USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / DS 9 wady i zalety
 Strona:  ««  1  2  ...  13  14  15  16  17  ...  21  22  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#421 - Wysłana: 9 Sty 2011 21:54:12
Odpowiedz 
Scully

Scully:
ciekawe jak wystartował z Bajor w tych ich antycznych czasach

Mniemam, że wystrzelony z oblężniczej katapulty z dłuugim ramieniem .

Eviva

Eviva:
Zauważmy, że byle meteor, nie większy od ziarnka groszku, może łatwo przebić pancerz solidnej rakiety.

Wytrzymałości bajorańskiego drewna to my nie znamy. Inna rzecz: jeśli było tak wytrzymałe to czym je obrabiano?

(Ale mimo tych wszystkich zgrzytów lubię ten odcinek i już.)

ps.
Eviva:
Tak jest, Scully, dołóż im!

Im czyli komu?
The_D
Użytkownik
#422 - Wysłana: 9 Sty 2011 22:50:31
Odpowiedz 
Scully:
Bajoranie po całości - ta ich duchowość, oddawanie czci istotom bardziej zaawansowanym od siebie

Ale wyszło z tego kilka ciekawych odcinków na temat wiara vs nauka, granic tolerancji itd. Temat całkiem aktualny, np. w kontekście USA, gdzie w niektórych stanach chcą wprowadzić naukę kreacjonizmu do szkół.

Scully:
jakieś śmieszne kolczyki (mężczyźni mi się przez tę charakteryzację wydawali nieco, za przeproszeniem, ciotkowaci)

Te kolczyki to wymyślili już w TNG. A Dukatowi było w nim całkiem do twarzy ;)

Scully:
cała historia z ciążą Kiry - masakra

No wiesz, Kira przynajmniej była kobietą. Poczekaj aż Enterprise obejrzysz ;)
Scully:
Może i design cudny, ale ten statek to jeden wielki, dorodny i czerwony buraczek

No, mi też zgrzytało to wszystko, ale trzeba przyznać, że odcinek ma w sobie romantyzm w stylu klasycznej space-opery.
Q__
Moderator
#423 - Wysłana: 10 Sty 2011 00:28:41
Odpowiedz 
The_D

The_D:
Ale wyszło z tego kilka ciekawych odcinków na temat wiara vs nauka, granic tolerancji itd. Temat całkiem aktualny, np. w kontekście USA, gdzie w niektórych stanach chcą wprowadzić naukę kreacjonizmu do szkół.

Owszem, były to b. dobre odcinki. Szkoda tylko, że nie doczekał się ów wątek kulminacji w stylu TNGowskim...
Queerbot
Użytkownik
#424 - Wysłana: 10 Sty 2011 03:19:55
Odpowiedz 
Scully:
Bajoranie po całości - ta ich duchowość, oddawanie czci istotom bardziej zaawansowanym od siebie, jakieś śmieszne kolczyki (mężczyźni mi się przez tę charakteryzację wydawali nieco, za przeproszeniem, ciotkowaci) i szaty, łapanie za ucho, Kai 'Rydzyk' Winn, starożytne statki na żagle - bleee

Nie widzę różnicy w powiedzeniu, że Sisko wygląda jak małpa ze stwierdzeniem, że mężczyźni bajorańscy wyglądają jak cioty. I nie mówcie, że Eviva napisała "małpa" zamiast "małpka".

W każdym razie istnieje wiele religijnych rekwizytów, które w myśl tej logiki sprawiają, że wygląda się ciotkowato. Oto niektóre przykłady:

Biżuteria: http://img101.imageshack.us/img101/2725/medaliki.j pg

Złocenia: http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/w/o/Wielkano c_prawoslawnych_3266349.jpg

Finezja w doborze różowych dodatków: http://pryzmat.pwr.wroc.pl/Pryzmat_182/dec.jpg

Sukienki w krzykliwych kolorach: http://www.thai-eyes.com/wp-content/uploads/2008/0 9/young-buddhist-monk-thailand.jpg

I jak to się wszystko ma do wizerunku PRAWDZIWEGO mężczyzny?! http://www33.patrz.pl/u/f/47/76/65/477665.jpg
Q__
Moderator
#425 - Wysłana: 10 Sty 2011 03:27:19
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Nie widzę różnicy w powiedzeniu, że Sisko wygląda jak małpa ze stwierdzeniem, że mężczyźni bajorańscy wyglądają jak cioty.

Scully dodala "za przeproszeniem", więc miała świadomość, że używa... hmmm... niezręcznego zwrotu, ale jeśli uważasz, że (mimo w/w przeproszenia) obraziła tym homoseksualistów jako grupę - będzie kara.
Queerbot
Użytkownik
#426 - Wysłana: 10 Sty 2011 03:41:13
Odpowiedz 
Q__

Nie, jestem przeciwny takiemu karaniu. Chociaż uważam, że było to niestosowne z dwóch powodów:

