USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Najgorszy film i epizod?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  7  8  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#331 - Wysłana: 30 Paź 2013 14:45:51 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Mim zdaniem najgorsze epizody to:

TNG - "Sub Rosa"
VOY - "Threshold"
DS9 - "Little Green Men"

Uzasadnienie:

Otóż jest wiele słabych epizodów z bardziej lub mniej głupimi scenariuszami i słabym wykonaniem. Ale te łączy pewna cecha, opowiadają o takich wydarzeniach, że ciężko je zamieść pod dywan. Skala wątku o jamim opowiadają, podwyższa ich range, czyniąc je najgorszymi.

"Threshold" - pokonanie bariery Warp 10. Dlatego ten kretyński odcinek zapisał się wielkimi literami w kanonie ST i nie da się go tak łatwo pominąć. Poruszył fundamentalny dla fizyki Treka wątek na swój idiotyczny sposób.To czyni go wyjątkowo złym.

"Sub Rosa" - prawdziwy koszmarek TNG. Fatalne scenaografia, fatalna fabuła... Kosmiczna kolonia przyszłości, a wygląda jak 19, 18 wieczna Szkojca.. I ma nawet mieszkańców żywcem z tej epoki wyjętych. Rozumiem chęć skopiowania tego klimatu, ale bez przesady. Ale co powoduję, że historia wdziera się w kanon ST? Otóż okazuję się, że ten duszek erotoman prześladował rodzinę głównej bohaterki serialu, Beverly, od stuleci... Dosyć poważna sprawa.

"Little Green Men" - niby wielu się ten odcinek podobał, ale... najsłynniejsza ludzkości w dziejach historia o UFO, to wg ST rozbity statek, na pokładzie którego znaleźli się trzej Ferengi Quark, Rom i Nog... Przybili z przyszłości, ze stacji kosmicznej Federacji? To jakiś żarcik? Mam się pośmiać i nie brać tego poważnie?
Q__
Moderator
#332 - Wysłana: 30 Paź 2013 15:56:39
Odpowiedz 
Mav

Mav:
"Sub Rosa" - prawdziwy koszmarek TNG.

Ja bym powiedział, że historyjka ta sama w sobie by się broniła jako typowy paranormal romance (przypominają się czarownice z rodu Mayfair i ich związki z Lasherem). Natomiast umieszczenie jej w ramach kanonu ST robi krzywdę i jej, i Trekowi.

(Swoją drogą ST nigdy nie miał szczęścia do wątków paranormalnych. Dowodem choćby TOSowy "Catspaw" ze scenariuszem Roberta Blocha, który nie jest może tak zły jak mówią, ale i tak w praktyce nieoglądalny.)

Mav:
To jakiś żarcik?

Przypuszczam, że tak, że chodziło trochę o obśmianie kulturowego fenomenu Roswell (UFO-histerii, teorii spiskowych etc.), acz i tu da się doszukać pewnej głębi - wydarzenie przełomowe dla ludzkości okazuje się być, patrząc z zewnątrz, drobną przygodą grupki przeciętnych pozaziemców*.

* nic to, że wszyscy mają swoje - istotne - miejsce w historii XXIVw., jak się później okaże...

Inna sprawa, że też nie gustuję w tym odcinku. Trek na wesoło przemawia do mnie tylko w GQ (i - chwilami - w czwórce).
Mav
Użytkownik
#333 - Wysłana: 30 Paź 2013 18:21:44 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Ja bym powiedział, że historyjka ta sama w sobie by się broniła jako typowy paranormal romance (przypominają się czarownice z rodu Mayfair i ich związki z Lasherem). Natomiast umieszczenie jej w ramach kanonu ST robi krzywdę i jej, i Trekowi.

Kompletnie tam nie pasuje. Potwierdza to choćby naukowe wytłumaczenie duszka erotomana na końcu odcinka, które kompletnie nie przemawia i nie ratuję sytuacji. A przecież w naukowych wyjaśnieniach zagadek TNG jest bardzo mocne. Wydają się one logiczne, spójne i są przeważnie ciekawe.

