USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  22  23  24  25  26  »» 
Autor Wiadomość
Nasty Rudolf
Użytkownik
#31 - Wysłana: 28 Mar 2007 10:51:13 - Edytowany przez: Nasty Rudolf
Odpowiedz 
To teraz ja.

Powiem szczerze - BARDZO lubie Voyagera i nie podzielam plynacych zewszad opinii krytycznych. Owszem, zdarzaja sie bledy, slabsze odcinki, nielogicznosci itp., ktorych akurat nie brakuje w zadnym Treku. Ale:

- Voyager byl pierwszym serialem ze swiata Star Trek, do ktorego wrocilem i od ktorego zaczalem "na powaznie" przygode z Trekiem (po tym, jak mialem mile wspomnienia z dziecinstwa zwiazane z TNG, VOY z dubbingiem na Canal+ i nie az tak mile z DS9). Wciagnal mnie niesamowicie i dopiero po nim przeszedlem do TNG, TOS i DS9. Moim zdaniem Voyager to rewelacyjny serial "na poczatek"- pierwsze odcinki TNG moga zajezdzac "starocia" dla nowicjusza.

- Postacie z VOY lubie porownywalnie z bohaterami TNG czy DS9. I bardzo lubie Kes. Owszem - momentami jest naprawde bardzo milutka i slodziudka, ale jest tez w tej swojej delikatnosci, czulosci, wrazliwosci i zrozumieniu bardzo przekonujaca - nie ma w tym zadnej sztucznosci, w przeciwienstwie do tego co widzimy w polskich telenowelach. Moim zdaniem jest to tez zasluga zdolnosci aktorskich - umiejetnosci Jennifer Lien moglismy podziwiac np. w odcinku "Warlord", kiedy jej cialo zostalo opanowane przez Tierana. W tym epizodzie osobowosc skrajnie odmienna od Kes zagrala GENIALNIE! Nie akceptuje natomiast tego, co zrobiono z Kes w odcinku "Fury". To nie jest ta sama postac!

- Czy to co bylo wczesniej zawsze musi wyznaczac kanon? Moim zdaniem niekoniecznie. Przykladem jest tutaj dzialanie Holodeku, ktory w pierwszych odcinkach TNG zostal wyjasniony nijak. Sprawialo to wrazenie, jakby autorzy sami nie do konca mieli ujednolicone, na czym ma polegac zasada funkcjonowania ich nowego wynalazku. W rezultacie mamy konwersje energii do jakiejs dziwacznej formy materii, ktora nie moze egzystowac poza holodekiem, ale dziwnym trafem bodajze ens. Crusher wychodzi z kabiny caly wytaplany w wirtualnej wodzie. Z kolei w Voyagerze kwestia hologramow zostala wytlumaczona prosto i logicznie - fotony i pola silowe. Prawda, ze mila odmiana?

- Klimat niektorych odcinkow zaskakiwal swoja glebia - do dzis pamietam moment, w ktorym Chakotay uswiadomil sobie, ze nadal sni, albo Kapitan probujaca uratowac Kes i przechodzaca przez testy, ktore sama sobie wymyslila. A przykladow znalazloby sie wiecej. Zdecydowanie wiecej. Wymienie jeszcze jeden odcinek o zupelnie innej, ale rowniez bardzo przyjemnej atmosferze: "The 37s". Kiedy Kapitan stoi wraz z Amelia Earhart przed poteznym Voyagerem i z duma opowiada o osiagnieciach ludzkosci zdobytych przez te wiele lat, to az czuje sie wplucach to wspaniale, rzeskie powietrze planety klasy... ehm... no dobra - L. W kazdym razie chcialbym miec kiedys takie powody do dumy z wlasnego gatunku, jakie moga miec ludzie z czasow i realiow Star Treka. Ale to tak na marginesie.

- Bede nudny i w kolejnym z rzedu temacie zwroce uwage na to samo - przeslanie. Waznych tematow w Voyagerze nie brakuje. Za przyklad podam tutaj "Death Wish" - bardzo blyskotliwa debata na temat samobojstwa, eutanazji i sensu (lub braku sensu) zycia. Do tego swietne zakonczenie odcinka. I znow - "Death Wish" nie jest w tej kwestii epizodem odosobnionym.

To na razie tyle. Jesli jeszcze przyjdzie mi do glowy cos istotnego, to napisze. Natomiast jesli chodzi o wady Voyagera, to zgodze sie, ze pewne zmiany nastepujace w pozniejszych sezonach niekoniecznie sa korzystne. Aczkolwiek przed tym etapem ogladania zostalem juz tak wciagniety, ze gotow bylem pochlonac doslownie wszystko opatrzone logiem Star Trek Voyager. No i badzmy szczerzy - dla wspolczesnego widza Voyager bedzie z duzym prawdopodobienstwem bardziej wciagajacy, niz np. klasyczny TOS.

I jeszcze jedno - za nic w swiecie nie zgodze sie, ze Intrepid jest brzydki. Jak do tej pory bardziej przypadl mi do gustu chyba jedynie Prometheus.
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 28 Mar 2007 11:48:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Nasty Rudolf

Powiem szczerze - BARDZO lubie Voyagera i nie podzielam plynacych zewszad opinii krytycznych.

Gratuluję odwagi.

Postacie z VOY lubie porownywalnie z bohaterami TNG czy DS9.

Tu bym sie nie zgodził - długo by to uzasadniać... Ale spróbuję w jednym zdaniu - bohaterowie TNG to (troche "papierowe) szlachetno-monolityczne postacie (zarysowane raczej grubą kreską, poza Picardem i Datą), bohaterowie DS9 to żywe postacie z licznymi wadami i zaletami, bohaterowie VOY stoją w pół drogi między jednym, a drugim i w efekcie robią bardzo niefortunne wrażenie.