1. No jednak ta "ciotkowatość"...

2. Druga sprawa, to sami Bajoranie. Większość obcych w Treku nie różni się niczym od ludzi (czy raczej mieszkańców tzw Zachodu), a jeśli mają jakieś inne zwyczaje, to muszą się nacieszyć 5 minutami w jakimś jednym odcinku. Natomiast cała kreacja Bajoran jest wyjątkowa i bardzo przemyślana. To bogactwo formy i treści w ich przypadku jest czymś bardzo cennym i niespotykanym. Scenarzyści przynajmniej starali się pokazać, że ci Tybetańczycy, tzn Bajoranie są chociaż trochę inni od ludzi, którzy siedzą na kanapie i oglądają DS9, już nie chcę wnikać w szczegóły, bo przecież każdy wie, o co chodzi.
I to ich spłycenie i zbagatelizowanie powiedzeniem, że wyglądają śmiesznie, bo noszą kolczyki boli mnie znacznie bardziej niż sugestia, że homoseksualiści noszą kolczyki, bo w gruncie rzeczy to prawa - sam teraz mam w uszach takie http://thmb.inkfrog.com/thumbn/mackazee/41010-2.jp g=450
Madame Picard
Moderator
#427 - Wysłana: 10 Sty 2011 11:01:46 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Eviva:
Drewno to dla niego pewnie tyle co masełko

To te statki były z drewna?
Drewniany statek kosmiczny to jeszcze lepsze niż napęd warp ze stodoły .
Weaver
Użytkownik
#428 - Wysłana: 10 Sty 2011 12:34:36 - Edytowany przez: Weaver
Odpowiedz 
Scully:
tych ich antycznych czasach

Eviva:
na jakie paliwo latały,

Po pierwsze, czasy to były może i antyczne (XVI wiek to raczej renesans :P) ale tylko na Ziemi, Bajor miał cywilizację znacznie dłużej, vide: http://memory-alpha.org/wiki/Bajoran_history
czyli XVI wiek u nas u nich mogło być jak nasz XXI, co może rozwiązywać kwestię paliwa (rozumiem, że chodzi o to jak solar sail wynoszono na orbitę, bo jeśli nie to pytanie jest niezbyt sensowne)...
Należy tez pamiętać, że jako społeczeństwo b. religijne a także w wyniku okupacji, Bajoranie sprawiają wrażenie mniej rozwiniętych niż Fedki, a po prostu znaleźli się w schyłkowej fazie rozwoju swojej cywilizacji (ach, co ta religia robi z ludźmi :P)...
A że statki są drewniane, hmm, taka Vernowska fantazja twórców Treka.
Q__
Moderator
#429 - Wysłana: 10 Sty 2011 15:49:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Nie, jestem przeciwny takiemu karaniu. Chociaż uważam, że było to niestosowne z dwóch powodów:

Dobra. Tak czy owak jeśłi podobny zwrot pojawi się ponownie - kary juz będą, bo nie będzie wątpliwosci, że nie jest to mile widziane.

Madame Picard

Madame Picard:
Drewniany statek kosmiczny to jeszcze lepsze niż napęd warp ze stodoły

Teraz w co drugiej (przesadzam, że w co drugiej) fantasy takie, nawet u Dukaja. Fakt, że te dukajowe magią łatane .

Weaver

Weaver:
a po prostu znaleźli się w schyłkowej fazie rozwoju swojej cywilizacji (ach, co ta religia robi z ludźmi

No, wreszcie ktoś zgadza sie ze mną w ocenie bajorańskiej religii na bajorańską stagnację cywilizacyjną .

Weaver:
A że statki są drewniane, hmm, taka Vernowska fantazja twórców Treka.

Raczej Heyerdalowska.
Queerbot
Użytkownik
#430 - Wysłana: 10 Sty 2011 16:06:37
Odpowiedz 
Weaver:
Bajoranie znaleźli się w schyłkowej fazie rozwoju swojej cywilizacji

Q__:
No, wreszcie ktoś zgadza sie ze mną w ocenie bajorańskiej religii na bajorańską stagnację cywilizacyjną

W którymś z odcinków Dukat mówi (prawdopodobnie Kirze) jak okupacja zmusiła Bajoran do przebudzenia się, że Kardasjanie zastali Bajor drewniany, a zostawili murowany ;) I rzeczywiście coś w tym jest. Przypominam, że Bajoranie porzucili podczas wojny bardzo sztywny podział kastowy, w myśl którego Kira byłaby artystką. Ten motyw optymizmy katastroficznego (zdaje się, że tak się to określa) był dość popularny w polskiej filozofii, a polskość i bajorańskość są dość blisko, bo obydwa te narody są wybrane.
Seybr
Użytkownik
#431 - Wysłana: 10 Sty 2011 16:52:50 - Edytowany przez: Seybr
Odpowiedz 
Queerbot:
W którymś z odcinków Dukat mówi (prawdopodobnie Kirze) jak okupacja zmusiła Bajoran do przebudzenia się, że Kardasjanie zastali Bajor drewniany, a zostawili murowany ;) I rzeczywiście coś w tym jest.

No nie tak do końca, ale coś w tym jest. Murowany to raczej przesada. Ograbili ze złóż naturalnych. To co pozostawili to nie wielka ilość technologii kardazjan. Fakt obudzili ich z błogiego snu.

Bajoranie są istnym przykładem jak religia, władze danej religii potrafią cofać rozwój cywilizacji. Nie musimy daleko szukać, co się dzieje na wschodzie. Cały terroryzm w imię religii. Trzymanie ludzi w ciemnocie. Taki Ali jedzie na osiołku i strzela z pancerfausa do swoich wrogów .
Queerbot
Użytkownik
#432 - Wysłana: 10 Sty 2011 16:59:50
Odpowiedz 
Seybr:
No nie tak do końca, ale coś w tym jest. Murowany to raczej przesada. Ograbili ze złóż naturalnych. To co pozostawili to nie wielka ilość technologii kardazjan. Fakt obudzili ich z błogiego snu.

