów

Nie przesadzajmy, ja uważam VOY za dobry serial, a jeśli wszystko co powstało po TNG będziemy traktować jak herezje wobec jego przesłania oraz brak spójności, kontynuacji itd, to właściwie ST powinien się na TNG skończyć.

Też uważam VOY za przewidywalny, wszystkie "hece" trafiają się Haremu Kim, wszystkie kłopoty ma Paris, Chakotay jest świetnym pierwszym oficerem, ale nie nadaje się na dowódce itd. Jednak nie możemy mówić, że VOY jest gorszy, bo jest inny do TNG. Inni autorzy, inna fabuła, dość ryzykowna, bo jak by się Kazoni uparli, to by serial musiał się skończyć po max 3 odcinkach Nie mówiąc już o Borg, którzy w spotkaniu z Kaśką dali wielokrotnie ciała. Jeden stateczek lecący przez całą galaktykę to na prawdę śliski temat na serial

No i najlepsze, dlaczego budują Delta Flyera, a nie zbudują wzorem US Navy choć małej floty myśliwców do ochrony? Wielokrotnie dało by im to przewagę bojową, nawet zwykłe wahadłowce... ale praktycznie nigdy nie zostały użyte w walce, choć w wielu odcinkach pokazały, że mogą dosyć zdziałać.
Q__
Moderator
#537 - Wysłana: 2 Lis 2012 16:29:52
Odpowiedz 
Ayala

Ayala:
to właściwie ST powinien się na TNG skończyć

O! I to jest bardzo dobra koncepcja.
Mav
Użytkownik
#538 - Wysłana: 3 Lis 2012 18:14:54 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Ayala:
Nie przesadzajmy, ja uważam VOY za dobry serial, a jeśli wszystko co powstało po TNG będziemy traktować jak herezje wobec jego przesłania oraz brak spójności, kontynuacji itd, to właściwie ST powinien się na TNG skończyć.

No bo to nie jest Star Trek, tylko stworzony na jego podstawie, serial przygodowy sf.

Ayala:
No i najlepsze, dlaczego budują Delta Flyera, a nie zbudują wzorem US Navy choć małej floty myśliwców do ochrony? Wielokrotnie dało by im to przewagę bojową, nawet zwykłe wahadłowce... ale praktycznie nigdy nie zostały użyte w walce, choć w wielu odcinkach pokazały, że mogą dosyć zdziałać.

Bo jakiekolwiek ustalenia co do walk w ST, myślenie w tym temacie, skończyły się po TNG. DS9 chyba przoduje pod tym względem. Tam zwykły prom potrafi jednym strzałem rozwalić świeżutkiego Klingońskiego drapieżnego ptaka. Defiant raz potrafi jedną salwą ze swoich super pulse cannon rozwalić szturmowca Dominion, aby innym razem męczyć się z nim kilka minut. No a taki odcinek jak Valiant, to już pokaz bezmyślności... Ogromny, potężny Battlecruser Dominion, męczy się i męczy z Defiantem... już pomijam fakt, że ten pajacuje wokół niego jak mysz wokół miotły, bo tak ma w zwyczaju, ale dlaczego gdy Defiant dryfuje to nadal połowa torped przelatuje gdzieś obok? I dlaczego te całe mnóstwo, które go trafiają, są tak słabe, że można by jeszcze na tym dryfującym wraku, zorganizować turniej szachowy? Voyager to samo. Jakiś bezsensowne walki, ciągle to samo.


http://www.youtube.com/watch?v=H_XbWq49vUM
To jest walka, a nie jakieś dziecinady. Analiza taktyczna i wymiana ognia. Żadnych bezsensownych manewrów, które przy takiej technologii są bzdurą. Wymiana ognia i przetrwa silniejszy, krótka piłka. Torpedy są bardzo szybkie, a nie jakieś slow montion jak w innych serialach, z talentem do pudłowania, że aż miło.

http://www.youtube.com/watch?v=FZWI2cxKXLg
Tutaj wymiana ognia ze słabszym. Jeden precyzyjny strzał i Ferengi są bezbronni.

http://www.youtube.com/watch?v=UZk-SapVtpc
Tutaj widać przewage Federacji nad Kartasjanami.

TNG miało to wszystko przemyślane. Dwa Warbirdy oznaczały koniec dla klasy Galaxy na przykład. W późniejszych serialach jest totalny chaos. Widzimisię scenarzystów i tyle.

http://www.youtube.com/watch?v=_ZasBKig9v4&feature =related
Tutaj mamy kiczowate potyczki Voyagera...

http://www.youtube.com/watch?v=fg7_dnDx_l8
A tu pajacowanie Defiant class... Oni chyba tam z cegieł strzelali do tego Valianta, a nie torped...
Q__
Moderator
#539 - Wysłana: 3 Lis 2012 18:59:33
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Ogromny, potężny Battlecruser Dominion, męczy się i męczy z Defiantem... już pomijam fakt, że ten pajacuje wokół niego jak mysz wokół miotły, bo tak ma w zwyczaju, ale dlaczego gdy Defiant dryfuje to nadal połowa torped przelatuje gdzieś obok? I dlaczego te całe mnóstwo, które go trafiają, są tak słabe, że można by jeszcze na tym dryfującym wraku, zorganizować turniej szachowy? Voyager to samo. Jakiś bezsensowne walki, ciągle to samo.

Bo widzisz... Roddenberry traktował Treka jako intelektualne puzzle to i walka musiała mieć z grubsza sens, ekipka Bermana postawiła na efekciarstwo, to miało być emocjonująco (znaczy: ganiać się mieli i strzelać), ale wszystko bym zniósł, poza tym śmieceniem na ekranie:
http://www.youtube.com/watch?v=3wj2dO8ALJ0
mozg_kl2
Użytkownik
#540 - Wysłana: 3 Lis 2012 20:09:41
Odpowiedz 
Q__:
O! I to jest bardzo dobra koncepcja.

Zdrada Panie i Panowie! Zdrada! Nie mogę siez Tobą zgodzić Q. Trek post GR i post TNG też wart jest uwagi, a czasami nawet przewyższa swojego poprzednika. Najważniejsze, że stara się być czymś innym, czymś nowym, a nie powielaniem schematów. Choćby DS9 o czym kiedyś pisałem. Może i jest to słaby Star Trek, ale świetny kawał sf. Inna sprawa, że plagiat genialnego B5, jednak właśnie ta seria wniosła sporo świeżego powietrza do nie wietrzonego pokoju jakim był Star Trek. To właśnie trzymanie się konwencji super kapitan, super załoga, super statek zabiło treka jak i ogólnie zabiło spory nurt space sf.
 Strona:  ««  1  2  ...  16  17  18  19  20  ...  25  26  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!