USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów
 Strona:  ««  1  2  ...  24  25  26  27  28  ...  38  39  »» 
Autor Wiadomość
pitrock
Użytkownik
#751 - Wysłana: 4 Sier 2016 07:57:27
Odpowiedz 
Q__:
Choć w 90% składa się z nawalonych na kupę CGI wbrew pozorom zrobiła na mnie pozytywne wrażenie.

"Chasing The Infinite Sky" rzeczywiście prezentuje górną półkę jeśli chodzi o efekty specjalne. Twórcy jak widać mają na tym polu duże doświadczenie – duży plus za to. Z żalem natomiast zauważam, że normą powoli staje się zjawisko, które zapoczątkował JJ, a które przyprawia mnie momentami o mdłości, czyli rozbrykanie kamery tudzież rozbrykane statki.
Ujęcie pierwsze – Mars. Czy tylko mi się wydaje czy on skacze. A może nie on skacze tylko kamera? Dalej – USS Texas, czy ten okręt ma problem ze sterownością? Leci w taki sposób, jakby albo silniki manewrowe miał rozregulowane, albo za sterami siedzi ktoś kto nigdy nie sterował takim okrętem i próbuje się uczyć pilotażu. Do tego na każdym kroku te denerwujące zabiegi: nagłe przybliżenie obiektu, „problemy” z ostrością i chaotyczny czy niestabilny ruch kamery. Sorki, dawniej to by sugerowało, że za kamerą stoi niedoświadczony filmowiec, który delikatnie mówiąc zawala swoją robotę. Chyba odchodzą do lamusa przemyślane kadry, płynne ruchy kamerą, płynna zbliżenia, majestatyczny ruch okrętów. Może i kwękam niepotrzebnie, ale zaznaczam, że jest to tylko moja opinia – opinia dinozaura, który pamięta znacznie lepszego ST.
Q__
Moderator
#752 - Wysłana: 4 Sier 2016 08:04:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pitrock

pitrock:
Z żalem natomiast zauważam, że normą powoli staje się zjawisko, które zapoczątkował JJ, a które przyprawia mnie momentami o mdłości, czyli rozbrykanie kamery tudzież rozbrykane statki.

Przypuszczam, że w wypadku filmu osadzonego w Kelvin Timeline było to nieuniknionne. Przecież stylizacja na JJa była tu założeniem.

ps. Filmik reklamujący Pacific 201 na IndieGoGo - ujawnia naprawdę sporo nt. strony wizualnej tej produkcji:
http://www.youtube.com/watch?v=859qBa0JUI8
Strona promowanej nim kampanii:
https://www.indiegogo.com/projects/pacific-201-a-s tar-trek-fan-production-film

I dalsze info o postępach produkcji Chance Encounter:
http://www.youtube.com/watch?v=SYoiuqKD63M
http://www.youtube.com/watch?v=gekDp-MOKAU
http://www.youtube.com/watch?v=fjCctUWxsVI
http://www.youtube.com/watch?v=pDTABXF5h0w
Evelin Siv
Użytkownik
#753 - Wysłana: 4 Sier 2016 16:54:22
Odpowiedz 
Q__
To poszukam, fajnie że REN było z napisami.
"Prelude to Axanar" oglądałam i czekam na więcej...
Dobra pooglądam i postaram się za jakiś czas odezwać ;) Pewnie sięgnę do tego jak skończę VOY oglądać (znowu). ;)
Q__
Moderator
#754 - Wysłana: 5 Sier 2016 11:32:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Evelin Siv

Evelin Siv:
Dobra pooglądam i postaram się za jakiś czas odezwać ;)

No i fajnie.

ps. Kolejny fan-Trek z załogą TOS. Tym razem animacja kukiełkowa - Star Trek The Figure Series:
http://www.youtube.com/watch?v=NNxXE9wyjLE

Tudzież panel Star Trek Continues na Denver Comic Conie 2016, zarejestrowany przez ekipę TrekYards, część pierwsza:
http://www.youtube.com/watch?v=Y3hi5WgXT6I
Oraz okolicznościowy wywiad TY z Vic'em Mignogną:
http://www.youtube.com/watch?v=NaLf9AU91ZE

Nadto Jonathan Lane zauważył ruszenie zdjęć do "Chance Encounter":
http://fff.trekbloggers.com/2016/07/30/chance-enco unter-a-star-trek-short-film-begins-shooting-today /

I rozmawiał z twórcą Ravena o tym jaki tenże ma w końcu stosunek do wytycznych (wywiadu część druga):
http://fff.trekbloggers.com/2016/07/24/will-star-t rek-raven-be-ignoring-the-new-fan-film-guidelines- part-2
Q__
Moderator
#755 - Wysłana: 15 Sier 2016 10:29:07
Odpowiedz 
Trzeci odcinek niemieckiej machinimy Star Trek: Explorer, przemianowanej w związku z wytycznymi na Starship Explorer:
http://www.youtube.com/watch?v=SZiSKq9KxhU

Kolejna porcja informacji o postępach produkcji "Chance Encounter":
http://www.youtube.com/watch?v=iAiw-FLDBjY
http://fff.trekbloggers.com/2016/08/12/chance-enco unter-continues-shooting-this-weekend/

I Jonathan Lane o OGaM:
http://fff.trekbloggers.com/2016/08/14/star-trek-o f-gods-and-men-feature/
Q__
Moderator
#756 - Wysłana: 28 Sier 2016 19:31:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mamy plakat siódmego odcinka Star Trek Continues:

https://www.facebook.com/StarTrekContinues/photos/ a.368013926565463.92376.333296680037188/1262883060 411874/

ps. Jak ktoś woli bez napisu:


EDIT:
Ja tu o plakacie, a tymczasem ekipa STC kręci dalej:
https://twitter.com/grantimahara/status/7695700530 96210435
Q__
Moderator
#757 - Wysłana: 4 Wrz 2016 18:21:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
No i mamy zapowiadany siódmy epizod Star Trek Continues "Embracing the Winds":
http://www.youtube.com/watch?v=yMasSzFXaKQ
https://vimeo.com/178685237

Także na stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1638

EDIT:
Cóż, obejrzałem w/w odcinek STC i znów dać muszę solidne 3.5/4, jest to, bowiem, historia pod wieloma względami porządna, dobrze zrealizowana, a jednocześnie nie tknięta tym powiewem geniuszu właściwym najlepszym odcinkom ST.
Fabuła nie jest zbyt skomplikowana. Załoganci Enterprise przybywają - niczym w Beyond - na odległy posterunek GF. Wezwani zostali tylko Kirk i Spock, ale polecieli z nimi spragnieni lokalnych atrakcji Sulu i McKennah (trochę szkoda, że nie odegrają żadnej fabularnej roli po tym, jak podkreślono ich obecność).
Sprawa jest następująca - w wyniku awarii systemów podtrzymywania życia USS Hood (coraz mniej jednostek klasy Constitution na chodzie, zwł. że właśnie wycofany został ze służby Farragut - tak, dostajemy aluzję do finału siostrzanej serii) stracił całą załogę i trzeba będzie obsadzić go na nowo. Według dowodzącej posterunkiem komodor Gray idealnym kandydatem na jego dowódcę będzie Spock, acz jest i kontrkandydatka, komendant ziemskiego "Grzybka" - komandor Garrett (chyba widzimy kolejny ród GF). Sprawa jest jednak złożona - Wolkanie mogą sprzeciwiać się awansowi Spocka (no i Kirk niechętnie straci swojego XO), a znów nominację Garrett mogą blokować nastawieni seksistowsko Tellaryci*, ustępstwa na rzecz których spowodowały, że choć wiele jest we Flocie kobiet-kapitanów, ani jedna nie dowodziła dotąd prestiżową jednostką klasy Constitution...**
Zarówno Kirk, jak i Spock przekonani są początkowo, że dowództwo powinna dostać Garrett, jednak sprawy się komplikują. Najpierw komandor - która właśnie przybyła na miejsce w towarzystwie wolkańskiego admirała - okazuje się mało sympatyczną osobą o cechach - mówiąc kategoriami naszych czasów - wojującej feministki, na której przeszłości kładzie się, w dodatku, cieniem pewien epizod (nie jest jasne czy przez jej błąd nie zginął aby jej dawny kapitan). Potem Spock przeanalizowawszy przebiegi służby - jej i swój - dochodzi do wniosku, że będzie lepszym kapitanem...
Zostaje zatem - w pięknej tradycji "The Measure of a Man" - wszczęte oficjalne postępowanie, w którym troje oficerów flagowych (Gray, Kirk i wolkański admirał) ma zdecydować o tym, kto zasiądzie w fotelu kapitańskim Hooda.
Tu Mignogna z Kerwinem stanęli na wysokości zadania - w inteligentny i subtelny sposób postawiono, unikając prostackich odpowiedzi takie kwestie jak dyskryminacja kobiet, sprawa parytetów (czy myślenie ich kategoriami powinno zdecydować o awansie Garrett?), agresywny feminizm (czy jest właściwą odpowiedzią na dyskryminację? choć jest chyba dość naturalną...), ale nie tylko, bo wszak z uprzedzeniami zmaga się również Spock..
Tymczasem pozostała załoga Enterprise pod dowództwem Scotty'ego (Doohan-syn coraz lepszy w swojej roli) pracuje nad zbadaniem przyczyn awarii Hooda i przywróceniem go do używalności. I tu dostaniemy wątek pokonywania uprzedzeń, bowiem Chekov, spragniony awansu (i mniej rutynowych obowiązków), chce udowodnić Głównemu Inżynierowi swoją wartość. Awarii nie udaje się usunąć. Zrozumieć charakteru odpowiedzialnej zań anomalii również nie (za mało czasu), ale Pavel ma okazję złamać rozkaz komandora Scotta (przekonując do tego również dowodzącego w zastępstwie drugoplanowego porucznika) i tym samym uratować życie w/w komandorowi i reszcie away teamu zanim Hood wybuchnie. W nagrodę - jeszcze leżąc w ambulatorium - dostaje nie tylko wymarzone porucznikowskie nity, ale i pocałunek - będącej wśród ocalonych - Uhury.
Wobec braku przedmiotu sporu postępowanie zostaje zakończone***. Wcześniej jednak Spock musi stawić czoła smutnej rzeczywistości, że w sprawach emocjonalnych jest oszukującym samego siebie hipokrytą... ale i zaskarbić sobie - mimo to - szacunek rodaka. Admirał żegna go serdecznie, jak na wolkańskie standardy.
Pani komandor - choć wie, że ma rację, iż kobiety powinny dowodzić Constitutionami - musi się zastanowić czy sama jest odpowiednią do tego kobietą (choć wyraża, do Kirka, nadzieję, że kiedyś może jakaś Garrett będzie dowodzić Enterprise).
Zresztą nikogo ta sprawa nie zostawia niezmienionym, wszyscy mają coś do przemyślenia... Muszą przyjrzeć się uważniej sobie i swoim motywom.
W każdym razie Kirk, nie uznając sprzeciwu, wymusza na Gray**** zmianę linii. Nie będzie już ustępstw GF wobec tellaryckich antyfeministycznych uprzedzeń. Nasz kapitan gotów jest na ostre starcie z ambasadorem posadających ryjki Obcych by to przeforsować, spotyka go jednak niespodzianka - oficjel na starcie przyznaje mu rację i skłonny jest razem z nim stawić czoła zacofaniu swoich rodaków. Znów sugestia by nie ulegać uprzedzeniom i nie stosować odpowiedzialności zbiorowej.