No nie chodziło mi o to, że zurbanizowali Bajor ;) Raczej o tę warstwę symboliczną, że ruszyli ich ze stagnacji kulturowej.
Scully
Użytkownik
#433 - Wysłana: 10 Sty 2011 17:37:58 - Edytowany przez: Scully
Odpowiedz 
Aby nie pozostawić kwestii statku niedokończoną, niezależnie jakie byłoby to drewno, nie wytrzymałoby przeciążeń ani, jak wspomniała Eviva, potencjalnych uszkodzeń w przestrzeni kosmicznej. Zakładając, że bajorańskie drzewa zbudowane są z komórek, a nie ma powodu, by sądzić inaczej, żadna komórka nie będzie miała gęstości stali (transport substancji musi odbywać się w fazie płynnej).

Co do karania za moje sformułowania, nie będzie konieczne. Popełniłam błąd, ale nie w tym, co napisałam (przez myśl mi nie przeszło, że ktoś się o to obrazi), tylko w tym, że W OGÓLE to napisałam. Nie chce mi się wdawać w polemiki z czepiającymi mnie za słówka, a tym bardziej zostawać ukaranym użytkownikiem, dlatego podziękuję już. Miło było czasem bazgrnąć
Eviva
Użytkownik
#434 - Wysłana: 10 Sty 2011 18:03:52
Odpowiedz 
Scully

No co Ty, nie odchodź!
RaulC
Użytkownik
#435 - Wysłana: 10 Sty 2011 20:04:40
Odpowiedz 
Scully

Daj spokój. Queerbot nic nie mówił o karaniu, a wyglądało na to, że on jeden poczuł się poniekąd obrażony. Q pisał o karze, ale skoro nic nie zrobiłaś to jedynie ostrzeżenie mogłby dać. A po trzecie faceci Bajoran faktycznie niewiele się różnią od kobiet. Skojarzenie jest ewidentne, bo żaden z bajoran nie posiada zarostu. Osobiście znam bardziej męskich gejów. Mogli im przynajmniej ten zarost dorobić, przynajmniej niektórym. Nie mam nic przeciwko gejom, ale co za dużo to niezdrowo. Jak dla mnie bardziej męska była Kira niż niektórzy bajorańscy faceci.
Eviva
Użytkownik
#436 - Wysłana: 10 Sty 2011 20:45:12
Odpowiedz 
RaulC:
Nie mam nic przeciwko gejom

Niestety, nie chodzi o to, by nic niemieć przeciw - trzeba być całkowicie za, inaczej jesteś homofobem

RaulC:
Q pisał o karze, ale skoro nic nie zrobiłaś to jedynie ostrzeżenie mogłby dać.

Q_ ostatnio rozdaje ostrzeżenia jak cukierki. Ja mam już dwa, kto da więcej ?

Wracając do Bajoran, to mnie te ich kolczyki tez drażnią, ale ostatecznie taka u nich moda i tyle. Gorzej, że są jacyś drętwi. Ro Laren naprawdę wyróżnia się na korzyść i nie dziwię się, że wstąpiła do Maquis, zamiast zyć "między swoimi".
RaulC
Użytkownik
#437 - Wysłana: 10 Sty 2011 21:16:52
Odpowiedz 
Eviva

Tyle, że Ro Laren była w TNG a nie DS9. W DS9 na korzyść się wyróżniała jedynie Kira. Właśnie poprzez swoje niezdyscyplinowanie i nieco choleryczny charakter wyrózniała się na plus na tle mamałygowatego Sisco. (nie wiem jak to inczej określić)
Eviva
Użytkownik
#438 - Wysłana: 10 Sty 2011 21:43:33
Odpowiedz 
RaulC:
mamałygowatego Sisco

Mamałyga chyba karalna nie jest
Weaver
Użytkownik
#439 - Wysłana: 10 Sty 2011 22:20:16
Odpowiedz 
RaulC
Użytkownik
#440 - Wysłana: 10 Sty 2011 22:38:29
Odpowiedz 
Weaver

Zauważ, że ten ostatni nie nosił śmiesznej biżuterii na uszach, a przedostatni miał opatuloną głowę tak, że jej prawie nie było widać, ponadto poza Furelem każdy miał zaawansowany wiek. Na tylu co się ich przewinęło to jakoś mogło mi umknąć.
Z drugiej strony zauważcie, że owa biżuteria jest noszona na lewym uchu przez kobiety i na prawym przez mężczyzn. Jakoś dziwnie ewidentnie się to kojarzy...
Queerbot
Użytkownik
#441 - Wysłana: 11 Sty 2011 03:35:16 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
RaulC:
Osobiście znam bardziej męskich gejów

Ale zdajesz sobie sprawę, że to brzmi dokładnie jak "Czasem nawet RaulC powie coś mądrego"?

Temat homoseksualności został trochę sztucznie wywołany, ale może właśnie doskonale posłuży do zrozumienia istoty bajorańskości.

