USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy saga ST to wizja Roddenbery'ego?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#91 - Wysłana: 4 Mar 2007 21:38:28
Odpowiedz 
Hazral

zawsze uważałem późne DS9 za odejście od tej wizji.

Ja tak nadal uważam... (Zresztą, jako purysta, uważam że wszystko czego nie nakręcił Roddenberry nie jest Jego wizją.)
Hazral
Użytkownik
#92 - Wysłana: 4 Mar 2007 21:41:33
Odpowiedz 
Zresztą, jako purysta, uważam że wszystko czego nie nakręcił Roddenberry nie jest Jego wizją
No i będziesz miał sporo racji. Późniejsi twórcy mogli tylko próbować się podporządkować do zarysów jego wizji.
Q__
Moderator
#93 - Wysłana: 4 Mar 2007 21:45:17
Odpowiedz 
Hazral

No i będziesz miał sporo racji.

Dziękuję.
Q__
Moderator
#94 - Wysłana: 12 Sier 2007 01:52:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Zasłużony zaszczyt, który spotkał Roddenberry'ego w tym roku:
http://www.sfhomeworld.org/exhibits/homeworld/scif i_hof.asp
(Cała lista zresztą b. ciekawa, choć brakuje mi na niej Lema, Gibsona, White'a, Ballarda, Zelazny'ego i może jeszcze Nivena...)
Q__
Moderator
#95 - Wysłana: 23 Cze 2008 03:30:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta
Użytkownik
#96 - Wysłana: 23 Cze 2008 09:00:00 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
O Treku po Roddenberry'm:

Cóż, facet doszedł do podobnych wniosków jakie snuliśmy my na naszym Forum. Najgorsze jest to, że ani jeden z tych wniosków nie jest optymistyczny. Cala nadzieja w Abramsie i Orcim, oby to co stworzą było przynajmniej równie dobre co poprzednie seriale i było w starym stylu.

Ja jednak skłaniam się ku myśli, że koncepcja na jakiej opiera się ST wypaliła się i może rzeczywiście pora wyciągnąć wtyczkę. Wszystko się kiedyś kończy. I chociaż nowe filmy i seriale chętnie bym obejrzał, to wolę by zostało to co jest i na tym koniec, niż ST miałby zjadać własny ogon i mieć coraz gorszą jakość.
Berman chyba również ma trochę racji mówiąc, że zaczyna brakować widowni dla seriali S-F. Wiem, że BSG jest hitem, nie zamierzam krytykować tego serialu, zwłaszcza, że nie mam podstaw, bo widziałem tylko pilota i to nawet nie całego, ale tak na dobrą sprawę, czy koncepcja samego serialu różni się od innych S-F z ostatnich 20-30 lat? Mamy okręt, długą drogę, wojnę, misję. To wszystko już było w takiej czy innej formie. Nawet twórcy nie wysilili się na stworzenie nowego serialu w sensie nowego świata, nowych postaci itp. Wykorzystali coś co stworzono lat temu trzydzieści. I tak jest z większością filmów i seriali S-F (i zresztą nie tylko S-F). Stąd ciągłe wznowienia Batmana, Supermana, Indiany Jonesa, Archiwum X itd. Ale rzadko kiedy powstaje coś rzeczywiście nowego od samych podstaw. W ten sposób nowej widowni nie przybywa, czyli jest dokładnie tak powiedział Rick Berman. I niemal dokładnie tak jak było w przypadku ENT, który w dwa lata stracił 90 % widowni.
Doctor_Who
Użytkownik
#97 - Wysłana: 23 Cze 2008 10:56:06 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
A ja zauważyłem, że my trekkerzy cierpimy na swoistą odmianę schizofrenii. Odmiana ta objawia się mniej więcej psioczeniem na wszystko co po RC, twierdzeniem, że serial powinien był się zakończyć po śmierci Mistrza, przy jednoczesnym ciągłym narzekaniu dlaczego się nowych treków nie kręci... Ciekawe jak będzie po nowym filmie?
Spohkh
Użytkownik
#98 - Wysłana: 23 Cze 2008 11:33:07
Odpowiedz 
Doctor_Who
Ciekawe jak będzie po nowym filmie?