* Fascynujące jest jak rozmaite bywają niekanoniczne redefinicje tej rasy: tu zrobiono z nich seksistów, Sawyer znów fundnął im matriarchat... Od biedy da się to zresztą nawet pogodzić - dla tellaryckiej mentalności kobiety mogą być za cenne, by pchać je na statki...

** Sprytny wybieg: pogodzić to co wiemy z ENT i ogólny progresywizm Treka z nieszczęsnym finałem TOS tak, by nie robić z nieszczęsnej Janice Lester totalnej wariatki...

*** Znów b. sprytnie: zanim Kirk się wypowiedział - pozwoliło to uniknąć zarówno zrobienia zeń chodzącego ideału w stylu picardowskim (co jednak doń nie pasuje), jak i uprawiającego prywatę typka kierującego się czy to chęcią zatrzymania Spocka czy - przeciwnie - antypatią do Garrett...

**** Ciekawa postać w sumie... Kobieta skłonna - z politycznych pobudek - drugi już raz przymknąć oko na dyskryminację innych kobiet...

Jak wspomniałem: to jest dobry epizod - wciąż aktualna kwestia społeczna, którą faktycznie mocniej można było zaakcentować w TOS (czyli taki jakby patch łatający błędy tamtej - Wielkiej - serii), umiejętnie wplecone aluzje do kanonu (od licznych nawiązań do "prehistorii" UFP znanej z ENT, przez planety Nimbus III i Corinth IV, nazwisko Garrett - chyba wszyscy wiemy o czym mowa - i sugestię, że ta właśnie sprawa mogła przekonać Spocka do przejścia Kolinahr, po podkreślenie odmienności od Kelvin Timeline - nie Spocka całuje Uhura, ale i podobieństw do niej - inżynieryjny talent "młodszego" Chekova), ukłon w kierunku poważniejszej hard SF (prozaiczna, techniczna, przyczyna zagłady całej załogi; anomalia której nie wyjaśni się w 5 min. technobełkotem; nawet ten zamek kodowy reagujący na odpowiednią sekwencję ruchów dłonią i fakt, że łatwiej ową sekwencję wykonać cyborgicznej dłoni Drake'a), splecenie najlepszych tradycji TOS i TNG (TOSowe przesłanie społeczne i TNGowska dyskursywna konwencja), ale i powiew DS9 (jak w "Melorze" - nawet drobna dyskryminacja pozostaje dyskryminacją i może budzić gniew, ale ten gniew wcale sprawy nie ułatwia), brak idiotyzmów...
Znaczy: nie jest to jakieś arcydzieło, które by się zapisało złotymi zgłoskami w historii ST, ale jest to solidny odcinek, który robiłby pozytywne wrażenie i w złotej erze TNG (no, gdyby pewne wątki nie były w niej anachroniczne), nie gorszy niż taki np. "The Pegasus". Szkoda, że chyba nikt z Was nie oglądał, bo piękny przyczynek do dyskusji na tematy kobieco-kapitańsko-feministyczne. Roddenberry byłby dumny.
Q__
Moderator
#758 - Wysłana: 6 Wrz 2016 15:56:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Nowy trailer Star Trek Dark Armada "Out of Time" (tak długo odwlekali premierę, że ów odcinek będzie ostatni; wiadomo, wytyczne):
http://www.youtube.com/watch?v=SJulbEzkWUk

Oraz zwiastun ST: Chance Encounter:
http://www.youtube.com/watch?v=e-QjPtgpWlw
I dalsze info o postępach tejże produkcji:
http://www.youtube.com/watch?v=SOGn4rZ12sc
http://www.youtube.com/watch?v=_jTxwipbboI
http://www.youtube.com/watch?v=Eyk9zBt83bQ

I jeszcze dyskusja o STC "Embracing the Winds":
http://www.trekbbs.com/threads/stc-ep-7-embrace-th e-winds-speculation-and-discussion.281564/page-22# post-11736650

ps. Oba trailery mamy na main site:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1640
Q__
Moderator
#759 - Wysłana: 7 Wrz 2016 16:02:38 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jonathan Lane zauważył trailer i nową stronę Chance Encounter:
http://fff.trekbloggers.com/2016/09/01/chance-enco unter-launches-new-website-and-short-trailer/
Oto ta strona:
http://startrekshortfilm.com/

Rozpisał się też na temat najnowszego odcinka Star Trek Continues, acz przede wszystkim o burzliwej dyskusji toczącej się wokół niego (oczywiście, głównie o sprawę wytycznych i ich ew. naruszania chodzi):
http://fff.trekbloggers.com/2016/09/04/star-trek-c ontinues-releases-their-seventh-episode-embracing- the-winds-and-sparks-new-debate-about-the-fan-film -guidelines/

Zeesztą nie tylko Lane STC docenił, USA Today również:
http://www.usatoday.com/story/life/tv/2016/09/02/s tar-trek-fans-take-series-new-dimensions/85675598/

Nie może jednak być tak pięknie, zbierają się nad ekipą Continues czarne chmury. Pojawiły się jakieś donosy i śledztwa FBI:
http://www.youtube.com/watch?v=PaenTF69jjE
http://www.youtube.com/watch?v=UUWA4kZCy6Q
Niektórzy twierdzą, że to zemsta Petersa na Mignognie, bo składający donos deklaruje się jako fan Axanaru:
http://www.youtube.com/watch?v=phAeoD9BiSE
Nie wiem jaka jest prawda (i co do ew. nadużyć fin. związanych z Continues, i co do zemsty)... Wiem, że i Peters, i Mignogna, i Paramount wbrew pozorom (parę wartościowych scen się z ostatnich trzech filmów wyłuska) potrafią/potrafili dostarczyć nam Treka, którego da się oglądać z przyjemnością, jeśli nie z entuzjazmem. Chyba przestanę zaglądać za kulisy, gdzie smrodu coraz więcej, i skupię się na samych produkcjach i cieszeniu się nimi... (Gorzej, że może to być trudne - powstającego Treka coraz mniej, a smród rozchodzi się coraz bardziej...)
Q__
Moderator
#760 - Wysłana: 10 Wrz 2016 20:48:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dwie recenzje STC "Embracing the Winds" z cenionych Trekowych stron. Obie entuzjastyczne:
http://trekmovie.com/2016/09/10/review-star-trek-c ontinues-embracing-the-winds/
http://fiction.ex-astris-scientia.org/star_trek_co ntinues_reviews.htm#embracing

Jeśli ja Was nie przekonałem do obejrzenia, niech one Was przekonają...