Otóż mamy społeczeństwo podporządkowane bardzo sztywnym kategoriom tożsamościowym: nosisz taki kolczyk, więc pochodzisz z kasty artystów i będziesz artystą, ty z żołnierzy, więc idziesz do wojska, ty masz kolczyk sprzątaczek, więc będziesz sprzątaczką. Prawdopodobnie tak wyglądały stulecia historii Bajoran, którzy byli podporządkowani dwóm kastom: polityków i kapłanów. Te dwie grupy skutecznie broniły dostępu do władzy i zarezerwowały ją tylko dla siebie. Nietypowe okoliczności (wojna) spowodowały, że zaczęło brakować ludzi zdolnych do biegania z karabinem. Postanowiono więc z powodów pragmatycznych odrzucić system kastowy i od tej pory każdy mógł zostać partyzantem. Okazało się, że system kastowy jest nie tyle niepraktyczny, co FAŁSZYWY. Pośrednim skutkiem wojny było odkrycie przez Bajoran, że do bycia sprzątaczką, politykiem, kapłanem predestynują cechy indywidualne, a nie pochodzenie etniczne. Bajoranie zatem odkryli, że ich tożsamość jest sztucznie zaimplantowana po to, aby wytworzyć w nich normę (pochodzenie=określony zawód) i tak głęboko ją zinternalizować, żeby wszyscy brali ją wręcz za coś przyrodzonego (przez setki lat nikt się nie sprzeciwiał).

Pamiętacie odcinek, kiedy jakaś sekta nawołuje do powrotu do dawnych metod? Kira zaczyna lepić garnek, nic jej nie wychodzi. Bardzo chce być idealną Bajoranką, ale kompletnie jej się nie udaje, bo tożsamość, którą chce realizować jest sztuczna, narzucona z zewnątrz.

Dokładnie tak samo jest z homoseksualnością. Podobnie jak rodzaj kolczyka nie świadczy o żadnych cechach (dobrą sprzątaczką może być ktoś zarówno z dawnej kasty kapłanów, polityków, artystów itd), tak samo pociąg do tej samej płci nie świadczy o żadnych innych cechach. I Eviva ma rację - "Niestety, nie chodzi o to, by nic niemieć przeciw - trzeba być całkowicie za, inaczej jesteś homofobem", a raczej - możesz mieć coś do konkretnego Bajoranina czy homoseksualisty, ale mieć coś do całej grupy to zwykła homofobia. Np czy na podstawie zachowania Scully możemy mówić, że wszystkie kobiety są histeryczkami, które uciekają, gdy ktoś zwróci im uwagę? Oczywiście nie możemy.

Ciągle piszecie o tych kolczykach, o braku zarostu, o niemęskości, a męskość przecież nie istnieje i tego uczy nas DS9. Bezlitosną i bohaterską partyzantką mogła być delikatna Kira, jakiś mnich albo przedwojenny kucharz. Co z tego, że Bajoranie noszą kolczyki na PRAWYM uchu (RaulC!!!) i się golą, skoro przez 50 lat nie przeszkadzało im to zabijać tysiące okupantów? Nie bardzo rozumiem - skoro wyglądają jak wyglądają, powinni przez te lata okupacji wymieniać z najeźdźcą uwagi na temat pielęgnacji paznokci?
Q__
Moderator
#442 - Wysłana: 14 Sty 2011 15:14:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Zrobiłem sobie ostatnio - w ramach układania listy odcinków mogących stanowić ekstrakt z ST, gwoli polecenia koleżance - solidny maraton odcinków Treka które uważam za najlepsze lub z jakichś względów znaczące.

I nie będę kryć, że przeżyłem parę rozczarowań. Największe z nich to "In the Pale Moonlight". Pamietałem ten odcinek jako mroczny i wogle (przez co nie gustowałem w nim), ale nie jako słaby, tymczasem roztkliwiajacy się nad sobą, nad szklaneczka w dodatku, Sisko zrobił na mnie przykre wrażenie na tle Picarda wysyłajacego z kamienną twarzą ludzi na śmierć w "Yesterday's Enterprise" czy Kirka łatwo akceptującego gangsterskie reguły gry w "A Piece of Action". Sisko uchodzi za trekowego twardziela jednak wydał mi się tu dziwnie miękki i, za przeproszeniem, "bezjajeczny"*, nic dziwnego, że - vide tekst padajacy w tym odcinku - doprowadził do wojny z Dominium, nie ma w takich razach nic gorszego niż rozmemłanie i chwiejność.

Kolejne z nich to wątek drugoplanowy w "The Explorers". Nadal lubię ten odcinek mimo jego barwnego zaburaczenia, nadal lubię ukazanego tam Sisko (jest - tą razą - odważny i przedsiebiorczy, dba też o zarażenie syna swoją pasją), jednak pijani w sztok O'Brien i Bashir stanowili widok równie żałosny. Oficer Floty, który ma stawiać czoła Wszechświatowi, a który szuka schronienia na dnie butelki, bo stara znajoma go nie poznała.

Dla równowagi jednak oberwie się i późnemu TNG. "Chain of Command" - dobry, mocny odcinek, Jellico też niezgorszy kapitan (ten by dał Dominium ), ale finał do bani - Picard nie dość, że złamany (spodziewałbym się raczej, że nawet "widząc" już pięć śwateł krzyknie niezłomnie "są cztery"), to jeszcze ten obrońca prawdy z "The First Duty" przemilcza wstydliwie swoja słabość, okazując się niezłym hipokrytą**.

Równie rozczarował mnie słynny "All Good Things...". Najlepszy z nich czterech, ale juz wiem skąd twórcy "Heroses" wzięli skopane zakończenie. Tu Łysy też dokonuje tego cudu, że ocalił świat sam przed sobą. Żenujace. (Podobnie sędziwy ambasador Picard jako sklerotyczny, uparty, pokrzykujący dziadek wogóle nie pasuje do tego co dotąd wiedzieliśmy o tym czlowieku.)

