USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Filmy z Kirkiem czy Picardem?
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 18 Wrz 2006 19:40:56
Odpowiedz 
Ktore wolicie, do ktorych czesciej wracacie i, ktore z nich robia na Was wieksze wrazenie? Czemu wolicie filmy, z ktoras z zalog- klimat, efekty, tresc, obsada?


Ekranowe przygody, ktorego z kapitanow wolicie ogladac?
Seybr
Użytkownik
#2 - Wysłana: 18 Wrz 2006 21:02:53
Odpowiedz 
Stawiam bardziej na Picarda. Jezeli mial bym wybrac serial to stawiam na DS9. Jak dla mnie ma najlepszy klimat.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 19 Wrz 2006 02:08:01
Odpowiedz 
Picard

Serial oczywiście wolę z Picardem, a film... tylko jeden, ale z Kirkiem - TMP. Choć z drugiej strony lubię też film łaczący losy obu kapitanów - Generations.
Anonim
Anonimowy
#4 - Wysłana: 19 Wrz 2006 04:27:32
Odpowiedz 
Tak sobie zaczalem myslec o tych wszystkich filmach spod znaku Star Treka i... uderzyla mnie jedna mysl. Doszedlem do wniosku, ze nie da sie w pelni zadowolic mnie, czyli bylo nie bylo fana, jakimkolwiek filmem - jakiego by Paramount nie wypuscilo. Mozna stworzyc film, ktory uznam za dobry, moze nawet bardzo dobry, ale doskonaly? Chyba nie!

No bo, z jednej strony wkurzaja mnie filmy akcji w stylu Nemezis. Bezsensowna jazda samochodem po pustyni, ciagle cos sie dzieje, ciagle jakies glupie preteksty, byle tylko dzialo sie jeszcze wiecej. W koncu i tak dochodzi do starcia dwoch okretow, co bylo chyba oczywiste dla kazdego, kto przez chwile zobaczyl, jak okrety te stoja naprzeciwko siebie pierwszy raz, na orbicie Romulusa (czy Remusa? nie pamietam). Bedac fanem wiem, ze nie o to chodzi w Treku. Bedac fanem wiem, ze nie takie sa idealy Treka. Czuje, ze zawsze powinno chodzic o mozliwie pokojowe rozwiazanie konfliktu.

Ale bedac tym samym fanem po prostu cholernie upodobalem sobie sekwencje walk kosmicznych w uniwersum ST. Uwielbiam to - czesto, gdy mialbym wybrac najlepszy *moment* filmu, wybralbym wlasnie ta glowna walke. Torpedy, fazery, disruptory, probujace to wszystko zatrzymac tarcze, zmyslne manewry, przekierowanie energii, raporty o uszkodzeniach... Jak trekker moze tego nie kochac?

Paradoksalnie, walka E-E ze Scimitarem w Nemezis po prostu strasznie mi sie podobala. Nie tylko mi zreszta - bylem na tym w kinie z dwoma nie-trekkerami (tzn. nie bylismy sami w 3 osoby na sali... wiecie co mam na mysli ) i im tez bardzo sie to spodobalo. Wiecej - powiedzieli, ze czegos takiego jeszcze nie widzieli. Ze po raz pierwszy zobaczyli walke w sci-fi, gdzie obie strony naprawde staraly sie wygrac i nie byly glupie. To wrazenia normalnych ludzi. A trekkerzy? Kurde, sami wiecie jak to jest - tyle myslec, dyskutowac o tych wszystkich okretach i ich systemach, tyle spekulowac, szacowac sile ognia, wytrzymalosc.... I naraz zobaczyc te wszystkie cacka w akcji. Poezja. Z jednej (ale bardzo malej) strony, caly film moglby tak wygladac .

...i gdyby tak bylo, na pewno psioczylbym, ze to bezsensowna naparzanka, pozbawiona wszystkiego najlepszego, co Trek ma do zaoferowania (sic!).

