USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy saga ST to wizja Roddenbery'ego?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#31 - Wysłana: 3 Mar 2007 23:31:29
Odpowiedz 
Jurgen

A o rozwoju intelektualnym ludzkości? ST - przynajmniej moim zdaniem - jest bardziej o tym niż o badaniu kosmosu.

Intelektualnym i etycznym. Czy jednak działania Sekcji 31 są tak etyczne? DS9 raczej pokazuje rysy na idealnym dotąd monolicie Federacji...

Ale za to Fedki zawarły porozumienie z Romkami. To jest dopiero duch treka. Nawet Roddenberry tworząc TOSa o tym nie pomyślał.

To akurat naturalna konsekwencja pomysłów Roddenberry'ego - w końcu (w TNG) pokazał On, że Klingon ze śmiertelnego wroga stał się cenionym przyjacielem...
Jurgen
Moderator
#32 - Wysłana: 3 Mar 2007 23:36:31
Odpowiedz 
Intelektualnym i etycznym. Czy jednak działania Sekcji 31 są tak etyczne? DS9 raczej pokazuje rysy na idealnym dotąd monolicie Federacji...

Czy Sekcja 31 to główny bohater DS9? W TNG też byli negatywni bohaterowie wewnątrz Federacji (np. adm. Satie)

To akurat naturalna konsekwencja pomysłów Roddenberry'ego

Ale realizuje ją dopiero DS9.
Bashir
Moderator
#33 - Wysłana: 3 Mar 2007 23:50:36
Odpowiedz 
porozumienia nie da się zawrzeć ze wszystkimi (Dominium), co ewidentnie było zaprzeczeniem ducha treka.

Tng też pokazuje że nie ze wszystkimi da się dogadać ... ten koleś co wyglądał jak ze smoły co zabił Tashe, czy też Borg

A zresztą wychodzac z takiego założenia to przecież finał DS9 był bardziej optymistyczny... wojna zakończyła się przy stole.
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 4 Mar 2007 00:20:06
Odpowiedz 
Jurgen

W TNG też byli negatywni bohaterowie wewnątrz Federacji (np. adm. Satie)

Na znacznie mniejszą skalę...

Ale realizuje ją dopiero DS9

Pokazuje na Romulanach to co Roddenberry pokazał (jednostkowo) na Worfie. To proste powielenie schematu.

Bashir

Tng też pokazuje że nie ze wszystkimi da się dogadać ... ten koleś co wyglądał jak ze smoły co zabił Tashe, czy też Borg

Pewnie gdyby Roddenberry żył dalej w końcu w TNG doszło by i do porozumienia z Borgiem... (Choć z drugiej strony magnetyczna forma życia w TAS którą Kirk zostawił samotną i na pastwę losu bo była zbyt agresywna... - chyba faktycznie nie ze wszystkimi da się pogadać...)

przecież finał DS9 był bardziej optymistyczny... wojna zakończyła się przy stole.

Owszem. Finał był duchu Roddenberry'ego, ale samo epatowanie wojną - już nie...
Domko
Użytkownik
#35 - Wysłana: 4 Mar 2007 09:24:35
Odpowiedz 
Pakt z Romulanami jako przykład ducha treka w DS9? Śmieszne. Przecież zawarto go przez podstęp Sisko i Garaka, który kosztował życie jednego Romulanina. Wątpię, aby Roddenberry to poparł - w jego koncepcji cel nie uświęcał środków, a dogadać się można było w konwencjonalny sposób.
Jurgen
Moderator
#36 - Wysłana: 4 Mar 2007 11:01:39
Odpowiedz 
Na znacznie mniejszą skalę...

Q, pamiętasz rozmowę Picarda i adm. Dougherty'ego z INS (o, ten film tez oddaje ducha treka): ile osób trzeba przesiedlić...? Skala nie jest aż tak istotna... A przykładów w TNG było więcej: np. gościu, który chciał rozmontować Datę, matka zabitego przez krystaliczną istotę, która zniszczyła ją z zemsty...

Pakt z Romulanami jako przykład ducha treka w DS9? Śmieszne.

I własnie dlatego był to żart ( - było!).

Choć z drugiej strony magnetyczna forma życia w TAS którą Kirk zostawił samotną i na pastwę losu bo była zbyt agresywna... - chyba faktycznie nie ze wszystkimi da się pogadać...