W dodatku zarówno "In the Pale..." jak i - zwłaszcza - "All Good..." czynią na mnie wrażenie odcinków rozdmuchujacych błahe lub (w wypadku pierwszego z nich) analizowane już w ST problemy, w manierze podobnej do późniejszego INS. Tu też niby mówi się coś ważnego, ale tylko niby.

Podsumowanie: jak kto narzeka na to co Abrams wyprawia z ikonami ST niech popatrzy na to co wyprawiał Berman z kolegami...

-------------------------------------------------- --------------------------------------
* to rzucanie Garakiem po ścianach nie było wcale gestem twardziela, tylko wyładowywaniem frustracji przez człowieka, którego problemy przerosły... który - jak co do czego - zamiast samemu próbowac coś zdziałać umiał tylko dać się ponieść fali, tzn. biernie zaakceptować machlojki i - w końcu - zbrodnię cardassiańskiego "prostego krawca"

** a prosiło się tu przecież o heroiczny obrazek w stylu:

"— Tysiąc dwieście lat temu żył w mieście Berlinie człowiek o nazwisku Martin. Był to czas, kiedy państwo jego głosiło, że słabsze narody winny zostać wymordowane lub skazane na niewolnictwo, a własnym poddanym nakazywało myśleć nie mózgiem, ale krwią. Martin był robotnikiem w hucie szkła. Jeden z wielu, robił to, co dziś robią maszyny: żywymi płucami tłoczył powietrze w rozżarzone szkło. Był jednak człowiekiem, a nie maszyną, miał rodziców, brata, dziewczynę, którą kochał, i pojmował, że jest odpowiedzialny za wszystkich ludzi na Ziemi; za losy zabijanych i zabijających tak samo jak za najbliższych. Tacy ludzie nazywali się wtedy komunistami. Martin był jednym z nich. Państwo tropiło i zabijało komunistów, musieli się więc ukrywać. Tajnej straży, zwanej „gestapo”, udało się go pochwycić. Martin, jako członek biura organizacyjnego partii, znał nazwiska i adresy wielu towarzyszy. Żądano, by je wydał. Milczał. Poddano go mękom. Wiele razy oblewał się krwią, wtedy cucono go. Milczał dalej. Z połamanymi żebrami i trzewiami popękanymi od ciosów pałki został umieszczony w szpitalu. Leczono go, aż wrócił do sił, i znowu bito go, lecz milczał dalej. Przesłuchiwano go w nocy i w dzień, budzono mocnym światłem, stawiano podstępne pytania. Na próżno. Wtedy wypuszczono go na wolność, żeby po jego śladzie dotrzeć do innych komunistów. Rozumiał to i pozostawał w domu, a kiedy nie miał już co jeść, chciał wrócić do huty, lecz nie było tam dla niego pracy. Szukał jej gdzie indziej, ale nigdzie go nie przyjmowano. Wtedy zaczął przymierać głodem. Wałęsał się wycieńczony po mieście, lecz nie próbował pójść do któregoś z towarzyszy, bo wiedział, że jest śledzony.
Uwięziono go po raz drugi i zastosowano nową metodę. Martin otrzymał osobny, czysty pokój, dobre wyżywienie i opiekę lekarską. Wyjeżdżając na aresztowania, gestapowcy brali go ze sobą; wyglądało to, jakby był ich przewodnikiem. Musiał też być obecny przy mękach uwięzionych towarzyszy, a czasem stać przed kamerą i skatowanych prowadzono obok niego. Mówiono im, żeby się przyznali, bo za drzwiami stoi ich towarzysz, który już wszystko powiedział. Gdy wołał do prowadzonych, że jest w takim samym położeniu jak oni, gestapowcy udawali, że stanowi to część umyślnie odgrywanej komedii. W tym okresie partia komunistyczna była dziesiątkowana, praca nieustannie się rwała i każdego podejrzanego o zdradę trzeba było unikać. Ulotki komunistów zaczęły przestrzegać przed Martinem. Gestapowcy pokazywali mu je. Potem, o nic go nie pytając, wypuścili go na wolność. Martin po kilku miesiącach spróbował ostrożnie nawiązać łączność z towarzyszami, lecz nikt nie chciał się do niego zbliżać. Wtedy poszedł do brata, ale ten nie wpuścił go do mieszkania. Rozmowa toczyła się przez zamknięte drzwi. Rodzice także nie chcieli go znać. Matka dała mu bochenek chleba, ale to było wszystko. Znowu usiłował znaleźć pracę — bezskutecznie. Został uwięziony po raz trzeci i wysoki dostojnik gestapo rzekł do niego tak: „Człowieku, twoje milczenie nie ma już żadnego sensu. Towarzysze od dawna mają cię za łotra i zdrajcę. Żaden z nich nie chce nic o tobie wiedzieć. Przy pierwszej okazji zatłuką cię jak wściekłego psa. Zlituj się nad sobą i mów!”
Martin jednak milczał. Wtedy znowu go wypuszczono i błądził po mieście głodny. Jakiś nieznany człowiek, którego spotkał wieczorem, zaprowadził go do swego mieszkania, dał mu jeść, napoił go alkoholem, a potem łagodnie tłumaczył mu, że teraz już jest wszystko jedno, czy będzie mówił czy nie, i jeśli nie przemówi, zostanie zabity, ale ta śmierć także nic mu nie pomoże, bo zginie z mianem zdrajcy, ale Martin milczał. Ten człowiek odprowadził go do więzienia. Pewnej nocy grudniowej, w dwa lata od chwili pierwszego aresztowania, wyprowadzono go z celi i w kamiennej piwnicy dostał kulę w tył czaszki. Przed śmiercią, słysząc kroki tych, co szli go zabić, wstał i na ścianie swojej kamery wyrył słowa: „Towarzysze, ja…” Więcej nie zdążył napisać, tylko te dwa słowa pozostawił, przerwawszy swoje dwuletnie milczenie, i ciało jego zgniło w jednym z olbrzymich dołów wapiennych.
Zostały tylko dokumenty i kroniki gestapo, strącone w głąb podziemi więzienia w jednej z późniejszych wojen, i z tego wykopaliska z epoki późnego imperializmu my, historycy, wydobyliśmy szczątki i odczytaliśmy z nich dzieje komunisty niemieckiego Martina.
A teraz pomyślcie. Ten człowiek milczał, torturowany i męczony. Milczał, kiedy odwrócili się od niego ludzie bliscy, rodzice, brat i towarzysze. Milczał, kiedy już nikt prócz gestapowców nie przemawiał do niego łagodnie. Zerwane zostały wszystkie więzy, jakie mogą łączyć człowieka ze światem, lecz on wciąż milczał — i oto jest cena tego milczenia!"