EDIT:
Trudno, dorzucę i recenzję negatywną (bo ten odcinek - jak praktycznie każdy Trek - polaryzuje opinie... skoro jednak jest o czym dyskutować to już - IMHO - bardzo dobrze):
https://medium.com/@ryantriddle/star-trek-continue s-latest-episode-goes-nowhere-does-nothing-43de1f6 158d5
Q__
Moderator
#761 - Wysłana: 12 Wrz 2016 13:34:13
Odpowiedz 
Czwarta vignette Starship Tristan od Potemkin Pictures - "The Greater Good":
http://www.youtube.com/watch?v=9Yy___FxJrE
Również na naszym majnsajcie :
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1642
Q__
Moderator
#762 - Wysłana: 13 Wrz 2016 23:31:32
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#763 - Wysłana: 15 Wrz 2016 07:15:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Odrzucony (z wiadomych względów) fragment REN "The Requiem" z czasów gdy był to jeszcze jawny Trek:
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=127214 8602816530&id=514118728619525
Wybrany kadr:


I drobny przeciek dot. spraw obsadowych Star Trek: First Frontier:
Q__
Moderator
#764 - Wysłana: 17 Wrz 2016 13:04:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wcześniejsza animacja autora ST: Tag Team - Wrath of Khan: Newtonian Edition:
http://www.youtube.com/watch?v=aMdCGo4RMj0
Zresztą wszystkie animacje tego twórcy (choć większość to SW, nie ST) godna jest uwagi:
http://www.youtube.com/channel/UC7XEZ1OGzCfNttv1C8 96CXw/videos

Lane zauważył "The Greater Good":
http://fff.trekbloggers.com/2016/09/15/the-fan-ser ies-formerly-known-as-starship-tristan-releases-it s-newest-episode/

Ekipa STC opublikowała bloopery "Embracing the Winds":
http://www.youtube.com/watch?v=ilQCrVb1Crg

Mamy reckę ENT II "Der Anfang vom Ende"... po hiszpańsku:
http://blizzarradas.blogspot.de/2016/09/star-trek- enterprise-ii-der-anfang-vom.html

Coś tam się dzieje w sprawie (sądowej) Axanaru:
http://www.axanarproductions.com/captains-log-sep- 6th-2016
http://axamonitor.com/doku.php?id=gossett-subpoena

Ale przede wszystkim na TrekBBS trwają (w zlinkowanych już topicach) dyskusje o stronie ideowej "Embracing..." i tym czy Kirk nie jest zbyt picardowaty w "The White Iris". (Ta pierwsza długa jest i namiętna). I - jak słusznie ktoś tam zauważył - jest coś wspaniałego w możliwości odbycia Trekowej dyskusji o ideach:
http://www.trekbbs.com/threads/stc-ep-7-embrace-th e-winds-speculation-and-discussion.281564/page-41# post-11757209
A u nas... ogląda ktoś jeszcze Treka?

ps. Parę moich refleksji o TRI "The Greater Good". Może i przejdzie im maskowanie tego pod postacią osobnych historii, bo co vignette, to inna postać z załogi. Zawsze to i jakiś sposób. Fabuła? Prosta. Dialog idei w sumie. Halkański* ambasador odwiedza syna - pierwszego przedstawiciela swojego gatunku w GF. Wizyta ma związek z tym, że syn - w ramach pełnienia obowiązków służbowych - zastrzelił niebezpiecznego (mającego trupy na sumieniu) romulańskiego agenta, a zabijanie sprzeczne jest z pacyfistyczną filozofią, której Halkanie są od wieków wierni. W efekcie dostajemy interesującą (znów mogącą pobudzić do debaty) dyskusję o pacyfizmie, wyższych racjach mogących usprawiedliwić zabijanie, wreszcie o stosunku do tradycji.
Owszem, wizualnie (charakteryzacja, kostiumy, to co robi za dekoracje) jest to dość nieudolne, by usprawiedliwić commentowe złośliwości Elwooda, a i aktorstwo nie powala, ale za zawartość intelektualną, za spełnienie roli dobrego Treka, jaką jest skłanianie do myślenia, skłonny jestem dać 3/4 (bez poprawki na specyfikę produkcji Potemkin Pictures będzie to raczej 2.5/4 góra).

* Plus za sięgnięcie po mało znany kanoniczny gatunek:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Halkan
Q__
Moderator
#765 - Wysłana: 20 Wrz 2016 17:48:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W/w fragmencik REN trafił na YouTube:
http://www.youtube.com/watch?v=ootOTHGHoyg
Więc dało się go wrzucić i na naszą main site :
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1644

A tak zachwyca się nim Lane:
http://fff.trekbloggers.com/2016/09/19/renegades-p osts-an-awesome-but-now-unusable-vfx-sequence/
(Nie dziwię mu się. Miło popatrzeć na te D'deridexy...*.)

* Choć pojawia się pytanie czy to przelatywanie przez środek D'd ma sens?
Q__
Moderator
#766 - Wysłana: 21 Wrz 2016 18:42:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
"Destinies" - finalna vignette Project: Potemkin:

http://www.youtube.com/watch?v=ubUDb3D_k2c
https://vimeo.com/183604201
Także na naszej stronie głównej (od paru godzin):
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1645

ps. Mamy również "The Greater Good" w wersji Vimeo (doedytowanej, rzecz jasna, w międzyczasie do wcześniejszego niusa):
https://vimeo.com/183605843

EDIT:
Obejrzałem POT "Destinies", oczywiście. Widać (zdarzające się również w Treku kanonicznym ręczne sterowanie fabułą w założonym kierunku, ale nie wypada to źle (acz brak też jakiegoś efektu WOW).
Potemkin toczy walkę z przeważającymi siłami Romulan (zdaje mi się, czy mają oni jakąś broń bazującą na Osobliwości?). Kapitan Grigory nakazuje załodze ewakuację, a sam rusza do samobójczego ataku niczym jaki George Kirk.
Po bitwie załogę (ewakuowali się wszyscy, acz jeden ranny zmarł chyba potem) zbierają z pobliskich planet siostrzane Tristan i Deimos (które były za daleko, by przyjść z pomocą w czasie walki). Tylko kapitan - jak się zdaje - nie przeżył.
Czy jednak na pewno? Zdezorientowany Alec odnajduje się u boku humanoidalnej piękności, która twierdzi, że odalazła go we wraku jego statku, który spadł na jej planetę. Kapitan najwidoczniej zapomniał o żonie-admirał, bo radośnie podąża za nią na plażę.
Powiem szczerze - CGI sceny bitwy były wyjątkowo nędzne (co dotąd się jednak w POT nie zdarzało, jaka by nie była wizualna jakość reszty)*, pożegnanie kapitana z załogantami wypadło dość blado i sztucznie, chyba gorzej niż jedna taka scena w ENT (do poczatkowych minut "jedenastki" nie ma co porównywać), lepiej, poruszająco, acz b. skrótowo, wypadła scena zbierania rozbitków z Potemkina. Paradoksalnie, jednak, oglądałem to bez przykrości, bo całość wypadła jakoś lepiej niż części składowe. No i miałem wrażenie, że ta historia byłaby znacznie lepsza, treściwsza, może też lepiej nakręcona, gdyby nie chęć (częściowego, po prawdzie) zmieszczenia się w wytycznych. Poza tym swoje robił jednak mój sentyment do tego statku i tej załogi...
Finalny moment? Dziwny i trochę mi zapachniał zamknięciem wątku Sisko z DS9. Na jedno ucieszyłem się, że Alec przeżył (choć czy do końca przeżył? czy to jest planeta, a nie jakiś inny wymiar, wszechświat alternatywny czy jakieś lostowate zaświaty, ew. przedśmiertna halucynacja po prostu? i czy ta panna jest zwykłym humanoidem? nie jestem pewien...), na drugie odbiera to jednak trochę dramatyzmu tej historii. I znów wychodzi na to, że kapitanowie GF łatwo zapominają o żonach...
Niemniej całościowo dałbym - trochę z poprawką na konwencję POT i wiadome okoliczności - jakieś 3-/4, bo żenująco też nie było. (W sumie był to godny finał, acz mógł być znacznie godniejszy, bo do świetnych zamknięć ST VI i "All Good Things..." jednak daleko.) I będę tęsknił do tej serii...

* Acz są fanprodukcje ST znacznie gorsze pod tym względem, przyznać trzeba...
Q__
Moderator
#767 - Wysłana: 25 Wrz 2016 10:16:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Lane (po rozmowie z Landersem) informuje, że koniec POTemkina nie miał nic wspólnego z wytycznymi i że Starship Tristan, Starship Deimos, Battlecruiser Kupok i Starship Endeavour mają normalnie powstawać :
http://fff.trekbloggers.com/2016/09/23/project-pot emkin-releases-its-series-finale-but-its-not-endin g-because-of-the-guidelines/

Ale jak tak porównuję dawne zapowiedzi:
https://web.archive.org/web/20151208174407/http:// www.potemkinpictures.com/potemkin/episodes.html#ta bs-4
I obecną listę epizodów:
http://www.potemkinpictures.com/productions.html#t abs-1
Widać ślady cięcia (wypadł epizod "Callie")...

