USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  22  23  24  25  26  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:03:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Z wad tego serialu wymienię:
- zasadniczy brak wyrazistych Obcych gatunków (no jest gatunek 8472 i moze jeszcze Vidianie, ale ogólnie większosć gatunkow zapominamy po chwili) na miarę tych z poprzednich Treków,
- niesłychaną nudę większości odcinków (znacznie, znacznie gorszą niż w TMP czy TNG, bo nie równoważą jej zalety),
- zrobienie z Borga "popierdółki" (i ten pomysł z królową...)
- postacie Neelixa i Kes (zupełnie nie trekowe),
- nie wykorzystanie potencjału postaci (niby mają jakieś cechy, a w sumie nic z tego nie wynika - np. Chakotay wciąż mówi o swoich Przodkach, ale mówi tak beznamiętnie jakby sprawa go nie dotyczyła),
- zrobienie z Q i Continuum czegoś na kształt kiepskiego kabaretu,
- brak pogłębiania wątków (nie ma większych tarć na linni załoga Floty/Maqius, bohaterowie niby słyszeli o wojnie, a wygądają na nie przejętych tym),
- nie wykorzystanie potencjału jaki niósłe ze sobą temat (samograj) Gatunku 8472
- zerżnięcie głónego wątku z "Lost in Space" oraz "Space: 1999",
- liczne "voyageryzmy",
- nuda po raz kolejny.

Zalety:
- postać Doctora - chyba najlepiej przedstawiona ewolucja postaci w Treku (od maszyny do świadomej istoty),
- gatunek 8472 (w końcu naprawde obcy Obcy, szkoda, że pojawiaja się i zaraz znikają),
- Tuvok - wiarygodny Wolkan, lecz nie kopia Spocka,
- mimo wszystko Paris choć wkurza, i jest bladą kopią Hana Solo - ta postać ma w sobie trochę życia,
- Kim (nie wiem czemu, ale lubiłęm tego nijakiego chłopaczka i... w tej nijakości był dość wiarygodny).

ps. tyle seriali ma juz swój topic, założe kolejny, a co.
Jurgen
Moderator
#2 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:20:04
Odpowiedz 
W zasadzie zgodziłbym się z większością tez, choć bardziej szczegółowo wypowiem się później. "Na gorąco" zwróciłem uwagę na dwie tezy:

ps. tyle seriali ma juz swój topic, założe kolejny, a co

OK, Let the Mortal Kombat begin

- zrobienie z Q i Continuum czegoś na kształt kiepskiego kabaretu,

Czy to wada tylko Voyagera. To w TNG Q zrobił z siebie i całego kontinuum "kiepski kabaret". VOY to tylko kontynuacja...

- postać Doctora - chyba najlepiej przedstawiona ewolucja postaci w Treku (od maszyny do świadomej istoty),

No nie wiem, czy najlepiej,rozwój wszystkich postaci z DS9 był przedstawiony równie lub bardziej ciekawie. No chyba, że mówimy o rozwoju maszyny, to jak najbardziej. Moim zdaniem Doktor wypadł wiarygodniej i lepiej pod względem rzwoju niż Data.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:27:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Czy to wada tylko Voyagera. To w TNG Q zrobił z siebie i całego kontinuum "kiepski kabaret". VOY to tylko kontynuacja...

Tak, ale to, ze scenatrzyści TNG chwilami zbaczali na grząski grunt nie oznacza, że twórcy VOY musieli na owe grząskie tereny wbiec znacznie dalej i z większym entuzjazmem...

No nie wiem, czy najlepiej,rozwój wszystkich postaci z DS9 był przedstawiony równie lub bardziej ciekawie.

Że porównywalnie wiarygodni byli Garak, Kira, Bashir, Dax czy nawet Sisko i Quark - zgoda. Jednak ewolucja tak diametralna, jak ta którą przeszedł EMH była zdecydowanie bardziej pasjonujaca (przynajmniej dla mnie). Zresztą w VOY to jedyna pełnowymiarowa postać.

Doktor wypadł wiarygodniej i lepiej pod względem rzwoju niż Data.