S. Lem, "Obłok Magellana"

lub, bardziej optymistycznie:

"wiedziałem, że powinienem zostać na czworakach, na kolanach, z głową w pyle, ucałować mu stopy, gdy się zbliży, to należało uczynić, to było naturalne, ku temu wszystko zmierzało - spróbuj zrozumieć, chociaż to tylko słowa - gdy uniosłem wzrok, przesłaniał pół nieba, to jest olbrzym, przerósł rodzaj ludzki, nie sięgamy mu ramienia, piersi, on jest ponad, my jesteśmy pod, ziemia, pył, brud, na kolanach, na kolanach - spróbuj zrozumieć - nic nie musiał mówić, stanął nade mną, nahajka o udo, tuk-tuk, coś tam bełkotałem, chyba jęczałem błagalnie, ślina na brodzie, głowa zwieszona, ale nadal się podnoszę, noga, ręka, podpierając się i drżąc, on stoi, czeka, czułem jego zapach, coś jak te migdały z ust samobójców, a może zapach jego korony - spróbuj zrozumieć, ja sam nie rozumiem - wstałem, uniosłem wzrok, wpółoślepiony, spojrzałem mu w oczy, niebieskie źrenice, opalona skóra, uśmiechał się pod wąsem, co miał oznaczać ten uśmiech, śni mi się do dzisiaj, uśmiech tryumfującego kratistosa. Czy ty to rozumiesz? Wyrzekłby słowo, a wyrwałbym sobie serce, by go zadowolić.

Splunąłem mu w twarz."


J. Dukaj, "Inne Pieśni"
Picard
Użytkownik
#443 - Wysłana: 14 Sty 2011 22:45:43 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Powiem tak: czym więcej oglądam ten serial - recenzje kolejnych odcinków się piszą - tym większą mam do niego sympatię. DS9, spośród wszystkich trekowych seriali ma najbardziej spójna fabułę i najlepiej rozwiniętych bohaterów. Zawiera kilka ciekawych odwołań do krajów po sowieckiej Europy i wogóle krajów podnoszących się po okupacji oraz konfliktu na linii wiara nauka. Podoba mi się także i to, że wiele uwagi poświęcono tu obcym - są odcinki w całości poświęcone Klingonom i Ferengi. Sporo tu mroku, ale serial nie stroni też od licznych akcentów komediowych - Quark Wielki plus za Dominium - ciekawa to cywilizacja i równie ciekawe są motywy jej postępowania - widać na tym przykładzie, że wcześniej czy później, prześladowani zmienią się w prześladowców. Natomiast krytyką tej produkcji muszę przyznać racje: pod względem klimatu jest ona najmniej trekowa spośród wszystkich seriali ST: nie podoba mi się tu przesadny militaryzm, jak także to, że postacie - chodź niewątpliwie ciekawe - były tak dalece niedoskonałe. Ponadto nie podoba mi Defiant - ten statek to jedyny główny okręt ST, z którym emocjonalnie się nie zżyłem, może dlatego, że był traktowany bardziej jako tzw. plot device tzw. załoga traktowała go wyłącznie jako środek transportu, a nie jako swój dom, tym był bowiem tytułowy DS9. Do gustu nie przypadła mi tez nagła zmiana aktorki grającej Dax, jak i sama postać Ezri, która była w gruncie rzeczy spłycona i irytująca. Wcale też nie podobało mi sie zakończenie - zbyt wiele wątków, w zbyt krótkim czasie starano się zamknąć. W gruncie rzeczy jest to serial godny uwagi, aczkolwiek, być może jest on mało trekowy...

Q__:
niezgorszy kapitan (ten by dał Dominium ), ale finał do bani - Picard nie dość, że złamany (spodziewałbym się raczej, że nawet "widząc" już pięć śwateł krzyknie niezłomnie "są cztery"), to jeszcze ten obrońca prawdy z "The First Duty" przemilcza wstydliwie swoja słabość, okazując się niezłym hipokrytą**.