Dowiemy się, szanowny kolego, za niecały rok. Ja pewnie prędzej, niż Wy, bo będę już wtedy na zgniłym Zachodzie.
Q__
Moderator
#99 - Wysłana: 23 Cze 2008 12:45:00
Odpowiedz 
Delta

. Cala nadzieja w Abramsie i Orcim, oby to co stworzą było przynajmniej równie dobre co poprzednie seriale i było w starym stylu.

Zonbacz jak mało już wymagamy - nie oczekujemy kreatywności, ani nadzwyczajnej mądrosci.... Prosimy tylko by nie zepsuli.

Wiem, że BSG jest hitem, nie zamierzam krytykować tego serialu, zwłaszcza, że nie mam podstaw, bo widziałem tylko pilota i to nawet nie całego, ale tak na dobrą sprawę, czy koncepcja samego serialu różni się od innych S-F z ostatnich 20-30 lat? Mamy okręt, długą drogę, wojnę, misję. To wszystko już było w takiej czy innej formie.

Owszem. Połączyli elementy Treka, B5 ze spin-offami, SAAB, okrasili wątkami nieco a'a "Blade Runner". Ale jedno wyszło im znakomicie - klimat. Inna rzecz, że z aktualnych seriali fantastycznych ten i tak jest najlepszy.

Doctor_Who

Odmiana ta objawia się mniej więcej psioczeniem na wszystko co po RC, twierdzeniem, że serial powinien był się zakończyć po śmierci Mistrza, przy jednoczesnym ciągłym narzekaniu dlaczego się nowych treków nie kręci...

Mam tak samo, ale chciałbym by do nowego serialu zatrudnili takich osobników jak (sprawdzony przy TMP) Foster, (wspominany ostatnio b. często) Sawyer, Straczynski, Moore, Bear (nie dosć, że dobry pisarz SF, to autor trekowej "Corony") czy znany z umiejetnego poruszania się po cudzych fantastycznych światach (jak i z włąsnej wybitnej twórczosci SF) Baxter.
Delta
Użytkownik
#100 - Wysłana: 23 Cze 2008 12:55:13
Odpowiedz 
Doctor_Who
A ja zauważyłem, że my trekkerzy cierpimy na swoistą odmianę schizofrenii. Odmiana ta objawia się mniej więcej psioczeniem na wszystko co po RC, twierdzeniem, że serial powinien był się zakończyć po śmierci Mistrza, przy jednoczesnym ciągłym narzekaniu dlaczego się nowych treków nie kręci...

Stary jak świat dylemat: zjeść ciastko i mieć ciastko.

Ciekawe jak będzie po nowym filmie?

Tak samo.
Delta
Użytkownik
#101 - Wysłana: 23 Cze 2008 13:09:04 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
Zonbacz jak mało już wymagamy - nie oczekujemy kreatywności, ani nadzwyczajnej mądrosci.... Prosimy tylko by nie zepsuli.

Tacy maniacy jak ja, na pewno.

Owszem. Połączyli elementy Treka, B5 ze spin-offami, SAAB, okrasili wątkami nieco a'a "Blade Runner". Ale jedno wyszło im znakomicie - klimat. Inna rzecz, że z aktualnych seriali fantastycznych ten i tak jest najlepszy.