Owsze. Choć z drugiej strony Data ewoluował z wyższego pułapu samoświadomości. Doctor ewoluował od poziomu czegośc na kształt "gadającej lodówki"...
gaius
Użytkownik
#4 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:39:15
Odpowiedz 
- zerżnięcie głónego wątku z "Lost in Space" oraz "Space: 1999",

wątek ten jest tak wieelce wyjątkowy, że nie trudno było go w końcu kiedyś powtózyć.

- postacie Neelixa i Kes (zupełnie nie trekowe),


zgadzam się

nie ma większych tarć na linni załoga Floty/Maqius


jak nie ma jak są? w jednym odcinki Chakotay znokaotował nawet jednego maquis za niewykonanie rozkazu Tuvoka.

liczne "voyageryzmy"

eee... co to?

- Tuvok - wiarygodny Wolkan, lecz nie kopia Spocka,


Tuvok to dla mnie najlepszy volkanin i bodaj najlepsza postać z całego treka. spock do pięt mu nie dorasta, bo kwestie tuvoka nie ograniczają się do automatycznego zaprzeczania wszystkiemu co powiedzą ludzie tekstem "to nie logiczne kapitanie"

- zrobienie z Borga "popierdółki" (i ten pomysł z królową...)


królowa to rzeczywiście lipa niezmierna. Ale z borgiem w voyu jest inny problem - musiał być albo taki albo żaden. Bo gdyby był taki jak w FC czy BoBW to osamotniony voyager zostałby zniszczony w pierwszym odcinku z kolektywem, zanim Janeway zdążyłaby powiedzieć "polarize hull plating, bring phase cannons online."
Jurgen
Moderator
#5 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:47:00
Odpowiedz 
Tak, ale to, ze scenatrzyści TNG chwilami zbaczali na grząski grunt nie oznacza, że twórcy VOY musieli na owe grząskie tereny wbiec znacznie dalej i z większym entuzjazmem...

Mi się wydaje, że ten entuzjazm był podobny.

Jednak ewolucja tak diametralna, jak ta którą przeszedł EMH była zdecydowanie bardziej pasjonujaca (przynajmniej dla mnie).

A, to o to chodzi. W sumie, znając Twoje azinteresowania, tosię nie dziwię. Ja wolę jednak rozwój postaci z DS9.

PS A czy zwróciliście uwagę na rozwój Sisco. Człowiek => Wysłannik => Prorok (?). To jest coś, co powinno Cię zainteresować, Q .

Owsze. Choć z drugiej strony Data ewoluował z wyższego pułapu samoświadomości. Doctor ewoluował od poziomu czegośc na kształt "gadającej lodówki"...

Prawda.

Zresztą w VOY to jedyna pełnowymiarowa postać.

Też prawda.

"polarize hull plating, bring phase cannons online."

Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:51:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
gaius

jak nie ma jak są? w jednym odcinki Chakotay znokaotował nawet jednego maquis za niewykonanie rozkazu Tuvoka.

Jedna scenka? Poza tym odcinkiem nie ma najmniejszych tarć... To już na linii Han Solo/księżniczka Leia w SW więcej "zgrzytów" było...

eee... co to?

Rozminięcia sie z kanonem i buraki wielkie jak Wszechswiat

Ale z borgiem w voyu jest inny problem - musiał być albo taki albo żaden.

Mógł być więc żaden... Scenarzysci mieliby pole do popisu z wymyślaniem nowych gatunków...

Jurgen

Mi się wydaje, że ten entuzjazm był podobny

Rzecz gustu... IMHO TNG był znacznie poważniejszym serialem.

A czy zwróciliście uwagę na rozwój Sisco. Człowiek => Wysłannik => Prorok (?). To jest coś, co powinno Cię zainteresować, Q

Gdybyż to jeszcze takie mistyczne nie było... (Ale etap Człowiek => Wysłannik przedstawiony był świetnie. Z Prorokiem IMHO przesadzili...
Jurgen
Moderator
#7 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:54:50 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Rozminięcia sie z kanonem i buraki wielkie jak Wszechswiat

To chyba Twoja autorska definicja?