Po co ta autocenzura i robienie dobrej miny do złej gry?

ps. Ale skoro "Destinies" to, po prostu, zapowiadane "Ananke", sfinalizowane bez wymuszonych zmian, to chyba moja ocena tegoż pójdzie w dół...
Q__
Moderator
#768 - Wysłana: 26 Wrz 2016 19:09:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Star Trek Expulsion - fanfilm b. amatorski i b. specyficzny - z roku 1992:
http://www.youtube.com/watch?v=NE-SKgu4J4s

A Jürgen Kaiser chwali się jak robił efekty cyfrowe do swojego neoENT:
http://www.youtube.com/watch?v=yNo2tTD3ZMM
Q__
Moderator
#769 - Wysłana: 29 Wrz 2016 10:23:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Finalna (ale nie ostatnia, seria powróci pod tytułem Dark Isolation jako już zupełnie nie Trek), vignette Trek: Isolation (i zarazem delikatny crossover z macierzystą serią Starship Farragut) - "Out of the Fire":
http://www.youtube.com/watch?v=-H-M1mmhyIQ
Którą mamy również na majnsajcie :
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1646

ps. Obejrzałem T:I "Out of the Fire", bo rzecz jest króciutka. Dialog z offu sugeruje, że to co widzimy jest wspomnieniem, a widzimy jak stuprocentowo humanoidalni tubylcy złapali głównego bohatera, który w przebraniu odbywał zwiad na ich planecie, i - pod wodzą kapłanki - debatują jak wymyślną śmierć mu zadać (znaleźli zobaczyli jego Tricorder, gdy chciał pomóc miejscowej dziewczynce, więc uznali go za czarownika). Nagle przybywa kolejny tubylec (faktycznie następny oficer GF w przebraniu) i "informuje" o ataku sprzymierzeńców czarownika na świątynię. Niedoszli rozpalacze stosu biegną więc do wioski zostawiając głównego bohatera pod "opieką" trzech strażników, z którymi rzekomy posłaniec (jak to wyszkolony oficer Floty) bez trudu sobie radzi, pokonując ich gołymi rękami.
Po żartobliwej sprzeczce (dość standardowej, spod znaku "- co tak długo? - kobiety mnie zatrzymały...", pasującej do fantasy i kina sensacyjnego), panowie wracają na statek. I - tu przeskok fabularny i zarazem fabularna rama - widzimy jak po latach - znów żartobliwie się przekomarzając przy tym - opowiadają o swoich perypetiach rozbawionym kolegom. Aż ten co protagonistę ratował zostaje wezwany, bo nadeszła doń wiadomość od admirała. Gdy wychodzi - kolega zaczyna podawać swoją wersję wypadków...
Co powiedzieć? Historyjka ta bazuje zasadniczo na schemacie z TNG "Who Watches the Watchers" okraszając go typowo TOSowym humorem (a także wziętym z tej serii lekkim stosunkiem do kobiet... i do PD). Ogląda się przyjemnie (profesjonalne dekoracje statku i mundury zawsze robią swoje), nawet jeśli pseudohistoryczne stroje Obcych wyglądają równie biednie, co w temporalnych odcinkach bratnich FAR i STC. Cieszy też ocieplenie wizerunku głównego bohatera, który - mimo potężnej postury - nie umie, jak się dowiadujemy, oprzeć się imperatywowi udzielania pomocy dzieciom i zwierzętom z odwiedzanych planet; może to i mało profesjonalne, ale jakże słodkie. Może za to irytować totalny brak jakiejś szczególnej głębi i całkowita nie-Obcość wspomnianych Obcych (nawet na stosie chcą palić za czary jak na Ziemi, nie dało się ciekawszej metody egzekucji wymyślić?). Niemniej... tym ziemiopodobnym pseudo-średniowieczem i lekkością humoru rzecz kojarzy się jakoś z południowymi utworami Strugackich, a twórczość Braci b. lubię. No i trudno wprawkowy drobiażdżek debiutantów oceniać tak surowo jak pełnowymiarowy odcinek profesjonalistów mający rywalizować z Trekiem "oficjalnym". Dlatego waham się pomiędzy 2.5, a 3/4. I mimo wszystko polecam.


EDIT:
Lane też zauważył w/w epizodzik:
http://fff.trekbloggers.com/2016/09/29/trek-isolat ion-spins-off-from-starship-farragut-and-releases- its-first-series-episode-out-of-the-fire/
Q__
Moderator
#770 - Wysłana: 30 Wrz 2016 15:56:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dziewiąty odcinek serii Star Trek: Antyllus (czy raczej - wytyczne... - Starship Antyllus od teraz) - "Ripple Effect":

https://www.youtube.com/watch?v=iuC9_I5xTFQ
Trafił także na stronę główną:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1647
Q__
Moderator
#771 - Wysłana: 1 Paź 2016 16:00:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
PenPals 2, ciąg dalszy crossoveru Melbourne i Valianta
http://www.youtube.com/watch?v=4sk0QRS-lNg
Na main site też się znalazł:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1648

ps. Obejrzałem jedno i drugie... "PenPals 2" to jest króciaczek, o którym trudno cokolwiek napisać. Przedtem pan z Valianta dzwonił do pani z Melbourne, za kapitańskimi plecami, teraz na odwrót... Taka błahostka, do wycenienie gdzieś na 2/4, ale pomysł - w sumie - oryginalny.

STA "Ripple Effect", to jest dziwna rzecz... Jak bratni Saladin łączy straszną, miejscami, wizualną tandetę z intrygującym klimatem oldschoolowej SF. Chwilami rzecz człowieka żenuje, chwilami (np. w sekwencji początkowej) ogląda się to, jakby to było fantastycznonaukowe kino niezależne sprzed lat.
Zasadniczo historia jest taka - baardzo humanoidalni kosmici przeprowadzali próby kosmiczne, ale ich - wyglądający trochę jak Apollo - statek został zniszczony przez tajemniczą wrażą jednostkę (wyglądającą znów trochę jak Soyuz). Ponieważ w/w Obcy aspirują do członkostwa w UFP z bratnią pomocą wysłany zostaje Antyllus. Jego kapitan schodzi na planetę. spotyka zacnego szefa tubylczego programu kosmicznego i jego demonicznie jednookiego zastępcę (oczywiście obaj panowie pozostają między sobą w konflikcie). Potem trochę się dzieje w stylu sensacyjnym, aż dzielny kapitan Holt Allen i załoga jego ustalą, że demoniczny jednooki przeprowadził intrygę w stylu godnym antagonistów Bonda (z których jednego przypomina) - nadużywając pozycji wybudował tajny statek kosmiczny i kazał mu zniszczyć jawny, by pobudzić nastroje ksenofobiczno-izolacjonistyczne w swym narodzie. Nad prawdopodobieństwem takiej intrygi można by debatować, ale przez ten urok staroświecczyzny i tę bondopodobność jakoś się to łyka (zresztą czy w FC nie było podobnych cudów?).
Ogólnie - z wymienionych już powodów - ogląda się fajnie, sporo w tym niewątpliwej zasługi odpowiadającego za F/X Kennetha Thompsona - to co wyrenderował wygląda nieporadnie, ale jakoś intrygująco. Odnotować przy tym muszę, że choć rzecz - jak napisałem - niewątpliwie ma klimat, jest to raczej klimat własny, oryginalny, może trochę ogólnostaroświeckoSFowy, nie generyczny klimat ST (jeden to może uznać za zaletę, inny za wadę). I choć wpisuje się jakoś w jeden ciąg tematyczny z TNG "First Contact" z jednej, a Beyond z drugiej strony (ksenofobia kontra ideały Federacyjne, temat ewidentnie zdaje się wisieć w powietrzu teraz), nie ma się wrażenia obcowania z typową historią spod znaku Treka w ogóle... Co jednak nie psuje odbioru...
Podsumowując: dam 3/4 (acz, oczywiście, na innej zasadzie niż dałbym odcinkom NV/P2, STC czy kanonicznego Treka).
Seybr
Użytkownik
#772 - Wysłana: 2 Paź 2016 12:55:47
Odpowiedz 
Q__

Co mi się rzuciło w oczy. Kapitan ma wielki bojler.
Mav
Użytkownik
#773 - Wysłana: 2 Paź 2016 13:15:16
Odpowiedz 
Seybr:
Co mi się rzuciło w oczy. Kapitan ma wielki bojler.