Oczywiscie troche z tym wszystkim przesadzam. W wielu filmach udalo sie jakos wyrownac proporcje pomiedzy Ukazaniem Okretow a prawdziwie trekowymi, glebokimi sprawami. Zwykle proporcje te sa jak 1:20 . Moze to i dobrze? Wlasciwie w TMP mamy na poczatku 3 nowiutkie, klingonskie krazowniki (zawsze to cos), potem przepiekne ujecia E-A w doku (to juz na pewno jest COS), potem zniszczenie asteroidu i przyjecie na klatę przez E-A wyladowania plazmy V'Gera (znowu ukazanie mozliwosci okretu) i dlugie sekwencje efektow specjalnych w V'gerze. Ale wielkiej walki troche brakuje.

W Undiscovered Country na koncu mamy Excelsiora i ulepszone Constitution znecajace sie nad biednym BoPem (dobrze, ze przynajmniej byl niewidzialny) - niby nic, a cieszy. Fajny final. No i wczesniej te sceny na mostku Excelsiora, gdy Hikaru Sulu wyciska 110% mocy z silnikow najlepszego i najszybszego okretu floty, chcac zdazyc z pomoca Enterprise'owi.

First Contact jest fajny - od razu, bez ceregieli zaczyna sie ogromnym wybuchem (ala filmy Hitchkocka) - trudno o lepsze wejscie dla nowego najpotezniejszego okretu Floty, niz zlamanie rozkazow, lot na maksymalnej predkosci przez pol Federacyjnej przestrzeni i przylot dokladnie na czas, by uchronic probujacego staranowac Szescian Defianta przed zaglada. Po chwili nowe zabawki Federacji, dowodzone przez Picarda, otwieraja ogien i Szescian trafia chyba do Continuum Q (a w kazdym razie gdzies daleko - i w malych kawalkach), a USS Thunderchild przemyka nam przed ekranem (czy jakis film mial tyle pieknych projektow okretow, co FC? Sovereign i Akira sa super, a Steamrunner i Sabre tez fajne).

W GEN nie za bardzo podobala mi sie sama walka - ot, BoP strzela do E-D jak do kaczki (?!), po czym zostaje zniszczony jedna torpeda. Niewiele. Ale jest jeszcze scena wchodzenia spodka w atmosfere i awaryjnego ladowania. To juz jest sporo . Wspomniec tez trzeba o butelce szampana roztrzaskujacej sie o ulepszonego Excelsiora.

Ale jest jeszcze jeden film, na ktory chcialem zwrocic szczegolna uwage. Wrath Of Khan. Kto nie pamieta tej walki w mglawicy? Legenda kina s-f, jak dla mnie na pewno przynajmniej drugi pojedynek 1 na 1 w Treku (po walce ze Scimim, ktora - niestety - konczy sie bez sensu [taranowanie przez oslony?]). Doswiadczenie oficera Floty jednak zwyciezylo. Pojedynek dwoch odwiecznych wrogow, na dodatek geniuszy, w nietypowym srodowisku - trudno o cos bardziej efektownego. Ale wiecie co jest najlepsze? Ze jak mnie ktos zapyta o najlepszy moment w filmie, to odpowiem: gdy sie okazalo, ze Kirk i spolka wcale nie sa uwiezieni w srodku asteroidu, a Enterprise-A jest 10x bardziej sprawny, niz Khan (i widz rowniez) mysli. Typowo Trekowe zwyciestwo. Na dodatek, Kirk nie chcial zniszczyc Relianta (i nie zniszczyl go) - chcial tylko pozbawic go zdolnosci do walki, po czym wejsc na jego poklad. To Khan zdecydowal sie uzyc broni Genesis, by zniszczyc Enterprise - i sam wydal na siebie wyrok.

/Sh1eldeR
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 19 Wrz 2006 05:35:52
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Torpedy, fazery, disruptory, probujace to wszystko zatrzymac tarcze, zmyslne manewry, przekierowanie energii, raporty o uszkodzeniach... Jak trekker moze tego nie kochac?