Zresztą zacytuję Beverly: - Jesteś jakąś anafazyczną formą życia. Energia anafazyczna jest niestabilna. Bez organicznego żywiciela umrzesz, prawda?Płomień świeczki jest plazmowy. Używałeś go jako pojemnika, aż dostałbyś się do mnie. połączyłbyś się ze mną. Wykorzystywałeś moją rodzinę od stuleci.

I dalej: - Dowiedziałam się jakoś, że kobiety w mojej rodzinie mają fizjologię kompatybilną z jego matrycą energetyczną. Przybrał pewnie ludzką postać i uwiódł ją. Byłam blisko rozpoczęcia bardzo niezwykłego związku.

To chyba najgłupszy technobełkot w historii ST.

Q__:
Przypuszczam, że tak, że chodziło trochę o obśmianie kulturowego fenomenu Roswell (UFO-histerii, teorii spiskowych etc.), acz i tu da się doszukać pewnej głębi - wydarzenie przełomowe dla ludzkości okazuje się być, patrząc z zewnątrz, drobną przygodą grupki przeciętnych pozaziemców*.

Czyli brak odpowiedzialności. Ktoś sobie chcę zrobić żartobliwy odcinek, nie dbając, jaki on ma wpływ na kanonu. Tak jak w przypadku "Threshold", gdzie ktoś sobie wymyślił wesoły seks Janeway i Toma w formie jaszczurek, ale użył do tego celu barierę Warp 10 Ale to Abrams nie ma szacunku do Treka
Q__
Moderator
#334 - Wysłana: 1 Mar 2014 07:52:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Jest jeszcze jeden podobny "film" o Klingonach

Jak najbardziej. Zwie się, po prostu, "Star Trek: Klingon", a reżyserował go sam Jonathan Frakes. Oto on (wersja zawiera tylko słuszne wybory gracza):
http://www.youtube.com/watch?v=R3vF9LXZePE
TU wersja pokawałkowana, jak kto woli:
http://www.youtube.com/playlist?list=PL323AD85A10F 09FC3
Opis:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Star_Trek:_Klingon
http://www.imdb.com/title/tt0124141/

A przy okazji dorzucam - nie tak już fajne - filmy (czy raczej zapisy rozgrywek):
- Star Trek: Voyager - Elite Force
http://www.youtube.com/watch?v=sARn-yt4Ygs
- Star Trek: Elite Force II
http://www.youtube.com/watch?v=ySRfoBKfjgo
- Star Trek: Bridge Commander
http://www.youtube.com/watch?v=oR9vajRfenE
- Star Trek: Klingon Academy:
http://www.youtube.com/watch?v=XqVlSNP1jEI
Queerbot
Użytkownik
#335 - Wysłana: 1 Mar 2014 17:35:10
Odpowiedz 
Mav:
"Little Green Men" - niby wielu się ten odcinek podobał, ale... najsłynniejsza ludzkości w dziejach historia o UFO, to wg ST rozbity statek, na pokładzie którego znaleźli się trzej Ferengi Quark, Rom i Nog... Przybili z przyszłości, ze stacji kosmicznej Federacji? To jakiś żarcik? Mam się pośmiać i nie brać tego poważnie?

Nie jestem tak źle nastawiony do tego odcinka, nawet go lubię jako parodię i chwilę oddechu. Są tam zresztą fajne pomysły - jak chociażby kłopoty z brakiem działających translatorów. Mój zarzut wobec niego jest taki, że nie znoszę podróży w czasie i nie lubię przerabiania historycznych wydarzeń, mieszania w nie bohaterów serialu.

Mav:
I dalej: - Dowiedziałam się jakoś, że kobiety w mojej rodzinie mają fizjologię kompatybilną z jego matrycą energetyczną. Przybrał pewnie ludzką postać i uwiódł ją. Byłam blisko rozpoczęcia bardzo niezwykłego związku.