IMHO TNG był znacznie poważniejszym serialem.

Oczywiście, że był, wątek Q natomiast był podobny.
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 25 Mar 2007 18:59:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

To chyba Twoja autorska definicja

Excatly.

Oczywiście, że był, wątek Q natomiast był podobny.

Wybacz - dzieciak Q, zaloty do Kaśki i kretyńska (od strony wizualnej, bo pomysł nawet niezły) wojna w Continuum to ma być to samo? W TNG mimo wszystko miało to wiecej sensu (chociaż gdy Q zmienił Picarda w Robin Hooda poziom głupoty był prawie ten sam).

ps. jeszcze jedną zaletą VOY była ta maszynka - marzenie każdego fanboya:
gaius
Użytkownik
#9 - Wysłana: 25 Mar 2007 19:09:10
Odpowiedz 
edna scenka? Poza tym odcinkiem nie ma najmniejszych tarć

współzawodnictwo Torres/Carey na szefa maszynowni, oddzielne siedzienie w mesie (gdzie w dodatku Seska ciągle coś knuła), nieautoryzowane naprawy zaburzające działanie systemów (parę odcinków, nie pamietam tytułów), wielokrotne krytykowanie decyzji o zniszczeniu stacji opiekuna (częstotliwość jak wyżej) czy w końcu sławetna Rewolucja Alpha, która musiała być kiedyś realna, skoro Tuvok zadał sobie trud zrobienia programu.

A co do buraków, to już tak jest, że buraki w tosie nazywa się "Kanonem" a buraki w Voyu "voyageryzmami". I co tu poradzić...
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 25 Mar 2007 19:14:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
gaius

współzawodnictwo Torres/Carey na szefa maszynowni, oddzielne siedzienie w mesie (gdzie w dodatku Seska ciągle coś knuła), nieautoryzowane naprawy zaburzające działanie systemów (parę odcinków, nie pamietam tytułów), wielokrotne krytykowanie decyzji o zniszczeniu stacji opiekuna (częstotliwość jak wyżej) czy w końcu sławetna Rewolucja Alpha, która musiała być kiedyś realna, skoro Tuvok zadał sobie trud zrobienia programu.

Wszstko fajnie, ale... jeśli w DS9 mamy tarcia - widać je w każdej scenie, jeśli w VOY mamy tarcia to pojawiają się, kiedy scenarzyści sobie przypomną, że powinny być... Ponadto - współzawodnictwo Torres/Carey to raczej rywalizacja osobista, nie "odprysk" większego konfliktu, zaś nieautoryzowane naprawy zaburzające działanie systemów to raczej kwestia stylu działanie B'Elanny, a nie tego, że robi to ona np. na złość tym z GF...

A co do buraków, to już tak jest, że buraki w tosie nazywa się "Kanonem" a buraki w Voyu "voyageryzmami". I co tu poradzić...

1. TOS był pierwszy i to on wyznaczał kanon,
2. niestety, w gorszym serialu "buraki" bardziej rażą, bo brak im przeciwwagi.
gaius
Użytkownik
#11 - Wysłana: 25 Mar 2007 19:41:29
Odpowiedz 
to raczej rywalizacja osobista, nie "odprysk" większego konfliktu

nawet jeśli (a nie koniecznie) to jest jeszcze spór Kaśki i Chakotaya o obsadzenie tego stanowiska.

to raczej kwestia stylu działanie B'Elanny, a nie tego, że robi to ona np. na złość tym z GF...

to robiła nie tylko Belana ale także inni maquis z maszynowni. Od tego w ogóle jak pamiętam zaczął się pomysł ze "szkoleniem" Tuvoka.

I tak na koniec tego wątku, to zauważ że przesycenie voya animozjami załogi byłoby nierealne, szczególnie w późniejszych sezonach. Bo po paru latach spędzonych wspólnie na okręcie i tylu psychologiczno-społęcznie jednoczących niebezpieczeństwach byłoby naprawdę dziwne, gdyby się jeszcze na siebie krzywo patrzyli.