Hehe, no jest to buraczek, bo oficerowie Floty powinni być w dobrej kondycji fizycznej, no ale taki "urok" fanprodukcji
Q__
Moderator
#774 - Wysłana: 2 Paź 2016 13:50:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Tymczasem ekipa STC szykuje się (od jakiegoś czasu) do zakończenia swojej produkcji, mają już napisaną finalną scenę finalnego odcinka:
http://stcsubspacechatter.blogspot.com/2016/08/our -love-letter-to-star-trek.html
Na TrekBBS krążą plotki, że Kirk pojawi się w tym finale w mundurze z TMP.

Aha: czy dobrze rozumiem, że te cztery epizody mają trochę przypominać (nie)sławny final chapter DS9, tj. składać się w rozbudowaną, końcową story arc?

I jeszcze ciekawostka z chwalebnej przeszłości NV/P2:
https://www.wired.com/2005/12/to-boldly-go-where-n o-fan-has-gone-before/
(Nawiasem: cytowany tam Jack Marshall należy obecnie do ekipy Continues.)

EDIT:
Co do tuszy oficerów to to, co przed chwilą zlinkowałem o neo-ateńskich wzorcach obowiązujących w społeczeństwie UFP mogłoby wskazywać na odziedziczony po pierwszych Ateńczykach kult smukłości, gibkości i proporcjonalnej budowy w Federacji. Z drugiej strony mamy jednak w kanonie od lat dość pękatego Scotty'ego który w dodatku służy w GF, jest kapitanem i różnych cudów - nawet na starość - dokonuje... Umiem więc sobie wyobrazić również, że przy rozwiniętej medycynie UFP tusza (no, do pewnych granic, ale 300 kilo nikt tam nie ważył o ile wiem) nie stanowi już problemu zdrowotnego, nie przekłada się negatywnie na jakość funkcjonowania znaczy... (Przy tych wszystkich cyborgizacjach, odrastaniu organów, -regeneratorach, automatycznym leczeniu drobnych dolegliwości przy każdym Transporcie itd. nie byłoby to nic nadzwyczajnego.)
Q__
Moderator
#775 - Wysłana: 3 Paź 2016 15:34:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kolejny wyciek kontrolowany ujęć z "Yorktown: A Time to Heal":



http://www.trekbbs.com/threads/yorktown-a-time-to- heal-official-thread-for-the-sulu-fan-film.143042/ page-19#post-11778780

Lane tymczasem skopiował swój wywiad z twórcami Stone Trek ze strony Axanaru na własny blog:
http://fff.trekbloggers.com/2016/10/02/stone-trek- interview-part-1/
http://fff.trekbloggers.com/2016/10/03/stone-trek- interview-part-2/

EDIT:
Nowy topic o cancelowanych fan-projektach na TrekBBS:
http://www.trekbbs.com/threads/cancelled-lost-fan- films.284234/
Zostało tam zlinkowane video zawierające fragment nakręconego, ale nigdy nie dokończonego (coś jak nasz Horizon), niemieckiego fanfilmu - Star Trek: Das Vermachtnis:
http://www.youtube.com/watch?v=iBfdpx_3d2s

A twórcy "Chasing The Infinite Sky" chwalą się z kolei jak rendery robili:
http://www.youtube.com/watch?v=ZNrp9Y594fw
Q__
Moderator
#776 - Wysłana: 8 Paź 2016 14:47:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
No i jest kompletna wersja Star Trek: Aurora "Mudd in Your I":
http://www.youtube.com/watch?v=bkEm0btAgBI
(Na stronie głównej jej nie widać, bo została doedytowana do artykułu sprzed paru lat.)

Tymczasem Pedraza (skądinąd również ceniony fan-twórca ST ongiś, jak wiadomo) dalej śledzi sprawy finansowe Petersa:
http://axamonitor.com/doku.php?id=no_refunds

ps. Obejrzałem AUR "Mudd in Your I" do końca (a raczej zaczynając od końcówki, bo resztę z grubsza pamiętam). Jeszcze trochę Caitanek. Trochę modnej tematyki genderowej, Klingoński kapitan, który odnalazł swoje prawdziwe ja gdy zyskał kobiece ciało... W zasadzie myślałem sobie, że ten seksualizm, którym pani kapitan epatowała koleżankę-zmienioną-w-kolegę to ładne rozwinięcie, a zarazem wykręcenie w ciekawy twist schematu temperamentnego Kirka i chłodnego Spocka, oraz piękne podkreślenie seksualnego permisywizmu UFP, ale autor zwalił wszystko na oriońskie feromony generowane przez zmężniałą Wolkankę, a kapitan kazał się przyznać do raczej konserwatywno-romantyczno-monogamicznych tęsknot (czyżby i James T. takie miał?), acz niekoniecznie czysto heteroseksualny mających kierunek. T'Ling, oczywiście, wróciła do normy, a Mudd stracił swój genderbenderowy sprzęt na rzecz dziewczyn (które zamierzają chyba od teraz świadczyć usługi zmiany płci potrzebującym). No i pojawił się typowo Trekowy morał, tym razem, że zawsze należy być sobą, czy ma to dotyczyć SRS, czy nie zmieniania w ośmieszającym kierunku swoich zachowań, byle kogoś zdobyć na siłę, jak to się przydarzyło kapitan Carpenter.
Fajna rzecz. Technicznie 4/4, bo animacja bezbłędna i b. fajny, lekki, klimacik. Całościowo dam 3,5/4, bo jednak nie jest to Trek oferujący jakieś wielkie filozoficzne syntezy (choć poza tym nic innego zarzucić mu nie można; no i nie jest o też jednak ST niewierny sobie, beztreściwy - spod radosnego humoru i delikatnego erotyzmu przebija tradycyjna dla Treka subtelna lewoskrętna publicystyka społeczna).

Aha: wiedzieliście, że transportowiec o nazwie Aurora to jest kanoniczny patent?
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Aurora_(NC-1774 0)


EDIT:
No i udało mi się dopaść jakiś ślad produkcji Star Trek: Genesis, o której ongiś wspominałem (był jeden odcinek, zatytułowany "Alone", został trailer):
http://www.youtube.com/watch?v=y9TPLhVqCk8

Zrobiłem z niego (i z wiadomości o cancelacji Chronicles) newsa (tak naprawdę głownie po to, by info o Aurorze na koniec dorzucić:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1650
Q__
Moderator
#777 - Wysłana: 13 Paź 2016 12:01:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Pierwszy aktorski epizod Star Trek: Federation Files (od Starfleet Studios) "His Name is Mudd":

http://www.youtube.com/watch?v=S-eZ1b3cEow
Również na naszej stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1652

ps. Zgodnie z tradycją mamy continuity z innymi fan-seriami. W tym wypadku pojawia się admirał Withrow z NV/P2.