Owszem - momentami jest naprawde bardzo milutka i slodziudka, ale jest tez w tej swojej delikatnosci, czulosci, wrazliwosci i zrozumieniu bardzo przekonujaca

Przekonująca jest, ale nienawidzę tzw. słodkich idiotek (abstrahując od talentu aktorki).

w Voyagerze kwestia hologramow zostala wytlumaczona prosto i logicznie - fotony i pola silowe. Prawda, ze mila odmiana?

Teraz tylko przekonująco wyjaśnij jak działa pole siłowe.

Kiedy Kapitan stoi wraz z Amelia Earhart przed poteznym Voyagerem i z duma opowiada o osiagnieciach ludzkosci zdobytych przez te wiele lat, to az czuje sie wplucach to wspaniale, rzeskie powietrze planety klasy... ehm... no dobra - L. W kazdym razie chcialbym miec kiedys takie powody do dumy z wlasnego gatunku, jakie moga miec ludzie z czasow i realiow Star Treka. Ale to tak na marginesie.

To, pryzynaję było bardzo trekowe...

Za przyklad podam tutaj "Death Wish" - bardzo blyskotliwa debata na temat samobojstwa, eutanazji i sensu (lub braku sensu) zycia. Do tego swietne zakonczenie odcinka. I znow - "Death Wish" nie jest w tej kwestii epizodem odosobnionym.

Ale dużo takich epizodów w VOY nie ma...

dla wspolczesnego widza Voyager bedzie z duzym prawdopodobienstwem bardziej wciagajacy, niz np. klasyczny TOS.

TOS ma mimo wszystko więcej "nerwu" fabularnego,,, VOY jest (no offence) koszmarnie nudny...
Darklighter
Użytkownik
#33 - Wysłana: 28 Mar 2007 14:18:48
Odpowiedz 
Kiedy Kapitan stoi wraz z Amelia Earhart przed poteznym Voyagerem i z duma opowiada o osiagnieciach ludzkosci zdobytych przez te wiele lat, to az czuje sie wplucach to wspaniale, rzeskie powietrze planety klasy... ehm... no dobra - L. W kazdym razie chcialbym miec kiedys takie powody do dumy z wlasnego gatunku, jakie moga miec ludzie z czasow i realiow Star Treka. Ale to tak na marginesie.

Zadziwiające tylko, że Amelia Earhart - z pasją podróznika/ryzykanta, chęcią stawiania czoła wyzwaniom zdecydowała się zostać na plancecie, a nie lecieć Voyagerem do domu. Może budżet nie wytrzymałby kolejego aktora przy "korycie"?

Voyager moim zdaniem powinien czmychnąć do domu jak tylko udał się pierwszy lot z warp 10. Ładujemy całą załogę do komór stazy, które, jak podaje MA:

(...)suspends all cellular activity and disease processes, keeping the patient from succumbing to their illness or injury for an indefinite period.

czyli nie ma mowy o żadnej przyśpieszonej ewolucji. Zostaje pilot i ew. doktorek, który i tak będzie miał wystarczająco wiele czasu, aby zastosować terapię DNA zanim zaczną się zmiany w organiźmie pilota. I tak Voy w ułamku sekundy dociera do Ziemii. Ew. sam doktorek może pilotować statek, jeśli będzie miał emiter - wystarczy mu tylko wgrać umiejętność pilotowania okrętu. Jemu efekty ewolucji nie grożą. Koniec serialu.
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 28 Mar 2007 14:24:39
Odpowiedz 
Darklighter

Zadziwiające tylko, że Amelia Earhart - z pasją podróznika/ryzykanta, chęcią stawiania czoła wyzwaniom zdecydowała się zostać na plancecie, a nie lecieć Voyagerem do domu.

Owszem, zadziwiające (tu stosowne uniesienie brwi).

Może budżet nie wytrzymałby kolejego aktora przy "korycie"?



czyli nie ma mowy o żadnej przyśpieszonej ewolucji. Zostaje pilot i ew. doktorek, który i tak będzie miał wystarczająco wiele czasu, aby zastosować terapię DNA zanim zaczną się zmiany w organiźmie pilota. I tak Voy w ułamku sekundy dociera do Ziemii. Ew. sam doktorek może pilotować statek, jeśli będzie miał emiter - wystarczy mu tylko wgrać umiejętność pilotowania okrętu. Jemu efekty ewolucji nie grożą. Koniec serialu.

Albo: statek leci na autopilocie, Doktorek nadzoruje autopilota (w końcu jako AI mógłby to chyba robić i nie wychodzac z holoedeku) i w razie jakiegoś zagrożenia budzi załogę. Takei każdorazowe wyłażenie ze stasy rozkojarzonych bohaterów na początku każdego odcinka byłoby nawet b. efektowne. (I oryginalniejsze niż to co zaserwowali nam panowie B&B.) W takich realiach Maquis nie byliby równoprawnymio członkami załogi, a więżniami zmuszanymi do współpracy co może mało by miało wspólnego z sielanką a'la TNG, ale fabularnie byłoby znacznie owocniejsze...
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#35 - Wysłana: 28 Mar 2007 17:52:53
Odpowiedz 
Zadziwiające tylko, że Amelia Earhart - z pasją podróznika/ryzykanta, chęcią stawiania czoła wyzwaniom zdecydowała się zostać na plancecie, a nie lecieć Voyagerem do domu.