To rzeczywiście pasuje raczej na wstęp do jakiegoś porno-fantasy niż do Treka
Mav
Użytkownik
#336 - Wysłana: 1 Mar 2014 23:31:53
Odpowiedz 
Queerbot:
To rzeczywiście pasuje raczej na wstęp do jakiegoś porno-fantasy niż do Treka

Nie wiem czy czasem nie jest to najgorszy odcinek w historii Treka Chyba bym na niego zagłosował. Threshold był po prostu głupawy, a Sub Rosa jest istnym koszmarem

Queerbot:
Mój zarzut wobec niego jest taki, że nie znoszę podróży w czasie i nie lubię przerabiania historycznych wydarzeń, mieszania w nie bohaterów serialu.

Też nie jestem miłośnikiem podróży w czasie. Jedynie "The City on the Edge of Forever" i "Yesterday's Enterprise" zyskały moje uznanie.
Q__
Moderator
#337 - Wysłana: 2 Mar 2014 15:10:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Threshold był po prostu głupawy, a Sub Rosa jest istnym koszmarem

Przypuszczam, że wiem o co Ci chodzi... "Threshold", jest fatalną, idiotyczną SF, ale w jego centrum stoi pewna fantastycznonaukowa idea, ozdobiona w dodatku aluzjami do dawnych rekordów kosmonautycznych i lotniczych i wzmiankami o tych, którzy je bili.
"Sub Rosa" - jak wskazał Queerbot - SF tylko udaje. Schemat tej historii to kiczowaty paranormal romance zamaskowany technobełkotem. (Do czego dochodzi typowo trekowa antropomorfizacja mentalna każdej formy życia - w paranormal romances także nagminna zresztą, by mogły zaistnieć, acz tam mowa raczej o formach nie-umarłości - w SF będąca silną, często dyskwalifikującą, wadą.)

Mav:
Też nie jestem miłośnikiem podróży w czasie. Jedynie "The City on the Edge of Forever" i "Yesterday's Enterprise" zyskały moje uznanie.

Bo i podróży w czasie - wiadomo, muszą obrodzić paradoksami, przedstawić z sensem prawie nie sposób. Zwł. gdy się dysponuje przestarzałymi podstawami fizycznymi.

Wybrałeś zresztą z temporalnych odcinków w istocie najlepsze i będące "o czymś", ale - zwróć uwagę - tym "czymś" nie jest tam chronomocja, akcent położony jest na co innego. (No i pochodzą z ery Roddenberry'ego, choć drugi z nich z ery gdy jego władza nad TNG była już lekko ograniczona przez Paramount*.)

* tak, najbardziej purystyczni puryści nie uznają sezonów 3, 4 i 5 TNG za Roddenberry's Canon, motywując to narastającym marginalizowaniem G.R. przez wytwórnię i wysunięciem Pillera na stanowisko współproducenta...

Do tej dwójki pozwolę sobie dorzucić "Visionary" z DS9. Jest to odcinek, który zajmuje się podróżami w czasie dość serio, odwołując się do fizyki kwantowej i nie unikając paradoksów, a przeciwnie, odważnie konfrontujący widza z ich zaistnieniem.
Tak, era Pillera też przyniosła nam Treka godnego uznania.
Mav
Użytkownik
#338 - Wysłana: 2 Mar 2014 18:02:41 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
ale - zwróć uwagę - tym "czymś" nie jest tam chronomocja, akcent położony jest na co innego.

Ależ ja wiem, i to były w zasadzie główne przyczyny wybrania przeze mnie własnie tych czasowych odcinków W tych odcinkach ingerencja w czas nie jest główną atrakcją i nie służy do głupich zabaw. Przykładem czegoś odwrotnego jest np. "First Contact". Wymyślono całą zabawę w podróż w czasie, żeby postrzelać się z Borgiem. Ostatecznie oczywiście Cochrane wykonuję lot i tyle. Bezsensowne zabrudzenie tak istotnego dla kanonu Treka wydarzenia. W ENT Temporalna Zimna Wojna, to także przykład użycia podróży w czasie jako zabawki to tworzenia głupich historyjek.