1. TOS był pierwszy i to on wyznaczał kanon

to nie znaczy, że zrobił to w najlepszy możliwy sposób... (już słyszę za drzwiami ciężkie kroki trekowej inkwizycji... )
To że coś było pierwsze jest dość wątłą osłoną przed zarzutami zaburaczenia.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 25 Mar 2007 19:47:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
gaius

Od tego w ogóle jak pamiętam zaczął się pomysł ze "szkoleniem" Tuvoka.

I po szkoleniu Tuvoka wątek tarć z miejsca zniknął. Cholernie skuteczny musiał być z niego Wolkan...

zauważ że przesycenie voya animozjami załogi byłoby nierealne, szczególnie w późniejszych sezonach.

W póżniejszych - owszem. Szkoda tylko, ze twórcy nie pokazali nam jak te animozje przechodzą (w wyniku współpracy i dzielenia trudów) w zżycie załogi (coś jak ewolucja stosunków Kira-Sisko, czy przemiana postaci Garaka i Quarka oraz stosunku otoczenia do nich...)

to nie znaczy, że zrobił to w najlepszy możliwy sposób...

Owszem jest to prawda (skoro Roddenberry chciał zrobić jego reboot...).
Jurgen
Moderator
#13 - Wysłana: 25 Mar 2007 21:27:26
Odpowiedz 
To że coś było pierwsze jest dość wątłą osłoną przed zarzutami zaburaczenia.

Jak coś jest pierwsze, to nie może być zaburaczone. W końcu burak to (najogólniej mówiąc) niezgodność z kanonem, a skoro TOS ten kanon po raz pierwszy wyznaczył, to on jest kanonem. Chyba, że któryś z odcinków TOS nie zgadza się z wcześniejszymi...
gaius
Użytkownik
#14 - Wysłana: 25 Mar 2007 21:36:04
Odpowiedz 
Nie, no chyba "burak" to nie tyle nieścisłość z kanonem, co wydarzenie nielogiczne, nieprawdopodobne,naciągane i zawierające nieścisłości naukowe i fabularne.
No chyba że uznamy że uśmiechniety Spock i latanie na koniec galaktyki (mój ulubiony przykład ) pasuje do świata treka.
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 25 Mar 2007 21:46:16
Odpowiedz 
Jurgen

W końcu burak to (najogólniej mówiąc) niezgodność z kanonem

"Burak" to także to o czym napisał gaius: wydarzenie nielogiczne, nieprawdopodobne,naciągane i zawierające nieścisłości naukowe i fabularne. I w tym znaczeniu TOS bywał zaburaczony (czasem do przesady).
Delta
Użytkownik
#16 - Wysłana: 26 Mar 2007 00:48:29
Odpowiedz 
gaius
I tak na koniec tego wątku, to zauważ że przesycenie voya animozjami załogi byłoby nierealne, szczególnie w późniejszych sezonach.

Ale faktycznie w pierwszym i drugim sezonie, jeśli wyżmiemy pod uwagę mentalność i gwałtowność Maquis, jest tego za mało. Ot, raz Kaśka pogadała z Chokotay'em, B'Elanna pobiła Carey'a i na tym się skończyło. Przydałoby się więcej takich odcinków jak VGR: Learning Curve, gdzie Tuvok szkolił Maquis. Inaczej wygląda to sztucznie. Za łatwo i zbyt gładko to poszło.

to nie znaczy, że zrobił to w najlepszy możliwy sposób... (już słyszę za drzwiami ciężkie kroki trekowej inkwizycji... )

Więc nie zdziwisz się, gdy któregoś pięknego dnia nastąpi nagły błysk i następne co zobaczysz to ścianki tej budki z mirror universe?


Q__
I po szkoleniu Tuvoka wątek tarć z miejsca zniknął. Cholernie skuteczny musiał być z niego Wolkan...