Q, czyżbys powoli stawał się realistą?
Choć swoją drogą, ciekawe, jak scenarzyści spróbowaliby pokzać porozumienie z Borgiem? Ja swego czasu popierałem tezę, że jest to jeden z niewielu gatunków, z którym dogadać sie nie da...
Domko
Użytkownik
#37 - Wysłana: 4 Mar 2007 11:13:07
Odpowiedz 
Jurgen: Nie zauważyłem. Czyli trafiłem ze słowem "śmieszne".
Pah Wraith
Użytkownik
#38 - Wysłana: 4 Mar 2007 11:18:58
Odpowiedz 
Znaczna większość odcinków TOS zawierała sceny walki :]
Bashir
Moderator
#39 - Wysłana: 4 Mar 2007 11:57:23
Odpowiedz 
Ale faktem jest, że DS9 wtedy przedstawiało możliwości osiągnięcia porozumienia. Po "kadencji" Pillera pokazano, że porozumienia nie da się zawrzeć ze wszystkimi (Dominium), co ewidentnie było zaprzeczeniem ducha treka

Czyli możemy uznać tę tezę za obalona ?

Przecież zawarto go przez podstęp Sisko i Garaka, który kosztował życie jednego Romulanina.


Warto jednak podkreślić, że Sisko nie zamierzał zabijać Romulanina, to już była intryga Garaka. A tak btw imho to był świetny odcinek DS9
Q__
Moderator
#40 - Wysłana: 4 Mar 2007 12:35:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Domko

Wątpię, aby Roddenberry to poparł - w jego koncepcji cel nie uświęcał środków, a dogadać się można było w konwencjonalny sposób.

Kiedy nie było wyjścia Kirk używał podstępów, raz wręcz złamał słowo honoru...

Jurgen

pamiętasz rozmowę Picarda i adm. Dougherty'ego z INS (o, ten film tez oddaje ducha treka

Tu bym polemizował... Jak dla mnie filmy wyoaczają ducha TNG (no dobra, poza GEN).

Choć swoją drogą, ciekawe, jak scenarzyści spróbowaliby pokzać porozumienie z Borgiem?

Skoro z Kosmiczną Chmurą czy z V'Ger'em się dało....

Pah Wraith

Znaczna większość odcinków TOS zawierała sceny walki

Lameralna scena raz na odciniek to nie to samo co ciągnąca sie przez prawie cały serial krwawa wojna...

Bashir

Warto jednak podkreślić, że Sisko nie zamierzał zabijać Romulanina, to już była intryga Garaka.

Cóż, było nie było, Sisko był oficerem Gwiezdnej Floty i przedstawicielem Federacji. Nie powiedział bym, ze DS9 jest "wizją Roddenberry'ego", ale z pewnością jest jej "kontynuacją", to zobowiązuje.

A tak btw imho to był świetny odcinek DS9

IMHO też.
Jurgen
Moderator
#41 - Wysłana: 4 Mar 2007 12:36:41
Odpowiedz 
Czyli trafiłem ze słowem "śmieszne".

Dokładnie.

Warto jednak podkreślić, że Sisko nie zamierzał zabijać Romulanina, to już była intryga Garaka. A tak btw imho to był świetny odcinek DS9

Jeden z najlepszych.
Domko
Użytkownik
#42 - Wysłana: 4 Mar 2007 12:48:41
Odpowiedz 
Oczywiście, że to był super odcinek. Co nie zmienia faktu, że kompletnie niezgodny z duchem treka.

Q: Tak, Kirk tak nieraz miał. Miałem jednak na myśli nawalankę na całego jak w DS9 - tego Roddenberry by nie poparł. Nie przeszkadza to jednak w byciu DS9 bardzo ciekawym serialem - ale, jak to świetnie ująłeś, słabym trekiem.
The_D
Użytkownik
#43 - Wysłana: 4 Mar 2007 12:51:36
Odpowiedz 
Znaczna większość odcinków TOS zawierała sceny walki :]

Swego czasu podczas oglądania TNG nazła mnie myśl, że w.g. twórców treka ludzie (i nie tylko), żeby się dogadać muszą się przedtem pookładać po mordach. WeŹmy na przykład: Jean-Luc i Robert Picardowie, William Riker i ojciec, Worf i K'Ehleyr.
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 4 Mar 2007 12:59:33
Odpowiedz 
Domko

Kirk tak nieraz miał. Miałem jednak na myśli nawalankę na całego jak w DS9 - tego Roddenberry by nie poparł. Nie przeszkadza to jednak w byciu DS9 bardzo ciekawym serialem - ale, jak to świetnie ująłeś, słabym trekiem.