Q__:
o i pochodzą z ery Roddenberry'ego, choć drugi z nich z ery gdy jego władza nad TNG była już lekko ograniczona przez Paramount

Jest coś, co obniża notę "Yesterday's Enterprise", gdy będziemy go oceniać z perspektywy całego TNG, a co być może by się nie wydarzyło, gdyby rządził GR. Mam tu na myśli skutek uboczny wydarzeń z tego odcinka, czyli pojawienie się postaci córki Tashy Yar. Dla mnie to zepchnęło omawiany odcinek do własnie takiej kiczowatej zabawy w podróże w czasie. Dlatego oceniam "Yesterday's Enterprise" jako pojedynczy epizod, bez obciążania go continuity, co Ty także lubisz robić
Q__
Moderator
#339 - Wysłana: 3 Mar 2014 00:10:43
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Przykładem czegoś odwrotnego jest np. "First Contact". Wymyślono całą zabawę w podróż w czasie, żeby postrzelać się z Borgiem.

Mav:
W ENT Temporalna Zimna Wojna, to także przykład użycia podróży w czasie jako zabawki to tworzenia głupich historyjek.

I zauważ, że w obu tych wypadkach podróż w czasie nie jest celem samym w sobie, a - w FC nawet niekoniecznym w sumie - wytrychem fabularnym.

Nawet w - dość dobrym - odcinku "Children of Time", gdzie temporalne kłopoty zdają się być sednem zagadnienia, całość zostaje popsuta, bo podporządkowana dość głupiej kwestii: ukazaniu Straszliwie Wielkiej Miłości Odo Do Kiry(TM). W - również niezłym - "Timeless" cała (b. egoistyczna po prawdzie, acz pasjonująca) zabawa bohaterów czasem służy znów pokazaniu familijnego zżycia załogi Voyagera, zdolnej dla siebie do wszystkiego.

Swoją rolę podróż w czasie spełnia trochę w czwórce (wiadomo, Meyer), gdzie w paru scenkach służy zderzeniu dwóch epok, ale i tam tonie w familijnej komedii, a jej techniczny aspekt jest całkowicie lekceważony.

Dlatego tak wysoce cenię "Visionary"... Owszem, takie przeniesienie na makroświat efektów kantowych może się niejednemu wydać śmieszne, ale jest to bodaj jedyny odcinek temporalny, który... mówi o podróżach w czasie.

Mav:
Dlatego oceniam "Yesterday's Enterprise" jako pojedynczy epizod, bez obciążania go continuity, co Ty także lubisz robić

W sumie uważam, że z Trekiem inaczej się nie da, bo by się osiwiało.
Q__
Moderator
#340 - Wysłana: 10 Mar 2014 08:37:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
"Yesterday's Enterprise"

Łap wywiad z współtwórcą tegoż odcinka:
http://www.futuredude.com/eric-stillwell-co-creato r-of-yesterdays-enterprise/
Bliskim współpracownikiem Pillera i jeden z producentów Treka. Więcej o nim:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Eric_A._Stillwell
(Jak widać - jego wkład obejmował głownie TNG, zaangażowany był też, w mniejszym stopniu, w powstawanie DS9 "Far Beyond the Stars" i INS.)

I kolejny... z panią od "The Measure of a Man":
http://www.futuredude.com/futuredude-talks-with-wr iter-melinda-snodgrass/
Q__
Moderator
#341 - Wysłana: 29 Mar 2014 10:25:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot
Użytkownik
#342 - Wysłana: 29 Mar 2014 15:22:10
Odpowiedz 
Q__:
http://www.thepensivecitadel.com/2009/09/11/merde- star-trek-tngs-worst-episodes-ever/

Jako prawie najgorszy pojawia się tutaj... "Skin of Evil". Moim zdaniem to jest pomyłka i to solidna. A grumpy trash bag, jak określony jest Armus, to dla mnie jedna z najciekawszych i ikonicznych postaci w Treku - wystarczy raz na niego spojrzeć i wżera się do mózgu. Nie rozumiem narzekań na ten odcinek na tej stronie; efekty są ok, fabuła ok, śmierć Tashy nie jest porzucona w nastepnych odcinkach, ja bym powiedział, że to jeden z lepszych odcinków wczesnego TNG.
Q__
Moderator
#343 - Wysłana: 30 Mar 2014 12:36:05
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Moim zdaniem to jest pomyłka i to solidna.