Fascynacja walką "wspomaganą technologicznie" jest stara jak sama SF już w "20000 mil podmorskiej żeglugi" mamy wszak Nautilusa taranujacego brytyjski okret. Wybitnym "militarysta" filmowej SF jest James Cameron. Podobną fascynację widać też w twórczości... Lema - potężne machiny w "Edenie" i "Niezwyciężonym", atak na Kwintę we "Fiasku". Technologia używana w militarnym starciu doczekała się wręcz osobnego gatunku literackiego i filmowego - technothrillera militarnego. W którym inteligentna walka z użyciem najnowocześniejszych technologii często stanowi cały sens fabuły. Z podobnych ciągotek zrodził się cykl o Honor Harrington czy "Gwiezdna eskadra".
Jednak choć ten ostatni serial uwielbiam na równi z TNG, a JAG też należy do moich ulubionych seriali okażę sie mocno nietypowym trekerem. Nie lubię militarnych akcentów w ST, bo mi to nie pasuje do filozofii Treka. Przyznam się do czegoś, gdy oglądałem SAAB kusiła mnie myśl o podobnym (w zasadzie w 99% identycznym) serialu o marines GF toczącym się w universum Treka, ale szybko porzuciłem te myśli, wydały mi sie mało trekowe...
Lubię za to realistyczne walki w B5 choć przeładowanie tego serialu wojną mnie wkurza (podobnie zresztą jest w wypadku DS9).

potem przepiekne ujecia E-A w doku (to juz na pewno jest COS), potem zniszczenie asteroidu i przyjecie na klatę przez E-A wyladowania plazmy V'Gera (znowu ukazanie mozliwosci okretu) i dlugie sekwencje efektow specjalnych w V'gerze

M.in. za to uwielbiam ten film.

Ze jak mnie ktos zapyta o najlepszy moment w filmie, to odpowiem: gdy sie okazalo, ze Kirk i spolka wcale nie sa uwiezieni w srodku asteroidu, a Enterprise-A jest 10x bardziej sprawny, niz Khan (i widz rowniez) mysli. Typowo Trekowe zwyciestwo. Na dodatek, Kirk nie chcial zniszczyc Relianta (i nie zniszczyl go) - chcial tylko pozbawic go zdolnosci do walki, po czym wejsc na jego poklad.

W sumie nie lubię ST II, ale przyznaję, pod względem ducha jest trekowaty, choć IMHO zbyt mistyczny i przygodowy.

To Khan zdecydowal sie uzyc broni Genesis, by zniszczyc Enterprise - i sam wydal na siebie wyrok.

Zupełnie jakby rozumiał, że na jednostkę taką jak on nie ma juz miejsca w szczęśliwym XXIII stuleciu. Dla mnie akurat było to symboliczne i równie znaczące, co niepochlebny obraz ludzi XX wieku w ST IV.
Anonim
Anonimowy
#6 - Wysłana: 19 Wrz 2006 13:48:17
Odpowiedz 
Q__
Podejrzewam, ze nawet gusta zamknietej grupy, jaka sa trekkerzy, nie sa do konca jednolite. Jeden troche bardziej lubi strzelanie (tak jak ja - i nic na to nie moge poradzic!), inny uwaza, ze to nie o to chodzi - ze to niepotrzebne (tak jeszcze ja tez moge uwazac) i zbedne (tak juz nie potrafie ). Wg mnie w Treku fajne jest to, ze ta technologia, mimo ze zupelnie rozna od wspolczesnej, jest calkiem realistyczna. Wiecej - az sie chce, zeby statki kosmiczne przyszlosci wlasnie tak wygladaly. Piekne, szybkie, potezne - w niczym nie przypominaja zasmieconych okretow z innych seriali, z mrocznymi korytarzami i antenami/broniami wystajacymi z kazdego metra kwadratowego kadluba.

A co do Honor Harington - na tym forum uslyszalem po raz pierwszy o tym cyklu. Do tej pory udalo mi sie kupic i przeczytac dwie ksiazki (niestety z pominieciem pierwszej czesci, ktora byla akurat niedostepna, a ja juz nie moglem czekac ): "Honor krolowej" i "Krotka, zwyciezka wojenke". Zauwazylem, ze w "Wojence" na walki polozony jest jakby mniejszy nacisk. Tzn. niby sa, ale rzadko autor opisuje je tak precyzyjnie, jak w czesci poprzedniej. Wiecej - nawet finalowa walka jest obcieta w pewnym miejscu, gdy juz wiadomo, ze nasi wygraja. Cholera - wygraja, ale zaraz ma dojsc do starcia dwoch eskadr superdrednotow! Nic to, ze ta druga jest silniejsza - chce zobaczyc, jak bardzo!