Zgoda. Ale ja nie o tym, tylko o tym, że te elementy są już od dawna znane i wielokrotnie wykorzystywane (nic zresztą dziwnego, bo trudno stworzyć coś całkowicie nowego). W efekcie nie dziwię się Bermanowi, że mówi iż koncepcja straciła sporo na zainteresowaniu widowni. Gdy powstało TNG, praktycznie nie miało konkurencji, gdyby pojawiło się dzisiaj byłoby mu znacznie trudniej. BSG może być nawet najlepszym serialem S-F, ale problem w tym, że następne po nim nie bardzo mają jak go przebić. Publiczność, której dobrze oglądało się ten serial za kolejnym jego wcieleniem (pod tą samą lub inną nazwą) już będzie narzekać, że "to już było". Tak było ze ST. Zresztą sami scenarzyści BSG wydają się to rozumieć, bo jak rozumiem chcą zakończyć serial po zaledwie 4 latach, podczas gdy jeszcze śmiało mogliby serial ciągnąć następne kilka sezonów (Stargate miał chyba 11 sezonów, TNG/DS9/VGR po 7 i produkcja mogła trwać nadal, ENT jest m.in. dlatego uważany za kiepski bo emisja zakończyła się po 4 latach), tylko kto by to wtedy oglądał? Przecież cały czas nie są w stanie wykorzystywać tego samego pomysłu i utrzymywać dobrego poziomu, skończyliby jak Voyager.

PS. przepraszam za dwa posty pod rząd, kliknęło się to co nie powinno.
Q__
Moderator
#102 - Wysłana: 23 Cze 2008 13:14:58
Odpowiedz 
Delta

Tacy maniacy jak ja, na pewno.

To nie to, że jesteśmy maniakami. To Paramount nas nauczył oszczędzać sobie rozczarowań tą metodą,

. Publiczność, której dobrze oglądało się ten serial za kolejnym jego wcieleniem (pod tą samą lub inną nazwą) już będzie narzekać, że "to już było". Tak było ze ST. Zresztą sami scenarzyści BSG wydają się to rozumieć, bo jak rozumiem chcą zakończyć serial po zaledwie 4 latach

Wydaje mi isę, że trochę winne jest tu skostnienie konwencji. SF jeśli ma być żywa musi nawiazywac do ciekawostek naukowych. Fakt, będzie wtedy dziełem for nerds only, ale IMHO lepsza publiczność zakochanych w Nauce nerdów (+starzy fani, którzy i tak obejrzą) niż brak publiczności wogóle.
Eviva
Użytkownik
#103 - Wysłana: 24 Cze 2008 10:42:48
Odpowiedz 
Zonbacz jak mało już wymagamy - nie oczekujemy kreatywności, ani nadzwyczajnej mądrosci.... Prosimy tylko by nie zepsuli.

Benjamin Rathery, francuski lekarz z okresu tuz przed Wielką Rewolucją, mawiał, że jeśli lekarz nie zabije chorego, tu już wiele z jego strony. Myślę, że to samo odnosi się do obecnych twórców spod znaku Treka. Oby nie dobili naszej WIELKIEJ SPRAWY, a będzie dobra nasza.
Darklighter
Użytkownik
#104 - Wysłana: 24 Cze 2008 10:55:20 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Fakt, będzie wtedy dziełem for nerds only, ale IMHO lepsza publiczność zakochanych w Nauce nerdów

Studio filmowe to nie organizacja charytatywna i niska oglądalność, a co za tym idzie, niskie wpływy z reklam, sprawią, że wówczas serial szybko "zdejmą" z ekranu.

Muszą zrobić taki serial, który przypadnie do gustu zarówno nowej, jak i starej publiczności, a jednocześnie wniesie coś nowego do serii, a nie będzie kolejnym powielaniem schematów wcześniej już wykorzystanych, a co gorsza - błędów.

Trudne? Owszem, ale nie niewykonalne.
Delta
Użytkownik
#105 - Wysłana: 24 Cze 2008 11:46:54
Odpowiedz 
Q__
To Paramount nas nauczył oszczędzać sobie rozczarowań tą metodą,

Może i tak. Ale widzowie widocznie lubią taką formę skoro Paramount doszedł do wniosku, że to zapewni widzom to co chcieli a samej wytwórni dzięki temu odpowiednie dochody. Wychodziłoby, że większość widzów jest tak na tyle fanatyczna, że nie bardzo chce zaakceptować nową formę. Zresztą po Trekkerach to świetnie widać: "ma być nowe a jednocześnie ma być takie jak stare".

SF jeśli ma być żywa musi nawiazywac do ciekawostek naukowych. Fakt, będzie wtedy dziełem for nerds only, ale IMHO lepsza publiczność zakochanych w Nauce nerdów (+starzy fani, którzy i tak obejrzą) niż brak publiczności wogóle.