W końcu ktoś popiera moje stanowisko w tej sprawie...

The_D

Swego czasu podczas oglądania TNG nazła mnie myśl, że w.g. twórców treka ludzie (i nie tylko), żeby się dogadać muszą się przedtem pookładać po mordach.

Cóż, Roddenberry był ex-wojskowym... A w US Army (sądząc po filmach) obowiązuje ten schemat...
Bashir
Moderator
#45 - Wysłana: 4 Mar 2007 13:23:01
Odpowiedz 
Kirk tak nieraz miał. Miałem jednak na myśli nawalankę na całego jak w DS9 - tego Roddenberry by nie poparł. Nie przeszkadza to jednak w byciu DS9 bardzo ciekawym serialem - ale, jak to świetnie ująłeś, słabym trekiem.

Czyli gdyby wojna z Dominium trwała przez powiedzmy dwa odcinki to byłby już duch Treka.
Jak się ogląda np. TNG 1x25 Conspiracy to jest to duch Treka bo tytułowy spisek (podobny do przenikania Zmiennych do struktur GF) pojawia się, rozwija się i zostaje rozwinięty w jednym odcinku ? Bo w tym odcinku wyszło to dość komicznie.

DS9 odstaje od tego co bylo wcześniej, ale to nie znaczy żeby ogłaszać go złym Trekiem - w końcu duch Treka nie potępia różnorodności
Q__
Moderator
#46 - Wysłana: 4 Mar 2007 13:46:09
Odpowiedz 
Bashir

Czyli gdyby wojna z Dominium trwała przez powiedzmy dwa odcinki to byłby już duch Treka.

Raczej tak, zwłaszcza gdyby szybko została wygrana dzięki moralnej i intelektualnej przewadze Federacji...

DS9 odstaje od tego co bylo wcześniej

Czyli jednak nie jest w stylu Roddenberry'ego?
Domko
Użytkownik
#47 - Wysłana: 4 Mar 2007 14:05:03
Odpowiedz 
Bashir

To nie jest styl Roddenberrego, bo nie było jego stylem robienie serialu o wojnie - a takim jest DS9. Wg wizji Roddenberrego wojny można szybko zakończyć lub je odłożyć w czasie dzięki dyplomacji, inteligencji oraz zasadom moralnym. Taki był trek od zarania dziejów - DS9 był pierwszym, w którym ta zasada się zmieniła. W DS9 zwycięstwa odnosi się dzięki przewadze fizycznej lub technologicznej - a to nie jest już Star Trek jaki był w zamierzeniach.

Nie rozumiem, Bashir, czemu nie chcesz przyjąć do wiadomości tego co mówił Roddenberry wiele razy - że chce pokazywać iż można pokojowo koegzystować, nawet z obcymi rasami. Zauważ, że DS9 temu kompletnie zaprzecza.
Pah Wraith
Użytkownik
#48 - Wysłana: 4 Mar 2007 14:31:47
Odpowiedz 
Lameralna scena raz na odciniek to nie to samo co ciągnąca sie przez prawie cały serial krwawa wojna...

"Lameralna"?
Tyle że gdzieś ten duch pokoju dalej nam umyka, rzecz w tym, że wiele konfliktów rozwiązywano tam z pozycji siły...
Bashir
Moderator
#49 - Wysłana: 4 Mar 2007 14:35:43 - Edytowany przez: Bashir
Odpowiedz 
Nie rozumiem, Bashir, czemu nie chcesz przyjąć do wiadomości tego co mówił Roddenberry wiele razy - że chce pokazywać iż można pokojowo koegzystować, nawet z obcymi rasami.

Nie wiem za bardzo co mówił Roddenberry Teraz przyjmuje do wiadomości, że tak mówił.

Uniwersum Treka to nie jest wizja tylko jednego człowieka - pana R. Właśnie o tym jest ten topic.

Trudno, a wręcz bezsensu jest robić 5 seriali o tym samym.

Bashir

wnioski : czyżby wizja pana R (lub/i pochodna) jest zbyt mało atrakcyjna dla współczesnego widza żeby serial mógł "zarobić" na siebie ?

Q__
Powiedzmy: dla mało wymagającego, masowego widza, który lubi bezrefleksyjną rozrywkę opartą na efektach specjalnych...