Mam wiec pytanie, bo moze czytales juz reszte ksiazek: czy w nastepnych czesciach (konkretnie: nastepnej) tez najwiecej jest takich przerywanych sekwencji walk? Czy autor wraca do rozwodzenia sie nad poszczegolnymi salwami rakiet, laserow i graserow? Mnie to bardzo ciekawi - interesuje sie technologia i troche rowniez marynistyka i te walki swietnie moim zdaniem przedstawialy konflikty w przyszlosci. Nie chcialbym, zeby byly traktowane po macoszemu...

/Sh1eldeR
Raptor 16
Użytkownik
#7 - Wysłana: 19 Wrz 2006 14:00:01
Odpowiedz 
Ja po obejrzeniu Nemesis, pomyślałem sobie, że to najlepszy Star Trek jaki kiedykolwiek oglądałem (ale zrobilem to przed obejrzeniem TNG )
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 19 Wrz 2006 15:36:11
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Jeden troche bardziej lubi strzelanie (

Co paradoksalne - lubię strzelanie w SF, zaczytwałem sie "Kawalerią kosmosu" (ciekawie pomyślane czytadełko) i "Wieczną wojną" (najpierw w wersji komiksowej). Oglądałem SAAB (i jak wspomniałem stawiam go na równi z TNG, moim ulubionym Trekiem), ale... nie lubie strzelanin w Treku.

Wiecej - az sie chce, zeby statki kosmiczne przyszlosci wlasnie tak wygladaly. Piekne, szybkie, potezne - w niczym nie przypominaja zasmieconych okretow z innych seriali, z mrocznymi korytarzami i antenami/broniami wystajacymi z kazdego metra kwadratowego kadluba.

No, ba Trek w ogóle przedstawia Kosmos naszych marzeń. Zresztą pięknie było to przedstawione w fanowskim crossoverze ST z B5, do którego link dawał ktoś na Forum.

Cholera - wygraja, ale zaraz ma dojsc do starcia dwoch eskadr superdrednotow! Nic to, ze ta druga jest silniejsza - chce zobaczyc, jak bardzo!

Jak wspomniałem, doskonale Cię rozumiem.

czy w nastepnych czesciach (konkretnie: nastepnej) tez najwiecej jest takich przerywanych sekwencji walk? Czy autor wraca do rozwodzenia sie nad poszczegolnymi salwami rakiet, laserow i graserow?

Nie pamiętam juz kolejności tomów, ale różnie z tym bywało, w jednych więcej w innych mniej (pod tym względem HH przypomina mi cykl Clancy'ego o Jacku Ryanie), ale ogólnie jest to wszak militarna SF, wiec spokojna głowa...

te walki swietnie moim zdaniem przedstawialy konflikty w przyszlosci.

Owszem owszem, były bardzo realistyczne, choć autor (to nie grzech) dopasowywał fizykę "Honorverse" do tego, by walki w Kosmosie pod względem taktyki były jak najpodobniejsze do starć żaglowców w XIX w.

ps. TU masz trochę danych o lady Honor i jej przygodach (o ile jeszcze tego nie czytałeś):
http://en.wikipedia.org/wiki/Honorverse
http://thehonorverse.com/

Raptor 16

Ja po obejrzeniu Nemesis, pomyślałem sobie, że to najlepszy Star Trek jaki kiedykolwiek oglądałem

Czyżby był pierwszym Trekeim jaki widziałeś w ogóle?
Raptor 16
Użytkownik
#9 - Wysłana: 19 Wrz 2006 15:41:38
Odpowiedz 
Czyżby był pierwszym Trekeim jaki widziałeś w ogóle?

nie, pierwszy Gen, potem FC, potem Insurrection, potem Nem , a potem tng


NEM w porownaniu z 3 wczesniejszymi wydawał mi sie bardzo profesjonalnie zrobiony( chodzi o forme, nie fabule )
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 19 Wrz 2006 16:06:34
Odpowiedz 
Raptor 16

NEM w porownaniu z 3 wczesniejszymi wydawał mi sie bardzo profesjonalnie zrobiony( chodzi o forme, nie fabule