Czy ja wiem? Jaki tam kilkaset lat po ostatniej wizycie to dom?
Alex
Użytkownik
#36 - Wysłana: 28 Mar 2007 17:57:36
Odpowiedz 
Q__

no wiesz... sielkosc i anielskosc w tng mnei chyba bardziej denerwowala niz w voy (moze irytowal mnie data??)

a voy lubie (nie moge sie tego wyprzec) za odcinki typu "Tuvix" czy "Author,author" lub "Scientyphic method" (widok Janeway z tymi pretami w glowie... niezapomnane wrazenia)
Q__
Moderator
#37 - Wysłana: 28 Mar 2007 18:02:46
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Czy ja wiem? Jaki tam kilkaset lat po ostatniej wizycie to dom?

Cóż:
1. podróż Voyagerem przez nieznane tereny to by było wyzwanie,
2. powrót do całkowicie zmienionego "domu" tym bardziej - vide "Powrót z gwiazd"..

Alex

sielkosc i anielskosc w tng mnei chyba bardziej denerwowala niz w voy (moze irytowal mnie data??)

Kobieta, a nie lubi sielskości i anielskości, kto by pomyślał. A Data jest wszak taki uroczy (a tak poważnie: uwielbiam tę postać).

voy lubie (nie moge sie tego wyprzec) za odcinki typu "Tuvix"

Fakt, był dobry.
Alex
Użytkownik
#38 - Wysłana: 28 Mar 2007 18:06:39
Odpowiedz 
moze moje mniejsze zachwyty nad tng biora sie z tego ze kojazy mi sie bardziej jako "plastik-fantastic"
ale wracajac do voya to do szalu doprowadzala mnei slodziutka Kes (juz szczurowaty mnie mniej irytowal- "panie Wolkanie..." rozwalalo)
Q__
Moderator
#39 - Wysłana: 28 Mar 2007 18:22:03
Odpowiedz 
Alex

moze moje mniejsze zachwyty nad tng biora sie z tego ze kojazy mi sie bardziej jako "plastik-fantastic"

Ale chyba w świecie takim jak w TNG każdy chciałby żyć. (W tym z DS9 czy nBSG juz chyba mniej.)

ale wracajac do voya to do szalu doprowadzala mnei slodziutka Kes

Tu sie kłócić nie będę.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#40 - Wysłana: 28 Mar 2007 18:55:14
Odpowiedz 
Q__
Cóż:
1. podróż Voyagerem przez nieznane tereny to by było wyzwanie,
2. powrót do całkowicie zmienionego "domu" tym bardziej - vide "Powrót z gwiazd"..


Nie przeczę, że wyzwanie, przygosda itd. tylko jaki to byłby dom? Myslę, ze na ziemii Amelia czułaby sie bardziej obco niż natej kolonii.
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 28 Mar 2007 18:56:48
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Myslę, ze na ziemii Amelia czułaby sie bardziej obco niż natej kolonii.

Owszem, ale czyż nie było by to dopiero wyzwanie godne tej poszukiwaczki przygód?
Alex
Użytkownik
#42 - Wysłana: 28 Mar 2007 19:08:29
Odpowiedz 
Q__

wyzwanie godne tej poszukiwaczki przygód

mysle ze jest to jakis malutenki buraczek (cukrowy)- mogla poleciec
The_D
Użytkownik
#43 - Wysłana: 28 Mar 2007 19:08:36
Odpowiedz 
w odcinku "Warlord", kiedy jej cialo zostalo opanowane przez Tierana. W tym epizodzie osobowosc skrajnie odmienna od Kes zagrala GENIALNIE!
Nasty Rudolf

Do tego zmieniony, lekko zachrypnięty głosik

Klimat niektorych odcinkow zaskakiwal swoja glebia - do dzis pamietam moment, w ktorym Chakotay uswiadomil sobie, ze nadal sni

W Voyagerze było sporo odcinków całkiem ciekawych pod wzgledem pomysłu, ale niedopracowanych pod wzgledem podstaw naukowych, logicznej spójności, lub po prostu nie pasujących do serialu SF pokroju ST. Przykładem może być wspominany odcinek ze śpiączką, Remember me, Scientific method albo ten odcinek z Hirogenami i III Rzeszą.
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 28 Mar 2007 19:17:32
Odpowiedz 
Alex

mysle ze jest to jakis malutenki buraczek (cukrowy)- mogla poleciec

Było to spore buraczysko.

The_D

W Voyagerze było sporo odcinków całkiem ciekawych pod wzgledem pomysłu, ale niedopracowanych pod wzgledem podstaw naukowych, logicznej spójności, lub po prostu nie pasujących do serialu SF pokroju ST.

Excatly. Założenia często były dobre, ale w efekcie jakoś "wszystko rozłaziło się po kościach", co wkurzało tym bardziej... A pomysły oniryczno bajkowe wkurzały brakiem realizmu skoro były podane w realiach (podobno) science fiction.
Nasty Rudolf
Użytkownik
#45 - Wysłana: 29 Mar 2007 11:06:17 - Edytowany przez: Nasty Rudolf
Odpowiedz 
Tu bym sie nie zgodził - długo by to uzasadniać...

Ale tu nie ma sie z czym nie zgadzac, poniewaz ja wyrazilem tylko i wylacznie swoja osobista sympatie. Nie odwazylbym sie raczej w tej chwili na bardziej obiektywna ocene kreacji postaci w Voyagerze, poniewaz nie przychodza mi do glowy jakies konstruktywne argumenty w tej kwestii.

nienawidzę tzw. słodkich idiotek

Ja bym tak Kes nie nazwal. Moim zdaniem nie pasuje jednak do takiego profilu.

Teraz tylko przekonująco wyjaśnij jak działa pole siłowe.

Pole silowe dziala w sposob gleboko kanoniczny. I w zasadzie tyle wystarczy - nie slyszalem jak dotad zadnych debat nad jakimis niescislosciami w idei pola silowego.

Ale dużo takich epizodów w VOY nie ma...
Ja bym powiedzial, ze jest bardzo duzo (przynajmniej w poczatkowych sezonach).