Jest jeszcze dość spora część widzów która nie lubi pustych filmów, która ceni sobie połączenie wciągającej fabuły, poruszenia ważnych problemów przez użycie np. symboli, odniesień. Podejrzewam że stanowią większość widzów Treka.

No i jest jeszcze widz "koneser" który ogląda filmy na których wszyscy normalni zasypiają, i widz "snob" który ogląda filmy na których wszyscy normalni zasypiają, właśnie dlatego że wszyscy normalni na nich zasypiają.


Wg wizji Roddenberrego wojny można szybko zakończyć lub je odłożyć w czasie dzięki dyplomacji, inteligencji oraz zasadom moralnym.

Gdyby ten "postulat" spełnił się w 100% to ST byłby bardziej niż SW baśnią a tak mamy troche więcej realizmu. Zresztą już mówiliśmy że w TNG i TOS nie ze wszystkimi można się dogadać, tylko różnica polega na tym, że w DS9 konflikt trwa dłużej niż 2 odcinki.

A teraz poprawcie mnie jesli się myle.

Z tego co pamiętam chronologia Treka wykreaowana przez TOS i TNG obejmuje nieprzedstawione w serialach (bo działy się troche wcześniej) wojny, np. z Klingonami, tak ? Wtedy ludzie jeszce nie stali "na tak wysokim poziomie" żeby szybko zakończyć wojnę" czy też ta część historii zostałą wykreaowana później ?
Domko
Użytkownik
#50 - Wysłana: 4 Mar 2007 14:56:04
Odpowiedz 
Bashir

Trudno, a wręcz bezsensu jest robić 5 seriali o tym samym.

Ależ oczywiście. Ja bynajmniej temu nie zaprzeczam i, jak pisałem wcześniej, lubię DS9 na tyle, aby stawiać je na 2-gim miejscu w moim prywatnym rankingu seriali trekowych. Cały czas tylko chodzi o to czy jest to zgodne z wizją Roddenberrego - po prostu odnoszę sie do tematu dyskusji i stwierdzam, że nie.

Z tego co pamiętam chronologia Treka wykreaowana przez TOS i TNG obejmuje nieprzedstawione w serialach (bo działy się troche wcześniej) wojny, np. z Klingonami, tak ? Wtedy ludzie jeszce nie stali "na tak wysokim poziomie" żeby szybko zakończyć wojnę" czy też ta część historii zostałą wykreaowana później ?

Na tle wojen można budować ciekawe historie. Zauważ, że wspomniane wojny nie zostały pokazane w TOSie ani w TNG. I o to właśnie chodzi. DS9 epatowało wojną, bo ją pokazywało i stała się głównym wątkiem serialu. Wojna jako wątek poboczny lub coś co miało miejsce jakiś czas temu pasuje do treków Roddenberrego, który skupiał się na czasach względnego pokoju, aby pokazać moralne aspekty zawierania pokoju.
Jurgen
Moderator
#51 - Wysłana: 4 Mar 2007 15:12:48
Odpowiedz 
Co nie zmienia faktu, że kompletnie niezgodny z duchem treka.

Zależy, jak na to spojrzeć. Jezeli przyjmiemy, że w ST obowiązuje pewien kanon zachowań fedków, którego muszą się ślepo trzymać, to tak. Ale jeżeli trek jest o tym, jakich wyborów dokonywać, aby pozostać w zgodzie z pewnym systemem wartości, to odcinek ten jest świetny, bo dokładnie (i z perspektywy osoby dokonującej wyborów, niekoniecznie słusznych) pokazuje, czym taki wybór jest, jaki jest jego "koszt" i konsekwencje...

Raczej tak, zwłaszcza gdyby szybko została wygrana dzięki moralnej i intelektualnej przewadze Federacji...