Owszem, pod względem formy NEM jest jednym z najlepszych Treków, szkoda, że tej formy nie wypełniła sensowniejsza treść...
atozz
Użytkownik
#11 - Wysłana: 19 Wrz 2006 17:08:30 - Edytowany przez: atozz
Odpowiedz 
Myślę że warto przy okazji swojej opinii napisać jaka była kolejność oglądania. Jeśli chodzi o opinie: z Pikusiem podobały mi się tylko 7 i 8, z Kirkiem 1,2,3,6. Ale to porównanie tylko ilościowe. Jeśli chodzi o kolejność to oglądałem TNG, TOS, ST7 (w kinie!), DS9, VOY, ST1-9, ST10, Ent (tylko pilot i część sez. 3 i 4). Jeśli chodzi o najbardziej ulubiony to kiedyś najbardziej podobał mi się ST8 (za efekty, nastrój a także za muzykę!) ale teraz bardziej wolę wyraziste moralnie, nawiązujące do TOS-a i zawierające dużo sci - a więc aktualnie najbardziej podoba mi się ST7.

Można też wspomnieć o innych seriach - SAAB (tylko kilka epów), B5 (też tylko kilka), Lexx (ciagle nie widzialem 4 sezonu - moze mi ktos pomoze?), Andromeda (1 sezon calkiem sensownie sie zapowiadal, reszta oczywiscie nie warto wspominac), Farscape - widzialem takze farscapowy miniserial Peacekeeper Wars - i mysle ze Sh1eldeR-owi ten miniserial by sie bardzo podobal
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 19 Wrz 2006 19:18:09
Odpowiedz 
atozz

Jeśli chodzi o opinie: z Pikusiem podobały mi się tylko 7 i 8, z Kirkiem 1,2,3,6.

Wiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale dziwię sie nieco, że nie lubisz ST IV. Owszem jego komediowa forma i to że bohaterowie wyglądają jak cywile może zniechęcać, ale jest to jeden z najgłębszych Treków jakie znam. Mimo lekkiej formy pokazuje jak bardzo nie dorośliśmny do ideałów Treka, jak archaiczni i atawistyczni wydajemy się z naszym sposobem myślenia i realizowaną w praktyce saklą wartości Kirkowi i jego załodze. ST IV to lustro w którym mozemy sie przejżeć, lecz to co widzimy nie jest zbyt radosne...

SAAB (tylko kilka epów)

Mimo to jestem niezwykle ciekaw Twoich wrażeń...
atozz
Użytkownik
#13 - Wysłana: 19 Wrz 2006 20:30:38
Odpowiedz 
ST4 nie lubie za pomysl z delfinami oraz za recykling pomyslu z V-gerem. Komediowe elementy jeszcze byly ok. Z atawizmem sie zgodze - niestety ani w roku 1986? do ktorego wybral sie Kirk ani w roku 2006 nie mozemy powiedziec ze zyjemy w jakims przyszlosciowym swiecie przesiaknietym technologia. Nie ma wszczepow, nie mamy nanotechnologii w swoich organizmach, najbardziej mi przeszkadza ze jak wspomnialem roznica miedzy nami a np. czasami Kirka ale w realu (1966) nie jest wcale az tak duza - poza aparatami cyfrowymi i komorkami, mp3playerami oraz troszke szybszymi komputerami.

SAAB widzialem ten odcinek kiedy laduja na Marsie oraz jakis pozniejszy troche slabszy kiedy jeden z zolnierzy mial jakies przywidzenia, moze jeszcze jakies pare innych epkow ktore slabo pamietam - ogladalem jeszce w czasach telewizji, na Polsacie i na niemieckim VOX. W sumie mi sie podobal ale po tak malej probce trudno cos sadzic, z tym ze mialem wrazenie ze jest monotematyczny - poza ciaglym szarpaniem sie z "pijawami" niewiele sie dzialo.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:12:15
Odpowiedz 
atozz

ST4 nie lubie za pomysl z delfinami

A dla mnie ewentualność występowania obok nas kolejnego rozumnego gatunku o którego rozumności nie mamy pojęcia to fascynujaca koncepcja.

ajbardziej mi przeszkadza ze jak wspomnialem roznica miedzy nami a np. czasami Kirka ale w realu (1966) nie jest wcale az tak duza