Taka naukowa S-F, by mi się podobała... Niestety to chyba marzenie ściętej głowy, bo skąd wziąć kasę na takie produkcje? Większość pochodzi przecież od widzów, którzy nie są nałogowymi fanami S-F.
Chociaż, z drugiej strony, przyszło mi do głowy, że byłaby na to szansa. Dzięki globalnemu rynkowi mediów (internet, TV satelitarna, sklepy, kina) można by było sprzedać taki produkt "globalnie". 10 procent społeczeństwa danego kraju to przecież nie to samo co 5% ludności świata. Szkoda tylko, że amerykańskie wytwórnie zdają się tego nie rozumieć, bo sądzą rynek wg badań rynku USA. Przykładem skasowany ENT. Zbyt mała oglądalność w Stanach. Niechby tam i był po kosztach, ale przyniósł przecież zyski ze sprzedaży za granicę. Gdyby takie było podejście, to może byłaby szansa na takie S-F tylko dla nerdów.

Eviva
Myślę, że to samo odnosi się do obecnych twórców spod znaku Treka.

Fakt, ale trzeba brać też pod uwagę, że jest im coraz trudniej przedstawiać coś nowego, co mogłoby zainteresować szerszą widownię, by film zarobił a jednocześnie by nie odstraszyć starych widzów chcących w kółko tego samego.

Darklighter
Studio filmowe to nie organizacja charytatywna i niska oglądalność, a co za tym idzie, niskie wpływy z reklam, sprawią, że wówczas serial szybko "zdejmą" z ekranu.

Dlatego jak wyżej napisałem, myślę, że odpowiedzią byłoby ocenianie rynku światowego a nie amerykańskiego. 1% ludności świata to blisko 70 mln ludzi. Niech każdy wyciągnie 1 dolara a koszty się zwrócą. Tymczasem Amerykanie patrzą tylko na oglądalność w Stanach. Dlatego sądzę, że to wina mentalności szefów wytwórni filmowych. Tym bardziej dziwna, bo przecież amerykańskie wytwórnie mają łatwy dostęp do rynków i widowni całego świata -oni już przyzwyczaili wszystkich do produkcji made in USA, wytwórniom polskim, czeskim czy greckim trudno byłoby przebić się w Chinach, Brazylii czy Japonii. Amerykanie nie mają z tym problemu. Jednak nadal zapatrzeni są we własny rynek. Przecież do dziś oceniają czy film odniósł sukces po ilości widzów w amerykańskich kinach. W Europie na ten film może pójść dwa razy tyle widzów, a i tak w oczach Amerykanów film zrobił klapę.
Darklighter
Użytkownik
#106 - Wysłana: 24 Cze 2008 12:03:26
Odpowiedz 
Tymczasem Amerykanie patrzą tylko na oglądalność w Stanach. Dlatego sądzę, że to wina mentalności szefów wytwórni filmowych.

Dobrze patrzą. Jeżeli serial nie odniesie sukcesu w Stanach, to praktycznie nie ma szans, że kupi go jakaś zagraniczna telewizja, bo po co miała by utopić sporą kasę jeżeli jej się to nie zwróci, bo większość jej widzów to publiczność mentalnie nastawiona na takie produkcje jak "M jak miłość" czy "Teraz albo nigdy" (dość bliski ST ze względu na przedstawiony w nim utopijny świat), publiczność, dla której kręci się filmy niewykraczające poza tematykę: kariera, rodzina, miłość, która jest z kolei całkowicie wystarczająca i satysfakcjonująca rozrywkowo dla owej publiczności.
Eviva
Użytkownik
#107 - Wysłana: 24 Cze 2008 12:17:58
Odpowiedz 
Myślę, że to samo odnosi się do obecnych twórców spod znaku Treka.

Fakt, ale trzeba brać też pod uwagę, że jest im coraz trudniej przedstawiać coś nowego, co mogłoby zainteresować szerszą widownię, by film zarobił a jednocześnie by nie odstraszyć starych widzów chcących w kółko tego samego.