TOS ma mimo wszystko więcej "nerwu" fabularnego,,, VOY jest (no offence) koszmarnie nudny...

Tutaj znow sie (w pelni subiektywnie) nie zgodze. Voyager byl dla mnie o wiele bardziej "lekkostrawny".

Zadziwiające tylko, że Amelia Earhart - z pasją podróznika/ryzykanta, chęcią stawiania czoła wyzwaniom zdecydowała się zostać na plancecie, a nie lecieć Voyagerem do domu.

Ale wez pod uwage, ze tutaj w gre wchodzila jeszcze milosc, a do tego odczucie pt. "Tu jest moje miejsce", czyli kwestie, ktore trudno do konca przeanalizowac pod wzgledem logicznym. Poza tym sama budowa nowej cywilizacji na obcej planecie byla postrzegana jako wyzwanie.

Albo: statek leci na autopilocie, Doktorek nadzoruje autopilota (w końcu jako AI mógłby to chyba robić i nie wychodzac z holoedeku) i w razie jakiegoś zagrożenia budzi załogę.

I jaki mialoby sens trzymanie w stazie calej zalogi? Nie byloby mozliwosci zobaczenia i zbadania tego, co Voyager napotka po drodze, a poza tym wszyscy po powrocie na Ziemie byliby iles tam lat "mlodsi" od swoich najblizszych (dla ktorych miedzy innymi, jesli nie przede wszystkim, chcieli wrocic).

Voyager moim zdaniem powinien czmychnąć do domu jak tylko udał się pierwszy lot z warp 10. Ładujemy całą załogę do komór stazy, które, jak podaje MA:

(...)suspends all cellular activity and disease processes, keeping the patient from succumbing to their illness or injury for an indefinite period.

czyli nie ma mowy o żadnej przyśpieszonej ewolucji. Zostaje pilot i ew. doktorek, który i tak będzie miał wystarczająco wiele czasu, aby zastosować terapię DNA zanim zaczną się zmiany w organiźmie pilota. I tak Voy w ułamku sekundy dociera do Ziemii. Ew. sam doktorek może pilotować statek, jeśli będzie miał emiter - wystarczy mu tylko wgrać umiejętność pilotowania okrętu. Jemu efekty ewolucji nie grożą. Koniec serialu.


Po pierwsze mowisz o "Threshold", a to jak wiadomo dla Trekkerow temat baardzo sliski. A po drugie nie pamietam czy bylo w serialu powiedziane, ze wspomniana technologia bylaby mozliwa do zaimplementowania "od reki" na okrecie wielkosci i konstrukcji Voyagera.

juz szczurowaty mnie mniej irytowal

<HAHAHA> Niezle.

W Voyagerze było sporo odcinków całkiem ciekawych pod wzgledem pomysłu, ale niedopracowanych pod wzgledem podstaw naukowych, logicznej spójności, lub po prostu nie pasujących do serialu SF pokroju ST. Przykładem może być wspominany odcinek ze śpiączką, Remember me, Scientific method albo ten odcinek z Hirogenami i III Rzeszą.

A mozna prosic cos konkretniej na temat wymienionych odcinkow, zebym mogl dokladniej zrozumiec, co masz na mysli?

mysle ze jest to jakis malutenki buraczek (cukrowy)- mogla poleciec

Było to spore buraczysko.


Bez przesady. Nie mozna nazywac czegos burakiem tylko dlatego, ze odmienny przebieg zdarzen wydawalby sie wam bardziej wiarygodny.
Domko
Użytkownik
#46 - Wysłana: 29 Mar 2007 11:14:54
Odpowiedz 
Nasty Rudolf
nie pamietam czy bylo w serialu powiedziane, ze wspomniana technologia bylaby mozliwa do zaimplementowania "od reki" na okrecie wielkosci i konstrukcji Voyagera.

W jednym odcinku cała załoga, poza Siedem i AHM, została wsadzona do komór stazy. A więc dało się to zrobić, z tego by wynikało.
Pah Wraith
Użytkownik
#47 - Wysłana: 29 Mar 2007 11:15:56
Odpowiedz 
I w zasadzie tyle wystarczy - nie slyszalem jak dotad zadnych debat nad jakimis niescislosciami w idei pola silowego.

Polecam przeszukać to forum. O implikacjach takie a nie innego działania pól siłowych była tu niejedna debata.

I jaki mialoby sens trzymanie w stazie calej zalogi? Nie byloby mozliwosci zobaczenia i zbadania tego, co Voyager napotka po drodze,

Z całym szacunkiem dla Janeway przecież to idiotyzm. Voyager powinien zajmować się powrotem do domu a nie tułaczką po nieznanym (albo gorzek, znanym, bo hic sunt Borg :]). Jeśli Voy zostałby znszczony to ich cały wysiłek po prostu poszedłby na marne.

a poza tym wszyscy po powrocie na Ziemie byliby iles tam lat "mlodsi" od swoich najblizszych (dla ktorych miedzy innymi, jesli nie przede wszystkim, chcieli wrocic).

Hę? Przecież warp znosi efekt dylatacji czasu...

czy bylo w serialu powiedziane, ze wspomniana technologia bylaby mozliwa do zaimplementowania "od reki" na okrecie wielkosci i konstrukcji Voyagera.

A niech im to zajmie 10 lat, zawsze to różnica w stosunku do 70 lat powrotu...
Nasty Rudolf
Użytkownik
#48 - Wysłana: 29 Mar 2007 11:54:48
Odpowiedz 
W jednym odcinku cała załoga, poza Siedem i AHM, została wsadzona do komór stazy. A więc dało się to zrobić, z tego by wynikało.

Ja nie mowilem o komorach stazy, ale o osiagnieciu Warp 10.