Łatwo jest być super fajnym, dobrym i w ogóle "trekowym" jak jest się debeściakiem i ma się możliwość klepnąć każdemu w okolicy. Tyle, że nie wymaga to żadnego poświęcenia. Natomiast sztuką i poświęceniem jest postępować wg pewnych ideałów, nawet jeżeli naraża nas to na niebezpieczeństwo, straty i ogólnie sporo nas to kosztuje. Żebym się został posądzony o wywoływanie dyskusji o charakterze religijnym (bo przypomina mi się "wdowi grosz" z Nowego Testamentu), to zaytuję Kirę: The light only shines in the dark.
I dlatego właśnie DS9 jest pełnowartościowym trekiem, bo pokazuje postawę bohaterów wtedy, gdy te ideały są zagrożone i skonfrontowane z innymi systemami wartości, a czasem same ze między sobą (chociażby wspomniany In the Pale Moonlight).
Domko
Użytkownik
#52 - Wysłana: 4 Mar 2007 15:34:32
Odpowiedz 
Pytanie w takim razie co definiujemy jako "duch Star Treka". Bo jeśli wizję Roddenberrego, to DS9 nie może należeć do tej kategorii. Jednak nie znaczy to, że DS9 jest złe - bo nie jest. Myślę, że trochę zeszliśmy z głównego tematu. Wiec wracając: czy ST jest wizją Roddenberrego? Myślę, że tak, dopóki żył - bo wtedy miał realny wpływ na kształtowanie świata Star Treka. Producenci nawet wspominają, że na coś się nie zgadzał, etc. Np. TNG "Conspiracy" miało pierwotnie mieć spisek wśród admirałów bez wpływu obcej rasy - jednak Roddenberry chciał idealnej Federacji i stąd zmieniono scenariusz.

A z innej beczki - czemu miałbyś być posądzony o wywoływanie dyskusji religijnych? Każde porównanie pasujące do sprawy jest dobre. Nie rozumiem obiekcji...
Q__
Moderator
#53 - Wysłana: 4 Mar 2007 15:43:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Domko

DS9 zwycięstwa odnosi się dzięki przewadze fizycznej lub technologicznej - a to nie jest już Star Trek jaki był w zamierzeniach.
Nie rozumiem, Bashir, czemu nie chcesz przyjąć do wiadomości tego co mówił Roddenberry wiele razy - że chce pokazywać iż można pokojowo koegzystować, nawet z obcymi rasami. Zauważ, że DS9 temu kompletnie zaprzecza.


Owszem, pod tym względem bliższa już ideałom Treka jest B5 - w której (fakt, że po długich wojnach i nieporozumieniach) powstaje sojusz różnych gatunków wznoszący się ponad (także ziemskie) partykularyzmy czy nawet... SAAB, gdzie (mimo pochwały bohaterstwa zołnierzy) wojna przedstawiona jest jako Zło i to zło wynikłe z nieporozumień...

Pah Wraith

"Lameralna"?

Oczywiście miało być: kameralna.

Tyle że gdzieś ten duch pokoju dalej nam umyka, rzecz w tym, że wiele konfliktów rozwiązywano tam z pozycji siły...

Tyle, że Trek Roddenberry'ego przedstawiał też ewolucję etyczną ludzkości. Kirk (w czasach TOS) bywał jeszcze "kowbojem" i używał argumentu siły, jednak już w TMP i TNG było to nie do przyjęcia... Pod tym względem DS9 stanowi wielki krok w tył... W duchu starego Treka byłoby raczej użycie od razu tego wirusa szkodzącego Zmiennym i zaprowadzenie pokoju choćby i szantażem (użytym dla uniknięcia większego zła). Także tajemnicza Sekcja 31 ze swymi machinacjami nie pasuje do klasycznego Treka.

Bashir

Uniwersum Treka to nie jest wizja tylko jednego człowieka - pana R. Właśnie o tym jest ten topic.

Owszem, ale nie odmawiając DS9 zalet, nie spsób uważać go za Treka zgodnego z wizją Roddenberry'ego. Nie od 3 sezonu jest to zupełnie inna wizja Treka.

Jest jeszcze dość spora część widzów która nie lubi pustych filmów, która ceni sobie połączenie wciągającej fabuły, poruszenia ważnych problemów przez użycie np. symboli, odniesień. Podejrzewam że stanowią większość widzów Treka.
No i jest jeszcze widz "koneser" który ogląda filmy na których wszyscy normalni zasypiają, i widz "snob" który ogląda filmy na których wszyscy normalni zasypiają, właśnie dlatego że wszyscy normalni na nich zasypiają.


I właśnie dla tych widzów powinien być kręcony Trek, czego panowie B&B nie są łaskawi zauwazać...

chronologia Treka wykreaowana przez TOS i TNG obejmuje nieprzedstawione w serialach (bo działy się troche wcześniej) wojny, np. z Klingonami, tak ? Wtedy ludzie jeszce nie stali "na tak wysokim poziomie" żeby szybko zakończyć wojnę"

Owszem, wtedy tak.