Jak bym się tak nabiegał po w kółko po 15 pokładach o podwyższonej grawitacji, to pewnie dla świętego spokoju, też bym na wszelkie tarcia machnął ręką. Z drugiej strony jak to natura ludzka się nie zmieniła... XXIV wiek a metody z koszarów.
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 26 Mar 2007 01:03:15
Odpowiedz 
Delta

Przydałoby się więcej takich odcinków jak VGR: Learning Curve, gdzie Tuvok szkolił Maquis. Inaczej wygląda to sztucznie. Za łatwo i zbyt gładko to poszło.

I o tym właśnie mówiłem. W DS9 by tego tematu tak nie "puścili"...

XXIV wiek a metody z koszarów.

W DS9 Wam to aż tak nie przeszkadzało.
Delta
Użytkownik
#18 - Wysłana: 26 Mar 2007 01:48:04
Odpowiedz 
Q__
W DS9 Wam to aż tak nie przeszkadzało.

Bo w sumie to mi nie przeszkadza, moim zdaniem to kolejny dowód na to, że jako rasa/rasy nadal jeszcze nie wyewoluowaliśmy na tyle by pozbyć się pewnych cech. W efekcie stare, sprawdzone metody są nadal skuteczne.
Poza tym nie pamiętam by np. Sisko kazał komuś biegać do upadłego by pokazać kto tu rządzi.
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 26 Mar 2007 02:07:43
Odpowiedz 
Delta

Poza tym nie pamiętam by np. Sisko kazał komuś biegać do upadłego by pokazać kto tu rządzi.

Nie musiał, "mieli przed nim cykora". A Maquis trochę szkolenia w stylu GF się przydało...
Pah Wraith
Użytkownik
#20 - Wysłana: 26 Mar 2007 09:53:32
Odpowiedz 
1) nie mieszać buraków z łamaniem kanonu proszę, już o to była jedna batalia, nie zaczynajcie drugiej :]
2) wadą VOY było to, że mieli trochę pomysłów na starcie, ale wszystko się do 2 sezonu rozmyło - Kazoni, konflikty załóg, chęć powrotu do domu. Potem zaś np. Borg. Czyli jest, ale stanowczo za mało...
Jurgen
Moderator
#21 - Wysłana: 26 Mar 2007 15:16:04
Odpowiedz 
W DS9 Wam to aż tak nie przeszkadzało

Poza tym nie pamiętam by np. Sisko kazał komuś biegać do upadłego by pokazać kto tu rządzi.

Nie musiał, "mieli przed nim cykora"

E, ja się tak nie bawię, zabraliście moje pomysły jak mnie chwilę nie było!
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 26 Mar 2007 16:33:49 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Pah Wraith

wadą VOY było to, że mieli trochę pomysłów na starcie, ale wszystko się do 2 sezonu rozmyło

O to chodzi. W VOY niby widać potencjał postaci, niby twórcy mają jakieś pomysły na nowe gatunki i w sumie gdzieś się to "po kościach rozchodzi" a z pomysłów koniec końców nic nie wynika... (A to wkurza jeszcze bardziej).

Jurgen

E, ja się tak nie bawię, zabraliście moje pomysły jak mnie chwilę nie było

Widzisz jakie my wredne są.
Alex
Użytkownik
#23 - Wysłana: 27 Mar 2007 20:10:57
Odpowiedz 
Mysle ze najwieksza wada VOYa (od ktorego notabene zaczela sie moja przygoda ze ST) byla ta sielskosc i anielskosc (nie bylo tego glosu Janeway, ktory potrafil rysowac szlo w oryginale).
Zaloga leciala sobie przez kosmos i tylko czasem mieli jakis problem... gdzie ta dzika pionerskosc??
Ale lubialam VOYa za Doktorka (czasami kojazyl mi sie z krolikiem Baksem--> "co jest Doktorku?" <hahaha>)
jego ewolucja byla IMhO przedstawiona bardzo dobrze (chyba zatrudnili psychologa)
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 27 Mar 2007 20:15:53
Odpowiedz 
Alex

Mysle ze najwieksza wada VOYa (od ktorego notabene zaczela sie moja przygoda ze ST) byla ta sielskosc i anielskosc

To TNG Ty chyba tym bardziej nie lubisz...