Polecam przeszukać to forum. O implikacjach takie a nie innego działania pól siłowych była tu niejedna debata.

Rzeczywiscie, bycmoze glupio palnalem. Poszukam, poczytam...

Hę? Przecież warp znosi efekt dylatacji czasu...

Mysle, ze nastapilo tu pewne nieporozumienie. Q napisal: "Takei każdorazowe wyłażenie ze stasy rozkojarzonych bohaterów na początku każdego odcinka byłoby nawet b. efektowne." Z tego wywnioskowalem, ze nie mowimy juz o "Treshold" i Warp 10, ale o standardowej podrozy w Warp. No bo jak inaczej mowic o "kazdorazowym wylazeniu ze stazy", skoro Warp 10 ma byc jednoczesnym przebywaniem we wszystkich punktach Wszechswiata, a wiec gdyby taka podroz Voyagerowi sie udala, to zajelaby tyle co rozpedzenie sie do Warp 10 i wyjscie w odpowiednim punkcie? Natomiast jesli zakladamy wlasnie podroz w Warp 10, to komory stazy jako srodek sluzacy tylko i wylacznie do powstrzymania efektu przyspieszonej ewolucji sa jak najbardziej uzasadnione, oczywiscie zakladajac, ze bylyby skuteczne.

A niech im to zajmie 10 lat, zawsze to różnica w stosunku do 70 lat powrotu...

Czasem mozna sie meczyc i 100 lat, a i tak niczego nie zdzialac. O ile pamietam, w "Treshold" byly spore problemy z integralnoscia kadluba w wahadlowcu. Mozliwe, ze zastosowanie tej samej technologii w wielkim okrecie byloby niewykonalne. Wezmy tez jeszcze jedna rzecz pod uwage. Nawet gdyby komory stazy jako srodek bezpieczenstwa okazaly sie skuteczne (co nie jest rzecza tak na 100% pewna), to nadal nikt nie potrafi "nawigowac" w Warp 10. Przeciez Parisa wyrzucilo w losowym miejscu, spory kawalek od punktu startu. Rownie dobrze moglby skonczyc swoj lot w plynnej przestrzeni, rodzimej dla Gatunku 8472.

Poza tym dyskutujemy tutaj o odcinku, ktory dla niektorych w ogole nie istnieje. Chetnym do dyskusji na temat "Czy Voyager zmarnowal jakas szanse na szybszy powrot?" proponuje raczej rozwazenie, dlaczego zaloga nie poprosila o pomoc np. swojego znajomego z gatunku Voth?
Darklighter
Użytkownik
#49 - Wysłana: 29 Mar 2007 13:15:28
Odpowiedz 
Po pierwsze mowisz o "Threshold", a to jak wiadomo dla Trekkerow temat baardzo sliski.

Z PISU nie są, więc chyba nie boją się unikać trudnych tematów .

O ile pamietam, w "Treshold" byly spore problemy z integralnoscia kadluba w wahadlowcu. Mozliwe, ze zastosowanie tej samej technologii w wielkim okrecie byloby niewykonalne.

Było by tym bardziej wykonalne, gdyż:

1) Voy ma mocniejszy pancerz niż jakiś tam wahadłowiec.

2) Voy ma mocniejsze pole integrujące.

Przeciez Parisa wyrzucilo w losowym miejscu, spory kawalek od punktu startu.

Niezupełnie, wywaliło go dokładnie przy burcie Voya.
Nasty Rudolf
Użytkownik
#50 - Wysłana: 29 Mar 2007 13:35:20
Odpowiedz 
Niezupełnie, wywaliło go dokładnie przy burcie Voya.

Sorry, pomylka. W dziwnym miejscu wyrzucilo go za drugim razem - kiedy lecial z Janeway. Za pierwszym razem chyba bylo tak, ze Paris "zobaczyl" Voyagera, zechcial do niego wrocic i tak sie stalo. A w tym drugim przypadku byl juz niezle "zakrecony", wiec rozne rzeczy mogly sie zdarzyc. Tak wiec mozliwe jest jednak, ze za pomoca woli czy czegos w tym stylu, ktos dalby rade pojazdem w Warp 10 sterowac. Pytanie tylko, czy nie wygladaloby to jak czlowiek bez prawa jazdy za kierownica TIRa.
Darklighter
Użytkownik
#51 - Wysłana: 29 Mar 2007 14:14:24
Odpowiedz 
Tak wiec mozliwe jest jednak, ze za pomoca woli czy czegos w tym stylu, ktos dalby rade pojazdem w Warp 10 sterowac.

W TNG pojawił się kiedyś "Podróżnik". Mówił coś o potędze myśli i mocy jaką ze sobą ona właśnie niesie. To właśnie dzięki niej Entek sobie poleciał tak daleko
Q__
Moderator
#52 - Wysłana: 29 Mar 2007 16:53:22
Odpowiedz 
Nasty Rudolf

Nie odwazylbym sie raczej w tej chwili na bardziej obiektywna ocene kreacji postaci w Voyagerze, poniewaz nie przychodza mi do glowy jakies konstruktywne argumenty w tej kwestii.

A skoro to tylko, kwestia gustu, ok.

Ja bym tak Kes nie nazwal. Moim zdaniem nie pasuje jednak do takiego profilu.

Powiedzmy, ze ma takie zachowania i odruchy. I że ma je dość często...

Pole silowe dziala w sposob gleboko kanoniczny.

Oczywiście (i jest też jednym ze starszych pomysłów z klasyki SF rodem). Nie zmienia to jednak faktu, że... nie znamy zasady jego działania.

Nie mozna nazywac czegos burakiem tylko dlatego, ze odmienny przebieg zdarzen wydawalby sie wam bardziej wiarygodny.

Jestem odmiennego zdania.