Domko

Ja bynajmniej temu nie zaprzeczam i, jak pisałem wcześniej, lubię DS9 na tyle, aby stawiać je na 2-gim miejscu w moim prywatnym rankingu seriali trekowych. Cały czas tylko chodzi o to czy jest to zgodne z wizją Roddenberrego - po prostu odnoszę sie do tematu dyskusji i stwierdzam, że nie.

Widzę, że jesteśmy tu jednomyślni.

Na tle wojen można budować ciekawe historie. Zauważ, że wspomniane wojny nie zostały pokazane w TOSie ani w TNG. I o to właśnie chodzi. DS9 epatowało wojną, bo ją pokazywało i stała się głównym wątkiem serialu. Wojna jako wątek poboczny lub coś co miało miejsce jakiś czas temu pasuje do treków Roddenberrego, który skupiał się na czasach względnego pokoju, aby pokazać moralne aspekty zawierania pokoju.

Excatly.

Jurgen

Ale jeżeli trek jest o tym, jakich wyborów dokonywać, aby pozostać w zgodzie z pewnym systemem wartości, to odcinek ten jest świetny, bo dokładnie (i z perspektywy osoby dokonującej wyborów, niekoniecznie słusznych) pokazuje, czym taki wybór jest, jaki jest jego "koszt" i konsekwencje...

Oczywiście w tym sensie masz racje. (Choć z drugiej strony Roddenberry wolał swoim bohaterom oszczędzać takich wyborów, podczas gdy np. Wong&Morgan w SAAB przedstawiali prawie same takie sytuacje.)

I dlatego właśnie DS9 jest pełnowartościowym trekiem, bo pokazuje postawę bohaterów wtedy, gdy te ideały są zagrożone i skonfrontowane z innymi systemami wartości, a czasem same ze między sobą (chociażby wspomniany In the Pale Moonlight).

Ależ tego nikt DS9 nie odmawia (nawet tak zjadliwy krytyk jak ja) tyle, że nie jest to wizja Roddenberry'ego... DS9 to dobry serial ale od tej wizji odmienny.

Domko

Pytanie w takim razie co definiujemy jako "duch Star Treka". Bo jeśli wizję Roddenberrego, to DS9 nie może należeć do tej kategorii. Jednak nie znaczy to, że DS9 jest złe - bo nie jest. Myślę, że trochę zeszliśmy z głównego tematu. Wiec wracając: czy ST jest wizją Roddenberrego? Myślę, że tak, dopóki żył - bo wtedy miał realny wpływ na kształtowanie świata Star Treka. Producenci nawet wspominają, że na coś się nie zgadzał, etc. Np. TNG "Conspiracy" miało pierwotnie mieć spisek wśród admirałów bez wpływu obcej rasy - jednak Roddenberry chciał idealnej Federacji i stąd zmieniono scenariusz.

Po raz kolejny widzę, że w 100% zgadzamy się i w ocenach i w rozumieniu "Ducha Treka"...
waterhouse
Moderator
#54 - Wysłana: 4 Mar 2007 15:48:53 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Q__
Tym co mieliśmy w TMP, TNG i (pomijając warstwę wizualna) TOSie.

Czyli ? Czekam na wyjaśnienie. Trudno się rozmawia w ten sposób.


SAAB mówi o dylematach dość podobnych do tych z DS9 - w obu tych seriach mamy wojnę, niełatwe wybory etyczne, honor, poświęcenie, lojalność.


Taak i w obu tych serialach mamy federacyjnch idealistów takich jak Bashir, postawionych w sytuacji w których te ideały wystawione są na próbę.

Czy automatycznie uznał byś "Przylądek Canaveral" czy B5 za realizację wizji Roddenberry'ego tylko dlatego, że są dobre i że dostałyby trekowe logo?


To w B5 jest idealistyczna Federacja ?

Owszem, pod tym względem bliższa już ideałom Treka jest B5 - w której (fakt, że po długich wojnach i nieporozumieniach) powstaje sojusz różnych gatunków wznoszący się ponad (także ziemskie) partykularyzmy czy nawet... SAAB, gdzie (mimo pochwały bohaterstwa zołnierzy) wojna przedstawiona jest jako Zło i to zło wynikłe z nieporozumień...



Hmm... w DS9 nie powstaje żaden sojusz różnych gatunków wznoszących sie ponad partykularyzmy, a wojna jest przedstawiona jako "dobro", tak ?

A któż to może wiedzieć...