Złamany to on nie był, ale przyznał Troi, że mocno kusiło go aby się poddać - wtedy gdy zdawało mu się, że nie ma już dla niego nadziej, a oprawca dawał mu kuszącą alternatywę dla uwięzienia i tortur. Osobiście bardzo lubię ten odcinek, właśnie za tą ludzką twarz kapitana: na zewnątrz może być niezłomny, ale w środku to nadal człowiek, jak każdy. To jeden z bardziej realistycznych, a jednocześnie cudownie ludzki odcinek: pokazujący zależność i relacje kata i ofiary, wewnętrzną walkę człowieka z jego naturą i psychiką: przeciwstawienie bólowi, świadomości i siły woli, a jednocześnie ukazujący mechanizmy obronne tejże psychiki i sposoby jakimi oprawcy mogą nią manipulować: pod koniec Picard widział pięć świateł, bo taki obraz podsuwała mu jego podświadomość.
Q__
Moderator
#444 - Wysłana: 14 Sty 2011 23:08:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Powiem tak: czym więcej oglądam ten serial - recenzje kolejnych odcinków się piszą

Ucieszę się, gdy się ukażą. Mam jednak nadzieję, że TNG też nie zaniedbasz.

Picard:
W gruncie rzeczy jest to serial godny uwagi, aczkolwiek, być może jest on mało trekowy...

Jak za dawnych czasów, Kolego Adminie, wreszcie się w czymś zgadzamy .

A co do DS9... Niby psioczę raz za razem na ten serial, ale jak układałem wspomnianą listę trekowych "polecanek" VOY i ENT pominąłem niejako automatycznie, filmy z numerem wyższym od szóstego też, a w wypadku DS9 żałowałem wręcz, że "EW"nie podał swoich typów (jak to miało miejsce z TOS i TNG) i muszę układać listę naznaczoną moim subiektywnym podejściem. Czyli uważam jednak w/w serię za wartościową (oczywiście selektywnie wartościową, ale który trekowy serial ma same dobre odcinki?), nawet na poziomie odruchów.

Picard:
Złamany to on nie był, ale przyznał Troi, że mocno kusiło go aby się poddać - wtedy gdy zdawało mu się, że nie ma już dla niego nadziej, a oprawca dawał mu kuszącą alternatywę dla uwięzienia i tortur.

Że go kusiło, to bardzo ok i bardzo ludzkie. Zabrakło mi jednak w dialogu z Troi stwierdzenia, że zdołał się oprzeć. Wyszło na to, że gdyby Jellico się nie pospieszył, to nasz Łysy by "pękł", mówiąc kolokwialnie.

ps. odezwij się do mnie na mail lub GG, będę miał dla Ciebie jeszcze kawałek roboty zwiazany z naszą stroną.
Darnok
Użytkownik
#445 - Wysłana: 14 Sty 2011 23:23:47 - Edytowany przez: Darnok
Odpowiedz 
Picard
Właściwie to mamy podobne zdania, tylko co to jest "klimat Treka"?
Bo podświadomie wszyscy chyba od ST oczekują, by działo się to na statku kosmicznym i by to bohaterowie odwiedzali inne rasy, a nie na odwrót. Gdy zacząłem oglądać DS9 to przeżyłem małe rozczarowanie- no bo co ciekawego może się dziać na stacji? na szczęście się pozytywnie zaskoczyłem, bo zaryzykuję i pokuszę się o stwierdzenie, że ogromną zaletą tego serialu jest stworzenie głównej osi fabularnej, która pomaga się przywiązać do bohaterów- tego TNG (przynajmniej z początku) nie miało.
No i ta praca aktorska kapitana Sisko- ciągle te same miny i aż się prosi, by mu ktoś tą skrzywioną twarz wyprostował
Oprócz niego, to wg. mojej opinii (nie licząc oryginału oczywiście) duet Quark i Odo to najlepsze postacie Treka. Na pewno je on Voyagera na śniadanie.
Co do sceny przesłuchania Picarda- o ile pamiętam, to nie wyrwali mu zęba, a Garak wspominał, że to standardowa procedura.
No i co jak co- najlepsze kostiumy, najlepsi obcy pojawiający się czasem na ekranie to właśnie zaleta DS9. Nie tylko Ludzie, Klingoni i Volcanie, ale też rasy spoza federacji, których wcześniej ze świecą było szukać.
Q__
Moderator
#446 - Wysłana: 14 Sty 2011 23:31:31
Odpowiedz 
Darnok

Darnok:
No i ta praca aktorska kapitana Sisko- ciągle te same miny i aż się prosi, by mu ktoś tą skrzywioną twarz wyprostował
Oprócz niego, to wg. mojej opinii (nie licząc oryginału oczywiście) duet Quark i Odo to najlepsze postacie Treka.

Hmm.. Widzę tu sprzeczność. Krytykujesz Sisko bardziej bezpardonowo niż ja, a potem mówisz, że najlepsza postać... Brzmi to b. niekonsekwentnie. Mógłbyś rozwinąć myśl w sposób wyjasniajacy moje wątpliwości?
Darnok
Użytkownik
#447 - Wysłana: 14 Sty 2011 23:37:08 - Edytowany przez: Darnok
Odpowiedz 
Q__:
sposób wyjasniajacy moje wątpliwości?