Domko

W jednym odcinku cała załoga, poza Siedem i AHM, została wsadzona do komór stazy. A więc dało się to zrobić, z tego by wynikało.

Excatly. i (jak wspomniałem) takie wchodzenie załogi do komór i wychodzenie z nich byłoby dobrym chwytem w serialu i dodatkowo podkreślało dramatyzm i wyjątkowość zytuacji "zabłąkanego" Voyagera...

Z całym szacunkiem dla Janeway przecież to idiotyzm. Voyager powinien zajmować się powrotem do domu a nie tułaczką po nieznanym (albo gorzek, znanym, bo hic sunt Borg :]). Jeśli Voy zostałby znszczony to ich cały wysiłek po prostu poszedłby na marne.

Owszem. Sama idea serialu jest "buraczana"... (Zresztą, na upartego i szybkiego zbratania się załogi Floty z Maquis można sie przyczepić.)

Nasty Rudolf

Natomiast jesli zakladamy wlasnie podroz w Warp 10, to komory stazy jako srodek sluzacy tylko i wylacznie do powstrzymania efektu przyspieszonej ewolucji sa jak najbardziej uzasadnione, oczywiscie zakladajac, ze bylyby skuteczne.

Hmm, tan powrót w warp 10 zdaje się byc jeszcze lepszym wyjściem niż powrót w normalnym warp, w stazie... Ale, i mniej ryzykowny powrót w "zwykłym" warp powinien dla skrócenia załodze czasu podróży.

Darklighter

W TNG pojawił się kiedyś "Podróżnik". Mówił coś o potędze myśli i mocy jaką ze sobą ona właśnie niesie. To właśnie dzięki niej Entek sobie poleciał tak daleko

Czyżby Yoda w przebraniu?
Doenitz
Użytkownik
#53 - Wysłana: 26 Maj 2007 18:14:34
Odpowiedz 
Muszę się wypowiedzieć w obronie Voyagera, którego niektórzy usiłują za wszelką cenę ukazać jako "buraczany" seria tak naprawdę tylko za to, że jest Voyagerem.
Uważam, że Voyager ma tylko trzy wady:
-nie uzdrowił motywu Borg, który koszmarnie skaszanił "First Contact" i pozostała ta nieszczęsna Królowa. Na szczęście pominięto wątek tworzenia sobie wiru czasowego za każdym razem, gdy się przegrywa bitwę
-zdecydowanie za dużo 7/9 w sezonach 5 i 6, przyznaje, że miałem jej już serdecznie dosyć.
-stosunkowo kiepski finał, „endgame” pozostawia wiele do życzenia.

Zarzuty Q uważam, za nieuzasadnione a przynajmniej nieproporcjonalnie surowe.
-brak wyrazistych obcych, ale co z Hirogenami czy Vidiaanami, a z ras pojawiających się incydentalnie, możnaby przytoczyć Tak-Tak Na moje oko szalenie wyraziści. Mam nadzieję, że nie będę za każdym razem dostawał prowokującej odpowiedzi „owszem… a to tylko oni”.
-robienie zarzutów postaciom z Voyagera to już absurd, szczególnie jak się lubi załogę TNG uzasadniając, że są papierowi, sztuczni albo „szlachetno-monolityczni” ale o to chodzi i to jest fajnie. Równie fajny jest Neelex bo jest wkurzający, a to przecież chodzi i do tego wyszło szalenie konsekwentnie I o co chodzi, że fajny potencjał postaci miałby rozejść się „o kościach” ? Czy to znaczy, że np. B’elanna powina w każdym odcinku komuś złamać nos ?
-brak tarć na linii Maquis/Flota to również zarzut wyssany z palca. Biorąc pod uwagę sytuację, w której wszyscy się znaleźli absurdalne byłby spory ciągnące się do końca 7 sezonu. Kila krazy poruszono to w sezonach 1 i 2 (wielokrtonie w trakcie dyskusji wskazywano przykładowe odcinki i motywy), natomiast „worst case scenerio” bardzo wyraźnie pokazał czym skończyłyby się takie spory, gdyby ciągle były te „tarcia”. Odcinek również sugeruje, że tarcia w pierwszym roku podróży Voyagera były i to dość poważne, scenarzyści raczej nie chcieli powtarzać się z wątkiem a byłby to prosty materiał na kilka odcinków.
-wątek Q został już wcześniej obroniony, mogę więc pominąć.
-gatunku 842 było [trochę] za mało, ale to przecież nie wada serii, że wymyślono fajny motyw, który po prostu trochę za szybko porzucono, powiedziałbym raczej, że mogło być lepiej. To aż takie wkurzające, że nie było ?
-co jest nietrekowego w tak pozytywnych postaciach jak Neelex i Kes ? : |
-co do zerżnięciu motywu, to nie znam tamtych serii, ale w świecie ST była to absolutna nowość, czego nie można powiedzieć o TNG w stosunku do TOS.
-„Voyageryzmy” nie bardzo wiem co to znaczy, ale z łatwością można wskazać „tngizmy” „ds9’yzmy” i „tosyzmy” o „entyzmach” nie wspominając
-„nuda” … Q jesteś najbardziej subiektywnym forumowiczem jakiego tu rozpoznaję
-pomysł aby w każdym odcinku budzili się ze stazy niczym w „Obcym”… i tak przez 7 sezonów… po prostu świetne z resztą więź, która stworzyliby przez te 7 lat tułaczki w ogóle by nie powstała.

zarzuty pozostałych:

-co do tego, że Voyager jest brzydki to nie będę dyskutował, jest to kwestia absolutnie uznanione, mnie się najbardziej podobał Enterprise w częściach 1-6, więc Voyager nie bardzo jest w moim stylu.
-odcinki holodeckowe były świetne, aczkolwiek sam motyw – z punktu widzenia wszystkich serii – wydaje mi się za daleko idący a Voyager niestety poczynił krok naprzód. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo dobrze wspominam np. „Worst case scenerio”, „Killing Game” oraz „Spirit Folk”.
-unikałbym traktowania jako atutów lub wad pojedynczych odcinków, „Treshold” był fatalny, to prawda, podobnie odcinek „Fury”. Ale jeżeli coś było nie tak w „37’th” to raczej nie Amelia Erhart (to, że została wcale „burakiem” nie jest, podniesiono za tym wiele rozsądnych argumentów na tym forum), problemem jest - jak dla mnie – jak i dlaczego wystrzelono czerwonego pick-upa w kosmos
Q__
Moderator
#54 - Wysłana: 26 Maj 2007 19:18:30
Odpowiedz 
Doenitz

-nie uzdrowił motywu Borg, który koszmarnie skaszanił "First Contact" i pozostała ta nieszczęsna Królowa.

Owszem (no to już wiesz dlaczego dostaję szału gdy mowa o FC...).

-brak wyrazistych obcych, ale co z Hirogenami czy Vidiaanami,

A kudy im do wyrazistości Romulan, Wolkan, Klingonów, Bajoran czy Ferengi? (BTW: Hirogeni to kopia Predziów...)

robienie zarzutów postaciom z Voyagera to już absurd, szczególnie jak się lubi załogę TNG uzasadniając, że są papierowi, sztuczni albo „szlachetno-monolityczni” ale o to chodzi i to jest fajnie. Równie fajny jest Neelex bo jest wkurzający, a to przecież chodzi i do tego wyszło szalenie konsekwentnie I o co chodzi, że fajny potencjał postaci miałby rozejść się „o kościach” ? Czy to znaczy, że np. B’elanna powina w każdym odcinku komuś złamać nos ?

Wiesz, jeśli bohater jest "monolityczny" to jest konsekwentny w swej sympatycznej nijakości lub konsekwentny w sztampowym heroiźmie, gorzej jeśli jak w VOY bohater niby ma pewne cechy (bo tak nam powiedziano), a w sumie ich nie przejawia... BTW: w TNG mieliśmy żywe postacie Picarda, Daty, Rikera, w DS9 wszyscy byli "żywi"... A w VOY kto? Tylko Doctor (zresztą świetna postać)...

gatunku 842 było [trochę] za mało, ale to przecież nie wada serii, że wymyślono fajny motyw, który po prostu trochę za szybko porzucono,

Ależ sam motyw (i gatunek) mi się podobał...

co jest nietrekowego w tak pozytywnych postaciach jak Neelex i Kes

Po prostu są wysoce drażniące...
Doenitz
Użytkownik
#55 - Wysłana: 26 Maj 2007 20:05:46
Odpowiedz 
Owszem (no to już wiesz dlaczego dostaję szału gdy mowa o FC...).

Tu się zgadzamy. Ciesze się, że nie tylko ja krytykuję FC

A kudy im do wyrazistości Romulan, Wolkan, Klingonów, Bajoran czy Ferengi? (BTW: Hirogeni to kopia Predziów...

Nie porównujmy ras, z którymi Voyager w związku ze swoją tułaczką może obcować przez góra kilka, kilanaście odcinków z rasami, które po trochu rozwijane są przez wszystkie serie ST. Jak na możliwości takich doraźnych kontaktów, otrzymaliśmy chyba dośc wyraziste gatunki. Fakt, że Hirgoeni są trochę podobni do Predziów, ale nie nadawajmy Predziom monopolu na rasę łowców.

Wiesz, jeśli bohater jest "monolityczny" to jest konsekwentny w swej sympatycznej nijakości lub konsekwentny w sztampowym heroiźmie, gorzej jeśli jak w VOY bohater niby ma pewne cechy (bo tak nam powiedziano), a w sumie ich nie przejawia... BTW: w TNG mieliśmy żywe postacie Picarda, Daty, Rikera, w DS9 wszyscy byli "żywi"... A w VOY kto? Tylko Doctor (zresztą świetna postać)...

Ależ Ja na każdym kroku widzę wyrazistośc ich charakterów przejawiającą się w ich zachowaniu. Pod tym względem traktuje ichna równi z - przyznaję, że barwniejszą - załogą DS9 .
Q__
Moderator
#56 - Wysłana: 26 Maj 2007 21:51:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Doenitz

Tu się zgadzamy. Ciesze się, że nie tylko ja krytykuję FC

Uważam, że FC (nawet sam z siebie jeszcze nie najgorszy prawdę mówiąc) był początkiem psucia Treka...

Fakt, że Hirgoeni są trochę podobni do Predziów

Nie, śa jawnie skopiowani i twórcy sie z tym nie kryli. Nie mówie, ze to coś złego, ale nie może to być użyte jako argument na rzecz występowania oryginalnych gatunków w VOY.

Ja na każdym kroku widzę wyrazistośc ich charakterów przejawiającą się w ich zachowaniu. Pod tym względem traktuje ichna równi z - przyznaję, że barwniejszą - załogą DS9

Powiem tak: w każdym serialu śa postacie przyciagajace uwagę mniej lub bardziej, wymyśłone lepiej lub gorzej, lecz VOY był jedynym serialem w którym losy postaci zostawiły mnie idealnie obojętnym (poza - i nie ma na to logicznego wyjasnienie, bo był jeszcze bardziej nijaki - postacią Kima).
Nasty Rudolf
Użytkownik
#57 - Wysłana: 26 Maj 2007 22:12:49 - Edytowany przez: Nasty Rudolf
Odpowiedz 
jak i dlaczego wystrzelono czerwonego pick-upa w kosmos

To zupelnie proste - Briori porwali faceta razem z autem i pozbyli sie grata po drodze.