A czy ja mówię, że to łatwo? Zrobić EEG maluchowi tez jest cholernie trudno, a jednak ode mnie się tego wymaga, i to za daleko mniejsze pieniądze. Niech oni nie podgrywają hrabin, tylko wezmą się do roboty.
Delta
Użytkownik
#108 - Wysłana: 24 Cze 2008 12:48:35 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Darklighter
Dobrze patrzą. Jeżeli serial nie odniesie sukcesu w Stanach, to praktycznie nie ma szans, że kupi go jakaś zagraniczna telewizja, bo po co miała by utopić sporą kasę jeżeli jej się to nie zwróci,

No i właśnie to jest mentalność szefów wytwórni. Jak mają dokonać jakiś zmian skoro nastawieni są na "bezpieczną grę"? W ten sposób wszystko kostnieje a seriale i filmy zaczynają zjadać własny ogon. Stąd też w kółko wyciąganie popularnych tytułów i robienie na ich bazie szmir, zamiast zaryzykować raz na jakiś czas i stworzyć coś nowego. Popatrz na ENT, serial nie sprzedał się dobrze w USA, ale to nie przeszkadzało mu znaleźć widownię także w pozostałej części świata. Nie wierzę, że łącząc te przychody z tymi z rynku amerykańskiego, Paramount był stratny. Oni na Entku zarobili (to że nie zarobili tyle ile chcieli, to już inna sprawa). Drugi przykład (na który zresztą dziś przypadkiem się natknąłem). Przyszłoby komuś z nas do głowy, że tak stara bajka jak Miś Uszatek odniesie jakikolwiek sukces i to daleko za granicą? A podobno odniósł, w Japonii -w kraju, którego przemysł filmowy zalewa cały świat swoimi produkcjami.
http://film.onet.pl/0,0,1553646,wiadomosci.html

Firma, która go tam wydała nie robiła tego charytatywnie. Opłaciło się? A inne firmy niech dalej "grają bezpiecznie".

Nie chodzi o to by za każdym razem podejmować duże ryzyko, tak się nie da, bo to droga do bankructwa. Ale tak duże wytwórnie jak Paramount zarabiają miliardy rocznie, odpalenie 100 czy 200 mln USD na nieco bardziej ryzykowny (w granicach rozsądku) pomysł, który może okazać się kiedyś żyłą złota dla firmy, nie wydaje się samobójstwem.

bo większość jej widzów to publiczność mentalnie nastawiona na takie produkcje jak "M jak miłość" czy "Teraz albo nigdy"

Powstaje pytanie, kto nastawił tak mentalność widza? Ja pamiętam jak pierwsze telenowele w latach 80-tych powodowały pustoszenie ulic, ale ludzie oglądali też coś innego. Można by powiedzieć, że za PRL społeczeństwo było wygłodniałe tego rodzaju produkcji. Zgoda, ale nie da się tym wytłumaczyć tego, że prawdziwy boom na telenowele zaczął się dopiero z końcem lat 90-tych, czyli ok. 10 lat po zmianie systemu na kapitalizm. Co przez te 10 lat ludzie oglądali? Gdybyś przyszedł do Polsatu w 90 roku i chciał im sprzedać ze dwie telenowele, to prawdopodobnie nic by z transakcji nie wyszło, bo specom od programu wydawałoby się, że w takiej ilości to się nie sprzeda. 5-10 lat później ten sam Polsat nie tylko kupił do tej pory chyba kilkanaście telenowel za granicą ale jeszcze produkuje własne i nagle się opłaca?
I do tego zmierzam, TV nastawiła tak mentalność widza, bo Kowalski siedzący w stacji TV pomyślał: "a zaryzykuję tę bańkę i sprowadzę telenowelę z Urugwaju" (o którym pewnie połowa Polski nie słyszała, że w ogóle filmy produkuje). I w ten sposób ten gatunek stał się podstawowym zarobkiem dla stacji TV. A widz wychował się na telenowelach jak starsze pokolenia na "Czterech Pancernych". Skoro telewizja mogła tak nastawić mentalność widza, to tylko ona jest w stanie ją zmienić. Trzeba tylko mieć ku temu chęci i trochę zaryzykować. Polsat czy TVN przynoszą ponad 100 mln na czysto rocznie. Nie wierzę, że byłby to straszny uszczerbek na zyskach, gdyby kilka mln poświęcono na szukanie czegoś czego konkurencja nie ma. Ale na przeszkodzie stoi mentalność władz TV. Dlatego bezpieczniej zapłacić za licencję na pierwszy z brzegu program z Zachodu i za jego produkcję u nas, niż tylko za produkcję wg. własnego pomysłu (a przecież ryzyko przy kupnie i produkcji tego programu z licencji również istnieje, bo może nie sprzedać się tak jak się spodziewano). Produkując u siebie, nie tylko oszczędzi się na licencji, jeśli będzie dobre, można jeszcze zarobić sprzedając licencję. Niech to będzie nawet i Bangladesz, byle sprzedało się z zyskiem.
Darklighter
Użytkownik
#109 - Wysłana: 24 Cze 2008 13:04:34
Odpowiedz 
Popatrz na ENT, serial nie sprzedał się dobrze w USA, ale to nie przeszkadzało mu znaleźć widownię także w pozostałej części świata. Nie wierzę, że łącząc te przychody z tymi z rynku amerykańskiego, Paramount był stratny.