EDIT:
Obejrzałem FF "His Name is Mudd". Fabuła nie jest skomplikowana, ale ma swój urok. Dwóch młodych cwaniaczków - syn wybitnego Federacyjnego naukowca, twórcy Tricorderów i Mudd-junior wyprawia się, statkiem tego drugiego na obcoplanetarne safari. Mają pecha, wpadają w ręce dwóch Ferengi, którzy więżą ich i domagają się - dowiedziawszy się, że jeden z chłopaków jest synem kogoś ważnego - wysokiego okupu (rzekomo zapłaty za uratowanie chłopaków) w latinum.
Akcję dostarczenia okupu/odbicia zakładników (wedle konieczności) ma, na rozkaz admirała Withrowa, przeprowadzić kapitan McCann z USS Constitution, który w międzyczasie zdążył pochwalić się kolegom (m.in. komandorowi Bishopowi z Valianta - jak widać nawiązań dostajemy więcej) spotkanym na stacji typu Regula One nowym medalem i nowym, cybernetycznym, okiem). Admirał zaleca mu dyskrecję, że względu na to o czyjego syna chodzi i przydziela mu do pomocy - tymczasowo mianowanego agentem StarFleet Security - Mudda-seniora (tak, tego, dość popularnego ostatnio wśród fan-twórców, jak widać).
Kapitan, niezadowolony z delikatnego refitu, któremu poddano jego statek, choć rozumiejący, że taka jest cena postępu, rusza skontaktować się ze swoim agentem. Mudd w ramach rozpoznania terenu gości już w knajpie na podejrzanej kosmicznej stacji, gdzie - udając cywilów - mają się z nim spotkać McCann i jego ludzie. Harry podpowiada im jak przemycić broń na teren lokalu. (Tu trzeba wspomnieć, że po drodze dostajemy scenki obyczajowe z życia mostka, dzięki czemu widzimy nowe nabytki w załodze - przeniesioną z Enterprise'a doświadczoną oficer Janice Rand, szybko uczącą się ludzkich zachowań "zieloną" Wolkaankę-naukowiec i - znaną z STC - oficer komunikacyjną, porucznik Palmer).
Tymczasem chłopcy zaprzyjaźniają się z młodszym bratem porywaczy (idąc za którym wpakowali się zresztą w znane już kłopoty, bo wyskanowawszy, że ma na szyi złotą obrożę uznali go za zaginione zwierzę domowe, które musiał zgubić jakiś wcześniejszy amator safari). Pokazuje im on, że jest nieuzbrojony (ogniwa broni jego braci dawno się rozładowały), ale prosi ich o współpracę - jego bracia desperacko potrzebują tego okupu, tylko tak zdołają wrócić do społeczeństwa Ferenginaru, z którego zostali wykluczeni jako bankruci.
Away Team z Constitution - w składzie: kapitan, Rand, Palmer i redshirt z ochrony - przenosi się kolejno na teren stacji i udaje do knajpy. Sposób Mudda okazuje się skuteczny - broń mają ze sobą dziewczyny, a że ochroniarze wolą podziwiać na skanerze ich krągłości, widoczne na innej częstotliwości fazery przeoczają.
Teraz dostajemy trochę scenek barowych (ilustrowanych muzyką jak z podobnych scen w Twin Peaks). Mudd opowiada McCannowi o swoich nieudanych próbach handlu farmaceutykami (to znów nawiązanie do Aurory). Palmer proponuje współpracę pewien sutener. Poza tym widzimy Kolejnego, oriońskiego, przedstawiciela tego zawodu, jego dwie "podopieczne" i nie dość zamożnego potencjalnego klienta; pijących - dwoje ubranych TOSowo, jednego już w stylu filmowym - Klingonów (i kelnerkę skutecznie radzącą sobie z natarczywością jednego z nich), Gorna... Harcourt nie byłby sobą gdyby nie ubił przy okazji interesu na boku - sprzedał właścicielce lokalu nowy, nieznany jej, alkohol - kanar.
Chwilę później Mudd zostaje jednak porwany. Kapitan podejrzewa, że ów cwaniak mógł to porwanie sfingować, licząc, ze sam dogada się z porywaczami swojego syna/dopadnie ich, ale tym bardziej każe schwytać opuszczające stację pojazdy (po kolei, Constitution jest szybszy). McCann i jego podkomendni za pierwszym razem trafiają na normalnego kupca. Za drugim na Bolian więżących (?) Mudda. Uwalniają (?) go. Nie wiedzą, że w tym czasie barową stację opuścił prom Mudda-juniora, z Ferengimi, porwanymi i - najwidoczniej zapłaconym już przez Harry'ego - okupem w latinum.
Przeczesując teren natrafiają wszakże i na ten statek. Ferengi wtłaczają obu chłopców do - teoretycznie jednoosobowej i, co gorsza, dziurawej kapsuły ratunkowej - a sami uciekają. Harcourt młodszy jest gotów oddać towarzyszowi niedoli jedyny skafander kosmiczny, w końcu wpakował go w tę kabałę, ale nie jest to konieczne - kapsuła zostaje schwytana wiązką najstarszego krążownika na stanie GF, a obaj młodzieńcy przesłani do ambulatorium. Lekarz stwierdza, że zasadniczo nic im nie jest (po drodze mamy kolejną scenkę rodzajową, tym razem z udziałem pielęgniarki).
Mudd senior domaga się pościgu za Ferengi, McCann odmawia, statek, którym lecą jest za szybki, a w polu asteroidów trop namierzyć b. trudno. Harcourt nalega, ale wiele zwojować nie jest w stanie - jego przydział agenta wygasł wraz z uwolnieniem zakładników, a odzyskanie statku - co jasno mówi mu kapitan - może go tylko wpędzić w kłopoty (za nielegalne podrasowanie napędu promu, dodanie mu wydajnych silników Warp). Harry kapituluje więc, i idzie przywitać syna.
McCann zostaje na mostku zamyślony. Ma wrażenie, że sytuacja ta była Pierwszym Kontaktem. Tylko czy przebiegł on pomyślnie?
Takich dylematów nie mają Ferengi. Z szybkim statkiem i sporą sumką latinum wracają do biznesowej gry. Gry, która wyniesie ich ród b. wysoko, o czym jeszcze nie wiedzą, my wiem, bo najstarszy z nich zwie się Zek.
(Aha: wraz ze statkiem i latinum wpadło w ręce nagranie dawnej ziemskiej muzyki - nie podobała się ona jednemu z chłopaków w scenach początkowych, teraz nie podoba jednemu z Ferengich, ale Zek jest nią zachwycony. Odcinek zamyka więc żartobliwa - czytelna dzięki charakterowi muzyki i b. podobnym rekcjom na nią - aluzja do Star Trek Beyond.)

Co można powiedzieć? Wątpliwości musi budzić kanoniczne prawdopodobieństwo sztucznego oka w XXIII wieku, skoro widzieliśmy takie dopiero pod koniec XXIV, zastanawiać też musi jak się ten odcinek ma do ENT "Acquisition" (skoro Ferengi uchodzą tu za gatunek nieznany); z NV/P2 "The Holiest Thing" nie ma już tego problemu - stardate jest tam późniejsza. Docenić można za to technologiczne smaczki w postaci latającego mikrofonu i beyondopodobnego skanera w knajpianej bramce. Nadto, patrząc na kształt statku Mudda - juniora można się zastanawiać czy aby jego ojciec nie jest wynalazcą runabouta, a idei nie podchwycił potem rodziciel jego kolegi.
No i pochwalić nawet można podkolorowaną cyfrowo - tym razem na niebiesko (niedługo kolory im się wyczerpią) - obcoplanetarną florę.
Wygląda też na to, że poznaliśmy źródło pogłoski o tym, że Ferengi jedzą ludzi - tym Zek straszył obu młodych gagatków (nie wiemy na ile serio; acz wiemy, że wielkousi wygnańcy przymierali głodem).
Zdecydowanie cieszyć może - z kolei - że mamy tu piękny przykład fanowskiej współpracy - dekoracje (pozostałe po Exeterze) udostępniło Starbase Studios, rendery statków robił Samuel Cockings z ekipy TY, pomocy udzielił też James Cawley, a Janice Rand zagrała Cat Roberts - porucznik Palmer z STC (w związku z czym tu w Palmer wcieliła się inna fanka), ale też Rand z RSD i współproducentka wcale licznych fan-serii ST:
http://www.imdb.com/name/nm6536229/
Całościowo ze względu na grzebanie się raczej w wątkach in universe, brak jakiejś głębszej filozofii (w duchu TNG), czy przesłania społecznego (w stylu TOS) - acz niby dostaliśmy wzmiankę o tym, że przestępstwa biorą się z biedy i desperacji - dałbym może 2,5/4, ale nie godzi się tak ostro traktować b. przyzwoitego pod wieloma względami (i posiadającego całkiem złożoną fabułę) debiutu (bo jak na pierwszy odcinek nowej fan serii jest wyśmienicie - nawet jeśli błyśnie czasem taśma klejąca mocująca fanowskie logo statku do autoryzowanych mundurów od Anovos). Dlatego dam 3/4. I zachęcam do obejrzenia, zwł. fanów DS9, bo dostaną tu co lubią - continuity, Ferengi i koloryt dzikich rubieży UFP.

A poza tym - z innej beczki - prace nad "Yorktown..." idą do przodu:
http://www.trekbbs.com/threads/yorktown-a-time-to- heal-official-thread-for-the-sulu-fan-film.143042/ page-19#post-11787864
Q__
Moderator
#778 - Wysłana: 17 Paź 2016 23:56:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ekipa STC reklamuje się takim oto (b. akcyjno-dramatycznym) teaserem:
http://www.youtube.com/watch?v=zIKGEIwqYZs

A Lane w końcu zauważył niedawny odcinek Antyllusa (lepiej późno niż wcale):
http://fff.trekbloggers.com/2016/10/17/star-trek-a ntyllus-now-starship-antyllus-releases-its-latest- episode-ripple-effect/

Ale najciekawsze jest, że rozmawiał z tej okazji z Kayaianem i ten pochwalił mu się, że ma jeszcze parę niedokończonych odcinków, sprzed ogłoszenia wytycznych. Zawsze miło, że dostaniemy trochę Treka (nawet jeśli niskobudżetowego fan-Treka) do obejrzenia.

ps. Ciekawe kiedy J.L. zauważy finał Aurory i aktorski odcinek Federation Files?

EDIT:
Tymczasem ja zanudzam Bernda Schneidera po raz kolejny. Tym razem pytam czy zrecenzuje Aurorę (właśnie), Absolution lub aktorski odcinek Federation Files (jw.). Pewnie odmówi, ale co szkodzi spróbować?
Hmmm (to już EDIT 2) obiecał się przyjrzeć tym projektom. Więc może jednak...
No to Lane'owi też podpowiedziałem, acz anonimowo. I też odpisał.
Q__
Moderator
#779 - Wysłana: 18 Paź 2016 15:12:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Gdyby zaś kto pytał co mnie na te nocne prośby/podpowiedzi wzięło... Oczywiście, częściowo to - po prostu - wynik premier obu niedawnych muddocentrycznych historii, ale to nie wszystko.... Powtórzyłem sobie bowiem wczora z wieczora pilotowy odcinek Star Trek: Aurora i jestem pod wielkim wrażeniem. Może nie dam 4/4, ale 3,9/4 z pewnością nie będzie zbyt wysoką notą.