A tak poza tym, to solidaryzuje sie z Doenitzem w obronie Voyagera. Owszem - serial ten ma sporo wad, ale ogolnie uwazam (o czym juz chyba kiedys wspominalem), ze nie ustepuje wcale jakoscia TNG czy DS9. Po prostu jest inny - jedne motywy ma slabsze od pozostalych Trekow, inne mocniejsze (chocby wspominane odcinki holodeckowe - te z VOYa sa o wiele bardziej wciagajace, niz w TNG), a jeszcze inne sa - zwyczajnie - inne.

Kompletnie nieuzasadniony jest rowniez moim zdaniem zarzut, ze odcinki VOYa sa pozbawione glebi - nie zdziwilbym sie, gdyby okazalo sie, ze naprawde "glebokich" odcinkow znalazloby sie wiecej, niz nawet w TNG (glownie w poczatkowych sezonach VOYa). A jesli nie wiecej, to i tak sporo.
Q__
Moderator
#58 - Wysłana: 26 Maj 2007 22:50:49
Odpowiedz 
Nasty Rudolf

Po prostu jest inny

To Ci się udało. Serial oskarżany o bycie kopią TNG "inny"???

chocby wspominane odcinki holodeckowe - te z VOYa sa o wiele bardziej wciagajace, niz w TNG

Rzecz gustu. Mnie tamte z TNG wciągały...

ps. z VOYagerem jest jeden podstawowy problem: TNG solidnie odróżniał się od TOSu (nie tracąc przy tym Trekowego ducha), DS9 (mimo, ze jego akcja toczy się w tej samej epoce) zasadniczo róznił sie od TNG... Co nowego (poza świetnym gatunkiem 7842) do Trekowego świata wniósł VOY? Już nawet wywalona przez Paramount ANDzia czy kiepskawy ENTek są pod tym względem lepsze.

Nie powiem, oglądałem VOYa, czasem nawet z przyjemnością, ale to raczej swiadczy o mojej miłości do Treka (gdyby "Dynastię" - na jej etapie moja wiedza o SO zasadniczo się kończy - nakręczono pod logiem ST jako "Star Trek: Dynasty" i wyjaśniono, ze Blake to pradziad Kirka też bym obejrzał). Ale prawdę mówiąc wolę mniej takich Treków. Zresztą Kaśka była nijaka, okręt pod doództwem kapitan Kiry to by dopiero było coś...
Jurgen
Moderator
#59 - Wysłana: 26 Maj 2007 23:23:57
Odpowiedz 
Co nowego (poza świetnym gatunkiem 7842) do Trekowego świata wniósł VOY?

No, wniósł Doktora. Zarówno w sensie postaci, jak i wprowadzenie i rozwinięcie motywu hologramu zyskującego inteligencję. W TNG ten problem został potraktowany po macoszemu.

PS Najlepsze odcinki holodekowe miał DS9, bo pokazywał, że holodek to zwykłe narzędzie, tak jak dla nas telewizor czy komputer. No i ten mecz baseballa z Wolkanami.

PS2 Q, obawiam się, że Doenitz ma rację pisząc:

Q jesteś najbardziej subiektywnym forumowiczem jakiego tu rozpoznaję

Jeżeli przedstawiamy swoje stanowisko w danej sprawie (np. temat "ulubiony okręt"), to normalne jest, że i wybór, i uzasadnienie będą subiektywne. Jeżeli natomiast prowazimy dyskusję, to wydaje mi się, że nie powinieneś używać właśnie subiektywnych argumentów, bo nie masz możliwości udowodnienia nimi swojej tezy. Wtedy posłużyć się możesz jedynie argumentami obiektywnymi. Znaczy, subiektywnymi tez możesz, tylko przeciwnik zapewne ich nie przyjmie i będzie miał rację. Np. Kes i Neelix są "nietrekowi" bo są wysoce drażniący. Takim stwierdzeniem wystawiasz sobie dość kiepską ocenę z logiki... Raz, że nie definiujesz "trekowości", więc i nie ma płaszczyzny do dyskusji, a dwa - dla kogoś mogą oni nie być wysoce drażniący i co? I będą "trekowi". Logiki to tu nie ma...
Q__
Moderator
#60 - Wysłana: 27 Maj 2007 00:02:35
Odpowiedz 
Jurgen

No, wniósł Doktora. Zarówno w sensie postaci, jak i wprowadzenie i rozwinięcie motywu hologramu zyskującego inteligencję. W TNG ten problem został potraktowany po macoszemu.

Zgoda, jednak problem ten postawiony był właśnie w TNG.

bo nie masz możliwości udowodnienia nimi swojej tezy

Problem w tym, że niespecjanie mi zależy na udowodnieniu jej, bo uważam, że każdy ma prawo do swego zdania...

Kes i Neelix są "nietrekowi" bo są wysoce drażniący.

Nigdy nic takiego nie twierdziłem, bo byłby to absurd choć patrząc na napisane przez siebie zdanie kilka postów temu przyznaję, że można wyczyać w nim tę bzdurę - powinno być raczej "do tego są wysoce drażniący..."

Drażniący są dla mnie subiektywnie (ale chyba nie tylko dla mnie), natomiast obiektywnie nie mają nic wspólnego z ideologią "to boldly go..." i trekowym kosmicznym heroizmem (porównajmy Neelixa ze Spockiem). (Owszem ktoś z Was może tu przywołać postacie Quarka i Kiry też wyłamujące się z trekowego schematu, ale te dwie postacie są sensownie wymyślone i ulokowane w fabule, natomiast "urocza" parka bohaterów rodem z Delty to raczej coś jak Jar-jar Binks w SW. Sensu to nie ma najmniejszego...)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  22  23  24  25  26  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!