Myśle że jeśli akcja serialu ma toczyć się na powierzchni planety, to można stwierdzić ile będzie tam eksploracji kosmosu.

Idea G.R'a na DS9 pokazuje, że on sam chciał odejść od schematu z TNG. Dlatego w tym zakresie DS9 realizuje jego wizje.

duchu starego Treka byłoby raczej użycie od razu tego wirusa szkodzącego Zmiennym i zaprowadzenie pokoju choćby i szantażem (użytym dla uniknięcia większego zła). Także tajemnicza Sekcja 31 ze swymi machinacjami nie pasuje do klasycznego Treka.

Pogubiłem się już. Pisząc o "duchu starego Treka" masz na myśli tego tworzonego bezpośrednio przez G.Ra?
Pah Wraith
Użytkownik
#55 - Wysłana: 4 Mar 2007 16:04:56
Odpowiedz 
W duchu starego Treka byłoby raczej użycie od razu tego wirusa szkodzącego Zmiennym i zaprowadzenie pokoju choćby i szantażem (użytym dla uniknięcia większego zła). Także tajemnicza Sekcja 31 ze swymi machinacjami nie pasuje do klasycznego Treka.

O_o ??? !!!
Q__
Moderator
#56 - Wysłana: 4 Mar 2007 16:14:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
waterhouse

Czyli ? Czekam na wyjaśnienie. Trudno się rozmawia w ten sposób.

Jeśli sam tego nie widzisz, nie będę Ci tłumaczył, szkoda czasu... BTW: Domko ma identyczne poglądy co ja, może On Ci wyjaśni.

Taak i w obu tych serialach mamy federacyjnch idealistów takich jak Bashir, postawionych w sytuacji w których te ideały wystawione są na próbę.

Cooper Hawkes postawiony przed wyborem czy ma poświęcić inVitos dla ratowania promu, miał chyba jeszcze trudniejszy dylemat od Bashira. SAAB też opowiada o ideałach wystawionych na próbę...

To w B5 jest idealistyczna Federacja ?

W B5 ponad podziałami zaczyna się kształtować podobny "ponadgatunkowy" twór... Ostatecznie B5 początkowo miał opowiadać o narodzinach Federacji (tak, tej z ST).

Hmm... w DS9 nie powstaje żaden sojusz różnych gatunków wznoszących sie ponad partykularyzmy, a wojna jest przedstawiona jako "dobro", tak ?

Widzisz, wiele zależy od kontekstu... B5 to odpowiednik czasów pre-Federacyjnych, gdzie każdy krok we właściwym kierunku cieszy. DS9 to czasy okrzepłej już Federacji - chyba można tu oczekiwać wyższych standardów niż w B5?

Myśle że jeśli akcja serialu ma toczyć się na powierzchni planety, to można stwierdzić ile będzie tam eksploracji kosmosu.

Niekoniecznie. Jeśli baza planetarna będzie takim typowym "pograniczem" jej załoga nie musi nawet latać w Kosmos, "Kosmos sam będzie do neiej przychodził" - w postaci licznych Obcych i związanych z nimi problemów do rozwiązania (wspomnijmy"Szpital Kosmiczny"). W DS9 od trzeciego sezonu tego nie ma, jest tylko wojna.

Idea G.R'a na DS9 pokazuje, że on sam chciał odejść od schematu z TNG. Dlatego w tym zakresie DS9 realizuje jego wizje.

Może w dwu pierwszych sezonach, a i tego w 100% nie możemy być pewni. Wojna to nie pomysł Roddenberry'ego a kalka ze Straczyńskiego.

Pah Wraith

O_o ??? !!!

Tak, lepszy jeden podstęp (i szantaż) niż długa krwawa wojna.
Pah Wraith
Użytkownik
#57 - Wysłana: 4 Mar 2007 16:27:38
Odpowiedz 
Tak, lepszy jeden podstęp (i szantaż) niż długa krwawa wojna.

Czyli, posługując się tą, Trekową, jak uważasz logiką, postępowanie Sisko było Trekowe?
Jurgen
Moderator
#58 - Wysłana: 4 Mar 2007 16:38:18
Odpowiedz 
B5 - w której (fakt, że po długich wojnach i nieporozumieniach) powstaje sojusz różnych gatunków wznoszący się ponad (także ziemskie) partykularyzmy

nawet... SAAB, gdzie (mimo pochwały bohaterstwa zołnierzy) wojna przedstawiona jest jako Zło i to zło wynikłe z nieporozumień...