Hmmm, nie wiem, czy przypadkiem nie jest tak, że Paramount dostaje kasę tylko za sprzedaż odcinka (ile tam się uda mu wynegocjować), a ile na tym zarobi stacja danego kraju, to już zupełnie inna sprawa. Przecież reklamodawcy w Stanach płacą Paramount. Producent proszku E, dający reklamę w przerwie odcinka, płaci już tylko, np. AXN.
Delta
Użytkownik
#110 - Wysłana: 24 Cze 2008 13:53:56
Odpowiedz 
Darklighter
Producent proszku E, dający reklamę w przerwie odcinka, płaci już tylko, np. AXN.

Owszem. Tym bardziej Paramount wychodzi na swoje, bo cena produktu jest na tyle obliczona by na nim zarobić. AXN nie zapłacił za odcinek Entka 1 mln USD kosztów jego produkcji (jeśli przykładowo tyle wynosiły) tylko np. 100 tys USD. Jeśli Paramount sprzedał taki odcinek 20 stacjom TV na świecie, to przychody są 2 razy wyższe od kosztu produkcji, co chyba jest nie do pogardzenia. AXN i tak się opłaca, bo oni 1 mln USD na produkcję jednego odcinka nie wydadzą, a dzięki kupnu 10 razy taniej i danych o oglądalności tytułu w innych krajach mogą ocenić ryzyko, podczas gdy własna droższa produkcja to strzał w ciemno. Nie wspominając, że początkowo UPN zarezerwowała emisję serialu tylko dla siebie na wyłączność i to przez jakiś rok czasu, co zwiększyło widownię i wpływy z reklamy, które szły na czysto na konto producenta, bo jeśli się nie mylę UPN należał do Paramountu. I to jest dopiero zysk (dlatego połączenie wytwórni z TV jest dobrym posunięciem). Jakiś czas temu podano, że na produkcji reality show, emitowanego 3 miesiące przez jedną z polskich stacji, zysk wynosił 40 mln. Nikt mi nie wmówi, że koszty produkcji takiego programu były wyższe niż kilka mln zł. A taki "Świat wg. Kiepskich"? Ile może kosztować produkcja 1 odcinka? 200 tys? A ciekaw jestem ile Polsat zarobił na reklamach przez niemal 10 lat jego emisji. Przy czym media (telewizja, radio, muzyka, książki) są o tyle specyficzną branżą, że zawsze znajdą się ludzie, którzy danego tytułu wcześniej nie znali i część z nich chętnie go kupi, pomimo tego, że wyprodukowano go kilkadziesiąt lat temu (TOS przykładem ).