Ale lubialam VOYa za Doktorka (czasami kojazyl mi sie z krolikiem Baksem--> "co jest Doktorku?" <hahaha>)
jego ewolucja byla IMhO przedstawiona bardzo dobrze (chyba zatrudnili psychologa)


Owszem, to w VOY było doskonałe (i w sumie tylko to).
Jurgen
Moderator
#25 - Wysłana: 27 Mar 2007 20:17:20
Odpowiedz 
Owszem, to w VOY było doskonałe (i w sumie tylko to).

No wiesz, sam Voyager w sumie też fajny był...
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 27 Mar 2007 20:20:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

No wiesz, sam Voyager w sumie też fajny był

Mi się kształt tego okrętu nie podobał (choć sceny lądowań a'la "Niezwyciężony" były niezłe...).
Alex
Użytkownik
#27 - Wysłana: 27 Mar 2007 20:47:02
Odpowiedz 
Q__

no wiesz... TNG nie da sie ukryc ze jest inne (pod kazdym wzgeldem)-dlatego nie porownuje tych seriali (efekty, scenariusze, miejsce itp)
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 27 Mar 2007 20:59:52
Odpowiedz 
Alex

no wiesz... TNG nie da sie ukryc ze jest inne (pod kazdym wzgeldem)

Ale "sielskosc i anielskosc" w TNG jeszcze wieksza.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#29 - Wysłana: 28 Mar 2007 01:18:57
Odpowiedz 
Zalety:

1. Nudny będę ale: 7, Bellana i Kes z powodów chyba oczywistych (estetycznych).

2. Janeway mimo, że czasami jest "nie tente zbytente" per saldo wychodzi na plus-

3. The Doctor

4. 8472

5. "Deploy Armour"

6. Odcinek w którym uwięzieni na orbicie planety obserwują rozwój cywilizacji (dla nich samych kwestia sekund)

7. Przedstawienie i striptiz Prometeusza

8. Chakotay walący maquis po pysku.

9. Odcinek w którym po kilkuset latach reasktywują doktora- chodzi mi tu o wizję Voyagera i kapitanicy w czarnych rękawiczkach

10. Krótkotrwała chemia łącząca kapitanicę i parisa owocująca potomstwem

Wady:

1. Neelix

4. Voy wyglada jak łyżka, I mały jest. Za mały.

5. telewenezuelenowatość połaczona z mjakmiłowatością

6. Używanie holodecku jako zapychacza dziur w fabule (i wyobraźni scenarzystów)

7. Grillka

8. Kazoni fruwający po kosmosie a głupiejacy jak cielaki po prezentacji kilkudziesięciu litrów wody.

9.podróżowanie na odległośc kilkudziesięciu tysięcy lat świetlnych miało umozliwić urządzenie wielkości paczki papierosów (brzydkie skojarzenie z kryształową kulą z TOSi umożliwiającą maskowanie. paskudztwo i obrzydlistwo)

10. Fajna laska na sterze zabita już w pierweszym odcinku.

11. Transwarp w delta fleyerze? Dlaczego nie na rowerze?
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 28 Mar 2007 01:28:05
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Nudny będę ale: 7, Bellana i Kes z powodów chyba oczywistych (estetycznych).

Poza zaletami estetycznymi Kes i Seven innych nie miały...

3. The Doctor
4. 8472


To są jedyne poważne atuty VOYa...

Chakotay walący maquis po pysku

Gdyby jeszcze był tak wyrazisty częściej...

Odcinek w którym po kilkuset latach reasktywują doktora- chodzi mi tu o wizję Voyagera i kapitanicy w czarnych rękawiczkach

A faktycznie, dobry odcinek...

Używanie holodecku jako zapychacza dziur w fabule (i wyobraźni scenarzystów)

A ja tam lubię ten wynalazek (i nawet odcinki w nim, zwłaszcza te z TNG)...

Voy wyglada jak łyżka

Nie wiem czy aż jak łyżka, ale brzydki jest...
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  22  23  24  25  26  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / VOYager - wady i zalety?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!