Mnie znów zaskoczyła obecność na w/w liście "Conspiracy", epizodu, który uważam za jeden z lepszych w TNG, tradycyjnie zresztą zaliczanego do wybitnych.
Dathon
Użytkownik
#344 - Wysłana: 18 Kwi 2014 04:30:59 - Edytowany przez: Dathon
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Sub Rosa jest istnym koszmarem

Gdzie tam. Prostym plagiatem z wampirycznej Rice.

http://www.tabula-rasa.info/Horror/WitchingHour.ht ml
http://boards.straightdope.com/sdmb/showthread.php ?t=551944
http://www.imdb.com/title/tt0708778/trivia

Braga zaprzecza. Taa.

E.: Beverly tam ma orgazmy.

http://www.tor.com/blogs/2013/02/star-trek-the-nex t-generation-sub-rosa

Pierwsze w życiu?
Q__
Moderator
#345 - Wysłana: 18 Kwi 2014 13:10:39 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dathon

Dathon:
Prostym plagiatem z wampirycznej Rice.

Cóż... Znam "Godzinę czarownic"... Podobieństwo w istocie jest uderzające.

Dathon:
Beverly tam ma orgazmy.
/.../
Pierwsze w życiu?

Nie sądzę... W Federacji, w której imiona się dostaje po first love instructorze?
Picard
Użytkownik
#346 - Wysłana: 18 Kwi 2014 16:02:56
Odpowiedz 
Queerbot:
Mój zarzut wobec niego jest taki, że nie znoszę podróży w czasie i nie lubię przerabiania historycznych wydarzeń, mieszania w nie bohaterów serialu.

Czemu niby? Możesz rozwinąć tą wypowiedź? Ja tylko powiem, że serial, który zatytułowany jest Star Trek, powinien jednak opowiadać o podróżach w kosmosie a nie w czasie.

A tak wogóle to wszystkiego najlepszego Wam życzę z okazji zbliżających się świąt!
Q__
Moderator
#347 - Wysłana: 18 Kwi 2014 16:17:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
A tak wogóle to wszystkiego najlepszego Wam życzę z okazji zbliżających się świąt!

My, Q__ Pierwszy, vice-suweren na Forum Pół-Bezludnym, dziękujemy i odwzajemniamy.
Dathon
Użytkownik
#348 - Wysłana: 18 Kwi 2014 16:31:31
Odpowiedz 
Picard & Q

I ja Wam najlepszego. Oraz reszcie bandy.

Jano Siara... Znaczy... Sayonara. Jade se. Po Wielkanocy wracam.

pijes. Odcinki o lataniu w czasie som be.
Q__
Moderator
#349 - Wysłana: 10 Cze 2015 06:19:45
Odpowiedz 
Wczoraj minęło 26 lat od premiery, prowadzącego często w tym rankingu ST V:
http://www.startrek.com/article/26-years-later-sta r-trek-v-beams-into-theaters
Korrd
Użytkownik
#350 - Wysłana: 10 Cze 2015 15:01:29
Odpowiedz 
Q__:
Wczoraj minęło 26 lat od premiery, prowadzącego często w tym rankingu ST V:

Ja zawsze z dużą przyjemnością oglądam STV. Bardzo nieudane zakończenie i parę głupich motywów/tekstów, ale całościowo film ma swój urok i niemały pierwiastek trekowości.
Eviva
Użytkownik
#351 - Wysłana: 10 Cze 2015 21:02:26
Odpowiedz 
Korrd

Bo reżyserował sam kapitan Kirk
Ja lubię "Piątkę". Dla mnie nie jest ona wcale taka zła i ma kilka fajnych wątków, a także postaci pobocznych, szkoda że słabo zaakcentowanych.
Q__
Moderator
#352 - Wysłana: 10 Cze 2015 23:55:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Korrd

Korrd:
ale całościowo film ma swój urok i niemały pierwiastek trekowości.

Zgodzę się z tym. Choć najgorsza jest w nim ta wszechobecna niskobudżetowość, powodująca, że miejscami, po prostu, strasznie wygląda... Prawie jak NEM...