Oczywiście im serial jest większym hitem tym pewnie więcej za niego się płaci, ale jakoś wytwórnie produkują wiele zupełnie przeciętnych seriali i z torbami nie idą. Do tego sprzedaż płyt DVD przynosi dodatkowy dochód. I interes się kręci.
Picard
Użytkownik
#111 - Wysłana: 24 Cze 2008 14:14:12
Odpowiedz 
Ze Star Trek jest jak z duza i bardzo liczna rodzina - ktos musiał ja zapoczatkowac, w tym przypadku tatusiem byl Gene Roddenberry. Ale dzieci - szczegolnie splodzone w tak znacznej liczbie - prędzej czy później musza całkowicie wyzwolić sie spod wplywu rodzica. Pytanie jednak czy tez dzieci te czasami nie przerosly swego papcia jak, iz moim skromnym zdaniem TNG i DS9 jako calosc prezentują sie znacznie lepiej niz TOS, ktorego wyłącznym pomysłodawcą byl Roddenberry. O Voyagerze i Enterprise nie warto w tym kontekście wspominać bo to troche wyrodne dzieci - pierwsze z nich jest nieco opóźnione w rozwoju, co można mu częściowo wybaczyć natomiast drugie to hultaj i ladaco z wyboru co trudno poptraktować z pobłażaniem.
Traktujac rzecz bardziej serio: nie ma sie co oburzac na spore odstepstwa od wizji Roddenberryego - stworzył on ST jako serial TV wiec liczyc sie musial z tym,ze odcinkow jego działa biedzie wiele i z tego tez powodu nie bedzie on mogl wplywac na ksztalt wszystkich epizodów - naturalna kolej rzeczy.
Domko
Użytkownik
#112 - Wysłana: 27 Cze 2008 09:41:53
Odpowiedz 
Dobre porównanie.
Spohkh
Użytkownik
#113 - Wysłana: 27 Cze 2008 09:43:54
Odpowiedz 
Czyli, podsumowując "Lenie z Paramount, do roboty, ruszcie te leniwe tyłki!"
Delta
Użytkownik
#114 - Wysłana: 27 Cze 2008 09:54:20
Odpowiedz 
Spohkh
Czyli, podsumowując "Lenie z Paramount, do roboty, ruszcie te leniwe tyłki!"

Nie ma na co liczyć. Zarabiają doskonale i bez ruszania leniwych tyłków, więc po co mieliby nimi ruszyć...
http://www.comingsoon.net/news/movienews.php?id=46 238
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#115 - Wysłana: 27 Cze 2008 09:54:58
Odpowiedz 
Spohkh

Czyli, podsumowując "Lenie z Paramount, do roboty, ruszcie te leniwe tyłki!"

a może My się weźmiemy za zrobienie serialu??

juz koledzy z krakowa szaleją więc może czas na nas, trzeba pokazać panom B&B oraz Paramount jak wygląda XXI wieczny Star Trek
Spohkh
Użytkownik
#116 - Wysłana: 27 Cze 2008 09:58:46
Odpowiedz 
Jak Eviva napisze scenariusz, może się udać.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#117 - Wysłana: 27 Cze 2008 10:02:12 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
ja moge się zająć płaszczyzna polityczną , czyli wojnami, dyplomacji, wpisać nas serial w ramy stosunków międzyparlamentarnych
Domko
Użytkownik
#118 - Wysłana: 27 Cze 2008 10:05:48
Odpowiedz 
Co - konkurencja dla Horizona?
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#119 - Wysłana: 27 Cze 2008 10:11:26
Odpowiedz 
Domko

Co - konkurencja dla Horizona?

nie, my się zajmiemy znanymi nam czasami więc między ENT a TOS naprawimy troche te niepełnosprytne dziecko jakim było ENT trzeba pokazać wojne z romulananmi i inne ważne rzeczy
Queerbot
Użytkownik
#120 - Wysłana: 27 Cze 2008 11:45:18
Odpowiedz 
I podczas tej wojny będą pokazane same ideały i pokojowe, charakterystyczne dla Treka, rozwiązywanie konfliktów zbrojnych
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy saga ST to wizja Roddenbery'ego?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!