W kapitanie denerwuje mnie tylko ten aktor- postać jest ciekawa. W dalszej części, którą zacytowałeś chodzi mi już o inne postacie- Quarka i Odo. One dla mnie są genialne, szczególnie szablonowa relacja między nimi ukazana w bardzo ciekawy sposób (wróg jest najlepszym przyjacielem). Relacje między członkami stacji są o wiele lepiej przedstawione niż w innych seriach (Julian i Garak, syn Sisko i syn Moga, Quark i Odo, Kira ze wszystkimi :P).
No chyba, że chodziło ci o "oprócz niego"- no to niefortunnie się wyraziłem, przepraszam.
Q__
Moderator
#448 - Wysłana: 14 Sty 2011 23:39:32
Odpowiedz 
Darnok

Darnok:
Kira ze wszystkimi

No ba. DS9 to dla mnie przede wszystkim Kira, i Julian, i Jadzia. I - oczywiście - Garak.
Darnok
Użytkownik
#449 - Wysłana: 14 Sty 2011 23:48:00 - Edytowany przez: Darnok
Odpowiedz 
Q__:
No ba. DS9 to dla mnie przede wszystkim Kira, i Julian, i Jadzia. I - oczywiście - Garak.

Dla mnie każda postać jest tam lepiej stworzona niż wszystkie inne w Voyu (z wyjątkiem doktorka ) i całego Entka. Nawet taki Mog przechodzi swoją transformację- poznajemy nawet matkę Quarka i jego brata, zachowania i prawa Ferengi.
Dla mnie to bardziej trekowe niż latanie i odkrywanie kolejnych anomalii, bo kanonu to nie rozszerza za bardzo, a i tak wiadomo, że skończy się na korzyść załogi. Dzięki DS9 poznałem lepiej rasy, które wcześniej były traktowane po macoszemu, a nawet Klingoni są tutaj też świetnie przedstawieni. DS9 właściwie jako jedyna podchodzi do takich spraw książkowo- daje więcej detali i zaspokaja apetyt
Picard
Użytkownik
#450 - Wysłana: 15 Sty 2011 01:51:38
Odpowiedz 
Darnok:
Właściwie to mamy podobne zdania, tylko co to jest "klimat Treka"?

Mam na mysli to, że akcja tego serialu z powiedz niem mogła by sie dziać w każdym innym wszechświecie SF i nie widział bym wielkiej różnicy. Trek to głównie - wspomniana przez Ciebie - eksploracja, na dodatek częściej, niż rzadziej pokojowa, no i poczucie, że żyje się w - mniej lubi bardziej - utopionym społeczeństwie - tego w DS9 zabrakło.

Q__:
Wyszło na to, że gdyby Jellico się nie pospieszył, to nasz Łysy by "pękł", mówiąc kolokwialnie.

Tu możemy tylko gdybać, czy to że widział te pięć świateł oznaczało by, że się poddał - sądzę, że to celowe niedomówienie pozostawione przez scenarzystów, żeby było o czym gdybać.

Q__:
nie będę kryć, że przeżyłem parę rozczarowań. Największe z nich to "In the Pale Moonlight". Pamietałem ten odcinek jako mroczny i wogle (przez co nie gustowałem w nim), ale nie jako słaby, tymczasem roztkliwiajacy się nad sobą, nad szklaneczka w dodatku, Sisko zrobił na mnie przykre wrażenie na tle Picarda wysyłajacego z kamienną twarzą ludzi na śmierć w "Yesterday's Enterprise" czy Kirka łatwo akceptującego gangsterskie reguły gry w "A Piece of Action". Sisko uchodzi za trekowego twardziela jednak wydał mi się tu dziwnie miękki i, za przeproszeniem, "bezjajeczny"*, nic dziwnego, że - vide tekst padajacy w tym odcinku - doprowadził do wojny z Dominium, nie ma w takich razach nic gorszego niż rozmemłanie i chwiejność.

Oj, tu się mocno nie zgodzę! Ten odcinek świadczy właśnie o ludzkim wymiarze postaci Sisko, o tym że mimo tego jego pozowania na twardziela, nie jest on pozbawiony uczuć i mimo wszystko wierzy w ideały i zasady federacji, których łamanie sprawia, że ma kaca moralnego. To dobrze o nim świadczy - nawet jeśli postąpi źle, to robi to dla wyższego dobra i nie jest z tego bynajmniej dumny. Zresztą to jeden z nielicznych przykładów gdy kapitana GF poznajemy bliżej, jako człowieka, a nie tylko oficera, który z kamienną twarzą wydaje rozkazy.

Q__:
Podobnie sędziwy ambasador Picard jako sklerotyczny, uparty, pokrzykujący dziadek wogóle nie pasuje do tego co dotąd wiedzieliśmy o tym czlowieku

Ludzie się starzeją, a na dodatek Picard byl chory.

Q__:
Podsumowanie: jak kto narzeka na to co Abrams wyprawia z ikonami ST niech popatrzy na to co wyprawiał Berman z kolegami...

Mnie głównie u postaci w ,,dziele" Abramsa brakuje tego co pokazał Sisko we wspomnianym przez Ciebie odcinku, tego że zasady łamie się tylko dla wyższego dobra, a kiedy już to sie zrobi powinno się mieć z tego tytułu pewne wyrzuty sumienia, jakiegoś kaca moralnego. Ci ,,herosi" z filmu J.J'a natomiast są całkowicie pozbawieni jakichkolwiek zasad, a refleksje i wyrzuty sumienia są im obce. Krótko mówiąc: banda rozwydrzonych gówniarzy, nic ponadto.

Q__:
odezwij się do mnie na mail lub GG, będę miał dla Ciebie jeszcze kawałek roboty zwiazany z naszą stroną.

Pożyjemy, zobaczymy. Osobiście uważam, że nie doceniasz mojego talentu do dezorganizacji. Nie sądzę bym się nadawał do administrowania czymkowliek.
 Strona:  ««  1  2  ...  13  14  15  16  17  ...  21  22  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / DS 9 wady i zalety

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!