Eviva

Eviva:
ma kilka fajnych wątków

Owszem. Bolesna przeszłość McCoy'a, scena narodzin Spocka, moment gdy bohaterowie śpiewają "Row, Row, Row Your Boat" czy mówią sobie owo słynne "Good night" (pierwszy raz widzimy tak wyraźnie jak zgranym zespołem są), nawet to, że mamy kanoniczny dowód istnienia jakiejś formy marines (M.A.C.O.?) w XXIII wieku...

ps. Tymczasem jeszcze jedna ciekawostka związana z tym jak odcinki ST oceniają autorzy książki "Star Trek 101", którą ledwo co cytowałem* w topicu o najlepszych odcinkach:

The "Spock's Brain" Awards for each series go to TAS: "The Lorelei Signal", TNG: "Genesis", DS9: "Profit and Lace", VOY: "Threshold", and ENT: "These Are the Voyages...".

Tyle w sprawie ichniego rankingu the worst of...

* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=789&page=29#msg290565
annami
Użytkownik
#353 - Wysłana: 25 Cze 2015 19:20:01
Odpowiedz 
Ja co prawda tylko po TOSie i TNG oraz filmach, ale strasznie nudno mi się kiedyś oglądało odcinek "The Child" z TNG.
Q__
Moderator
#354 - Wysłana: 26 Cze 2015 01:40:03
Odpowiedz 
annami

annami:
strasznie nudno mi się kiedyś oglądało odcinek "The Child" z TNG.

A wiesz, że scenariusz ów powstał na potrzeby nienakręconej ostatecznie fazy drugiej TOSu, w związku z czym odcinek ma również fanowską TOSową wersję nakręconą w ramach New Voyages/Phase 2? Równie nudną, prawdę mówiąc...

(A pomysł, w sumie, był ambitny...)
Eviva
Użytkownik
#355 - Wysłana: 26 Cze 2015 07:03:09
Odpowiedz 
annami
Q__

A mnie ten odcinek jakoś nie znudził - może ze względu na obecność dr Pulasky, która stanowi moją ulubioną postać TNG, nawet przed Tashą Yar. Jak widać, mam słabość do przegrańców, lubiłam nawet Wesa.
annami
Użytkownik
#356 - Wysłana: 26 Cze 2015 11:43:13
Odpowiedz 
Że była ta zamierzona faza druga gdzieś czytałam, ale nie wiedziałam o tym odcinku. Ale zasadniczo wolałabym go nie przeżywać jeszcze raz
Q__
Moderator
#357 - Wysłana: 26 Cze 2015 13:45:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Jak widać, mam słabość do przegrańców, lubiłam nawet Wesa.

Dlaczego Pulaski i Wes to niby przegrańcy? On prawie w bogi poszedł. Ona - może krótko, ale zawsze - była CMO na flagowcu GF (co mało komu się trafia, a chętnych - jak mniemam - wielu).

annami

annami:
Ale zasadniczo wolałabym go nie przeżywać jeszcze raz

O, to nie zobaczysz jedynej w ST Deltanki z włosami na głowie (aktorka się uparła, ze nie zgoli, ani przykryć nie da) .

No, dobra, zobaczysz:
annami
Użytkownik
#358 - Wysłana: 26 Cze 2015 14:41:33
Odpowiedz 
W sumie ciężko się dziwić, ładne włosy, byłoby żal właścicielce
Muszę obejrzeć jeszcze raz Star Trek TMP, bo oglądałam go całościowo strasznie dawno temu
Eviva
Użytkownik
#359 - Wysłana: 26 Cze 2015 16:49:03
Odpowiedz 
Q__:
Dlaczego Pulaski i Wes to niby przegrańcy? On prawie w bogi poszedł. Ona - może krótko, ale zawsze - była CMO na flagowcu GF (co mało komu się trafia, a chętnych - jak mniemam - wielu).

Chodzi mi o miłość widzów. Niby dlaczego wśród moich ulubieńców znajdują się Kes i Neelix?
Q__
Moderator
#360 - Wysłana: 26 Cze 2015 16:49:19
Odpowiedz 
annami

annami:
Muszę obejrzeć jeszcze raz Star Trek TMP

Tylko raz? TMP można oglądać w nieskończoność...
 Strona:  ««  1  2  3  ...  7  8  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Najgorszy film i epizod?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!