Zaczyna się dość niewinnie - mamy typowy ludzko-wolkański koloryt (ile razy to grali?) dyskusji pomiędzy kapitan Karą Carpenter, a jej pierwszą oficer T'Ling. Najpierw dialog dotyczy kwestii technicznych, potem zachowań barowych, bo dziewczyny zarobiły nieźle przewożąc towar rekordowo szybko - tak, tu już się wkrada specyfika Aurory - świat cywili, świat drobnych kupców, problemy nieznane luksusowym jednostkom GF i ich załogom, za to Han Solo i Mal Reynolds zrozumieliby te sprawy; nie jest to typowo Trekowe, ale ogląda się b. dobrze - i kapitan chce to opić.
W barze, oczywiście, barowe zaczepki - wygląda na to, że kolega po fachu chce podrywać Karę, ale nie, on jej tylko przygaduje nazywając ją kanibalem (!) i kończy powalony nerve pinchem Wolkanki.
Dziewczyny wracają na statek. I teraz dostajemy sceny retrospekcji, bo Carpenter śni o swojej przeszłości, i robi się bardzo mrocznie (mroczniej niż w najbardziej ponurych epizodach Firefly), ale nie jest to mrok w stylu horroru, raczej wywołujący u widza smutek i współczucie. Wrażliwsi mogą się spłakać. Widzimy bowiem jak nastoletnia Kara służyła na transportowcu rodziców wraz z braćmi (czymś nudę podróży zabić trzeba, to i dzieci sporo), jak wysłana została na zewnątrz (tak! skafander jest!) by dokonać napraw i po raz pierwszy zobaczyła romulański statek. Jak statek ten niespodziewanie zniszczył większość jednostki kupieckiej i tylko ona przeżyła - b. młoda i b. przerażona. I jak potem odnalazła ją GF. O tym co jadła aby przeżyć - lemowski kanibalizm na rakietach, ale i pewne wzmianki z w/w serialu Whedona się przypominają - tylko słyszymy, gdy kapitan "spowiada się" z tego swojej jedynej załogantce".
Zapomniałem już, że pierwszy odcinek Aurory szedł w tak drastyczno-poważne tematy, rzecz bez precedensu w Treku ("oficjalnym" czy fanowskim), nawet wątek Sudera wysiada i dramat komodora Deckera, a załogi jego.
Potem robi się lżej - Vining pokazuje jak wiele stylistyk narracji opanował. Aurora przygotowuje się do drogi na skróty przez mgławicę (to tajemnica wspomnianego rekordowego tempa przelotu), ale tu - w stylu znów pasującym do przygód załogi Serenity i wątków z życia scoundrels z SW - objawia się znany z baru natrętny kapitan ze swoim statkiem Lone Star. Postanowił podpatrzeć sekret kanibalki. Wlatuje za nią w mgławicę i wpada w poważne kłopoty - jego statek nie jest bowiem antynuklearnie opancerzonym antykiem z czasów Romulan War jak Aurora, a jego napęd gotów wywołać wybuch - również obecnej w mgławicy - protomaterii. Kara ostrzega go, potem usiłuje mu przyjść z pomocą. upiec panikuje, odrzuca rdzeń Warp, postanawia opuścić niebezpieczną mgławicę na impulsowej. Następuje wybuch rdzenia. Wybuch się rozszerza. Carpenter postanawia wyskoczyć z mgławicy w Warp i tu dostajemy z nagła dość typowego Treka... Nasza kapitan doznaje w czasie tego skoku przesunięcia w fazie i trafia do wszechświata alternatywnego, na USS Yorktown, gdzie jej analog służy jako chorąży GF. Wyjaśnia się, że Kara przechodząc w młodości - ze statkiem rodziców - przez pewną anomalię (i to było wspomniane w retrospekcji, ale teraz nabrało sensu) splątała się kwantowo w pewnym stopniu ze swoim tutejszym odpowiednikiem, dlatego, gdy znowu nastąpiły nietypowe okoliczności, trafiła tu jej śladem. Carpenter-prime początkowo zdaje się być dumna, że jest kapitanem, nie chorążym, potem jednak nieskładnie opowiada jej swoją historię. Okazuje się, że alternatywna Kara nie przeżyła wtedy tak dramatycznego w skutkach spotkania z Romulanami, a tylko odczuła straszną nudę pracy na kupieckim statku, więc wybrała służbę we Flocie. "Nasza" Carpenter też do GF aplikowała, ale nie zdała testów psychologicznych. Poza tym, kto chciałby służyć z kanibalką. Tymczasem ojczysty wszechświat zaczyna jakby ponownie wciągać Karę-prime, przez ułamek sekundy widzi się za sterami Aurory... i pada zemdlona, znów na pokładzie alternatywnego Yorktown.
Oficer naukowy, który badał sprawę od samego początku wyjaśnia - w dialogu z CMO - że dziewczyny trzeba rozplątać z pomocą zmodyfikowanego Transportera i najlepiej do tego czasu trzymać naszą bohaterkę nieprzytomną, bo to zmniejsza prawdopodobieństwo samoistnych przeskoków, z których kolejny może ją zabić.
Kapitan Carpenter ma inne plany. Usypia swoją odpowiedniczkę i porywa prom. Skoro analogi jej rodziców tu żyją chce się z nimi zobaczyć ostatni raz i na swój sposób pożegnać. I oto Kara-prime przybywa na pokład odpowiednika rodzicielskiego statku. Nie jest jej łatwo, okazuje się, że chorąży skonfliktowała się w sumie z całą rodziną obrażając kogo popadło, a potem nie utrzymując kontaktu z bliskimi, nie przyjeżdżając na urlopy. Carpenter stara się jednak to wszystko naprawić, przeprasza za nie swoje winy, byle nacieszyć się chwilami z rodziną, nawet gdy ta rodzina nie do końca jej. Tymczasem przybywa jednak właściwa Kara z uzbrojonym patrolem GF. O dziwo rodzina nie bierze wcale jest strony, domaga się od niej więcej empatii wobec tak doświadczonej przez los odpowiedniczki, która ma tak silne uczucia rodzinne. Kończy się jednak szczęśliwie - wszyscy sobie wszystko wyjaśniają, Transporter frachtowca zostaje użyty do przeprowadzenia rozplątania, nasza kapitan żegna odpowiedniki rodziców i samej siebie... i znajduje się znów za sterami aurory, dla T'Ling minęło parę sekund. Carpenter jest zmieszana (byłyby jej przeżycia tylko halucynacją?), poruszona tym, co pamięta, ale musi realizować procedury pilotażu. Aurora opuszcza mgławicę. Tam czeka Lone Star i jego dowódca, czeka od dwu dni, bo tyle czasu na zewnątrz mgławicy upłynęło - to dowodzi, że przeżycia Kary są jednak realne - czekając zaś najwidoczniej przemyślał to i owo, zżerało go poczucie winy, bo teraz wita kapitan Aurory z entuzjazmem, głośno się cieszy, że i jej się udało. W ostatniej scenie widzimy jak obie załogi siadają wspólnie do stołu w mesie Lone Star, a równolegle, jak we wszechświecie obok tamtejsza Kara siada do stołu z rodzicami. I jak obie te grupy rozmawiają, i rozmawiają, rozmawiają...

Cóż powiedzieć? W przeciwieństwie do następnego, lightowego, epizodu, rzecz jest miejscami b. poważna, jako się już rzekło. Splata też niespodziewanie gładko trzy teoretycznie odmienne konwencje - mrocznej, bliskiej klimatom hard, SF o kosmicznych rozbitkach, awanturniczej space opery o kosmicznych kupcach i międzygwiezdnych cwaniakach i klasycznego Treka z jego dobrodusznością, moralizatorstwem i kwantowymi cudami (gdzie najsłabiej wypada bodaj komponent ST, pachnąc generyczną trekowością a la VOY). Nie moża powiedzieć, że jest to zestawienie wbrew kanonowi - elementy hard SF zawsze były w Treku obecne, a era Kirka mieściła (nawet w jego biografii) rożne drastyczności; scena knajpiana z ST III pokazuje zaś, że i świat ST ma własnych scoundrels i otaczający ich koloryt. Nie można też dziwić się twórcy, że postanowił złagodzić drapieżność początku lżejszymi, cieplejszymi, akcentami.
Przez odstawanie Aurory od kanonicznego wzorca ST pod wieloma względami (bo rzecz rozgrywa się zasadniczo z dala od luksusów centrum UFP i imponujących jednostek GF), ale i dlatego, że zamiast nagiego dramatu dostaliśmy w ostatecznym rachunku typową w sumie - choć scenograficznie tak nietypową - familijną historyjkę w stylu ery Bermana*, ująłem tych 0,1 punktu. Choć może niesłusznie, bo jest to z całą pewnością najoryginalniejsza fanprodukcja ST i b. solidny - choć i b. nieschematyczny (w pewnym stopniu) - Trek. Ktoś dla kogo ST nie kończy się na Flocie, ktoś kto woli pograniczny klimat DS9 od jasnej wizji TNG - a komu zarazem nie przeszkadza powtarzalność Trekowych schematów naukawych**, bo na co innego akcent kładzie - dałby pewnie 4/4.