Za to różnica między nami a czasmi Kirka w serialu, jesłi chodzi o mentalnosc, jest gigantyczna. Na tle postaci z ST (nie mówię to o Ferengi, Romkach czy Klingonach) wypadamy jak egotyczni barbarzyńcy...
Natomiast od strony technologicznej - Trek musi trzymać się klimatów TOSa i TNG i na tle np. postcyberpunku miejscami "czuć go starzyzną"... Tak naprawdę można mieć nadzieję, że pod wieloma wzgledami technologia w realu rozwinie sie dalej niż pokazuje Trek (pod innymi zapewne nie).

jakis pozniejszy troche slabszy kiedy jeden z zolnierzy mial jakies przywidzenia

Paradoksalnie uchodzi on za jeden z najlepszych w serialu, bo jest "ambitny", ale prywartnie to jedyny odcinek SAAB za którytm nie przepadam (a w/w żołnierz to jedna z najciekawszych postaci w serialu, Cooper Hawkes).

mialem wrazenie ze jest monotematyczny - poza ciaglym szarpaniem sie z "pijawami" niewiele sie dzialo.

Bo też był to serial typowo "militarny" - wojna, jej wpływ na psychikę bohaterów, honor, walka, poświęcenie (bliskie ideałom Treka w sumie), pochwała wojska (coś jak póżniej w JAGu), ale i wredne manipulacje polityków. A nad tym wszystkim unosi się duch eksploracji kosmosu i klasyczna dla SF tematyka "kontaktowa" dotycząca tu zarówno trudności w porozumieniu się pomiędzy ludźmi, a "Pijawami", ale i w porozumienniu sie ludzi z własnymi tworami - zbuntowanymi sztucznymi inteligencjami i nieszczęśliwymi hodowanymi w drodze inzynierii genetycznej na "mięso armatnie" InVitros (Hawkes jest jednym z nich, dowódca oddziału pułkownik MacQueen - kolejnym).
theczarek
Użytkownik
#15 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:14:28
Odpowiedz 
A ja krótko - i jedne i drugie mają swój urok. Ale jakoś do pełnometrażówek z Kirkiem chętniej wracam - troszkę.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:18:10
Odpowiedz 
theczarek

Ale jakoś do pełnometrażówek z Kirkiem chętniej wracam - troszkę.

Jak ja. Moze dlatego, że filmy z Kirkiem mają (zwłaszcza wspaniały TMP) więcej zalet niż TOS na podstawie którego powstały, zaś filmy z Picardem, nie dorównują (nie mówie o stronie wizualnej) głębi TNG z czasów gdy czuwał nad nim jeszcze Roddenberry...
theczarek
Użytkownik
#17 - Wysłana: 19 Wrz 2006 22:01:14
Odpowiedz 
Q__

Podpowiem RPG-owo: theczarek w zadumie kiwa głową
Anonim
Anonimowy
#18 - Wysłana: 20 Wrz 2006 01:36:38
Odpowiedz 
Dzieki za informacje, Q__. W takim razie chyba kupie sobie nastepny tom HH.

/Sh1eldeR
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 20 Wrz 2006 02:08:36
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Masz tu spis tomów, byś mógł łatwiej dokonać wyboru (wystarczy klikać na okładki by pojawił sie opis):
http://www.literatura.gildia.pl/serie/honor_harrin gton
Dj peyo
Anonimowy
#20 - Wysłana: 20 Wrz 2006 15:10:11
Odpowiedz 
kirk jakos bardziej przypadl mi do serca gdy w startreku chyba dokladnie w jedynce znalazl voyagera I. sonde z lat 70tych.
a jesli chodzi o pikarda to to jego Energize tez wpada w ucho. jeden i drugi jest dobry ale raczej bylbym za kirkiem i spoooooookiem.
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 20 Wrz 2006 16:45:17
Odpowiedz 
Dj peyo

kirk jakos bardziej przypadl mi do serca gdy w startreku chyba dokladnie w jedynce znalazl voyagera I. sonde z lat 70tych.

Oj, nie Voyagera I, a (fikcyjnego) Voyagera VI. Choć z filmów w istocie te z Kirkiem są lepsze, a zwłaszcza ten z Voyagerem
theczarek
Użytkownik
#22 - Wysłana: 20 Wrz 2006 23:47:14 - Edytowany przez: theczarek
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Mam wiec pytanie, bo moze czytales juz reszte ksiazek: czy w nastepnych czesciach (konkretnie: nastepnej) tez najwiecej jest takich przerywanych sekwencji walk? Czy autor wraca do rozwodzenia sie nad poszczegolnymi salwami rakiet, laserow i graserow? Mnie to bardzo ciekawi - interesuje sie technologia i troche rowniez marynistyka i te walki swietnie moim zdaniem przedstawialy konflikty w przyszlosci. Nie chcialbym, zeby byly traktowane po macoszemu...