Hmm... w DS9 nie powstaje żaden sojusz różnych gatunków wznoszących sie ponad partykularyzmy, a wojna jest przedstawiona jako "dobro", tak ?

Miałem napisać coś w stylu Waterhouse'a, ale mnie ubiegł.

W duchu starego Treka byłoby raczej użycie od razu tego wirusa szkodzącego Zmiennym i zaprowadzenie pokoju choćby i szantażem (użytym dla uniknięcia większego zła). Także tajemnicza Sekcja 31 ze swymi machinacjami nie pasuje do klasycznego Treka.

O_o ??? !!!

Tak, lepszy jeden podstęp (i szantaż) niż długa krwawa wojna.

O, a tym razem ubiegł mnie Pah Wraith. Q, zaczynam się zastanawiać, czy Ty na pewno rozumiesz co mówisz. Bo, jeżeli przyjmę Twoje stanowisko (zacytowane wyżej), too DS9 jest najbardziej-trekowym-ze-wszystkich-treków, a Romki realizują trekowe ideały lepoiej niż Federacja.

Oczywiście w tym sensie masz racje. (Choć z drugiej strony Roddenberry wolał swoim bohaterom oszczędzać takich wyborów

To co to są za ideały? Jak wszyscy są dobrzy, to w zasadzie nikt się nie wybija i ych ideałów nie pokażesz. Bez biedy nie byłoby matki Teresy, bez II WŚ niebyłoby Churchilla, bez Husajna nie byłoby Busha... No dobra, to ostatnie porównanie było dla żartu. Ale, gdyby nie było wcześniej TNG, DS9 czy VOY, to Entek byłby niczego sobie serialem, a z pewnością nie znęcalibyśmy sie nad nim.

Jeśli sam tego nie widzisz, nie będę Ci tłumaczył, szkoda czasu...

To stwierdzenie akurat było dość niemiłe. Pomijając fakt, że jeżeli ktoś nie rozumie Twojego toku myślenia, to z pewnościa go nie przekonasz. A stąd juz blisko do monologów z topicu "Chronologia".

W DS9 od trzeciego sezonu tego nie ma, jest tylko wojna.


Czy aby na pewno?
Q__
Moderator
#59 - Wysłana: 4 Mar 2007 16:51:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Q, zaczynam się zastanawiać, czy Ty na pewno rozumiesz co mówisz

Tak wie, co mówie:
1. SAAB i B5 przedstawiają ludzi jeszcze nie różniących sę od nas poziomem rozwoju etycznego, podczas gdy DS9 teroretycznie tych "idealnych", federacyjnych. Powiem inaczej: jęsli w średniowieczu pojedyńczy inkwizytor zwątpił w sensowność palenia na stosach to jest to sukces i krok w kierunku Federacji, jeśli jednak jeden tylko kapitan na cała Gwiezdną Flotę uzna za stosowne palić na stosach kogokolwiek jest to w XXIV w. rzecz wysoce niepokojąca bo zaprzeczająca dotychczasowej ewolucji etycznej. Zresztą kpiłem też trochę z waterhouse'a wskazując, ze uważa On za kwintesencję Treka serial militarny, a zatem czemu nie ma zachwycać się "trekowością" innych seriali militarnej SF. (Wybory etyczne z DS9 bardziej przypominają wszak te z B5 czy SAAB niż te z TNG.)
2. Powtórze jeszcze raz: tak, bardziej Trekowym wyjściem było by zmuszenie Dominium do kapitulacji podstępem zamiast doprowadzania do długiej i krwawej wojny. Było by to zresztą wyjście lepsze także dla obywateli Dominium (mniej by ich zginłeło).
Pah Wraith
Użytkownik
#60 - Wysłana: 4 Mar 2007 16:55:49 - Edytowany przez: Pah Wraith
Odpowiedz 
Powtórze jeszcze raz: tak, bardziej Trekowym wyjściem było by zmuszenie Dominium do kapitulacji podstępem zamiast doprowadzania do długiej i krwawej wojny. Było by to zresztą wyjście lepsze także dla obywateli Dominium (mniej by ich zginłeło).

Czyli jednak wysmiane i odrzucone wspomnienie o zawrciu sojuszu z Romulanami (a raczej o metodzie) uważasz za Trekowe? Powinieneś się cieszyć zatem i DS9 lubić
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Czy saga ST to wizja Roddenbery'ego?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!