* Raz podkreślam typowość, raz nietypowość, ale nie szukajcie sprzeczności... Aurora właśnie taka jest - czerpiąca z b. znanych SFowych schematów, a oryginalna, niby radykalnie zrywająca z klasyczną tematyką i stylistyką ST, a głęboko w tradycji Treka osadzona... Zaczynająca od kanibalizmu, a kończąca rodzinnym obiadem...
Nie dziwcie się też, że wobec tego sam nie wiem chwilami co traktować jako wadę, a co jako zaletę...

** Choć znów sprawa pancerza antyradiacyjnego i obecność kombinezonu kosmicznego to podwątki SF godne pochwały...

(Choć wciąż przewija się pytanie jak mieszczą się w ustroju UFP kupcy - czy ich działalność ma w ogóle ekonomiczny sens, jakim cudem jej rozwinięta psychiatria pozwala na istnienie różnych niespokojnych duchów, itp. I Vininga można o to pytać mocniej niż twórców kanonu - może poza tymi od DS9 - bo on te wątki wydobył na plan pierwszy.)

Aha: tak debiutancką odsłonę Aurory ocenił recenzent "Orion Press":
http://www.orionpressfanzines.com/reviews/review_o f_aurora.htm

(Osobno, bo nie weszło...)
Q__
Moderator
#780 - Wysłana: 19 Paź 2016 15:22:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Czwarta vignette Starship Tristan od Potemkin Pictures - "Be Careful What You Wish For":

http://www.youtube.com/watch?v=svRmxpf5SGA
Także na naszej stronie głównej:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1653

I dwie pocieszające wiadomości...
1, Kończony jest NV/P2 "Torment of Destiny" (los dwu pozostałych epizodów nie jest pewny, acz zasadniczo wymagają tylko dodania CGI):
http://www.trekbbs.com/threads/info-on-new-voyages -phase-ii.284449/#post-11795076
2. Powstaje też - pod zmienionym na Blood of Tiberius tytułem; i jako animacja - Star Trek: Progeny (ta rzecz o wnuczce Kirka):
http://www.trekbbs.com/threads/progeny-blood-of-ti berius.277517/page-2#post-11794780

No i mamy jeszcze na poprawę humoru, da wszystkich przejętych losem fan-Treka, nowy fanowski żarcik - "Data & Picard":
http://www.youtube.com/watch?v=bl5TUw7sUBs
Analiza:
http://www.trekbbs.com/threads/pogo-presents-data- picard.284469/#post-11795919


EDIT:
Obejrzałem i TRI "Be Careful What You Wish For". Wbrew pozorom tworzonym przez długi, jak na vignette, czasowi trwania jest to b. prosta historia, którą może lepiej bym odebrał, gdyby nie uprzednie obcowanie z wyrafinowaniem Aurory. Ot, doktor Skep Anderson leci zająć się sprawą planety, na której wykryto obecność pewnego, dość groźnego, wirusa. Planeta jest zaginioną ludzką kolonią odkrytą po latach (kłania się "Terra Nova"), która stała się protektoratem Federacji i weszła na ścieżkę rozwoju, ale poza zamożnymi terenami z ambasadą UFP, większość jej powierzchni pokrywają wciąż obszary, na których prowadzą prymitywne życie ni to plemiona, ni to gangi (noszące się w stylu postapo). Wirus zaś może być śmiertelnie groźny dla większości humanoidów, ale nie atakował nigdy ludzi.
Jednak to nie Anderson będzie bohaterem tej historii. Najpierw, bowiem, widzimy przedstawicielkę prymitywniejszej części tubylczej społeczności rozmawiającą z pracownicą ambasady, która najwidoczniej usiłuje się odciąć od niej, swoich korzeni i barbarzyńskiej przeszłości, dumna, że trafiła do enklawy kultury wyższej. Potem na teren enklawy przenosi się (w asyście dwu innych osób) lekarz GF, ale nie nasz pół-Wolkanin, a znacznie młodszy oficer, przydzielony do współpracy z nim. Medyk ów najpierw o mało nie pada ofiarą tubylczego złodziejaszka (łapie go jednak i unieszkodliwia, po raz kolejny widzimy przy tym fizyczną przewagę wyszkolonego oficera Floty), potem zaś natrafia na znaną już tubylkę (złodziej ewidentnie traktuje ją jak szefową), która prosi go o pomoc. Prosi, to mało powiedziane, porywa go z pomocą chałupniczego Transportera skleconego najwidoczniej przez szamana/technika/znachora jej gangu/plemienia. Tam młody lekarz zmuszony zostaje przez szefa tej społeczności (a ojca porywaczki) i jego agresywnego podwładnego (który wygląda jak uciekinier z planu którejś z części "Mad Maxa") do zajęcia się chorobą trapiącą córkę owego wodza (wywołaną, oczywiście, przez wiadomy wirus). Doktor stwierdza, że stan chorej jest poważny, wykrywa też obecność wirusa w organizmach pozostałych członków grupy. A na koniec... odkrywa, że tubylcy nie są do końca ludźmi, mają domieszkę Obcego DNA. Wódz i jego ludzie nie są zadowoleni z tego odkrycia, reagują agresywnie. Lekarz wszakże bierze się do swojej pracy.
Skep, tymczasem, niespiesznie przybywa na miejsce i flirtuje z zauroczoną nim pracownicą ambasady (pada przy tym z jej ust słynne "mister Vulcan" ). Czas jednak mija, pół-Wolkanin nie może doczekać się na współpracownika. Pyta o niego, bezskutecznie. Również natrafia na złodziejaszka, również krzyżuje jego plany, ale najwyraźniej zaprzyjaźnia się z nim. Kiedy jednak tubylec chce zaprzyjaźnić się z oswojonym tribblem doktora, zwierzak reaguje przerażeniem. "Chyba nie jesteś Klingonem?" - pyta Anderson zdziwiony.
Młodszy lekarz tymczasem - mimo polowych warunków - poradził sobie. Wyleczył chorych, zebrał materiał badawczy, zarówno o wirusie, jak i o DNA tubylców. Córka wodza (ta, która go porwała) dziękuje mu i żegna się z nim. On nie może zostać, ma obowiązki oficera GF. Ona nie powinna iść z nim, bo kiedyś zostanie przywódczynią swojej społeczności. On obiecuje, ze wróci. Ona wie, że to nieprawda, ale i tak całuje go namiętnie.
Skep czeka coraz bardziej poirytowany, czas jaki wyznaczono mu na wykonanie zdania kończy się, a praca nawet nie zaczęta. Nagle zjawia się młody oficer medyczny. Informuje, że zrobił już wszystko co trzeba i zebrał komplet informacji.
Obaj lekarze przenoszą się na prom, który odwiezie ich na statki. Mini-epizodzik kończy nagranie z dziennika oficera medycznego, w którym Anderson informuje o przypadkowym odkryciu społeczności stanowiącej dowód, że ludzie mogą krzyżować się z Klingonami.
Ogólnie jest, cóż, poprawnie (może poza tym podniesieniem Trekowej medycyny na poziom takiej już cudowności, że wystarczy jeden, pracujący z dala od ambulatorium, lekarz i zawartość jego torby, by zwalczyć groźną epidemię, ale da się to trochę usprawiedliwić ramami czasowymi i budżetem). Nic - poza kreacją postaci doktora Andersona - nie zachwyca, ale i nic nie odpycha. Taka sobie opowiastka ze świata ST. Uczciwie zapracowane 2,5/4 (z poprawką na możliwości techniczne), ale nie więcej. Z czego 0,5 za Skepa. Skoro neoSulu mógł mieć córkę z mężem, to to musi być nieprawy (o ile w UFP używa się jeszcze tego pojęcia) syn Bonesa ze Spockiem. Tylko czemu, do cholery, nazywa się Anderson?

Aha: dochodzę do wniosku, że zaczął mi się podobać mundur medyczny z TWoK (choć jego odwzorowanie w TRI jest - najłagodniej mówiąc - b. niedoskonałe, mogliby w końcu ulec tej jednej wytycznej i zaopatrzyć się w uniformy od Anovos):


EDIT 2:
No i Lane zamieścił tekst o drugim odcinku Aurory:
http://fff.trekbloggers.com/2016/10/19/aurora-fina lly-completes-its-second-episode-mudd-in-your-i-af ter-three-years/
 Strona:  ««  1  2  ...  24  25  26  27  28  ...  38  39  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Trekowe produkcje fanów

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!