Ja czytałem wszystkie i moge Ci powiedzieć tyle że walk jest na tyle dużo że nadal je lubisz i nie nudzą się. W dalszych częściach znajdziesz nieco więcej polityki - Honor awansuje i "dojżewa" politycznie. Wmiarę jak jej pozycja w świecie powieści wzrasata seria nabiera rozmachu i pokazuje zdarzena z szerszej prespektywy.

Jeśli chodzi o aspekt militarny to pisałem o tym gdy dyskutowaliśmy o Akirze jako lotniskowcu. Weber bardzo ciekawie pokazał jak konflikt zbrojny wpływa na rozwój technologii wojennej. Jedynm większym bugiem jaki znalazłem było zniknięcie bez słowa torped plazmowych (albo nieuważnie czytałem).

Przepraszam za OT - lubię cykl o HH i nie mogłem się powstrzymać.
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 21 Wrz 2006 01:10:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
theczarek

Przepraszam za OT - lubię cykl o HH i nie mogłem się powstrzymać.

To nie do końca OT... Większość Forumowiczów lubi przygody tej pani...
Anonim
Anonimowy
#24 - Wysłana: 21 Wrz 2006 13:41:27
Odpowiedz 
oraz troszke szybszymi komputerami.

"troszke"
Anonim
Anonimowy
#25 - Wysłana: 21 Wrz 2006 13:44:58
Odpowiedz 
a jesli chodzi o pikarda to to jego Energize tez wpada w ucho

jeszcze fajniejsze jest picardow" engejdż"
szwagier
Użytkownik
#26 - Wysłana: 22 Wrz 2006 15:50:42
Odpowiedz 
Chce tylko powiedzieć, że E-A pojawił się dopiero na końcu ST 4 Wcześniej mimo że przerobiony kompletnie był to NCC-1701. To wszystko jest pochrzanione na wielu stronach, bo przecież w TOS był 1701 oryginalny, w TMP był refit ale nadal 1701 a po zniszczeniu zmienili nazwę z jakkiegoś innego okrętu na Enterprise 1701-A.
Najlepsze jest to że mamy inne wystroje wnętrza. O ile TOS i TMP wiadomo, że kompletnie przebudowany to już 2-3 to znów inne wnętrze w "reficie", a 1701-A znów jest zupełnie inny (mostek wydaje się większy, dużo monitorów, jest bardziej excelsiorowy).
Ale to już wątek na inny temat.
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 22 Wrz 2006 16:22:31
Odpowiedz 
szwagier

Chce tylko powiedzieć, że E-A pojawił się dopiero na końcu ST 4

Owszem.

zmienili nazwę z jakkiegoś innego okrętu na Enterprise 1701-A.
Najlepsze jest to że mamy inne wystroje wnętrza. O ile TOS i TMP wiadomo, że kompletnie przebudowany to już 2-3 to znów inne wnętrze w "reficie"


Wygląda to na buraka...
szwagier
Użytkownik
#28 - Wysłana: 22 Wrz 2006 16:26:07
Odpowiedz 
Wygląda to na buraka...
Nie to nie burak, pokazuje to jak zmieniane były okręty tej klasy, podobnie jak exselsiory i pewnie też oberthy.

Zakładam nowy topic, nie robimy offtopu.
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 22 Wrz 2006 16:41:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
szwagier

nie robimy offtopu.

Dobra, w ramach powrotu do tematu powtórzę raz jeszcze. Filmy najlepsze z Kirkiem, serial najlepszy z Picardem.
szwagier
Użytkownik
#30 - Wysłana: 22 Wrz 2006 16:50:59
Odpowiedz 
Dobra, w ramach powrotu do tematu powtórzę raz jeszcze. Filmy najlepsze z Kirkiem, serial najlepszy z Piocardem

YES YES YES
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Filmy z Kirkiem czy Picardem?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!